Dodaj do ulubionych

zniesmaczona jestem...

30.11.13, 17:01
jakis czas temu znajoma zaprosila kilka osob w tym mnie do restauracji na swoje imieniny. kupilam prezent (wcale nie tani) Byla deska serow i deser ale kazdy i tak zamowil cos z karty.wiec ja tez. ona potem zaplacila rachunek.

dzis sie zgadalysmy ze moze pojdziemy na babskie ploty gdzieś na obiad. poniewaz ja nie moge jesc glutenu kazala mi wybrac miejsce.wiec zaproponowalam jedna restauracje ale nspisalam ze jest ona droga wiec nie wiem czy bedzie dla niej ok i ze jakby co to poszukam innej. odpisała ze moze byc droga bo teraz i tak moja kolej na płacenie... WTF???
juz mi sie odechcialo isc gdziekolwiem.a może przesadzam?
Obserwuj wątek
    • blond_suflerka Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:06
      O kurde, niezła jazdawink
      Nie przesadzasz.
    • yotsukaido Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:30
      A zazwyczaj jak wychodzisz ze znajomymi do restauracji, to jak wygląda rozliczanie rachunku - każdy płaci za siebie, dzielicie cały rachunek na liczbę osób, płaci jedna osoba zapraszająca? Myślę, że ocena sytuacji bardzo zależy od standardowych zwyczajów w Twoim towarzystwie.
      • zuzi.1 Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:38
        no, niezła buraczka z tej Twojej kolezanki, czy z kasą u niej kiepsko czy raczej pani jest sknerą?
      • princessa.of.persia Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:51
        zazwyczaj skladamy sie po polowie.

        ale to byly imieniny znajomej i ona nas na nie właśnie do restauracji zaprosila. mogla do domu ale podejrzewam ze nie chciało jej sie nic gotować. a moze nie spodziewala sie ze kazdy cos z karty dodaykowo zamowi.ale czego się spodziewala ze wszyscy przy desce serow beda siedziec? tak troche dziwnie...
        • 5justi Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 18:23
          "a moze nie spodziewala sie ze kazdy cos z karty dodaykowo zamowi"

          też tak pomyślałam po przeczytaniu twojego postu.
          może was zaprosiła na kawę i ciasto a tu wszyscy zamówili gorące dania z karty...?
          jak było ustalone?
          czy ktoś ją wogóle zapytał czy można zamawiać coś dodatkowo?
          pamiętasz może ile wtedy zapłaciła?
          może do dziś jest o to zła, że nikt nie zapytał?
          • princessa.of.persia Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:00
            jak przyszłam to wszyscy z kartami siedzieli i zastanawiali się co zamówić. poza tym skoro zaprosila do restauracji to chyba sie z tym liczyła, ja przynajmniej na jej miejscu wzięłabym to pod uwagę ze goście moga cos zamówić.
            • truskawka_mnie_dobija Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:08
              no niekoniecznie.

              jak organizowałam imprezę czy to dla swojego faceta, czy dla przyjaciółki w knajpie, to zamawiałam wcześniej przystawki, napoje, alkohol, a jak ktoś chciał coś z karty to we własnym zakresie.
              tylko u nas nie było z tym problemów, może kwestia ludzi - to co stało na stole było "za darmo dla gości" a za dodatkowe jedzenie płacili ci, którzy zamawiali i każdy sobie z tego zdawał sprawę.
              • truskawka_mnie_dobija Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:09
                swoją drogą - zachowanie znajomej wręcz chamskie...
              • nanuk24 Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:17

                > jak organizowałam imprezę czy to dla swojego faceta, czy dla przyjaciółki w kna
                > jpie, to zamawiałam wcześniej przystawki, napoje, alkohol, a jak ktoś chciał co
                > ś z karty to we własnym zakresie.

                A jak zapraszasz do siebie do odmu na urodziny to tez kazesz gosciom przynosic goracy posilek we wlasnym zakresie?
                • truskawka_mnie_dobija Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:21
                  mowa nie jest o organizacji imprezy w domu, tylko w knajpie.
                  chyba logiczne, że zapraszając 20 osób do restauracji (jako organizator imprezy niespodzianki) nie opłacę każdemu dania głównego, którego średnia wychodzi ok 30 zeta.


                  • truskawka_mnie_dobija Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:24
                    ok, nie napisałam wcześniej, że to były imprezy niespodzianki.

                    ale z drugiej strony wydaje mi się, że wypadałoby zapytać delikatnie gospodarza, czy zamawia się na jego koszt, czy na swój.
                    nie byłoby niedomówień i nieporozumień.
                  • kol.3 Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 18:03
                    Jak się zaprasza do restauracji to jedzenie trzeba zapewnić, przynajmniej jedno danie cieple, nie przemawia do mnie, że nie ma pieniędzy aby każdemu zapłacić posiłek. Jeśli koleżanka nie ma kasy to mogła zaprosić do kawiarni albo do domu na kawę.
                • jolunia01 Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 16:44
                  nanuk24 napisała:

                  > A jak zapraszasz do siebie do odmu na urodziny to tez kazesz gosciom przynosic
                  > goracy posilek we wlasnym zakresie?

                  Jak zapraszam do domu i podaję rosół a gość chce flaki, to nie je - po prostu. Jakby przyniósł, to bym mu podgrzała.
                  • princessa.of.persia Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 17:05
                    ale z drugiej strony tez jak zapraszam gości do domu na urodziny itp to czestuje ich tylko paluszkami i serem plesniowym? nie oczywiste jest ze podaje jakis obiad.
                    • blond_suflerka Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 17:08
                      To zupełnie inaczej niż żona docenta Wolańskiegobig_grin
                    • fomica Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 17:45
                      nie oczywiste jest ze podaje jakis o
                      > biad.

                      A dla mnie to wcale nie jest oczywiste. To kwestia ustalenia, konwencji. Jasne, że jeśli zapraszasz na godz. 13, to raczej w porze obiadowej, ale wystarczy zaprosić wyraźnie "po obiedzie, na kawę na 17" i wtedy jasne że nie na obiad, tylko własnie na sam deser czy tam drobniejsza przekąskę.
                      • yaga7 [...] 01.12.13, 19:10
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • iwles Yaga 03.12.13, 09:44

                          usuń link z sygnaturki
                          • annajustyna Re: Yaga 03.12.13, 16:52
                            A Ty swoja zmniejsz.
                            • rosapulchra-0 Re: Yaga 03.12.13, 19:29
                              annajustyna napisała:

                              > A Ty swoja zmniejsz.

                              Good point! big_grinbig_grinbig_grin
                              Choć szczerze wątpię - to modka
          • nanuk24 Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:15
            Tak tez moze byc, ale ja sie zastanawaim, jak mozna zaprosic ludzi na impreze urodzinowa z alkoholem i trzymac ich przy krakersach. Swiat na glowie staje.
        • fomica Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 17:41
          > ale czego się spodziewala
          > ze wszyscy przy desce serow beda siedziec? tak troche dziwnie...

          Na pewno popełniła błąd, jeśli nie uzgodniła tego z gośćmi. Ja raz zaprosiłam grupke bliskich na urodziny do lokalu, świadomie i celowo w godzinach poobiadowych i z wyraźnym podkresleniem że zapraszam na deser. Każdy zamówił po ciastku, wino, kawę, w granicach dla mnie najzupełniej akceptowalnych.
          Myślę że też przyzwoicie i uczciwie było z waszej strony zapytac, co przewiduje zaproszenie. Ale tak to jest z dalekimi znajomymi, każdy się krępuje a potem zniesmaczenie po obu stronach.
    • rosapulchra-0 Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:49
      Też byłabym zniesmaczona i bym nie poszła.
    • klubgogo Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:49
      Chyba jednak nie idź nigdzie z ta koleżanką.
    • ichi51e Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 17:50
      Laska burak. Idz z nia na kawe
    • aniani7 Re: zniesmaczona jestem... 30.11.13, 22:25
      ... wcale Ci się nie dziwię.
    • saszanasza Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 17:23
      powiedz jej, że ty imienin nie wyprawiasz, ale jak będziesz wyprawiać, to na pewno ją zaprosisz i za obiad zapłacisz.
    • kozica111 Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 18:23
      Hmm, a domawianie było ustalone? Bo jak nie to ja zwyczajnie naciągnęliście.
    • peggy_su Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 18:23
      Stawiam na to, że koleżanka nie miała zamiaru na tamtej imprezie stawiać każdemu kolacji i teraz odreagowuje.
      Jasne że głupio palneła, ale Ty zdaje się też kulturą nie grzeszyłaś, nie pytając wtedy czy możesz coś zamówić na jej koszt.
    • paul_ina Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 19:21
      Szkoda, że nie zareagowałaś w trakcie rozmowy, teraz to już - albo z nią nigdzie nie idź albo świadomie nawiązując do sytuacji ustal, kto za co płaci i dlaczego.
      I tu nie chodzi o te parę złotych, ale o zasady.
      • paul_ina Re: zniesmaczona jestem... 01.12.13, 19:24
        A co do imienin - jest taka knajpa w Warszawie typu ALL-YOU-CAN-EAT, płaci się tylko za wejście. Nic przyjemniejszego, jak wyprawić tam imprezę i patrzeć, jak goście objadają się cały wieczór. Urządziłam tam przyjęcie-niespodziankę na 35. mojego męża, od tamtego czasu wszyscy wszystkie okazje, nawet pępkowe, nasi znajomi tam wyprawiają.
        • chipsi Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 13:20
          Fajne smile Czekam aż ktoś wpadnie na podobny pomysł w mojej wsi. A można wiedzieć ile taki "wstęp" kosztuje?
          • paul_ina Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 13:35
            Jak robiłam - 3 lata temu, to za wejście jednego gościa bodajże 37 pln + osobno płatne napoje: wódka, soki, wino oraz 10% od rachunku tzw. "opłaty kelnerskiej". Za 20 osób dużo jedzących i pijących zapłaciłam w sumie 1150 pln.
    • roksanka_3 Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 09:59
      a ja tam mysle ze mogla obrazic sie albo zle zrozumiec twoje gadanie o tym ze znalazlas knajpke ale droga i nie wiesz czy nie bedzie dla niej za droga..mogla pomyslec ze masz ja za biedaka, albo mogla pomyslec ze znowu ona ma placic, skoro o finanse zwracasz sie do niej.
      nie wsciekaj sie tylko wyjasnij sprawe z kolezanka. mysle ze nauczona doswiadczeniem boi sie ze znowu ona bedzie musiala pokrywac niewiadomo z jakich przyczyn caly rachunek, (tak jak to bylo na imieninach gdzie zapewne zaprosila na przekaski i deser a kazdy zamowil gorace dania czego nie przewidziala a pewnie niegrzecznie byloby w trakcie odmawiac)
    • to_ja_tola Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 18:22
      Ale bezsens.Pytałaś jej po co sobie jaja robi?
    • anorektycznazdzira Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 18:28
      Nawet kiedy zapraszam gości do własnego domu staram się sprecyzować, co będzie. Imieniny z pełnym wypasem, czy kawa z ciastem, czy winko z przekąskami. Jest różnica.
      Co do restauracji, to albo zapraszam taką ekipę, że mogę im spokojnie sprecyzować, co mają "w pakiecie" (i nikt się nie pogniewa!), albo nie wypada mi tego precyzować więc jestem przygotowana finansowo, albo nie zapraszam.
      Nie wyobrażam sobie zaproszenia ludzi do restauracji żeby ich posadzić nad przystawkami po których wjedzie deser suspicious . To jak już kobieta nie umiała Wam wprost powiedzieć, że żarcie raczej symboliczne, to trzeba było iść do kawiarni/winiarni/klubu/czekoladziarni/cukierni/herbaciarni, albo do innego z pierdyliona miejsc, gdzie gorących dań obiadowych na pełnym wypasie nie ma. Każdy wtedy rozumie, że 'należy mu się' deser i kawa lub wino i już. Pretensje teraz są wysoce nie na miejscu, choć nie spodziewałabym się, żeby paniusia sobie uświadamiała, że jest sama sobie winna.

      Jeśli zaś to nie jest nieporozumienie i ona na prawdę uważa, że masz jej postawić obiad bo byłaś u niej zaproszona na imieniny, to chyba ją porąbało.
    • d.o.s.i.a Re: zniesmaczona jestem... 02.12.13, 18:29
      > jakis czas temu znajoma zaprosila kilka osob w tym mnie do restauracji na swoje
      > imieniny. kupilam prezent (wcale nie tani) Byla deska serow i deser ale kazdy
      > i tak zamowil cos z karty.wiec ja tez. ona potem zaplacila rachunek.

      I w tym momencie powinniscie zbiorowo zaprotestowac i zaplacic kazdy za siebie, a nie zgadzac sie na to, zeby jedna osoba placila za cale towarzystwo. Byc moze kolezanka liczyla na to, ze ktores z Was wlasnie to zaproponuje, tylko sie niestety przeliczyla.

      W UK zwyczajowo urzadza sie urodziny w knajpie, nie w domu, ale jest zasada niepisana, ze kazdy placi za siebie.

      Tak, czy siak, obiad Ci postawila, wiec sie zrewanzuj i przelknij uraze. Mysle, ze kolezance zabraklo asertywnosci na imprezie, ale zaprezentowala asertywnosc teraz, gdyz jak widac, Ty sie nie domyslilas, a powinnas moim zdaniem.
      • kol.3 Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 07:27
        Studenci w Polsce obchodzą różne święta w ten sposób, że zapraszają kolegów do pubu, każdemu stawiają pierwsze piwo i frytki a dalej to już każdy pije na swój rachunek. Obyczaj taki żyje w środowisku studenckim.
        Czasem bywam na imieninach w restauracji ale polega to na tym, że gospodarz zamawia wcześniej menu, zimne przystawki, zupę, danie główne (do wyboru dwie zupy i dwa dania główne) i deser. Sprawa jest jasna. Gospodarz zaprasza, gospodarz płaci. Innej opcji nie ma.
        Zwyczaje angielskie nie mieszczą się w polskim SV.
      • wioskowy_glupek Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 11:11
        Myślałam że twoje żenujące wywody w wątku o HDK są szczytem debilizmu, ale widzę że to jednak gorsza sprawa.
        Jak kogoś zapraszam to za niego płacę, na tym polega zapraszanie kogoś na urodziny, ale ty pewnie na własnym weselu biletomat postawiłaś, bo tak w UK czy innym mitycznym raju robią ?
        • d.o.s.i.a Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 11:26
          Tos sie kultura popisala... Jakos w UK nigdy nie spotkalam sie z kwasami przedstawionymi przez autorke wiec wnioskuje ze jednak to dziala zeby kazdy placil za siebie. A chadzam na takie zapraszane kolacje kilkadziesiat razy w roku. Jakos kazdy rozumie konwencje. A tu prosze, dla Polaka zenujace wiec lepiej potem watki na forum zakladac.
          • gazeta_mi_placi Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 12:15
            Autorka wątku też mieszka za granicą.
            • d.o.s.i.a Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 14:57
              Tym bardziej trudno rozbierac problem bez kontekstu kulturowego. W Polsce zaprasza sie na imieniny do domu i goscie placic za siebie nie musza. Nie wiem jak jest z wychodzeniem do knajpy. Mnie sie podoba pomysl stosowany w UK, ze solenizant sprasza do knajpy, ale kazdy placi za siebie. Nie wiem jaka konwencja jest przyjeta w kraju autorki.
              • wioskowy_glupek Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 15:50
                Ty się ani kulturą ani myśleniem nie popisałaś. Jeżeli każdy płaci za siebie tzn. że jubilat nie zaprasza a jedynie zawiadamia o miejscu imprezy.
                Taka sama różnica jak pomiędzy zaproszeniem na ślub a zawiadomieniem. W 1 wypadku zaproszenie obejmuje wesele (jeśli jest organizowane) w 2 jest to jedynie informacja, chcesz to przyjdź nie to nie...
                • d.o.s.i.a Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 15:54
                  Nie chce mi sie z Toba gadac.
                  • wioskowy_glupek Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 16:31
                    Domyślam się, tak bywa jak brakuje argumentów smile
                    • d.o.s.i.a Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 16:34
                      Totez Ty tych argumentow przedstawilas na kopy! Zwlaszcza mnie wyzywajac na starcie.
                • ja.babcia Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 19:18
                  zaproszenie na ślub nie obejmuje wesela
                • rosapulchra-0 Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 20:10
                  Wioskowy, nie klep bzdur.
                  W Polsce wiele razy wyprawiałam w knajpach swoje urodziny czy imieniny i w takich imprezach uczestniczyłam jako gość - często gęsto było to kilkadziesiąt osób (niektórzy takich wesel nie mieli suspicious) i sprawa była prosta jak futerał na cepy - małe przekąski typu chipsy, paluszki i takie tam do chrupania stały na stołach, alkohol i inne jedzenie goście opłacali sobie sami według własnego uznania i możliwości. Nikt na krzywy ryj nie przychodził, nikt też niezadowolony z imprezy nie wychodził.
                  • wioskowy_glupek Re: zniesmaczona jestem... 04.12.13, 16:32
                    No i dobrze, ale wówczas nikogo nie zapraszałaś na urodziny, nie wmawiaj sobie tego. Po prostu zawiadamiałaś o terminie imprezy... Zapraszasz to płacisz - proste.
              • gazeta_mi_placi Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 18:23
                Zaprasza się też do knajpy, płaci jubilat, ale głównie jest to wieczorem (przynajmniej w naszym kręgu) więc tylko napoje i drobne przekąski typu grzanki i frytki do piwa.
    • nellyssima Re: zniesmaczona jestem... 03.12.13, 07:58
      Moim zdaniem to Ty sie nie podpisałas, proponując knajpę i pytając sie jej czy oby nie jest dla niej za droga?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka