gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 15:26 Żadnym. -- Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 16:06 Zawsze chciałam mieszkać w pl no i mnie wywiało do Singapuru. To nawet Europa nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:20 Współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
xyxzza Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:29 gazeta_mi_placi napisała: > Współczuję. Czego dokładnie (jeśli to do mnie było)? Odpowiedz Link Zgłoś
xyxzza Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:34 xyxzza napisała: > gazeta_mi_placi napisała: > > > Współczuję. > Czego dokładnie (jeśli to do mnie było)? sorki. drzewko się mię pokićkało Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:42 Do Azji.Współczuję tego, że mimo że wolałaby mieszkać w Polsce musi tułać się po obcych, w obcym kręgu kulturowym i mentalnym. Bez względu co szczekają tutejsze emigrantki co własne śmieci to własne śmieci. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 18:20 Wiesz gazeta ja lubię Singapur , ale dla mnie to są egzotyczne wakacje za które ktoś płaci. W Pl nawet dziury w drodze są nasz. Wiele singapurskim pomysłów bardzo mi się podoba : - szkolnictwo - komunikacja - opieka nad starszymi - rządowe programy mieszkaniowe - wielokulturowość i bardzo bardzo mi się nie podoba uważanie wszystkich Azjatów przez singapurczyków za gorszych. Qrwa oni żyją z mózgów przybyszów i taniej siły roboczej gdyby nie expaci i hindusi którzy zasuwają za miskę ryżu to takiego rozwoju by nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 18:26 gazeta_mi_placi napisała: > Do Azji.Współczuję tego, że mimo że wolałaby mieszkać w Polsce musi tułać się p > o obcych, w obcym kręgu kulturowym i mentalnym. > Bez względu co szczekają tutejsze emigrantki co własne śmieci to własne śmieci. Gazeciarz -chcesz to sobie siedż w swojej pipidówie i nosa zeń nie wystawiaj. Mieszkanie w innym kraju to może być fajne doświadczenie, ale nie dla takich trzęsidupków jak ty... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 11:34 Nie każdy przede wszystkim CHCE mieszkać za granicą niezależnie od tchórzostwa czy braku tchórzostwa. Mnie zagranica zwyczajnie męczyła nawet jeżeli byłam tylko tam kilka dni (np.w Londynie) i z ulgą lądowałam na swoich śmieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 19:11 gazeta_mi_placi napisała: > co własne śmieci to własne śmieci. No kazdy ma swoje smieci tam, gdzie mieszka Ja juz w PL od dawna nie mam smieci, a jak bywam to staram sie smiecic jak najmniej i zdecydowanie nie w miejscach publicznych Gdy samolot laduje na Pearson wiem, ze jestem w domu Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 11:31 Ale fora jakoś lubisz nasze polskie - a nie swoje "domowe", he he he.... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 13:52 gazeta_mi_placi napisała: > Ale fora jakoś lubisz nasze polskie - a nie swoje "domowe", he he he.... Eee tam - fora odwiedzam i amerykanskie, i francuskie, i czasem nawet dwa z Australii wiec o czym to swiadczy? Planeta jest moja w calosci i jam jest czescia calej Planety Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 15.12.11, 10:34 O uzależnieniu od internetu. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 15.12.11, 13:51 gazeta_mi_placi napisała: > O uzależnieniu od internetu. Buhaha, i kto to mowi. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:26 Na poludniu, byloby mi za goraco, do wszystkiego innego mozna sie przyzwyczaic. Drugi minus poludnia to przerazliwie krotkie dni latem: najpierw nie da sie nosa poza prysznic wystawic, a potem nagle robi sie zimno i ciemno - to ja juz wole ekstremalnie dlugie dni/noce na polnocy Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 17:58 Nie chciałabym mieszkać: W Niemczech - bo wiem z opowiadań, że Polacy bywają tam traktowani jako ludzie drugiej kategorii, a nie lubię być tak traktowana. W Grecji - ze względu na mentalność ludzi, ich niepozbieranie, życiowe bałaganiarstwo. Na Ukrainie i Białorusi - zbyt mało wolnego rynku jak dla mnie, zbyt dużo korupcji i niejasnych układów. W Czechach - jakoś mi nie pasuje ten kraj (Słowacja - tak). Chętnie pomieszkałabym jakiś czas w Moskwie i na francuskiej lub angielskiej prowincji. Mało wiem o życiu codziennym w Holandii i na Węgrzech, ale te kraje też mnie jakoś pociągają. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 18:00 zadnym na Bałkanach oraz w zadnym typu Grecja, Rzym, Madryt czy wyspy z uwagi na klimat Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 18:13 Wyobraźnia mówi mi, że na Białorusi. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 19:15 klubgogo napisała: > Wyobraźnia mówi mi, że na Białorusi. U nas jest teraz urokliwa wystawa www.ago.net/chagall-and-the-russian-avant-garde z pracami Chagall'a i rosyjskiej awangardy; mozna sobie poczytac o bialoruskich korzeniach Mistrza. Nawet mi sie zaczela marzyc wycieczka do Witebska sladami malarskimi ... Ale to chyba ich jedyny prawdziwy asset - Marc Chagall - poza tym to glownie blota i nedza Jakos nie umiem myslec optymistycznie o Bialorusi Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 21:12 Ja, niestety patrzę na ten kraj przez pryzmat Łukaszenki, choć sentyment do krajów bloku wschodniego mam... Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna o białorusi 14.12.11, 09:07 Ja byłam niedawno na Białorusi, pół roku temu. I byłam za-sko-czo-na. |U nas już się pisało o strasznym kryzysie i nędzy - tam było biednie, 'blokowo', że tak powiem, czyli tak sowiecko, ale nie było jeszcze tragicznie. Ludzie bardzo grzeczni, przesympatyczni, w kraju czysto, kupić się wszystko da. Taka Polska sprzed 20 lat tylko grzeczniejsza i czystsza. W miastach przynajmniej. Jak skoczyliśmy na 1 dzień do Rosji to za granicą inny świat - biednie, skromnie. naprawdę! Ale ja akurat do Rosji mam ogromny sentyment. W Witebsku jest muzeum Chagalla i dom Chagalla - malutkie muzeum. Jakieś szkice tylko. Samo miast - cóż, jak to miasta w tej części Europy. Uroku niewiele, blokowiska. Tylko mała starówka. Ale ciągnie mnie dalej - teraz chciałabym na południe, błota pińskie. Myślę, że tam warto jeździć dla przyrody. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: o białorusi 14.12.11, 13:58 Dzieki wielkie. Smak mam. Moja corka teraz pracuje okresowo w PL i "zaliczyla" juz Wilno, Lwow, Ryge i pare innych tego typu "rodzinnie powiazanych" lokalizacji. Wybiera sie do Moskwy i St. Petersburga/Leningradu tudziez marzy jej sie Kalliningrad/Krolewiec/Konigsburg. Zaraz podpowiem i Witebsk Moze sobie chociaz narazie na zdjeciach poogladam ... Wakacje w bylym ZSRR to plan na 2014 - mysle, ze spedzimy cale 2 miesiace w tamtych okolicach. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so4_pl Re: o białorusi 15.12.11, 08:22 To są dwie różne sprawy. Świat jest ciekawy, przepiękny. Nie ma miejsca, którego nie byłoby warto zobaczyć. Ale nie oznacza to, że chciałoby się tam mieszkać. Niedawno wróciłam z Meksyku, Kuby, Gwatemali- wspaniale na wakacje, natomiast z własnej, nieprzymuszonej woli bym się tam nie przeprowadziła. W ubiegłym roku byłam w Izraelu i Jordanii- cudownie na 2 tygodnie. Dla mieszkańców to ich miejsce na Ziemi, dla mnie byłaby zsyłka. I takich miejsce jest mnóstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 20:16 zawsze mówiłam, że u Niemców nie. Nie mam fobii i nawet ich lubię jako sąsiadów, ale mieszkanie tam, to by była przesada... Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Pytanie powinno brzmiec: 13.12.11, 20:39 " w jakim kraju nie chcialybyscie mieszkac" "W jakim kraju nie moglybyscie mieszkac" sugeruje, ze juz sie tam mieszkalo i bylo tak zle, ze czym predzej sie zwinelo zagle. Ja nigdy nie chcialam mieszkac w Holandii, a mieszkam, zyje i nawet jakos to idzie, wiec moc mozna, a ze chcialoby sie gdzie indziej, to inna sprawa. Wszyscy pisza, ze byleby nie na Bialorusi czy Balkanach ale tak naprawde zycie sprowadza sie czesto do bardzo osobistych wyborow gdzie miejsce zamieszkania stoi na drugim miejscu. Ciekawa jestem czy z ktoras z tych deklarujacych, ze w Hiszpanii to nigdy, nadal by tak zawzciecie twierdzila, gdyby spotkala swietnego Hiszpana zyjacego na uroczej hacjendzie z widokiem na morze, w otoczeniu rownie doskonalych przyjaciol i najlepszej tesciowej na swiecie . Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Pytanie powinno brzmiec: 13.12.11, 21:05 duzeq napisała: > Ciekawa jestem czy z ktoras z tych deklarujacych, ze w Hi > szpanii to nigdy, nadal by tak zawzciecie twierdzila, gdyby spotkala swietnego > Hiszpana zyjacego na uroczej hacjendzie z widokiem na morze, w otoczeniu rowni > e doskonalych przyjaciol i najlepszej tesciowej na swiecie . Mimo wszystko wolalabym zeby ow Hiszpan byl w polowie finskiego pochodzenia i zeby tesciowa mieszkala gdzies w okolicach Rovanemi, ponadto nie lubila podrozy na polodnie Reszta jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Pytanie powinno brzmiec: 14.12.11, 04:13 To co piszesz to prawda ale jakos trudno mi sobie wyobracic, zebym sie mogla zakochac w facecie w typie skandynawskim. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Pytanie powinno brzmiec: 14.12.11, 09:05 true blood ogladala? i erica by nie wziela? mnie z kolei wloskie typy odrzucaja, lubie ciemne oczy i wlosy, ale w wydaniu ala downey junior albo bana Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: Pytanie powinno brzmiec: 14.12.11, 13:48 Ja po czesci z franczii sie zgadzam, bo mnie z kolei wloskie typy odrzucaja na odleglosc kilometra i nie trawie tej mentalnosci, ale moge sobie wyobrazic, ze istnieje na swiecie przynajmniej jeden Wloch, z ktorym dalabym rade dzielic zycie w kraju, do ktorego nie cierpie nawet na wakacje jezdzic. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Pytanie powinno brzmiec: 14.12.11, 13:54 duzeq napisała: > moge sobie wyobrazic, ze > istnieje na swiecie przynajmniej jeden Wloch, z ktorym dalabym rade dzielic zycie Pewnie - jakby mial wyobraznie i spojrzenie na swiat takiego Felliniego to juz by bylo wszystko jedno jak wyglada ... ale teraz juz chyba takich tam nie robia Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Pytanie powinno brzmiec: 15.12.11, 06:41 A ja nie jestem tego taka pewna. Wiesz dlaczego? Bo kiedy wyjezdzalam z Pl to jechalam nawet chetnie, z otwarta glowa i przekonaniem, ze bedzie mi dobrze bo jechalam do kraju, ktory lubie, ludzi, kuchnie, klimat, jezyk, itp. Ponadto wiedzialam, ze w regionie w ktorym osiade zycie jest na dosc wysokim poziomie jesli chodzi np. o sluzbe zdrowia, czystosc miasta, dostep do edukacji. A jednak bylo mi bardzo ciezko i czulam prawie rozpacz, ze tu ma byc moj dom i tak niesamowicie tesknilam za moim srodowiskiem, ze pozytywy schodzily na dalszy plan brakowalo mi nawet dziurawych chodnikow i rozmemlanej ciapy z roztopionego sniegu i blota A co by bylo gdybym jechala do kraju, ktorego nie lubie? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Pytanie powinno brzmiec: 15.12.11, 06:48 A moj maz wlasnie taka jakas ma niewloska urode Nie jest takim typowym typem srodziemnomorskim. Chyba w jego rodzinie byly jakies wplywy normandzkie bo jego kuzynki sa jasniutkimi blondynkami z blekitnymi oczami (wszystkie 3 na samym poludniu Wloch). Za to kuzyn wyglada jak Albano za mlodu. Moj maz jest gdzies miedzy nimi. Ale charakter i temperament nie pozostawiaja zludzen Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 20:49 Właściwie to trudno powiedzieć, ale chyba w takim, gdzie byłabym duża bariera językowa. Mówię po niemiecku i angielsku, więc? Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 20:52 Klimat Skandynawii (no, powiedzmy, gdzies tak do szerokosci geograficznej Uppsali, moze nawet troche wyzej) jest bardzo podobny do polskiego, za to lata sa bez porownania ladniejsze, a dni znacznie dluzsze. Nie moglabym mieszkac we Wloszech ani Hiszpanii - jezyki mnie odrzucaja, krzykliwosc i swobodne podejcie do punktualnosci oraz obowiazkow. No i za goraco, nie lubie, mam uczulenie na slonce. W krajach bylego ZSRR tez nie. W Polsce tez juz nie. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 20:56 w żadnym północnym - zimno wystarczająco jest mi w Polsce, a i skandynawski typ urody facetów mi się jakoś słabo widzi lubię i sama mam południowy temperament i wszystkowdupiemanie tak właściwe dla tegoż Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon my-alena 13.12.11, 21:44 my-alena napisała: > Też tak kiedyś mówiłam , ba nawet mówiłam, że w życiu się niemieckiego uczyć nie będę No i mieszkam sobie teraz w DE, używam języka codziennie i .... przestałam słyszeć, że brzydki. Podejrzewam, że dotknęłoby to każdego, kto mieszkałby tutaj, tzn. przestałby słyszeć, że to brzydki język. Dodatkowo jeszcze napiszę, że dla obcokrajowców polski brzmi brzydko - jest twardy i głośny. Czy TY nie jesteś mną przypadkiem??? To samo mogłąbym napisać Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: my-alena 13.12.11, 21:52 no co ty! tak jak nie lubiłam niemieckiego w liceum, tak teraz mimo, że nie znam go w stopniu nawet podstawowym, wydaje mi sie całkiem fajny. lubię te der die dasy a jak dogadałam się ostatnio w niemieckiej aptece, to już wogóle powzięłam postanowienie powrotu do naukii Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: my-alena 14.12.11, 09:07 to jestem trzecia, wyzej sie wpisalam niemiecki ma swoj urok, ja sie go ucze z wielka przyjemnoscia i twardy nie jest za nic, polski jest duzo twradszy w wymowie i bardziej brzeczacy Odpowiedz Link Zgłoś
chomiczkami Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 22:20 Gdybym musiała, to mogłabym w każdym. A nie chciałabym w żadnym prócz Polski. Teraz piszę pracę dyplomową, o przedszkolach w Szwecji (jako że tam w zasadzie się odbywa pierwszy etap wychowania obywatelskiego). I im więcej zagłębiam się w ten temat, tym bardziej nie chciałabym wychowywać dziecka w tym kraju, mimo mojej sympatii do Szwedów, klimatu, porządku, klarowności itd. Myślę, że każdy wysysa jakiś tam wzorzec, jak powinien świat wyglądać. Model polski mi odpowiada. Jest dobrze tu, gdzie jestem. Jak będę musiała, to się przeniosę nawet na Syberię. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 13.12.11, 22:31 nie chciałabym i nie moglabym mieszkać w krajach na wschód od Polski - postsowieckcih. Rosja kompletnie odpada. odpada również Skandynawia ze względu na klimat, może z wyjątkiem Danii. oraz Bałkany - prócz Chorwacji i Słowenii - ze względu na niestabilności sytuacji, Serbia - kojarzy mi sie z silnym nacjonalizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
4-mexx Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 04:03 Chcialabym pomieszkac w kazdym kraju na swiecie, przez rok. Oczywiscie to niemozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 07:52 W Polsce. Religia w szkole, przymusowe jaselka w przedszkolach, krzyze w publicznych instytucjach itd. Az strach lodowke otworzyc... Do tego aptekarz decyduje, jaka antykoncepcje mam stosowac. Niedlugo trzeba bedzie zamiast recepty przedstawiac w aptece swistek ze spowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 09:19 nie wiem dlaczego polska, kraj katolicki tak strasznie mietoli kwestie religii w szkolach i cale katolickie zaplecze w niemczech religia w szkolach jest, na ocene na pochod z latarniami na swietego marcina ida wszyscy, wczesniej dzieci robia latarnie, dzieci muzulmanskie tez gdy sie advent zaczyna, odpala sie cala tutejsza adventowa tradycja - wience, imprezy na rynkach, odliczanie dni do Bozego Narodzenia duzo bogatsza tradycje, powszechniejsze, choc wigilia nie jest takim swietem jak u nas, fakt skoro jestesmy takim katolickim krajem, skad te ciagle szopki wokol religii? chrztow? bierzmowan? jakas gleboka potrzeba buntowania sie przeciwko czemus za wszelka cene? Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 15.12.11, 14:24 donkaczka napisała: > w niemczech religia w szkolach jest, na ocene mam pare pytań, bo nie mieszkam w DE: czy we wszystkich landach jest ta religia? A co jest z np. niewierzacymi? chodza nie chodzą? czy ta religia ma charakter religioznawstwa czy to teologia kat. (czyli jak w PL)? czy ta religia jest w szkolach podstawowych czy w starszych klasach? Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 08:39 Hi, zastanawiają mnie "antypolki" wypowiadające sie, nie tylko w tym watku. Ale tu jest to wyraźne- za nic nie mogłyby mieszkać w Polsce, mieszkają "tam" gdzie jest wspaniale, ale np. na polskich forach internetowych ( choćby Gazecie) sa stale obecne. Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że w Polsce żyje się wspaniale. Nigdzie tak nie jest. Zbyt długo mieszkałam w Stanach, zbyt wiele krajów widziałam i rozmawiałam ze zbyt wieloma ludźmi- rdzennymi mieszkańcami, żeby nie widzieć wad. Są rzecz jasna gusty- jednemu nie odpowiada zimny skandynawski klimat innemu grecki upał, włoski bałagan, kogoś może razić język- niekoniecznie niemiecki itd. Mnie smieszy internautka, która pisze - "źle bym się czuła w Polsce", ale na ( prawie) każdy temat w "Gazecie", na emamie się wypowiada. Przecież to jakiś łącznik z tym piekiełkiem. Coś mi tu nie gra. I chyba nawet wiem co. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 08:46 A my wszyscy wiemy już, że ania_dentystka wybrała takie, a nie inne miejsce do życia. I nie może znieść, ze ktoś wybrał inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 08:49 W Polsce chciałabym obecnie mieszkać jedynie w.... (fanfary!) Sopocie. Zaplecze kulturalne, ze mucha nie siada Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 09:14 aniu, ja bym tez nie mogla w polsce zyc, nic chyba nie zmusiloby mnie do powrotu kazdy ma swoje powody, nie trzeba nienawidzic kraju, zeby nie chciec w nim zyc, wystarczy miec wazne a prozaiczne powody - dla mnie to na przyklad sluzba zdrowia i edukacja, dzieci mam "specjalnej troski" i w polsce bym sie pociela z frustracji, niemoznosci, braku a w niemczech cud miod i orzeszki w porownaniu, wiec poki dzieci nie wyjda na prosta, bede sie tego kraju trzymac Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 09:46 To, że ktoś napisał, że nie chce mieszkać w Polsce, nie oznacza wcale, że tej Polski nienawidzi. Strasznie uproszczasz problem. Życie w Polsce nie należy do łatwych, a ludzie mają to do siebie, że chcą żyć jak najwygodniej, najspokojniej, najstabilniej, czego o życiu w Polsce nie bardzo się da powiedzieć, szczególnie jeśli się "zasmakowało" tego lepszego, wygodniejszego życia. Znam wiele osób, które wróciły do Polski z emigracji, skuszone propagandą polityczną w swoim czasie. Większość wróciła do UK. Po prostu nie odnaleźli się w polskiej rzeczywistości. I mnie to nie dziwi. I sama już bym nie bardzo mogła wrócić do Polski. Serio, serio. Poza tym bywanie/bycie na polskim forum emigrantek jest przede wszystkim problem miejscowych Polaków, to wam przeszkadza, że piszemy, to wy wykorzystujecie każdą okazję, żeby nam dogryźć, jak się da i ile się da. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 11:39 Jeśli emigrantki ciągle piszą jak "tam" jest super, a wszystko co w Polsce jest "be" to trudno się dziwić że nie jesteście lubiane na polskich forach. A skoro faktycznie na emigracji jest tak super, to zapewne fora zagraniczne też są super i lepsze od polskich, zatem tam piszcie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 11:46 Lubimy sobie, gazetka, popisać w trudna polska język Przy okazji pojeździć na kompleksach. Co do Polski... Jest tyle pięknych miejsc na świecie... I Sopot Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:29 Kropka, na czeskich forach też równie intensywnie jak tutaj się udzielasz? Gdybym od lat mieszkała i planowała mieszkać za granicą skupiłabym się na obecnym miejscu zamieszkania, a nie starym. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 12:43 Polskie fora odkryłam jak jeszcze czeskiego nie znałam. Na moim ulubionym portalu (podobnym do Gazety) czytam dyskusje, ale pisać nie mam ochoty. Lubię to nasze emamowe piekiełko. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 13:29 Jesteś masochistką? Cóż człowiek miewa różne zboczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 09:59 gazeta_mi_placi napisała: > Jeśli emigrantki ciągle piszą jak "tam" jest super, a wszystko co w Polsce jest > "be" to trudno się dziwić że nie jesteście lubiane na polskich forach. > A skoro faktycznie na emigracji jest tak super, to zapewne fora zagraniczne też > są super i lepsze od polskich, zatem tam piszcie. Zmień płytę, nudny jesteś bardziej niż flaki z olejem. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:27 Spokojnie, nie miałam akurat na myśli Ciebie, bo wiem że skoro nie możesz poradzić sobie z wizytą u lekarza bez tłumacza to i z udzielaniem się na angielskich forach u Ciebie byłoby ciężko Miałam na myśli osoby dobrze władające językiem swojej nowej ojczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gusty i "antypolki" 16.12.11, 00:18 Gdybyś choć w połowie znał angielski jak ja, to byś mógł spokojnie mieszkać za granicą, niedouczony gazeciarzu. A tak to zostaje ci twój grajdołek z twoim onanizmem i ciągłym wymyślaniem sobie kolejnych życiorysów. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 11:45 >> Hi, zastanawiają mnie "antypolki" wypowiadające sie, nie tylko w tym watku. Ale > tu jest to wyraźne- za nic nie mogłyby mieszkać w Polsce, mieszkają "tam" gdzi > e jest wspaniale, ale np. na polskich forach internetowych ( choćby Gazecie) sa > stale obecne. Też mnie to ciekawi. Myślę, że te osoby po prostu nie są jeszcze (albo w ogóle) biegłe w języku swojej nowej ojczyzny i być może (przynajmniej część z nich np. naczelna plująca jadem na Polskę emigrantka, nicka nie podam bo donosi na mnie administracji forum, że rzekomo ją prześladuję, ale osoby siedzące dłużej na E-mamie i tak się domyślą kto to taki) nie poradziłyby sobie językowo na forach angielskich czy niemieckich. >> Mnie smieszy internautka, która pisze - "źle bym się czuła w Polsce", ale na ( > prawie) każdy temat w "Gazecie", na emamie się wypowiada. Przecież to jakiś łąc > znik z tym piekiełkiem. Coś mi tu nie gra. No właśnie, ciekawe. Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 13:50 Nie chcę się bawić w domorosłego psychologa czy socjologa, ale.... jeśli czegoś nie lubię, nie lubie az tak bardzo, że nie chciałabym mieszkać, mieć do czynienia to zrywam wszelkie nitki łaczące mnie z tym miejscem. A tu tymczasem nic z tego. Dlaczego???? W Polsce, jak wszędzie na świecie, sa plusy i minusy życia. Służba zdrowia jest jaka jest, ale "tam"...............wcale nie jest tak wspaniale. Amerykańska wspaniała jest albo na filmach albo za horrendalne pieniądze. Francuska oświata też bywa daleka od ideałów itd. Wracając jednak do kwestii podstawowej- jeśli ktoś gdzieś nie mógłby mieszkać to po co stale śledzi co się w tym przebrzydłym miejscu dzieje? Czyżby po to, żeby ucieszyć się, że w "jego nowym kraju" np. służba zdrowia funkcjonuje lepiej a Polki skarżą się na długie kolejki do specjalistów. Albo pisać coś co nie do końca jest zgodne z codzienna rzeczywistością, żeby wzbudzić zazdrość nieświadomych koleżanek z forum. Moim zdaniem każda z nas mogłaby, oj spokojnie mogłaby, mieszkać w każdym miejscu na kuli ziemskiej. Bardzo szybko by się przyzwyczaiła i do języka i do klimatu, choć być może wolałaby mieszkać "tu gdzie mieszka" albo........zupełnie gdzie indziej. Nie zawiodłam się na forumkach! Znalazł się powód, żeby dogryść. Szczególnie nie zawiodła mnie Kropka! Trzymaj tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 13:57 A wiesz Aniu, Ty tez mnie nie zaskoczyłaś. Mogłaś napisać w tym wątku WSZYYYSTKO. Napisałaś to co zawsze. Miłego... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Gusty i "antypolki" 14.12.11, 15:13 ania_dentystka napisała: > Nie chcę się bawić w domorosłego psychologa czy socjologa, Wiec sie nie baw, bo ci to zupelnie nie wychodzi. ale.... jeśli czegoś nie lubię, nie lubie az tak bardzo, że nie chciałabym mieszkać, mieć do czynienia to zrywam wszelkie nitki łaczące mnie z tym miejscem. A tu tymczasem nic z > tego. Dlaczego???? Ja nie mieszkam w PL, bo mi sie nie podobalo i wiem, ze nie zamieszkam ponownie, co nie znaczy, ze musze zerwac wszelkie nitki, bo co ma do rzeczy sytuacja gospodarcza i polityczna oraz mentalnosc spoleczna, ktore mi nie odpowiada do wiezi jakie lacza mnie z najblizszymi przyjaciolmi, ktorzy sa fajnymi ludzmi? Bywanie na polskim forum to nie to samo co zycie w PL. Forum jest forma np. rozrywki. Bywam na forach amerykanskich bo sa po angielsku co nie oznacza, ze chcialabym mieszkac w Ameryce, albo w Australii, bo kaurat znalazlam tamtejsze forum. > Wracając jednak do kwestii podstawowej- jeśli ktoś gdzieś nie mógłby mieszkać t > o po co stale śledzi co się w tym przebrzydłym miejscu dzieje? Czyżby po to, że > by ucieszyć się, że w "jego nowym kraju" np. służba zdrowia funkcjonuje lepiej > a Polki skarżą się na długie kolejki do specjalistów. Albo pisać coś co nie do > końca jest zgodne z codzienna rzeczywistością, żeby wzbudzić zazdrość nieświado > mych koleżanek z forum. Tak, zdecydowanie po to, Dobrze, ze wyluszczylas w koncu o co ci chodzi i w czym twoj problem z ''antypolkami''. > Moim zdaniem każda z nas mogłaby, oj spokojnie mogłaby, mieszkać w każdym miejs > cu na kuli ziemskiej. Bardzo szybko by się przyzwyczaiła i do języka i do klima > tu, choć być może wolałaby mieszkać "tu gdzie mieszka" albo........zupełnie gdz > ie indziej. A ja nie moglabym mieszkac spokojnie w kazdym miejscu na kuli ziemskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 09:13 wyciagasz przedziwne wnioski z tego co sie tu pisze, bolesnie nielogiczne i jednowymiarowe po pierwsze, nie trzeba nienawidzic czy nie lubic kraju, zeby nie chciec w nim zyc po drugie, nawet lubic go mozna, ale na odleglosc, na chwile, na troche i nie chciec tam mieszkac na stale co w tym jest tak trudnego do zrozumienia? i co ma wspolnego interesowanie sie krajem z checia mieszkania w nim? to ma mnie nie obchodzic co sie dzieje na bialorusi, na wegrzech, na kubie czy w australii? bo nie zamierzam tam mieszkac? nie blysnelas zbytnio.. dla mnie akurat sluzba zdrowia i oswiata sa kluczowym argumentem, zeby NIE wracac, never ever a jak bede stara, to tez raczej w cieple rejony sie przeniose, gdzie spokoj, ciepla plaza i dobre jedzenie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 09:23 >to ma mnie nie obchodzic co sie dzieje na bialorusi, na wegrzech, na kubie czy w australii? bo nie zamierzam tam mieszkac? A udzielasz się w związku z tym na forach owej Białorusi, Węgier oraz Australii? >> a jak bede stara, to tez raczej w cieple rejony sie przeniose, gdzie spokoj, ci > epla plaza i dobre jedzenie. Zatem odpada Hiszpania i Włochy - bardzo krzykliwy naród, więc spokoju nie będzie. Poza tym w starszym wieku (a mam tu pewną wiedzę) ze względu zdrowotnych akurat bardzo ciepły klimat nie jest polecany (upały są bardzo szkodliwe wręcz dla osób w pewnym wieku). A dobre jedzenie mam tutaj Nawet ja z polskich produktów potrafię ugotować smacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 09:34 > A udzielasz się w związku z tym na forach owej Białorusi, Węgier oraz Australii? pytanie bez sensu, kolejny z kulawa logika > Zatem odpada Hiszpania i Włochy - nawet nie planowalam, do azji sie wyniesiemy Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 09:28 Myślę (już nie pierwszy raz), że jesteś jedną z najinteligentniej wypowiadających się forumowiczek tego forum. Niestety nie znajdziesz tu wiele popleczniczek, gdyż osób ograniczonych (nicków nie podam) mentalnie, umysłowo i światopoglądowo jest tu więcej niż osób na Twoim poziomie, zakrzyczą Cię, tak jak banda wróbli zatłucze kolorowego ptaka. Dodam, że podejrzanie dużo osób ograniczonych jest właśnie wśród emigrantek (to mój prywatny osąd, można się nie zgadzać), znajomy zaś mój twierdzi, że bardzo dużo takich osób jest wśród wieloletnich emigrantów z USA i Kanady. Odpowiedz Link Zgłoś
a74-7 Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:10 ano zagladamy tu i piszemy droga gazeto z roznych powodow: zeby miec na biezaco poglad jakie zmiany zachodza w kraju, jacy sa ludzie ,jak zmienia sie jezyk polski,sytuacja polityczna, czy warto przyjechac na zakupy i ktora knajpka jest trendy ; zeby nie polegac tylko i wylacznie na opinii wlasnej rodziny i jej kolorowych obrazkow Przykre natomiast ciagle slyszec : po co tu zagladacie Ja rowniez zagladam na swoje dzielnicowe fora tu gdzie obecnie mieszkam ( bylej dzielnicy i obecnej ) gdzie duzo dzieje sie , i jakos nikt nie powiedzial mi wyprowadzilas sie ,po co tu zagladasz Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:24 >Ja rowniez zagladam na swoje dzielnicowe fora tu gdzie obecnie mieszkam ( bylej dzielnicy i obecnej ) gdzie duzo dzieje sie , i jakos nikt nie powiedzial mi wyprowadzilas sie ,po co tu zagladasz. Ale podkreślasz (na forach byłej dzielnicy) w swoich postach jak to (przykładowo) na owej dzielnicy jest paskudnie i brzydko, mieszka sama patologia, nie to co w Twojej nowej dzielnicy, full wypas, zielono, mieszkańcy na poziomie? >> zeby miec na biezaco poglad jakie zmiany zachodza w kraju, jacy sa ludzie ,ja > k zmienia sie jezyk polski,sytuacja polityczna, czy warto przyjechac na zakupy > i ktora knajpka jest trendy. Z nicka kojarzę, że raczej rzadko bywasz na E-mamie, zatem uświadamiam Cię, że naprawdę emigrantki nader rzadko (o ile w ogóle) piszą tu neutralne posty typu "Jaką knajpę polecacie w Warszawie" albo "Czy opłaca się kupić kosmetyk X w Polsce, jaka cena". Gdyby tak było nikt by złego słowa nie powiedział. Zdecydowana większość ich postów to jad, ciągłe porównywanie co u nich jest super, za to w Polsce paskudnie. Pamiętam jak ktoś podał link do artykułu o ciężko pobitym dziecku - emigrantki od razu wsiadły z tekstami "takie rzeczy tylko w Polsce". Sorry, ale to co przedstawiają tutejsze emigrantki na forum naprawdę dalekie jest od postów w stylu " Dawno mnie nie było w Polsce, jaką knajpę/restaurację polecacie" albo "Kosmetyk X kosztuje u mnie tyle a tyle, czy w Polsce kupię taniej". No chyba, że czytamy różne fora. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:03 Aniu_dentystko, strasznie prymitywne masz odczucia. Nikt z nas nie pisze, żeby w was wzbudzić zazdrość, ale np. po to, aby pewne, dobre rozwiązania można było wprowadzić w Polsce i podwyższyć jakość życia również w naszym ojczystym kraju. Dziwię, że nie kumasz. Nikt nie pisze, ja nie widziałam, z nienawiścią o Polsce, to ty nam to zarzucasz, widać kompleksy z ciebie wielkie wychodzą, że tak myślisz i takie rzeczy zarzucasz. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:41 Być może w Twoim odczuciu ( i kilku Twoich koleżanek) jestem istotą prymitywną. Rzecz gustu. W moim przypadku akurat trudno mówić i pisac o zazdrości, bo........"tam" spędziłam ponad połowę życia, mniemam, że poza granicami Polski mieszkałam dłużej niż większość z Was. Co więcej- nie byłam "tam" obca. W przeciwieństwie do emigrantek nie miałam obcego akcentu. I nawet gdybyście tu wiele pisały o asymilacji, wtopieniu się w , zwłaszcza angielskie, społeczeństwo to raczej kitu mi nie wciśniecie. Dziesiątki, godzin przegadałam z moim mężem gdzie będziemy mieszkać. Z różnych powodów zdecydowaliśmy się tu. Wprowadzanie czegoś co określasz mianem "dobrych rozwiązań" może jest dobre w kraju X, ale nie sprawdzi się w kraju Y. I to każdy żyjący w różnych krajach powinien kumać. Bolączką jest ochrona zdrowia. Tak, ale tu potrzebne są zmiany systemowe, ubezpieczeń a pomysł podrzucony na forum przez ememę, świeżą emigrantkę tego nie zmieni. I jeśli spojrzysz obiektywnie ochrona zdrowia nigdzie na świecie ( może poza Skandynawią, bo tego nie wiem) nie jest idealna, chyba, że jest prywatna lub za prywatne wysokie ubezpieczenia - co wychodzi na to samo. I jeśli spojrzysz obiektywnie w Polsce w pewnym warszawskim prywatnym szpitalu ( nie napiszę którym bo zaraz zostałabym i słusznie podejrzana o reklamę) warunki sa porównywalne do doskonałych amerykańskich. Tylko trzeba za to odpowiednio zapłacić. Nie napisałam nigdzie, że tu jest dobrze a tam źle albo odwrotnie. Dzięki Bogu mamy wolny wybór- każdy może mieszkać gdzie chce. Ale pisanie, że NIE MÓGŁBYM mieszkać w Polsce jest nieprawdą. Tak Koleżanki Emigrantki mogłybyście, mogły. I czymś innym jest zaglądanie od czasu do czasu na lokalne forum a czymś innym bardzo aktywne uczestnictwo w większości dyskusji czyli wybitne zainteresowanie, śledzenie sytuacji w danej dziedzinie w Polsce. Sama też zaglądam na forum amerykańskie, ale wypowiadam sie sporadycznie, bo to już nie moja bajka. Wiele spraw mnie nie dotyczy, nie interesuje, odeszłam od tych problemów. Zresztą szansa na to,, żebyście to pojęły jest bliska zera. Życzę miłego dnia, zwłaszcza "tam gdzie mieszkacie". Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 13:31 ania_dentystka napisała: > Co więcej- nie byłam "tam" obca. W przeciwieńs > twie do emigrantek nie miałam obcego akcentu. No w USA to ciezko byc obcym...tam sami obcy i akcentow tez mieszanka nawet u rdzennych mieszkancow od zarania USA powstania, ...o czym ty bredzisz? > I nawet gdybyście tu wiele pisały > o asymilacji, wtopieniu się w , zwłaszcza angielskie, społeczeństwo to raczej > kitu mi nie wciśniecie. Moze nie oceniaj wszystkich swoja miara...to ze twojej rodzinie kiepsko szlo i zawsze byliscie komunistycznymi emigrantami z PL to nie znaczy ze wszyscy tak maja > Dziesiątki, godzin przegadałam z moim mężem gdzie będziemy mieszkać. Z różnych > powodów zdecydowaliśmy się tu. Bo studia medyczne mozna bylo za darmo sobie zrobic i nie bujac sie z pozyczka i odrabianiem panszczyzny tak jak to w USA bywa > Ale pisanie, że N > IE MÓGŁBYM mieszkać w Polsce jest nieprawdą. Tak Koleżanki Emigrantki mogłybyśc > ie, mogły. Moze po pierwsze pisz za siebie, a nie wyrazaj swoich waziutkich pogladow za wszystkich. I tak....nie nie moglabym...bylaby to kara i zeslanie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Gusty i "antypolki" 16.12.11, 00:25 ania_dentystka napisała: > Być może w Twoim odczuciu ( i kilku Twoich koleżanek) jestem istotą prymitywną. > Rzecz gustu. Nie, to na pewno nie rzecz gustu. Również nie napisałam nigdzie, że jesteś prymitywna, czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ale na moje to masz raczej skłonność do konfabulacji. W moim przypadku akurat trudno mówić i pisac o zazdrości, bo..... > ..."tam" spędziłam ponad połowę życia, mniemam, że poza granicami Polski mieszk > ałam dłużej niż większość z Was. Co więcej- nie byłam "tam" obca. W przeciwieńs > twie do emigrantek nie miałam obcego akcentu. I nawet gdybyście tu wiele pisały > o asymilacji, wtopieniu się w , zwłaszcza angielskie, społeczeństwo to raczej > kitu mi nie wciśniecie. A czy ktoś tu coś takie pisał? Bo ja sobie nie przypominam, znowu potwierdzasz moje podejrzenie, że lubisz sobie fantazjować, szczególnie na temat innych ludzi. > Dziesiątki, godzin przegadałam z moim mężem gdzie będziemy mieszkać. Z różnych > powodów zdecydowaliśmy się tu. Wprowadzanie czegoś co określasz mianem "dobrych > rozwiązań" może jest dobre w kraju X, ale nie sprawdzi się w kraju Y. I to każ > dy żyjący w różnych krajach powinien kumać. Bolączką jest ochrona zdrowia. Tak, > ale tu potrzebne są zmiany systemowe, ubezpieczeń a pomysł podrzucony na forum > przez ememę, świeżą emigrantkę tego nie zmieni. I jeśli spojrzysz obiektywnie > ochrona zdrowia nigdzie na świecie ( może poza Skandynawią, bo tego nie wiem) n > ie jest idealna, chyba, że jest prywatna lub za prywatne wysokie ubezpieczenia > - co wychodzi na to samo. Obiektywnie patrzę i widzę, że nie jest idealna, ale jest zdecydowanie lepiej rozwiązana niż w Polsce. Obiektywnie. I jeśli spojrzysz obiektywnie w Polsce w pewnym warsz > awskim prywatnym szpitalu ( nie napiszę którym bo zaraz zostałabym i słusznie p > odejrzana o reklamę) warunki sa porównywalne do doskonałych amerykańskich. Tylk > o trzeba za to odpowiednio zapłacić. Nie mieszaj tematów, bo prywatna służba zdrowia jest dla niewielu, dla wielu państwowa i tę emigrantki porównują przede wszystkim. > Nie napisałam nigdzie, że tu jest dobrze a tam źle albo odwrotnie. > Dzięki Bogu mamy wolny wybór- każdy może mieszkać gdzie chce. Ale pisanie, że N > IE MÓGŁBYM mieszkać w Polsce jest nieprawdą. Tak Koleżanki Emigrantki mogłybyśc > ie, mogły. Gdzie napisałam, że nie mogłabym? Ja nie chcę, a nie nie mogę. Widzisz różnicę? > I czymś innym jest zaglądanie od czasu do czasu na lokalne forum a czymś innym > bardzo aktywne uczestnictwo w większości dyskusji czyli wybitne zainteresowanie > , śledzenie sytuacji w danej dziedzinie w Polsce. Masz jakiś problem w związku z tym? Po prostu nie czytaj wypowiedzi dziewczyn mieszkających za granicą. Nie będą cię kłuły w oczy. > Sama też zaglądam na forum amerykańskie, ale wypowiadam sie sporadycznie, bo to > już nie moja bajka. Wiele spraw mnie nie dotyczy, nie interesuje, odeszłam od > tych problemów. > Zresztą szansa na to,, żebyście to pojęły jest bliska zera. > Życzę miłego dnia, zwłaszcza "tam gdzie mieszkacie". Raczej ty nie pojmujesz. Ale to właśnie przez to twoje prymitywne myślenie. I żadne doświadczenia ci raczej nie pomogą, bo mimo, że tylko krowa nie zmienia poglądów, to ty się paś tą swoją trawką zieloną i żyj sobie w swoim przekonaniu, że wiesz lepiej od innych, gdzie ich swędzi czy boli, czy łaskocze. Nie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 16.12.11, 13:09 A ja pozdrawiam. I życzę Ci miłego dnia. I między innymi tym się róznimy. Odpowiedz Link Zgłoś
my-alena Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:25 Ja na forach gazetowych Z PRZYZWYCZAJENIA siedzę od prawie 10 lat. Za granicą mieszkam od prawie 6. Do Polski wracać nie planuję, a wróciłabym tylko wtedy kiedy sytuacja by mnie zmusiła, ale to jeszcze nie znaczy, że nienawidzę. Cenię sobie po prostu większy spokój, mniej stresowe życie, większą kulturę pracy, lepszą służbę zdrowia i edukację oraz poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Nie twierdzę, że wszystko jest idealne, ale akurat to co dla mnie jest ważniejsze i sprawia, że czuję się lepiej, pewniej, bezpieczniej, znalazłam za granicą. Jeszcze kilka lat temu, jakby mi ktoś powiedział, że coś takiego napiszę to puknęłabym się w głowę i powiedziała, że to niemożliwe. Kiedyś twierdziłam, że nigdy z Polski nie wyjadę bo mi tam dobrze. Kiedyś uważałam, że w Polsce się całkiem fajnie żyje. Kiedyś w ogóle nie rozumiałam ludzi, którzy chcieli wyjechać (rówieśników, nie mówię, o czasach komuny) No ale to było kiedyś.... Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 10:47 Jesteśmy pewnie równolatkami. I gdy Ty te 10 czy więcej lat temu widziałaś głównie Polskę, ja znałam ją znacznie mniej - najpierw z wakacji, potem ze studiów. Nie wykluczałam mieszkania , ale tylko nie wykluczałam. Zwykle jest tak, że rzecz X jest lepsza tu, Y tam, Z jeszcze gdzieś indziej. Nie ma miejsca idealnego. Odpowiedz Link Zgłoś
my-alena Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 11:14 Zwykle jest tak, że rz > ecz X jest lepsza tu, Y tam, Z jeszcze gdzieś indziej. Nie ma miejsca idealnego > . Oczywiście, że nie ma. Toż napisałam, że nie wszystko jest idealne Nie wykluczam też, że kiedyś do PL wrócę, choć na chwilę obecną ani nie chcę, ani nie byłoby to łatwe, ze względu na dziecko w wieku szkolnym. Może mi się kiedyś zmieni. Ostatecznie podobo tylko krowa poglądów nie zmienia Mnie się zdarzyło też kiedyś, w latach młodości pobyć "chwilę" w jednym z krajów południowych i jak klimat całkiem mi pasował, krajobrazy cudne, jedzonko fajne, tak opieszałość miejscowej ludności doprowadzała mnie do szału. Wszystko było "mañana" co oznaczało bliżej nie określoną przyszłość. Z drugiej strony miałam świadomość, że przeszkadza to tylko zestresowanym, niecierpliwym przyjezdnym z północy. Miejscowi byli jak najbardziej wyluzowani, czego zazdrościłam, ale byłam za krótko, żeby zdążyć się przyzwyczaić i zaakceptować. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Gusty i "antypolki" 15.12.11, 14:01 Po pierwsze, Ania Dentystka, to nie Ty wyjechalas z PL - to zrobili twoi rodzice i Ty w tej sprawie nie mialas nic do powiedzenia wiec tak naprawde to emigracje przezylas wylacznie wtedy gdy zdecydowala sie z mezem zamieszkac w PL. Jak sama wiesz, mialas sprawe ulatwiona - dzieki rodzicom (!!!) znajomosc jezyka, polskie prawo pozwalajace Ci studiowac za darmo, dobre nawyki pracy i inwestycji w siebie z USA - trudno sie dziwic, ze sie odnalazlas w nowej, free market focused polskiej rzeczywistosci. Gratulacje! Nie mam pojecia jaki masz stosunek do swojego dziecinstwa i mlodosc w USA, czy masz sentyment do miejsc, wydarzen, swiat ... czy utrzymujesz bliskie kontakty z kolezankami, przyjaciomi z kolejnych szkol ... Z tego, co licze to musialas miec niecale 20 lat gdy z USA wyjechalas - bylas wiec bardzo mloda, latwo-przeszczepialna istota. Good for you. Ale niesprawiedliwym jest porownywanie Twojej historii migracyjnej z decyzjami podejmowanymi przez doroslych ludzi (juz chocby Twoich rodzicow), wielokrotnie zmuszonych (z roznych powodow) do wyjazdu z PL, wielokrotnie bez zadnego zaplecza, ktore Ty mialas. Apples & oranges! Nie wiem skad wyciagasz wnioski o "antypolskosci" wyrazanych tu pogladow. Ci z nas, ktorzy mieszkaja poza PL i wciaz sie PL interesuja sa jak najbardziej PROpolscy we wszystkim, co Polski dotyczy. Nie nalezy mylic obserwacji czy krytycznych obserwacji z byciem ANTY! Idiotyczne sugestie nie korzystania z forum pozostawiam bez komentarza, bo chyba nie Ty je wyrazilas a poza tym na pewne argumenty po prostu szkoda odpowiadac. Zwroc uwage, ze wszyscy mamy (jakce banalnie) tylko jedno zycie ale wiekszosc z nas ma je calkiem niezle pokomplikowane uczuciowo, sentymentalnie, profesjonalnie, rodzinnie - nic nie jest ani proste, ani oczywiste. Fakt obecnego posiadania adresu gdzies nie pozbawia automatycznie czlowieka uczuc i zainteresowania wobec innych adresow, ktore mial kiedys ... Jesli o mnie chodzi, lubie jezdzic do EU na wakacje ale juz teraz jest mi tam ciasno Coz - uczucia/odczucia - trudno z tym dyskutowac ... Dlatego zwyczajnie nie wyobrazam sobie osiedlenia sie na "starym kontynencie" ALE moja corka Europe narazie wybrala, mieszkala juz w kilku jej krajach, teraz duzo jest w PL (czasowo ale duzo tego czasu) i kto wie czy nie zrobi tego, co Ty choc Ona akurat studia skonczyla tu plus dodatkowo w jednym kraju europejskim i wlasciwie "swiat stoi przed nia otworem" a przeciez (nielogicznie?) ciagnie ja jak zabe do wody w Tatry i do Chojnic i do Karpacza, i kto tam jeszcze wie dokad ... Co przeciez nie jest rownoznaczne z tym, ze zapomina o Kanadzie - wrecz przeciwnie - dzieki tweet'om, facebook i calej gamie social media wciaz bierze czynny udzial w dyskusjach o naszym kraju, o naszym miescie, o polityce etc. Bo (na szczescie!) czlowiek nie jest jednowymiarowy, miesci w sobie wiele koneksji z calym swiatem, swiatem w ktorym zyje i ktory sam tworzy. Nie ma ZADNEGO powodu zeby sie tu (gdzie przychodzimy dla releksu i rozrywki!!!) wzajemnie obrazac i dawac sobie nieuprzejmie prztyczki w nos! Odpowiedz Link Zgłoś
ania_dentystka Re: Gusty i "antypolki" 16.12.11, 13:47 Oczy przetarłam ze zdumienia, bo jest to konstruktywna, kulturalna i nienapastliwa wypowiedź. Nie we wszystkim się ze mną zgadzasz a jednak nie wymyslasz, nie ubliżasz, nie obrażasz. Jak widać można i tak. Dziękuję. Oczywiście różne są powody emigracji. Moi rodzice mając 20+, prawie ukończone studia i niezłe amerykańskie zaplecze zdecydowali ( nie do końca konsultując to z połową dziadków), że lepiej będzie im w Stanach. Nie zapominajmy jednak kiedy to było. Gierek w Polsce, kartki na cukier ( chyba), domy z wielkiej płyty i Fiat 126p na przydział i po latach oszczędzania. "Tam" było lżej, tym bardziej, że jak wspomniałam nie jechali w ciemno. Mieli zaplecze- mieszkaniowe, finansowe, wsparcie moralne. Nie mogli jednak przyjechać do Polski ( choćby na pogrzeb babci- mojej prababci), bo by nie wyjechali. Rodzice stosunkowo szybko - jak nie wiem- dostali amerykańskie obywatelstwo, ukończyli studia, pracowali w wyuczonych zawodach. Ktoś napisał, że nie ma "rdzennych" Amerykanów. Pozostawię to bez komentarza, bo każdy kto mieszkał w Stanach wie co mam na myśli. My urodziliśmy się w USA. Mieliśmy mało lat gdy diametralnie zmieniła się sytuacja i moglismy jeździć do Polski. Jeszcze przaśnej, jeszcze szarej, ale na paszporcie amerykańskim. I wtedy mnie- tak jak Twoją córkę- zaczęło ciągnąć do korzeni. Mnie- tak, ale brata już nie. Mimo identycznego wychowania, identycznych warunków, podobnej znajomości języka. Brat przyjeżdżał do Polski z taką samą ciekawością jak do Holandii czy Francji. Interesował się opowieściami dziadków, ale bez przesady. Ja- chłonęłam. Inne były losy naszych studiów. Ja wiedziałam gdzie chcę studiować ( nie wykluczałam mieszkania w Polsce, ale równie dobrze mógł być to dowolny kraj UE), brat od początku wiedział, że będzie studiował w Stanach i na konkretnym uniwersytecie. Tak, opuszczając na zawsze (?) Stany miałam 19 lat. Nie jechałam w ciemno. Zamieszkałam w pokoju mojej mamy w mieszkaniu dziadków. Miałam tak jakby podwójnych ( a chwilami potrójnych) rodziców. Czy dziwiło mnie życie w Polsce? W jakimś stopniu tak. Było inne, choć znałam je z licznych przyjazdów i wakacji. Ale czyms innym jest być tu miesiąc a czymś innym stale. Dziś jestem w Polsce, ale czy zostanę tu na zawsze tego nie wiem. Może, jeśli mąż dostanie lepszą pracę gdziekolwiek na świecie, wyjedziemy. Może na jakiś czas ( wolałabym) , może na stałe. Nie interesuje mnie życie w Bostonie, chyba, że dotyczy ono mojego brata. Ale nie oznacza to, że nie mogłabym tam mieszkać. Wiem, wiem, że nie dorabiałam się na emigracji wszystkiego sama. Nie byłam też świadkiem, że moi rodzice szukali np. tańszego mieszkania czy oszczędzali na jedzeniu, bo brakowało pieniędzy ( choć nie szastali nimi na prawo i lewo). Wiem, wiem, moje doświadczenia są inne. I pisząc o nich ( głównie do Ciebie) wiem, że przeczytają to i inne forumki, które zaczną po mnie jeździć. Pozdrawiam - Anka Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 09:24 a ja nigdy ruskiego uczyć się nie chciałam, w lo miałam ledwo mierny, czasem dostateczny, a teraz wywiało mnie do postsowieckiej republiki i żeby się z taksi czy w sklepie dogadać śmigam po rusku aż miło. i na dodatek tak dobrze, że ciągle słyszę komplemetny. ale żeby zbyt dobrze mi się tu mieszkało, to nie powiem, w sensie warunki osobiste mam perfekcyjne, ale jeśli tak spojrzeć ogólnie na ten kraj, to raczej dramat jest. no i z doświadczeniami prl-u na karku to umiem i policjanta skorumpować i poradzić sobie w sądzie, ale to nie jest nic chlubnego. Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 11:50 Nie wiem, musiałabym w każdym spędzić czas jakiś. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 14.12.11, 15:00 Na Wielkiej Brytani-pogoda do bani, kobity brzydkie, kibice agresywni, żarcie że normalny czlowiek nie przelknie, sluzba zdrowia- żenująca W tzw "bloku wschodnim"- moglabym zyc jakis czas ale nie na zawsze Skandynawia odpada bo za zimno choć zachwyca mnie ta ich natura reszta pewnie moglabym iles wytrzymac..ale tez chyba nie na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Just on time ... a propos watku :) 15.12.11, 16:53 ca.news.yahoo.com/the-world-s-happiest--and-saddest--countries.html?page=1 Pewnie po polsku tez gdzies ktos milosciwie zamiesci link Odpowiedz Link Zgłoś
abdullah_abdullah Re: Just on time ... a propos watku :) 15.12.11, 17:44 Milo ze wiele kobiet ma tak trzezwe podejscie do tego co szie wyrabia w Szwecji Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: Just on time ... a propos watku :) 16.12.11, 13:30 Dania spadła na drugie miejsce? Tragedia Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: W jakim kraju europejskim nie mogłybyście... 16.12.11, 15:15 jesli chodzi o europejskie kraje, to moge porównac sensownie Polske i Francje. W de za krótko mieszkałam. Inne kraje turystycznie, wiec to sie nie liczy. W Polsce nie mam ochoty mieszkac - w mojej obecnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś