• sundry Re: Adopcja. 14.11.12, 11:53
      Mam adoptowane rodzeństwo i chyba niczego nie jestem w życiu tak pewna jak tego, że na adopcję się nie zdecydowałabym.
      • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 14.11.12, 12:08
        Aż tak dawało popalić? Dawaj, agresja, dragi, upośledzenie?
        • sundry Re: Adopcja. 14.11.12, 15:36
          Wszystkiego po trochu, FAS, prawdopodobnie RAD, upośledzenie akurat nie.
          • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 14.11.12, 16:01
            Ale chociaż ostatecznie wyszli na ludzi?
            • sundry Re: Adopcja. 14.11.12, 18:51
              Jeden wyszedł, drugi mniej.
    • stuletnia_stokrotka Re: Adopcja. 14.11.12, 12:06
      zdecydowanie nie
    • broceliande Re: Adopcja. 14.11.12, 14:01
      Nie, przez myśl by mi nie przeszła adopcja.
      Nie sądzę, żebym mogła kochać adoptowane dziecko.
      Idea jest szlachetna, ale nie dla mnie.
      • verdana Re: Adopcja. 14.11.12, 14:10
        Tak, gdybym nie mogła mieć dzieci. Nie, gdyby dziecko adoptowane miało być dzieckiem kolejnym, po rodzonym.
    • mamako2216 Re: Adopcja. 14.11.12, 14:25
      Zdecydowanie tak gdybym nie mogła mieć swoich dzieci.
    • dorotakatarzyna Re: Adopcja. 14.11.12, 16:17
      Mam trójke własnych, więc mi wystarczy wink Natomiast moja siostrzenica jest adoptowana - kocham ją jak rodzoną. Naprawdę, nie ma żadnej różnicy. Gdyby siostrze coś się stało, na pewno zajęłabym się tym dzieckiem.
      Dla nas adopcja nie stanowi tabu, dookoła jest mnóstwo dzieci adoptowanych i w rodzinach zastępczych. Normalka.
    • anorektycznazdzira Re: Adopcja. 14.11.12, 20:08
      Raczej tak, ale zależy kogo. No sorry, ale zależy, gó...e od skojarzeń.
      • anorektycznazdzira Re: Adopcja. 14.11.12, 20:09
        OMG, co ja napisałam?! Głównie miało być, no nie mogę: i mnie takie coś wzięło i wykropkowało.
        • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 21:54
          Dzieki za odpowiedzi,wiecej na nie,sama nie wiem co o tym myslec dla mojego zwiazaku to tragedia.
          • lelija05 Re: Adopcja. 14.11.12, 22:24
            Ktoś was poprosił?
          • amy.27 Re: Adopcja. 14.11.12, 22:35
            wszystko zależy od człowieka.

            I zależy jaką ty jesteś osobą i jak sama podchodzisz do pewnych spraw.

            Przykładowo - ja i znajoma dowiedziałyśmy się o chorobie - tej samej.
            Ona - przypłaciła to załamaniem. Płacze, czarne wizje, dół.
            Jak ja się dowiedziałam - to mnie to zwisało, dowiedziałam się jakie leki, jakie konsekwencje, stwierdziłam że jak od tego nie umrę to nie ma co robić szumu i ogólnie są gorsze rzeczy na świecie.

            Dlatego te same rzeczy jednych przerosną - dla innych są wyzwaniem. Z adopcją tak samo. Tylko w adopcji kwestią jest co jest jej powodem. Bo jeśli można mieć biol dzieci, adoptuje się i potem jest cyrk - to człowiek ma pretensje do siebie po co to robił. A jak nie mógł mieć dzieci, adoptował i ma cyrk- to może myśleć że lepsze takie dziecko niż żadne, a chore równie dobrze mogłoby mu się urodzić.

            Większość mam jest na nie - bo mają swoje dzieci. Jakbyś poczytała forum bocian itd - to poznałabyś matki które uważają adopcję za cud.
            • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 22:51
              Myslalam,ze sprawe dzieci mamy zalatwiona,obgadana koniec tematu.
              Nie powinnam pisac co sie stalo bo wiem,ze czyataja to forum osoby z mojego otoczenia moi znajomi,ktorzy wiedza ze jola-kotka to jola....... .Dobra inaczej to nie ma sensu.
              W skrocie chodzi o to,ze pani jest w ciazy a ma juz dzieci i zdecydowala sie oddac do adopcji,maz tej pani jest jak najbardziej za.
              Oni szukaja kogos do adopcji i rozmawiali z moim facetem a ten sie napalil,argumentuje to tym,ze ja nie chce dzieci bo figura itp.Twierdzi,ze to super wyjscie z sytuacji.
              A ja ich nie chce bo sie do tego nie nadaje,nie bede dobra matka.
              Boje sie,ze jak sie nie zgodze to za dwa,trzy lata rozpadnie sie moj zwiazek z powodu braku dziecka.
              Niby nie, tak on mowi,ze nie zamienilby mnie na zadne dziecko,ale po tym co ostatnio sie stalo to juz nie wiem jak to jest tak na serio.
              Wyc mi sie chce.
              • czarnaalineczka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:04
                po pierwsze nie mozecie adoptowac dziecka jesli nie jestescie malzenstwem
                po drugie jesli dziecko ma byc tylko sposobem na zatrzymanie faceta to bedzie potwornie skrzywdzone
                • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:07
                  Slub to nie problem i nie zrozumialas,ode mnie facet nie chce odejsc tylko widze,ze chce miec dziecko i to kiedys moze byc powodem rozpadu naszego zwiazku.
                  • czarnaalineczka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:21
                    co znaczy ze slub to nie problem ?
                    myslisz ze wezmiesz slub dzien przed adopcja i ze to przejdzie ???
                    ze usasadnisz adpcje tym ze sie o fogure boisz ?
                    no wez az takich glupich sadow nie ma
                    • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:35
                      Nie mam pojecia jak to jest z tym slubem i ja nigdzie nie napisalam,ze nie mam dzieci bo o figure sie boje,przeczytaj jeszcze raz na spokojnie co napisalam.
                      • czarnaalineczka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:39
                        napisalas ze twoj facet tak powiedzial
                        • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:43
                          Dokladnie,facet powiedzial,a nie ja to roznica.
                          On myslal,ze ja nie chce dzieci ze wzgledu na moja fobie a to nie prawda.
                          • czarnaalineczka Re: Adopcja. 14.11.12, 23:46
                            ale on tak serio mysli ze sobie mozna ot tak adoptowac dziecko ze strachu przed utrata figury ???

                            jestes pewna ze chcesz z nim byc ?
                            • jola-kotka Re: Adopcja. 15.11.12, 00:00
                              On nie ma pojecia o procedurach itd.ale jutro sie dowie juz jest gdzies tam umowiony.
                              On nikomu nie bedzie chyba mowil,ze ja nie chce dzieci bo figura,tymbardziej,ze mu powiedzialam,ze nie dlatego nie chce dziecka.
                              Chce z nim byc ten facet to ktos kto potrafi ogarnac moje doly,moje leki,daje mi maksymalnie duzo czulosci i milosci a ja bez tego nie potrafie zyc.
                              Jestem poharatana po pierwszym malzenstwie jeszcze sie nie pozbieralam pomimo,ze minelo troche czasu,potrzebuje tej stabilizacji,ciepla,tej maksymalnej uwagi jaka on mi poswieca.
                              Gdybym nie chciala z nim byc juz bym nie byla.
                              A to,ze on ma takie zdanie o tej figurze i dziecku to ja mu sie nie dziwie widzi jak ja mam poprzewracane w glowie na tym punkcie i ze to jest silniejsze ode mnie.
                              Kocham go najbardziej na swiecie.
                              • czarnaalineczka Re: Adopcja. 15.11.12, 00:12
                                a co odpowiecie jak was zapytaja czemu nie macie dzieci czy czemu nie chcecie miec biologicznych dzieci ?
                                • jola-kotka Re: Adopcja. 15.11.12, 00:29
                                  Nie wiem,nie to jest moim problemem ja nie chce adoptowac tego dziecka,zadnego,nie chce miec dzieci,a widze,ze moj facet tak a mowil niedawdo cos zupelnie innego.
                                  • dorotakatarzyna Re: Adopcja. 15.11.12, 13:53
                                    Bogu dzięki, nawet przy adopcji psa dokładnie sprawdzają przyszłego właściciela. Nie bój się, nikt ci na siłę nie wciśnie dziecka. Jest to potwornie trudna procedura, tylko dla najwytrwalszych. Trzeba mieć milion różnych zaświadczeń, pozwoleń i decyzji. Także od psychiatry. Nie masz szans ich przejść, więc bez obaw!
                                    • jola-kotka Re: Adopcja. 15.11.12, 23:35
                                      dorotakatarzyna napisała:

                                      > Bogu dzięki, nawet przy adopcji psa dokładnie sprawdzają przyszłego właściciela
                                      > . Nie bój się, nikt ci na siłę nie wciśnie dziecka. Jest to potwornie trudna pr
                                      > ocedura, tylko dla najwytrwalszych. Trzeba mieć milion różnych zaświadczeń, poz
                                      > woleń i decyzji. Także od psychiatry. Nie masz szans ich przejść, więc bez obaw
                                      > !

                                      Co to ma byc?
                                      chamstwo nie zna granic serio.
                                      • dorotakatarzyna Re: Adopcja. 16.11.12, 09:12
                                        Nie, to nie jest chamstwo. To znajomość realiów. Pisałam już, że w rodzinie jest adoptowane dziecko. Wiem, ile trzeba przejść, aby do adopcji doszło. To nie jest tak, że jedna kobieta rodzi dziecko, nie chce go, to myk - i bierze druga. Tadam, i mamy adopcję. Grubo się mylisz.
                                        Nawet gdybyś pragnęła adopcji z całych sił, to musisz to udowodnić, przechodząc różne badania. Psycholog i psychiatra od razu się zorientują, że ty dziecka tak naprawdę nie chcesz. I po kłopocie.
              • ga-ti Re: Adopcja. 14.11.12, 23:16
                Na adopcję dziecka, którego znam rodziców, a rodzice oddali do adopcji, bo tak, i rodzice znają mnie to chyba bym się nie zgodziła. Bałabym się, że im się odwidzi, jak zobaczą, jakie fajne jest to będą chcieli odebrać albo kontakty utrzymywać, albo ... no nie wiem, może filmów za dużo, ale na taki układ chyba bym nie poszła, tym bardziej, gdy miałoby to być moje jedyne dziecko. Może inaczej w sytuacji gdy mam swoje biologiczne, a te adoptuję, czy przysposabiam raczej, dla poprawy jego bytu, odciążenia rodziny, do poprawy ich sytuacji itp.

                Co do Twojej sytuacji, jeśli nie możesz mieć dzieci to zmień forum i nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji.
                Jeśli możesz, a nie chcesz to też sobie spokojnie czekaj. Może kiedyś Ci minie ta niechęć, a może nie. Nie ma co wyrokować i się zadręczać.
                Jeśli poważnie myślisz o tym facecie to chyba wiele poważnych rozmów przed Wami.
                Życzę podjęcia najlepszych decyzji!
                • anetaa Re: Adopcja. 15.11.12, 00:28
                  W kregu blizszych i dalszych znajomych ostatnio dwe rodziny rozwiazaly adopcje z nastoletnimi dziecimi - na pewno nie jest to tak łatwy temat jak wydawal mi sie jeszcze kilka lat temu.
                  • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 16.11.12, 09:15
                    Straszne, ciekawe czy rodzonych dzieci też by się pozbyli, a przecież rodzone dzieci też sprawiają problemy wychowawcze w wieku nastoletnim.
    • zofijkamyjka Re: Adopcja. 14.11.12, 22:20
      Dźwigam już 10 lat smile
    • atowlasnieja Re: Adopcja. 15.11.12, 15:20
      ja nie udźwignęłam macierzyństwa biologicznego.

      Nie, nigdy nie myślałam o adopcji w ramach powiększania rodziny, jedynie co bym zrobiła gdyby nagle zostało osierocone dziecko z mojej bliskiej rodziny; czy bym była w stanie przejąć nad takim dzieckiem opiekę.


      Ale biorąc pod uwagę adopcję to na pewno starałabym się by biologiczna rodzina mnie nie poznała... Miałam kiedyś okazję obserwować kobietę która wydawała szczeniaki i nawiedzała je w nowych rodzinach, krytykując nowych właścicieli. Ludzie często nie potrafią się emocjonalnie odkleić od czegoś co było ich...
    • gku25 Nie. 16.11.12, 14:26

    • kamelia04.08.2007 Re: Adopcja. 16.11.12, 18:32
      ja tak - najchetniej swiezo wyjete z brzucha z adopcji ze wskazaniem, bez chorób
      mój chlop raczej nie,

      poniewaz w tych sprawach kompromisu nie ma, to nie bedzie adpocji. Trzeba sobie samej w ciązy bedzie chodzic i samej urodzic,

      pewnie bysmy tez nie dostali dziecka, bo same dobre checi to za mało, trzeba miec wille z basenem i miliony na koncie - to jest niby gwarancja powodzenia i udanej adpocji. Szkoda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka