Dodaj do ulubionych

ustępowanie dwulatkowi

27.02.16, 14:44
Witajcie,
Syn ma 2 lata i 3 miesiące i coraz bardziej pokazuje swoją niezależność w różnych sytuacjach. Widze po nim jak intensywnie się zmienia pod tym względem bo sam chce myć sobie zęby, próbuje wypluwać pastę po myciu, zaczął też sam próbować się ubierać i podciągać majtki po sikaniu, nauczył się smarkać nos. I jest druga strona tego medalu bo generalnie bardzo przeżywa jak cos idzie nie po jego myśli i wtedy jest jedno wielkie NIEEE! na przykład sytuacja z dziś, syn bardzo lubi odkurzać, rwie sobie papierki a poźniej odkurza. Jak już skończył, mąż chciał poodkurzać całą chate, syn się sprzeciwił, że chce schować odkurzacz i wpadl w histerię. Później na chwilę sie uspokoił, spróbowałam spokojnie tłumaczyć, później negocjować zaproponowałam też inną zabawę i ulubioną przekąskę na czas odkurzania taty. Nic go nie przekonało, znów histeria. Generalnie syn zrobił się bardziej płączliwy i coraz cięzej odwrócić jego uwage. Coraz cięzej zagonić go do kąpieli,spania, jedzenia. Jak wpadnie w te swoje NIEEE cięzko mu się uspokoić. Ostatecznie schowaliśmy ten odkurzacz ale mąż wygłosił mi wykład że źle robię. Mąż uważa że nie można ustępować bo już mu tak zostanie. Ja wręcz przeciwnie uważam że wchodzimy w jakiś następny etap dziecko się rozwija. Może ktoś się wypowie. Czy to takie przejsciowe fanaberie dziecka że koniecznie chce zrobić po swojemu czy też poprzez nasze ustępowanie wyrabia sobie zdanie że on tu rządzi i będzie coraz gorzej.
Obserwuj wątek
    • koralik37 Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 15:20
      Taki problem dopiero przed nami bo u nas na razie "bunciki" a nie bunty, więc też jestem ciekawa opinii bardziej doświadczonych, ale myślę sobie, że prawda jak zawsze leży po środku. Nie, nie ma sensu się z dzieckiem szarpać o glupoty i stawiać na swoim zawsze na siłę, tak, istnieje szansa, ze jak we wszystkim i zawsze będziecie ustępować to dziecko wejdzie w etap bycia alfawink
    • panizalewska Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 15:56
      My ustępowaliśmy w miarę możliwości. Tzn kwestie bezpieczeństwa i zdrowia / podawania leków - są absolutnie nienegocjowalne do osiemnastki wink Ale też w miarę możliwości psychicznych. Dziecię me zawracało w pewnym momencie siedzenie niemiłosiernie, że chce pić wodę akurat nie z tego naczynia, do którego nalałam. Raz to był kubek, raz szklanka - wszystko jedno. Musiało być inaczej, niż ja akurat robiłam. Bo tak. Czasami przelewałam do aktualnie ulubionego (przez 5 minut) naczynia, a czasami szlag mnie trafiał i mówiłam, że nalałam do TEGO kubka i już. Jak chce to niech sama sięgnie i naleje sobie SAMA do innego i niech nie zawraca głowy. Oczywiście była na etapie, że tego nie umiała. To tłumaczyłam, że jak będzie większa, to sobie sama będzie nalewać (a i plastikowe kubki dzieciaki mają dostępne w swojej szufladzie w dolnych szafkach) a póki co JA nalewam i albo pije z TEGO kubka, albo wcale.

      Ten etap szybko minął. Teraz jest etap, że ona decyduje, co młodszy brat może, a czego nie może. I dziki wrzask, że on zrobił coś, czego nie chciała, albo się chociaż spojrzał. I tłumaczenie milion razy, przeczekiwanie ryków, a czasami odsyłanie do pokoju, jak ilość decybeli przerasta moje najśmielsze oczekiwania (dziewczę ma trochę ponad 3,5 roku). Oczywiście czasami może decydować. I jak brat jej przeszkadza, to też jemu mówimy, albo odsyłamy w drugi kąt mieszkania, żeby była równowaga.

