czyli pierwszy i ostatni
- stojącą suszarkę do prania, zardzewiała po tygodniu. Fakt, nie zabierałam jej do domu.
- telefon Motorola F3 (kilka lat temu). SMS-y wysyłanie/odbiór - tragedia.
- rośliny z firmy wysyłkowej. Nie przyjęła się żadna

- wentylator firmy "wentylator"

, czyli no-name. Silniczek umarłego by obudził.
Od kiedy fenicjanie wymyślii pieniądze sprawdza się stara zasada: g... zapłacisz, g... masz.
Macie zakupowe wpadunki?