Dodaj do ulubionych

Im bliżej - tym gorzej

05.06.13, 12:15
drogie ematki, chodzi o poród.
Zostały mi niecałe 2 mies i zaczynam panikować. Ostatni nawał artykulów prasowych o koszmarach na porodówkach i nieudzieleniu pomocy dzieciom/matkom powoduje u mnie jakieś stany lękowe. Źle sypiam, wyobrazam sobie jak moje dziecko się dusi a lekarze nie chcą zrobić cesarki, jak spada tętno dziecka a nikt się mną nie interesuje itp.
Rozważam nawet poród prywatny, ale to logistycznie byłoby bardzo trudne - poza tym nie chcę wpadać w paranoję - tyle dzieci rodzi się w państwowych szpitalach i jest ok.
Macie jakieś porady na taki stres?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:17
      Nie czytać CiP ani wątków i tematów porodowych.
      Poza tym od bardzo dawna nikt w Polsce nie umarł po porodzie, czemu akurat Ty miałabyś być tą pierwszą?
      • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:21
        gazeta_mi_placi napisała:

        Poza tym od bardzo dawna nikt w Polsce nie umarł po porodzie, czemu akurat Ty m
        > iałabyś być tą pierwszą?
        umrzeć nikt nie umarł, ale paru dzieciom zrobiono poważną krzywdę.
      • mama-tyma Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:31
        nie wiem co dla ciebie oznacza "bardzo dawno", ok pół roku temu umarła po porodzie synowa znajomych i to utwierdziło mnie tym bardziej w przekonaniu, że w polskich szpitalach koniecznie idzie się rodzić do swojego lekarza i on nadzoruje cały poród, być skazanym na przypadkowego lekarza któremu akurat nie chce się wsiąść do roboty, za duże ryzyko
        • gazeta_mi_placi Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:33
          Na ogół takie sprawy są nagłaśniane, a tutaj umiera przy porodzie kobieta i cisza medialna?
          • mama-tyma Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:38
            lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,12850693,Kobieta_zmarla_po_porodzie__W_szpitalu_szok__sledztwo.html
            • gazeta_mi_placi Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 15:33
              I wyszło na moje, to rzecz naprawdę rzadka nawet w naszych warunkach, z Twoje artykułu cytat:

              "W Polsce śmierć w trakcie lub po porodzie to obecnie rzadkość. Rocznie w całym kraju w takich okolicznościach umiera 18 kobiet.

              Profesor Oleszczuk: - Kiedy ostatnio podobny przypadek wydarzył się w Lublinie, nie pamiętam. Musiało to być bardzo dawno."


              Po co niepotrzebnie straszysz dziewczynę?
    • triss_merigold6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:17
      Umówić się z konkretnym lekarzem na jego dyżurze na wywołanie i cc w razie potrzeby.
      • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:20
        Wybrać szpital, opłacić położną i czekać. Położna w czasie porodu ważniejsza niż lekarz. Jak wszystko pójdzie dobrze, to lekarza zobaczysz na samym końcu, a położna będzie z tobą cały czas.

      • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:25
        ??? Nie pomyślałam w ogóle o tym, bo nie sądziłam, że tak można się umówić.
        • triss_merigold6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:26
          Teoretycznie nie można. Za kasę albo po znajomości można.
        • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:35
          zlotarybka_1 napisała:

          > ??? Nie pomyślałam w ogóle o tym, bo nie sądziłam, że tak można się umówić.