      Także stopień zawracania gitary też jest moim zdaniem ważny w jakimś stopniu. Jeżeli macie plan odkurzyć całe mieszkanie, to możecie powiedzieć młodemu, że schowa, jak tata wszystko odkurzy. I wziąć na klatę ryk, że to właśnie nie TERAZ JUŻ NAAAAŁ ma schować ten odkurzacz. A możecie dać mu schować teraz i wyciągnąć za minutę, o ile to nie będzie się wiązało ze schodzeniem do jakiejś komórki / piwnicy i generalnie nie robi Wam to różnicy logistycznie. To tylko odkurzacz. Będą większe problemy, serio wink
      To i tak wszystko MINIE smile
      • szonik1 Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 17:50
        Ja bym dała mu schować ten odkurzacz, a potem wyjęła z powrotem.
        Dla mnie jak dla pani zalewskiej: lekarstwa, szczepienia, bezpieczeństwo, zdrowie - nie ma dyskusji
        Reszta: do negocjacji.
        Najlepsze jest to, że córka świetnie negocjuje:
        "Mamo, 5 odcinków świnki Peppy"
        "Nie, jest późno, nie oglądamy"
        "No to 3!"
        "Nie, kochanie, ewent. jeden i koniec"
        "Dobrze!"
        Nie ma ryku, każdy zadowolony. Priorytetem jest znalezienie rozwiązania zadowalającego obydwie strony. Oprócz oczywiście sytuacji, gdy dziecko jest zmęczone wieczorem i wpada w histerię. Wtedy zero dyskusji, tylko szybka kąpiel i do łóżka (ale bez krzyków "uspokój się itp.", bo to i tak nie pomoże).
        Ja wyznaję zasadę, że jak będę ustępować dziecku, to ono tego samego nauczy się w stosunku do mnie. I jak będę słuchać, co do mnie mówi o swoich potrzebach, to nauczy się tego samego w stos. do mnie/innych. I na razie działa, mała ma 3 lata 9 miesięcy. Wielkich buntów, rzucania się itp. nie było (aczkolwiek może wszystko przed nami)
      • ela.dzi Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 20:50
        U nas rano była histeria, bo syn kazał mi podać mu kubek z piciem, a zrobił to mąż. Nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem smile byle do wyprowadzki wszystkich latorośli z domu smile
        • haus.frau Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 00:15
          Moja 19m i dzisiaj przy śniadaniu lekka histeria, bo powiedziałam, że kaszki nie jemy nosem big_grin. Ciężkie epizody mamy przy ubieraniu czapki/szalika/kurtki i zmianie pieluchy. Powiedzcie, kiedy poziom tej abstrakcji trochę opada?
          • panizalewska Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 20:42
            Koło dwudziestki wink
            • truscaveczka Re: ustępowanie dwulatkowi 02.03.16, 09:37
              E no, mam nadzieję, że po maturze wyjadą na studia i odpocznę w końcu od ich odjazdów tongue_out
        • juuuu7 Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 08:08
          U nas podobne afery sa...sa rzeczy, ktore musza byc zrobione przez mame i tyle. Wczoraj np meza nie bylo caly dzien. Synek przeziebiony, ale zadowolony i usmuechniety. Dzis jestesmy we trojke i juz od rana marudzi, bo np. nie chcialam zrywac sie rano tylko tata mial zrobic sniadanie...no nie dalo sie polezecsad. Doprowadza mnie to do szalu, ze ja musze robic, o co synek poprosi gdy np. jestem czyms zajeta, podczas gdy maz sobie lezy... nie mam praktycznie mozliwosci odpoczynku, chyba ze oni lub ja wyjdziemy z domu.
    • ela.dzi Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 20:46
      Obstawiam, że to taki wiek (mój syn jest dokładnie w tym samym wieku) i kiedyś minie. Jak wpadnie w histerię, to po pewnym czasie nie wiem już za czym płacze. A wpada w histerię z powodu takich pierdół, że człowiek nie wie czy się śmiać czy płakać z nim.

      Jeśli powód histerii jest prozaiczny, to my ustępujemy. Odkurzacz schowa się za jakiś czas. Ale jeśli akurat uprze się na coś niebezpiecznego/coś czego nie akceptujemy, to nie ma zmiłuj się i próbujemy go uspokoić w inny sposób.
    • awesome810 raz się ustępuje, raz nie 27.02.16, 21:28
      zależy o co chodzi.
      I tak: nie pozwolę włożyć widelca do kontaktu, czy zażywać lekarstw w ilościach dowolnych (hipochondria iście w męskim wydaniu).
      Odkurzacz nieraz stoi poł dnia, raz się nim odkurza, innym razem gasi pożar... Nie chce na ten placyk, tylko na tamten - proszę bardzo. Picie podam w "klonowym kubeczku" jak mnie oświeci, że chodzi o kubek przywleczony przez starszego z kina. Itd. itp.
      Nawet mały człowiek musi co jakiś czas wygrać i postawić na swoim. Ważne, żeby nie odbywało się to dzięki wrzaskom, histerii, rzucaniu się na podłogę, ale negocjacjom. Umiejętność negocjacji przyda się w życiu wink.
    • amiralka Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 21:58
      To zależy. Generalnie - ustępować, jeśli można, w tym co dotyczy małego człowieka. Majtki, smarkanie, wybór placu zabaw, odkurzanie - ok, niech może decydować (oczywiście nie dotyczy zdrowia i zagrożeń życiawink Co innego jeśli chęć decydowania dotyczy innych ludzi czy ogólnie funkcjonowania domu. Nasz mały pan wie, że nie jest małym królem, tylko członkiem wspólnoty. Możesz schować ten odkurzacz i pogratulować, że odkłada na miejsce, a możesz powiedzieć spokojnie - nie, teraz nie chowamy, bo odkurzacza będzie potrzebował twój tata. Ojciec ma prawo zdecydować - teraz ja potrzebuję tego odkurzacza, nie chowamy go. Mały reaguje histerią - tak jak pisze Zalewska - brać na klatę. Czyli być, rozumieć i współczuć, dać się sprzeciwić i wypłakać. Negocjacje czy ciasteczka, odwracanie uwagi (jest coraz starszy i coraz bardziej skoncentrowany na tym, czym chce, ta metoda może coraz słabiej wiec działać) - niekoniecznie. Osobiście nie lubię, jak ktoś tak traktuje moje dziecko, rozumiem że taka przekąska to pożar szybko zgaszony ale moim zdaniem każdy taki "konflikt" to jest okazja do nauki i taki płacz to nie jest coś co trzeba szybko zadeptać, ale raczej dać dziecku okazję, żeby się wypłakało i przeszło do porządku dziennego nad tym, że WE WSZYSTKIM nie może decydować. To też mu daje poczucie bezpieczeństwa.
      Tak więc trochę oboje macie racji z mężem, a trochę oboje nie macie. "Nie można ustępować, bo tak mu zostanie" - zgadzam się, że dziecko nie może wszystkich ustawiać, że mu to nie służy, że musi się uczyć, że w życiu nie wszystko będzie tak, jak sobie zaplanowało, że musi uczyć się, że inni mają też swoje potrzeby. Nie zgadzam się, jeśli chodzi o to, żeby pokazać kto kogo, kto tu rządzi i tak dalej. Lepiej nie widzieć swoich relacji z dzieckiem, jako walki o dominację, bo potem tak się zaczynamy zachowywać.
      "Uważam że wchodzimy w jakiś następny etap dziecko się rozwija" - jak najbardziej masz rację. Rozwija i uczy, kim Wy jesteście, gdzie są Wasze granice i jak się wzajemnie szanować.
      Polecam serdecznie "Nie z miłości" Jespera Juula.
    • zabka141 Re: ustępowanie dwulatkowi 27.02.16, 22:15
      Pewnie ze zalezy o co chodzi. Np. u nas mycie zebow - myje najpierw sobie sama, ale pozniej rodzic myje. I tak jest za kazdym razem. Domyslam sie ze jakbysmy odpuscili kilka razy to byloby ciezko to egzekwowac.

      A przyklad z odkurzaczem - czasami mozna powiedziec nie. I czasami nie warto miedzy rodzicami robic awantury. Tutaj tata powiedzial nie i mial do tego prawo.

      Probujcie dawac synkowi decydowac w innych sytuacjach, wtedy kiedy on nawet o to nie prosi. Np. chesz mu podac jogurt na przekaske. Pytasz/ pokazujesz- taki czy taki? Moja corka uwielbia tak o sobie decyydowac.

      A inne rzeczy - czasami troche ja przygotowuje. Np. Idziemy po przedszkolu najpierw do domu po rower, potem na plac zabaw. Mowie jej (bo wiem ze nie chce isc do domu) - teraz idziemy do domu, wezmiemy rower, dobry pomysl?

      Musze przysznac ze byly niedawno okresy kiedy jej najczesciej wypowiadzianym slowem bylo "nie", a ostatinio tak bardzo czesto (i slodko) mowi "tak" smile
    • kiddy Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 15:42
      Mam dziecko w tym samym wieku, u nas też był podobny problem. Nam terapeutka zaleciła, żeby w pewnych sytuacjach pokazywać dziecku, że raz pewne rzeczy robi ono, a raz druga osoba, że jest kolejność, ramy i zakończenie czynności. Np. dziecko sobie poodkurza papierki, ale potem odkurzacz obsługuje tata. Oczywiście dziecko nie musi być tym zachwycone i na początku pewnie nie będzie. U nas sprawdza się komunikat "teraz mama/tata", "to moje". Mój syn dość szybko załapał, o co chodzi, przy czym my byliśmy tutaj konsekwentni. Ale gdy można, to odpuszczamy i pozwalamy dziecku np. rozebrać się, umyć zęby (po tym jak zostaną umyte przez rodzica), po swojemu jeść itd., bo zbyt dużo nakazów i zakazów nie daje efektu. Trzeba po prostu rozgraniczyć dwie rzeczy: to, że dziecko chce się uczyć nowych umiejętności, naśladować was, i to, że chce całkowicie podporządkować sobie otoczenie i kontrolować je. Trudno, żeby tata pół dnia czekał, aż syn zechce oddać odkurzacz - dlatego trzeba wyznaczyć pewne ramy. A gdy można, to odpuścić. Nie ma prostej, gotowej recepty na wszystko.
    • rulsanka Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 20:48
      Podobnie jak szonik pozwoliłabym dziecku schować ten odkurzacz a następnie wyjęłabym go i odkurzyła pomieszczenie. To akurat łatwa sytuacja.
      Dzięki temu, że dajemy dziecku porządzić, ono uczy się kompromisów i ustępowania. Jak miałoby się nauczyć, jeśli nie przez naśladownictwo? Wbrew pozorom małe dziecko bardzo często spotyka się z nakazami i zakazami a pole do wolności jest niewielkie. Jeśli ustąpimy w czymś mało ważnym są większe szansę na współpracę dziecka w kwestiach istotnych.
      • amiralka Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 22:11
        Tu chyba mniej istotne jest jak postąpiłaby każda z nas, jeśli dobrze rozumiem, konflikt był między konkretnym dzieckiem i konkretnym tatą. I tu pytanie - jak się czuje z taką sytuacją ten akurat tata. Nie ma dobrej odpowiedzi - tak schowaj odkurzacz czy - nie absolutnie nie pozwól na schowanie. Dziecko nie ewoluuje w sztucznym świecie, ale w swoim konkretnym systemie rodzinnym i musi wiedzieć, jakie są potrzeby i granice swojego konkretnego taty.
        > Jeśli ustąpimy w czymś mało ważnym są większe szansę na współpracę dziecka w kwestiach istotnych.
        Ja myślę, że tu nie chodzi o "ustępowanie" czy nie, tylko szacunek dla cudzych potrzeb i motywacji. Zresztą już samo to słowo "ustępowanie" stawia relacje na poziomie dominacji. Zgadzam się, że jeżeli tata powie: ok, widzę że to dla ciebie ważne schować ten odkurzacz, zrób to, ja mogę sobie go znowu wyjąć - to uczy dziecko, że ktoś się liczy z jego potrzebami. Ale jeśli tata powie - nie, nie schowamy tego odkurzacza, bo ja go teraz potrzebuję i nie mam ochoty na ponowne go wyjmowanie - to dziecko też się uczy, że potrzeby innych ludzi są też ważne i że czasem (często?) trzeba poradzić sobie z frustracją.
        Inna sprawa - że jeśli kompromis jest możliwy i mogą negocjować w stylu - możesz schować, ale tylko tę końcówkę, której nie potrzebuje - to jest okazja na jeszcze inną naukę.
        • rulsanka Re: ustępowanie dwulatkowi 28.02.16, 23:16
          Relacja z dwulatkiem nie ma charakteru walki o dominację i jeżeli ktoś w ten sposób to postrzega to znaczy, że ma jakieś kompleksy. Ustępowanie ma raczej wydźwięk "głupiemu się ustępuje" niż ustępowania pod jakąś presją. Presja dwulatka na rodzica jest kompletnie bez znaczenia i dojrzały osobnik o tym wie. Oczywiście, jeśli w danej chwili nie mamy czasu, ochoty czy cierpliwości na jakiekolwiek ustępstwa, to nic nas do tego nie zmusza i zdrowie psychiczne rodzica też się liczy. Natomiast nie jest to kwestia rozgrywek kto tu rządzi. Rodzice rządzą w sposób naturalny i nie muszą na każdym kroku tego udowadniać.
          • szonik1 Re: ustępowanie dwulatkowi 29.02.16, 11:12
            Ustępowanie to skrót myślowy. Wg mnie najważniejsze jest nie myśleć w kategoriach rodzic ma zawsze racje, a dziecko jest głupiutkie, tylko: jak sprawić, żeby każdy był w danej sytuacji zadowolony (przynajmniej w miarę) i dostał to, co chce.

    • justynak83 Re: ustępowanie dwulatkowi 29.02.16, 11:26
      Dzieki za podzielenie się trafnymi przemyśleniami bo naprawdę przechodzimy trudny okres i musimy przyjąć jakąś postawe by ułatwić nam i dziecku życie na tym etapie. Jeśli w ciągu dnia zajdzie tego typu sytuacja syn potrafi budzić się w nocy z krzykiem 'tata nie', 'mama nie'. Drugie jego ulubione słowo to 'chce' i jest bardzo upierdliwy pod tym względem. ( dla jasności rozmawiamy tu o tak zwanych pierdołach, kwestie życia i śmierci wiadomo). Jak juz sie zafiksuje na jednej rzeczy którą chce w danej chwili popada w rozpacz- bez rzucania się bicia itp, płacze i krzyczy na przemian. Nie sposób go wtedy przekonać do czegokolwiek innego,wszystko i wszystkich odpycha rączka - nawet jeśli coś jednak chce to i tak za sekunde jest nie nie nie.
      I teraz tak sobie myśle czy jednak ustępująć za każdym razem w miare możliwośći uczymy dziecko że tylko jego potrzeby się liczą i będzie się to utrwalać czy ten okres ma szanse minąć i przyjdzie czas że będzie bardziej elastyczne i skore do ustępowania - bez tego całego wypłakiwania. Jak myślicie?
      Co do sytuacji z odkurzaczem mąż przytoczył wlaśnie argument, że on tez ma prawo skorzystać z odkurzacza w tej chwili. Akurat to trafia to do mnie - ostatecznie odkurzył tą chate.
      • szonik1 Re: ustępowanie dwulatkowi 29.02.16, 11:46
        Ale pomyśl, ile razy w ciągu dnia dziecko musi "ustąpić" Tobie.
      • rulsanka Re: ustępowanie dwulatkowi 29.02.16, 13:54
        Opisujesz typowego dwulatka. Co do ustępowania za każdym razem, to przecież nigdy tak nie jest. Czy ustępujesz, gdy dziecko nie chce się dać zapiąć w foteliku samochodowym? Pozwalasz na pominięcie dawki leku, bo dziecko odmawia?
        Stawiając granice tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne, w wystarczający sposób uczymy dziecka tego co ważne. Nie trzeba dodatkowych zakazów dla pokazania kto tu rządzi.
    • lost_blueberry Re: ustępowanie dwulatkowi 01.03.16, 22:33
      Moja córka tak miała (częste histerie i bunt na wszystko)więc skorzystałam z rad z ksiązki "W Paryżu dzieci nie grymaszą". W tym wieku dziecko bada na ile może sobie pozwolić, więc warto być przede wszystkim konsekwentnym. Tzn ustalasz jakie rzeczy/zasady są nienegocjowalne i tych zawsze konsekwentnie się trzymasz, a we wszystkich innych - negocjowanie lub dawanie dziecku wyboru między jedną a drugą rzeczą (np.pytanie: "zostawiamy tacie odkurzacz teraz, czy wolisz najpierw schować odkurzacz i zaraz go wyjąc dla taty?"). Dzieci błyskawicznie łapią te zasady, których rodzice nie naginają. U mnie córka marudziła zawsze przy jedzeniu żeby jej coś podać, najpierw misia, potem książeczkę, po 2 minutach długopis, po 5 minutach chusteczkę...dopóki nie podałam płakała i nie chciała jeść. Na początku podawałam wszystko o co prosiła bo myślałam że to taka drobnostka - nie zaszkodzi mi jak się ruszę, a przynajmniej mała zje w spokoju. Ale po pewnym czasie zauważyłam że posiłki zamieniły się w litanię życzeń do przyniesienia i podania i że nie mam ochoty żeby tak to wyglądało. Przy pierwszych kilku posiłkach oczywiście był płacz, ale konsekwentnie tłumaczyłam "nie, teraz jemy, zabawa będzie po jedzeniu" i już po dwóch dniach zero marudzenia o przynoszenie różnych rzeczy. Ważne żeby zasad / ograniczeń dziecko nie miało zbyt wiele.

      A w kryzysowcyh sytuacjach, kiedy chcesz żeby dziecko po prostu wykonało jakieś polecenie natychmiast i nie masz czasu/ochoty na tłumaczenie (np. żeby poszedł do kąpieli, oddał odkurzacz, zdjął buty itp.) spokojnie ale stanowczo powiedz że policzysz do trzech i wtedy ma to zrobić. Wolno liczysz do trzech, jak tego czegoś nie robi - sama zanosisz go do kąpieli/zabierasz ten odkurzacz/zdejmujesz mu buty itp. Wszystko spokojnie i bez żadnego dodatkowego karcenia czy upominania dziecka, bo to nie ma być straszenie tylko nauka konsekwencji. Moja córka mimo całkowitej nieumiejętności liczenia w wieku 17 miesięcy załapała system po kilku sytuacjach i teraz już przy słowie "dwa" sama wykonuje polecenie. Tu też bardzo ważna jest konsekwencja - nie może być tak że czasem policzy się do tych 3, a i tak nie wykona się polecenia. Ale jak już wspomniałam - to jest na kryzysowe sytuacje, jak akurat nie masz cierpliwości albo trzeba coś zrobić natychmiast bo możesz się spóźnić do pracy itp. Przy zbyt częstym stosowaniu dziecko może to traktować mało poważnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka