Dodaj do ulubionych

pomoce do plywania-jestem na nie....

01.11.09, 08:00
zawsze myslalam, ze skrzydelka, kolka do plywania i inne bajery to
super sprawa w nauce plywania. bylismy na basenie, na ktory nie
wpuszczano bez skrzydelek, nie mielismy ich wiec musielismy je
pozyczyc. corka pol dnia w nich latala, po godzinie stwierdzila, ze
umie plywac (bo i w skrzydelkach umiala). przy okazji obtarla sobie
skore pod pachami, ale to male piwo. w pewnym momencie bedac w
wodzie, sciagnela sobie skrzydelka nagle (dobrze, ze to widzialam)
i rzucila sie na gleboka wode (bo przeciez juz umie plywac). po
przeplynieciu metra poszla na dno, dobrze, ze bylam obok i szybko
zareagowalam bo nie wiem co by sie stalo, gdybym byla kawalek
dalej... to wszystko potoczylo sie tak szybko... corka zawsze
uwielbiala wode, ale czula wobec niej respekt. wiedziala, ze nie
wolno wchodzic gleboko, ze nie umie plywac. dzieci majac pomoce do
plywania czuja sie w wodzie pewnie, bezpiecznie. dla nich nie ma
roznicy czy maja skrzydelka czy nie, bo wydaje im sie, ze i bez
skrzydelek potrafia plywac a tak nie jest i to potem konczy sie
tragicznie....
Obserwuj wątek
    • franczii Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 08:15
      a ja skrzydelek zaluje z troche innego powodu, syn nie chce sie z nimi rozstac.
      Nie sposob go zabrac tam gdzie nie dotyka bez skrzdelek. Nie wiem jak sie ich
      pozbyc. Przed etapem skrzydelkowym chodzil na zajecia z nami i byly zabawy w
      glebokiej wodzie z oznymi przyrzadami typu rurka piankowa a teraz jak zabiore na
      gleboka wode to oplata mnie kurczowo rekami i nogami i nie chce puscic. Ale wode
      nadal uwielbia.
      • w_miare_normalna Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 16:14
        Ja jestem na nie wszystkim "wspomagaczom".
        Znajomych syn pływał w morzu z rurką, ktoś wbiegając do wody nachlapał
        mu do tej rurki i młody utonął.
        • franczii Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 21:46
          jak ktos nie potrafi zabawki uzywac tolepiej niech nie uzywa. dziecko uzywajac
          kolka czy rekawkow caly czas ma byc pod nadzorem a nie sobie samo plywac
        • memphis90 Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 02.11.09, 18:35
          A gdzie byli wtedy rodzice?
    • edycja_kopiuj_wklej Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 08:42
      A ja czegos nie rozumiem, z twojego opowiadania wychodzi, ze corka chodzisz
      bardzo rzadko na basen i dodatkowo byla pozostawiona sama sobie na glebokim
      basenie. No bo bylas niedaleko i zareagowalas to rozumiem, ale gdzie bylas jak
      ona te rekawki sciagala i plynela metr?

      No i jak weglug ciebiemialo byc plywanie bez rekawkow?
      Jaoczywiscie nie zachecam do rekawkow, czy kolek, bo wrecz zmuszaja dziecko do
      utrzymania niewlasciwej pozycji w wodzie, ale to trzeba chodzic na kurs plywania
      u instruktora, a nie raz na pol roku odwiedzic basen, po to aby pomoczyc tylek.

      (acha, ja tez wczoraj bylam na basenie, z 3,5 letnia corka, troche sie pluskala
      w rekawkach na glebokim (ale zawsze bylam na odleglosc metra), a troche bez
      rekawkow cwiczylysmy utrzymanie pozycji w wodzie i zanurzanie glowy.
      • mamasi Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 10:14
        My zapisalismy małą na basen na kurs nauki pływania. Instruktor nie
        pochwala pływania w rękawkach czy kółku, bo to nie ma uczyć pływania
        ma zabezpieczyć aby dziecku nic sie nie stało.
        Gdzie była? pewnie obok, to sa chwile, ułamki sekund sama pewnie byś
        nie zdąrzyła zareagowaćsmile
      • dorota.konowrocka Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 02.11.09, 12:00
        Jak ja nie znoszę postów "a gdzie była matka?!". Tak jakby matki były
        odpowiedzialne za absolutnie każdy krok ich dziecka wszędzie, a ogóle były
        jakimiś nadzwyczajnymi istotami, które sa w stanie trzymać rękę na pulsie 24
        godziny na dobę, w każdej sekundzie. Ten oskarżycielski ton! Matki powinny być
        dla siebie wsparciem, a nie milicją obywatelską. Skup się na temacie, edycja, a
        nie wyżywaj się na autorce wątku. D.
        • madziulec Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 02.11.09, 12:15
          Nie masz racji.
          Akurat w tym przypadku to dobre pytanie.
          Nie wrzucamy bowiem malego dziecka samego do basenu, po czym egoistycznie
          idziemy do sauny, gdzyc "nam sie tez cos nalezy".

          Jak tak.. to mozemy6 sobie patyczaka kupic, mniej wymagajacy w opiece i w razie
          co.. mozna go podrzucic sasiadom, wyjezdzajac w kolejna podroz dookola swiata.


          Swoja droga probowalam by moje dziecko samo zdjelo zarekawki wink Efekt taki sam
          jak przyciecie nosa drzwiami wink
          • franczii Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 02.11.09, 12:53
            A ja tez nie rozumiem skad to pytanie, skoro Beniusia zareagowala to znaczy ze
            gdzie mogla byc? W saunie? Widac miala dziecko na oku i byla bok skoro
            zareagowala i o to chodzi, przeciez przy zdrowych zmyslach nie zaklada dziecku
            kolka czy skrzydelek i idzie do baru. Moj syn rozcial sobie warge spadajac z
            krzesla a siedzial miedzy mna a mezem przy stole, to sie zdarza, matka i ojciec
            to tylko ludzie. A ile razy sie nawciagal wody a bylam tuz obok. No i zadna
            tragedia sie nie stala, ot napil sie troche, obrocilismy w zart i teraz jak go
            fal przewroci to nie ma tragedii a tak w ogole jak odzie pod wode to zamyka
            buzie i nie wciaga nosem.

            > Swoja droga probowalam by moje dziecko samo zdjelo zarekawki wink Efekt taki sam
            > jak przyciecie nosa drzwiami wink

            I to dowodzi, ze inne dzieci sobie sciagnac nie potrafia? big_grin
    • kitka20061 Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 10:25
      Ja jestem przeciwna wszelkim "wspomagaczom" pływania, ale nie w takiej sytuacji jaką opisałaś. Dla mnie Twoja opowieść to bezmyślność dorosłego, która mogła skończyć się tragicznie. Natomiast mam porównanie dwóch szkół pływania, gdzie w jednej przez dwa lata córka pływała w rękawkach i pasie wypornościowym i okazuje się że nie umie nic i drugą szkołę gdzie po 6 zajęciach bez żadnych ochraniaczy dziecko nauczyło się porządnie ruszać nogami i jest na dobrej drodze do utrzymania prawidłowej pozycji. Po 6 zajęciach dzieci dostały "makarony" czyli piankowe rurki i przepływają cały basen. Przy "wspomagaczach" dziecko czuło, ze nic nie robiąc i tak utrzymuje się na wodzie, natomiast teraz wie, ze musi się porządnie napracować żeby nie pójść pod wodę i przemieścić się z początku na koniec basenu.
      • beniusia79 gdzie bylam? stalam obok, tez w wodzie 01.11.09, 11:04
        to bylo kilka sekund doslownie. moja corka jest bardzo ruchliwym
        dzieckiem i czasem nieobliczalnym wink. napisalam "gleboka woda" bo i
        dla niej byla-czyli jakies 110-115 centymetrow glebokosci miala. a
        na basen chodzimy bardzo czesto, tylko na inny i nigdy nie uzywamy
        rekwizytow pomocniczych zeby sie wlasnie nauczyla sama plywac i
        wiedziala, ze w wodzie mozna sie fajnie bawic, ale i trzeba
        wiedziec, ze woda moze byc niebespieczna. na tym basenie
        obowiazywaly skrzydelka i mloda wpadla w euforie bo stwierdzila, ze
        umie plywac. tlumaczenie, ze tylko ze skrzydelkami umie plywac nie
        dzialalo. na ten basen juz raczej nie pojdziemy....
        • mamasi Re: gdzie bylam? stalam obok, tez w wodzie 01.11.09, 13:24
          Nasza tez pływa na makaronach ale po 7 zajęciach. Super bo ona
          raczej nie za bardzo lubiła wodęsmile
    • leneczkaz Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 14:13
      ja tam już stara jestem ale w dzieciństwie pływałam w kółku i rękawkach i bez..
      i żadnej różnycy to nie sprawiało.
      jak dziecko umie pływać to umie a jak nie to nie i tyle..
    • madziulec Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 17:39
      Nie wiem jak zalozylas nadmuchane zarekawki dziecku, ale samo dziecko sobei tego
      nawet i w wodzie nie zdejmie.
      Chocby na rzesach stanelo i tyle.
      Po prostu nie i koniec.

      Chyba, ze zarekawki nie sa nadmuchane do konca, bo mamuska z tatuskiem boja sie,
      ze zarekawki zgniota raczki i wtedy takie zarekawki same odplyna w sina dal.


      Wiec nie sciemniaj i tyle.
      • franczii Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 01.11.09, 21:44
        moj syn sobie sam zdejmie skrzydelka, sa dobrze nadmuchane i same nie odplyna
        ale dziecko sciaga samo
        • beniusia79 moja corka potrafila je juz sciagac majac 02.11.09, 07:39
          jakies 18 miesiecy dlatego tez przestalismy ich uzywac. jakos nie
          zauwazylam zeby kieldykolwiek byly zle nadmuchane czy zle zalozone.
          • corneliss Re: moja corka potrafila je juz sciagac majac 02.11.09, 10:16
            zastanawia mnie ta niechec do skrzydelek, przeciez to najlepsza metoda zeby
            dziecko w ogole oswoic z woda, z glebokoscia, nie stresowac go swoim strachem ze
            sie utopi, to ze male dziecko twierdzi ze juz umie plywac to chyba jakies
            nieporozumienie; wierzysz 3-latkowi? jesli sama tego nie kontrolujesz, to jak
            mozesz wiedziec ze twoje dziecko wie, ze umie juz plywac bez nich? mnie tez sie
            w dziecinstwie wiele rzeczy wydawalo ze umiem (rower, plywanie-w rzeczywistosci
            nie umiem plywac do dzis, boje sie utraty dna itd.,mam fobie)
            za to moj syn obecnie 3,5 latek kocha wode, na basen chodzimy z nim od 7 mies.
            zycia, a od mw 1,5 r.z. w miare regularnie co tydzien lub dwa, glownie w soboty
            na 2-3 godz. dziecko plywa w skrzydelkach, skacze ze slupka, wchodzi i wychodzi
            sam na brzeg po czym skacze do wody, uwielbia nurkowac (mimo ze skrzydelka go
            zawsze troche wypychaja) glebokosc na jakiej najlepiej sie czuje to taka od
            1,5m, oczywiscie wszystko pod opieka taty, ktory wspoluczestniczy w
            szalenstwach, , bo na wieksze glebokosci moze pojsc tylko z doroslym
            my stopniowo upuszczamy powietrza ze skrzydelek, ale nie duzo (w sprzedazy sa
            dostosowane do wieku nawet do 10r.z.)

            oczywiscie tez mielismy proby sciagania skrzydelek, ale da sie to wytlumaczyc
            dziecku zwl. po tym, gdy bedzie po prostu spadal na dno, lepiej dac dziecku
            swobode ruchu w wodzie niz bez przerwy go przytrzymywac, mieszkam w kraju wody,
            gdzie statystyczne dziecko rozpoczyna nauke plywania na pierwszy dyplom w wieku
            lat 4-5 (sa to podstawowe zasady utrzymania sie w wodzie i pod, bezpieczenstwo
            +2/3 style i dystans bodajze 10m do przeplyniecia) na poczatku kade dziecko
            zaczyna w skrzydelkach, potem na makaronie, z deska lub paskiem


            -------
            Poziomki uzyskujemy poprzez przewracanie pionków. - by marjanna1|KP|
            • beniusia79 tylko, ze majac skrzydelka na ramionach 02.11.09, 10:33
              nie nauczy sie plywac. nabierze zlej postawy, zlych nawykow. majac
              skrzydelka plywa sie inaczej, a raczej samemu unosi sie na wodzie.
              maz uczy corke plywac (bez skrzydelek) i mala robi duze postepy.
              zakladanie skrzydelek wezmie cala robote w leb, po kilku
              dniach "plywania" ze skrzydelkami bedzie trzeba uczyc ja
              wszystkiego od nowa.
              • agar2208 do w_miare_normalna 02.11.09, 18:44
                Nie mieści mi się w głowie, jak Twoi znajomi mogli puścić samo dziecko nie
                umiejące pływać do morza ???????
                Moje dziecko, jak by nawet umiało pływać, to by samo się nie kąpało bez nadzoru,
                a tym bardziej w morzu, gdzie są fale i w jedną stronę łatwo się płynie, ale do
                brzegu jest ciężej dopłynąć.
                • w_miare_normalna Re: do w_miare_normalna 03.11.09, 01:13
                  agar2208 napisała:

                  > Nie mieści mi się w głowie, jak Twoi znajomi mogli puścić samo
                  dziecko nie
                  > umiejące pływać do morza ???????
                  > Moje dziecko, jak by nawet umiało pływać, to by samo się nie kąpało
                  bez nadzoru
                  > ,
                  > a tym bardziej w morzu, gdzie są fale i w jedną stronę łatwo się
                  płynie, ale do
                  > brzegu jest ciężej dopłynąć.

                  a to dluga historia jest
                  mlody powiedzial,ze idzie z sasiadka z ulicy obok,a poszedl sam
                  mial 6 lat
    • memphis90 Re: pomoce do plywania-jestem na nie.... 02.11.09, 18:39
      Skrzydełka, kółka i inne takie służą do zabawy, nie do nauki pływania. I jeśli
      tak się je traktuje- to niby czemu ich nie używać? Nie każde dziecko CHCE uczyć
      się pływać, niektórym wystarcza chlapanie się w wodzie. I do tego chlapania
      niech sobie mają co tylko chcą. A rodzic jest po to, żeby stać nad dzieckiem i
      nie pozwalać mu bez skrzydełek wskakiwać do głębokiego basenu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka