Dodaj do ulubionych

Problem z nauczycielem

13.11.12, 11:39
Pomóżcie. Zacznę od tego, że córka nigdy nie miała problemów z nauką od poczatków swojej edukacji. W ostatnich latach srednia troche powyzej 4. Lepiej z przedmiotów tzw. humanistycznych, trochę gorzej ze ścislych. Od tego roku, a jest w ostatniej klasie gimnazjum, zmienil się nauczyciel matematyki. jestem swiezo po wywiadówce. Dowiedzialam sie na niej, ze corka ma z tego przedmiotu 9 ocen niedostatecznych, niczym nie pokrytych.Córka nie zglaszala wiekszych problemów z tym przedmiotem, chodzila na wszytskie zajecia dodatkowe, ma 100% frekwencję, poprawiala sprawdziany widocznie bezskutecznie. Zadaję sobie pytanie, dlaczego zataila te oceny...byc moze nie chciala nas martwic (mielismy bardzo trudny okres). A teraz zmierzam do sedna- ani wychowawca, ani nauczyciel - doslownie nikt nie powiadomil nas, ze corka ma tak ogromne problemy z tym przedmiotem. Ja, jako rodzic, sadzilam, ze skoro szkola nie zglasza problemu, a corka dotychczas byla dobra uczennica, sama sie nie pytalam. Czekalam na wywiadowke. Na pytanie, dlaczego wczesniej nikt mnie nie powiadomil, zalatwilabym korepetycje- od wychowawczyni dowiedzialam sie, ze ona nie jest po to, by wydzwaniac do rodziców z każdą jedynką, od nauczycielki matematyki usylyszalam, ze corka nie moze juz poprawic zadnej jedynki, bo termin minal. Aha, zero jakiej kolwiek wpisanej jedynki w zeszycie przedmiotowym i dzienniczku.Co ja mam zrobic???
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 11:53
      Jak to nie może poprawić bo termin minął? Semestr już się skończył,idź do dyrekcji i popros o możliwość poprawy tych ocen.
      Zalatw córce korepetycje.
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 11:59
        Wlasnie, juz bylam u dyrekcji, dyrektor kazal porozmawiac nauczycielem. Efekt rozmowy z nauczycielka jest taki, ze nie daje ona mozliwosci poprawy ocen, bo na to uczniowie maja 2 tygodnie od wystawienia danej oceny. Nauczycielka bez zadnej refleksji wystawila corce 9 ocen niedostacznych, a teraz mowi, ze corka z tych 9 ocen poprawic juz nie moze nic. jako rodzice jestesmy zalamani. Naszym zdaniem nauczycielka ewidentnie dziala na szkode dziecka.
        • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:02
          A co córka ma w tej sprawie do powiedzenia?
          • toxicity1 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:04
            Rzeczywiscie, wydzwanianie do rodziców w sprawie każdej jedynki to przesada, ale gdy ta jedynka jest dziewiąta...
            Szkoła zawaliła sprawę.
            Wychowawca konkretnie.
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:13
            Corka nie mowila, bo nie chciala nas martwic- tak to tlumaczy.
            • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:15
              A jak wyjaśnia sytuację teraz?
              • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:18
                Jak wyjasnia, ze ma 9 jedynek? czy jak wyjasnia, ze nie powiadziala? O co pytasz?
                • dziennik-niecodziennik Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:22
                  i to i to. ja rozumiem ze nie chciała was martwić trzema jedynkami, ktore miala nadzieję poprawic. ale przy czwartej ocenie do poprawki lampka jej sie nie zapaliła?...

                  a popatrz na to tez inaczej - moze te 9 jedynek jest podswiadomie sposobem córki na to zebyscie poswięcili jej wiecej uwagi?...
                • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:27
                  O całokształt. Jak to się stało, że ma dziewięć jedynek i żadnej nie poprawiła? Czy nie poprawiła, bo nie przystąpiła do poprawy, czy próbowała i się nie udało? Czy rozmawiała z nauczycielem o swojej sytuacji? Co ona zrobiła w tej sprawie - bo na razie wszystko rozgrywa się między Tobą a nauczycielką.
                  I co to znaczy, że oceny nie są niczym pokryte?
                  A nauczyciel zapisuje oceny tylko i wyłącznie w dzienniku?
                  • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:47
                    Tak- nauczyciel wpisuje tylko oceny w dzienniku. Ani w dzienniczku, ani w zeszycie przedmiotowym nie ma sladu.
                    Oceny niepokryte- czyli niepoprawione, jakichkolwiek innych ocen niz niedostateczne- brak

                    > O całokształt. Jak to się stało, że ma dziewięć jedynek i żadnej nie poprawiła?

                    8 jedynek jest z ustnych odpowiedzi, kartkowek i liczenia zadan przy tablicy. Np. corka powiedziala zle definicję, tzn. pomieszala ją. Dostala ndst. na drugi dzien nauczyyla sie, ale pani juz jej nie chciala pytac. Podobno odpowiedzi i karkowek nie mozna poprawiac. jedna jedynka jest z klasowki. Corka poprawiala ja, ale nie poprawila, no i juz nauczielka nie pozwala drugi raz podejsc. Corka miala teraz 4 godziny korepetycji. Korepetytorka twierdzi, ze corka liczy chetnie, potrafi te latwiejsze zadania wyliczyc, w trudniejszych potrzebuje pomocy, ale generalnie sobie radzi.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:52
                      no to ja nie rozumiem do czego Ty masz pretensje. sytuacja jasna jak żarówka. pretensje do siebie ze wasze sprawy az tak wpłynęły na dziecko.
                      • toxicity1 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:56
                        dziennik-niecodziennik napisała:

                        > no to ja nie rozumiem do czego Ty masz pretensje. sytuacja jasna jak żarówka. p
                        > retensje do siebie ze wasze sprawy az tak wpłynęły na dziecko.

                        Bogu dziękuj, ze wpłynęły tylko na stopnie z matmy.
                        To była ironiawink
                        • dziennik-niecodziennik Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:59
                          a tak, dobrze ze to tylko oceny z matmy.
                          i tu akurat bez ironii.
                        • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:00
                          > Bogu dziękuj, ze wpłynęły tylko na stopnie z matmy.
                          > To była ironiawink

                          na kolach do Częstochowy pójdę z podziekowaniem....

                          wink
                    • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:58
                      A córka próbowała rozmawiać z nauczycielką na temat dalszego ciągu? Chodzi mi o szanse na pozytywną ocenę na semestr...?
                      Ja bym poprosiła nauczycielkę o notowanie ocen córki (i tego, za co je dostała) w zeszycie lub dzienniczku (albo niech córka sama notuje, a nauczycielka tylko podpisze). Musisz mieć elementarną kontrolę nad tym, co się dzieje, bo potem się okazuje, że córka "nie chciała Was martwić" (średnio w to wierzę, chyba że w domu macie naprawdę bardzo poważne problemy) i dziewięć pał pozostaje niepoprawionych.
                      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:03
                        > Ja bym poprosiła nauczycielkę o notowanie ocen córki (i tego, za co je dostała)
                        > w zeszycie lub dzienniczku (albo niech córka sama notuje, a nauczycielka tylko
                        > podpisze). Musisz mieć elementarną kontrolę nad tym, co się dzieje,

                        To na przyszlosc. tylko ja sie pytam, co ja mam teraz zrobic? Pozwolic, by corka nie zdala semestru? Nauczycielka nie chce wspolpracowac, bo WSO.
                        • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:07
                          A czy nauczycielka powiedziała, że - bez względu na kolejne oceny - córka będzie miała jedynkę na semestr?
                        • lily-evans01 Nie macie dziennika elektronicznego? 14.11.12, 08:42
                          I dostępu do aktualizowanych ocen?
                          Ponoć to teraz standard...
                          • verbena80 Re: Nie macie dziennika elektronicznego? 14.11.12, 08:46
                            Nie ma sad(( jezeli by byl, wchodzilabym tam kilka razy dziennie.
        • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:06
          powołaj się na przepisy WSO - nauczyciel musi umożliwić poprawe ocen. zapewne niedługo będzie wywiadówka z prognozami - i w przepisach pisze jak byk, że po to są prognozy, żeby uczen wiedział, co może się wydarzyć dalej, a obowiązkiem nauczyciela jest poinformować rodzica i ucznia nie tylko o ocenie prognozowanej, ale i o możliwości jej podniesienia albo warunkach obniżenia.

          wynika więc z tego, że nauczyciel musi umozliwić poprawę ocen.

          a na przyszłosć interesuj się bardziej dzieckiem niż sobą, bo niestety - jestes przykładem osoby, której problemy własne wzięly górę nad dzieckiem. Twoim obowiązkiem jest się interesowac tym, co dziecko robi w szkole, a prawdą jest, że nauczyciel nie ma obowiązku zgłaszać każdej niepozytywnej oceny rodzicowi. to rodzic ma się tym zainteresować.

          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:12
            > a na przyszłosć interesuj się bardziej dzieckiem niż sobą, bo niestety - jestes
            > przykładem osoby, której problemy własne wzięly górę nad dzieckiem.

            Tak racja, ale jezeli dziecko nie sprawialo dotychczas zadnych problemow, NIGDY NIE BYLO Z NiCZEGO ZAGROZONE, mam prawo sadzic, ze wszytsko jest w porzadku i poczekac do wywiadowki?

            a prawdą jest, że
            > nauczyciel nie ma obowiązku zgłaszać każdej niepozytywnej oceny rodzicowi. to
            > rodzic ma się tym zainteresować.

            bylo ich 9 moja droga, a miesiac temu przynajmniej 6. Rozumiem, ze jestes kolejnym nauczycielskim betotem.
            • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:19
              > bylo ich 9 moja droga, a miesiac temu przynajmniej 6. Rozumiem, ze jestes kole
              > jnym nauczycielskim betotem.

              nie jestem nauczycielskim betonem. jestem rodzicem dziecka szkolnego, i rozumuję po rodzicielsku. moja córka też kłoptów nie sprawia, ale ja pytam o jej postępy nie czekając do wywiadówki.

              i jeśli możesz mieć pretensje, to najpierw do córki, potem do siebie, w kolejności do wychowawcy, a ewentualnie dopiero potem do nauczyciela przedmiotu. gdyby każdy nauczyciel musial informować o niepozytywnych ocenach każdego ucznia, doby by brakło. wystarczy trochę logiki.

              i zamiast jeździć po nauczycielce, zastanów się, co się stało, że córka nic nie powiedziała... bo to jest w całej historii najbardziej niepokojące.
              • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:26
                > i zamiast jeździć po nauczycielce

                Zamiast jezdzic po nauczycielce, bo z ta pania juz nie bede juz rozmawiac, bo sie nie da, zamierzam zlozyc skarge do kuratorium. Ciekwawe, czy tam uznaja, iz szkola wywiazuje sie ze swoich obowiazkow. Dziekuje za uwage.

                • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:33
                  w tej chwili sama sobie wystawiasz świadectwo niestety sad

                  do kuratorium idzie się po pierwsze - po wyczerpaniu drogi służbowej, po drugie - z argumentem w garści. Ty argumentów nie masz - dziecko się nie uczyło, a Ciebie w szkole nie było i nie pytałaś o postępy córki, nie interesowałaś się tym, co się w szkole dzieje.

                  weź pod uwagę, że to jest gimnazjum, nie przedszkole czy postawówka. Twoje dziecko ma swoje prawa, ale ma przede wszystkim obowiązki i nie wywiązało się z podstawowego obowiązku, które szkoła na nie nakłada - nauki. i to jest sprawa pierwszorzędna. szkoda, że tego nie widzisz.

                  wszyscy są winni, ale nie Ty i nie Twoja córka sad
                  • mabingo Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 22:54
                    solaris31 napisała:

                    > w tej chwili sama sobie wystawiasz świadectwo niestety sad
                    >
                    > do kuratorium idzie się po pierwsze - po wyczerpaniu drogi służbowej, po drug
                    > ie - z argumentem w garści. Ty argumentów nie masz - dziecko się nie uczyło, a
                    > Ciebie w szkole nie było i nie pytałaś o postępy córki, nie interesowałaś się t
                    > ym, co się w szkole dzieje.
                    >
                    > weź pod uwagę, że to jest gimnazjum, nie przedszkole czy postawówka. Twoje dzi
                    > ecko ma swoje prawa, ale ma przede wszystkim obowiązki i nie wywiązało się z
                    > podstawowego obowiązku, które szkoła na nie nakłada - nauki. i to jest sprawa p
                    > ierwszorzędna. szkoda, że tego nie widzisz.
                    >
                    > wszyscy są winni, ale nie Ty i nie Twoja córka sad

                    podpisuję się rękami i nogami! nic dodać nic ująć
                    • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 23:04
                      Twoje dzi
                      > ecko ma swoje prawa, ale ma przede wszystkim obowiązki i nie wywiązało się z
                      > podstawowego obowiązku, które szkoła na nie nakłada - nauki.
                      Hmm, albo nauczycielka nie wywiązała się z obowiązku uczenia. Też tak bywa.
                      Pytanie do Werbeny: czy tylko twojej córce tak się pogorszyło, czy też takich 'zapalonych' delikwentów jest więcej?
                      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 23:12
                        > Pytanie do Werbeny: czy tylko twojej córce tak się pogorszyło, czy też takich
                        > 'zapalonych' delikwentów jest więcej?

                        Takich osob jest wiecej. To byl argument wychowawczyni, co ja sie czepiam, przeciez tych osob jest wiecej...Tylko, co mnie obchodza inni?
                        • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 23:26
                          Takich osob jest wiecej. To byl argument wychowawczyni, co ja sie czepiam, prze
                          > ciez tych osob jest wiecej...
                          Dobry nauczyciel nie produkuje dwój w ilościach hurtowych. W każdym razie powinno mu to dać do myślenia... a już na pewno powinno wywołać jakąkolwiek myśl w głowie wychowawczyni...
                • jak.z.nut Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:08
                  Skargę do kuratorium na to że nastolatka w d... miała matematykę, że nie uzupełniała ocen w dzienniczku, że z nią o szkole nie rozmawiałaś?
              • toxicity1 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:52
                solaris31 napisała:

                gdyby każdy nauczyciel musial informować o niepozytywnych ocenach każdego ucznia,
                > doby by brakło. wystarczy trochę logiki.

                Widocznie jest to taki nauczyciel, u którego 9 jedynek to norma, więc nie miał się czym podniecać...
            • karra-mia Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:23
              niepotrzebny ten atak, bo koleżanka ma rację.
              Skoro mieliście problemy w rodzinie i ty bylaś nimi zajęta, można się było spodziewać, ze to się również jakoś odbije na dziecku.
              Ale teraz to już musztarda po obiedzie. Teraz z córką powalczcie o możliwośc poprawy i tyle.
        • czar_bajry Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:29
          Idź do dyrekcji jeszcze raz i poproś o mediację z nauczycielem jak Cię oleje napisz do kuratorium .
    • lelija05 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:07
      Czy ktoś zna normalną nauczycielkę matematyki?
      • chipsi Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 14:35
        big_grin
    • barabelka Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:09
      Pretensje do nauczycieli można mieć na początku podstawóeki, kiedy dziecko wdraża sie w szkolne trybiki. Ale w wieku twojej córki? Jeśli do tej pory wykazywała się rozsądkiem, to chyba warto szukać odpowiedzi u niej , bo chyba wie, co jej grozi? I czym tłumaczy swoje głupie zachowanie i nagły brak zainteresowania przedmiotem?
    • dziennik-niecodziennik Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:09
      sprawdzcie w statucie szkoły czy jest okreslony termin na poprawianie ocen. jesli nie ma, to zalezy to wyłącznie od indywidualnych ustaleń nauczyciela. jesli nauczyciel mówi że juz nie mozna to widac juz nie mozna. pozwoli twojej córce i do końca roku sie nie wygrzebie z poprawiających oceny, a na bieżaco nikt sie uczyć nie bedzie no bo przeciez zawsze mozna poprawic.
      od informowania o ocenach ucznia jest wywiadówka. o ocenach i kłopotach z przedmiotem powinna wam powiedziec córka, w końcu to juz nie dziecko.
      do końca roku jeszcze sporo czasu, córka zdąży nadrobić oceny. w tym semestrze bedzie trudno, ale ostatecznie ocena na półrocze nie wpływa na promocję, wiec cóż.
      • kostruszka Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:22
        No sorry, ale dziecko ma 9 ocen ndst, a Ty szukasz winy w nauczycielach, ze Cię nie powiadomili, a nie w postawie córki?? Nie uczyła się, kłamała, oszukiwała, postawiła Cę w bardzo głupiej sytuacji przed nauczycielem.
        Córkę do pionu, nadrobić, co się da i moooocno kontrolować do końca roku.
        • kostruszka Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:29
          Podsumowując- problem to Ty masz z córką, a nie z nauczycielem.
    • dilmahh Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:13
      Szkoła być może i winna, ale gorszy problem masz z dzieckiem. Bo dlaczego nie powiedziało, że sytuacja jest aż tak zła?
    • mamalgosia Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:23
      Może tak być, że w WSO jest termin na poprawę oceny (u nas np było 2 tygodnie na ocenę ze sprawdzianu, tydzień na pozostałe). Inaczej można by zwariować, cały czas ktoś coś by poprawiał.
      Co do dzienniczka i zeszytu - czy z innych przedmiotów są wpisywane wszystkie oceny w ten sposób?
      Jest listopad, jeśli córka weźmie się w garść, to do półrocza wyjdzie z tego
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:31
        > Jest listopad, jeśli córka weźmie się w garść, to do półrocza wyjdzie z tego


        Wlasnie chodzi o to- ze nauczycielka - NIE DAJE JUZ MOZLIWOSCI POPRAWY. To jest podstawowy problem. Corka sie nie wygrzebie, bo nauczycielka nie chce jej juz pytac bo WSO.
        • dziennik-niecodziennik Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:35
          do konca roku juz jej pytac nie zamierza?...
        • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:36
          napisałam Ci wyżej, ale Ty zamiast dokładnie poczytać, wyzwałaś mnie od nauczycielskiego betonu uncertain

          weź głęboki oddech i zamiast się ciskać i obrażać, PRZECZYTAJ dokładnie.
          • mamalgosia Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:48
            betotu, nie betonuwink
        • mamalgosia Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:41
          Nie mówię o poprawie tamtych ocen, skoro termin poprawy minął. Mówię o tym, żeby nie dostawała nowych ocen niedostatecznych.

          Nie rozumiem: Ty się dziwisz, że nauczycielka stosuje się do WSO?
        • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:05
          Skoro WSO nie przeiwduje możliwości poprawy, to tych ocen nie poprawi. Ale przeczytałabym dokładnie wszelkie regulaminy - może jednak jest możliwość poprawy?
          Za co aż 9 jedynek? Czy młoda chodziła na poprawkę i dostawała kolejną jedynkę? Czy może notorycznie nie odrabiała prac domowych?
          Czy też może pani coś do niej bez przerwy miała?
          W tym pierwszym przypadku jedynka za kartkówkę z tego samego materiały powinna się liczyć pojedynczo - moim zdaniem. Też trzeba sprawdzić, co WSO o tym sądzi...Z reguły w przypadku takich trudności nauczycielka powinna zproponować dziecku zajęcia wyrównawcze czy inną pomoc tego typu. Nie może twierdzić, że jej to nie interesuje i że nie jest od tego. Tutaj też należy przeczytać statut, regulaminy i ewentualnie twierdzić, że szkoła nie wywiązała się ze swoich statutowych obowiązków, co może skutkować skargą do kuratorium.
          W tym drugim - trzeba pilnować, żeby dziecko już zawsze miało odrobioną pracę domową i unikać następnych jedynek.
          W tym trzecim - podejrzewałabym, że kobieta się na dziecko uwzięła, zwłaszcza jeśli są to jedynki z odpytywania. Bo rzadko które dziecko ma po 2,5 miesiącach nauki aż 9 stopni z jednego przedmiotu (chyba, że to stopnie z kartkówek, nie z odpytywania). Oznacza to, że kobieta się uwzięła - powinna też pytać innych uczniów. A kartkówki czy klasówki koniecznie trzeba obejrzeć - i to fachowym okiem.
          Co do możliwości proceduralnych - jeszcze jest ewentualnie egzamin komisyjny...
          I ogólnie rozmawiaj od razu z dyrekcją, nie z nauczycielką. Tez kiedyś najpierw usłyszałam, że poprawienie nie jest już możliwe...
        • asia_i_p Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 14:35
          Wydaje mi się, że ta szkoła ma zbliżone zasady do naszej. Poprawa do dwóch tygodni ALBO na końcu semestru - czyli po wystawieniu ocen proponowanych (już powinny być lada chwila), córka uzgadnia z nauczycielką co i w jakich terminach ma zaliczyć.
          Czytałaś statut\regulamin szkoły albo córka czytała? Powinien być w bibliotece szkolnej.
    • mdro Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:35
      No ale pretensje to chyba należy mieć przede wszystkim do córki? III gimnazjum to nie są dzieci. Macie dzienniczek elektroniczny? Bo IMO jedyne, o co możesz mieć pretensje do szkoły/nauczyciela, to o ew. niewpisywanie ocen do elektronicznego dzienniczka, przez co nie mogłaś na bieżąco zapoznać się z ocenami córki.

      Poza tym jest jeszcze trochę czasu, by się z tego wygrzebać. Porozmawiaj z nauczycielką, jakie ma propozycje co do możliwości poprawy - nie chodzi o poprawę tych konkretnych ocen, skoro to już niemożliwe, ale co córka powinna zrobić, żeby tę dwóję na semestr mieć.
      • carmita80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:47
        Zawalila przede wszystkim szkola;/ ciekawe czy gdyby corka nie chodzila do szkoly to tez nikt by cie powiadomil? Czy twoja corka ma 18 lat? Raczej nie wiec to jednak szkola jest odpowiedzialna za to aby powiadomic rodzica o tym, ze uczennica dobra, nagle w ciagu 3m-cy ma 9 ocen niedostatecznych i nic poza tym. Od czego w takim razie jest wychowca jesli nie od tego aby reagowac w sytuacjach tego wymagajacych? Nie wspominajac juz o tym ze do takiej sytuacji nie powinno wogole dojsc. Co robi nauczyciel matematyki? Stawia oceny niedostateczne jadna za duga? Swiadczy to o jego nieudolnosci. Nie informuje wychowawcy, aby ten skontaktowal sie z rodzicami i dwiedzial sie w czym problem? Kto uczy dziecko, matka czy nauczyciel? Matka juz wie o ocenach, nie olala sytuacji, poszla na spotkanie do szkoly, rutynowe, ale nie miala podstaw aby przypuszczac ze cos zlego sie dzieje, bo szkola milczala. Jej corka nie jest dorosla osoba, to nastolatka, ktora chodzi do szkoly i szkola powinna informowac rodzica wszystkim co jest niepokojace, no chyba ze 9 ocen niedostatecznych nie jest.
        • m_incubo Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:47
          Wyjątkowo trafne podsumowanie.

          Młoda zawaliła, brnąc w taką sytuację i nie mówiąc nic rodzicom, to prawda, za to szkoła dała d... po całej linii, dobra uczennica nagle zaczyna mieć straszne kłopoty z jednym tylko przedmiotem i wszyscy umywają ręce?? Nikt tego nie monitoruje, nikt nie interesuje się reakcją rodziców? To nie jest jedna ocena niedostateczna, nawet nie trzy czy cztery, co już byłoby dość niepokojące. To jest 9!!! jedynek jedna po drugiej, halo!
          Gdyby to na moje dziecko trafiło, wychowawca, matematyczka i dyrektor szkoły musieliby się ostro tłumaczyć i mieć niestety bardzo konkretne argumenty, a nie zwykłam pobłażać swoim dzieciom jeśli chodzi o szkołę.
    • lolinka2 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:40
      nas szkoła wezwała rok temu po trzeciej ndst z matmy (dziecko zdolne, z dokumentami na te zdolności - ze strachu zawalała kolejne kartkówki.... a poprawić się bała, i powiedzieć nam też się bała - taki typ) i oczywiście pani matematyca wyskoczyła z DUUUUUŻĄ buzią, że co my sobie wyobrażamy, zaniedbaliśmy dziecko i takie-tam... Powiedzieliśmy sobie z panią wzajemnie dużo i bez ogródek. Chyba dotarło - do obu stron smile Od tamtej pory pani przestała być w wizjach dziecka wiedźmą i potworem, stała się b. życzliwą osobą, z którą można porozmawiać i dobrym nauczycielem, który interesuje się dzieckiem. W tamtym semestrze młoda poprawiła się na 4 (a pani zajrzała uprzejmie do opinii z PPP i zastosowała się doń), na koniec roku miała 5. W tym roku też niezłe stopnie zbiera. A my się z panią matematycą zwyczajnie polubiliśmy. Da się jednakowoż ucywilizować matematyka tylko czasem trzeba sobie twórczo porozmawiać.
      • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:46
        Da się jednakowoż ucywilizować matematyka
        > tylko czasem trzeba sobie twórczo porozmawiać.

        Żeby jeszcze sposób na ucywilizowanie rodziców był tak prosty...
      • totorotot Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:24
        >Da się jednakowoż ucywilizować matematyka
        > tylko czasem trzeba sobie twórczo porozmawiać.

        Tu zdaje sie cywilizowanie było obustronne.
        No i nie zaczelo sie od pisemka do kuratora bo dzieciak zarobił 9 pałek, no ludzie. Niech autorka wątku siądzie z dzieckiem na tyłku isie wezmie do roboty zamiast winic wszystkich dookoła bo dziecko sie nie uczy, a przeciez w przedszkolu tak dobrze mu szło
    • cathy_bum Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:48
      Tych ocen nauczycielka nie poprawi, skoro przyjęła, że na poprawę każdej oceny daje 2 tygodnie. Niemniej do końca semestru są jeszcze 2 miesiące. Z pewnością będą jeszcze prace klasowe i kartkówki. Jeśli córka napisze je dobrze, to wtedy można się domagać odpytania na wyższą od niedostatecznej ocenę semestralną (jeśli nauczyciel sam jej nie zaproponuje po dobrych ocenach). Do końca roku tym bardziej mnóstwo czasu.
      Dla córki doskonała lekcja życia, że trzeba brać odpowiedzialność za własne czyny. Moja gimnazjalistka wycięła nieco podobny numer w zeszłym roku. Zapłaciła niską oceną na semestr, co ją bardzo do pionu sprowadziło. Sama stwierdziła, że dotarło iż "mamusia nie pójdzie i nie załatwi". W końcu mówimy o gimnazjalistach, nie przedszkolakach.
    • mama-ola Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 12:54
      Zapewne było tak: przerobili dział, był sprawdzian, potem sprawdzian poprawkowy. Córka źle napisała sprawdzian, źle poprawkę. Dostała 2 tygodnie na kolejną poprawę. Znów się nie nauczyła.
      A teraz klasa przerabia kolejny dział, za chwilę będą mieć z niego sprawdzian... itd. Nie ma czasu na powroty (na lekcjach).
      Wiadomo, że nauczycielce łatwiej robić sprawdziany dla całej klasy jednocześnie, a potem poprawy sprawdzianów dla większej grupy osób jednocześnie. Jeśliby miała opiekować się indywidualnie tymi, co nie chcieli współpracować w wyznaczonym czasie, to by musiała na to poświęcać czas po lekcjach.

      Twoja córka może się tego wszystkiego, co już było, nauczyć dla siebie. Żeby to umieć po prostu. W domu, na korepetycjach. A że nauczycielka nie będzie wiedziała, że ona już umie - no cóż, może to wyjdzie przy okazji. Działy matematyki się zazębiają czasami.
      No i niech pilnuje, żeby umieć na bieżąco.
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:06
        > Zapewne było tak: przerobili dział, był sprawdzian, potem sprawdzian poprawkowy
        > . Córka źle napisała sprawdzian, źle poprawkę. Dostała 2 tygodnie na kolejną po
        > prawę. Znów się nie nauczyła.

        Dostala 1 za sprawdzian, 1 za poprawke, ktora byla tydzien po ogloszeniu wynikow sprawdzianu. Do nastepnej poprawki NIE ZOSTALA DOPUSZCZONA.
        • cathy_bum Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:10
          Ponieważ zwykle WSO zakłada możliwość jednej poprawy danego sprawdzianu. Czynienie wyjątków dla uczniów nieprzykładających się do pracy spowodowałoby lawinę chętnych na ciągłe poprawki. Bolesne, ale prawdziwe. Trzeba się brać do nauki i zdobyć dobre oceny z bieżących zagadnień. wtedy można wrócić do sprawy podciągnięcia oceny na semestr powyżej niedostatecznej.
          • mama-ola Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:20
            > Trzeba się brać do nauki i zdobyć dobre oceny z bieżących zagadnień.

            Otóż to. A poprzednich działów porządnie się nauczyć.
            Myślę, że korepetycje to dobry pomysł.
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:22
            Ponieważ zwykle WSO zakłada możliwość jednej poprawy danego sprawdzianu.
            Nie zawsze. U córek w szkole jedynki ze sprawdzianów poprawia się do skutku - trzeba pisać aż do uzyskania oceny dopuszczającej. Inne zasady są przy ocenach powyżej '1'.
            Ocena poprawiona jest średnią z poprawek i sprawdzianu 'pierwotnego'...
            • cathy_bum Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:26
              Tutaj chyba obowiązuje zasada jednej poprawki, skoro nauczycielka odmówiła (wątpię, by ryzykowała łamanie regulaminu). U mojej córki np. jest jedna poprawka, ale liczy się tylko wyższa ocena. Poprawiać wolno jedynki i dwójki.
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:35
                A tu kobieta wpisuje jak leci - w rezultacie nie warto chodzić na poprawki, bo załapuje się w razie niepowodzenia 2 razy więcej jedynej niż nie chodząc... Jest wyjątkowo niepedagogiczne i tak durne, że na pewno niezgodne z jakimś punktem statutu szkoły.
        • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:18
          Dostala 1 za sprawdzian, 1 za poprawke, ktora byla tydzien po ogloszeniu wyniko
          > w sprawdzianu
          W takim razie powinna jej się liczyć jedna jedynka, a nie dwie. Ustal, jak to jest liczone.
          A jeśli nie została dopuszczona do poprawki, pomimo, że termin ustalony w WSO jeszcze nie upłynął - to jest to chyba złamanie obowiązujących w szkole przepisów i moim zdaniem możesz się od tego odwoływać, jako prawny opiekun dziecka. Jeśli trzeba będzie, to i do kuratorium.
          Ale korki załatw jej natychmiast.
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:27
            Corka na korepetycje chodzi od dwoch tygodni. Chodzi rowniez na zajecia dodatkowe do tej pani matematyczki- od poczatku roku szkolnego, frekwencja w szkole i na tych zajeciach 100%. Aha, w szkole nie ma dziennika elektronicznego. Wielokrotnie prosilam w wpisywanie ocen do dzienniczka. Niestety bylo to lekcewazone.
            • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:17
              olej zajęcia dodatkowe u tej wrednej małpy i zaław bardziej intensywne korepetycje, w razie czego będzie miala egzamin komisyjny. Mialam podobną sytuację z synem z jedną panią wychowawczyńią od fizyki w warszawskim liceum.Totalnie olała dziecko, nie chciała go pytać wymyslała tysiac powodów, pytała kolegów syna, a dla niego nie miala czasu, chyba sprawiało jej to dziką satysfakcję.Przyciśnięta do muru przeze mnie, w końcu go tak odpytała, że się zestresował, nie potrafił odpowiedzieć i postawiła mu pałe. zatem od polowy lipca w lwakacje miał korki i co zdał bez problemu (poprawił na 4 (db) do następnej klasy. Nauczyciele b. często uważają się za panów życia i śmierci,pamiętaj że potrafią zniszczyć młodego nieukształtowanego człowieka i ty musisz dziecku pomóc, nie tylko w formie korepetycji , ale również w odzyskaniu wiary w siebie. A jak sobie przypomnę te przymusowe pedagogizacje rodziców na zebraniach, to jak ja się cieszę, ż u jednego mam to juz za soba. Ostatecznie syn zmieńił szkołę i okazało sie że jest jednym z lepszych uczniów z przedmiotów scisłych,bez problemu zdał maturę, a teraz studiuje na ścisłym kierunku.
        • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:29
          Dostala 1 za sprawdzian, 1 za poprawke, ktora byla tydzien po ogloszeniu wynikow sprawdzianu. Do nastepnej poprawki NIE ZOSTALA DOPUSZCZONA.
          A sprawdź, czy w statucie szkoły czy też WSO nie ma jakiś okrągłych zdań na temat wzniosłych zadań szkoły, tak wychowawczych, jak i edukacyjnych. Np. 'uczeń ma prawo do uzyskania pomocy w pokonywaniu trudności szkolnych'. Szkoła coś młodej proponowała w związku z nawałem jedynek?
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 14:03
            zy w statucie szkoły czy też WSO nie ma jakiś okrągłych zdań na tem
            > at wzniosłych zadań szkoły, tak wychowawczych, jak i edukacyjnych

            a jakże, ze są, np. szkoła realizuje zadania w zakresie nauczania, kształcenia umiejętności i
            wychowania oraz podejmuje działania opiekuńcze i profilaktyczne odpowiednio do istniejących potrzeb, współpraca dydaktyczno wychowawcza szkoła - dom rodzinny, częsty monitoring postępów dydaktyczno–wychowawczych dzieci przez
            -analizę wyników nauczania ,-zachowania się ucznia
    • paskudek1 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 13:33
      oprócz WSO zainteresuj się dokładnie PSO czyli PRZEDMIOTOWYM systemem oceniania, który to każdy nauczyciel MUSI miec opracowany dla KAŻDEJ klasy. I jest to jego obowiązkiem. Musi to PSO udostępnić rodzicom i uczniom. I musi tam być wyszczególnione że na taką a taką ocenę, uczeń musi umieć to i to. Dosyć szczegółowo. I nie ma tak, ze za pomyloną, lekko przekręconą definicję leci pała. W ostateczności idzie podanie o komisyjny egzamin BEZ udziału nauczycieli prowadzącej. I wtedy weryfikujecie wiedzę i umiejętności dziecka.
      A co do kwestii informowania o ocenach to tak, uważam że po 3 jedynce nauczycielka POWINNA jakoś się z wami skontaktować. Chyba że macie dziennik elektroniczny smile
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 14:16
        > A co do kwestii informowania o ocenach to tak, uważam że po 3 jedynce nauczycie
        > lka POWINNA jakoś się z wami skontaktować. Chyba że macie dziennik elektroniczn
        > y smile

        Nie ma dziennika elektronicznego sad(( Za to jest w statucie szkoly wiele wznioslych hasel o wspolpracy z domem rodzinnym i dzialaniach dla dobra ucznia...
        • pulcino3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 14:29
          Poproś o wgląd w klasówkę i kartkówki/ jeśli były. I o zakres minimum które musi teraz opanować , ew. zakres materiału do komisu, który może ją czekać.
    • adellante12 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:08
      ani wychowawca, ani nauczyciel - doslownie nikt nie powiadomil nas, ze corka ma tak ogromne problemy (...)sama sie nie pytalam. Czekalam na wywiadowke.Co ja mam zrobic???

      Na przyszłość bardziej sie interesowac swoja córka i nie zwalac odpowiedzialnosci na szkołę, wychowawców, nauczyciela....
      Wiedziałas ze zmienił sie nauczyciel ale juz nie obchodziło cie jak sobie córka radzi.... No to masz.
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:32
        > Na przyszłość bardziej sie interesowac swoja córka i nie zwalac odpowiedzialno
        > sci na szkołę, wychowawców, nauczyciela....

        A ty na przyszlosc uniakaj cytowania wyrwanego z kontekstu. To jest cala e-mama....jedynie kilka wypowiedzi bylo konstruktywnych i na temat. Pozostale- kwintesencja nieumiejetnosci czytania ze zrozumieniem
      • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:24
        jeśli dotychczas czwórkowe dziecko "nagle" łapie 9 dwój z jednego przedmiotu to chyba jest coś nie halo i wychowaca powinien powiadomič rodziców , że źle się dzieje. A co jeśli matka nie przyszłaby na to zebranie tylko dopiero na kolejne, wychowca czekałby i się przyglądał jak załapuje kilka kolejnych?
    • ga_ga_aga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:28
      Z tego, co piszesz na mój rozum wychodzi, że problem tkwi w matematyczce. Do tej pory czwórkowe dziecko, zero problemów szkolnych, frekwencja 100%, z innych przedmiotów constans, a z matematyki nagle wielkie boom? Gdyby czynniki pozaszkolne miały wpływ na jej oceny w szkole, byłoby to widać również po ocenach z innych przedmiotów, ale pogorszenie jest tylko z matematyki. Zmieniła sie matematyca, tylko z matematyki oceny się radykalnie pogorszyły, wiec naprawdę nie ma jak dla mnie przesłanek, żeby szukać przyczyn w życiu rodzinnym dziecka albo gdzieć poza szkołą. Może dziewczyna zaraziła sie wirusm dyskalkulii - przepraszam za tę ironięsad

      Dla mnie to jest ewidentne zaniedbanie ze strony szkoły (żeby nie powiedzieć dosadniej!), że nie dowiedziałaś się wcześniej ZE SZKOLY, co sie dzieje z córką na matematyce. I nie ma tu znaczenia, czy córka ma 10 lat czy 15.
      Tej dziewczynie coś takiego przydarzyło się pierwszy raz w życiu, że łapie jedną jedynkę za drugą, zareagowała jak zareagowała. Jestem szczerze zdumiona wypowiedziami w tym wątku, że to dziecko powinno było stawić czoła problemowi i mówić w domu, co się dzieje. Jestem w szkoku, że tutaj na 15-latkę gromy się sypią, bo nie powiedziała, a zaniechania i nieudolność grona pedagogicznego jakoś umyka w tym wszystkim!
      A jakbyś tak nie przyszła na wywiadówkę, to kiedy szkoła by się pofatygowała cię powiadomić? Pofatygowaliby się w ogóle?! A może na m-c przed klasyfikacją byś się dowiedziała? I w zestawieniu z pięknymi sloganami ze statutu to właśnie trzeba zgłosić do kuratorium:

      1) matematyczka stawia pały jedną po drugiej, widzi, że dziecko przychodzi na jej dodatkowe lekcje, przystępuje do popraw i jej jedyną odpowiedzią na pozytywne działania dziecka jest stawianie kolejnych pał? A rodzicowi dziecka, które ma 9 jedynek mówi: termin minął?! Jak dla mnie po takim czymś CZAS TEJ PANI W SZKOLE POWINIEN MINĄĆ NA ZAWSZE!
      2) a wychowawczyni? NIe zauważyła, że dobra do tej pory uczennica po dwóch m-cach nauki ma 9 jedynek? Jeśli nawet matematyca się nie poczuła do obowiązku powiadomienia rodziców, to w takiej sytuacji powinna była to zrobić wychowawczyni - to jej obowiązek. I powinna była to zrobić skutecznie, czyli zadzwonić i powiedzieć albo zaprosić do szkoły albo mailem - jakkolwiek, byle skutecznie.
      3) dyrektorka następna udana. Super rozwiązanie, idź rodzicu i się dogadaj. Matka przecież poszła do dyrektorki po rozmowie z matematycą, bo nie mogła sie z nią dogadać. Tak rozwiązuje problemy dyrektorka szkoły: jak nie możesz się dogadać, to idź i się dogadaj jeszcze raz. Ludzie - przecież to woła o pomstę do nieba!

      Verbena ty sie nie wahaj, opisz to wszystko i biegiem do kuratorium, żeby jak najszybciej przerwać tę chorą solidarność grona pedagogicznego w szkole twojej córki. Jednocześnie usiądź na spokojnie z korepetytorem i z córką, ustalcie, kiedy dziewczyna będzie gotowa zaliczać jakie partie materiału i napisz plan popraw z podaniem partii materiału, jaka będzie zaliczana i terminu, w jakim prosicie o umożliwienie dziewczynie zaliczenia - pismo do dyrektorki z informacją, że matematyczka stwierdziła iż termin minął, ale ty sie z tą opinią nie zgadzasz i córka będzie sukcesywnie poprawiała swoje jedynki. Aha, koniecznie niech wyda wszystkie prace pisemne córki, żeby sie mogła przygotować solidnie.

      Trzymaj się verbena, znam takie przypadki, kiedy dla szkoły dobro dziecka jest tylko ładnym hasłem na papierze, a w praktyce gnębią uczniów nieludzko. Nie czekaj, działaj, tylko tym razem już nie "na gębę", bo widać, że cię zbywają i nic dobrego z tego dla córki nie wyniknie. Trzymam kciuki, żebyś się nie ugięła, a córka żeby zaliczyła. A matematycy życzę, żeby jej noga nigdy nie przestąpiła progu szkoły! Szkoła to jest ostatnie miejsce, w którym takie baby miałyby pracowaćsad
      • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:44
        Kiedyś dogadałam się z jedną nauczycielką za pomocą dyrektorki - dyrektorka od razu zrobiła się bardziej chętna do jakiejkolwiek rozmowy, jak jej pokazałam, że oto to mam już napisane pisemko do kuratorium, że szkoła złamała taki i taki punkt statutu oraz taki i taki punkt regulaminu... I nawet miałam rację co do złamania tego punktu - od września była zmiana...
        Po godzinnej, zresztą całkiem miłej rozmowie usłyszałam, że tak, dziecko ma jeszcze możliwość poprawienia.
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:58
        dziękuję za tę wypowiedź, zrobie tak, jak radzisz. Zastanawiam sie tez nad przeniesieniem corki do innej szkoly, tam gdzie nauczyciele beda podchodzili do swojej pracy profesjonalnie i na powaznie. Wierze, ze sa takie szkoly. Byc moze jestem naiwna.
        • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:31
          W ostatniej klasie gimnazjum chcesz dziecko przenosić?
          Przyjmij do wiadomości to, że Twoja córka ponosi również odpowiedzialność za taki stan rzeczy, a nie tylko wredna matematyczka, która nie chce pytać jej po raz kolejny. Mam wrażenie, że traktujesz ją tak, jakby była w trzeciej klasie podstawówki, a nie gimnazjum, jak małą dziewczynkę, która tak wzruszająco troszczy się o nerwy rodziców i nic nie powiedziała o dziewięciu pałach. Oprzytomnij, bo w liceum może być gorzej, a o studiach to już nawet nie wspomnę.
        • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:36
          nie sluchaj glupiego gadania pani ga ga czy jakoś tam.
          Skoro ma dużo jedynek z odpowiedzi to znaczy, że pani pytala ją w ramach poprawy pierwszej jedynki z odpowiedzi, kolejne jedynki z odpowiedzi znaczą, że dziewczyna się nie nauczyla. Pani nie ma obowiązku pytać jej w niekończonośc bo to zrozumiale, że liczba tych ocen, jedynek mogłaby wzrosnąć a tego nie chcemy.
          Nauczyciel nie ma obowiązku wyznaczać terminu poza dwutygodniowym terminem do poprawy sprawdzianu, to zależy tylko od dobrej woli.
          Rodzice i uczniowie nie znają WSO i stąd wynikają takie problemy.

          Tak naprawdę sytuacja wygląda tak, że córka nie musi poprawić wszystkich jedynek poza srpawdzianem(to też nie jest konieczne) musi wykazać postępy w nauce od teraz, czyli jeśli przy 9 jedynkach zebranych początkiem semestru, pod koniec semestru dostanie np 4 dopy, czyli się poprawi, nauczyciel nie może postawić 1.

          Co więcej nawet jak dostanie jedynkę na 1 semestr, nie musi poprawiać materiału z tego semestru w drugim semestrze. Wystarczy ,ze poprawi isę w drugim semestrze aby dostać dop na koniec roku. Tego uczniowie nie wiedzą i tak ma zostać.

          Nie obrażaj nauczycieli tylko porozmawiaj z nauczycielką bo nie wierzą aby zależało jej na zostawieniu twojej córki w tej samej klasie. Poproś o wymagania tylko na ocenę dopuszczającą, żeby córce co lekcję , co sprawdzian wpisywała w zeszycie co ma umieć. Zresztą te wymagania powinny być w zeszycie i podpisane przez ciebie początkiem roku skzolnego.
          • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:40
            Z drugiej strony, 9 jedynek nie najlepiej świadczy o nauczycielu
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:51
            To, co może nauczycielka i to, co może córka, wynika z konkretnego WSO i PSO. U córki w szkole jest całkiem inaczej.
            • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:57
              nie wszstko jest zapisane w WSO, nie ma np tego co reguluje rozporządzenie. A nawet jeśli jest inaczej w WSO to co jest w rozporządzeniu to WSO jest do poprawy. Czasami się zdarza, że WSO jest opracowany bez znajomości przepisów.
              • joanna35 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 17:06
                Ja się zastrzelę. Świat stanął na głowie - jakim cudem skończyłam studia bez znajomości jakiegokolwiek WSO i PSO - nie mam pojecia. I dalej zamierzam pozostać ignorantką w tym zakresie. Żadne WSO i PSO nie pomoże jak dziecko nie chce sie uczyć, w przypadku mojego dziecka dokładnie tak było. I też mnie, biedulek, nie chciał martwić. No to się nie zmartwiłam......
                • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 17:08
                  O WSO pisałam, bo autorka chciała napisać skargę do kuratorium i tłumaczyłam, że nie ma podstaw.
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:17
                A n
                > awet jeśli jest inaczej w WSO to co jest w rozporządzeniu to WSO jest do popraw
                > y.
                To zależy.
                Szkoła zawsze może dać uczniowi więcej praw niż w rozporządzeniu, ale nie może dać ich mniej.
          • asia_i_p Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:42
            Tak naprawdę sytuacja wygląda tak, że córka nie musi poprawić wszystkich jedyne
            > k poza srpawdzianem(to też nie jest konieczne) musi wykazać postępy w nauce od
            > teraz, czyli jeśli przy 9 jedynkach zebranych początkiem semestru, pod koniec s
            > emestru dostanie np 4 dopy, czyli się poprawi, nauczyciel nie może postawić 1.
            >
            > Co więcej nawet jak dostanie jedynkę na 1 semestr, nie musi poprawiać materiału
            > z tego semestru w drugim semestrze. Wystarczy ,ze poprawi isę w drugim semestr
            > ze aby dostać dop na koniec roku. Tego uczniowie nie wiedzą i tak ma zostać.

            Podaj mi dokument, z którego wyciągnęłaś takie wnioski.

            I może jeszcze zasugeruj, czym oprócz dobrych chęci ma się w nauce licealnej posługiwać uczeń, którego ocena dopuszczająca na koniec trzeciej klasy gimnazjum wynikała z "poprawy" polegającej na uzyskaniu czterech ocen dopuszczających pod koniec drugiego semestru, po niezaliczonym pierwszym.
      • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:32
        prac, klasowek to ona nie wyda może umożliwić do wglądu musi mieć podkładkę na te pały które stawiala , ale teraz w każdej komórce jest aparat zrób zdjęcia i tyle
    • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:30

      Corka "nie chciała Was martwić", co to własciwie znaczy? nie zgłaszała problemów, a Ty nie pytałaś od początku roku o stopnie? czy może pytałaś, a ona kłamała? tak, czy inaczej, nie wybielaj w tym wszystkim i siebie i córki, bo Twoja argumentacja nie trzyma się kupy wink
      Ostatecznie przyznałaś, że był tylko jeden sprawdzian. Czyli pozostałe 8 jedynek dziewczę dostało za odpowiedzi przy tablicy, z bieżącego materiału. Nawet największym matematycznym głąbom ta sztuka rzadko się udaje. big_grin
      Osiem razy pod rząd? nic nie umieć, kompletnie nic? zamiast obwiniac nauczycieli, zainteresuj się, co się dzieje z Twoim dzieckiem, bo normalne to wszystko nie jest.
      • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:37
        Czyli pozostałe 8 jedyne
        > k dziewczę dostało za odpowiedzi przy tablicy, z bieżącego materiału.
        Jeśli tak, to wygląda na to, że pani pytała wyłącznie owo dziewczę - raz w tygodniu. Jeśli z równą częstotliwością pytała innych uczniów, to z pewnością na lekcjach wyłącznie pytała, a nie - uczyła...
        To zakrawa na złośliwość.
        • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:48

          Może była pytana częściej, niz inni, co w sumie nie dziwi w przypadku kogoś, kto ma same jedynki. Czy to znaczy, że nauczyciel się uwziął, czy może na odwrót - daje szansę na poprawę sredniej ocen? trudno wyrokowac, nie znając nauczyciela i uczennicy
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:58
            Oceny każdego ucznia powinny być w miarę porównywalne - czyli każdy z nich powinien pisac np. 2 sprawdziany, 3 kartkówki i mieć mniej więcej równą liczbę ocen z odpowiedzi i innych takich. Bo równie dobrze nauczycielka może stawiać jednej osobie na każdej lekcji szóstkę za ładny zeszyt... Będzie sprawiedliwie?
            • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:25
              Teoretycznie masz rację w praktyce różnie bywa: np uczen z jedynkami (albo jego rodzic) może wręcz żądać, aby nauczyciel odpytywał go częsciej - np dlatego, że bierze korepetycje i chce poprawić oceny.
              Nie twierdzę, że nie ma niesprawiedliwych nauczycieli, ktorzy uwzięli się na kogoś. Po prostu w opisanej sytuacji jest za mało faktow, aby widzieć tu tylko winę szkoły.
              • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:42
                nigdy nie jest tak, że jest wina tylko jednej strony.
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:46
                Ale jeśli pani taka troskliwa, to może powinna skontaktować się z rodzicami gdzieś po 3 pale, że dziecko ma problem z matematyką i upewnić się, że o tym wiedzą?
                Nie wiem, matematyczka mojej córki potrafiła mi zadzwonić, że panna nie odrobiła pracy domowej po raz drugi i ona musiała postawić jej drugą jedynkę. A tak poza tym z innych czynności dziecko miało przyzwoite stopnie...
            • asia_i_p Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:48
              Ale 9 ocen to nie jest całkowicie nieprawdopodobne i nie wymaga uwzięcia się. Dwie moje klasy czterogodzinne mają po 6, trzecia ma 7 (odpowiedź, dwa sprawdziany, wypracowanie klasowe, dwie kartkówki, jedna ocena z zadania domowego), za moment będzie 8 (jak wpiszę kolejne z zadania domowego - trzy plusy to piątka, trzy minusy jedynka, więc przy sprawdzaniu zadań nawet raz w tygodniu już powinnam mieć więcej niż dwie), następny sprawdzian też lada chwila. Gdyby była u nas, jak kiedyś, zasada, że oceny poprawkowe wpisuje się obok, a nie na ocenie sprzed poprawy, miałabym już spokojnie te 9, jak nie więcej.
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:55
                Jeśli inni mają po tyle samo ocen, to w porządku - pani ma taki styl pracy. Ale oznacza to również, że może przez następne półtora miesiąca wyprodukuje się również podobną liczbę ocen, oby pozywtywnych i nie będzie tak źle...
              • m_incubo Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:58
                Bardzo mundrze się tu panie nauczycielki wypowiadają.
                Zadam tylko jedno pytanie: odnosząc się do opisywanej przez autorkę sytuacji, jak i kiedy zareagowałabyś, gdyby z twojego przedmiotu uczeń miał (prawdopodobnie) same jedynki, nie wspominając już o tym, że byłoby ich dziewięć? Proszę o przemyślaną odpowiedź wink
      • ga_ga_aga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 15:56
        nie wiem, skąd ty czerpiesz swoją wiedzę o świecie szkolnym, ale dzieciom, które znam z podwórka udają sie np. sztuki:
        - dwie pały na jednej lekcji,
        - co tydzień jedynka za nieznajomość tej samej partii materiału np. dziecko nie zna tabliczki mnożenia we wrześniu, w październiku dalej nie zna, i w listopadzie również nie zna - więc kilka jedynek tylko za nieznajomość tabl. mnożenia jest
        - pały za brak przyborów szkolnych typu cyrkiel albo książka, którą ma kolega w ławce - ale pała sie należy, bo pani twierdzi, że ona ma taki system oceniania
        - na m-c przed klasyfikacją dzieci w podstawówce potrafią mieć ponad 20 jedynek - to nie są wyjątki typu jeden taki uczeń na całą szkołę, raczej jeden na klasę albo nawet kilku w klasie!

        A słyszałaś o tym, że dziecko trójkowe z innych przedmiotów siedzi dwa lata pod rząd w jednej klasie, bo jakaś pani nauczycielka nawet w drugim roku nauki nie potrafiła zmobilizować swojego ucznia, żeby się nauczył? Moze nie słyszałaś, ja znam takie dzieci z imienia i nazwiska, a ich nauczycielki uważam za tragiczne wytwory polskiego systemu edukacyjnego. Dlatego bardzo cię prosze, daj spokój autorce wątku, ona ma wystarczająco ciężki krzyż do udźwignięcia.
        • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:15
          np. dziecko nie
          > zna tabliczki mnożenia we wrześniu, w październiku dalej nie zna, i w listopad
          > zie również nie zna - więc kilka jedynek tylko za nieznajomość tabl. mnożenia j
          > est

          Nic mnie w tym nie dziwi. Jak ktos nie zna ortografii albo gramatyki, to przez całą szkolną karierę może za to dostawac pały na polskim. Za tabliczką mnożenia jest podobnie.
          Uważasz, że mozna się jej nie nauczyć, dostac jedną pałę i miec spokój do konca życia? wink

          Dlatego bardzo cię prosze, daj spokój
          > autorce wątku, ona ma wystarczająco ciężki krzyż do udźwignięcia.

          To jest forum. Tu kazdy ma swój krzyż tongue_out
          Matka gimnazjalistki, ktora nie wie, że nie "zdaje się "semestrów", tylko z klasy do klasy?
          Jakoś jej nie wierzę, po prostu.
      • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:32
        lady-z-gaga napisała:

        > Ostatecznie przyznałaś, że był tylko jeden sprawdzian. Czyli pozostałe 8 jedyne
        > k dziewczę dostało za odpowiedzi przy tablicy, z bieżącego materiału.
        Nawet naj
        > większym matematycznym głąbom ta sztuka rzadko się udaje. big_grin
        > Osiem razy pod rząd? nic nie umieć, kompletnie nic?

        Ale to wlasnie jak najbardziej dowod na to, że problem jest co najmniej w połowie po stronie nauczycielki.
        • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:49
          > Ale to wlasnie jak najbardziej dowod na to, że problem jest co najmniej w połow
          > ie po stronie nauczycielki.

          Miałam w swojej szkolnej karierze straszne hetery, ale nie było takiej, u ktorej nawet słaby uczeń nie dostał od czasu do czasu trójki smile
          Problem może być po stronie nauczycielki, co i tak nie usprawiedliwia faktu, że dziewczyną nikt się w domu nie interesował przez dwa miesiące. I to w trzeciej klasie gimnazjum, ktora jest dość ważna, bo oceny końcowe decydują o rekrutacji do liceum.
          Szkoła ( a głownie wychowawczymi) nie popisała się w omawianej sytuacji, ale nie da się na szkołę przerzucic całej odpowiedzialności, jak to próbuje zrobic autorka watku.
    • ashraf Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:03
      Dziewczyny maja sporo racji, corka oklamywala Cie przez caly semestr i ewidentnie olala nauke. Nie zmienia to jednak faktu, ze wychowawczyni - po otrzymaniu sygnalu od nauczycielki powinna Cie byla poinformowac, szczegolnie, ze sprawa dotyczy uczennicy to tej pory dobrej, ze 100% frekwencja. Moja mama byla wychowawczynia i nauczycielka przez ponad 20 lat i nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej rodzice nie zostaliby poinformowani w terminie niepozwalajacym na poprawe oceny. I w tej kwestii na Twoim miejscu porozmawialabym z wychowawczynia - to nalezy do jej obowiazkow.
      • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:48
        Przez pól semestru, jeśli już. I nie okłamywała, tylko nie mówiła. Okłamałaby, gdyby mama pytała o szkołę...
        • lady-z-gaga Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 18:19
          Okłamałaby,
          > gdyby mama pytała o szkołę...

          Fajna mama, która przez dwa miesiące o nic nie pyta, bo ma inne problemy...

    • joanna35 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:45
      Nie da się ukryć, że wątek (a zwłaszcza posty Autorki baaardzo obiżył mi samoocenę). No cóż....wredna matka jestem. W zeszłym roku miałam podobną sytuację z moim synem, ale nie przyszło mi do głowy, żeby obwiniać nauczycielkę. Pretensje miałam do dziecka, i to nie tyle o oceny co o kłamstwa i do siebie, że przyjmowałam je za dobrą ocenę. W głowie mi się nie mieści, że można zwolnić dziecko z odpowiedzialność i przerzucić ją na barki nauczyciela.
      • joanna35 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 16:46
        Miało być - przyjmowałam je za dobrą monetę.
        • nandadevir to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 16:54
          ryjbuk.pl/kiedys-i-dzisiaj-265295
          • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 17:13
            > ryjbuk.pl/kiedys-i-dzisiaj-265295

            No coz, zostalam zle zrozumiana przez niektorych.
            Nawet już nie chodzi o to, że córka ma te jedynki i to w liczbie 9 po 8 tygodniach nauki, ale o to, ze szkola mnie nie poinformowala, ze z córką dzieje się coś niedobrego. jest nawet kakie powiedzeni "Brak wiadomosci, to dobre wiadomosci". Jak ktos juz napisal, gdyby corka nie chodzila do szkoly, tez by mnie nikt nie poinformowal??? W mysl zadan, ktore stawiane są szkole to to samo. Konczę już te dyskusję. jeszcze raz porozmawiam z dyrekroką, poprosze o mediację. Jezeli to nie pomoze, zostanie kuratorium. Takich uchybien i zaniedban ze strony szkoly nie zamierzam tolerowac.
            • nandadevir Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 17:38
              Nie rozumiesz, szkoła ma dopiero obowiązek poinformować rodziców miesiąc przed konferencją - wystawianiem ocen o zagrożeniu oceną niedostateczną. Wysyła się list polecony. nauczyciel nie ma obowiązku informować o kilku ndst.
              Także nic ci nie da kuratorium, bo nie masz podstaw. Jeśli napiszesz skargę i nie podpiszesz, wyląduje w koszu, jeśłi się podpiszesz, dyrektor zobaczy to pismo i wszyscy nauczyciele się dowiedzą o donosie, dlatego radziłabym ci porozmawiać z dyrektorem i zalatwić sprawę w szkole.

              Z drugiej strony pani mogła cię poinformować wcześniej, bo to ostatnia klasa i sprawdzian po gim. ale tu widać brak dobrej woli.
              • nandadevir Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 17:48
                Najlepiej idż do nauczyciela matematyki i zapytaj jak rozwiążecie ten problem i jak pomożecie córce.
                • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 17:53
                  dż do nauczyciela matematyki i zapytaj jak rozwiążecie ten problem i
                  > jak pomożecie córce.

                  Alez ja bylam u tej nauczycielki. Odpowiedziala mi, ze nie obchodzi jej, ze corka ma oceny niedosteczne. To problem mojej corki a nie jej. A na pyatnei, dlaczego nie zglaszala problemu np. u wychowawcy klasy, odpowiedziala, ze ona nie ma obowiazku z nikim o tym rozmawiac i informowac.
                  • nandadevir Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 18:22
                    to porozmawiałabym z dyrektorem
                  • jakbabciekocham Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:03
                    verbena80 napisała:

                    >
                    > Alez ja bylam u tej nauczycielki. Odpowiedziala mi, ze nie obchodzi jej, ze cor
                    > ka ma oceny niedosteczne. To problem mojej corki a nie jej. A na pyatnei, dlacz
                    > ego nie zglaszala problemu np. u wychowawcy klasy, odpowiedziala, ze ona nie ma
                    > obowiazku z nikim o tym rozmawiac i informowac.

                    A to paradne! Poproś panią nauczycielkę o to, by dała Ci te wynurzenia na piśmie. Ciekawe czy zmieni stanowisko. A swoją drogą to niesamowite, że nauczycielowi zupełnie nie zależy na nauczeniu ucznia czegokolwiek i na tym, żeby poprawiał oceny.
                    • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:11
                      > A to paradne! Poproś panią nauczycielkę o to, by dała Ci te wynurzenia na piśmi
                      > e.

                      Poproszę o to.

                      Ciekawe czy zmieni stanowisko. A swoją drogą to niesamowite, że nauczycielow
                      > i zupełnie nie zależy na nauczeniu ucznia czegokolwiek i na tym, żeby poprawia
                      > ł oceny.

                      Mam nadzieje, ze ta szkola to jakis skansen i w innych szkolach jest inaczej.
            • alexa0000 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 17:46
              Uważam, że szkoła dała ciała. Córka tez, ale szkoła bezapelacyjnie.Jak już ktoś niżej napisał,jeśli nie nauczycielka matematyki, to wychowawczyni powinna była zainteresować się i powiadomić rodzica. Skoro -ponoć-do tej pory dobrze ucząca się uczennica ma takie problemy, warto się chociaż zainteresować, z czego one wynikają. Tu ze strony szkoły nie było żadnego zainteresowania i byłabym na miejscu autorki bardzo zła.
            • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 18:04
              Takich uchybien i zaniedban ze strony szk
              > oly nie zamierzam tolerowac.

              Jakich konkretnie zaniedbań?
              Co jest napisane w WSO na temat informowania rodziców o ocenach cząstkowych? Jeśli wywiadówka do tego wystarczy, jeśli córka przystępowała do poprawy zgodnie z WSO, to z czym pójdziesz do kuratorium? Jaki konkretnie punkt regulaminu został złamany?
              • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:02
                pierwsze z brzegu, chociaz wiecej by sie podstaw znalazlo: KN : Obowiązki nauczycieli
                Art. 6. Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju.


                • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:14
                  no widzisz, i zamiast rozwiązac problem, dalej szukasz winy w nauczycielu. sad

                  i to jest żałosne i smutne, bo Twoje dziecko potrzebuje pomocy, a Ty marnujesz czas i energię na szukanie przepisów.

                  to skoro już tak szukasz, to znajdź przepis o tym, że obowiązkiem ucznia jest się uczyć.

                  moja rada - przestań winić wszystkich, i zajmij się rozwiązaniem problemu. jeśli nauczycielka nie zgodzi się na poprawianie, sprawdź WSO i PSO. jeśli nie znajdziesz niczego - zajmij się tym, żeby córka z kolejnych sprawdzianów i odpowiedzi dostała oceny pozytywne.

                  jeśli mimo to będzie zagrożona / pisałam o prognozach - to bardzo ważne!!!/, niech pani napisze, co dziecko ma zrobić, żeby się z niedostatecznej prognozowanej wyciągnąć. weź to na piśmie.

                  jeśli córka nie da rady, a Ty będziesz uważała, że ją skrzywdzono, masz jeszcze prawo wnieść podanie o egzamin komisyjny. ocena z tego egzaminu jest ostateczna, i nie przysługuje od niej odwołanie.

                  odwołać od wystawionej przez nauczyciela oceny można tylko wtedy, jeśli została wystawiona niezgodnie z procedurą / czyli na przykład dziecko dostało jedynkę bez informowania rodziców - mowa o ocenach półrocznych i rocznych - nie cząstkowych!/. w innym przypadku nie można się od oceny odwołać. można tylko żądać egzaminu sprawdzającego komisyjnego.

                  pomóż dziecku kobieto, a nie trać czasu na bicie piany!
                  • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:32
                    Dziecko ma korepetycje, nie oczekujesz chyba, że czas 'zmarnowany na szukanie winy w nauczycielu' Werbena poświęci na uczenie dziecka matematyki? I tak wiadomo, że jeśli młoda nie przestanie dostawać jedynek natychmiast, to nic już nie pomoże. Wcale nie uważam, że szukanie możliwości poprawy części ocen wcześniej niż na koniec półrocza czy roku jest jakimś strasznym przestępstwem.
                    • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:36
                      Oczywiście, że te oceny należy poprawić jak najszybciej, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że Autorka już znalazła winnego . Naprawdę uważasz, że pierwszą "winną"zaistniałej sytuacji jest nauczycielka?
                      • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:40
                        joanna35 napisała:

                        > Naprawdę uważasz, że pierwszą "winn
                        > ą"zaistniałej sytuacji jest nauczycielka?
                        Nie do mnie pytanie, ale się wtrącę, bo owszem, uważam, że winną jest nauczycielka.
                        • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:41
                          Na czym polega jej wina?
                          • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:59
                            Chcialam napisać, że na braku zainteresowania uczennicą i jej postępami (czy ich brakiem) - ale wtedy nie byloby raczej az tylu ocen z odpytywania. Podejrzewam lekki sadyzm.
                            • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:07
                              Nanga nie uważasz, że dziewczyna jest sama sobie winna? Być może nie miałaby tych problemów gdyby już na samym początku zwróciła się o pomoc do rodziców. Odpowiednio wcześnie rozpoczęłaby korepetycje, a matka też odpowiednio wcześnie mogłaby sie pojawić w szkole i trzymać rękę na pulsie. Moim zdaniem są trzy osoby współwinne - dziewczyna, rodzice, nauczyciel - kolejność dowolna. Być może Autorka nie ma w tej kwestii sobie nic do zarzucenia, ale byłam kiedyś w bardzo podobnej sytuacji i szczerze wątpię, zebym kiedykolwiek miała zapomnieć uczucia jakie mi towarzyszyły, także pod adresem samej siebie, kiedy "sprawa się rypła".
                              • claudel6 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:14
                                szkoła jest po to, zeby nauczyć dziecko,a nie po to, by je wysyłać na korepetycje. korepetycje jako norma w dzisijeszych czasach szkoły to jest dla mnie jakies wynaturzenie.
                              • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 06:41
                                Mam w pracy kolezankę, w wieku srednim, bardzo obowiazkową, bardzo wymagajacą, dość na pozór chłodną, uczniowie się jej boją. Jak 20 lat pracujemy razem nie zdarzyło się, żeby kogoś zostawiła. Ostatnio opowiadala mi absolwentka, ze po maturze osoby z klasy, ktorej była wychowawczynią, rozmawialy o niej i okazalo sie, jak wieloma z nich opiekowala się - i nikt o tym nie wiedzial, kazdy był "zaopiekowany" indywidualnie, dyskretnie i skutecznie (bo jakos tak dziwnie sie dzieje, ze wychowankowie tej pani nie repetują takze z zadnego innego przedmiotu, nie tylko tego, ktorego uczy ona sama). I to jest ogolniak, ludzie praktycznie -dorośli, a w wątku mamy pietnastolatke, jak twierdził Samson, najtrudniejszy wiek dla tego, kto w nim jest, pietnastolatkę, w ktorej domu dzieje sie coś bardzo trudnego - wiec nie ma sie co dziwić, że nie pobiegla z prawdopodobnie pierwszym poważnym szkolnym niepowodzeniem do rodzicow (osoby, ktore dobrze sie uczą, często zupelnie nie potrafią sobie poradzic z pierwszą poważną porażką, im lepiej się uczyli - a raczej uczyły, to dotyczy zwlaszcza dziewczynek - tym trudniej, i oczywiscie tym trudniej przyznac sie rodzicom, nawet sobie nie wyobrazasz jak bardzo niektóre nastolatki boją sie ich rozczarować, zawieść).
                            • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:21
                              Są to też oceny z kartkówek, więc tych odpowiedzi nie było znów tak dużo.
                              • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 21:10
                                Parę bylo.
                                Tak czy owak, jesli nauczyciel jawnie deklaruje, ze go to nie obchodzi, to nie ma z kim gadać. Jesli kogoś nie obchodzi, powinien od szkoły trzymac się z daleka.
                                • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 21:34
                                  > Parę bylo.

                                  Wiesz, ile? Bo ja nie. Wie to tylko nauczycielka, wie córka autorki wątku.

                                  > > Tak czy owak, jesli nauczyciel jawnie deklaruje, ze go to nie obchodzi,

                                  Jeśli. Wybacz, ale mam pewne wątpliwości, zwłaszcza że już któryś raz próbuję się dowiedzieć, czy nauczycielka nie widzi żadnej szansy na pozytywną ocenę na semestr i czy proponuje coś dalej - ciągle wałkowana jest sprawa dziewięciu jedynek, których nie da się poprawić. No, nie da. Brakuje mi dalszego ciągu, jakiegoś sensownego planu (bo przenoszenie dziecka pół roku przed skończeniem gimnazjum nie jest sensownym planem).
                                  • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 22:01
                                    Kawka, ja po prostu miewam do czynienia z takimi nauczycielami, i nie jako matka. Istnieją i mają sie dobrze.
                                    Rok temu koleżanki uwaliły chora przewlekle dziewczynę, zaliczyla przyzwoicie I semestr, na poczatku drugiego było OK, na parę tygodni przed dop. do matury nagla zalamka - i ani wychowawczyni, ani nauczycielka nie poinformowaly nikogo (ped., psych., dyr., rodzice) że cos zlego sie z dziewczyną dzieje, ze trzeba jej pomóc.
                                    To wyjatkowo drastyczny przyklad, ale niestety nie wyjatkowy.

                                    ------------
                                    "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                                    • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:39
                                      Prawdopodobnie twoje inne podejście wynika z tego, że funkcjonujesz wśród takich nauczycieli.

                                      W naszej szkole problem jest odwrotny - przepycha się na siłę, wykorzystując wszelkie możliwości prawne, uczniów, którzy przejść z klasy do klasy nie powinni. Bo trzeba dać mu szansę, bo na dopuszczający starcza naprawdę niewielka wiedza, bo się zaczął tak bardzo starać w maju, itp. Rekordzista pochodził z mojej klasy, i poza pierwszą klasą, którą repetował, w każdej innej, włącznie z następną pierwszą, zaczynał się starać w maju i za każdym razem zakładaliśmy, że tym razem dojrzał naprawdę. W końcu w trzeciej klasie, kiedy w lutym w ocenach była katastrofa, zagadnęłam go, co się dzieje, bo ja mam wrażenie, że te jego poprzednie majowe zmiany podejścia były po to tylko, żeby przejść. Spokojnie odpowiedział mi, że oczywiście, że tak, skoro system na to pozwala.

                                      Ja do dzisiaj mam wątpliwości, czy powtarzanie przez niego jeszcze raz tej pierwszej klasy nie byłoby dla niego lepsze niż wyjście ze szkoły z takim zasobem wiedzy, z jakim wyszedł, i z takim podejściem do świata, jakie miał.
                      • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:47
                        Rozumiem, że prawo do korzystania z adwokata mają tylko osoby niewinne? Bo jak są winne, to już nic nie mogą?
                        • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:51
                          Morec nie odpowiedzialaś na moje pytanie. Oczywiście, że mogą tylko co to tak naprawdę na dłuższą metę da? Czy córka poniosła konsekwencje swoich kłamstw?
                          • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:01
                            A na które miałam odpowiedzieć? Być może coś mi umknęło w gąszczu drzewka i nie zauważyłam.
                            Co do konsekwencji:
                            Dziewczyna ponosi konsekwencje swojego milczenia w kwestii ocen. Nałapało jeszcze więcej pał, sytuację ze stopniami ma nie za wesołą( z pewnością będzie miała nieco spaprane punkty do szkoły średniej), korki dniami i nocami , sama jest pewnie nerwach i ma również matkę w stanie przedzawałowym. Jeśli uważasz, że dla dziecka, dotychczas uczącego się bez takich wpadek to mało, to co proponujesz? Zakucie w dyby?
                    • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:38
                      dziecko ma korki od 2 tygodni.

                      tak, autorka marnuje czas, bo konfliktując sie dalej ze szkołą na pewno dziecku nie pomoże.

                      a póki co, pieni się anonimowo na forum , zamiast iść i rozmawiać.

                      ja jak miałam problem / co prawda przedszkolny, ale też bardzo poważny/, byłam w przedszkolu codziennie, dyrektorka nie mogła na mnie patrzeć, ale ja byłam - wiesz, czemu?

                      bo dobro dziecka jest najważniejsze. i pierwszym obowiązkiem matki jest nie szukanie winnych, ale przede wszystkim pomoc dziecku.

                      jak to zrobić - napisałam wyżej. ale problem w tym, że pani autorka nie chce naszych rad. chce się wyżyć i tyle.
                      • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:52
                        tak, autorka marnuje czas, bo konfliktując sie dalej ze szkołą na pewno dziecku
                        > nie pomoże.
                        Domniemywasz, że ten nieskazitelny pedagog o szlachetnym charakterze będzie się mścił na dziecku?
                        Przez taką postawę jest mnóstwo durnowatych nauczycieli, którzy nie mają szans na poprawę swoich metod, bo nie wiedzą, że są one do kitu. Bo nikt tego nie powie, bo jeszcze się skonfliktuje ze szkołą itd.
                        Ja tam się 'skonfliktowałam' ze szkołą. Nikomu to nie zaszkodziło...
                        • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:55
                          Morekac nikt nie twierdzi, ze pani jest kryształowa, ale pomijanie w całej sytuacji dziewczynki zahacza o absurd.
                          • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:01
                            > Morekac nikt nie twierdzi, ze pani jest kryształowa, ale pomijanie w całej sytu
                            > acji dziewczynki zahacza o absurd.

                            dokładnie.

                            ja też się skonfliktowałam, ale najpierw pomogłam swojemu dziecku. a dopiero potem wytoczyłam armaty przeciw nauczycielce. jak się okazało - niepotrzebnie, bo sprawa została załatwiona tak, jak chciałam. i owszem, boję się, że będzie się mściła.

                            autorka z góry się ustawia na "nie" - tak nigdy niczego nie załatwi. nie przyjmuje do wiadomości ani winy swojej, ani winy dziecka. obie panie są kryształowo-czyste, za to matematyczka od razu jest ta zła. i to mi się nie podoba, bo białe nie jest czarne.
                            • m_incubo Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:06
                              To może przeczytaj, jaka była reakcja nauczycielki, bo sprawiasz wrażenie, jakbyś wpisała się w niewłaściwym wątku. Twoje przedszkolne perypetie z panią przedszkolanką niestety też niewiele mają wspólnego z tematem.
                              • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:13
                                i tu się mylisz, mają bardzo wiele wspólnego, nauczyciel to nauczyciel, nieważnie gdzie. walka tez taka sama, organy prowadzące i droga służbowa także.

                                poza tym - odpisywałam foremce wyżej, a nie autorce bezpośrednio - racz to zauwazyć na przyszłość wink
                              • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:31
                                Reakcja nauczycielki może dowodzić jednej z dwóch rzeczy: albo nauczycielka się na dziewczynę uwzięła, albo matka wpadła do jej gabinetu od razu z awanturą i nauczycielka wkurzyła się na matkę.
                                • claudel6 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:20
                                  no sorry, ale nauczycielka jest w pracy. nerwy to se moze schować i wyjąc w domu. ja w pracy nawet jak dostaje białej gorączki na głupotę/bezmyślność ludzi, zalatwiam wszystko spokojnie i dążę do wyjaśnienia sytuacji, bo tego wymaga profesjonalizm.
                            • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:27
                              Dziecko może być najbardziej winne na świecie - nigdzie nie twierdziłam, że dziewczyna nie zawaliła sama sprawy w znacznej części- ale wszak nie rozprawiamy to tym, czy to była jej wina bardziej czy mniej (de facto w tej sytuacji nie ma to już znaczenia, czasu się nie cofnie), tylko jak zmiękczyć szkołę, a przede wszystkim - nauczycielkę... Bo polubowne próby załatwienia sprawy i dogadania się już były. Czas na mniej polubowne.
                              • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:37
                                i te mniej polubowne to przede wszystkim sprawdzenie przepisów WSO i PSO!!! i dochodzenie swoich praw, jeżeli przepisy zostały przekroczone.

                                a tego autorka nie zrobiła, więc nie wie, czy nauczycielka postąpiła zgodnie z prawem czy nie. bo mogło tak być, że było to w zgodzie z przepisami - i wtedy żadno zmiękczanie nie ma sensu, bo prawo zostało zachowane. i jedyną winną jest uczennica i matka.

                                jeżeli prawo zostało przekroczone, napisałam już gdzies wyżej, co trzeba zrobić wyżej. ale autorka nie słucha rad, bo winną już znalazła.
                                • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:42
                                  i te mniej polubowne to przede wszystkim sprawdzenie przepisów WSO i PSO!!! i d
                                  > ochodzenie swoich praw, jeżeli przepisy zostały przekroczone.

                                  Dochodzenie swoich praw jest mniej polubowne?! Czy to znaczy, że jak dochodzimy swoich praw to jesteśmy roszczeniowi czy co?
                                  To takie pytanie niezależne od tematu wątku i roztrząsania winy poszczególnych jednostek...
                                  • joanna35 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:46
                                    Tylko trzeba te prawa znać, chociażby po to, żeby nie zrobić z siebie głupka.
                                  • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:46
                                    > Dochodzenie swoich praw jest mniej polubowne?!

                                    nieprecyzyjnie się wyraziłam - miałam na myśli rozmowę z dyrekcją w sprawie przekrroczenia przepisów. to nie jest załatwienie polubowne z pewnością. polubownie to mozna rozmawiać z nauczycielem, zwrócić mu uwagę bez świadków i angażowania zwierzchnika. ale jeśli nie pomoże - no to tylko droga służbowa.

                                    od dochodzenia praw do roszczeniowości po mojemu droga jednak daleka wink
                      • claudel6 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:17
                        ale czasem trzeba znaleźc winnych, zeby dziecku pomóc. bo jak nie, to taki typ bezkarnie moze dziecko udupiać dalej, bo w końcu och, ach, nie mozna szukac winnych..
                  • jakbabciekocham Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:36
                    solaris31 napisała:

                    > no widzisz, i zamiast rozwiązac problem, dalej szukasz winy w nauczycielu. sad
                    >
                    > i to jest żałosne i smutne, bo Twoje dziecko potrzebuje pomocy, a Ty marnujesz
                    > czas i energię na szukanie przepisów.
                    >
                    > to skoro już tak szukasz, to znajdź przepis o tym, że obowiązkiem ucznia jest s
                    > ię uczyć.


                    Ano właśnie. Większość tu zakłada, że dziecko się nie uczy. A przecież chodzi na wszytskie lekcje i na dodatkowe też.

                    zajmij się tym, żeby córka z kolejnych sprawdzianów i odpowie
                    > dzi dostała oceny pozytywne.

                    >

                    Przypominam, że szkoła to ma zapewnić naukę, no na litość boską, jeśli nauczycielka nie jest w stanie nauczyć dziecka w normie intelektualnej, bez wieloletnich zaległości, uczęszczającego na wszystkie lekcje w tym dodatkowe, na tyle, żeby miało chociaż na 2, to chyba czas rozstać się z zawodem.
                    Zarzucacie autorce, że nie uczy swojego dziecka - to po ki grzyb ma ono do szkoły chodzić, jak je ma matka uczyć? Na dopuszczający? A nauczyciel to kasę bierze za stawianie jedynek i zabranianie poprawiania. Absurd!
                    • solaris31 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:42
                      > Ano właśnie. Większość tu zakłada, że dziecko się nie uczy. A przecież chodzi n
                      > a wszytskie lekcje i na dodatkowe też.


                      chodzenie do szkoły nie jest równoznaczne z uczeniem się smile

                      >Przypominam, że szkoła to ma zapewnić naukę

                      szkoła naukę zapewnia, ale za dziecko nikt się nie nauczy - ani nauczyciel, ani dyrektor, ani matka.

                      >jeśli nauczycielka nie jest w stanie nauczyć dziecka w normie intelektualnej, bez wieloletnich >zaległości,

                      nauczycielka ma się za dziecko uczyć? raczysz żartować?

                      przyznałabym rację, gdyby 90% klasy miało taką ilośc jedynek - wtedy faktycznie trzeba się zastanowić, czy to z nauczycielem coś jest nie tak. ale w tej sytuacji nie mamy takich danych.

                      > Zarzucacie autorce, że nie uczy swojego dziecka

                      nieprawda. zarzucamy, że się dzieckiem nie interesowała.

                      >A nauczyciel to kasę bierze za stawianie jedynek i zabranianie poprawiania. Absurd!

                      absurdem jest poprawianie ocen bez końca. dodatkowo jest to bardzo niesprawiedliwe dla uczniów, którzy ucza się regularnie. niekoniecznie dobrze, ale regularnie.
                      • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 22:04
                        absurdem jest poprawianie ocen bez końca. dodatkowo jest to bardzo niesprawiedliwe dla uczniów, którzy ucza się regularnie. niekoniecznie dobrze, ale regularnie.

                        Uwielbiam ten argument, wielokrotnie slyszalam go z ust nauczycieli, nigdy uczniow.
                        • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 22:13
                          Ja go słyszałam także od uczniów. Nigdy w stosunku do tych, którzy nie poprawiali ocen, bo starali się i nie dawali rady - często w odniesieniu do tych, którzy lekceważyli naukę na początku semestru, a poprawiali się pod koniec. Uczniowie mają dużo lepszy instynkt niż nauczyciele w odróżnianiu tych sytuacji.
                          • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 22:24
                            Jesli nawet - moja corka miewala tego rodzaju problemy, bo ona z tych pilnych i super systematycznych. Więc jej mowilam, ze ona ma juz z glowy, i to ją powinno zadowolić. Że zdecydowanie przyjemniej nauczyć sie od razu i zaliczyc niz odkladać, przekladac i chodzić z garbem na plecach, a jesli marudzila, ze ktos sciągał i ma lepszą ocenę niezasluzenie, slyszala, ze co sie nauczyła to jej, nikt jej tego nie odbierze, i o to chodzi, nie o oceny.

                            Ale jej uwagi nigdy nie dotyczyly osob zagrozonych pałą - i naprawde nigdy nie slyszalam od uczniow, ze ich uwiera możliwość poprawienia oceny przez kogoś, kto może repetować. A przy 9 pałkach jest to jednak całkiem do pomyślenia, nawet w listopadzie. (I nie wierzę, ani nigdy nie spotkalam przypadku, zeby ktoś miał pałę na semestr, bo tak zadecydowal, bo tego chce, taki mial plan. I rzeczą nauczyciela jest razem z uczniem ustalić, co nawaliło, i jak to wyeliminować.)



                            "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
                      • claudel6 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:22
                        > nauczycielka ma się za dziecko uczyć? raczysz żartować?

                        nauczycielka MA dziecko NAUCZYĆ. taka jest jej rola. nauczyć w domu to uczeń może sie wiersza na pamięć. matematyki to się uczy na lekcjach.
                        • rubia88 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:30
                          co za bzdury
                          • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:48
                            Akurat matematykę trzeba wytłumaczyć, i to dobrze.
                            • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 00:03
                              I akurat w matematyce do zrozumienia tłumaczenia potrzebne jest wyjście naprzeciw ze strony ucznia.
                              Mąż miał duże kłopoty z matematyką w liceum i udzielano mu pomocy koleżeńskiej. Mówił, że jeśli pracował nad zadaniem choćby 10 minut i nieskutecznie, lepiej rozumiał tłumaczenie. Jakby już miał wyryte w mózgu ścieżki, wzdłuż których to tłumaczenie wnikało.

                              Od nauczycieli trzeba wymagać dużo, ale nie można przesunąć na nich pełnej odpowiedzialności za edukację ucznia - to uczniowi musi zależeć, jeśli to ma się udać.
                              • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 06:45
                                Asiu - moze najwazniejszym zadaniem nauczyciela jest sprawić, zeby uczniowi zależało. I to sie oczywiscie nie zawsze udaje - ale co innego starać się, i ponieść porażkę, a co innego nie probować.
                                Nauczyciel mozna przyklad wlasnie zorganizować pomoc koleżeńską, prawda?
                                • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:32
                                  Może zorganizować pomoc koleżeńską. A może wstrzymać się, jeśli sytuacja nie jest dramatyczna, i poczekać aż uczniowie sami tę pomoc zorganizują i będzie to dla ich rozwoju o wiele bardziej wartościowe.
                                  Ja mam wrażenie, że postawy nauczycielskie w większości wahają się między dwoma skrajnościami - albo rzeczywiście olać, albo wszystko robić dla uczniów i za uczniów. I uczniowie, a zwłaszcza rodzice, naturalnie cisną na tę ostatnią opcję, a ona też nie jest dobra. Najlepiej jest być zaangażowanym, ale na tyle, na ile się da, oddawać inicjatywę uczniom, przerzucać na nich maksimum odpowiedzialności za ich wyniki.
                                  Ostatnio powtarzam z moimi klasami do matury - muszą zaliczać słownictwo partiami. Pytanie: czy nie mogłabym rozbić takiej partii słownictwa na dwa. Mówię, że nie, nie mogłabym, ale mają na nią dwa tygodnie, żaden problem, żeby ją sobie rozbili na dwa. "Nie no, proszę pani, tak to się nie da". Mówię, że ta lista słownictwa jest nagrana na płycie do podręcznika (słowo po polsku, pauza na ich odpowiedź, słowo po angielsku), dziesięć minut słuchania aktywnego dziennie, nawet przy równoczesnym sprzątaniu pokoju, i wchodzi bezboleśnie. No tak, ale tak się nie da.
                                  I jeszcze z pięć lat temu pewnie bym wpadła w pułapkę i rozbijała im to na 50 kartkówek po 10 słówek, negocjowała, z których wyrazów zrezygnować i ogólnie uznała, że to mój problem. Ale teraz wypowiadam te straszne słowa "to nie jest mój problem". To jest problem, którym ja się przejmuję, na którego pozytywnym rozwiązaniu mi zależy, ale on nie jest mój. Mogę pomóc go rozwiązać właścicielowi problemu i pomagam, podpowiadając techniki uczenia się, na przykład, ale nie mogę go rozwiązać, bo nie jest mój.
                                  • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 10:18
                                    > Ja mam wrażenie, że postawy nauczycielskie w większości wahają się między dwoma
                                    > skrajnościami - albo rzeczywiście olać, albo wszystko robić dla uczniów i za u
                                    > czniów. I uczniowie, a zwłaszcza rodzice, naturalnie cisną na tę ostatnią opcję
                                    > , a ona też nie jest dobra.

                                    A jakże. Rodzic chce mieć święty spokój i nie słyszeć o szkole. To nauczyciel ma stawać na głowie i zrobić wszystko, żeby dziecko miało dobrą ocenę, ale żeby nie musiało wkładać w to zbyt dużo pracy, a najlepiej wcale. Mam wrażenie, że w oczach niektórych rodziców proces nauczania polega na tym, że nauczyciel - obojętnie, jakimi sposobami, może być przez osmozę, telepatię, może być też czarodziejska różdżka - ma przenieść wiedzę i umiejętności do uczniowskich głów, broń Boże nie próbując niczego wymagać, a już na pewno nie od rodziców.
                                    Nauczanie i wychowanie to proces wspólny, za który odpowiedzialność ponoszą wszyscy: nauczyciel, rodzic i uczeń (ten ostatni coraz większą w miarę dorastania).
                                    Tak mi się skojarzyło, chociaż nie jest to idealna ilustracja problemu.
                                    https://lolsheaven.com/wp-content/uploads/2012/06/Whats-Up-With-these-Grades.jpg
                                  • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 20:40
                                    czepne się - robisz sprawdzian z 500 słowek na raz?
                                    • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 23:19
                                      Między 200 a 300 słówek na raz - trochę się rozpędziłam z tymi 50 kartkówkami. Naturalnie nie wszystkie słówka są dla nich nowe - to jest lista z repetytorium i jeśli ktoś jako tako pracował przez dwa poprzednie lata, to rzeczywiście jest dla niego powtórka.
                            • rubia88 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 00:15
                              ależ oczywiście, wytłumaczyć trzeba

                              ale nikt nie da rady NAUCZYĆ matematyki bez pracy własnej ucznia w domu

                              lekcja to 45 minut, nauczyciel wytłumaczy kilka przykładów, kilku uczniów rozwiąże coś przy tablicy (przy dobrych wiatrach!)
                              i dzwonek

                              a to, że do gimnazjum przychodzą dzieci, które mają problemy z tabliczką mnożenia (!) to w takiej sytuacji też pewnie wina nauczyciela, że takiego delikwenta nie NAUCZY? (tzw. fakt autentyczny, niestety)
                              • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 06:48
                                O, znam taki przypadek.
                                Pytam: I co, pani ci nie powiedziala, że masz sie nauczyć i przyjść zaliczyć?
                                - Nie, pani do mnie nie mowi.
                                - Jak to "nie mowi"?
                                - Pani do nikogo nie mówi.
                                - ???????????????????????
                                - Ona mowi tylko do klasy.

                                A tak nawiasem - moze wrocimy do kwestii pensum i czasu pracy?????
                                • rubia88 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 12:13
                                  Twój przypadek to wczesna podstawówka, jak sądzę? wtedy rzeczywiście są inne standardy. ale na koniec gimnazjum np.? Pani osobiście ma każdemu przypominać, co dana osoba ma zaliczyć? no proszę Cię.

                                  pensum i czas pracy? nie prowokuj wink
                                  • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 20:48
                                    Moj przypadek to nauczyciel, ktory nie zwraca się do poszczegolnych uczniow.
                                    Pani osobiście ma każdemu przypominać, co
                                    > dana osoba ma zaliczyć? no proszę Cię.


                                    jesli uczeń ma istotne zaleglości, to owszem, nauczyciel powinien mu osobiscie nakazac wyuczyc sie, i podac termin, kiedy nalezy przyjść i zaliczyc.
                              • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:49
                                to, że do gimnazjum przychodzą dzieci, które mają problemy z tabliczką mnożenia (!) to w takiej sytuacji też pewnie wina nauczyciela, że takiego delikwenta nie NAUCZY?

                                Przeoczyłaś, że do tej pory ten egzemplarz nie miał kłopotów z matematyką. Zatem można przyjąć, że jest to egzemplarz 'wyuczalny'.
                                Tabliczka mnożenia ma w sumie znaczenie przy szybkości obliczeń. Jest mnóstwo działów przy których nie jest potrzebna...
                                • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:59
                                  > Przeoczyłaś, że do tej pory ten egzemplarz nie miał kłopotów z matematyką. Zate
                                  > m można przyjąć, że jest to egzemplarz 'wyuczalny

                                  Córka miała w pierwszej i drugiej klasie z matematyki trójki i czwórki, piątki też się zdarzały. Tym większy był mój szok, gdy zobaczylam tez 9 jedynek i zadnych innych ocen pozytywnych oprocz nich. Przejrzalam wnikliwie zeszyty corki- oba starannie prowadzone, zadania domowe zawsze odrobione i zero wzmianki nauczyciela o jakiejkolwiek ocenie niedostatecznej, zeszyty ze tak powiem niedotkniete reka nauczyciela itp.
                        • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 23:57
                          Ma nauczyć dziecko, które się chce nauczyć. Inaczej się nie da.
                          Nie da się nauczyć ucznia wbrew niemu, nie da się nauczyć przy jego małej współpracy.

                          A matematyki nie da się nauczyć bez wysiłku. Ilekroć moich wychowanków, którzy mi tłumaczyli, że pan od matematyki niesłusznie się skarży, bo zadań nie robią, bo ich nie rozumieją, pytałam "ile próbowali?", odpowiadali, że przeczytali, nie mieli pomysłu, więc dali spokój. Ja nie wiem, czy to wina podstawówek, ale uczniowie są nienauczeni, że matematyka wymaga wysiłku i to jest naturalne - zakładają, że jeśli muszą się zastanowić nad zadaniem, to klęska, więc czyjaś wina, skoro nie ich, to pewnie nauczyciela.

                          Ja mam o tyle uczulenie na zdanie "On ma mnie nauczyć, bo mu za to płacą", że najczęściej słyszałam je od uczniów, którzy nauczenie ich czegokolwiek skutecznie uniemożliwiali, nie słuchając na lekcjach, nie odrabiając zadań domowych. Oczekiwali bezbolesnego i bezwysiłkowego transferu wiedzy, który nastąpi, gdy oni będą z kolegą omawiali ostatnie ćwiczenia na lewy biceps.
                          • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 00:15
                            Zgadzam się z tobą, tyle tylko, że jest jeszcze jeden problem: stres. Na klasówce, kartkówce czy w trakcie odpytywania. Uczeń,który zasadniczo umie matematykę, może się całkiem zblokować , zwłaszcza jak już załapał jedną pałę, drugą, n-tą (przy n dążącym do nieskończoności...). A jak się człowiek zablokuje, to nie myśli.
                            Sama na swoje maturze zaliczyłam taki stan - przez dwie godziny nie byłam sobie w stanie przypomnieć żadnego wzoru, żadnego sposobu rozwiązania zadania - pomimo, że wcześniej zadania podobnego typu rozwalałam na pęczki. Nerwy mnie zeżarły. Dobrze, że matura trwała trochę dłużej. smile
                            • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:02
                              Znam mnostwo takich przypadkow, niestety.
                              I zwlaszcza podczas ustnych odpowiedzi wychodzi jakość relacji nauczyciel-uczeń - czy wspiera ucznia i motywuje, czy czyha na blędy, czy jest mu wszystko jedno.
                            • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 23:28
                              Teraz już byś się tak nie zablokowała - na maturze masz tzw. tablice matematyczne. Praktycznie podręcznik - przeglądałam. Wzory,definicje, objaśnienia. Nawet ja, kilkanaście lat po skończeniu liceum, z pomocą tych tablic zaliczyłam maturę próbną (pilnowałam uczniów i robiłam zadania z nudów).
                              • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 15.11.12, 06:59
                                Ale na klasówkach tego nie ma.
                          • nangaparbat3 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 06:56
                            A moze to skutki obyczaju odrabiania zadań z dziećmi?
                            Obserwuję w świetlicy, ze kiedy dorosly odrabia zadania z dzieckiem, często po prostu dyktuje mu, co ma napisać. Idzie jak po maśle - tylko nic z tego nie wynika.
                            Ale znam jedną dziewczynke, ktora wszystko chce "sama" - z kompletnego "marginesu", nikt sie z nia nigdy nie uczyl, okropnie zaniedbane dziecko, parę razy uczyłysmy sie razem i ona zawsze chciala SAMA, i miala niezwyklą radochę z tego, ze sie udalo. Dziecko nieskażone nieskażone opieką doroslych - wiec moze to mycoś wspolnie psujemy, rodzice i szkola? Hall (ten od "Ukrytego wymiaru", nie minister) twierdzi, ze instynkt uczenia sie jest co najmniej rownie solny jak seksualny - przyznasz, że w szkole, nawet najlepszej, jakos tego nie widać???
                            Tak przy okazji - jak maja klopoty z matematyką namawiam, zeby probowali robić codziennie jedno zadanie (i najlepiej o tej samej porze) - często działa.
                            • asia_i_p Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:43
                              Bardzo możliwe.
                              Obie te rzeczy wynikają z perfekcjonizmu. Z przekonania, że uczeń dobrze nauczony matematyki siada i bez mrugnięcia okiem, bez chwili zastanowienia i bez żadnego błędu rozwiązuje zadanie za zadaniem, a jeśli nie, to znaczy, że jest źle nauczony i potrzebuje zmiany nauczyciela, korepetycji, dodatkowego tłumaczenia. Jeżeli dziecko myśli nad zadaniem z matematyki i nie minęło jeszcze 5 minut, ono nie potrzebuje, żeby mu jeszcze raz wytłumaczyć, tylko, żeby mu dać święty spokój i pozwolić zrozumieć.
                              • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 14.11.12, 07:56
                                Jeżeli dziecko myśli nad zadaniem z matematyki i nie minęło jeszcze 5 minut,

                                Nauczyciel w takiej sytuacji też często stawia jedynkę...
                • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:15
                  Żartujesz, prawda?
                  • verbena80 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:25
                    Nie żartuję. Piszę cholernie powaznie. Na pytanie, jak wspolnie rozwiązemy ten problem, uslyszalam, ze jedynki sa tylko problemem mojego dziecka, jej - czyli nauczycielki-one NIE OBCHODZA i nic nie bedzie wspolnie rozwiazywac. Zatkało mnie, ale nie popuszczę.
                    • kawka74 Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 19:50
                      Bo sprawy tych jedynek nie da się już rozwiązać, niestety, ale co dalej? Czy nauczycielka przekreśliła szanse córki na pozytywną ocenę na semestr? Czy pozytywne oceny w najbliższych miesiącach coś zmienią czy nie? Bo to o to teraz chodzi.
                      Matematyczka matematyczką, ale córce na ręce też powinnaś patrzeć.
                    • nandadevir Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:20
                      Powiedz to pani dyrektor. Tylko nie idź z postawą roszczeniową a raczej zagubionej i zatroskanej matki. Nauczyciele na atak odpowiadają atakiem i nic nie uzyskasz.
                      Dodatkowo sprawdzialbym w zeszycie dziecka, czy ma wymagania na każdą z ocen w tym na 2, z każdego działu. Wymagania te najczesciej kseruje się uczniom, wklejają je do zeszytu i rodzic musi je podpisać. Jeśli tego nie ma masz asa w rękawie smile
                      • morekac Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:29
                        Ale jakiegoś asa w rękawie warto mieć. Można go nie wyciągać...
                        • nandadevir Re: to dla autorki w celu przemyślenia 13.11.12, 20:47
                          Można zakwestionować oceny. Dodatkowo rodzic ma wgląd do wszystkich sprawdzianów. Czasami nauczyciele nieumiejętnie układają sprawdziany, np nie ma ani jednego latwego zadania tylko wszystkie w skali trudności (na ocenę) 4-5 czyli bardzo trudne. Wtedy uczeń ślaby nie ma szans dostać pozywywnej oceny bo zadań trudnych nie ruszy. Raz miałam taką sytuację u dziewczyny, której dawałam korepetycje, przyniosła ksero sprawdzianów i okazalo, się, że jest właśnie tak jak piszę. Wtedy następuje odwołanie od oceny.
    • anorektycznazdzira Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:51
      Iść do dyry/ra, to dla mnie jasne. Nie w celu robienia afery tylko w celu zorganizowania jej/jego poparcia dla dodatkowego terminu poprawy, co w zaistniałej sytuacji powinno być całkowicie zrozumiałe.
    • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 19:56
      Alez ja bylam u tej nauczycielki. Odpowiedziala mi, ze nie obchodzi jej, ze corka ma oceny niedosteczne. To problem mojej corki a nie jej. A na pyatnei, dlaczego nie zglaszala problemu np. u wychowawcy klasy, odpowiedziala, ze ona nie ma obowiazku z nikim o tym rozmawiac i informowac.

      Niestety takich nauczycieli jest coraz wiecej, u mnie prawie wszyscy matematycy, solidnie przygotowują sie do lekcji, robią dziesiątki kartkowek i sprawdzianow, komputer za nich wylicza oceny, przestrzegają WSO - a uczniow mają gleboko w dupie.
      Kiedyś się modlilam, zeby stare nauczycielki przeszły wreszcie na emeryturę i przestały drzeć sie na uczniow, teraz wiem, ze darly się, bo im zależalo, bo je obchodziło, ze uczeń nie umie i że może nie zaliczyć klasy. Teraz wielu nauczycieli nie identyfikuje się z postępami (a zwlaszcza ich brakiem postępów) swoich uczniow. Nie krzyczą, bo im nie zależy. Bywaja zimni jak lód.
      Sama co chwile odbijam się od ściany, prosząc, żeby dawali znać, jeśli z uczennicą czy uczniem źle się dzieje. Mamy nawet taki zapis w statucie - i co z tego? Robią "swoje", skutki własnych działań ich nie obchodzą. a w kazdym razie ze skutkami się nie identyfikują.
      To dotyczy glownie scislowcow przed czterdziestką.

      Verbena - wczytaj sie bardzo dokladnie w statut, a zwłaszcza w WSO - w kuratorium liczą się tylko procedury.
      Pogadaj z corką - skąd te jedynki. Bo ja nie wiem. Normalny nauczyciel nie stawia szostej czy siodmej jedynki z ustnej odpowiedzi, tylko odsyla dzieciaka na miejsce. Stara sie czegoś o nim dowiedzieć - rozmawia z wychowawcą, samym dzieckiem, poprzednim matematykiem, rodzicami. Dzieli material na partie i kaze zaliczać.
      • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:40
        Swietnie to napisałaś.
        Bardzo mądrze.
        "Nie krzyczą, bo im nie zależy." to mi się najbardziej podoba.
    • grave_digger Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:04
      wina leży po środku. zawalili wszyscy.

      ale martwi mnie jedno - 9 jedynek, to często rodzi bunt w ucznia. widzi, że nie ma możliwości poprawienia, tyle się nazbierało, no to już dalej nic nie będę robił. i nie robi. choćby mógł. po co, skoro tyle jedynek. i tak będę miał 'pałę'. a to przecież dopiero 2,5 m-ca nauki. bezsilność rodzi frustrację.
      najdurniejsza w tym wszystkim jest nauczycielka matematyki, która chyba z namaszczeniem stawiała jedynkę za jedynką. a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem. ja, na ten przykład, nie wstawiam z poprawy kolejnej jedynki. nawet nie wstawiam tej samej oceny tylko wyższą poprawioną. ale poprawiać mogą tylko raz.
      wiem, że większość nauczycieli się spina. jednak.
      • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:19
        > wina leży po środku. zawalili wszyscy.
        Oczywiście, tylko że dziewczyna już ponosi i poniesie konsekwencje, mama także - chociażby finansowe. Nauczycielka - żadnych, nie trapi ją zapewne nawet sumienie...
        I nie spotkałam jeszcze nauczycielki czy nauczyciela, który przy którejś tam pale (i to gołej!), nie starał się zainteresować rodziców sytuacją...

        a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem.
        O matko, mogę sobie to wrzucić do stopki? wink
        • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:28
          wszystko się zgadza - mnie tylko bardzo razi sposób mówienia autorki o całej sprawie, i niedostrzeganie swojej własnej winy. a wina jest i nawet nie ma co o tym rozmawiać.

          czy ktoś zauwazył, żeby autorka napisała - dobra, sprawdzę to WSO i PSO, pójdę pogadać.

          nie - tego nie ma. podaje się sposób, dzieli własnymi doświadczeniami - ale autorka już wie, że to nauczycielka jest zła i trzeba iść do kuratorium. winy własnej nie ma.

          powtarzam raz kolejny - ja bym tak nie postąpiła na miejscu nauczyciela . bardziej winiłabym wychowawcę klasy. ale bez przesady w druga stronę. za darmo córka autorki tych pał nie dostała. wiele osób też pisało, że autorka powinna się zainteresować dzieckiem wcześniej. i to święta prawda jest. szkoda tylko, że autorka tego nie dostrzega i nie chce realnie rozwiązać problemu sad
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:37
            szkoda tylko, że a
            > utorka tego nie dostrzega i nie chce realnie rozwiązać problemu sad
            Gdyby szkoła chciała realnie rozwiązać problem, nauczycielka nie waliłaby takich tekstów w rozmowie z matką...
            Z jednej strony jest dziewczę herbu 9 pałek, jest i rodzic zatroskany sytuacją i chętny do każdej współpracy, z drugiej - nauczycielka mówiąca , ze nie obchodzi jej, ze jej uczennica ma oceny niedosteczne (przypominam: wyłącznie jedynki, w ilości sztuk 9 (słownie: dziewięć)) i że problem uczennicy, a nie jej.
            • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:52
              nie wiesz, czy matka była zatroskana, czy nie wyjechała od razu z pretensjami, czy dała sobie wytłumaczyć, skąd te pały i czy rzeczywiście zgodnie ze WSO. nie wiesz, jak przebiegała ta rozmowa.

              po tym, co tu czytam, nie widzę woli współpracy, ale to matce powinno zależeć bardziej , prawda? czasem trzeba schować dumę do kieszeni, nie machać przepisami przed nosem, tylko powiedzieć - proszę pani, mam problem z dzieckiem, niech mi pani pomoże. proszę pomóc mojemu dziecku.



              • jakbabciekocham Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:58
                solaris31 napisała:

                > nie wiesz, czy matka była zatroskana, czy nie wyjechała od razu z pretensjami,
                > czy dała sobie wytłumaczyć, skąd te pały i czy rzeczywiście zgodnie ze WSO. ni
                > e wiesz, jak przebiegała ta rozmowa.
                >

                Ty też tego nie wiesz.

                > po tym, co tu czytam, nie widzę woli współpracy, ale to matce powinno zależeć b
                > ardziej , prawda? czasem trzeba schować dumę do kieszeni, nie machać przepisam
                > i przed nosem,

                O przepisy matka pyta nas teraz, więc raczej nie wyjechała z nimi od razu. Została zaskoczona tak złą sytuacja córki, raczej nie przygotowywała się do rozmowy i ataku.

                tylko powiedzieć - proszę pani, mam problem z dzieckiem, niec
                > h mi pani pomoże. proszę pomóc mojemu dziecku.

                Nauczyciel jest urzędnikiem państwowym, ma wspierać rozwój dziecka, bo po to państwo go zatrudnia. I ma to robić, bo to jego praca, a nie bo mu matka czapkuje i błaga.
                • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:02
                  Miałam wielu rodziców przychodzących roszczeniowo, az złość kipiała z nich, da się tak poprowadzić rozmowę, żeby dojśc do porozumienia, przecież nie chodzi o to ,żeby pokłócić się z rodzicem.
                  • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:24
                    Oczywiscie, wielu rodzicow (i coraz wiecej) jest po prostu okropnych, ale szkoła nie jest od tego, zeby ich rozliczać, tylko dogadac sie z nimi tak, zeby lepiej wspierali swoje dzieci.
                • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:35
                  > I ma to robić, bo to jego praca, a nie bo mu matka czapkuje i błaga.

                  pudło. nauczyciel ma uczyć. a nie SIĘ uczyć za dziecko. owszem, podejrzewam, że pani nauczycielka się nie popisała, i nigdzie nie pisałam, że nie jest bez winy.

                  prośba o pomoc nie jest czapkowaniem ani błaganiem. nie jest też niczym złym do cholery! rodzic ma obowiązek współpracować z nauczycielem, nauczyciel ma obowiązek współpracować z rodzicem. wszystko dla dobra dziecka.


                  • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 07:04
                    A czym jest UCZENIE?
                    Bo dla mnie to przede wszystkim - motywowaniem do uczenia się.
                    • mabingo Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 15:49
                      nangaparbat3 napisała:

                      > A czym jest UCZENIE?
                      > Bo dla mnie to przede wszystkim - motywowaniem do uczenia się.

                      a dla mnie: przekazywaniem swojej wiedzy innym. I jeżeli ci inni nie mają najmniejszej ochoty wziąć tej wiedzy, to nauczyciel może na rzęsach stanąć i nic nie wskóra. Programy sa tak przeładowane, że nikt nie ma czasu cackać się nad Jasiem czy Kasią aby łaskawie zechcieli zainteresować się matematyką historią czy inną przyrodą.
                      • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 16:03
                        Ale jeszcze trzeba umieć tę wiedzę przekazywać... Dobrzy matematycy nie mają uczniów z gąszczem pał.
              • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:20
                Matce nic nie powinno, matki nawet mozna nie posiadac, to nauczyciel ma świety obowiazek zainteresować się, dlaczego dziecko ma palę za palą z jego przedmiotu, dlaczego nie może sie nauczyć, nauczyciel powinien zrobić wszystko, co sie da, żeby zrozumiec przyczyny niepowodzeń i tak ucznia poprowadzic, żeby przynajmniej na tę dwoję sie wyuczyl. I oczywiscie nauczyciel moze szukac wsparcia u rodzicow, i moze nawet najlepszemu nauczycielowi sie nie udać - ale nauczyciel nie moze ani wykazywać, ani deklarować desinteressement w tej sprawie, to go kompletnie dyskwalifikuje, powinien zmienić zawod.
                • jakbabciekocham Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:29
                  Otóż to. Podpisuje się obiema rękami.
                  Przy takim założeniu i filozofii edukacji pełni ona rolę wyrównywania szans (nawet dziecko bez matki może się czegoś nauczyć, nawet dziecko rodziców zajętych problemami zdobywa kompetencje itp.). Podejście, jakie niektóre panie w tym wątku prezentują, to potęgowanie różnic miedzy dziećmi (uczymy te dzieci, które są wybitnie zdolne i zmotywowane, ewentualnie te, których matki nam czapkują, a reszta niech spada).
            • asia_i_p Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:00
              Z jednej strony jest dziewczę herbu 9 pałek, jest i rodzic zatroskany sytuacją
              > i chętny do każdej współpracy, z drugiej - nauczycielka mówiąca , ze nie obchod
              > zi jej, ze jej uczennica ma oceny niedosteczne (przypominam: wyłącznie jedynki,
              > w ilości sztuk 9 (słownie: dziewięć)) i że problem uczennicy, a nie jej.

              Mnie się wydaję, że rodzic chętny do współpracy mógł w tym wypadku wyglądać tak: "Dzień dobry, moje dziecko ma 9 jedynek, jakim prawem pani mnie nie informowała". Sądząc z tonu autorki wątku w tym wątku, mogła zacząć rozmowę od awantury, a wtedy druga strona się naturalnie jeży. Zwróć uwagę, jak prędko Solaris oberwało się od "nauczycielskiego betonu".

              Co nie wyklucza tego, że pani też może być niereformowalna i wtedy nie dogadają się nigdy.

              No i ja jeszcze bym trochę wniknęła, co się działo między tą uczennicą a nauczycielką przez te 10 tygodni (bo tyle było, nie osiem). Miałam już paru uczniów, dla których absolutnie nie problemem było się umówić na poprawę, po czym na nią nie przyjść - a jeśli czekałaś na taką osobę przez godzinę, trzymając rodzone dziecko w świetlicy, to uwierz mi, ciężko się zdobyć na wyrozumiałość, pokiwanie głową, że jasne, że musiałeś iść w tym czasie na inną poprawę i nie będziesz tracić impulsów na takie drobiazgi, jak informowanie osoby, która czeka na ciebie, żeby nie czekała. Miałam już ucznia, który na lekcjach matematyki gadał, po czym mnie, jako wychowawcę informował, że matematykowi za to płacą, żeby go nauczył. Więc warto byłoby zbadać, ile dobrej woli okazała uczennica.

              A równie dobrze dziewczyna może być rzeczywiście prześladowana przez nauczycielkę.

              Tak samo nieinformowanie - mogło nie być informacji żadnych, mogła być nieudana próba telefonu, dziecko mogło informacje blokować, nie podając, kiedy rodzice są dostępni albo celowo podając błędnie.

              Widzę błędy ze strony szkoły, ale nie rozumiem, czemu autorka wątku chce słuchać tylko swojego dziecka, któremu w danym momencie ufać nie może. Przecież naturalne i biologicznie poprawne jest, że dziecko będzie teraz opowiadać tak, żeby jak największą część winy przenieść na szkołę.
              • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:10
                To teraz częste, że rodzic przychodzi wkurzony, wtedy ja mówię, wspaniale, że pan przyszedł, zaraz dam panu specjalnie opracowane wymagania tylko tyle a tyle pytań z calego semestru żeby bł w stanie się nauczyć.
                • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:12
                  zapomniałam, że na wstępie mówię: cieszę się że pana widzę.
                • asia_i_p Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:15
                  Ja nie kwestionuję, że z każdym da się dogadać i matematyczce nawala komunikacja.

                  Ja kwestionuję, że mamy na pewno do czynienia z sytuacją pracowitego dziecka, ugodowej matki i wrednej nauczycielki.
                  • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:17
                    oki
                  • nangaparbat3 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:30
                    Nie wiem, jakie jest dziecko ani jaka matka, ale ponieważ coraz częściej slysze od kolezanek i kolegow, ze "swoje zrobili i reszta ich w ogole nie obchodzi', wierzę, że nauczycielka mowi to, o czym pisze Autorka watku. A jesli to jest prawdą, to własciwie nie ma juz nad czym deliberować.
                    • paniusiapobuleczki Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 22:28
                      Nauczyciel zrobił swoje i reszta go nie obchodzi... Hm, ja też to czasami słyszę ze strony moich koleżanek nauczycielek, tylko, ze wiem, że one naprawdę zrobiły dużo i teraz kolej na ucznia. W mojej dawnej klasie wychowawczej jeden z uczniów też miał problemy z ocenami z matematyki i groziła mu jedynka. Zdenerwowana mama powiedziała, ze ona nie wie już jak z tym nauczycielem rozmawiać, jej dziecko ma 4 godziny korepetycji w tygodniu. Kiedy ów uczeń zjawił sie u mnie już jako student kierunku ekonomicznego, gdzie również miał matematykę zapytałam o to jak sobie radzi skoro w szkole miał takie problemy. Na co usłyszałam; "Eee bo w szkole to ja olewałem i mi się nie chciało..."
                      • morekac Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 22:44
                        A innych przedmiotów nie olewa. Chemia też bywa trudna. Tylko tak się jej dziewczynie z jednego przedmiotu pogorszyło...
          • kawka74 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:39
            Pozwolisz, że się podepnę i nie będę się powtarzać?
        • grave_digger Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:45
          Cytata przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem.
          > O matko, mogę sobie to wrzucić do stopki? wink

          oczywiście wink

          swoją drogą, czy wychowawca widząc tyle 'pał' nie zapytał się swojej uczennicy o co kaman? trzeci rok ma ją w klasie. a jeśli - wierząc słowom matki - uczyła się całkiem dobrze, to te 9 jedynek nabiera większego znaczenia... pamiętam jakim było dla mnie szokiem, gdy zobaczyłam u mojej uczennicy (też uczę w gimnazjum) 3 gołe jedynki z historii - było oczywiste, że musiałam się wypytać jej co się stało. i nauczyciela wypytałam oraz nie, czy jest możliwość poprawy, tylko jaka jest możliwość poprawy, kiedy i z czego. z resztą, tak się postępuje z wszystkimi uczniami przecież.
          coś mi tu nie gra...
          • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:50
            dlatego ja się buduje w regionie gdzie jest dobra szkoła podstawowa i gimnazjum. To było najważniejsze kryterium wyboru działki smile
            • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 12:02
              nandadevir napisała:

              > dlatego ja się buduje w regionie gdzie jest dobra szkoła podstawowa i gimnazjum
              > . To było najważniejsze kryterium wyboru działki smile
              Nie chcę cię rozczarować, ale ludzie się zmieniają w senssie jest rotacja wśród nauczycieli i poziom szkoły też, u mnie też podstawówka była całkiem dobra (w większości zależało to od wychowaców) a z gimnazjum tak się skończyło, że woziłam syna do w-wy
        • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:53
          No własnie lepiej bym tego nie ujęła można pozostać człowiekiem mimo, że jest się nauczycielemsmile brawo i tu jest clou
          • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:58
            clou jest takie, że uczeń jest ważniejszy od przepisow i dobry dyrektor i nauczyciele o tym wiedzą
            • kitkat22 Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 21:35
              tylko gdzie znaleźć tych dobrych, ludzkich którym zależy.?
    • anorektycznazdzira Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 20:21
      Muszę przyznać, że w szoku jestem przeczytawszy, że większość matek uważa za normalna sytuację, kiedy się dopytująca o poprawę osobę spuszcza po brzytwie. I w ogóle argumentuje, ze winna jest tylko matka i córka a nauczyciele to w ogóle nic nie muszą i niech olewają, i świetnie, przecież "nie muszą".
      Mam córkę w gimnazjum i tak to nie wygląda. Fakt, po pierwsze mamy librus i każdy może sprawdzać łatwo sytuację dziecka, bez zwalniania się z pracy i wycieczek extra do szkoły. ALE: nawet jak ktoś może sprawdzać i teoretycznie widzi, ale nie reaguje (np. jedynek przybywa i przybywa), to szkoła powiadamia. Robi to wychowawca, pisząc kartkę z informacją i wymagając od dziecka zwrotu z podpisem. Kiedyś mi się to przydało. Ogólnie cała szkoła jest nastawiona na to, że uczeń ma być nauczony przedmiotu a nie że "to jego broszka". Nauczyciele nie mają problemu z okazywaniem uczniom i rodzicom, ze im zależy na wynikach dzieci. Cały system jest taki. Poprawy informowanie, szukanie jak pomóc, indywidualne programy i indywidualne traktowanie. Można? Można.
    • alexa0000 Przemyślałam kwestię 13.11.12, 20:55
      Postępowanie nauczycielki jest dla mnie porażką na całej linii. Jeżeli uczeń nagle dostaje 9 kolejnych jedynek pedagog powinien porozmawiać o ewentualnych problemach. Zapytać, czy może zle się dzieje w domu,czy ma jakieś kłopoty, zaproponować wyjście z sytuacji. Poinformować rodziców lub chociaż wychowawczynię.
      Wychowawczyni-porażka na całej linii. Brak zainteresowania ocenami uczniów, brak reakcji i poinformowania rodziców. Brak rozmowy z uczennicą na temat ewentualnych powodów dramatycznego opuszczenia się w nauce jednego przedmiotu.
      Nie wiem, czy są na to odpowiednie zapisy i paragrafy. Wiem tylko,że pamiętam, jak moje koleżanki wychowawczynie oglądały dzienniki, dyskutowały między sobą kwestie ocen, dzwoniły do rodziców, pisały listy, rozmawiały z uczniami. Część reagowała , bo po prostu interesowała się uczniami, część dlatego,że najzwyczajniej w świecie chciały mieć "dupochron" . Ale reagowały. I nie przestawały nawet wtedy, gdy uczeń miał ( czasem pozornie) w d.pie, wagarował a rodzic olewał.

      Tu brak reakcji, mleko się wylało. I w tym momencie można by jeszcze razem popracować, pomyśleć, znaleźć wyjście, zmotywować ucznia. Tak po ludzku, pedagogicznie. Ale nie, nauczyciela nie obchodzą jedynki, to sprawa wyłącznie ucznia. Muszę przyznać, że dla mnie to jest straszne. To olanie, lekceważenie, brak chęci współpracy dla dobra ucznia-niepojęte.
      Pracowałam w kilku szkołach i taka sytuacja byłaby tam nie do pomyślenia.

      • mdro Re: Przemyślałam kwestię 13.11.12, 21:13
        No ale nie wiemy, czy matematyczka i wychowawczyni nie rozmawiały z uczennicą i nie usłyszaly np. błagania "ja się poprawię, tylko proszę nie mówić rodzicom, bo" (i tu wyjaśnienie, że w rodzinie problemy są, o czym autorka wątku pisała na początku). I się zapewne nie dowiemy.

        I też, niestety, podejrzewam, że taka a nie inna reakcja nauczycielki była spowodowana nastawieniem matki, bo z tego wątku wyraźnie wynika, kto w jej opinii jest winien...
        • nandadevir Re: Przemyślałam kwestię 13.11.12, 21:18
          to nie jest istotne, bo takich rzeczy obiecywać uczniom nie można.
          • mdro Re: Przemyślałam kwestię 13.11.12, 21:40
            No ale to chyba zależy, czy nauczyciel/wychowawca ma obowiązek informowania o (złych) ocenach czątkowych poza terminami zebrań i jakiej wagi były te argumenty (np. tata ciężko chory w szpitalu, mama zrozpaczona i nie ma czasu na nic). Uczennica do tej pory niesprawiająca problemów mogła zostać potraktowana poważniej niż leser od pierwszej klasy.

            Swoją drogą to dziwi mnie, że dopiero teraz było pierwsze zebranie. Mam syna w III gimnazjum i w czwartek idę na trzecie z kolei.
            • morekac Re: Przemyślałam kwestię 13.11.12, 22:20
              (np. tata ciężko chory w szpitalu, mama zrozpaczona i nie ma czasu na nic).
              Jeśli byłyby takie argumenty, to tym bardziej dziecku nie należy tych pał stawiać - z całkiem ludzkiego punktu widzenia.
            • vesper_lynd_1 Re: Przemyślałam kwestię 14.11.12, 08:52

              Tutaj nie chodzi o żaden obowiązek, tylko o zwykłe zainteresowanie i troskę swoim wychowankiem - moim zdaniem porażka na całej linii jeśli chodzi o nauczycieli.
      • lady-z-gaga Re: Przemyślałam kwestię 13.11.12, 21:41
        Ja tez przemyslałam i własciwie muszę się z Tobą zgodzić, i z Nangą, ktora pisze to, co sama myslałam, dopóki moje dziecko było w szkole smile pierwsza reakcja była inna, bo nie spodobała mi się wypowiedź matki, ktora jest dla mnie przykładem roszczeniowej i olewającej mamuski, jakie wielokrotnie widywałam, kiedy bywałam w szkole
        ale to wszystko nie powinno przesłaniac faktu, że i matematyczce, i wychowawczyni najwyraźniej nie zależy na dziecku, skoro zignorowały taki kryzys
        tak nie powinno być
    • kocianna Re: Problem z nauczycielem 13.11.12, 22:16
      Matematyczka nie wiedziała, że dziewczę nie jest tępym nierobem. Fakt, powinna się zainteresować i przekazać sprawę wychowawcy. Komunikacja może być mało możliwa, ale sądząc po wypowiedziach autorki - być może głównie z autorką mało możliwa.
      Wychowawca w sumie sprawę olała. Stopnie zapewne widziała, chyba że matematyczka trzymała je w tajnym kajecie (niektórzy tak robią, ale raczej językowcy i inni z podziałem na grupy).

      Czy nie ma w tej szkole nikogo przyjaznego dziecku? Jeśli przedmiotowiec i wychowawca olali, to może jest pedagog, który załagodzi sprawę, albo rozsądny dyrektor? Bo obawiam się, że wpadając do szkoły i wrzeszcząc, że skrzywdzono niewinną leliję i co za naród, co za społeczeństwo i ja na was kuratora naślę - doprowadzono do sytuacji, w której potrzebna jest mediacja kogoś niezależnego.

      Ty się, słoneczko, nauczysz, pani autorko, pani się zapozna z PSO, pani matematyczko, pani wytłumaczy, co dziecko ma zrobić, żeby zaliczyć semestr. Albo jeszcze raz, spokojnie i bez nerwów, do matematyczki - stopni poprawić nie można, ale semestr zaliczyć najprawdopodobniej można, po to są zebrania informujące o zagrożeniach oceną niedostateczną na koniec semestru.

      W ostateczności można egzamin klasyfikacyjny pisać. Ale pisać do kuratorium? Po co? Przenosić dziecko do innej szkoły w III klasie to paranoja, o ile w grę nie wchodzi zagrożenie życia lub zdrowia w postaci prześladowania przez klasę albo ciężkich narkotyków.
      • elza.303 Re: Verbena trzymam kciuki 13.11.12, 23:48
        Nie daj się,masz rację.Pracuję w szkolnym sekretariacie i widzę co dzień zachowania nauczycieli,frustratów,żenujące.Nie odpuszczaj!Walcz o dzieciaka,nie zawsze nauczyciel ma rację.
    • asia06 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 00:46
      Jestem nauczycielką. Brak kontaktu z rodzicami w takim przypadku uważam za zaniedbanie obowiązku nauczyciela. I to przede wszystkim przedmiotowca. Wychowawcy w dalszej kolejności. Przedmiotowiec powinien problem zgłosić wychowawcy, a jeszcze lepiej skontaktować sie z rodzicami osobiście, bo to on stawia jedynki. Wychowawca może przeczyć takie rzeczy, tym bardziej, że uczennica do tej pory nie miała problemów z nauką. Z Twojego opisu zachowania nauczycielki wnioskuję, że to ten typ nauczyciela, z którym nie ma o czym dyskutować. Dyrektor tak samo, skoro po prostu odsyła rodzica do nauczyciela i na tym jego zainteresowanie się kończy.

      Pismo do dyrektora z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego o takiej sytuacji nie poinformowano rodziców, tylko czekano do wywiadówki (swoją drogą wywiadówka dopiero w połowie listopada to jakieś nieporozumienia) z przesłaniem informacji do kuratorium (konieczne, inaczej w szkole zazwyczaj niewiele się daje wyjaśnić). Wydaje mi się, że tylko taka droga pozwoli córce coś jeszcze zdziałać w tym semestrze. Wbrew pozorom nauczyciele, którzy są tacy ważni w stosunku do dzieci i rodziców zazwyczaj miękną, jeśli ich sprawa ma się oprzeć o kuratorium. I zazwyczaj nie próbują się odgrywać w następnych semestrach, bo też się boją.

      A co powinnaś zrobić z córką... Nie wiem, najwyraźniej poprawić Wasze relacje, bo to, że dziewczyna nie powiedziała Wam o ocenach, świadczy wg mnie o braku zaufania do Was.
      • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 08:17
        z przesłaniem informacji do kura
        > torium (konieczne, inaczej w szkole zazwyczaj niewiele się daje wyjaśnić).

        Mogłabyś mi doradzić, co zawrzeć w takiej informacji do kuratorium, by potraktowano ja poważnie? Wystarczy opisac sytuację, czy moze powolac się na przepisy? Jeżeli tak, to na jakie? Nauczycielka matematyki powidziala mi, ze nie ocbhodzą jej jedynki mojej córki, to nie jest jej problem, nie ma obowiazku rozmawiania i informawania kogokolwiek na ten temat.( to odpowiedz na sugestie, dlaczego nawet wychowawcy nie poinformowala o problemie) generalnie wrzeszczala na mnie, jak ja smiem jej glowe zawracac. Musialam ja uciszyc uwaga, że sobie nie życzę by ktos do mnie tak mowil.
        • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 08:35
          nie ma obowiazku rozmawiani
          > a i informawania kogokolwiek na ten temat.
          Nawet jeśli nie miała, to ma obowiązek rozmawiania z tobą teraz. Spróbuj podejść do niej jeszcze raz , na spokojnie, z pytaniem, jak widzi zaliczenie semestru i co proponuje: poprawianie tych ocen? coś innego? Jeśli nadal będzie mówiła , że ona nic nie musi - cóż, masz bezsprzeczny argument, że jednak nie chce współpracować z rodzicami, pomagać uczniom w rozwiązywaniu problemów (i te paragrafy ze statutu na ten temat). Wtedy możesz opisać tę sytuację i powołać się na złamanie statutu szkoły.
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 08:45
            Wtedy możesz opisać tę sytuację i powołać się na zł
            > amanie statutu szkoły.

            Dzięki za radę. Drugie spotkanie z ta panią wkrótce.
            • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:11
              a zanim pójdziesz z nią rozmawiać, przeczytaj dokładnie jeszcz PSO i WSO.

              jeśli nauczycielka olała przepisy, masz pełne prawo do złożenia skargi. ale jeśli nie olała i trzymała się przepisów zawartych w w/w dokumentach - no to nic nie zrobisz. szkoła może sobie zapisywać w dokumentach rzeczy, któe nie są zabronione prawem, i tak naprawdę wciąż nie wiesz, czy te oceny faktycznie można było poprawić.

              na pewno winny jest wychowawca, bo interwencja powinna być szybciej.

              i patrz tez na ręce córce.
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:32
                Moim zdaniem nauczycielka zapewne olała.Być może nie WSO, nie PSO - a statut szkoły. Olała troskę o ucznia - i ona, i wychowawczyni. Jeśli w szkole nie ma dziennika internetowego, to w takich sytuacjach nie powinno czekać się do wywiadówki, bo może być problem.
                A zebrania wypadają co 1.5 miesiąca. Ja np. w listopadzie nie mam żadnych u dzieci. Często zresztą nie wszystkie zebrania są obowiązkowe. A jeśli rodziców nie było na zebraniu, to w takiej sytuacji nauczyciel powinien skontaktować się z rodzicami ucznia. Ostatecznie dostają adresy, emaile i nr telefonów komórkowych - i co, nie są w stanie się skontaktować? Raczej nie chcą...
                • solaris31 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 11:39
                  niekoniecznie. może być zapis, że nie można poprawiać np. sprawdzianu dłużej niż po 2 tygodniach, może być zapis, że sprawdzian poprawiamy tylko jeden raz - różnie może być, naprawdę bardzo różnie. tego ie wiemy, bo nie znamy WSO ani PSO.

                  sprawę ewidentnie zawalil wychowawca, on jest od pilnowania dzieciaków. oczywiście, nic by się nie stało, gdyby matematyczka sie ruszyła do informacji - ale może mówiła wychowawcy, a ten olał sprawę? też nie wiemy. ale wina wychowawcy jest dla mnie ewidentna.

                  z kolejnej jednak strony- zdarzało mi się informowac na piśmie rodziców o tym czy o tamtym, listami poleconymi - i listy do rodziców nie docierały - dzięciątka przejmowały od listonoszów. zdarzyło mi się , że rodzic wyjechal z pyskiem, bo ośmieliłam się zadzwonić, że dziecko po raz kolejny nieprzygotowane. zdarzyło mi się dostac usprawiedliwienie od notorycznego wagarowicza z nieklasyfikowaniem z połowy przedmiotów z treścią - proszę usprawiedliwić wszystko.

                  niestety,mało jest biało-czarnych sytuacji w szkole, i nie ma co dywagowac na temat częci czy niechęci. autorka musi sprawę załatwić, ale w normalny sposób, a nie pieniacki, bo może się okazać, że nie ma racji, a wtedy najbardziej poszkodowana będzie dziewczyna. jak się idzie gadac, trzeba mieć argumenty, trzeba się przygotować. po prostu wink
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 08:54
            W statucie gimnazjum córki jest coś takiego jak:
            zadania nauczyciela -
            praca dydaktyczno wychowawcza oparta na wnikliwej obserwacji indywidualnie każdego ucznia itp.
            wspieranie swoją postawą i działaniami pedagogicznymi rozwoju psychofizycznego uczniów
            udzielanie pomocy w przezwyciężaniu niepowodzeń szkolnych
            bezstronne i obiektywne oraz sprawiedliwe traktowanie (tutaj można się przyczepić, jeśli stawia 1 za sprawdzian i drugą jedynkę za poprawę - to po prostu uniemożliwia wygrzebanie się)
            współpraca z rodzicami uczniów
            oraz
            cele i zadania gimnazjum realizowane są w ścisłej współpracy z rodzicami (opiekunami prawnymi)
            Uczniowie mają prawo do życzliwego, podmiotowego traktowania
            etc.
            A u was pewnie statut wygląda podobnie....
            Jeśli więc nauczycielka powie ci, że z 9 jedynkami dziecko nie ma szans na wygrzebanie się, nie będzie chciała z tobą rozmawiać - w piśmie do dyrektora i ewentualnie do kuratorium moim zdaniem możesz podnieść tego typu punkty.
        • mdro Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:19
          Wybacz, ale coraz mniej wierzę w tę całą historię. Raz, że w miarę rozwoju dyskusji coraz to przybywa informacji świadczących o niewątpliwej winie nauczycielki, o których jakoś nie było mowy w pierwszych wpisach, dwa - niektóre rzeczy się w ogóle się kupy nie trzymają. Pierwsze zebranie od początku roku w połowie listopada? Od kogo niby wymagałaś, żeby wpisywać oceny do dzienniczka (pomijając absurdalność tej czynności w III gimnazjum), skoro z nikim nie miałaś kontaktu od początku roku? I w końcu - uczennica bez problemu odrabiająca wszystkie prace domowe nijak sobie nie radzi z kartkówkami czy sprawdzianami? Sorry, ale takich zwierząt nie ma, chyba że córka ma bardzo poważne problemy natury psychcznej i w tym wypadku nie matematyka powinna być Twoim priorytetem.
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:31
            Pierwsza wywiadowka byla na poczatku wrzesnia. Gdzie ja napisalam, ze bylapierwsza w listopadzie? Poproszę linka, albo naucz sie czytac. Nieistotne, ze tobie sie cos kupy nie trzyma.
            • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:43
              Gdybym była na twoim miejscu poroamwaiałabym z dyrektorem i opowiedziała na spokojnie rozmowę z panią z matematyki i że na ciebie nawrzeszczała. Powiedziałabym, że liczę na szybkie rozwiązanie problemu i współpracę przez dyrekcję bo nie chcę interweniować w kuratorium.

              • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:44
                jak najbardziej możesz dołączyć pismo oficjalne do dyrektora ale BEZ informacji, że wysyłasz do kuratorium.
            • mdro Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:09
              Ja umiem czytać ze zrozumieniem, natomiast Ty już nie bardzo pamiętasz, co i gdzie pisałaś, bo Twoja historia mocno zyskuje na kolorycie w miarę opowiadania (teraz np. okazuje się, że nauczycielka na Ciebie wrzeszczała). I zebranie poza wrześniowym (czyli początkiem roku) musiało być co najmniej jedno - w III gimnazjum rodzice muszą co i rusz to i owo podpisywać, np. zgodę na dostosowanie egzaminu wg opinii PPP, a biorąc pod uwagę liczbę takich opinii w przeciętnej klasie, najbardziej opłaca się zrobić zebranie. Sorry, ale nie wierzę, że przy takiej okazji nie zainteresowano się rozmową z rodzicami uczennicy, która z jakiegoś przedmiotu ma same jedynki. Więc albo Twoja córka "nie chciała was martwić" i nie powiadomiła, albo zwyczajnie ściemniasz. Poza tym trzecia klasa, a z Twoich wypowiedzi wynika, że nie masz żadnego kontaktu z wychowawczynią, nic w ogóle o niej nie wiesz, nie wiesz, czego się powinnaś po niej spodziewać, jak zajmuje się uczniami etc.? Nigdy z nią nie rozmawiałaś? Nie interesowałaś się szkołą córki? My w rodzinie mamy podział - ja zajmuję się sprawami szkolnymi młodszego, mąż starszego. Niemniej rozmawiamy i wiem, jacy są wychowawcy obu naszych synów.
              • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:16
                > Ja umiem czytać ze zrozumieniem, natomiast Ty już nie bardzo pamiętasz, co i gd
                > zie pisałaś\

                to poproszę linka, skoro to nie w czytaniu ze zrozumieniem twoj problem
              • hellulah Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 15:05
                U nas w gim. w tym tygodniu dopiero drugie zebranie, serio.
              • anorektycznazdzira Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 17:07
                Wybacz, ale nawybierałaś sobie argumentów na własny użytek. Abstrahuję od tego, czy autorka koloryzuje czy nie, ale na moim własnym przykładzie:
                1. u nas w "normalnym" gimnazjum, III klasa, zgody itp papiery przynoszą i odnoszą dzieci a nauczyciel ma nasze wzory podpisów złożone na początku września. Zresztą nie aż tak jakoś kosmicznie dużo tych zgód było do tej pory, jak sugerujesz, żadne "co i rusz" i wszystkie załatwiono we wrześniu
                2. z dniem 1 września br klasie zmieniła się wychowawczyni i NIC o niej nie wiem, poza tym, że chyba 8 września oraz chyba 5 listopada mówiła do nas przez ok. 1,5 h, tłumacząc sprawy organizacyjne i inne. Na pewno nie jest aksjomatem, że w III gim wychowawcę się świetnie ZNA

                • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 18:43
                  Na pewno nie jest aksjomatem, że
                  > w III gim wychowawcę się świetnie ZNA
                  Zwłaszcza jeśli nie było do tej pory powodów, aby rozmawiać z wychowawcą, bo dziecko nie sprawiało żadnych kłopotów.
          • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:53
            > Wybacz, ale coraz mniej wierzę w tę całą historię

            Nie masz po co mnie prosic o wybaczenie, dla mnie tez ta historia wydawalaby sie malo prawdopodobna. Moze to nie do uwierzenia, ale to sie dzieje naprawdę.
          • mamalgosia Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:04
            mdro napisała:

            > Wybacz, ale coraz mniej wierzę w tę całą historię. Raz, że w miarę rozwoju dysk
            > usji coraz to przybywa informacji świadczących o niewątpliwej winie nauczycielk
            > i, o których jakoś nie było mowy w pierwszych wpisach

            Otóż to. To chwyt często stosowany na forach. Im bardziej autor widzi, że cała racja niekoniecznie jest po jego stronie, stwierdza że jakoś sobie trzeba pomóc, żeby jednak szala się przechyliła w tę stronę, w którą powinnawink

            , dwa - niektóre rzeczy si
            > ę w ogóle się kupy nie trzymają. Pierwsze zebranie od początku roku w połowie l
            > istopada? Od kogo niby wymagałaś, żeby wpisywać oceny do dzienniczka (pomijając
            > absurdalność tej czynności w III gimnazjum), skoro z nikim nie miałaś kontaktu
            > od początku roku? I w końcu - uczennica bez problemu odrabiająca wszystkie pra
            > ce domowe nijak sobie nie radzi z kartkówkami czy sprawdzianami? Sorry, ale tak
            > ich zwierząt nie ma, chyba że córka ma bardzo poważne problemy natury psychczne
            > j i w tym wypadku nie matematyka powinna być Twoim priorytetem.
            • verbena80 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:23
              Im bardziej autor widzi, że cała
              > racja niekoniecznie jest po jego stronie, stwierdza że jakoś sobie trzeba pomóc
              > , żeby jednak szala się przechyliła w tę stronę, w którą powinnawink

              trochę wyobrazni kobieto... gdybym miala opisac szczegolowo cala sytuacje w pierwszym poscie, list nabralby takich rozmariow, ze nikt by nie przeczytal. Dyskusja sie rozwija, padaja pytania, tak wiec zrozumialym jest (widocznie nie dla wszystkich wink), ze pojawiaja sie nowe szczegoly.
            • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 10:32
              uczennica bez problemu odrabiająca wszystk
              > ie pra
              > > ce domowe nijak sobie nie radzi z kartkówkami czy sprawdzianami? Sorry, a
              > le tak
              > > ich zwierząt nie ma, chyba że córka ma bardzo poważne problemy natury psy
              > chczne
              > > j i w tym wypadku nie matematyka powinna być Twoim priorytetem.

              I nauczycielka też powinna podnieść alarm. Bo dawanie jedynek w takiej sytuacji też nie pomaga.
        • mabingo Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 16:03
          verbena80 napisała:


          generalnie wrzeszczala na mnie,
          > jak ja smiem jej glowe zawracac. Musialam ja uciszyc uwaga, że sobie nie życzę
          > by ktos do mnie tak mowil.

          tak bez powodu na ciebie nawrzeszczała? ty ją grzecznie pytasz a ona wrzeszczy? Wierzyć mi się nie chce. Jeżeli rozmawiałaś z nią w podobnym tonie co tu na forum i najeżyłaś od samego początku rozmowy to nie dziwię się że nawrzeszczała. ktoś tu dobrze napisał: agresja rodzi agresję.
          • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 16:39
            najeżyłaś od samego początku rozmowy to nie dziwię się że nawrzeszczała.

            Tak, i jeszcze powinna pozwać kobietę za obrazę funkcjonariusza publicznego. wink
            Jak na ciebie pani w okienku na poczcie albo w sklepie nawrzeszczy, to raczej nie jesteś aż tak strasznie wyrozumiała, nawet jeśli to ona ma rację.

            Jeśli obie panie na siebie nawrzeszczały - należałoby zacząć od przeprosin. Ale to nie zwalnia nauczyciela z rozmowy z rodzicem o uczniu, bo to jest jego podstawowy obowiązek. Przepraszam, ale za to jej płacą i nerwy nie powinny jej puszczać z byle powodu. Podejrzewam zresztą, że nauczyciele mają jakieś szkolenia - albo rozległą praktykę - 'jak rozmawiać z trudnym klientem' - znaczy się, rodzicem.
            • grave_digger Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 21:18
              Cytat Podejrzewam zresztą, że nauczyciele mają jakieś szkolenia
              > - albo rozległą praktykę - 'jak rozmawiać z trudnym klientem' - znaczy się, rod
              > zicem.

              a właśnie, że nie mamy wink takie szkolenia najpewniej mają inkasenci w bankach wink

              swoją drogą, nigdy żaden rodzic na mnie nie nawrzeszczał... nie... nawet na mnie głosu nie podniósł wink i vice versa. w ogóle uważam to za niedopuszczalne. co wiecej, trzeba mieć w sobie talent i dar, by pobudzonego, rozzłoszczonego, rozżalonego rodzica uspokoić, by potem normalnie i rzeczowo rozmawiać i szukać rozwiązań. no ludzie - to żaden wysiłek swoją drogą suspicious
              ale tu pewnie trafiła kosa na kamień...
              • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 21:39
                Byłam pewna, że macie...
                A tak ogólnie to jednak lubię dziennik internetowy - człowiek nie jest wtedy w stanie przedzawałowym po zobaczeniu czegoś takiego, może wcześniej reagować, jest mniej wściekły na dziecię, nauczycieli i siebie.
                • grave_digger Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 21:46
                  uwierz mi, są rodzice, którzy do niego nie zaglądają. nigdy.
                  • morekac Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 21:50
                    Wierzę. Ale trudno jest im wtedy twierdzić, że nie mieli możliwości kontrolowania na bieżąco...
      • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 09:20
        Pismo do dyrektora z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego o takiej sytuacji nie poinf
        > ormowano rodziców, tylko czekano do wywiadówki (swoją drogą wywiadówka dopiero
        > w połowie listopada to jakieś nieporozumienia) z przesłaniem informacji do kura
        > torium (konieczne, inaczej w szkole zazwyczaj niewiele się daje wyjaśnić).

        Najgłupsza rada jaką czytałam. Jak można traktować dyrektora jak kretyna, który sobie nie poradzi z prostą sprawą.

        Wbrew pozorom nauczyciele, którzy są tacy ważni w stosunku do dzieci i rodz
        > iców zazwyczaj miękną, jeśli ich sprawa ma się oprzeć o kuratorium.

        Naprawdę, różne rzeczy widziałam. Ja np nie mięknę. Autorka nie wie co zrobi nauczycielka.
        • asia06 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 15:10
          > Wbrew pozorom nauczyciele, którzy są tacy ważni w stosunku do dzieci i rodz
          > > iców zazwyczaj miękną, jeśli ich sprawa ma się oprzeć o kuratorium.
          >
          > Naprawdę, różne rzeczy widziałam. Ja np nie mięknę. Autorka nie wie co zrobi na
          > uczycielka.

          Napisałam zazwyczaj. Z obserwacji 15-letnich.



          > Pismo do dyrektora z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego o takiej sytuacji nie poinf
          > > ormowano rodziców, tylko czekano do wywiadówki (swoją drogą wywiadówka do
          > piero
          > > w połowie listopada to jakieś nieporozumienia) z przesłaniem informacji d
          > o kura
          > > torium (konieczne, inaczej w szkole zazwyczaj niewiele się daje wyjaśnić)
          > .
          >
          > Najgłupsza rada jaką czytałam. Jak można traktować dyrektora jak kretyna, który
          > sobie nie poradzi z prostą sprawą.


          Nie, nie jak kretyna. Ale jak takiego, któremu się nie chce, bo to wynika z postu założycielki wątku. Wielu lubi sprawą sobie głowy nie zawracać. To też z doświadczenia.
          • nandadevir Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 19:27
            uczysz 15 lat i dajesz takie rady?
            Z tego co pamiętam autorka nic nie pisała o dyrektorze.
            • asia06 Re: Problem z nauczycielem 14.11.12, 21:42
              > uczysz 15 lat i dajesz takie rady?

              No niestety, takie doświadczenia. Też liczyłam na początku pracy, że wszystko daje się załatwić na poziomie szkoły. Niestety, tak nie jest.

              > Z tego co pamiętam autorka nic nie pisała o dyrektorze.

              Owszem, pisała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka