30.07.10, 09:34
Witam Was drogie mamy.
Jestem mamą od prawie dziesięciu miesięcy i wydaje mi się że radzę
sobie świetnie ale..........
Otóż-mój mąż twierdzi że mam nerwicę natręctw-a ja zaczynam się
zastanawiać czy to nie jest prawdą?
Wymienię parę rzeczy które mi nie pasują ale nie potrafię ich zmienić
a może nie chcę ale tak nie można!!!!!!!!!
Strasznie boję się wszelkich chorób,zarazków,bakterii.......
kilka razy dziennie dezynfekuję łapy płynem anty..a jak mi się kończy
to w ruch idzie czysty spirytus(zakupiony kiedyś do przemywania
kikutka pempowinowego)
-szlag mnie trafia gdy ktoś chce dotknąć mojego dziecka(wiecie tak np
na spacerze jakaś znajoma istotas czy ktoś tam)
-w dalszym ciągu gotuję małej butelki-i potrafię robić to trzy razy
bo nie jestem pewna czy wcześniej to już zrobiłam,
-nie wyobrażam sobie że mogłabym zacząć sama dziecku gotować bo
niepewność że wszystko zrobiłam prawidłowo i że małej to nie
zaszkodzi chyba by mnie zabiła
-nie uwierzycie ile słoiczków z z jedzonkiem dla maluchów wyrzuciłam
bo.....ZA CICHO KLIKNĄŁ!!!!!!!!!
-kobiety czy ja jestem nie normalna???
Jeśli chodzi o samą siebie to tak się nie dzieje tylko jeśli chodzi o
małą i męża.
Pomóżcie bo się wykończę gotując po 15razy wodę na mleko bo nie
jestem do końca pewna czy ona już się gotowała sad(((
Obserwuj wątek
    • syriana do leczenia n/t 30.07.10, 09:36
    • bri Re: schiza? 30.07.10, 09:38
      Nie wiem czy to już nerwica, ale jak tak nie miałam, mimo, że
      przywiozłam ze szpitala dwukilogramowego wcześniaka.
      • duveen Re: schiza? 30.07.10, 09:41
        powinnas sie przejsc do lekarza.
        nie zaszkodzi, a moze pomoze.
    • chococino Re: schiza? 30.07.10, 09:40
      Zastanawia mnie, czy tobie dobrze się żyje z taką schizą? Bo ja bym się już
      dawno zgłosiła dobrowolnie na leczenie.
    • 18_lipcowa1 czas sie leczyc 30.07.10, 09:41
    • alexa0000 Re: schiza? 30.07.10, 09:43
      Tak, w tych aspektach jesteś nienormalna.

      Twoja sterylność zaszkodzi twojemu dziecku. Przez brak kontaktu z
      bakteriami, wirusami i grzybami twoje dziecko będzie całkowicie
      bezbronne wobec tych, z którymi uda mu sie zetknąć. Nie pozwól na
      to, będzie potem cały czas chorować. Nie wyparzaj butelek, myj je
      dokładnie.Pozwalaj na dotyk. Czytajac twoje objawy, jestem niemal w
      100 % przekonana,że sama nie dasz sobie z tym rady. Idz do
      psychologa, nauczy cię,jak radzic sobie w takich sytuacjach. Są
      ćwiczenia, które pomagają poskromic natręctwo.
      • rybalon1 Re: schiza? 30.07.10, 09:50
        no obawiam się , że Twój mąż ma rację -najgorsze jest to , że bardziej
        szkodzisz dziecku postępując w ten sposób. Za chwile nie puścisz go na dwór bo
        tam pełno bakterii i wirusów...
        Przestań sterylizować te butelki , wywal z domu ten cholerny spirytus i te
        mydła/żele antybakteryjne , zacznij dziecku normalnie gotować i nie rób z
        dziecka nietykalskiego.
    • truscaveczka Re: schiza? 30.07.10, 09:51
      Lekarz jest w stanie Ci pomóc. Piszę życzliwie, bez złośliwości. To
      naprawdę niezdrowe podejście i da się z tym walczyć - a skoro
      napisałaś o tym na forum, to znaczy, ze Ciebie też niepokoi i
      gryzie.
      Spotkaj się z lekarzem choć raz. Niech fachowiec to oceni.
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:02
        Napisałam o tym a teraz żałuję-nie z powodu waszych komentarzy-po
        prostu ja już tak mam. powiem o czymś a potem myślę że nie
        potrzebnie.
        Po waszych komentarzach dochodzę do wniosku że nie jest aż tak źle.
        Starm się z tym wszystkim walczyć.
        Wychodzę z małą na spacery-dotykamy listków,trawy,witamy się z
        zaprzyjaźnionym psem sąsiadów- ale jak sobie pomyślę że zbliża się
        moment kiedy malutka będzie chciała bawić się w piaskownicy
        to........jest kiepsko.Malutka bawi się na podłodze,liże zabawki
        które leżały na podłodze i już tak nie wariuję ale rzeczywiście jest
        parę rzeczy nad którymi muszę popracować!!!
        A najdziwniejsze jest to że ja wcale taka nie byłam.Wychowałam się na
        wsi gdzkie potrafiłam jako dziecko podnieść cukierka z ziemi i
        wsadzić do pyska.
        • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:21
          ingusionek napisał:

          > Po waszych komentarzach dochodzę do wniosku że nie jest aż tak
          źle.
          > Starm się z tym wszystkim walczyć.

          I bardzo dobrze. Korzystaj z pomocy męża - jeżeli on Ci mówi "daj
          spokój, to niepotrzebne" - przestań. Za którymś razem się
          odzwyczaisz od tego przymusu.

