3 latek - już nie daję rady.

06.08.09, 12:56
Od kilku dni mój 3-latek jest nie do zniesienia. Kompletnie nie
słucha co się do niego mówi, na prośbę posprzątania na zabawek
rozrzuca je jeszcze bardziej. Gdy mu czegoś odmawiam wpada w
histerię. Grożenie typu schwam zabawkę, nie będzie czytania lub nie
pójdziemy na plac zabaw kompletnie nie robią na nim wrażenia. Nie
wiem już jak reagować i jak sobie radzić z jego zachowaniem.
Poradźcie coś, proszę.

pzdr.
    • aloiw1985 Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 14:17
      Zamias grozic to zastrosuj sie do tego. jesli rozrzuca zabawki i ich
      nie szanuje powiedz raz ze jesli nie przestanie to je mu zabierzesz.
      Jelsi nie poslucha bez slowa podejdz i zabierz. Nie ulegaj gdy
      wpadnie w histerie przeczekaj.
      • primavera12 Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 14:43
        Tak właśnie robię. Histerię ignoruję, zabawki chowam, jeśli powiem,
        że nie pójdzie na plac zabaw jak czegoś tam nie zrobi to też
        dotrzymuję słowa i nie idziemy. Mimo to dobijają mnie takie "akcje"
        i "walka" z nim o posłuszeństwo. Czy coś robię nie tak czy trzeba
        ten okres po prostu przeczekać?
    • bea41 Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 15:31
      Napiszę to co poprzedniczka, nie groź tylko zabieraj i konsekwentnie
      egzekwuj kary. Skoro Twój synek ignoruje to wszystko, może są one
      dla niego zbyt mało odczuwalne, np. za szybko oddajesz mu zabawki.
      Niestety większość trzylatków jest mało posłuszna i na każdym kroku
      próbuje postawić na swoim.
      • dariafox Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 17:07
        Koleżanki poprzedniczki chyba nie maja 3 latka w domu jeszcze albo już...Wpisz w
        wyszukiwarkę sobie "3 latek" i znajdziesz mnóstwo postów o tych małych bestiach,
        pocieszy Cię to, że nie jesteście sami ale zmartwi pewnie to, że rady nie masmile
      • tijgertje Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 17:42
        Wiekszosc 3-latkow sprawdza granice rodzicow, ale wcale nie znaczy,
        ze sa potworamiwink Jezeli dziecko jest ciagle upominane i karane, to
        nie dziwne, ze sie wlasnie tak zachowuje. Konsekwencja jest bardzo
        wazna, ale warto tez przeanalizowac, jak wyglada dzien z takim
        dzieckiem. Moze trzeba mu troche wiecej uwagi poswiecic, wyjsc z
        zalozenia, ze jest przeuroczym, super grzecznym brzdacem i za kazde
        pozytywne zachowanie go wychwalac pod niebiosa, a przy tym moze sie
        okaze, ze wielu sytuacji da sie uniknac, ja np jak mam kiepski dzien
        i wiem, ze porozrzucane zabawki mnie do szalu doprowadza, proponuje
        mlodemu jakas konretna zabawe, wspolna gre, albo wychodzimy z domuwink
        • dariafox Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 20:25
          Moze trzeba mu troche wiecej uwagi poswiecic, wyjsc z
          > zalozenia, ze jest przeuroczym, super grzecznym brzdacem i za kazde
          > pozytywne zachowanie go wychwalac pod niebiosa, a przy tym moze sie
          > okaze, ze wielu sytuacji da sie uniknac,

          Tak, na przykład da się uniknąć mycia zębów, mycia się, jedzenia, sprzątania,
          wracania do domu i tych wszystkich rzeczy, o których trzeba ciągle przypominać,
          a od których dziecko staje się niegrzecznewink No i sugestia, że się nie poświęca
          dość czasu dziecku jest nieco krzywdząca moja droga tijgetjewink
          • tijgertje Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 21:02
            JA nic nie sugeruje. A rachunek sumienia sama czesto robie. Nie
            chodzi o sytuacje typu mycie zeby, bo moj mlody jest na tyle
            wytresowany, ze wie, ze w pewnych sytuacjach nie ma mowy o dyskusji
            i wyc moze ile chce, ale swojego i tak nie osiagnie. Poswiecam mu
            sporo uwagi, ale czasem lapie sie na tym, ze np w pewnym momencie
            zaczynam isc na latwiznewink U nas momentem, ktorego szczegolnie
            pilnuje jest pora przedobiadowa. Ja MUSZE ten obiad ugotowac, a
            mlody jak juz zglodnieje, to drze sie o byle co, wtedy akurat
            koniecznie MUSI sie ze mnna baewic, MUSI mi cos pokazac i MUSZE mu w
            czyms tam pomoc. Zbycie go w takiej sytuacji powoduje, ze on zaczyna
            wyc, ja sie wsciekam, ze mi sie placze pod nogami i o spokojnym
            obiedzie mozna zapomniec. Dlatego pisze, ze niektorych sytuacji
            mozna uniknac. Awantur przedobiadowych w zasadzie prawie u nas nie
            ma, odkad zdalam sobie sprawe z zaleznosci, ktore w okreslonym
            czasie wystepowaly. Nakrecalismy sie wzajemnie. Jesli udaje mi sie
            zachowac stoicki spokoj, mlodemu wymyslic jakies mega interesujace
            zajecie, najlepiej przy kuchennym stole, gdzie moge miec na niego
            oko, a on cieszy sie, ze mama zwraca na niego uwage, albo jeszcze
            lepiej pozwole mu cos mieszac, ucierac, czy tluc kotlety (juz jest w
            tym specjalista), to mimo, ze jemu z tym dluzej schodzi, dzieki
            temu, ze jest spokoj obiad gotuje sie sprawniej i przyjemniejwink Z
            balaganem podobnie. Mlody robie najwieksz bajzel, jak ja mam jakies
            zajecie i kaze mu sie "czyms" zajac. Wtedy wywala wszystko co
            mozliwe a i tak konczy sie marudzeniem, bo on nie wie, co ma robic.
            Jesli dam mu jakies zadanie, pozwalam wybrac sposrod 2 czy 3 zabawek
            i podpowiadam konkretny cel zabawy, okreslajac kiedy i w jaki sposob
            obejrze jego dzielo, czy bede sie z nim bawic, to mam zadowolone
            dziecko i swiety spokoj, moge skonczyc to, co mam robic. O takie
            drobiazgi mi chodzi, dzieci maja czesto pewne schematy zachowan i
            jesli rdzic potrafi je rozgryzc, zrozumiec co prowadzi do wybuchu,
            to naprawde wielu niemilych sytuacji udaje sie uniknac. No i
            nastawienie do dziecka tez jest bardzo wazne. Rano zanim 2 kawy w
            siebie wleje, moje chlopaki wiedza, ze lepiej mnie nie ruszacwink
            Zanim sie dobudze jestem "anty" i byle drobiazg moze mnie wyprowdzic
            z rownowagi, mlody to czuje i znowu, nakrecamy sie nawzajem. Jak w
            weekend maz mi kazeodespac i budza mnie przynoszac kawe, to naprawde
            mam wtedy aniola, a nie dzieckowink Reakcje dzieci czesto sa
            odpowiedzia na samopoczucie i emocje rodzicow. Przjrzyjcie sie
            sonbie i swoim maluchom. Nie,z ebym kogos krytykowala, ale naprawde
            widac zaleznoscwink Moj mlody podobnie jak ja reaguje na pogode, wiec
            jak pada to se musze naprawde pilnowac, zeby dziecia nie
            prowokowacwink
    • mamamia-the-best Re: 3 latek - już nie daję rady. 06.08.09, 23:01
      Muszę Cię pocieszyć, ja mogłabym się podpisać pod tym co napisałaś i dodać, że
      jeszcze mam roczne dziecko, które jest bardzo poszkodowane przez starszego 3
      letniego brata. Są dni, gdzie baardzo go kocha, aż za bardzo go wtedy ściska i
      są dni, gdzie wszystko mu zabiera, popycha itd. W ogóle ostatnio wstaje "lewą
      nogą": pluje, kopie itp Mam już dośc...Na dodatek teściowa ciągle powtarza, że
      to przez to, iż nie stosuje klapsówsad
Pełna wersja