          Oczywiście. Idziesz do wybranego szpitala i mówisz, że chcesz się umówić z położną na poród. Ja tak odwiedziłam 3 szpitale, oglądałam porodówki, rozmawiałam z położnymi. Wreszcie trzecia mi podpasowała. Dałam mi swoje telefony - do domu, komórkowy i kazała dzwonić, jak się zacznie. Dzwoniłam o 5 rano. No i był jeszcze jeden plus tej sytuacji - gdybym się z nią nie umówiła, to zostałabym odesłana z izby Przyjęć i jeździlibyśmy w poszukiwaniu mniej oblężonej tego dnia porodówki. No, ale jak panie usłyszały, że jestem dogadana z ich koleżanką, to przecież nie mogły mnie pogonić, bo ona straciłaby w ten sposób kasę smile Za 600 zł była ze mną przez prawie 14 godzin non stop. Ściągnęła anestezjologa do znieczulenia, zmieniała pościel, przykrywała, masowała, uspokajała. Bez niej chybabym zwariowała, zanim zdążyłabym urodzić.
          • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:24
            O półożnych słyszałam - właśnie szukałam informacji na necie, mam już jakiś namiar na kobitkę z dobrymi opiniami.
            Nie wiedziałam, że można się umówić z lekarzem - odniosłam się do wpisu triss.
            Ale oczywiście dziękuję za poradę.
            • triss_merigold6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:31
              To zależy od szpitala i konkretnego lekarza.
              • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:34
                Jeśli chce się mieć prywatnego lekarza przy porodzie, to najlepiej umawiać się z tym, który prowadził ciążę a jeśli on nie chce albo nie może, to poleca kogoś, również na wypadek gdyby akurat gdzieś wyjechał.
                • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:38
                  isa1001 napisała:

                  > Jeśli chce się mieć prywatnego lekarza przy porodzie, to najlepiej umawiać się
                  > z tym, który prowadził ciążę a jeśli on nie chce albo nie może, to poleca kogoś
                  > , również na wypadek gdyby akurat gdzieś wyjechał.

                  Niestety moja gin nie pracuje w żadnym szpitalu, póki co spróbuję z położną - dzwoniłam przed chwilą i w piątek jestem umówiona na "zwiedzanie" porodówki. Położna przez telefon była bardzo konkretna - mam nadzieję, że będzie ok smile
                  • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:40
                    Będzie ok. Przede wszystkim dzięki jej obecności będziesz czuła się bezpieczniej. I o to właśnie chodzi. smile

    • a.nancy Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:19
      > Rozważam nawet poród prywatny, ale to logistycznie byłoby bardzo trudne

      dlaczego?
      • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:23
        a.nancy napisała:

        > > Rozważam nawet poród prywatny, ale to logistycznie byłoby bardzo trudne
        >
        > dlaczego?

        najbliższy pryw szpital położniczy jest dosyć daleko od mojego domu. W poprzedniej ciąży akcja porodowa odbyła się błyskawicznie, jeżeli teraz też tak będzie - nie mam szans na doejchanie do takiej placówki.
        • lauren6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:32
          Jakbym miała takie lęki to rozważałabym cc na życzenie w wybranym prywatnym szpitalu, o wybranym terminie.
    • antyideal Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:24
      Bedzie dobrze, wiekszosc kobiet ma takie lęki przed porodem
      i nic z tego na szczescie nie wynika smile
      Jesli bardzo sie obawiasz wynajęlabym na Twoim miejscu polożną i to wystarczy
      by czuc sie zaopiekowaną.

      • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:28
        Dzięki,
        Isa też pisze wyżej o położnej - zaraz przeszukam internet.
      • verdana Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:33
        Proponuję ćwiczenia z logicznego myśleniasmile Gdyby często dzieciom robiono krzywde przy porodzie, lekarz nie udzielali pomocy, gdyby to była rzecz codzienna i powszechna - gazety nie pisałyby o tym na pierwszysch stronach i nie byłoby skandalu. Te artykuły oznaczają tylko, rze takie wypadki to sensacja, rzecz na tyle rzadka, niecodzienna, aby warto o tym było pisać w gazetach. To samo na forach - opisywanie porosu "Nic się nie działo, lekarze byli przeciętni, połozne też" raczej nikogo nie wzrusza.
        • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:33
          dużo w tym racji Verdano - moja logika poszła chyba w las.
          Niestety osobiście znam przypadek, kiedy rodzącej odmówiono cesarki - dopiero po bardzo ostrej interwencji ojca zabrano ją pod nóż. Dziecko przyszło na świat sine, dostało 1 pkt apgar. Wyszło na prostą, ale trauma rodziców nie do opisania.
    • lauren6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:31
      Tak, dać w łapę lekarzowi lub położnej w imię indywidualnej opieki okołoporodowej: mi dało to i spokój ducha przed porodem i rzeczywiście sprawdziło się w trakcie skomplikowanego porodu. Ot, taka polska rzeczywistość.
      • triss_merigold6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:36
        IMO poród to nie jest odpowiedni moment, żeby liczyć na szczęście albo unosić się ambicjami. Lepiej zaklepać sobie lekarza wcześniej.
        • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:41
          Lekarz tak, ale w przypadku planowanego cc. Jak poród naturalny, to raczej nie będzie przy tobie siedział, tylko przyjedzie na sam koniec. Wtedy lepsza położna, która będzie cały czas kontrolować sytuację i zaopiekuje się rodzącą. Mój lekarz prowadzący brał 2000 za to, że wpadał na ostatnią fazę porodu. Dlatego ja umówiłam się z położną za 600 zł. Lekarzy widziałam pod sam koniec, nawet kilku, ze względu na sytuację i to za darmo.
        • lauren6 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:41
          Pewnie, że tak. Szczególnie, że żyjemy w kraju w jakim żyjemy i tu jest długa tradycja korupcji w usługach okołoporodowych.

          Najbardziej rozwala mnie w takich chwilach argumentacja, że po co płacić położnej, jak można te pieniądze zaoszczędzić na wózek. No można. Dziwi mnie, że niektóre panie wyżej cenią dobra materialne niż życie swojego dziecka oraz kondycję własnego krocza, a co za tym idzie jakość późniejszego życia seksualnego.
          • antyideal Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:46
            Korupcja ? Ja mysle o sytuacji, gdy wynajmuje sie indywidualną opiekę
            wybranej wczesniej poloznej, a nie placi tej, ktora ma akurat dyzur, zeby zajmowala sie nami,
            zaniedbujac inne pacjentki.
            Nie wiem czy wszedzie, ale w niektorych szpitalach to legalna usługa.
            • zlotarybka_1 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:27
              antyideal napisała:

              > Nie wiem czy wszedzie, ale w niektorych szpitalach to legalna usługa.

              tak, właśnei przed chwilą namierzyłam szpital z całkowicie legalną praktyką wynajmowania położnej. Uspokoiłam się chyba trochę.
    • kerri31 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:54
      Rozumiem Cię doskonale dlatego za 3 tygodnie będę mieć cesarkę elektywną.
    • marychna31 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 12:55
      Wszystko zalezy na kogo trafisz. I lekarz i położna mga byc b. kompetentni i do rany przyłóż i chamami z pseudokwalifikacjami. Taka jest prawda. Nie musisz liczyc na ślepy traf - mozesz opłacić wybrana położną/wybranego lekarza.

      Cześć szpitali nie pozwala na taką usługe, czesc tak. Jeśli chcesz to zrobic to wybierz szpital, który ci odpowiada. Niestety nawet jeśli wybierzesz odpowiedni personel medyczny to zawsze moze się okazać, ze w terminie porodu wyjechali na konferencję (nie da się go szczegółowo przewidzieć), zachorowali, towarzyszą w porodzie innej położnicy etc. Wtedy zawsze trzeba miec przy sobie ojca dziecka, który o ciebie zadba i jak by co przyprowadzi "za szmaty" (przepraszam ale w moim przypadku dokładnie tak to wyglądało i pewnie dlatego moje starsze dziecko żyje), kogoś kto ci w odpowiednim momencie pomoże. IMO poród bez ojca dziecka to w Polsce (gdzie indziej to nie wiem) ruska ruletka.
      • isa1001 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:01
        Ja miałam namiary do 3 położnych w 3 szpitalach. Gdyby nie było mojego numeru 1, to dzwoniłabym do numeru 2 lub 3. smile

    • helufpi Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:02
      Ja miałam akurat poród prywatny, ale gdybym się zdecydowała na państwowy to wynajęłabym dobrą położną, której zadaniem byłoby monitorowanie tylko mojego dziecka i mnie, a nie jeszcze kilku innych pacjentek. Ze wszystkiego najbardziej bałam się niedotlenienia dziecka.
      Bardzo mnie uspokoiło umówienie się i szczegółowe obgadanie wszystkiego z położną. Zrobiłam wszystko, co mogłam, a bez sensu denerwować się tym, na co nie ma się wpływu.
    • esr-esr Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:14
      porozmawiaj z lekarzem o swoich obawach, jeśli jest rozsądny to powinien Ci wytłumaczyć na co zwrócić szczególną uwagę, czego żądać, a czego odmówić na porodówce. mój lekarz uznawał podawanie takich informacji jako jego obowiązek, mnie bardzo uspokoiła wiedza o moich prawach i o tym, że w razie jakiegokolwiek problemu z personelem podczas porodu mogę do niego dzwonić po pomoc.
      oprócz tego dobra położna sterta wciągających książek też nie zaszkodzą.
    • ichi51e2 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 13:46
      Polecam ksiazke "lagodny porod" dzieki niej przespalam porod. Bedzie dobrze. Jestes na najgorszym etapie teraz. W 9 mcu juz bedIesz miec tak dosyc (i ciazy i pytan czy juz urodzilas (tak. Tylko zdecydowalas sie to zaxhowac w tajemnicy) ze bedzie ci prawie wszystko jedno.
      Ja rodzilam w prywatnym i czesc porodowa jak w panstwowym - jakos super zachwycona nie jestem. Dobra polozna kluczem do sukcesu
    • kiddy Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 14:08
      to chyba normalny etap. Czytałam, że na początku III trymestru tak właśnie jest. Ale potem, pod koniec, jak już pisała inna forumka, modlisz się, żeby to było już. Rozumiem twoje lęki. Ja jestem dopiero w 22 tygodniu, ale już mam papier do cesarki. Nie chciałam czekać, bo wskazania są i to nie jest jakaś ściema, za to niektórzy lekarze lekceważą takie rzeczy. Wczoraj rozmawiałam o tym z lekarką prowadzącą. Wiem, że oni takie wskazania respektują, mam zresztą do niej telefon na wszelki wypadek, ale i tak jestem bojowo nastawiona, bo cholera wie, na kogo się trafi. No, ale ja na poród sn się nie zdecyduję. Za duże ryzyko, przede wszystkim dla mnie, ale dziecka prawdopodobnie też. Szczególnie, jeśli będzie duże.
    • monia76 Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 15:41
      moja rada na takie lęki jest jedna - wynajmij prywatną położną, spotkaj się z nią, porozmawiaj. przy obu moich porodach miałam opłaconą położną i uważam, że to były najlepiej wydane pieniądze w całej mojej karierze matki. dobra położna, w razie konieczności, zorganizuje Ci też cesarkę (chociaż do tego akurat nie spiesz się tak bardzo).
    • asia_i_p Re: Im bliżej - tym gorzej 05.06.13, 16:58
      Ja każdy stres zasypuję robieniem planów. Dużo bardziej mi to pomaga niż recepta "nie myśl o tym".

      W twoim przypadku poukładałabym plany na każdą ewentualność, wpoiła zaufanej osobie (i niekoniecznie partnerowi - jeśli on jest nieśmiały, a masz np. wygadaną i asertywną siostrę, to stawiałabym na nią i niekoniecznie na porodówce, tylko pod drzwiami z partnerem jako łącznikiem) i nastawiła tę osobę, że jak ty będziesz spanikowana czy zbolała, to ona ma za zadanie się kłócić o realizację planu. Może to ci zwiększy poczucie bezpieczeństwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka