Dodaj do ulubionych

defekty przedślubne

16.02.14, 22:33
Na fali ostatnich wątków o zdradach, teraz o pożyczkach i długach, przemocy i nałogach, zaczęłam się zastanawiać. Bo ja nie wierzę, że nie ma żadnych oznak, że współmałżonek ma defekt i to poważny.

Myślę, że albo kobieta wierzy, że facet się zmieni albo sama siebie oszukując ignoruje te sygnały alarmowe.

Moim zdaniem ofiary i przemocowcy się przyciągają i kobieta nawet jak odejdzie od jednego, to często wybiera podobnych na kolejnych partnerów.
I tak często jest z resztą, wybierają sobie podobnego typu partnerów.

Do założenia wątku natchnął mnie wątek o długach. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Jak bardzo ci małżonkowie musieli żyć obok siebie.

I teraz podsumowanie.

Moim zdaniem z takim kolesiem od początku jest coś nie tak. I myślę, że te babki liczą na to, że facet się zmieni albo nie przyjmują do wiadomości, że mimo drobnych sygnałów alarmowych, posunie się tak daleko. A wszystkie trefne przypadki wśród osób mi znajomych dawały jakieś sygnały alarmowe już przed ślubem, tylko partnerzy (tyczy się to płci obojga, choć kobiety są jednak w mniejszości) je ignorowali.

Ja przyznaję, że gdyby mi się zapaliło światełko alarmowe, nie miałabym do partnera zaufania albo miałby na sumieniu coś co mi się nie podoba, nie związałabym się albo gdyby nadszarpnął moje zaufanie pogoniłabym bez mrugnięcia oka. I tak, mogę to napisać z autopsji. Jak potencjalny partner, choćby nie wiem jak atrakcyjny, nie wzbudzał mojego zaufania, gnałam gdzie pieprz rośnie, bez mrugnięcia okiem.

I dodam, odnośnie większości tych sytuacji, że nie rozumiem jak oddalonym w związku można być albo przymykać oko i być ślepym, żeby takich sytuacji nie zauważyć.

Teraz możecie mnie zjeść big_grin
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:40
      Nie bierzesz pod uwagę, że ludzie się zmieniają - zależnie od wieku, zdobywanego statusu, posiadania lub nie dziecka, ilości kasy, chorób, przyjmowanego stylu życia i setki innych czynników.
      • kota_marcowa Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:43
        Taa ludzie się zmieniają, ale jeżeli nie jest to spowodowane chorobą psychiczną, to nie jest to zmiana radykalna.
        Szujowaty charakter jest widoczny już wcześniej i zgadzam się z przystankiem, często on nie przeszkadza, póki jest skierowany przeciwko komu innemu. A potem nagle zonk, że jak szuja, to po całości.
    • przystanek_tramwajowy Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:40
      Myślę, że wielu paniom nie przeszkadzają defekty (czytaj nieuczciwość) partnera, dopóki dzięki niej żyją, jak pączek w maśle. Pan może kraść, gwałcić i mordować, byle była kaska na tipsy, solarium i wakacje na Karaibach. Panie robią się święte, gdy okazuje się, że trzeba mężowskie długi płacić.

      ---
      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
      • triss_merigold6 Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:44
        W sąsiednim wątku to akurat pana trzeba było dofinansowywać...
      • ina_nova Re: defekty przedślubne 17.02.14, 08:23
        Co Ty pitolisz...
      • d.d.00 Re: defekty przedślubne 17.02.14, 13:55
        Hehe, dokładnie wink
    • kk345 Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:44
      Oczywiście, masz rację. Tylko nie bierzesz pod uwage, ze zycie nie chce być czarno-białe a z bliska czasem dużo gorzej widac, niz z daleka...
      Obserwuję własnie taką sytuację: pan na pierwszy rzut oka szanowany i wykształcony, ale pijacy, niegodny zaufania, zadłużający w tajemnicy przed zoną siebie i rodzinę- co nie przeszkodziło zonie machnąć sobie z nim po kolei trójki dzieci dla ratowania związku. I ona jest naprawdę głęboko przekonana, ze to świat się go czepia a zawistni ludzie oczerniaja z zazdrości...a picie- kazdy przecież czasem wypije kieliszeczek czy dwa...
    • kkalipso Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:44
      Masz dużo racji. Tyle, że za młodu wszyscy mamy coś za uszami i każdy liczy na to, że jak już będzie dom/rodzina/dziecko to się wydorośleje.

      Ja osobiście myślę, że każdy przed założeniem rodziny powinien się porządnie wyszaleć, korzystać z życia na maksa, dowiedzieć się co jemu/jej odpowiada wtedy jest o niebo prościej.
      • triss_merigold6 Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:48
        Owszem. Trudno żeby 40-latek zachowywał się jak 20-latek.
    • yeerba Re: defekty przedślubne 16.02.14, 22:53
      czy ja wiem....

      Najłatwiej wypowiadać się po fakcie, że "to było do przewidzenia". Spójrz w ilu wątkach dziewczyny są zaskoczone różnymi postawami mężów, a to że pierwsze dziecko adoruje a drugiego nie zauważa, a to że taki przykładny a zdradził, itd...

      Autorka pisała, że żyli obok siebie i przyjęli taki stan rzeczy.
      Pan z nudów może znalazł sobie kosztowną rozrywkę, lub wciągnął się w hazard, może sobie laski na necie za kasę oglądał?

      Dziewczyna może przyjęła, że mąż zblazowany, że taka jest właśnie proza życia i że ona robi swoje i nie zwraca uwagi na takiego nudziarza.

      Nie wiem. Nie zostało to wyjaśnione.
      Mam kolegę, którego 40-letnia siostra tak funkcjonuje. Zaciąga kredyty, pożyczki, ale na co wydaje? Nikt nie wie. Ani markowych ciuchów nie nosi, ani samochodu nie ma, ani za granicę nie jeździ, ani nie ma nałogu oczywistego (narkotyki, alkohol). Setki tysięcy upłynnia, kłamie, kręci, kradnie biżuterię (z domu matki). Na matce uprawia szantaż emocjonalny (grozi samobójstwem) i ta z emerytury spłaca 3 kredyty, za które kiedyś poręczyła.
      40-latka nie ma faceta na stałe, nie ma dzieci, nie ma własnego mieszkania (zajęła mieszkanie babci, nad którym wisi komornik za niepłacone rachunki).
      No i co? Tu wszyscy widzą, wiedzą, wściekają się, ale niczego to nie zmienia i jakoś nie potrafią się uporać z sytuacją.
      • kota_marcowa Re: defekty przedślubne 16.02.14, 23:14
        No tak, tylko, że w tym przypadku żyrowanie kredytu takiej osobie jest czystą głupotą i jakoś osoby żyrującej mi nie żal, ma to co chciała.
        Wszyscy wiedzą, tak więc potencjalny współmałżonek doskonale by wiedział czego się spodziewać. To tylko potwierdza moją teorię, że ludzie mają defekty, znane innym przed ślubem, a współmałżonek liczy, no właśnie na co, że ta osoba się zmieni, udaje, że nie widzi uncertain
        Stąd dziwi mnie, to zdziwienie, że małżon nawywijał.
    • to_ja_tola Re: defekty przedślubne 16.02.14, 23:32
      A ja uwazam ze dobrze to sie tylko gada jak sie z tym do czynienia nie miało...
      Tyle w temacie.
      • kota_marcowa Re: defekty przedślubne 16.02.14, 23:42
        A może właśnie dlatego, że "trefne towary" się spuściło w klozecie, zanim się a poważnie zaangażowało.
        Tyle w temacie wink
        • noname2002 Re: defekty przedślubne 16.02.14, 23:53
          I masz rację i nie masz. Odpowiedziałam Ci w innym wątku. Trochę racji masz, są osoby które ciągną do uzależnionych, agresywnych itd. A bywa, że ktoś jest dobrym mężem, ojcem i wejdzie do kasyna i popłynie.
          A jeszcze są osoby, które się dobrze maskują, na przykład znam faceta, który żonę na rękach nosi, dziećmi się super zajmuje, wzorowy mąż, wzorowy ojciec a jednocześnie uprawia seks ze wszystkim co się nawinie-ma pracę w nieregularnych godzinach i łatwo mu ukryć podrywki.
          • kota_marcowa Re: defekty przedślubne 17.02.14, 00:00
            > A jeszcze są osoby, które się dobrze maskują, na przykład znam faceta, który żo
            > nę na rękach nosi, dziećmi się super zajmuje, wzorowy mąż, wzorowy ojciec a jed
            > nocześnie uprawia seks ze wszystkim co się nawinie-ma pracę w nieregularnych go
            > dzinach i łatwo mu ukryć podrywki.

            Hmm skoro ty wiesz, to pewnie i inni wiedzą. I teraz moje pytanie czy żona faktycznie nic nie podejrzewa, czy woli być ślepa i głucha. A potem niestety się okazuje, że sygnały były. Wiele zdradzonych kobiet pisało tutaj, że były ślepe na takie sygnały właśnie, bo było im lepiej udawać, że wszystko jest w porządku.

            A co do takiej sytuacji finansowej, to uważam, że jest ją jeszcze trudniej ukryć niż zdradę.
            • aneta-skarpeta Re: defekty przedślubne 17.02.14, 08:05
              niekoniecznie udawać, że się nie widzi

              po prostu gdy mąz wróci później z pracy to mu wierzysz, że musiał zostac, że się zagadał z kolegą etc

              tymbardziej gdy wczesniej tez musiał zostawać. Niestety w wirze dnia codziennego często się człowiek mija, porozmawia chwile, ale umykają mu niuanse takie, że np mąż nagle zaczął chodzić z telefonem przy dupie

              naprawdę różnie bywa
            • ciociacesia jasne ze post factum to sie widzi sygnały 17.02.14, 13:04
              ale malo kto widzi je wczesniej
    • paul_ina Re: defekty przedślubne 17.02.14, 00:03
      Przypomniała mi się fabuła filmu Blue Jasmine - tytułowa bohaterka jak biała lelija kwitła przy boku męża - biznesmena, udając powszechnie, że się zupełnie nie orientuje w jego biznesach. Do czasu, gdy sama zechciała z wiedzy o nich natychmiast skorzystać.

      Ja jakoś zawsze trafiałam na uczciwych i porządnych chłopaków, więc osobiście się nie mogę odnieść, ale rozumiem, o czym mówisz. Jednak do takiego postępowania, że spuszczasz każdego, kogo podejrzewasz o defekt, potrzebna jest kobiecie wysoka samoocena i po po prostu umiejętność bycia szczęśliwą sama ze sobą - zero parcia na bycie w związku. Bardzo rzadkie wśród singli.
    • ladnyusmiech Re: defekty przedślubne 17.02.14, 00:21
      Ja myślę, że to zbyt duże uproszczenie. Jeśli pominiemy skrajności, to za uszami coś ma każdy z nas. I na pewnym etapie znajomości, w pewnym wieku (młodym wieku) z motylkami w brzuchu trudniej wyłapać i się zdyscyplinować. Tym bardziej jeśli po drugiej stronie jest manipulator świadomy swojej ułomności, którą skrupulatnie ukrywa. Trudne zadanie, ale powiedziałabym że wykonalne smile

      Muszę uzupełnić lekturę o wątek do którego nawiązujesz, zaciekawiło mnie to a już miałam iść spać tongue_out
    • dziennik-niecodziennik Re: defekty przedślubne 17.02.14, 00:21
      zależy co "dolega" delikwentowi. ale w zasadzie znakomitą większosc defektów łatwo jest ukryc. skąd kobieta ma wiedziec ze facet robi długi (zwłaszcza jesli nie szasta on pieniedzmi), że ją zdradza (z reguly dopoki sie nie ma podejrzen to sie nie szuka dowodów), ze urlop macierzynski bedzie skutkował przemocą ekonomiczną? tego nie sposob przewidziec, chyba ze sie z góry u kazdego zakłada złą wolę. ale przy takich założeniach raczej trudno zbudowac jakaś bliższą relację, bo wykluczają one zaufanie.
      poza tym - istotnym czynnikiem są tu uczucia. nie tylko ofiary, ktora usprawiedliwia wszystko co omawiany "defekciarz" zmajstruje - ale tez samego "defekciarza". jest wielce mozliwe ze zakochany i planujący poważny związek i slub albo sam wierzy ze sie zmieni (rzadziej), albo sie maskuje (czesciej). ileż ostatecznie trwa średni okres związku i narzeczeństwa, dwa-trzy-cztery lata? przez ten czas po peirwsze graja uczucia, wiec oboje starają sie zrobic jak najlepiej drugiej osobie i powody do konfliktów po prostu sie nie pojawiają, a po drugie dość łatwo sie powstrzymac od pewnych zachowań.

      > Ja przyznaję, że gdyby mi się zapaliło światełko alarmowe, nie miałabym do part
      > nera zaufania albo miałby na sumieniu coś co mi się nie podoba, nie związałabym
      > się albo gdyby nadszarpnął moje zaufanie pogoniłabym bez mrugnięcia oka. I tak
      > , mogę to napisać z autopsji. Jak potencjalny partner, choćby nie wiem jak atra
      > kcyjny, nie wzbudzał mojego zaufania, gnałam gdzie pieprz rośnie, bez mrugnięci
      > a okiem.

      a weź napisz jak mozesz jakos dokładniej. bo jestem naprawde ciekawa na jakiej podstawie dokonywalas 'selekcji". bo o ile rozumiem pogonienie w przypadku nadszarpniecia czy utraty zaufania, to juz w przypadku samego swiatełka badz "mania na sumieniu" rozumiem tylko czesciowo.
      • bi_scotti Re: defekty przedślubne 17.02.14, 04:49
        A istnieje jakiekolwiek indiwiduum plci dowolnej wolne od defektow przedslubnych? Really? tongue_out
      • aneta-skarpeta Re: defekty przedślubne 17.02.14, 08:10
        opropos tego zadłuzania się

        w zasadzie mój mąż nie zorientowałby się gdybym zaczela przepuszczac sporą kasę na zasadzie lunche w drogiej knajpie, jakas torba, drogi fryzjer

        jakbym powiedziała, że kupiłam tą torbę za 300, a nie za 3300 to by uwierzył- a przeciez nie kazałby mi pokazywać stanu konta, rachunku etc

        jakby on kupił sobie np wędkę i powiedział, że kosztowała 300 zł to bym uwierzyła, a naprawdę kosztowałaby 4000 - też z łatwością mógłby mnie oszukać, a ja bym nawet nie wiedziała

        spytałabym sie ile kosztowała i nie drążyła tematu jesli nie podejrzewałabym go o defraudacjewink
        • dziennik-niecodziennik Re: defekty przedślubne 17.02.14, 09:52
          no wiec wlasnie. jesli sie ma wspolne konto i kontroluje przebieg kasy na nim to tak, mozna wyłapać różne rzeczy. ale jak są konta oddzielne, albo jak jedno z małżonków ma swoją odrębną własną kartę kredytową to naprawde nie idzie sie zorientowac. ba, nawet pożyczania po znajomych mozna nie wyłapac, zalezy jak dobrą ściemę ma pożyczający.
          znam faceta ktorego zona bardzo długo nie wiedziała o komorniku wiszacym nad karkiem meża. no, w zasadzie to w ogole nie wiedziala, bo facet jej powiedział dopiero jak komornika spłacił.
          tak wiec to nie jest tak prosto.
      • a.nancy Re: defekty przedślubne 17.02.14, 15:29
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > zależy co "dolega" delikwentowi. ale w zasadzie znakomitą większosc defektów ła
        > two jest ukryc. skąd kobieta ma wiedziec ze facet robi długi (zwłaszcza jesli n
        > ie szasta on pieniedzmi), że ją zdradza (z reguly dopoki sie nie ma podejrzen t
        > o sie nie szuka dowodów), ze urlop macierzynski bedzie skutkował przemocą ekono
        > miczną? tego nie sposob przewidziec, chyba ze sie z góry u kazdego zakłada złą
        > wolę. ale przy takich założeniach raczej trudno zbudowac jakaś bliższą relację,
        > bo wykluczają one zaufanie.

        pomijając przypadki kłamców na poziomie master, defekty ukryć można jedynie wtedy, kiedy:
        a) albo w związku nie ma bliskości, w tym szczerych do bólu rozmów, okazywania słabości, takich chwil, kiedy się szczerze mówi co myśli - nie chodzi mi o wypalenie "wiesz, zdradziłem cię 20 razy w zeszłym roku", tylko o rozmowy, w których wychodzi, jakie podejście do życia ma dana osoba. jak komentuje różne życiowe tematy, jak ocenia innych (banalne plotkowanie doskonale pokazuje nasz stosunek do życia i relacji z ludźmi - jeśli ktoś próbuje wybielać kolegę, który zdradza żonę, albo z podziwem komentuje tego, komu udał się jakiś przekręt, zapala mi się czerwona lampka), czy ma szacunek do "drugiej połówki", czy jest zdolny do kompromisów, itd., itp.
        b) albo widzimy jakieś niepokojące objawy, ale je ignorujemy

        o kant potłuc przykłady "to był taki wzorowy mąż i ojciec, któż by się spodziewał, że wyszła z niego szuja". jestem przekonana, że był wzorowy tylko w warstwie powierzchownej - OK, nie pił, nie bił, dzieci na spacer zabierał, a że czasem mu się wymsknęło, [dajmy na to] że wszystkie baby po trzydziestce to wstrętne stare krowy - no ale kto by się spodziewał, że posuwa 20-letnią sekretarkę, nieprawdaż.
        • dziennik-niecodziennik Re: defekty przedślubne 17.02.14, 18:43
          > a) albo w związku nie ma bliskości, w tym szczerych do bólu rozmów, okazywania
          > słabości, takich chwil, kiedy się szczerze mówi co myśli

          ale to widac dopiero jak juz jest "po ptokach". skad wiesz czy dana rozmowa jest szczera do bólu, ze ktos mowi to co naprawde mysli? własnie to jest najgorsze ze czesto nam sie wydaje ze jest szczerze i otwarcie, a potem sie okazuje ze d... po całości.
        • anorektycznazdzira Re: defekty przedślubne 17.02.14, 22:05
          Zgodnie z tą logiką, jak mąż/narzeczony szczerze wyzna, że nie cierpi jak kobieta ma wielką doopę, to trzeba wiać bo może wybranka nie przejdzie ciąży w stanie nienaruszonym i on ją wtedy na bank zdradzi. Jak powie, że chciałby dużo zarabiać, to w ogóle masakra, bo to płytki materialista i zostanie korpoświrem. Jak powie, że nie mogą iść na imprezę bo nie ma kasy, to wiać gdzie pieprz rośnie, bo sknera i na pewno będzie w przyszłości zamykał na kłódkę lodówkę tongue_out
          Jasnowidzenie normalnie.
    • lilly_about Re: defekty przedślubne 17.02.14, 08:01
      Poniekąd masz rację, tyle tylko, że nikt nie bierze pod uwagę, że jeden mały sygnał alarmowy, czy jeden mały defekt może urosnać do rangi wielkiego problemu. Zresztą nikt nie jest bez wad, gdyby za każdym razem eliminować po światełkach alarmowych, to okazałoby się, że nie ma komu łączyć się w pary.
      • morgen_stern Re: defekty przedślubne 17.02.14, 13:54
        Otóż to. Wszystkie macie facetów bez skazy, bez ani jednej wady, która mogłaby się brzydko rozwinąć w coś nie do zniesienia? Nie sądzę, bo ideałów nie ma, wy też nimi nie jesteście.
        • wuika Re: defekty przedślubne 17.02.14, 14:01
          Ale patrz - jak się rozwinie, to było do przewidzenia przecież! suspicious
          • morgen_stern Re: defekty przedślubne 17.02.14, 14:24
            Tak i "widziały gały co brały"
        • a.nancy Re: defekty przedślubne 17.02.14, 15:36
          morgen_stern napisała:

          > Otóż to. Wszystkie macie facetów bez skazy, bez ani jednej wady, która mogłaby
          > się brzydko rozwinąć w coś nie do zniesienia? Nie sądzę, bo ideałów nie ma, wy
          > też nimi nie jesteście.

          dla każdego co innego jest nie do zniesienia. ale chyba nie mówimy tu o wadach typu bałaganiarstwo, tylko o zachowaniach jednoznacznie patologicznych (przemoc, oszustwa itp.). taki mój mąż nie przejawia w najmniejszym stopniu smile
    • pamel-a1000 Re: defekty przedślubne 17.02.14, 08:52
      zgadzam sie w 100 procentach, a nawet wiecej, niestety kobiety czesto na poczatku w zaslepieniu milosci przyzwyczajaja facetow do okreslonych zachowan - ja ugotuje, wyprasuje, posprzatam, a Ty tylko istniej, pozwalaja na "male zachowania przemocowe", nie stawiaja granic, a kiedy sie budza sa juz ugotowane.
    • kruche_ciacho Re: defekty przedślubne 17.02.14, 10:22
      nie zgadzam sie z Toba
      zycie nie jest bialo-czarne a ludzie sie zmieniaja i czasem dosc drastycznie

      na przykladzie moim: byly maz byl energicznym, pozytywnie nastawionym, pelnym zapalu facetem. Nie naduzywajacym alkoholu. W trakcie pierwszych lat znajomosci, malzenstwa nie bylo NIC co by dalo podstawy do przewidzenia co bedzie pozniej.
      Praktcznie w ciagu dwoch lat stal sie agresywnym, negatywnie nastawionym czlowiekiem do wszystkiego wokol + alkohol jako rozwiazywacz problemow.

      Wiele razy pytalam sama siebie, przyjaciol, naszych znajomych czy cos przeoczylam, czy cos wskazywalo na jego "upadek". Wszyscy byli tak samo zaskoczeni jak ja.

    • ruscello Re: defekty przedślubne 17.02.14, 11:09
      Tylko niektóre rzeczy można zauważyć wcześniej, np. skłonności do przemocy, brak szacunku do kobiet, czasem alkoholizm, lenistwo czy rozrzutność. Zresztą lenistwo czy rozrzutność się w młodości zdarzają wink

      Znam alkoholików, którzy wcześniej pili raz w miesiącu. Znam osoby, które po zdobyciu lepszej pracy, nagle stały się rozrzutne albo priorytety im się zmieniły.

      A zdradę rzadko da się przewidzieć. Może, jeśli ktoś podrywa wszystkich dookoła i zdradzał poprzednie partnerki/partnerów. Sygnały są zazwyczaj widoczne, gdy zaczyna się zdrada - jakieś zauroczenie. Nikt nie przewidzi, że po 20 latach związku znudzi się i zdradzi, dopóki tych 20 lat w związku nie przeżyje.
    • koronka2012 Re: defekty przedślubne 17.02.14, 12:09
      To tak nie działa. Tzn. inna jest sytuacja, jeśli są wcześniej sygnały - wiadomo - widziały gały itd.

      Ale gały wcale nie muszą widzieć, i nie dlatego że są zaślepione uczuciem. Ludzie naprawdę potrafią się radykalnie zmienić - i z dobrego, fajnego, odpowiedzialnego męża i ojca stać się ostatnimi złamasami, pozbawionymi nie tylko minimalnej przyzwoitości, ale i uczuć wyższych.
      Znam co najmniej 3 skrajne przypadki totalnej zmiany. Z czego tylko jeden był efektem choroby psychicznej, reszta to zwykłe q..wo które wyszło z człowieka po 20 latach.
    • guderianka Re: defekty przedślubne 17.02.14, 12:23
      Kobiety niestety mają w sobie przekonanie 'JA go zmienię"
      Doskonale wiedzą i widzą i postanawiają walczyć, bo dzięki ich miłości zły czar pryśnie
    • ada1214 Re: defekty przedślubne 17.02.14, 12:26
      "przy najmniejszym sygnale alarmowym pogonilabym gdzie pieprz rosnie"

      big_grin
      to stwierdzenie pada na tym forum tak czesto, ze musze uznac ze Polki to najmadrzejsze, najbardziej rozsadne, najbardziej przewidujace kobiety swiata. W wyborach kieruja sie zawsze rozumem, nie ulegaja sentymentom, nie daja sie robic w balona tudziez dmuchac w kasze. A przy tym sa niezwykle atrakcyjne, bo hoho, ilez to juz takich amantow pogonily- bez liku. Oczywiscie przez geste sito wymagan przeszedl tylko ten calkowicie bez wad, i obecnie rzeczone panie sa w calkowicie satysfakcjonujacym zwiazku, gdzie nie ma miejsca na stereotypy, nie ma miejsca na wpadki i niedorobki. Mucha nie siada, w zwiazku z czym trzeba to oglosic, wyraznie bardzo wyraznie, na forum
      big_grin
    • default Re: defekty przedślubne 17.02.14, 13:22
      kota_marcowa napisała:

      > Bo ja nie wierzę, że nie ma żadnych oznak, ż
      > e współmałżonek ma defekt i to poważny.
      >
      Oj tam. Jak się wychodzi za mąż z wielkiej miłości, to defekty nie są defektami, tylko słodkimi słabostkami ukochanego (ale przecież nie ma to żadnego znaczenia wobec Naszej Wielkiej Miłości).
      Poza tym ukochany też jest jeszcze na etapie ćwierkania, więc defekty, których jest świadomy ukrywa starannie.
      Poza tym co innego etap narzeczeństwa, chodzenia i swobodnego pomieszkiwania razem, a co innego twarda małżeńsko-rodzicielska rzeczywistość, w której nawet - wydawałoby się - kryształowy charakter pęknie.
      Poza tym - każdy z wiekiem się zmienia, pierniczeje, dziwaczeje i w ogóle może stać się kompletnie innym człowiekiem.
      Tak więc tylko jakieś szczególnie groźne i ewidentne defekty mogą się rzucić w oczy i powstrzymać przed ślubem. Alkoholizm. Narkomania. Przemoc. Popełnianie przestępstw. Udokumentowane choroby psychiczne.
      Na pewnie nie przewidzisz tego, że kilka lat po ślubie pan nabierze niespłacalnych kredytów .... Chyba że masz kulę kryształową smile
      • dydaki Re: defekty przedślubne 17.02.14, 13:51
        Mam znajomych, znam ich od 10 lat. Jeszcze kilka lat temu zazdrościłam dziewczynie tego faceta: obrotny, zaradny, opiekuńczy, dynamiczny, pracowity, uprzejmy, dżentelmen, czuły i konkretny, otwarty, nie bojący się pracy, umiejący zorganizowac i zrobić w domu wszystko, do tego przynoszący sporą kasę do domu. cudo. mój wymarzony typ z ktorym można konie krasc i się pozytywnie napędzac.
        Nie widziałam ich kilka lat. Po czym widzę: faceta "wysokofunkcyjnego" zaawansowanego alkoholika i sfrustrowaną w depresji bezradną wobec jego nałogu kobietę która kiedyś rzuciła pracę by się zajmowac dziećmi i obecnie jest uzalezniona finansowo od męza.
        Facet dostał świetną pracę, połączoną z handlowymi podróżami. Duża kasa, lekka ręka by uszczęśliwiać wszystkich wokoło, na delegacjach chlanie na umór z kolegami menagerami, wyjazdy, zabawa co noc do świtu, na konferencjach picie, duży poziom stresu w pracy (obracał towarem wartym miliardy) więc wieczorem relaksowanie się alkoholem, prezenty od klientów to drogi alkohol, itd itp.
        I ciągłe obiecanki żonie, że to ostatni raz i juz alkoholu nie weźmie do ust....
        Po czym praca, koledzy, delegacje,okazja do zabawy...i płynie.

        Podejrzewalabym go, że może dziewczynę kiedyś zdradzać, bo do atrakcyjnego faceta lgną pokusy. Ale nie o to, że się uzależni tak destrukcyjnie od alkoholu.
    • dydaki Znam co najmniej kilka takich 17.02.14, 13:31
      które z całą mocą twierdziły, że "one to by nigdy w zyciu z takim..".
      a później okazywało się, że one same od dawna siedzą w związku wlaśnie z "takim" i od lat sa ślepe na to, co maja pod wlasnym nosem. bardzo często skrzętnie ukrywają przed otoczeniem tę nową poznana wiedzę ze wstydu jak przemądrzałe byly kiedyś a jak głupio ślepe okazaly się w rzeczywistości.
    • gaskama Re: defekty przedślubne 17.02.14, 14:49
      A ja się z tobą zgadzam. Też nie wierzę w nagłe zmiany, no chyba że są spowodowane chorobą, ale to inna bajka. Nawet tu był w ubiegłym tygodniu wątek dziewczyny, która w jednej wypowiedzi pisała, jak to się misio po porodzie zmienił w chama i egoistę, by w kolejnej dodać, że nawet jego rodzice się dziwią, jak przewija dziecko, bo nie posądzali go o to, że jest do takich czynów zdolny (sic!). Więc jednak często partnerzy są zaślepieni na początku związku. Miłością? Może jest to fascynacja czysto fizyczna? Nie wiem. Ja swojego partnera znałam 5 lat. Znałam jego zalety (za które go kocham) i jego wady (z którymi potrafię żyć). I owszem, są sygnały alarmowe, ale często się je ignoruje. Niemal w 100% przypadków wiedziałam, kiedy partner będzie zdradzał swoją dziewczynę/partnerkę/żonę. Ale ich kobiety/partnerki/żony albo tego nie widzą albo nie jest to istotne. Podobnie z alkoholizmem. Znam kilka kobiet (często DDA), które mają mężów alkoholików. Ale one - podobnie jak partnerzy - tego problemu (jeszcze?) nie widzą. I tak można by wyliczać wiele rzeczy.
      Ja wiedziałam, że będę za bardzo mogła liczyć na "pomoc" męża w domu. Brzydzą go prace domowe, jest absolutnym leniem. Ja zresztą też. Więc mamy kogoś, kto sprząta za nas. A skarpety po moim misiu sprzątam codziennie. Wiedziałam, że tak będzie, ale mogę z tym żyć.
      • joshimka Re: defekty przedślubne 17.02.14, 15:24
        Są osoby niewierzące, które nagle znajdują sens życia w Chrystusie. Są religijny ortodoksi, którzy mają kryzys wiary, a potem stają się wojującymi ateistami.
        Czy u takich niewierzących widać przesłanki, że staną się bardzo wierzący?

        Ja z osoby bardzo oszczędnej, wręcz skąpej, stałam się rozrzutna. Mąż mnie poznał, gdy każdą złotówkę oglądałam 10 razy przed wydaniem. Czy wtedy mógł podejrzewać, że za kilka lat będę rozpierniczać większość pensji na głupoty i trudno mi będzie chociaż 100 zł zaoszczędzić?

        Ja męża poznałam, gdy ten palił, pił sporo alkoholu i uwielbiał imprezy. Palenie rzucił po roku naszego związku, alkoholu nie pije już od 5 lat (sporadycznie piwo, po prostu stwierdził, że on nie lubi być nawet wstawiony), a na spotykania towarzyskie ja muszę go wyciągać, bo jego bardziej interesuje budowanie pojazdów z klocków Lego z naszymi dziećmi.

        Czy kiedy kilka lat temu Anna Mucha, będąc w związku z Kubą Wojewódzkim wypowiadała się wszem i wobec, że nie chce mieć dzieci, a wszechobecne bachory ją tylko wpieniają, oraz że liczy się rozwój osobisty i wnętrze, a nie ciało i ona lubi mieć trochę tłuszczyku tu i ówdzie, to naprawdę każdy z boku już wiedział, że za chwilę będzie znana z dbałości o piękny wygląd i z odpieluchowego zapalenia mózgu?
    • anorektycznazdzira Re: defekty przedślubne 17.02.14, 21:56
      Mam mojej przyjaciółki mawiała: "Charakter chłopu zmienia się jak kotu: co 7 lat".
      tongue_out
      Ludzie się zmieniają, to jedno. Sygnały, o których po fakcie możemy się powymądrzać, że były alarmowe, w momencie jak się działy można było zinterpretować na 3 sposoby każdy i główny zainteresowany/na nie był jasnowidzem, żeby autorytatywnie stwierdzić jaka interpretacja jest jedynie słuszna.
      Tak więc, o ile pewne zdarzenia dają wnioski jednoznaczne i niektórzy to ignorują, o tyle reszta życia nie jest ani czarno-biała ani constrans, wiec nie można wymagać od nikogo odczytywania wszystkich szczegółów wspólnego życia na 50 lat do przodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka