13.11.12, 22:25
Byłybyscie w stanie zdecydowac sie na adopcje,chodzi mi o taka decyzje psychiczna.
Udzwignely byscie to,czy raczej nie?
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Adopcja. 13.11.12, 22:36
      Byłam już prawie zdecydowana, kiedy zaszłam w ciążę; ciągle biorę to pod uwagę.
      Ale ja z tych raczej chłodnych emocjonalnie, miłość macierzyńska przychodziła bardzo stopniowo.
      • carmita80 Re: Adopcja. 13.11.12, 22:38
        Raczej nie.
    • ladnyusmiech Re: Adopcja. 13.11.12, 22:42
      Jak dla mnie to trochę gdybanie.
      Takie sytuacje najczęściej życie weryfikuje. Bo jedno to nasze wyobrażenie o swoich emocjach, decyzjach,zachowaniu a drugie to fakty (czyli późniejsza rzeczywistość) które mogą się nieco różnić od wyobrażeń.
      Mam znajomych którzy adoptowali wcale niemała dziewczynkę. Nie, że nie mają problemów. Ale decyzję uważają za jedną z najważniejszych w swoim życiu, w tym pozytywnym sensie.
      • jola-kotka Re: Adopcja. 13.11.12, 22:45
        Ok,ale zeby podjac taka decyzje to trzeba znac troche sama siebie i zdawac sobie sprawe czy jestem gotowa sie tego podjac czy nie.
        Dam rade pokochac to dziecko czy nie i wiele,wiele innych takich dylematow.
        Nie da sie zaadoptowac a dopiero potem zastanawiac sie czy podolam czy pokocham czy dam rade.
    • dziennik-niecodziennik Re: Adopcja. 13.11.12, 22:44
      ja jestem zdecydowana juz od paru lat. mąż też popiera, pracujemy nad rodziną i zbieramy siły i odwagę.
      ja po prostu wiem ze gdzies czeka na mnie mój synek smile
      • kkalipso Re: Adopcja. 13.11.12, 22:55
        to ty dziecka nie masz?
        • antyideal Re: Adopcja. 13.11.12, 23:03
          A co za roznica czy ma dziecko czy nie ??
          • kkalipso Re: Adopcja. 13.11.12, 23:17
            antyideal napisała:

            > A co za roznica czy ma dziecko czy nie ??

            Z tego co kojarzę to ma ,stąd moje zdziwienie.
            Dla ciebie może to bez różnicy dla mnie odwrotnie..

            Ja osobiście jestem bardziej za wspieraniem szpitali,domów dziecka i ogólnie za udzielaniem się społecznym ,niż za adopcją..kocham dzieci,ale nie nie podjęłabym się wychowania obcego dziecka...
            • princesswhitewolf Re: Adopcja. 14.11.12, 11:32
              twoj gust. my mamy inny...
        • dziennik-niecodziennik Re: Adopcja. 14.11.12, 15:54
          mam. a co? dzieciate adoptowac nie mogą?...
    • ga-ti Re: Adopcja. 13.11.12, 22:54
      Tak.
      Mamy dwójkę swoich biologicznych, ale od bardzo dawna myśleliśmy też o adopcji. Na razie warunki lokalowe i chyba materialne nam nie pozwalają. No i nie wiem, czy udźwignęlibyśmy całą biurokrację. Ale emocjonalnie dałabym radę, tak czuję. Oporów brak.
      Może kiedyś będzie taka szansa.
    • kkalipso Re: Adopcja. 13.11.12, 22:58
      Ja jestem na nie!
      • mamaemmy Re: Adopcja. 13.11.12, 23:06
        ja myslę,że tak,bo wiem,że nawet milośc do Emmy przyszła powoli-najpierw byl strach i wyparcie...Myslę,że gdyby Emma nawet nie była moja-kochałabym ja tak samo po tylu latach.
        Bierzemy taka opcje pod uwagę-adopcje.
    • vocativa Re: Adopcja. 13.11.12, 23:16
      Tak, jesteśmy w trakcie starań o adopcję.
    • hermenegilda_zenia Re: Adopcja. 13.11.12, 23:18
      Bez problemu, tak, byłabym w stanie zaadoptować dziecko. Jednak mój mąż ma wątpliwości w tym względzie, więc w sytuacji wąpliwości z jego strony uznałam, że trzeba się wycofać, bo tu nie ma miejsca na kompromis, musi panować jednomyślność. Adoptowane dziecko to nie piesek, którego można się pozbyć, jak nastręcza zbyt wiele problemów.
      • jola-kotka Re: Adopcja. 13.11.12, 23:21
        Pieska tez nie mozna sie pozbyc nawet jak sprawia problemy.
        • paliwodaj Re: Adopcja. 13.11.12, 23:33
          znajac siebie sama jestem pewna ze bylabym w stanie adoptowac dziecko. Znam kilka rodzin, ktore adoptowaly dzieci, wspaniali ludzie i zgadzam sie trzeba miec pewne wrodzone predyspozycje aby to zrobic i dac dom i milosc zupelnie obcemu dziecku.
          Mojego syna kolega, jest dzieckiem adoptowanym z Chin, jednym z 3 adoptowanych dzieci przez ta rodzine. Dla mnie to wielcy ludzie, aby dzieci nie stracily swiadomosci skad pochodza, rodzice zapisali je na lekcje chinskiego i sami nauczyli sie mowic po chinsku.
        • hermenegilda_zenia Re: Adopcja. 14.11.12, 12:22
          Wiele wątków tu zakładanych wskazuje na coś innego. Mamusie nabywają zwierzaka, a potem lament, że brudzi, że niszczy, że nie ma chętnych do spacerów itp. itd. , więc gdzie i jak najlepiej się go pozbyć.
    • taje Re: Adopcja. 13.11.12, 23:28
      Nie wiem, mogłabym nie udźwignąć. Pokochałabym pewnie łatwo ale boję się, że mogłabym przestać kochać a to nie jest los, którego życzyłabym jakiemukolwiek dziecku. Od kiedy urodziłam własne dzieci zrozumiałam sens powiedzenia "krew nie woda".
      • czarnaalineczka Re: Adopcja. 13.11.12, 23:31
        >Od kiedy urodziłam własne dzieci zrozumiałam sens powiedzenia "krew nie woda".

        chyba jednak nie zrozumialas
        bo to nie o tym powiedzenie
        • taje Re: Adopcja. 13.11.12, 23:38
          Masz rację, skróciłam za bardzo, chodziło mi rzecz jasna o to, że "krew jest gęstsza niż woda". A nie o pokrzywy smile
          • czarnaalineczka Re: Adopcja. 13.11.12, 23:41
            smile na w sumie najpierw pokrzywy a potem gestnieje wink
    • czarnaalineczka Re: Adopcja. 13.11.12, 23:32
      pojecia nie mam czy bym sie zdecydowala
    • yenna_m Re: Adopcja. 13.11.12, 23:43
      nie
    • e-kasia27 Re: Adopcja. 14.11.12, 01:56
      Tak.
      Zawsze chciałam to zrobić.
      Na początku naszego małżeństwa(mieliśmy wtedy już jedno własne dziecko) chcieliśmy adoptować trójkę dzieci, przeszliśmy całą procedurę, ale jak przyszło co do czego i zaproponowali nam dzieci z licznymi problemami, to mój chłop się wystraszył i rozmyślił. Pewnie gdybym się wtedy uparła, to zrobiłby to dla mnie, ale się nie uparłam, bo bałam się, że nie wyjdzie z tego nic dobrego.
      Bardzo żałuję, że nic z tego nie wyszło, ale z perspektywy czasu patrząc, wiem, że on się do tego naprawdę nie nadaje, żeby być ojcem cudzych dzieci, więc dobrze, że w porę się rozmyślił i nie doszło do tej adopcji.
    • koza_w_rajtuzach Re: Adopcja. 14.11.12, 06:56
      Tak, byłabym w stanie, ale mój mąż nie.
      A ogólnie miałam taki plan, że jedno dziecko urodzę, a drugie adoptuję wink. Mam dwoje rodzonych.
    • fajnykotek Re: Adopcja. 14.11.12, 08:31
      Nie, zdecydowanie nie.
      Akurat tak się składa, że znajomi mają adoptowaną dwójkę. Każde z innych rodziców. Jak słyszę jakie problemy są z tymi dziećmi to sorry, ale to nie dla mnie sad.
      I u nich akurat jest tak, że jedno dziecko wzięli już kilkuletnie z patologicznej rodziny alkoholików - i tu spodziewali się, że te problemy będą.
      A drugie miało kilka tygodni i niby było zdrowe, niestety pewne upośledzenia wyszły dopiero później.
      Słyszałam, że wiele z tych dzieci jest owocem kazirodztwa, ale nikt o tym rodzicom adopcyjnym nie mówi tongue_out.
      • chipsi Re: Adopcja. 14.11.12, 08:52
        > Słyszałam, że wiele z tych dzieci jest owocem kazirodztwa, ale nikt o tym rodzi
        > com adopcyjnym nie mówi tongue_out.

        Gupja jezdeź wiesz? tongue_out
        A tak poważnie to rodzic adopcyjny ma wgląd w akt urodzenia dziecka itd.
        Moja mama jest adoptowana. Część jej rodzeństwa też, z tym że tylko brat razem z nią, reszta gdzie indziej. Rodzice biologiczni pili. Rodzice adopcyjni wychowali na porządnych ludzi. Mój wujek jest abstynentem, ciocia zagorzałą katoliczką (w pozytywnym sensie), moja mama najwspanialszą kobietą na świecie.
        Koniec końców: tak, mogłabym adoptować dziecko.
        • fajnykotek Re: Adopcja. 14.11.12, 10:34
          Jasne, że rodzic adopcyjny ma wgląd w akt urodzenia dziecka - a tam "ojciec nieznany".
          Pomyśl chwilę, kazirodztwo jest przecież karane, nie?
          • vocativa Re: Adopcja. 14.11.12, 10:56
            To prawda,że część dzieci oddawanych do adopcji jest owocem kazirodztwa. Tylko co to zmienia?One też potrzebują dobrych, normalnych rodziców.
            • memphis90 Re: Adopcja. 15.11.12, 23:16
              To, że zwiększa się ryzyko chorób uwarunkowanych genetycznie.
              • vocativa Re: Adopcja. 16.11.12, 14:12
                To prawda. Z tym,że potencjalnie chore dzieci, też potrzebują rodziców. Wiadomo,że dzieci oddawane do adopcji, statystycznie mają dużo mniejsze szanse być zdrowe i wzorcowo się rozwijać. Znaczna część z nich ma uszkodzone mózgi przez FAS. Często były nieludzko traktowane po urodzeniu do momentu, aż ktoś się zorientował i odebrał je biologicznym rodzicom. Moim zdaniem zwłaszcza te dzieci potrzebują dobrego, ciepłego domu i wsparcia. Pewnie, że decydując się na adopcje trzeba być świadomym tych zagrożeń i liczyć się z tym. Zastanowić z czym będziemy się wstanie zmierzyć a co nas przerasta.
          • chipsi Re: Adopcja. 14.11.12, 11:00
            To prawda, tzn tak myślę, chociaż nigdy się nie spotkałam (ja ani znajomi) z tym że ojciec nieznany. Rozumiem że obawiałabyś się że takie dziecko mogło by posiadać wady genetyczne. Z drugiej strony nie ma jakiejkolwiek gwarancji na to że nie będzie takiego posiadało dziecko z "normalnej" rodziny czy chociażby własne rodzone.
            • guderianka Re: Adopcja. 14.11.12, 11:08
              Nigdy nic nie wiadomo
              Ciocia adoptowała córeczkę-zdrową, po 6 tygodniach, mała była wcześniakiem ale rozwijała się ksiązkowo. W wieku 2 lat nadal jednak nie chodziła-w końcu okazało sie, że w wyniku antybiotyków podawanych na rozwój płuc uszkodzone zostały panewki biodrowe. Dziewczyna jest fenomenalna-ale niepełnosprawna, wymaga rehabilitacji, nigdy nie będzie wyglądała i poruszała sie jak zdrowe dziecko. Adoptowano dziecko teoretycznie zdrowe-w trakcie wyszło co innego.
              Moja Starsza tez urodziła sie zdrowa a po latach jednak okazało sie , ze jest niepełnosprawna
              O ile FAS bywa widoczny, RAD(ZZW) do przewidzenia zwłaszcza w przypadku dzieci starszych (u noworodka nie zawsze można powiazać jesli nie ma całego spektrum objawów) to jednak jest masa wad ukrytych, których istnienia nie można podejrzewać. Więc co-nie adpotować jesli ktoś czuje sie na siłach i ma potrzebe serca ?
              • fajnykotek Re: Adopcja. 14.11.12, 13:48
                Jeśli ktoś ma świadomość tego wszystkiego o czym wyżej było, a mimo to jest gotowy pokochać takie dziecko, to ok.
                Tylko, że część rodzin adopcyjnych nie ma takiej świadomości, a przede wszystkim - tu przypadek moich znajomych - nie potrafią sobie poradzić z takich dzieckiem sad.
                • lelija05 Re: Adopcja. 14.11.12, 13:58
                  Twoi znajomi oddali, bo nie dali rady, rozumiem to, znam przypadek, gdzie małżeństwo oddało dziecko po paru miesiącach, bo pani zaszła w ciążę. I to było zdrowe, śliczne, grzeczne dziecko.
                • ashraf Re: Adopcja. 14.11.12, 14:06
                  Nie dali rady i nikt im nie pomogl. Dziecko pobrane? Podpisane? To prosze sobie radzic samemu uncertain
        • memphis90 Re: Adopcja. 15.11.12, 23:15
          W akcie nie musi być danych ojca. NN. I z reguły nie znasz historii rodziny, poprzednich dzieci, porodów, chorób, narażenia na alkohol, nikotynę i narkotyki w trakcie ciąży matki biologicznej.
          • chipsi Re: Adopcja. 16.11.12, 09:07
            Czyli nie mogąc urodzić własnego dziecka lepiej pozostać samotnym do końca życia bo może matka jakiegoś dziecka wypiła piwo w ciąży? Bo ja jestem taka idealna że moje dziecko nie miało by żadnych chorób genetycznych a takie, którego rodzice zginęli na pewno ma?
            • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 16.11.12, 09:13
              Naturalne sieroty (czyli dzieci których rodzice zginęli) to bardzo mały procent wszystkich dzieci przeznaczonych do adopcji, na ogół są to jednak dzieci których matki żyją (ojcowie nieznani bądź pokroju owych matek), ale są alkoholiczkami, narkomankami, upośledzonymi umysłowo, o niskiej inteligencji dzięki czemu nie mogą ogarną niemowlaka i często te prawa są im odbierane, często są to też osoby bardzo ubogie przy tym wszystkim więc w ciąży raczej witaminek i dobrego jedzenia sobie nie kupowała.
      • jak.z.nut Re: Adopcja. 14.11.12, 08:59
        No i dobrze że nie, w twoim przypadku, na szczęście. A pomyślałaś ze w historii twojej rodziny też mógł się zdarzyć alkoholizm i kazirodztwo... biedactwo
    • franczii Re: Adopcja. 14.11.12, 08:58
      Chyba nie. Gdybym nie miala dzieci biologicznych to byc moze bym mogla adoptowac. Zanim urodzilam wlasne inaczej myslalam o adopcji i nie myslalam, ze to niemozliwe. Ale przy wlasnych zaznalam tak silnej wiezi biologicznej, ze obawiam sie ze z adoptowanym nie potrafilabym. Bylaby to zupelnie inna relacja i to by bylo krzywdzace dla dziecka. Ja pewnie bym sobie zdawala z tego sprawe i mialabym poczucie winy.
    • guderianka Re: Adopcja. 14.11.12, 09:52
      tak
      ale mój M miałby problem z całkiem obcym dzieckiem
    • ashraf Re: Adopcja. 14.11.12, 09:54
      Raczej nie, ale jestem w ciazy, wiec pewnie jestem nieobiektywna. Obawiam sie trudnosci w nawiazaniu wiezi z "cudzym" dzieckiem z problemami (a noworodkow prosto ze szpitala jest b.malo), moglabym tego nie udzwignac. M tez jest na nie. Aczkolwiek znam 2 pary z adoptowanymi dziecmi i obie rodziny radza sobie wspaniale, wiec to kwestia nastawienia i gotowosci. W Polsce dochodzi dodatkowo problem braku wsparcia dla rodzicow adpocyjnych - rzetelnych informacji o pochodzeniu dziecka, wsparcia psychologicznego itd.
    • lelija05 Re: Adopcja. 14.11.12, 09:58
      A ty Jola, dałabyś radę?
    • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 14.11.12, 09:58
      Mogłabym adoptować dwójkę ładnych, zdrowych, grzecznych, inteligentnych, pracowitych nieco odchowanych dzieci.
    • sonia-3 Re: Adopcja. 14.11.12, 09:58
      Jesteśmy w temacie na bieżąco. Właśnie zakończyliśmy całą procedurę adopcyjną, łącznie ze szkoleniem. Mamy własne biologiczne dziecko ( 8-letnią córkę) i tak jak Ty chcieliśmy zaadoptować kilkuletnią dziewczynkę. Ale niestety, nie jest to takie proste, jak się ma własne dzieci. My nie dostaliśmy przez to kwalifikacji i nie możemy zostać rodzicami adopcyjnymi. Panie miały obiekcje, czy poradzimy sobie ,bo rodzicielstwo adopcyjne, to zupełnie inna bajka, niż rodzicielstwo biologiczne. Po szkoleniu sama doszłam do wniosku, że chyba Panie psycholog miały rację. Poczytaj sobie forum Nasz Bocian. To kopalnia wiedzy na temat adopcji.
      • ledzeppelin3 Re: Adopcja. 14.11.12, 10:06
        Mój chłop nie.
        Ja, tylko gdybym miała zdiagnozowaną na 100% bezpłodność wykluczającą macierzyństwo biologiczne (typu wrodzony brak macicy, atrezja jajników etc).
        Gdy się spojrzy na problemy dzieci w domach dziecka- praktycznie każde z nich ma zespół FAS lub/i zespół RAD, to nie mogę pojąć, jak rodzice z własnymi biologicznymi dziećmi chcą obciążać rodzinę wychowywaniem dziecka dysfunkcyjnego- bo trafienie na 6-tygodniowe zdrowiutkie niemowlę to szansa jak jeden na milion. Czy ci rodzice myślą o dziecku własnym, które czy chce czy nie chce będzie zaangażowane w proces socjalizacji dziecka zaburzonego?
        • an_ni Re: Adopcja. 14.11.12, 10:11
          idealistki, po prostu albo nie wiedza co to RAD, bo chyba o FAS slyszaly
          znajoma znajomej oddala wlasnie takie adoptowane dziecko z FAS do jakiegos osrodka wychowawczego, bo nie mogla sobie poradzic z 9 latka! ktora od jakis 5 -6 lat byla z nimi w rodzinie (maja wlasnego starszego syna)
        • sonia-3 Re: Adopcja. 14.11.12, 10:16
          I to właśnie była ta przeszkoda, której my, kierowani własnymi chęciami i marzeniamin, do końca nie przemyśleliśmy. Ale na szczęście w Ośrodkach Adopcyjnych ,pracują specjaliści, którzy bez emocji, realnie oceniają możliwości danej rodziny. Bo jedna sprawa, to skazanie własnego dziecka na pogorszenie się komfortu życia, a druga, to unieszczęśliwienie dziecka adoptowanego, choćby tym, że matka zawsze stanie w obronie swojego dziecka, w sytuacjach ,gdyby dziecko adoptowane, swój pokład gniewu i agresji, wyładowywało właśnie na nim, przez co mogłoby być odrzucone. To wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. ale aby to zrozumieć, trzeba się w to bardzej zagłębić.
        • gazeta_mi_placi Re: Adopcja. 14.11.12, 10:23
          Dokładnie, kto zamiast usunąć problemową ciążę rodzi i oddaje (albo zabierane są prawa rodzicielskie) dziecko? Osoby mało inteligentne, mało bystre, z problemami typu alkohol lub psychicznymi, najczęściej z bardzo ubogich środowisk.
          • jola-kotka Re: Adopcja. 14.11.12, 12:49
            Przeważnie,ale oswiecona zostałam brutalnie i okazuje się,że nie zawsze.
        • lauren6 Re: Adopcja. 14.11.12, 13:13
          Dla mnie przyjęte opcje to urodzenie własnego dziecka, urodzenie dziecka z in vitro, urodzenie dziecka z zaadoptowanego zarodka z in vitro. Wolałabym urodzić biologicznie cudze dziecko niż adoptować urodzone przez kogoś innego, które niemal na pewno ma FAS, RAD i jak pisały wyżej dziewczyny może posiadać niespodziankę w postaci odziedziczonego po rodzicach kazirodztwa. Zwyczajnie na świecie nie czuję się na siłach by wychować takie dziecko i wolałabym na zawsze pozostać bezdzietna niż wpakować się w sytuację, która nie będzie łatwa ani dla mnie, ani dla takiego dziecka.
          • asia_i_p Re: Adopcja. 14.11.12, 17:28
            Jak się dziedziczy kazirodztwo?
      • dziwna70 Re: Adopcja. 14.11.12, 19:58
        Też adoptowaliśmy chłopca jak nasza biologiczna córka miała 8 lat. Synek ma dziś 8 lat, sprawia bardzo dużo problemów, jest nadpobudliwy i ma problemy z koncentracją. Może to efekt alkoholu w ciąży, geny, a może poprostu tak ma. Urodziłam kolejnego synka po 6latach. Nie wyobrażam sobie oddania dziecka tylko dlatego, że urodziłam kolejne. Kochamy go tak samo, chociaż ciągle musimy go o tym zapewniać. "Życzliwi" sąsiedzi straszyli moje dziecko, że oddamy Go jak tylko młodsze zacznie sie do nas usmiechać. To prawda rodzicielstwo adopcyjne jest dużo trudniejsze, ale wcale nie znaczy gorsze. Jeśli ktoś nie przemyślał tematu, niech lepiej da spokój. Nieudana adopcja to tragedia głównie dziecka, pamiętajmy o tym.
    • husmus Re: Adopcja. 14.11.12, 10:05
      Jestem mamą adopcyjną.
      Synka adoptowaliśmy, kiedy miał 3 miesiące, teraz ma 9 lat.
      Kiedy go zobaczyłam pierwszy raz, nie spadło na mnie olśnienie. Miłość przychodziła dzień po dniu. Też bałam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam, ale dzisiaj nie wyobrażamy sobie, że można kogoś kochać bardziej, niż my naszego syna.
      Dodam, że jak dotąd nie mieliśmy z nim żadnych problemów (zdrowotnych, rozwojowych, edukacyjnych, emocjonalnych), wręcz przeciwnie.
      Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć inne dziecko, niż mój Syn.
      Jesteśmy w trakcie drugiej procedury adopcyjnej.
      Popieram adopcję całym sercem, ale tylko wtedy jest szansa na jej powodzenie, gdy decydujemy się na ten krok świadomie.
    • an_ni Re: Adopcja. 14.11.12, 10:08
      Nie, nigdy bym sie nie zdecydowala nawet gdybym nie mogla miec dzieci, nawet gdyby maz/partner bardzo chcial
    • marianna72 Re: Adopcja. 14.11.12, 10:25
      Raczej nie .Moze dlatego ,ze w jakims sensie zawodowo siedze w adopcji i wiem ,ze to ciezki temat. Nie balabym sie ,ze nie pokocham dziecka ale ,ze nie udzwigne problemow jakie moga sie wiazac z adopcja dziecka ( jego lekow , problemow) Sama mam trojke wlasnych wiec wiem jak moze byc ciezko w okresie dojrzewania z dzieckiem bez "syndromu porzucenia" musi byc duzo ciezej z dzieckiem z takim obciazeniem .Chyba nie bylabym gotowa na swiadoma decyzje chyba ,ze zycie postawiloby mnie w takiej sytuacji np dziecko w rodzinie , ktore zostajesamo wtedy nie mialabym watpliwosci ,ze tak
    • gaskama A masz taki dylamat? Stoisz przed taką decyzją? 14.11.12, 11:16
      • jola-kotka Re: A masz taki dylamat? Stoisz przed taką decyzj 14.11.12, 13:08
        "skoro nie chcesz urodzić to może zdecydujemy się na adopcję"
        Tu pada pewna historia kobiety i jej męża,których znam,żadna patologia,wręcz przeciwnie.
        Przepraszam,ale sprawa rozdmuchana chyba już na całe miasto dlatego więcej nie mogę napisać.
        Chodzi o adopcję ze wskazaniem.
        "przemysl to kochanie"
        zwalilo mnie z nóg.
    • princesswhitewolf Re: Adopcja. 14.11.12, 11:23
      tak.
      A jak juz sie zdecydowalam na adopcje i zaczelam szukac agencji to zaszlam ciaze co ciekawe.
      • ashraf Re: Adopcja. 14.11.12, 11:25
        Ciekawe, ale jakies rzadkie to znowu niekoniecznie - sama znam kilka takich przypadkow. Wiesz juz kto sie urodzi? smile
        • princesswhitewolf Re: Adopcja. 14.11.12, 11:39
          tak. Adaś sie urodzi. 30 tydzien ciazy.

          W ogole niesamowite bylo, ze zupelnie nieoczekiwanie zaszlam w ciaze bo juz swiadome starania zaniechalismy. W 3 tyg ciazy jeszcze przed spodziewana miesiaczka przysnil mi sie chlopczyk. Popedzilam do apteki po ultra czule testy jakie wyszly na +. W 12 tygodniu lekarz n usg dojrzal siusiaka
          • ashraf Re: Adopcja. 14.11.12, 12:24
            O, to chlopak jak u nas smile Mnie z kolei dzisiaj przysnilo sie, ze przyniesiono nam dziewczynke, a ja ja grzecznie oddalam i powiedzialam, ze za dziewczynke to ja bardzo dziekuje, bo ja, prosze pani, mam syna! Na co polozna rozpiela dziecku koszulke, otworzyla klapke na plecach, wyjela baterie i stwierdzila, ze to tylko takie sztuczne dziecko do nauki, ale skoro jestem taka wyrodna matka, to zabiera wink))
            • princesswhitewolf Re: Adopcja. 14.11.12, 12:48
              o matko , ale sen!
        • peilin Re: Adopcja. 14.11.12, 11:52
          Nie miałam najmniejszego problemu z adopcją. Mój mąż na szczęście też nie. Prawdopodobnie mogłabym mieć dzieci biologiczne, ale ze sporym ryzykiem dla swojego zdrowia. Nie zastanawialiśmy się ani chwili, po prostu chcieliśmy być rodzicami. Dzieci w momencie adopcji były bardzo małe - mniej niż 5 miesięcy i jak na razie (odpukać) nie miały żadnych skomplikowanych problemów zdrowotnych/emocjonalnych etc. Teraz mają już 7 i prawie 6 lat, chodzą do obcojęzycznej szkoły, są 2 języczne i w żaden sposób nie różnią się od swoich rówieśników.
          Na pewno zdarzają się adoptowane dzieci z problemami, biologiczne też smile. Warto wybrać ośrodek adopcyjny, do którego ma się zaufanie, że informuje uczciwie o sytuacji dziecka. U nas tak było, z perspektywy wiem, że nawet czasami przesadzali, bo woleli przedstawić "najczarniejszy scenariusz" niż narażać się na zarzuty o ukrywanie prawdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka