Dodaj do ulubionych

Dziadkowie+słodycze

25.02.12, 14:33
Jestem bez-rad-na w powyższym temacie.

Dziadkowie mają jakąś dziką uciechę w skarmianiu dzieci słodyczami.
Liderem jest mój ojciec, który za każdym razem ma wypchane kieszenie lizakami, krówkami, mambą itd. Proszę, pokazuję paszcze całe w plombach, opowiadam o rzeziach na fotelu u stomatologa, tłumaczę, że potem nie chcą jeść nic normalnego.
W końcu ojciec powiedzial, że jestem śmieszna z tą niechęcią do słodyczy i on nie będzie przychodził do dzieci z pustymi rękoma.
Następna jest moja teściowa, która ma zawsze pełne pudło ptasiego mleczka Na moją propozycję, że na następną wizytę u stomatologa właśnie ją umówię - napuszyła się i powiedziała, żebym jej nie pouczała.
Na koniec moja mama, ktorą niezwykle oburza słodyczowa mania dziadków, więc ona daje "tylko zdrowe słodycze" czyli kinder kanapki, bo z mlekiem (w lodówce u mamy jest ich chyba 20 sztuk).
Generalnie nie jestem upierdliwa wobec dziadków, niech sobie robią z wnukami co chcą, niech ubierają jak chcą itd., ale te słodycze to jakiś obłęd. Mam wrażenie, że cała trójka robi mi na złość, bezmyślnie kompletnie, bo wiedzą, że bardzo mi na tym zależy.
Oni walczą o zasadę, a ja o zdrowie sad

Dodam, że nie jestem przeciwna słodyczom tak całkiem, ale w rozsądnych ilościach.
Z okazji jakiejś tam choinki dzieci dostały od dziadka 2 pełne siatki, tak na oko jakieś 5 kilo cukierków, czekolady, groszków, batonów itd.
Dzieci mają 5,5 i 2 lata.
Czuję się jak zwyrol, kiedy po prostu sprzątam im te dobra sprzed nosa, ale nie ma innego wyjścia.

Macie jakieś sprawdzone sposoby na taki opór dziadkowy?
Obserwuj wątek
    • jestem_fajnou_mamou Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 14:40
      Przestałam mówić, prosić. Na szczęście (i niestety zarazem) dziadków widujemy rzadziej niż 1 w tygodniu.
      Syn zje batonika i więcej nie da rady, bo na co dzień nie je słodyczy. Resztę chowam i sama zjadam albo rozdaję.
      Moja koleżanka to się nawet od swojej mamy dowiedziała, ze dziecko maltretuje, bo sama papierosy pali a dziecku cukierków żałuje.
    • mama303 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 14:46
      Powiedziec że byłas u lekarza i dziecko ma zakaz jedzenia słodyczy np. ze wzgledu na alergię czy co tam innego.
      • dziennik-niecodziennik Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 14:50
        i myslisz ze dziadkowie sie tym przejmą? smile
    • anaisanais Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 14:47
      moze im przedstawic rachunek za dentyste?
    • kali_pso Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:23
      Mam wrażen
      > ie, że cała trójka robi mi na złość, bezmyślnie kompletnie, bo wiedzą, że bardz
      > o mi na tym zależy.
      > Oni walczą o zasadę, a ja o zdrowie sad


      Nie, nie robią Ci na złość, robią tak, bo wyobrażają sobie, że nic tak dzieci nie uszczęśliwia jak słodycze i...to jest prawdawink
      Ale na poważnie- skoro ojciec nie chce przychodzić z pustymi rękoma niech przyniesie dzieciom owoce a słodycze raz na jakiś czas, oni własnie tak pojmują bycie dziadkami- że cos dla wnuczków trzeba mieć, zasugeruj więc batoniki owsiane, owoce itp.
      Albo powiedz, że słodycze raz na tydzień w inne dni- zdrowe przekąski.
      • sarling Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:44
        Zdrowsze przekąski? Ojciec - "dzieci nie krowy, nie będę im owsa przynosił"
        Rachunek za dentystę? Teściowa "lepiej im myj zęby to nie będzie problemu"

        Beton.
        W okolicach Świąt, kiedy kumulacja słodyczy kompletnie mnie przerosła, wyszłam do ojca, zanim wszedł do domu i zrobiłam mu rewizję. Mam poczucie absurdu tej sytuacji i wiem, że z boku mogę wyglądać jak paranoiczna, nawiedzona mamuśka. Ale, do diabła, stan zębów starszego i początki próchnicy u młodszego spędzają mi sen z powiek i te ilości słodyczy to po prostu nóż w sercesad
        • anaisanais Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:02
          a nie mozesz po prostu tych slodyczny nie brac? tzn jak daja dzieciom, to ile dziecko moze zjesc? kilka cukierkow czy batonikow u dziadkow, a reszte zostawic u dziadkow po prostu
          albo wziac i wywalic
          moze sprobuj dzieci edukowac zeby mimo dostawy nie jadly wszystkiego, ile one maja lat?

        • kali_pso Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:10

          Słuchaj, ale to nie może tak być.
          Zrobiłabym tak- podlicz te słodycze, które przynieśli w ostatnim tygodniu/dwóch/z miesiąca- jak dasz radę. Weź zaproś ich wszystkich troje, posadz i pokaż im ile kasy wsadzili w słodycze- może to im uświadomi absurd ich zachowania- i zaproponuj, żeby zamiast słodyczy odkladali te pieniądze na jakiś prezent dla dzieci. I słodycze dołaczali do prezentu- raz w miesiącu powiedzmy.
          Coś musisz przedsięwziąc, przecież nerwy z takiego powodu to jakaś totalna masakra, jak mawiają moi uczniowiewink
    • lolinka2 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:32
      podpowiedzieć, że dzieciom znacznie bardziej smakują owoce, jogurty itp.
      • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:47
        tiaaaa, a dziadek sie spyta- a co maciusiu , wolisz owoce?

        a macius- nieeee, marsytongue_out

        moj tata jest podobny
        moj syn mogłby jesc generalnie wszystko na slodko, lubi np owoce, nalesniki, placki, makaron z truskawkami i slodycze w kazdej ilosci

        jest chudy jak szkapa i ja staram sie i pilnuje tego co je, natomiast dziadek zanim wnuczek wyartykułuje potrzebe to jzu pod nos podstawia batoniki

        babcia mówi- nie przed obiadem, a dziadek do wnusia, ale zjesz obiad?- zjem dziakdu, zjem i hap batonika

        a potem z obiadem męczarnie

        a nie daj bog wziłą wnusia na zakupy, kupi aboslutnie wszystko co wnusio wrzuci do koszyka

        moj tata jest o tyle "gorszy", ze przyznaje nam racje, tak tak, bez sensu te slodycze, no pewnie juz nie bede- a wystarczy ze wnuczus przed oczami stanie i koniec

        tesciowa np niby nie wpycha, ale jak przyjedziemy to wramach wkupowania sie w łaski wnuka ( w sumie wnuk przysposobiony wiec sie chciala wkupic) zawsze jest ulubiony baton, a ostatnio syn uzgodnił z babcią, zeby też czekała cola, ale duzaaaaaaaaa

        wink
        na szczescie u tesciow jestem ja i tesciowa absolutnie bez zgody slodyczy nie daje, ale presja jest tak duza ze masakra

        ja nie wiem co dziadkowie mają z tymi slodyczami
    • sanciasancia Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:38
      Wyślij ich z dzieckiem na wizytę u dentysty i przypilnuj, żeby sami zapłacili.
    • mysia-mysia Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:43
      dwuletnie dziecko ma zęby całe w plombach?
    • daisy Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:53
      Spróbuj na ich oczach darczyńców wyjmować dziecku z rąk i wrzucać od razu do śmietnika, co by to nie było. Drastyczne, ale powinno zadziałać od razu. Na nieuniknionego focha przedstaw listę akceptowanych przekąsek dla dzieci: orzechy, owoce typu ananas czy mango, dobry miód nie z hipermarketu, gorzka czekolada, suszone śliwki (są takie pyszne w żółtych pudełkach w Kerfurze, mniam), własnoręcznie upieczone ciasta. Albo klocki Lego. smile
      Obrażą się na chwilę, ale potem pójdą po rozum do głowy.
      • daisy Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:55
        Oczywiście przez wizytą dziadków na poważnie uprzedź, co masz zamiar zrobić z przyniesionymi słodyczami, żeby nie było zaskoczenia...
      • madzioreck Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 19:59
        przedstaw listę akceptowanych przekąsek dla dzieci: orzechy, ow
        > oce typu ananas czy mango, dobry miód nie z hipermarketu, gorzka czekolada, sus
        > zone śliwki (są takie pyszne w żółtych pudełkach w Kerfurze, mniam), własnoręcz
        > nie upieczone ciasta.

        A od tego się zęby nie psują...?
    • iceland.3 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 15:55
      Opiszę jak ja będę robic z moimi dzieciakami. Będą mieć jeden dzień w tygodniu- dzień słodyczy. Przez 6dni nie będę dawać słodyczy ale ten 1 dzień bedzie takim dniem. W tym dniu niech jedza słodycze ile chcą, bez ograniczen. Ale wtedy tez bedę bardzo pilnować żeby myły zęby po słodkosciach. Wtedy dzidkowie w tym dniu słodyczy moga sie spełniać w inne dni zabierałabym reklamówki ze słodyczami mówiąc ze wykorzystamy to w sobote bo w ten dzień jemy tylko słodyczesmile
      • iceland.3 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:04
        Nawet w poradnikach wykorzystuja moją powyższą radedziecko-i-zdrowie.wieszjak.pl/choroby/285529,2,Prochnica-u-dzieci--poradnik.html
        -Ograniczenie częstości spożywania słodkich przekąsek. Bezpieczniejsze dla dzieci jest jednorazowe zjedzenie porcji słodyczy (najlepiej po głównym posiłku) niż ich ciągłe podjadanie, można np. ustalić, że jemy słodycze w jeden określony dzień tygodnia.

        A tak naprawdę moi rodzice stosowali ze mna tę taktykę i jest świetna. Mam piekne zęby. Nawet moja stomatolog mi to mówi, moja przyjaciółka na stażu po stomatologii też tak uważasmilesmile. I przystosowałam się do jedzenia słodyczy tylko w jeden wybrany dzień. Więc nie zajadam sie przekąskami codziennie i to wpływa na moja wagę. Same plusy. Polecam.
        • kali_pso Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:06

          Czy "odcienie szarości" zmieniła nicka?winkP
          • wrednadziewucha Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 19:00
            Z ust pełnych pięknych, wyprostowanych i wybielonych zębów mi to wyjęłaś!
        • donkaczka Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:45
          iceland, to jest jedna z najglupszych metod na slodycze jakie znam
          zakaz przez 6 dni i karmienie 1 dzien..
          u nas slodycze bywaja, wlasnie bywaja, nieregularnie, w roznych sytuacjach, w malym natezeniu, praktycznie zero smieci

          znajomi mieli taka technike, utarlo sie, ze dzieci od rana zaczynaja kanapkami z nutella i ciagna caly dzien slodkie odmiawiajac innego jedzenie
          a ze podrosly, to do tradycji slodkich weekendow i tak dolaczylo jedzenie slodyczy w czasie tygodnia
          beznadziejny system
          • iceland.3 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:03
            U nas to skutkowało.
          • hellulah Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:27
            Znajomi źle to przeprowadzili, a system jako takie jest dobry. U nas były bezwzględnie przez długie lata i zasadniczo nadal są słodycze w weekend (sobota, niedziela), ale nie jakieś kanapki z mazidłami z utwardzonego oleju i cukru od rana, ale po prostu deser do obiadu, ewentualnie słodki podwieczorek. Ciasto domowe oraz jedna-dwie rzeczy "kupne", np. jedno opakowanie ciasteczek. To, że dziecko mogło wybrać "słodycz" na weekend nie znaczyło, że musi być to worek słodycz do wtranżalania od rano do nocy!!! Normalne posiłki swoją drogą - czyli dopilnowanie, żeby dziecko nie zgłodniało za bardzo i na słodycze się nie rzucało jak żarłok. Za to jak świetnie działało to w tygodniu - wszelkie próby wyłudzania czegokolwiek np. przy kasie i spokojne przypomnienie: "Nie weekend" czyniło cuda. A w sobotę córka sama wybierała, co kupić (coś - nie pół sklepu!) i pomagała przy pieczeniu ciacha.

            Obecnie zdarzają się słodkie potrawy w ciągu tygodnia, sporadycznie, ale nadal lubimy tradycję weekendowego pozwalania sobie na jakieś słodkie, wybrane coś. W tygodniu jakoś głupio jeść słodkie smile
            • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:55
              tak, tylko wystarczy miec np babcie w tygodniu, albo zawiesc dziecko na kilka dni do babci jak autorki wątku i klops z systemuwink

              moj jest pies na slodycze i on rozumie jak mu tlumacze zwilosci diety i zdrowego odzywiania, ale pojdzie do kolegi a tam chipsy

              i co 3 chlopakow je, a myslisz ze on nie zje choc jest sroda?

              system jest dobry jak sami go pilnujemy, ale z w/w dziadkami takie systemy sie nie sprawdzają, bo wg nich to fanaberie
              • hellulah Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 21:28
                Jeśli ktoś sporadycznie poczęstował córkę słodyczami np. we wtorek, to trudno. Wychodziliśmy z założenia, że ponadnormatywny kawałek ciastka czy kilka cukierków jej nie zabiją, po prostu trzeba dobrze wyczyścić zęby. Jeśli np. były urodziny kolegi i kinderbal akurat w czwartek, trudno, były słodycze.

                Faktycznie "nasi" dziadkowie mieszkali tak daleko od nas, że dzieciaka widywali kilka razy do roku. Jedni i drudzy, a nawet trzeci i czwarci (pradziadki i inni krewni) zaakceptowali system, przynajmniej w stopniu - patrz wyżej - akceptowalnym przez nas. Jak ktoś dawał za dużo, za często - po prostu zabieraliśmy, aby odłożyć na sobotę. Często wizyty przypadały na święta - toż to dopiero był festiwal słodkości, no i co z tego? Ważniejsze są codzienne, stałe nawyki, od względnego nadmiaru słodyczy w święta naszej nic się nie stało, a uwierz, teraz jako nastolatka sama z siebie odżywia się bardzo racjonalnie.

                Myślę, że system jest dobry nawet jeśli dziadkowie go kontrtorpedują - jeśli chodzi o wyrabianie pewnych nawyków, pokazywanie postaw.

                Dziadkom stawiałbym sprawę twardo, ale wiem, że nie wszyscy są tacy jak "nasi". Może faktycznie trzeba by zabierać, zbierać, i raz na kilka tygodni odesłać/oddać tę stertę?
          • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:51
            tez u nas nie zdal egzaminu ten pomysł

            ludzie maja generalnie rozne zapotrzebowanie na slodycze, moj syn ma bardz wysoki próg
            i nawet jak mial slodycze tylkow 1 dzien, to na drugi dzien gorzej szło mu jedzenie, bo był zamulony cukrem etc

            jak stal sie starszy to momentalnie wykorzystywał chwile slabosci systemu i robil sobie kanapke z nutella nastepnego dnia, potem po szkole etc


            poza tym byl tak spragniony slodyczy po calym tygodniu ze asakra


            na niego najlepiej dziala- ok mozesz zjesc dzisiaj 1/3 batonika, np jak dostanie, a resztą sie podziel, albo daj, schowam na jutro
    • agnzimka Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:17
      O, masakra, współczuję
      U nas ten problem odpada, bo od początku walczymy z alergiami i na wszelki wypadek czekolada, sztuczne barwniki, orzechy, sezam, a do niedawna mleko, są wykluczone. Czyli prawie wszystko wink Dopuszczamy ciastka, herbatniki, ciasta domowe. Ale skoro argument medyczny-stomatologiczny do Twoich rodziców nie przemawia...
      Może bardziej podejść dzieci, żeby nie brały? W końcu to one cierpią u dentysty? Umówić się z nimi właśnie na jeden "słodki" dzień, a za pozostałe jakieś nagrody? W końcu kupowanie słodyczy to też wydawanie kasy, niech dziadkowie kupują coś innego? Kredek, malowanek, naklejek, ciastoliny nigdy za dużo, bo to się zużywa.
      Paczki ze słodyczami w czasach, gdy wszystko jest na półkach w sklepie, to jakaś paranoja...
      • kali_pso Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:24
        > Paczki ze słodyczami w czasach, gdy wszystko jest na półkach w sklepie, to jaka
        > ś paranoja.

        To raz, dwa, że prawdopodobnie trafiło na uparte typy co to zawsze wiedzą najlepiej i nie będzie im tutaj dziecko( czyt. autorka watku, zona, matka dwójki dzieciwink mówić co mają robić i jak okazywac miłość wnukomwink Takich tylko sposobem da radę wziąć ale takim, aby a) byli sami przekonani, że wpadli na najlepsze rozwiązanie, b) nikt nie kwestionował, że kochają wnukiwink
        • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 17:59
          macie racje, te worki ze slodyczami to nalecialosc z lat 80tych


          poza tym nie oszukujmy sie- najlatwiej kupic czekoladę

          kolorowankę, trzeba pojsc do innego sklepu, a moze on juz taka ma, jak ma takiego batona to zje po prostu 2;D

          a to nie wie co on lubi

          a obok slodyczy -u nas powazniejszy problem dziadkowy- dziadkow mozna grac na kompuetrze non stop do ciemnej nocy, a w rpzerwach oglądac tv

          jak dziadek powie, ze trzeba wyjsc troszke na dwór, to syn polata 15 min i wraca, a dziadek szczesliwy, ze dziecko polatałosuspicious
    • dorry Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:24
      Współczuję. Takie małe dzieci zawalone taką ilością słodyczy...
      Kiedy moje dzieci były małe, moi teściowie i mój ojciec chętnie robiliby tak samo, ale troche się jednak mnie bali. Moja mama (chociaż sama uwielbiała słodycze) dzieciom przynosiła prawie wyłącznie owoce (i kochały ją równie mocno jak resztę dziadków).
      Jeśli masz na to czas, to może spróbuj zarzucić ich informacjami o szkodliwości jedzenia słodyczy przez tak małe dzieci (nie chodzi przecież tylko o zęby!). Wręczaj im osobiście i na maila artykuły dotyczące tego tematu. W podobnych ilościach w jakich oni dostarczają słodycze. Nie chcą czytać - ty im czytaj. Podeprzyj się opinią lekarza (pomaga zabranie opornych dziadków na wizytę u pediatry i do stomatologa). Na tym gruncie, po jakimś czasie wydaj zarządzenie, że w sprawie słodyczy Ty decydujesz i koniec.
      • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 18:01
        przypomnialo mi to moj walkę z moim tatą o to, ze jednak bierne palenie zabija

        masakra, niby jakis obyty chlop, a nic do niego nie docierało bardzoooo dlugo

        a jak ktos niepalący mówił, ze mu dym przeszkadza- to przesadza, bo wcale go tak bardzo nie czuc- a siekiera az dech zapierało

        na szczęście potem zrozumial, a teraz jest na e papierosie i przynajmniej siekiery nie ma
    • mary_crawford Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 16:32
      Ja mam ten problem niezbyt często, gdy syn wraca od babci ze strony ojca. Siatki tanich i najmniej zdrowych słodyczy, beziki, żelki, czipsy, podróbek-delicji, po kilka kilogramów !!! cukierków. I czasem od prababci babulinki, która też synowi kupuje za resztki emerytury (chociaż mówię, że nie potrzeba) różne czekoladopodobne cuda. Staram się tę potrzebę miłości poprzez cukier zrozumieć....

      Syn najczęściej i tak tego nie je, ma kilka ulubionych słodyczy i raczej nie zjada ich naraz zbyt dużo. Zabieram to wszystko do pracy smile u nas sporo łasuchów, rzucają się na wszystko smile a ponieważ czasem nie mamy czasu wyjść na lunch to bywa to "ostatni cukierek/ciastko ratunku".

      Przy takim natężeniu jak i ciebie - zebrałabym to wszystko co dostali w danym tygodniu na stole i pokazała dziadkom jak ich zdaniem dwoje małych dzieci ma to zjeść i się nie pochorować....powiedz, że każdy batonik wart jest 15 minut gdy z dziadkiem w grę planszową lub spaceru smile

      • chipsi Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 18:45
        > i tanich i najmniej zdrowych słodyczy, beziki, żelki, czipsy, podróbek-delicji,

        Poproś dziadków żeby kupowali tylko oryginalne delicje a czekoladki wyłącznie markowe i drogie tongue_out Czym wy karmicie te dzieciaki że maja plomby w wieku 5 lat? Moja córa pochłania sporą ilość słodyczy (tych tanich z biedronki także tongue_out ) ale nie ma lęków przed szczotką i pastą i czarnym uzębieniem nie błyszczy.
        Owszem, nie popieram przesadzania ze słodyczami ale nie rozumiem aż takiej paniki. Inna sprawa to to, że to wy decydujecie o tym co dzieci jedzą i też by mnie irytowało gdyby dziadkowie nie dostosowali się do moich decyzji w tej sprawie.
        • aneta-skarpeta Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 19:26
          widzisz ludzie mają rozne zęby
          ja mam na stal
          moja kuzynka dbala wrecz pseadnie i wiecznie miala problemu z zebami

          moj tesc- u dentysty byl wieki temu i ma całkiem fajne zęby, bez sztucznej szczęki etc

          to prostu chłop ze wsi wiec i szczoteczka to pewna forma ekstrawagancji dla niego- i z buzi mu nie śmierdzi, czego nie umiem rozgryśćwink

          ja znam dzieci, ktorym zęby wychodziły z próchnicą

          ale podobno nie tyle slodycze zabijają zęby co oblizywanie smoczka, łyżeczki etc przez dorosłych
    • bunkowa Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 19:49
      Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Podpierać się autorytetem, publikacjami.
      Moja teściowa faszerowała tak moją córkę. Potrafiła mi kłamać, że tylko jedno ciastko jej daje (gdy ja widziałam, że jest to kilka po kolei itp.). Nic do niej nie docierało. Zrobiłam porządną awanturę. Zaproponowałam kupowanie w zamian różnych owoców, także takich bardziej oryginalnych jak na nasze polskie warunki typu liczi, mango, pomelo itp. czyli to czego na co dzień dziecko nie dostaje a chętnie spróbuje. Do tego wszelkie owoce suszone (np. morele, śliwki), migdały, orzechy wszelakie. Na pewno będzie zdrowsze. Babcia dziecko uszczęśliwi bo córa chętnie je takie rzeczy.
      Nie sądzę, że da się wyeliminować zupełnie ciastka, czekoladki, cukierki itp. ale np. przychodząc do nas przynosi paczkę śliwek suszonych (wcześniej ciastka czekoladowe). Na stoliku u niej stoi miseczka z daktylami, figami zamiast ciastek. Nie ma już takiego pasienia niemal na siłę słodkościami.
    • alfa36 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 19:58
      Niestety, nie pomogę, ale sie wygadam. Mam identycznych teściów. I jedyne rozwiazanie, ktore znalazlam, to bywanie u nich jak najrzadziej (tyle, że zrobilismy to bez żalu, ale to inna historia...). To, co mlody dostaje niepostrzeżenie odbieram i chowam (czekolady wykorzystuję do ciast, ciastka do goscismile). Moja mama z kolei bardzo przeciw (choc z okazji tłustego czwartki i ona nie potrafila wnukowi odmowic pączkó, zjadl ze sześć (6 latek)), moj tato niegroźnie, bo sporadycznie podzieli się cukierkiem z wnukiem. Dodam, ze mojej tesciowej nie da rady przemówić do rozsądku, nawet nie probuję z nią dyskutowac. Raz mi tylko powiedziala, ze slodycze zawsze ma, a owoce niekoniecznie.
    • mia_siochi Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 20:14
      Moja matka tez taka będzie. Teraz dziecko ma rok, więc nie kupuje mu słodyczy sama (jeszcze), ale już kwęka, że ja to serca nie mam że dziecku daję ten jogurt kwaśny (naturalny, który młody uwielbia, każdą ilość potrafi wciągnąć), i żadnych ciastem poza tym.
      • aga_sama Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 22:13
        Sarlingu, łączę się w bólu. Tyle mi się udało uzyskać, że słodycze wędrują najpierw do mnie, ja je potem wydzielam. Tydzien temu skonczyły się zapasy ze świąt smile

        A nie wiesz, że mlecznych zębów się nie leczy???
        • solejrolia Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 10:03
          >
          > A nie wiesz, że mlecznych zębów się nie leczy???


          co ty pitolisz?????????????????

          czy zdajesz sobie sprawę jak szybko próchnica rozwija się?

          moja córcia w wieku 4latek miała2 malutkie dziurki w zębach mlecznych- byliśmy u dentysty, pozwoliła sobie otworzyć buzię, ale potem była taka histeria, że szok, nie pozwoliła sobie nic zrobić, nic, totalnie, aż się zanosiła.
          trudno. odpuściliśmy. (mój błąd! )
          po roku wróciliśmy, bo myślałam, że już podorosła nieco i pozwoli te zęby wyleczyć. i okazało się, że maluch miał już 8 ubytków.
          miło, co nie?!
          wyliczyliśmy je w znieczuleniu ogólnym- 2 godziny pod narkozą wszystkie 8 ubytków wyleczone. inaczej straciłaby te mleczaki, nie ma co do tego wątpliwości!
      • paliwodaj Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 22:42
        ciezka sprawa, my odwiedzamy dziadkow bardzo rzadko, ze wzgledu na to ze mieszkamy na innym kontynecie, ale bywalo tak ze wchodzilam do kuchni rano, ojciec wlasnie wpychal mojemu synowi slodycze i slyszalam "masz tylko schowaj przed mama"
    • jdylag75 Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 22:29
      Robiłam pranie mózgu dzieciom odnośnie zgubnych skutków nadmiernego spożycia, napuszczałam ciotki-autorytety, żeby uświadamiały dziadków, bo to do nich bardziej przemawiało niż nasze gdakanie. Ale nie wiem co bym zrobiła gdyby moje dzieci naprawdę lubiły słodycze. Nie przepadają- jedzą tylko kiedy maja ochotę ( po posiłku, hehe).
      Na Twoim miejscu posadziłabym dziadka podczas wizyty i nakarmiła słodyczami, do bólu i tak za każdym razem, dużo słodkiego, mniam, niech je, do wypęku, do wyrzygu. Kiedyś marzyłam żeby napchać tak teścia, niestety dziecko wcześniej zmądrzało.
    • 71tosia Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 22:46
      2 latek i pelno plab? Sorry ale trudno uwierzyc chyba ze ma jakies powazniejsze problemy zdrowotne.
      Najlepiej nie robic az takiego problemu. Moje dziecko prawie nie jadlo slodyczy w domu (nie spowodow zdrowotnych tylko ze jakos rodzice nie za bardzo lubia), a dziadkowie, ktorych widywala raz w tygodniu podkarmiali cukierkamai i czekoladkami. Ani jej to nie zaszkodzilo ani nie wplynelo na stan uzebienia, majac lat 16 ma zeby praktycznie bez plab i jest chuda Zamiast walczyc z tymi slodyczami ktore dzieci dostaja raz na jakis czas u dziadkow lepiej przypilnowac by dzieciaki uzywaly odpowiednich past i myly czesto zeby, szczegolnie po slodyczach.
      • aga_sama Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 02:11
        71tosia

        Przeginasz. to co nie zaszkodziło Twojemu dziecku, może być zgubne dla innych.

        Moj 5.5-latek ma kilka ubytków. Dziecko nie je wcale dużo słodyczy, pije tylko! wodę - nie lubi soków czy herbaty. Zęby porządnie myte dobrą pastą 3 razy dziennie. A ubytki są sad
        znajomi mają dziecko rok młodsze. Chłopiec zęby myje rzadko, bo nie lubi. Pije tylko! soki, ok 1 litra dziennie, zjada na prawdę dużo słodyczy. I ani jednego ubytku. Geny. Jego mama w wieku 28 lat też nie miała ani jednej dziurki czy plomby.

        Slodycze dla niektórych dzieci są problemem.
        Problemem jest także to, że dziadkom wydaje się, że wiedzą lepiej niż rodzice...
        • solejrolia Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 13:44
          geny genami...
          ubytki są, bo z jednego ząbka próchnica przenosi się na kolejne.
          a już wiem, uważasz, że mleczaków się nie leczy...
          hm...

          dalej komentować nie warto
      • sarling Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 10:29
        Tosiu, Twój nick rymuje się z imieniem mojej teściowej. Głupoty, które wypisujesz są bardzo podobne do tego, co ona bredzi - może to Ty, mamusiu? wink

        Dla Ciebie zacytuję samą siebie:

        "stan zębów starszego i początki próchnicy u młodszego spędzają mi sen z powiek i te ilości słodyczy to po prostu nóż w serce"

        Dwulatem ma aktualnie problem z jedynką, starszak, owszem - masakra w jamie.

        A Twoje (i teściowej) nauki o lepszych pastach już mnie przerosły.
        • aga_sama Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 11:47
          Sarling, przemyślałam sprawę.
          Chyba nie ma wyjścia, trza się z dziadkami umówić na spacer, na spacerze zajść do dentysty, ulotnić sie z jednym potomkiem, dziadków zostawić z drugim w gabinecie.
          Jak fizycznie odczują zmaganie sie z dzieckiem (a Twój starszy mikrus chyba nigdy nie był), do tego zarobią pogadankę od autorytetu w białym fartuchu, to może poskutkuje.
        • 71tosia Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 12:27
          zrobilas dziecku testy mikrobiologiczne, stosujesz żele i tableteki z fluorem, a jakich to 'dobry past' uzywasz, bo dla dzieci z obajawami tzw wczesnej prochnicy powinno sie paste specjalnie dobrac. Zamiast wypisywac glupoty i wlaczyc z dziadkami zastanow sie co jest przyczyna prochnicy u tak malego dziecka, bo pewnie ma ona jakies glebsze podloze nic kilka cukierkow w ciagu tygodnia. I tak BTW akurat nie slodycze ale soki owocowe i slodkie napoje gazowane sa grozniejsze niz kilka cukierkow.
          ps reszte pozostawiam bez komentarza bo, mi sie nie chce komentowac czyjes glupoty.
          • sarling Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 13:33
            Dobra, napisz jeszcze, żebym zbadała kupę na robaki i będziesz królową forumowej mądrościtongue_out
            • 71tosia Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 14:04
              zakaz dziecku jedzenia chleba i owocow bo tez zawieraja cukry i napewno wyleczysz je z prochnicy wczesnodzieciecej. Wiara w cuda przeciez czyni cuda...
    • to_ja_tola Re: Dziadkowie+słodycze 25.02.12, 22:49
      więc ona daje "tylko zdrowe słodycze" czyli kinder kanapki, bo z mlekiem (w lodówce u mamy jest ich chyba 20 sztuk).


      Ale to dokładnie tak jak moja teściowa....Daje kinderki różne,bo maja mleko,nutella podobnie tak samo"zdrowa" czy knopersybig_grin
    • mnb0 Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 06:32
      Kiedy dziadkowie goszcza u ciebie na obiedzie, serwuj im zawsze podobne menu:

      I danie: Zupa "nic" (słodka zupa z podgrzanego z cukrem i wanilią mleka z żółtkami jaj, spożywana na zimno z kluseczkami z ubitej z białek piany z cukrem)
      II danie: Nalesniki z dzemem truskawkowym
      Deser: Ciasto typu krowka, pszczolka lub snikers + kieliszek likieru
      Po obiedzie: Kawa, herbata + ciasteczka
    • solejrolia Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 10:26
      wszyscy jesteśmy okropnymi łasuchami, a moja rodzina zasypuje słodyczami okresowo (przed świętami, czy na urodziny) wówczas przenoszę je do specjalnej szafki, którą córka cudnie nazwała: SZAFKA SZCZĘŚCIA smile określenie do dziś funkcjonuje.
      pojedyncze słodycze tak bez okazji, jakiś mały cukiereczek czy coś drobnego, pilnuję, żeby był po posiłku, a nie zamiast (zwłaszcza, że niedawno mieliśmy dość poważny problem z apatytem u dziecka, anemia, początki jadłowstrętu, a, nieważne. zęby to w sumie mały pikuś.).
      jeśli babcia próbuje przemycić cukierka, to robię aferę, potężną aferę. chodzi o zdrowie dziecka.
      poza tym, jak wspomniałam, wszyscy lubimy słodycze i staram się wydzielać, jak ktoś do nas przychodzi, to wyciągam, generalnie traktuję te słodycze, jakbyśmy wszyscy je dostali, zwłaszcza, że dziecko samo nie byłoby w stanie zjeść tych wszystkich smakołyków. a np. nadmiar mikołajów wykorzystuję do muffinek.

      zresztą u nas przede wszystkim słodkości domowe królują. uwielbiam piec ciasta i ciastka, uwielbiamy je zjadać. słodycze kupne są w zasadzie wtedy, gdy ktoś je przyniesie.
    • anmoko Re: Dziadkowie+słodycze 26.02.12, 11:52
      Nie wiem co Ci poradzic: ja tez tocze ciagle wojny, bo wielokrotne prosby nie pomogly. A najsmieszniejsze jest to, ze kiedy ja bylam dzieckiem moja matka pomstowala na babcie - swoja tesciowa, ze przynosi nam cukierkibig_grin Teraz sama ma torbe pelna slodyczy - bo to najlatwiej kupic, nie trzeba zadac sobie trudu co innego ucieszyloby dzieko. I to tez mnie wkurza: ze niby chce zrobic przyjemnosc dziecku, a tak naprawde robi przyjemnosc sobie, bo dajac lizaka gra dobra, kochajaca babcie. Dbanie o zdrowie i diete dziecka w ogole sie nie liczy.
    • 1976kasia Re: Dziadkowie+słodycze 26.03.12, 14:08
      Ja znalazłam taki sposób. Mam jedną półkę (szafkę) na pełnym widoku i tam są ułożone wszystkie (a przynajmniej większość) cukierki, wafelki, żelki, itp. które przyniósł Mikołaj. Dzieci przywykły, ogólnie traktują to jak półkę w sklepie - wiadomo, nie można brać na raz wszystkiego czego się chce. Poza tym opatrzyło się już i jakoś nie ciągnie (bo na widoku). Za to robi wrażenie na dziadkach, z każdą wizytą przynosili mniej i teraz to już w ogóle przestali.
      A mina innych dzieci co do nas przychodzą "bezcenna" wink) i jeszcze jak mój syn mówi do nich: "wybierz sobie coś co lubisz".
      Okazało się, że u znajomych słodycze na widoku też jakoś słabiej idą, wiadomo zakazany owoc smakuje lepiej wink) i dotyczy to też nas dorosłych - schowanych do szuflady papierków po męskim apetycie tez coraz mniej.
      • gaskama Słodycze na widoku - u nas też się sprawdza! 26.03.12, 14:21
        U nas jest szafka pełna słodyczy (głównie czekolady). Syn coś zjada i sam wobie wyznacza limit. Jak go częstuję, to mówi: dziękuję, dziś już jadłem. I nie robi mi wiochy u znajomych lub na placu zabaw. Nigdy nie rzuca się na słodycze, gdy ktoś obcy częstuje.
    • bezpocztyonline Dziadkowie chcą być pozytywnie postrzegani przez w 26.03.12, 14:24
      Dziadkowie chcą być pozytywnie postrzegani przez wnuków.

      Ja z prezentami słodyczowymi nigdy nie walczyłam, ale nie do rąk własnych dzieci.

      Owszem, dla dzieci, im się pokazywało, że dostają, że to dla nich, ale do rąk własnych mamy dzieci, która to dla nich schowa i będzie dla nich trzymała. I wydzielała, co tu ukrywać.

      I symbolicznie: po czekoladzie czy tam batoniku.

      Ptasie mleczko? OK.
      Dwa-trzy kawałeczki dla każdego, a resztę w maminy depozyt.
    • jowita771 Re: Dziadkowie+słodycze 26.03.12, 14:47
      Spróbuj może zaszantażować ich lekko. Powiedz, że chyba nie chcą, żeby dzieci były zdrowe. Albo, że mają robaki albo zagrzybiony organizm i lekarz zabronił.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka