Dodaj do ulubionych

kuchenne dylematy moje

24.08.14, 13:18
Podwpowiedzcie mi prosze cos sensownego w aranzacji kuchni polaczonej z salonem. "Kuchnia" ma ksztal litery L i okolo 330cm x 170cm. Ze stolem/wyspa/barkiem kuchennym czy czym tam sobie wymysle musze juz "wchodzic" na salon. I rozwazam takie opcje:

1. zamknac w U barkiem nieco wyzszym od kuchenngo blatu (z dwoma barowymi krzeslami) + stol jadalny w salonie z normalnymmi krzeslami

2. zamknac w U wyspą, ktora bedzie na tyle duza zeby postawic przy niej 4 krzesla, zeby pelnila funkcje stolu (i nie wiem jakiej wysokosci wtedy powinna byc)

3. nie zamykac w ogole i postawic stol jadalny w salonie

Jak myslicie??
Obserwuj wątek
    • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 13:30
      Co do punktu 2 to mniej wiecej cos takiego:

      www.meblekuchenne-warszawa.waw.pl/index_files/vlb_images1/10.jpg
      • bei Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 13:34
        Moze wyspa, od stronych kuchni masz w niej szafki, a od strony salonu polki na książki.
        W salonie część jadalniana.
        Jesli upierasz się na miejsca siedzące przy wyspie to nie rob ich duzo, moze ze dwa, będzie to miejsce do rannego sniadania. Trochę dziwnie wyglada blat z wieloma miejscami gdy zaraz niedaleko stoi stol jadalniany- chyba, ze to duza odległośćsmile
        • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:49
          > Jesli upierasz się na miejsca siedzące przy wyspie

          No wlasnie maz mi sie "upiera" smile

          moze ze
          > dwa, będzie to miejsce do rannego sniadania. Trochę dziwnie wyglada blat z wie
          > loma miejscami gdy zaraz niedaleko stoi stol jadalniany- chyba, ze to duza odle
          > głośćsmile
          >

          No wlasnie planuje dwa
    • mid.week Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 13:37
      Wszystko może dobrze wyglądać i wybór to w zasadzie zalezy od tego co sie komu podoba. Ja nie lubię barków, kojarzą mi się z barykadą, są dla mnie za ciężkie i wybrałabym gładkie, proste meble i piękny, przyciagający uwagę stół.
      Ale jeśli będzie ci brakować szafek to taki barek czy wyspa są fajnym rozwiazaniem na ich zwiększenie...
    • kamunyak Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 14:53
      radzę ci dobrze żebys jak najbardziej "zakryła" widok kuchni z salonu. Czyli, z podanych propozycji to ta pierwsza.
      No, chyba, że lubisz widok kuchennego rozgardiaszu siedząc ze znajomymi, rodziną, przy kawie. Ja nie lubię a też kiedyś, nieopatrznie, postanowiłam otworzyć kuchnię na salon.
      Zanim ją urządziłam zorientowałam się, ze decyzja była taka sobie i z powrotem postawiłam pół ściany, zamykając w ten sposób te najbardziej newralgiczne elementy kuchni, czyl zlew i kuchenke. Niestety, procesu całkowicie już nie dało się cofnąć bez totalnej demolki połowy mieszkania.
      Znajoma miała kiedys kuchnię - wyspę całkowicie otoczoną jakby wyższym barkiem, było tylko wejście do kuchni, tak, że z zewnątrz w ogóle nie było widać blatu roboczego. Wygladało to dobrze.
      Przy czym barek to nie musi byc od razu "coś" wyższego ze stołkami do siedzenia. Może być barek bez stołków
      • melancho_lia Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 14:59
        Ja mam od strony salonu kuchnię obudowaną ścianką wys. 115 cm. Wierzch ścianki jest nakryty drewnianym waskim blatem. Z salonu nie widać blatu kuchennego. Żadnych stołków nie mam.
      • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:47
        > Znajoma miała kiedys kuchnię - wyspę całkowicie otoczoną jakby wyższym barkiem
        > , było tylko wejście do kuchni, tak, że z zewnątrz w ogóle nie było widać blatu
        > roboczego. Wygladało to dobrze.

        No wlasnie taka opcje rozwazam na chwile obecna. Tylko musimy dobrze wymierzyc czy to sie zmiesci (+stol jadalny)

        > Przy czym barek to nie musi byc od razu "coś" wyższego ze stołkami do siedzenia
        > . Może być barek bez stołków

        No wlasnie to "cos" do siedzenia to marzenie mojego meza wiec nie chce odbierac mu tej radosci smile
    • nastjaa Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 15:03
      Ja mam otwarta kuchnie, ale u mnie nie ma nic na wierzchu, w trakcie gotowania wyjmuje to co akurat uzywam i od razu chowam. Na blacie stoi jedynie kosz z owocami, poza tym zadnych scierek, kubkow, przypraw czy plynu do naczyn. Jak masz tendencje do robienia balaganu w trakcie gotowania czy zbierania rzeczy na blatach to zamknij kuchnie, bo fatalnie to wyglada.
    • beverly1985 Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 15:11
      Wybralabym opcje 2. Moim zdaniem stół i krzesła w salonie bardzo zagracają przestrzeń - zakładami, ze masz tam juz jakaś sofe, stolik kawowy itd. Chyba ze salon jest bardzo duży (tak 30 metrów w gore)- ale wówczas zastanawialabym się nad oddzielna jadalnia.

      Mnie salon sluzy do siedzenia, rozmawiania, zabawy, przyjmowania gości, grania w gry planszowe, przeglądania netu na kanapie, oglądania filmów, picia kawy. Do jedzenia mam właśnie duży blat oddzielający kuchnie od salonu (nie stol, nie mam stołu). Problem robi się przy dużej liczbie gości " obiadowych", ale u nas zdarza się to bardzo rzadko.
    • eo_n Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:07
      Mam duży stół w salonie (rzeczywiście drewniany, rzeczywiście salon 30m2). W kuchni - porządek, faktycznie trzeba o to dbać, nie ma rady. Płyn co prawda ja trzymam przy zlewie, ale w szklanej ozdobnej butelce (właściwie to zupełnie prostej, ozdobnej w sensie, że nie po czymś).
      I zlew mam głęboki, żeby trzech wstawionych talerzy nie było zaraz widać z salonu.
      W odróżnieniu od poprzedniczki - dla mnie stół to bardzo ważne miejsce w domu. Nie wyobrażam sobie rodzinnych posiłków na kanapie przy ławie, albo na stołkach przy kuchennym barku. No ale co kto lubi i może, rzecz jasna smile
      • nastjaa Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:27
        Ale projekt mozna spokojnie zrobic taki, ze bedzie i stol i barek ( u mnie akurat jest to wydluzony blat). Po fakcie wpadlam na lepszy pomysl, ale bylo juz za pozno. Mam mniejszy stol nierozkladany, w przyplywie gotowki planuje kupic stol 90x90 rozkladany do duzych rozmiarow.
        • eo_n Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 19:13
          nastjaa napisała:

          > Ale projekt mozna spokojnie zrobic taki, ze bedzie i stol i barek

          Oczywiście. Wedle potrzeb smile
    • mnietoniemi Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:40
      snowdust napisała:

      > Podwpowiedzcie mi prosze cos sensownego w aranzacji kuchni polaczonej z salonem

      Kuchnia połączona z salonem, to ani kuchnia ani salon.
      To raczej jakaś izba wielofunkcyjna.
    • araceli Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 17:44
      snowdust napisała:
      > Podwpowiedzcie mi prosze cos sensownego w aranzacji kuchni polaczonej z salonem

      Jak ma być sensownie to poradź się na 'Planach i wizualizacjach':
      fotoforum.gazeta.pl/71,1,794.html?sv=1
    • 3-mamuska Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 18:10
      snowdust napisała:

      > Podwpowiedzcie mi prosze cos sensownego w aranzacji kuchni polaczonej z salonem
      > . "Kuchnia" ma ksztal litery L i okolo 330cm x 170cm. Ze stolem/wyspa/barkiem k
      > uchennym czy czym tam sobie wymysle musze juz "wchodzic" na salon. I rozwazam t
      > akie opcje:
      >
      > 1. zamknac w U barkiem nieco wyzszym od kuchenngo blatu (z dwoma barowymi krzes
      > lami) + stol jadalny w salonie z normalnymmi krzeslami

      Dla mnie najlepsze rozwiazanie.
      Rano we dwoje mozna usiąść zjeść sniadanie zanim dzieci wstają, lub dziecko siedzi a ty robiąc cos w kuchni mozecie zamienić parę słów.
      Rano jak dla mnie nie ma czasu rozsiadac sie na kanapie czy za stołem.

      > 2. zamknac w U wyspą, ktora bedzie na tyle duza zeby postawic przy niej 4 krzes
      > la, zeby pelnila funkcje stolu (i nie wiem jakiej wysokosci wtedy powinna byc)

      Chyba nie za bardzo, bo co jesli przyjdzie wiecej osob? W jakim wieku sa dzieci czy dadzą rade usiąść swobodnie na tych krzesłach. Dla mnie takie krzesła to tylko na szybkiego tosta z kawa rano.

      > 3. nie zamykac w ogole i postawic stol jadalny w salonie
      >
      > Jak myslicie??

      Chyba jednak czymś zamknąć, zawsze to wiecej szafek.
      Fajny pomysł na szafki kuchenne z jednej strony, a z drugiej książki/pudełka na różności.
      No i ograniczona przestrzeń na widoku.

      Znowu moja ciocia ma otwarta kuchniena salon i strasznie narzeka, wlasnie na to ze musi muec czysto w kuchni , ze nie moze kapusty kiszonej ugotować bo cały dom zasmrodzi. Wiec ona jest zwolenniczka normalnej ściany i drzwi.

      Jej corka ma kuchnie zamknięta, ścienny drzwi ale ma nie duży stół z krzesłami w kuchni i tam jedzą wszystkie posiłki, natomiast z gośćmi jedzą siedzą w salonie na kanapie.
    • solejrolia Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 18:22
      1.rozwiazanie najlepiej mi pasuje.
      • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 18:40
        Dzieki wielkie za wszystkie wypowiedzi. Chyba bedzie opcja nr 1 smile
    • koronka2012 Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 19:30
      Pytanie zasadnicze - jak duża jest cała przestrzeń? zamykanie kuchni barkiem ma sens w większym pomieszczeniu, jeśli 170 cm to głębokość wnęki kuchennej, to zamknięcie tego barkiem będzie nieporozumieniem, trudno będzie o swobodne poruszanie się, do tego obchodzenie barku żeby dojść do stołu też jest niewygodne.

      Podobnie bezsensowne jest stawianie barku, jeśli obok stanie stół. Lepiej zamknąć tę przestrzeń kuchenną po prostu stołem jadalnianym. Owszem, ma to ten mankament, że trzeba ogarnąć przestrzeń, ale co złego w utrzymywaniu porządku tongue_out? w dobie zmywarek gary w zlewie nie rażą, więc w czym problem?

      czterykaty.pl/czterykaty/5,57595,9066606,Kuchnia_prawie_jak_salon___.html?i=3
      Przy tak długiej ścianie warto dać jasne meble kuchenne, żeby nie zdominowały salonu, a raczej wtopiły się w ścianę.
      • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 19:39
        jeśli 170 cm to głębokość wnęki kuchennej, to z
        > amknięcie tego barkiem będzie nieporozumieniem, trudno będzie o swobodne porusz
        > anie się, do tego obchodzenie barku żeby dojść do stołu też jest niewygodne.

        No wlasnie te 170 to glebokosc wneki. Naprawde myslisz ze po zamknieciu bedzie bardzo ciasno? Kuchnia ma niestety kiepski uklad. Poza tym chcialam odzielna kuchnie ale wyszlo jak wyszlo i teraz glowkuje.
        • koronka2012 Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 20:36
          snowdust napisała:

          > No wlasnie te 170 to glebokosc wneki. Naprawde myslisz ze po zamknieciu bedzie
          > bardzo ciasno? Kuchnia ma niestety kiepski uklad. Poza tym chcialam odzielna k
          > uchnie ale wyszlo jak wyszlo i teraz glowkuje.

          Naprawdę, właśnie zmierzyłam, wiem bo mam dokładnie tyle samotongue_out. I też kombinowałam - zależało mi najbardziej na tym, żeby salon był przestronny, więc chciałam zminimalizować kuchnię - w końcu na styku stref postawiłam stół i jest ok. Stół odgradza kuchnię optycznie, a daje więcej miejsca na manewry kuchenne.

          Przecież z tego ok. 70 cm odejdzie ci na głębokość szafek, zostaje metr, to nie jest dużo. Mniej to byłby dramat, pamiętaj że szafki się otwierają przecież, więc musisz mieć miejsce żeby się cofnąć, przesunąć. Będziesz się obijać.

          Jeśli masz już wstęp do mieszkania, to rozłóż sobie gazety w miejscu planowanych mebli, w wersji otwartej to sama zobaczysz.
          • aga_sama Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 21:30
            Koronka ma racje. Szafki kuchenne dolne standard 55-60 cm. Jak zechcesz praktyczniejsze szuflady - 55 - 60 cm. I tyle musisz liczyć na otwarte drzwi od zmywarki czy piekarnika. I teraz wyobraź sobie ze wysuwasz szuflade na maxa. To jest 110-115 cm od ściany. Na Twoje nogi i manewry zostaje 55-60 cm.
            Pomysl, czy z jednej lub drugiej strony zabudowy nie można byłoby postawić ściany 60 cm, wtedy na krótszym ramieniu litery L mogłabyś wstawić zlew lub kuchenkę. Jeżeli kuchnia ma osobne wejście - może je zamknąć, wtedy mogłaby sie pojawić jakaś wnęka. Ja teraz zamknęłam przejście z przedpokoju do kuchni. Nie płaczemy, przejście jest tylko z salonu, a dzięki temu udało sie wstawić w powstała wnęke lodówkę.
            330 cm mam na dłuższej ścianie i to jest mało. 240 cm musisz liczyć na płytę, zlew, zmywarkę i lodówkę (4x 60 cm). Zostaje miejsce na standardowa szafkę narożną 90x 90 cm. Z krótszego boku, za narożną wejdzie Ci szafka 80 cm. W kuchni na dole będziesz wiec miała jedna szafkę normalna i 1 narożną.
            U mnie jest tak: zlew, Zmywarka, płyta (pod płyta szuflady), szafka 80, szafka narożna 70x130, słupek z piekarnikiem i szufladami.
            Udało sie dzięki wystawieniu lodówki w miejsce, gdzie kiedyś było przejście do przedpokoju.

            • koronka2012 Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 21:51
              aga_sama napisała:

              > Koronka ma racje. Szafki kuchenne dolne standard 55-60 cm. Jak zechcesz praktyc
              > zniejsze szuflady - 55 - 60 cm.

              Standard dolnych to IMO co najmniej 60 cm - Ikea w nowym systemie ma 67,5 cm. To ma się przecież licować ze sprzętem kuchennym który jest głębokości ok 55 cm a wymaga przecież jeszcze miejsca z tyłu na kable/rurki.

              Miejsca nie ma dużo, ja mam z tego względu na krótszej ścianie bok narożnej (i to tę długą 130x70, nie 90x90), małą zmywarkę i szafkę pod zlewozmywak na 50 cm. Z tym, że i tak nie potrzebuję większej, więc mnie to nie boli.
              • aga_sama Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 22:22
                Ikea ma szafki głębokie na 60 cm, blaty 63,5, szuflady wewn. 55 cm. Takie skrecalam 2 tygodnie temu.
            • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 22:04
              > 330 cm mam na dłuższej ścianie i to jest mało. 240 cm musisz liczyć na płytę, z
              > lew, zmywarkę i lodówkę (4x 60 cm).

              U mnie lodowka bedzie na krotszej stronie L czyli reszta bedzie podobnie jak u Ciebie. A z tym ze bedzie wasko dalyscie mi do myslenia...

              Kuchnia nie ma oddzielnego wejscia, trzeba przejsc przez salon. Salon tez nie jest jakis mega duzy (20 m2) i na dodatek srednio ustawny.

              Buuu, a mialo byc tak pieknie sad

              Jak bym miala na to kase to skorzystalabym z uslug dobrego (dobrego!) architekta wnetrz zeby jakos sensownie to rozplanowal. I te nasza miniaturowa lazienke.
              • aga_sama Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 22:30
                Czyli w tych 170 cm zostaje Ci 110 cm na zabudowę, lodówka, szafka z koszem 20 cm i narożna. Po dłuższej stronie Musisz liczyć 60 cm na płytę i piekarnik, chyba ze kupisz kuchenkę 50 cm. Narozna + płyta/ kuchenka to 150 cm, zostaje Ci 180 cm. Zrobiłabym wszystko, żeby mieć zmywarkę 60 cm. Szafkę pod zlew mozna nawet 40 cm, zostanie Ci 80 cm na szafki. Jak dasz zmywarkę 45 cm, to 90 cm.
          • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 21:55
            Naprawdę, właśnie zmierzyłam, wiem bo mam dokładnie tyle samotongue_out. I też kombinow
            > ałam - zależało mi najbardziej na tym, żeby salon był przestronny, więc chciała
            > m zminimalizować kuchnię - w końcu na styku stref postawiłam stół i jest ok. St
            > ół odgradza kuchnię optycznie, a daje więcej miejsca na manewry kuchenne.

            Dzieki za zmierzenie smile Mowisz ze postawilas stol na granicy i jest ok. Czyli mysle sobie ze nie powinno byc roznicy jak u mnie zamiast stolu bedzie stal jakis barek czy polwysep. Jego ze tak sie wyraze "dupka" smile bedzie stala w salonie a na granicy kuchni i salonu bedzie jego front tylko. Czyli wydaje mi sie ze bedzie ten sam efekt co przy postawieniu stolu na granicy. Chyba ze cos pomieszalam w tej swojej wizji.
            • koronka2012 Re: kuchenne dylematy moje 25.08.14, 13:38
              snowdust napisała:

              > Dzieki za zmierzenie smile Mowisz ze postawilas stol na granicy i jest ok. Czyli m
              > ysle sobie ze nie powinno byc roznicy jak u mnie zamiast stolu bedzie stal jaki
              > s barek czy polwysep. Jego ze tak sie wyraze "dupka" smile bedzie stala w salonie
              > a na granicy kuchni i salonu bedzie jego front tylko. Czyli wydaje mi sie ze be
              > dzie ten sam efekt co przy postawieniu stolu na granicy. Chyba ze cos pomieszal
              > am w tej swojej wizji.

              Może źle napisałamtongue_out, stół jest oddalony od szafek kuchennych o jakieś 70 cm, tak żeby wysunięte krzesło nadal nie wchodziło na kuchnię, i przez to daje więcej miejsca na manewry kuchenne, przy jednoczesnym "odcięciu" optycznym.

              Barek to zupełnie inna para kaloszy, tak jakbyś miała ścianę za plecami, nie da się go przesunąć tak jak stołu. Dodatkowo - skoro salon dość mały (u mnie jest 30 metrów), to układ barek, odstęp (co najmniej metr żeby było przejście), stół jest kompletnie niepraktyczny.

              Przy twoim metrażu zamykanie powierzchni jest IMO błędem, lepiej żeby choć optycznie to pomieszczenie miało głębię.
              • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 25.08.14, 15:07
                > Przy twoim metrażu zamykanie powierzchni jest IMO błędem, lepiej żeby choć opty
                > cznie to pomieszczenie miało głębię

                Dzieki za sugestie. Na pewno przemyslimy te opcje (sam stol zamiast barku/polwyspu).

                Fajnie by bylo gdyby jeszcze ktos kto ma podobny uklad a postawil sobie te "scianke" podzielil sie wrazeniami.
                • koronka2012 Re: kuchenne dylematy moje 25.08.14, 21:26
                  Zmierzyłam ponownie u siebie - stół jest 70 cm od ostatniej szafki.

                  Porównywanie tylko odległości między szafkami w kuchni nie ma moim zdaniem większego sensu, dużo zależy od ustawienia szafek (np. otwarcie zmywarki wymaga cofnięcia się na jakieś 60-70 cm) - ale równie istotna jest wielkość pokoju.

                  Przy 20 metrach salonu (chyba że bardzo długi) moim zdaniem niespecjalnie jest miejsce i na barek i na stół (rozumiem, że nie będziesz przyjmować gości przy blacietongue_out)

                  Jak chcesz, pisz na priv, to ci podeślę wizki mojego ustawienia.
                  • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 25.08.14, 21:44
                    > Jak chcesz, pisz na priv, to ci podeślę wizki mojego ustawienia.

                    Pewnie ze chce smile Moze akurat cos sciagne. Wyslalam maila.
      • 3-mamuska Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 22:34
        koronka2012 napisała:
        >
        > czterykaty.pl/czterykaty/5,57595,9066606,Kuchnia_prawie_jak_salon___.html?i=3
        > Przy tak długiej ścianie warto dać jasne meble kuchenne, żeby nie zdominowały s
        > alonu, a raczej wtopiły się w ścianę.


        Całkiem fajnie rozwiazanie.
    • jola-kotka Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 23:13
      Że barek musi być nawet na poranna kawę a tak serio nie lubie tak niczym nie oddzielonej kuchni ,pomimo tego że w mojej nic nikt praktycznie nie robi.
    • kamunyak Re: kuchenne dylematy moje 24.08.14, 23:18
      a gdzie robisz kuchnię? teraz wszędzie, nawet w Ikei widziałam, producent robi od razu projekt. Nawet u mnie 12 lat temu, tak było. Gdziekolwiek ktokolwiek będzie kuchnie robił to projekt też zrobi. Za darmo, jeśli meble zamówisz. Jeśli z usług firmy zrezygnujesz to za projekt zapłacisz ale też nie jest to jakaś kolosalna suma, u mnie to było chyba 200 zł.
      No, chyba, że chcesz sama kupować szafki pojedyńczo. Ale sądząc ze zdjęcia, które wrzucilas to raczej nie, chyba nie ma do kupienia wolnostojących barków, tak, żeby można je było wrzucić w komplet?
      Nieprawda, że 1 metr to mało. Poniżej masz przykladowe zdjęcie, założę się, że tam jest taka mniej więcej odległość między szafkami.

      https://www.morizon.pl/blog/wp-content/uploads/2013/06/narozna-kuchnia-otwarta-na-salon-200x150.jpg

      Moja kuchnia ma fragment gdzie jest właśnie podobna odległość i wcale nie jest to jakieś uciążliwe. Dla całej kuchni to może być, rzeczywiście, wąsko. Ale jeśli to tylko część kuchni to w niczym nie przeszkadza.
      Poza tym potwierdzam, powycinaj rzuty mebli (szafek) z papieru, kartonu, i poukładaj sobie na podłodze. Sama zobaczysz jak to będzie wygladało na podłodze. Niektórzy to nawet robią kartonowe pudełka o wielkosci mebli ale mnie by sie nie chciało. Choc lepsze, i tańsze, to niż źle wydane kilkanaście tys.

      • snowdust Re: kuchenne dylematy moje 25.08.14, 10:48
        Kuchnie robimy u stolarza. Podbno dobrego. Projekt tez nam zrobi ale chcialam miec taka ogolna orientacje co chcemy.

        A efekt koncowy mysle ze bedzie podobny do tego co wrzucilas. Ten barek/polwysep nie bedzie na calej dlugosci kuchni. Ogolnie to chyba musimy sie z tymi gazetami/kartonami tam udac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka