Gość: PlotkaraGawędziara
IP: *.dynamic.chello.pl
08.04.13, 22:24
Nie macie nawet pojęcia, ileż to by człowiek zarobił nie pracując, gdyby niedoszłego pracodawcę pozywał za pytania naruszające prywatność. Dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej przedstawiciele firmy pewnej płockiej firmy jubilerskiej, otwierającej w maju stoisko w Marcredo zadali mi pytania za kilka tysięcy ;) "czy jest pani w ciąży, czy może planuje dzieci?", po czym usłyszałam jeszcze: "bo my to preferujemy już odchowane, kiedy mama pracuje, a babcia popilnuje". Ręce mi opadły.
Szanowni potencjalni pracodawcy! Zrozumcie, że nie umawiacie się na rozmowy z debilami, którzy nie wiedzą, że zadając pytania jak powyżej, najzwyczajniej w świecie łamiecie prawo. Traficie na kogoś łagodnego, obejdzie się bez pozwu, ale drugi może już tego nie wytrzymać.
Jestem ciekawa, czy ktoś jeszcze usłyszał jakieś żenujące pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej w naszej bezrobotnej mieścinie? Piszcie, umieram z ciekawości.