beniusia79
01.11.09, 08:00
zawsze myslalam, ze skrzydelka, kolka do plywania i inne bajery to
super sprawa w nauce plywania. bylismy na basenie, na ktory nie
wpuszczano bez skrzydelek, nie mielismy ich wiec musielismy je
pozyczyc. corka pol dnia w nich latala, po godzinie stwierdzila, ze
umie plywac (bo i w skrzydelkach umiala). przy okazji obtarla sobie
skore pod pachami, ale to male piwo. w pewnym momencie bedac w
wodzie, sciagnela sobie skrzydelka nagle (dobrze, ze to widzialam)
i rzucila sie na gleboka wode (bo przeciez juz umie plywac). po
przeplynieciu metra poszla na dno, dobrze, ze bylam obok i szybko
zareagowalam bo nie wiem co by sie stalo, gdybym byla kawalek
dalej... to wszystko potoczylo sie tak szybko... corka zawsze
uwielbiala wode, ale czula wobec niej respekt. wiedziala, ze nie
wolno wchodzic gleboko, ze nie umie plywac. dzieci majac pomoce do
plywania czuja sie w wodzie pewnie, bezpiecznie. dla nich nie ma
roznicy czy maja skrzydelka czy nie, bo wydaje im sie, ze i bez
skrzydelek potrafia plywac a tak nie jest i to potem konczy sie
tragicznie....