          > Wychodzę z małą na spacery-dotykamy listków,trawy,witamy się z
          > zaprzyjaźnionym psem sąsiadów- ale jak sobie pomyślę że zbliża się
          > moment kiedy malutka będzie chciała bawić się w piaskownicy
          > to........jest kiepsko.Malutka bawi się na podłodze,liże zabawki

          To nie słuchaj pierdół o zasranych piaskownicach. Zazwyczaj nie są,
          trzeba mieć wyjątkowego pecha żeby coś złapać w piaskownicy.

          > które leżały na podłodze i już tak nie wariuję ale rzeczywiście
          jest
          > parę rzeczy nad którymi muszę popracować!!!

          No to pracuj. Zdaje się że już sama załapałaś że to po prostu
          niewygodne. Jesteś w drugiej ciąży? Korzystaj z tego że przy drugim
          dziecku nie będziesz mieć aż tyle czasu na pucowanie podłogi przed
          tym pierwszym smile

          > A najdziwniejsze jest to że ja wcale taka nie byłam.Wychowałam się
          na
          > wsi gdzkie potrafiłam jako dziecko podnieść cukierka z ziemi i
          > wsadzić do pyska.

          Bo to jest wyuczone. Prawdopodobnie nie tyle kwalifikujesz się do
          lekarza, co do wybicia z głowy wbitych tam przesądów o zarazkach,
          brudzie, a ZWŁASZCZA o tym, że kto nie dezynfekuje dziecka ten jest
          złuym rodzicem.
          • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:48
            miliwati
            do ciąży i bycia mamą przygotowywałam się sama-tzn z mężem.Matkę
            straciłam bardzo wcześnie i tego co powinnam robić a czego nie w
            opiece nad dzieckiem uczyłam się z internetu a tam wszędzie jest żeby
            chuchać i dmuchać na dziecko,gotować,wyparzać itd itp i tak głęboko
            mi to utkwiło w głowie że jak czegoś takiego nie zrobię to czuję się
            z tym bardzo źle.....
            • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:54
              ingusionek napisał:

              > miliwati
              > do ciąży i bycia mamą przygotowywałam się sama-tzn z mężem.Matkę
              > straciłam bardzo wcześnie i tego co powinnam robić a czego nie w

              Współczuję, acz posiadanie matki potrafi być też kłopotliwe, więc
              się tym aspektem nie przejmuj.

              > opiece nad dzieckiem uczyłam się z internetu a tam wszędzie jest
              żeby
              > chuchać i dmuchać na dziecko,gotować,wyparzać itd itp i tak
              głęboko
              > mi to utkwiło w głowie że jak czegoś takiego nie zrobię to czuję
              się
              > z tym bardzo źle.....

              No przecież mówię że to właśnie to. No to teraz widzisz wyraźnie
              napisane w internecie że dziecko może spokojnie babrać się w błocie
              i wyjdzie mu to na zdrowie. A dżdżownice zawierają dużo białka, nie
              mówiąc o bogatyuch w sole mineralne ślimakach. Samo zdrowie, dziecku
              nic nie będzie.
        • miaowi Re: schiza? 31.07.10, 23:28
          Akurat jeśli chodzi o osiedlowe piaskownice, to ci się nie dziwię. jak
          sobie pomyślę, że tam sikają nie tylko psy i koty, ale również pijana
          młodzież i lumpy, to samej mi się robi słabo.
    • marzeka1 Re: schiza? 30.07.10, 09:52
      "Strasznie boję się wszelkich chorób,zarazków,bakterii...."-

      -o, taką schizę miała moja szwagierka przy pierwszym dziecku,
      wyparzała wszystko, co jej wpadło w ręce, szorowała, czyściła, aż
      dziecko wylądowało w szpitalu pozbawione jakiejkolwiek ochrony
      przeciw bakteriom, kompletnie wyjałowione.
      Rób tak dalej, a skrzywdzisz dziecko i to ty- nie bakterie,
      zarazki ludzie.
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:05
        no alejak nie wygotować smoka który wylądował na podłodze?
        • kawka74 Re: schiza? 30.07.10, 10:08
          Po co gotować, przelej wrzątkiem przy pierwszej okazji i już.
          Albo po prostu porządnie umyj.
        • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:14
          ingusionek napisał:

          > no alejak nie wygotować smoka który wylądował na podłodze?

          A po co gotować? Chlupnąć wodą z kranu żeby dziecku z buzi nie
          wystawały kłaki zebrane smoczkiem spod szafy, bo to głupio wygląda i
          wystarczy.
          • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:25
            smilesmilesmilesmile
            Na Was zawszę można liczyć ale chyba nie dam rady aż tak. bardziej
            byłabym skłonna przelać wrzątkiem ale wodą z kranu to nie..........
            • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:46
              ingusionek napisał:

              > smilesmilesmilesmile
              > Na Was zawszę można liczyć ale chyba nie dam rady aż tak. bardziej
              > byłabym skłonna przelać wrzątkiem ale wodą z kranu to nie..........

              No ale po co w ogóle płukać wrzątkiem coś, co wystarczy obetrzeć o
              spodnie na własnym tyłku albo rąbkiem spódnicy, tak w starym stylu?
              Co takiego może być na tym smoczku że aż go trzeba sparzyć?
        • rybalon1 Re: schiza? 30.07.10, 10:20
          smoczek opłukać , oblać wrzątkiem i już ..wyluzuuuuj
        • thegimel Re: schiza? 31.07.10, 18:18
          A po co gotować?
        • nanuk24 Re: schiza? 02.08.10, 00:16
          Az taki syf masz na podlodzewink
        • mariolka55 Re: schiza? 02.08.10, 12:23
          > no alejak nie wygotować smoka który wylądował na podłodze?

          normalniesmile
    • gku25 Lekarz i to szybko. 30.07.10, 09:52

      • kostruszka Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:06
        Mnie bardziej od manii sterylnosci uderzyło info o zapominaniu. Ok, można
        zapomnieć raz, ale trzy razy???
        Jakaś lecytynka by się przydała wink
        • ingusionek Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:11
          wiesz to nie tak.....ja wiem że ta woda się gotowała ale coś mnie tak
          zawsze tyka---"a jeśli ta woda się nie dogotowała"-albo coś takiegosad.
          Chyba zacznę sobie zapisywać!!!
          • bri Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:26
            Ja tak mam, jeśli chodzi o smażenie mięsa. Zawsze mam wątpliwości
            czy to mięso aby już na pewno się usmażyło i nie raz mi się zdarzyło
            kłaść gotowe kotlety z powrotem na patelnię. Ale nawet po powtórnym
            smażeniu nie mam pewności czy nie są miejscami surowe i dlatego nie
            lubię jeść własnoręcznie przygotowanych kotletów. Mój mąż smaży o
            wiele krócej niż ja, ale jakoś jak on zrobi schabowe to są pyszne i
            nie mam tego typów lęków.
            • ingusionek Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:35
              dziękuję bri.
              zrobiło mi się lepiej że nie tylko ja mam jakieś lęki
        • ingusionek Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:13
          Ale to nie tak! Ja wiem że ta woda się gotowała tylko zawsze coś mnie
          tak w środku tyka
          -"a jeśli ta woda się nie dogotowała"-albo coś takiego...sad
          • rybalon1 Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:21
            kup sobie czajnik elektryczny - jak się wyłączy będziesz pewna , ze się woda
            zagotowała smile
            • melmire Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:24
              Bedzie sie zatsanawiala czy nie za dlugi czas uplynal od zagotowania i czy
              bakterie na nowo sie nie pojawily.
              Do lekarza, bo wykonczysz i siebie, i dzieci. Pomysl ile fajnych rzeczy
              moglibyscie zrobic w czasie kiedy po raz dziesiaty wygotowujesz butelke, albo
              podsluchujesz sloiczki.
            • ingusionek Re: Lekarz i to szybko. 30.07.10, 10:27
              Zawsze jakieś wyjście jestsmile
        • mariolka55 Re: Lekarz i to szybko. 02.08.10, 12:26
          > Mnie bardziej od manii sterylnosci uderzyło info o zapominaniu. Ok, można
          > zapomnieć raz, ale trzy razy???
          > Jakaś lecytynka by się przydała wink


          to jest własnie objaw nerwicy natręctw (powtarzalność,zapominanie a raczej nie
          zapominanie tylko brak pewności)a nie kłopotów z pamięciawink
    • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:25
      ingusionek napisał:

      > -nie wyobrażam sobie że mogłabym zacząć sama dziecku gotować bo
      > niepewność że wszystko zrobiłam prawidłowo i że małej to nie
      > zaszkodzi chyba by mnie zabiła

      Ale... Ale co niby miałoby zaszkodzić? Masz w takim samym słoiku sól
      i cyjanek, a kartki z podpisami się starły?

      • melmire Re: schiza? 30.07.10, 10:30
        Rotfl.
        Igusionek, zadanie na dzis - ugotuj dziecku cos. Jabluszko z woda,moze odrobinka
        cukru jak kwasne (uwazaj na sloik z cyjankiem), na packe. Tylko nie trzymaj sie
        przepisu jak moja mama, co zgodnie z nim dodawala 5ml plynu, i spalila trzy
        garnki zanim do niej dotarlo ze to troche za malo zeby ugotowac a nie przypalic smile
        • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:32
          właśnie chyba tak zrobię bo skończył mi się deserek w słoiczkusmilesmilesmile
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:31
        miliwati śmiejesz się ale ja się boję.
        ostatnio odważyłam się i z soku przecierowego zrobiłam dziecku kisielek
        zagęszczony malutką łyżeczką mąki ziemniaczanej i dziecko miało
        zatwardzenie!!! a kisielek zrobiłam wg przepisu
        https://www.suwaczki.com/tickers/relg
wn15kcp90m1u.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/jiqj
uu0amu4ujfri.png
        • a.nancy Re: schiza? 30.07.10, 10:35
          ingusionek napisał:

          > miliwati śmiejesz się ale ja się boję.
          > ostatnio odważyłam się i z soku przecierowego zrobiłam dziecku kisielek
          > zagęszczony malutką łyżeczką mąki ziemniaczanej i dziecko miało
          > zatwardzenie!!! a kisielek zrobiłam wg przepisu

          no i?
          nawet od zatwardzenia się nie umiera, wyobraź sobie
        • marzeka1 Re: schiza? 30.07.10, 10:36
          A dla mnie gdy moje dzieci były małe, słoiczki były tylko na wyjazdy
          i były ostatecznością, czymś okropnym wydawało mi się karmienie
          takimi brejami. Gotowałam gar zupki, rozdrabniałam, zamrażałam i
          tyle.
          Właśnie te gotowce napawały mnie wstrętem, podawałam, jak musiałam.
        • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:51
          ingusionek napisał:

          > miliwati śmiejesz się ale ja się boję.
          > ostatnio odważyłam się i z soku przecierowego zrobiłam dziecku
          kisielek
          > zagęszczony malutką łyżeczką mąki ziemniaczanej i dziecko miało
          > zatwardzenie!!! a kisielek zrobiłam wg przepisu

          No i co że zatwardzenie? To następnym razem zrównoważy się sraczką,
          wielki mi problem. Dzieci mają takie przygody dziesiątki razy i nic
          im się nie dzieje - Twojemu też nic nie będzie. To jest zupełnie
          normalne, jelita się po prostu uczą trawić nowe rzeczy, to nie jest
          żadna krzywda a nawet jest to objaw normalny i pożądany.
    • morgen_stern Re: schiza? 30.07.10, 10:32
      Słuchajcie, tłumaczenie, że to nieracjonalne nic nie dają, przy
      natręctwach jest przymus, którego nie można opanować, choćby się na
      ten temat rozprawę doktorską przeczytało.
      Psychiatra i leki. Nie ma się co ich bać, dobrze dobrane poprawią
      samopoczucie i złagodzą natręctwa.
      Po co się męczyć i narażać dziecko na wyjałowienie? A sprawdzanie
      czegoś po raz pięćdziesiąty jest wykańczające psychicznie - WIEM o
      tym bardzo dobrze smile
      • morgen_stern Re: schiza? 30.07.10, 10:33
        I jesteś najzupełniej normalna, masz tylko nerwicę natręctw jak miliony
        ludzi na świecie i daj sobie pomóc wink
        • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:40
          Ja naprawdę się steram walczyć z tym-niektóre lęki pokonałam-pozwalam
          siedzieć dziecku na podłodze a nie na czyściutkiej macie która zawsze
          nam towarzyszyła. przestałam szorować zabawki-przecieram tylko
          wilgotną chusteczką,....
          Malutka dostaje do łapki na dworze jedzonko,może dotykać listków....
          wcześniej był tylko wózek i nasze łapki
          https://www.suwaczki.com/tickers/re
lgwn15kcp90m1u.png
          https://www.suwaczki.com/tickers/ji
qjuu0amu4ujfri.png
          • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:49
            ingusionek napisał:

            > Ja naprawdę się steram walczyć z tym-niektóre lęki pokonałam-
            pozwalam
            > siedzieć dziecku na podłodze a nie na czyściutkiej macie która
            zawsze
            > nam towarzyszyła. przestałam szorować zabawki-przecieram tylko
            > wilgotną chusteczką,....
            > Malutka dostaje do łapki na dworze jedzonko,może dotykać
            listków....
            > wcześniej był tylko wózek i nasze łapki

            No i bardzo dobrze. Kontynuuj. Z psychiatrą nie ma się co aż tak
            spieszyć, skoro idzie ku dobremu. (A już zwłaszca głupotą jest od
            razu nastawiać się w tej sytuacji na prochy)
            • morgen_stern Re: schiza? 30.07.10, 10:50
              CytatA już zwłaszca głupotą jest od
              > razu nastawiać się w tej sytuacji na prochy)


              Dlaczego?
              • miliwati Re: schiza? 30.07.10, 10:56
                morgen_stern napisała:

                > CytatA już zwłaszca głupotą jest od
                > > razu nastawiać się w tej sytuacji na prochy)

                >
                > Dlaczego?

                Bo po co ingerować w działanie mózgu sztucznie, skoro widać
                postępy "po dobroci"? Leczenie farmakologiczne bez psychoterapii w
                takich przypadkach jest tylko objawowe. Odstawisz prochy - problem
                wróci.
                • morgen_stern Re: schiza? 30.07.10, 11:05
                  Jeśli odstawisz w odpowiednim czasie i pod nadzorem lekarza, nie wróci.
                  A przez takie "dobre rady" masa ludzi, którzy powinni dawno wylądować u
                  lekarza nie pojawiają się tam i jest z tego potem kupa nieszczęść.
                  • madzioreck Re: schiza? 31.07.10, 06:56
                    Chciałam tylko dodać, że ludzki umysł nie kieruję się tak cudownie logicznymi
                    zasadami i to, że nad częścią jesteśmy w stanie zapanować, nie znaczy, że inne
                    się nie nasili, i samemu jest bardzo ciężko.
                • madzioreck Re: schiza? 31.07.10, 07:11
                  Równie dobrze można nie iść do lekarza z żadna inną chorobą, "bo się poprawia".
            • marghe_72 Re: schiza? 30.07.10, 18:14
              miliwati napisała:

              > No i bardzo dobrze. Kontynuuj. Z psychiatrą nie ma się co aż tak
              > spieszyć, skoro idzie ku dobremu. (A już zwłaszca głupotą jest od
              > razu nastawiać się w tej sytuacji na prochy)

              Błąd.
              Lęki mają to do siebie, że same.. ot tak .. nie znikają.
              Potrafią sie wyciszyć żeby potem uderzyć mocniej.
              Widzę, że autorka walczy, że próbuje .. ale obawiam się, że sama nie
              da rady (wiem z doświadczenia, też walczyłam*..)
              Co do psychiatry - to lekarz jak każdy inny.
              Bolącego zęba nie starasz się sama wyleczyć, przeczekać?

              Po co się męczyć jak można temu zaradzić?
              Poza tym wcale nie wiadomo czy lekarz od razu przepisze leki.. są
              inne metody walki z lekami / nerwicami.

              * Udało mi się wygrać dzięki pomocy rodziny, lekarza, leków i
              terapii. Kilkuletniej.
              A nie miałam aż takich "jazd" (wybacz słowo) jak autorka
          • kawka74 Re: schiza? 30.07.10, 11:03
            I dobrze.
            A teraz metodą małych kroczków przestaniesz sterylizować butelki, tylko
            porządnie je myć, dezynfekować wszystko dookoła (mój mąż, kiedy przed każdym
            dotknięciem noworodka próbowałam odkażać ręce, popukał się w głowę i zacytował
            swojego wykładowcę: 'jak najmniej dezynfekować, jak najczęściej myć' -
            oczywiście w granicach rozsądku).
            Dasz radę.
    • alexa0000 Re: schiza? 30.07.10, 10:39
      Dzieci żrą rózne rzeczy.Widziałam takie rzeczy,że tylko paść na
      zawał.
      To przygotuj się:
      -dziecko ssące sucha, psia kupę;
      -dziecko z lubośćia maczające herbatniczek w kałuży morskiej wody,
      następnie panierujące ciasteczko w piasku i z rozkoszą żujące
      przysmak;
      -dziecko obmazane swoją kupą, łacznie z twarzą;
      -dziecko pijace wode z basenu, wiadra stojącego na dworze, kałuży-
      generalnie, byle jakiego zbiornika wodnego;
      -dziecko zjadające pozieleniałą kiełbasę, znaleziona gdzieś na
      wiejskim podwórku.

      Może ktos da więcejwink
      -
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 10:42
        padła bym na zawał na miejscu!!!!!!!!!!!!!!!
        • alexa0000 Re: schiza? 30.07.10, 10:55
          Wierzę ci Ingusionek. Ja miałam nerwicę dotyczącą tego,że zaraz
          padnę na wstrząs anafilaktyczny z powodu uządlenia osy. Zaczęło sie
          od Ewy Sałackiej i jej smierci. Potem raz wydawało mi sie, że
          połknełam osę, która zdążyła mnie dziabnąc w gardło. Zaczęłam się
          dusić, sinieć, juz prawie wiezli mnie do szpitala. Coś tam się
          wydarzyło, nie pamiętam,co - w każdym razie przez chwilę moja uwaga
          została odwrócona i atak minął. Potem powtarzał się cyklicznie. Ile
          razy pomyslałam o osie, tyle razy czułam ukłucie w gardle, no jazda
          na calego. Potrafiłam wybiec z domu i leciec przez jakies pola, byle
          na powietrze, byle nie siedziec w miejcu, bo zaraz siniałam i
          dusiłam się. Poszłam w końcu do dohtora, dostałam leki, a psycholog
          wytłumaczyła mi, że atak nerwicy trwa 3 minuty. Tyle mam wytrzymać
          nie umierając. Teraz osa "żądli" mnie sporadycznie, raz na dwa lata.
          Ja jednak nie jestem taka głupia, trzymam adrenalinkę na wstrząs w
          lodówcewink

          Tu link dla takich, jak ty i ja:


          www.nerwica.com/viewtopic.php?t=10398
          • go-jab Re: schiza? 01.08.10, 05:11
            wink a co ci z adrenalinki w lodowce? osy tez tam trzymasz? bo ja myslalam ze one
            na dworze lataja... tongue_out
            • alexa0000 Re: schiza? 01.08.10, 09:50
              Adrenalinkę przechowuje się w lodówce.Na długie, wakacyjne wyjazdy
              zabieram ją i wrzucam do lodówki turystycznej na czas podróży.W dmu
              nawet o nie nie myslę-własciwie potrzebna mi sama swiadomośc,że ją
              mam .
        • marzeka1 Re: schiza? 30.07.10, 10:55
          Moim dzieciom takie rzeczy się przytrafiały i nic, chorowały tyle co
          nic, po prostu były obeznane z bakteriami. Dbałam o czystość, ale
          bez popadania w histerię jak moja szwagierka, a jej córka chorowała
          prawie ciągle. Przy drugim dziecku zmądrzała, nie schizowała i jej
          synek był normalnym, bardzo rzadko chorującym dzieckiem.
          • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 11:00
            mój maluszek też dzięki Bogu nie chorował od urodzenia(odpukać.....)
            • marzeka1 Re: schiza? 30.07.10, 11:04
              A z kim ma oprócz ciebie kontakt? Bo szwagierki córka też nie
              chorowała,zaczęło się, gdy poszła do przedszkola lub gdy miała
              NORMALNY, niechroniony kontakt z innymi. Była pozbawiona naturalnej
              odporności,którą szwagierka "zabiła" chroniąc małą przed zarazkami,
              bakteriami....
              Potem przy synu było juz inaczej i efekty były inne.
              Właśnie ZE WZGLĘDU NA CÓRKĘ powinnaś odpuścić.
              • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 11:32
                zazwyczaj jesteśmy we dwie w domku,dopóki mąż nie wróci z
                pracy,odwiedza nas babcia dziecka,ale bardzo często wychodzimy do
                sklepów i nie unikamy centr handlowych a jak wiadomo tam jest sporo
                zarazków. nie unikamy ludzi aż tak-nawet jak na mnie to byłaby już
                przesada.....smile
      • mariolka55 Re: schiza? 02.08.10, 12:39
        > -dziecko ssące sucha, psia kupę;
        > -dziecko z lubośćia maczające herbatniczek w kałuży morskiej wody,
        > następnie panierujące ciasteczko w piasku i z rozkoszą żujące
        > przysmak;
        > -dziecko obmazane swoją kupą, łacznie z twarzą;
        > -dziecko pijace wode z basenu, wiadra stojącego na dworze, kałuży-
        > generalnie, byle jakiego zbiornika wodnego;
        > -dziecko zjadające pozieleniałą kiełbasę, znaleziona gdzieś na
        > wiejskim podwórku.
        >
        > Może ktos da więcejwink
        > -

        -dziecko liżące szczotkę do czyszczenia wc
        -dziecko jedzące własną kupę (ale po minie mozna stwierdzić ze jednak niesmaczna
        byławink)
        -dziecko jedzace żwirek z kociej kuwety
        -dziecko jedzące suchą karmę z kociej miski
        • katia.seitz Re: schiza? 06.08.10, 10:43
          Aaa! Właśnie chciałam dodać o dziecku ssącym szczotkę od wc i jedzącym
          koci żwirek, ale mnie uprzedzono smile
    • franczii Re: schiza? 30.07.10, 11:01
      Jesli to cie pocieszy to ci napisze ze ja przy pierwszym dziecku mialam schize
      wagowa. I tak przez pierwsze pol roku wazylam przed karmieniem, po karmieniu
      nawet w nocy, niestety czesto w czasie karmienia pojawiala sie kupa wiec i ja
      wazylam, odejmowalam wage pampersa i liczylam czy bilans karmienie- kupa byl
      dodatni.
      Do tego wszystkiego moj syn byl grubasem pelnym fald tluszczu, co ja dostrzeglam
      dopiero po paru miesiacach ogladajac zdjecia.
      Wyszlam z tego sama bez pomocy psychiatrybig_grin
      • alexa0000 Re: schiza? 30.07.10, 11:05
        Rany boskie, Franczii...przepraszam, ale dostałam ataku smiechu
        czytajac twój post.Wyobraziłam sobie twoje gorączkowe liczenie przy
        kupie w trakcie karmieniawink
    • gemmavera Re: schiza? 30.07.10, 11:11
      Ingusionek, zmniejsz proszę sygnaturkę - zostaw jeden suwaczek.
      forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2451881.html
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 11:30
        chyba się udałosmile
    • tully.makker Re: schiza? 30.07.10, 11:18
      Mialam podobne problemy, u mnie byl to objaw depresji.
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 11:37
        skąd wiesz że to była depresja?
      • karolinkaa3a Re: schiza? 30.07.10, 11:59
        Też miałam problem przy pierwszym dziecku.Tyle,że nie z odkażaniem, a różnymi
        chorobami.Moja mama mnie tym zaraziła,bo choć dzieci ma sześcioro to sama ma z
        tym problem do dziś.W każdym ruchu,w każdym grymasie,kichnięciu,pierdnięciu
        widziałam chorobę.I to nie zwykły katarek tylko mega zapalenie zatok na
        przykład.Na każdej z wizyt okresowych u lekarza miałam kartkę z wypisanymi
        objawami i możliwymi chorobami.Pani doktor była cierpliwa przez jakieś pół
        roku,aż pewnego dnia kiedy do listy dodałyśmy z mamą dziecięce porażenie mózgowe
        w słowach dość delikatnych dała mi do zrozumienia,że jestem stuknięta i może mi
        dać skierowanie do specjalisty.Nie skorzystałam,ale się w końcu opamiętałam.Moja
        mama ma tak do dziś.Dodam,że synek pierwszy raz zachorował(zwykłe
        przeziębienie)w wieku 2,5 roku
    • nangaparbat3 Re: schiza? 30.07.10, 11:40
      Ingusionku, piszesz, że bardzo wcześnie straciłaś matkę - myślę, że to co sie
      dzieje z Tobą teraz, jest pochodną tamtego: Ty wiesz, z doświadczenia, że
      najdroższą, najważniejszą osobę można stracic. I stąd to wszystko.
      Więc Twoje lęki są jak najbardziej zrozumiałe i uzasadnione - ale to nie znaczy,
      że nie szkodzą Twojej córeczce, a nawet Tobie samej. Boisz się stanowczo ponad
      wszelką miarę - nie dajesz dziecku szansy na zdobycie odporności, uczysz ją - z
      pewnością nie chcąc tego - lęku przed ludźmi i światem. Ma rację Twój mąż, mają
      rację osoby, które Ci radzą jak najszybszy kontakt z psychiatrą. Pozdrawiam Cię
      serdecznie i trzymam kciuki.N.
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 11:57
        Kochane znikam bo wychodzimy z dzieciem na spacerek-fajna pogoda co?
        Wrócę po poludniu. do klikania.
        • joana.com Re: schiza? 30.07.10, 15:12
          Dopiero na tym forum uświadomiłam sobie, jak wiele kobiet ma problemy
          emocjonalne, jest to dla mnie duża ulga, myślałam, że tylko ja jestem takim
          wybrańcem narodu.

          Ja mam schizy związane z podawaniem/dawkowaniem lekarstw.
          Mam bardzo chorowite dzieciaki, młodsza ma 2,5 roku, parę razy już miała
          antybiotyk, bo miała tej zimy np zapalenie oskrzeli, które dzięki "umiejętnemu"
          leczeniu lekarzy przerodziło się w zapalenie płuc, zaraził się starszy i tak w
          kółko.

          Antybiotyk dzieciom rozrabia się samemu mieszając suchą zawiesinę z odpowiednią
          ilością wody, no i tu leżę i kwiczę.
          Ostatnio miało byc coś 92 ml wody, więc odmierzanie strzykawką trochę długie,
          poszukałam takiego dzbanka z miarką, ale to sprawdzałam jeszcze kieliszkiem
          miarką, tak że chyba z dziesięc razy to sprawdzałam, aż od tego chlapania ubyło
          mi z dwa mililitry!wink Więc na nowo to samo...
          Mąż jak zobaczył, że ja po godzinie jestem w tym samym punkcie, to się normalnie
          przeraził, a w dodatku lepiej do mnie wtedy nie podchodzic, zachowuję się jakbym
          przeprowadzała operację na otwartym sercu.

          Często dawki lekarstw wydają mi się zawyżone, więc dzwonię, nawet w nocy, do np
          apteki całodobowej, na konsultacje, albo po innych lekarzach.
          Mama się śmieje, że ja powinnam każdorazowo zwoływac konsylium lekarskie, bo nie
          mam zaufania do pojedynczego lekarza.

          Wczoraj zawiozłam syna do babci na parę dni, specjalnie pod wieczór, żebym mogła
          sprawdzic czy nie ma gdzieś wbitego kleszcza, bo wątpię że teściowa zrobi to tak
          dokładnie jak ja.
          Właśnie walczę ze sobą, żeby dziś nie jechac te 13 km tylko po to, żeby go
          sprawdzic. Koszmar.
          Ale mała 2 tygodnie temu miała wbitego, a była tylko w ogrodzie, trawa była
          skoszona.

          Jest to wyczerpujące psychicznie, mam przepisane leki-PRAMOLAN, ale w lecie
          próbuję bez nich się obejśc.
          • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 15:42
            O lekach wolę nawet nie myśleć!!!
            Kilka razy podawałam córeczce leki przeciwbolowe w trakcie ząbkowania-
            to 10 razy sprawdzałam czy w strzykawce jest zalecana dawka a i tak za
            jedenastym razem pobiegłam do męża żeby sprawdził czy aby nie jest tego
            syropku za dużo!!!sad
    • niezwykladziewczyna Re: schiza? 30.07.10, 16:05
      Jaką masz schizę odnośnie męża, bo o takowej też piszesz?
      • ingusionek Re: schiza? 30.07.10, 16:12
        Wszystko związane jest z czystością.
        Np gdy przygotowuję obiad to warzywa myję po kilka razy zeby chociaż
        nie zjadl czegoś niedomytego albo nie świeżego-ale to chyba oczywiste
        więc tego chyba nie można nazwać schizą?
        • monika19782 Re: schiza? 30.07.10, 16:29
          Przy pierwszej córce miałam podobnie, również wyrzucałam słoikismile
          przy drugiej mi mineło ale o czystość staram sie dbać, szczególnie
          przy przygotowywaniu posiłków, często dzieciom myję ręce, na
          spacerze mam żel antybakteryjny. Radzę ci trochę spasować bo dziecko
          niedługo zacznie mieć coraż więcej kontaktów z innymi osobami niż
          rodzice np. przedszkole i tam nie będziesz już miała wszystkiego pod
          kontrolą.
        • selavi2 Re: schiza? 31.07.10, 00:51
          Warzywa po kilka razy?
          Według mnie to wyraźne natrętctwo.
          Słońce - nie znam nikogo(a mam 46 lat)kto by tak robił. I to, ze dla Ciebie to
          normalne - to zdaje się też jest objaw nerwicowy.
          Nie będę się mądrzyć, ale sugeruję w ciemno słuchać męża w tym względzie i
          skonsultować swoje normy higieniczne na forum. Trochę Cię dziewczynki "pojadą",
          ale będziesz się mogła zorientować, kiedy przesadzasz. Sprawiasz wrażenie
          reformowalnej bez leków, ale na mój gust jakaś konsultacja u specjalisty od
          natręctw by Ci się przydała, żeby nie zabrnąć dalej.
          A wracając do tematu warzyw to:
          Te do obróbki termicznej - obrać, raz porządnie wypłukać i do gara.
          Te na surowo - obrać, raz porządnie wypłukać i do michy.
          Maluchowi - i owoce i warzywa pewnie bym umyła i sparzyła.
        • mia_siochi Re: schiza? 31.07.10, 06:09
          ingusionek napisał:

          > Wszystko związane jest z czystością.
          > Np gdy przygotowuję obiad to warzywa myję po kilka razy zeby
          chociaż
          > nie zjadl czegoś niedomytego albo nie świeżego-ale to chyba
          oczywiste
          > więc tego chyba nie można nazwać schizą?

          Nie, to nie jest normalne ani oczywiste.
          "Schiza" to w tym przypadku bardzo łagodne określenie.
    • moni4444 Re: schiza? 30.07.10, 16:24
      Ja mam schize liczenia do 4,czasami musze cos klepnac 4 raz bo jak
      nie to sie stanie cos zlego,musze urwac 4 liski papieru
      toaletowego,albo policzyc do 4ch zanim co zrobie,musze poprostuto
      zrobic bo jak nie to pewnie cos sie komus stanie zlego,masakre mam
      meczy mnie to juz,dobrze ze sama nie jestem,nawet nikomu z bliskich
      nie muwilam a jeszce jak przechodze kolo domu pogrzebowego to musze
      plunac 4 razy po4 pluniecie,fajnie mam co,ale juz zaczelam troche z
      tym walczyc,nawet raz przytrafilo mi sie ze 4 razy sprawdzalam czy
      dziwi dobrze zamknelam i tak latalam po schodach jak porabana,)sama
      nie jestes,to jest strasznie meczace,pozdrawiam
    • rysia.z.poczty [...] 30.07.10, 19:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • madzioreck Re: schiza? 31.07.10, 07:04
      www.zok.net.pl/
      • ingusionek Re: schiza? 31.07.10, 16:39
        Kiedy czytam ten artykuł to mam wrażenie że autor pisał o mniesad. Ale
        jeśli przyznam się do tego głośno to wezmą mnie za wariatkę.
        Może jakoś sama dam radę?
        • alexa0000 Re: schiza? 31.07.10, 16:54
          forum.gazeta.pl/forum/w,384,99157134,99157134.html?v=2&f=384&w=99157134&a=99157134&wv.x=0

          Nie jesteś sama. Twoja schiza jednak utrudnia ci funkcjonowanie,
          dlatego lepiej iść do spcjalisty. Mliony ludzi cierpią na obsesje,
          nie rób z siebie takiej wyjątkowejwink
          • ingusionek Re: schiza? 31.07.10, 22:19
            Dopiero gdy zaczęłam mówić głośno to doszło do mnie że to problem i
            strasznie mi to ciąży.Nie wiem co i jak robić?sad
            • joana.com Re: schiza? 31.07.10, 23:48
              Normalnie, w poniedziałek umów się na wizytę u psychologa, na możliwie najszybszy termin. Chodzi o to, że możesz się zapisac, a po czasie stwierdzic, że jednak jest ci to niepotrzebne i odwołac.

              Rozmowa z obcą osobą działa jak zimny prysznic, na pewno nie zaszkodzi.

              Ja się dłuuugo zbierałam na psychoterapię, w końcu zaczęłam chodzic, ale też bez przekonania, ale teraz pamięc tych trudnych, nieraz bolesnych rozmów, daje mi siłę, żebym nie cofnęła się do tamtego okresu.
              Z tym, że ja miałam w życiorysie coś co trzeba było przerobic żeby iśc naprzód.

              Choc i tak wiem, że czasem robię krok do przodu, a potem dwa do tyłu, ale się staram/
        • anka_z_lasu możesz nie dać rady 01.08.10, 18:00
          A jak już pójdziesz do lekarza i zaczniesz terapię, to jest duża szansą, że
          będziesz sobie pluła w brodę, że tak długo z tym zwlekałaś. Leków też nie ma się
          co bać, bo po jakimś czasie zaczynasz sobie radzić bez nich (o ile trzeba je
          brać - bo pewnie często można się bez tego obejść). Zadziwia mnie, że ludzie nie
          boją się jeść przeciwbóli garściami, a taką fobią reagują na leki zapisywane
          przez psychiatrów. W przypadku nerwicy natręctw może to być np. paroksetyna,
          która wyrównuje w mózgu poziom serotoniny - i co w tym takiego strasznego? Nie
          staniesz się po tym półprzytomną zombie ze ślinotokiem i światłowstrętem wink
    • narsen Re: schiza? 01.08.10, 20:12
      Zrobisz z dziecka mega alergika. W przyszłości kiedy nieopatrznie zje snikersa
      będziesz mu doraźnie aplikować epinefrynę. Dopiero wtedy poczujesz się
      wystarczająco opiekuńczą mamuśką?
      • sonic84 Re: schiza? 01.08.10, 20:18
        Primo samo zamieszczanie zdjęć dzieci na tego typu otwartym forum już świadczy
        o tym,że z głową to ty masz nie za dobrze.Secundo-jeżeli osoba dorosła zadaje
        tego typu pytanie na forum to albo jest cholernie samotna albo ma rozumek
        Kubusia Puchatka.Tak więc odpowiedz brzmi-owszem,jest z tobą coś nie tak.
        • ingusionek Re: schiza? 02.08.10, 11:22
          Tysiące ludzi umieszcza zdjęcia na TAKICH FORACH i tylko ja jestem
          chora?
          chyba nie tylko ja potrzebuję lekarza.......
    • srebrno-listka Re: schiza? 01.08.10, 21:10
      Bardzo dobry sposób na wychowanie małego alergika.
      • miarka71 Re: schiza? 01.08.10, 21:50
        Sąsiadka moja tak robiła, jej dziecko jest alergikiem i ma początki
        astmy, Powodzenia jesteś na najlepszej drodze do zafundowania tego
        swojemu dziecku.Może przy drugim ci przejdzie.
    • vivibon Re: schiza? 01.08.10, 21:52
      O boże, jak Twoim zdaniem ludzkość przetrwała tyle tysięcy lat, z czego lwią
      część bez wiedzy nt. istnienia bakterii?
    • miiirka77 Re: schiza? 01.08.10, 22:09
      Idź do poradni zdrowia psychicznego , można bez skierowania .
      Pracuję z osobami niepełnosprawnymi umysłowo i chorymi psychicznie .
      Przypomniała mi się jedna moja podopieczna , ale mniejsza z tym.
      Myślę , że to właśnie nerwica natręctw , choć lekarzem nie jestem.
      Pozdrawiam
    • atenka11 Re: schiza? 01.08.10, 22:22
      Moze to wcale nie natręctwa (ktore nie sa nerwica a zaburzeniam
      neurobiologicznym), a nerwica lekowa. Z fobia zarazkowa i lekiem dotyczącym
      ewentualnej choroby najbliższych. Trauma związana ze strata matki na taka
      nerwice wystarczy.
      Typowe natrectwa opisała moni4444, jest element absurdalności z którego osoba
      dotknięta zdaje sobie sprawę. Idz do lekarza psychiatry co by cie zbadał. Na
      natrectwa zdecydowanie leki, na nerwice psychoterapia , a leki wspomagajaco.
      • marghe_72 Re: schiza? 01.08.10, 23:05
        Tak czy siak potrzebny jest lekarz i jakas terapia (farmakologiczna
        albo i nie)
        Lęki lubią się kumulować, przyczaić się i zaatakowac w najmniej
        spodziewanym momencie.
        Idź po pomoc. Ze względu na siebie i Twoją rodzinę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka