Od czasu do czasu znajduję w pokoju na panelach COŚ. Dziś młody bawił się drzwiami, trzaskał i to chyba z drzwi wypadło, bo rzeczywiście tylko w tym miejscu to znajduję. Dzrzwi są stare, z podwójnej sklejki, z przestrzenią w srodku, więc to pewnie stamtąd.
Jak wygloda TO. Kolor niezmielonego ziarna kawy, kształt, taki jak hmm kupa świnki morskiej, tylko na końcach bardziej zaokrąglone, coś jak tabletki kapsułki. Gładkie jest to. Na całej długości (ok. 7mm) ma takie maluteńki jakby ząbki, na wys. 0,5mm, porównałabym to do płetwy

. No i jak rozgniotłam, to jest puste w środku, wewnętrzne ścianki ma pofałdowane jakby pancerzyk. Jest to jakby wysuszone..
No i teraz tak. Karaluchów, ani prusaków (myślałam, ze to ich jaja) nie ma, widziałabym, w nocy często wstaję. Ale kilka lat temu, były jeszcze, takie duże, czarne, błyszczące, nawet nie wiem, jaki to rodzaj był. Wypleniliśmy, jak teściowa pojechała. Moze to ich jaja? Tylko że to puste jest, zamknięte, więc nic stamtąd nie wylazło.
Macie jakieś pomysły?