Jest 8 a ja już zapuchłam. Nie wiem jak wyjdę na ulicę. Nawet nie mam po co się malować.
Yorka, miesiąc temu skończyła 14 lat. Tyle medali. Jej dzieci i wnuki wylegują się na poduszkach u warszawskich celebrytów (choć podejrzewam, że jej to zwisa

) We wrześniu operacja guza w pachwinie, prawie 3 lata temu ropomacicze. Całkiem ogłuchła. Teraz zaczęło się od zapalenia uszu a potem przestała jeść i pić. Poprawa nastąpiła na jeden dzień, myślałam, że się pozbiera. Niestety znów nie je, nie pije, dostaje kroplówkę, mnóstwo zastrzyków, sterydy. Wenflon udało się założyć za czwartym razem. Mocznik przekroczony wielokrotnie , kreatynina podobnie

Załatwia się pod siebie. A wiecie co jest najgorsze? To, że ona jest całkowicie świadoma, jej umysł pozostał całkiem sprawny, nie porażony sklerozą. Ciało się posypało a umysł pozostał.
Mąż i najmłodszy syn przed wyjściem do szkoły się z nią pożegnali a ja od tego momentu beczę. Jak ja wyjdę dziś do ludzi?