ichi51e Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 06:45 Robi pod nadzorem - jak zrobi projekt porzadnie zeby cos z tego bylo biore do zakladu zeby wycieli odpowiednie kawalki podlug jego planu. Ludzie ja nawet wyzynarki przeciez nie mam Potem sam skleja co zaprojektowal. A jak jestem w nastroju wojowniczym ide do nauczyciela ktory prace zadal po dalsze instrukcje - budka z litego drewna? Przeciez to bezsens Odpowiedz Link Zgłoś
mw144 Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 08:10 Napisałabym zgodnie z prawdą, że nie posiadam narzędzi do obróbki drewna i nie zamierzam ich kupować w celu wykonania jednej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 09:14 moj ma wprawdzie 8 lat, ale w ubieglym roku szkolnym, jako 7-latek, uczyl sie poslugiwania roznymi narzedziami typu pila itp. wtedy zaczynali od pily recznej, tzw. laubzegi, ale uczyli sie nie tylko ciac, ale tez wymieniac ostrze itd. akurat bylam na drzwiach otwartych, kiedy mieli te lekcje, wiec na wlasne oczy widzialam. podejrzewam, ze do 6 klasy to juz z pewnoscia opanuja bardziej skomplikowane narzenia, ale wlasnie - w szkole. nie bardzo podoba mi sie "idea" takiego zadania domowego, bo przeciez jak ktos mieszka w bloku, nigdy nie robi samodzielnie remontow, nie jest "zlota raczka" itd. to w ogole nie ma w domu potrzebnych do tego narzedzi. wobec tego najpierw rodzice musieliby wydac pewnie kilkaset zl. na zakup potrzebnyc rzeczy, zeby dziecko zrobilo zadanie domowe? jak dla mnie lekka przesada. w naszym przypadku, gdyby to moj syn dostal takie zadanie domowe, to zrobilby je pod okiem taty. przeciez w szkole tez robiliby z nauczycielem, ktory w razie potrzeby by wytlumaszyl, pomogl, pokazal. nie jestem zwolennikiem robienia pracy domowej za dziecko, jaka by ona nie byla. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 09:25 Zrobiłabym taki jaki potrafię (w moim przypadku szczytem byłby takie ze sklejki, ale aby uświadomić panią w różnicy między wymaganiami a możłiwościami mogłabym tez sie pokusić o kartonowy) i napisała notkę w zeszycie z jakich powodów nie zrobiłam wymaganego. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka73 Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 09:45 Mój 12 latek dałby radę karmnikowi, ale to się nie liczy bo on chodzi od dwóch lat na zajęcia z modelarstwa. Za to nad inna pracą z techniki pt: "Haft ozdobny pięcioma różnymi ściegami z zachowaniem artystycznego wyglądu serwetki" płakał łzami najczystszej wściekłości i frustracji. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 09:52 Moje dziecko 10-letnie akurat jara się stolarką i myślę, że skleciłoby taką budkę choć zapewne wymagałoby to długiego namysłu i wszystkich wymiarów by nie trzymała. Wyrzynarka do tego potrzebna nie jest, wystarczy piła ręczna, imadło, dłuto, młotek. Wszystko oprócz imadła mamy w domu i dziecko umie tych rzeczy używać. Ale można to dziecku uprościć i zamówić w jakimś warsztacie stolarskim elementy docięte na większość wymiarów, powiedzmy tak, żeby do przerżnięcia zostały dwa kawałki drewna na pół i praca młotkiem. Co dziecko myśli o tym zadaniu? Moje byłoby podekscytowane. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 09:53 u nas V klasisci robili wlasnie na technice (ale na lekcji) budowle z drewna, w tym wielu robiło karmniki własnie. jak najbardziej pani kazała do tego celu przynieść wiertarki, wyrzynarki i tym podobne. ale to była praca na lekcji (dokąłdnie to chyba nawet 4), pod opieką i kierownictwem nauczyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 To chore! 19.01.15, 10:04 Nie mam w domu wyrzynarki ani imadła i nie kupowałabym takich sprzętów dziecku (!) dla zrobienia zadania domowego. Nie mam też w mieszkaniu miejsca w którym można majsterkować, ciąć deski, wiercić dziury itp.. Jeśli chodzi o mego męża to z całą pewnością nie dałby sobie rady ze zrobieniem takiego karmnika. Zrobiłabym w szkole siwy dym gdyby dziecku kazano coś takiego wykonać w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 10:11 Jakiś wyjątkowo rachityczny ten Twój mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
kamykwskarpecie Re: To chore! 19.01.15, 10:15 Dorosły, facet, które nie jest w stanie przyciąć/zbić kilku deseczek i wywiercić paru dziurek, jak dla mnie to fajtłapa, nie facet.. Ale pewnie woli zamówić do tego fachowca, a sam jest wysoce kwalifikowanym menedżerem bardzo ważnej firmy, a wolnych chwilach uprawia wspinaczkę skałkową i skoki stratosferyczne, trywialne deseczki są poniżej jego horyzontów Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: To chore! 19.01.15, 10:49 Ale ludzie są różni. I tak, są kobiety, które np. nie ogarniają gotowania, nie lubią, nie idzie im to. I tak samo są faceci którzy nie lubią majsterkowania. A że obecnie to nie jest specjalnie potrzebna umiejętność, to nie bulwersuje mnie facet, który nie ma potrzebnych narzędzi ani umiejętności do produkcji budek lęgowych. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: To chore! 19.01.15, 11:07 No dokładnie. W domu wystarczy śrubokręt i młotek do podstawowych czynności, od wszelkich innych są fachowcy. Piły i wyrzynarki to nie jest standard wyposażenia mieszkania. Tak samo, jak u kobiety maszyna do szycia. Kto lubi, umie i potrzebuje, ten ma. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 11:08 Ludzie są różni, ale każda zdrowa umysłowo osoba powinna umieć wykonać podstawowe potrawy i wbić parę gwoździ. Nie musi się tym zajmować na co dzień, jeśli ją stać, żeby tego typu usługi kupić, ale w awaryjnej sytuacji powinna umieć sobie poradzić. A rodzicom powinno zależeć, żeby ich dzieci tego typu umiejętności posiadały, na równi z umiejętnością liczenia, posługiwania się komputerem, znajomością ortografii itp. Mnie owszem bulwersują nieco osoby, które zamiast przynajmniej spróbować rozkładają ręce i mówią "nie ogarniam". Odpowiedz Link Zgłoś
kamykwskarpecie Re: To chore! 19.01.15, 11:12 Do wkręcenia dybla w ścianę pod obrazek też wołasz fachowca, no bo przecież dybel i wiertarka nie są obowiązkowe na wyposażeniu domu Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 11:34 dybel to jest kołek rozporowy jak mniemam Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: To chore! 19.01.15, 11:54 Tak,wolalam do tego fachowca.W domu nie bylo zadnych narzedzi i jakos nie cierpialam z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: To chore! 19.01.15, 11:22 Ale wykonanie tej pracy, to trochę więcej niż wbicie kilku gwoździ. Tu widzę docinanie na wymiar grubych desek, wycinanie otwórów, nacinanie żłobień, osadzanie zawiasów (żeby móc otworzyć i zamknąć budkę). Do tego trzeba mieć narzędzia, czas i miejsce. Tak samo bulwersujące byłoby dla mnie gdyby dziecko miało pracę domową typu: uszyj na maszynie bluzkę, albo zrób tort i ktoś zakładałby z automatu, że ja jako kobieta mam te czynności w małym palcu. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 11:38 Co będzie jeśli twoje dziecko samo z siebie zechce się tych rzeczy nauczyć? Jak w ogóle trzeba dziecko wychowywać, żeby nie miało na to ochoty? Zawsze mi się zdawało, że to normalne i pożądane, że dzieci i młodzież dążą do zdobywania nowych umiejętności praktycznych i że rodzicie powinni je w tym wspierać. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 11:47 Odeślę do dziadka, który ma warsztat, narzędzia, umiejętności i uwielbia to robić. Zresztą młoda często mu towarzyszy w takich pracach. Z karmnikiem byłby problem, bo dziadek mieszka ponad 200km od domu i trudno do niego podjechać na jedno popołudnie. Nie będę z córką piec tortów tylko dlatego, że ona bardzo chce, bo ja tego nienawidzę. Jak będzie chciała się nauczyć to zaproszę do nas jej ciocię, która robi to świetnie i z wielką radością - i to uważam za wparcie: umożliwienie dziecku zdobycia pożądanych umiejętności pod okiem kogoś kto z radością nauczy. Za to ja mogę z nią gotować, robić na drutach, tłumaczyć jej fizykę i chemię, jeździć na rowerze i mnóstwo innych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kamykwskarpecie Re: To chore! 19.01.15, 11:53 Nikt nie każe dzieku zostać majstrem-złota rączka, natomiast wbrew modnym teoriom, rodzice powinni dążyć do tego aby nabyło podstawowe umiejętności czy to wbicia gwoździa, czy to obrania kartofla. A że młodemu gwiazdorowi się to nie podoba i woli ćwiczyć się w stukaniu klawiaturę kompa, tym gorzej dla gwiazdora. Mi w dzieciństwie nie podobalo się wiele rzeczy których mnie uczono, bo uważałam, że jestem przeznaczona do spraw wyższych, dzisiaj jestem uczącym za to wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: To chore! 19.01.15, 11:56 A dlaczego akurat wbijanie gwozdzi ma byc lepsze niz stukanie w klawiature? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 11:59 Nie lepsze, a równie dobre. Dobrze umieć i to, i to. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: To chore! 19.01.15, 12:21 Ja nie potrafie i nie cierpie z tego powodu.Mam ugruntowana opinie na temat prac domowych robionych przez rodzicow z nakladem kosztow. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: To chore! 19.01.15, 12:50 Ale dlaczego zorganizowanie dziecku możliwości rozwijania zainteresowań, których my sami nie posiadamy, z dziadkiem, ciocią czy jeśli brak członków rodziny odpowiednio utalentowanych, na kółku modelarskim w domu kultury jest gorsze niż nieudolne próbowanie robienia czegoś, na czym się nie znamy? A post nie jest o tym że straszna szkoła każe dzieciom piłować deski, tylko że nauczyciel zadał pracę domową, która dla wielu osób będzie trudna do wykonania z powodu braku miejsca, braku narzędzi w domu. Takie zajęcia w szkole, w pracowni - super opcja. Już chyba wolałabym w ramach "dobrowolnej darowizny" zrzucić się na kilka wyrzynarek do szkoły, niż kupować do domu sprzęt, który mi nie jest potrzebny! Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 13:11 Kto twierdzi, że to gorsze? Na pewno nie ja. Przeważają zdaje się opinie, że to w ogóle niepotrzebne, bo zabiera dziecku czas potrzebny na "prawdziwą" naukę i jeszcze rodzice muszą sobie głowę zawracać. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: To chore! 19.01.15, 13:20 Ja widzę raczej opinie że zajęcia szkolne powinno się realizować w szkole, która powinna posiadać ku temu miejsce, wyposażenie i kompetentną osobę do nadzoru, a nie przerzucać je na rodziców, którzy mogą nie mieć umiejętności, narzędzi i warunków lokalowych do realizacji zajęć ZPT. Ciekawe swoją drogą, co dzieci robią na "technice" w szkole. Ja niestety pamiętam ćwiczenie w nieskończoność pisma technicznego i teoretyczne wykłady, żadnych fajnych zajęć na ktorych można by dorwać piłę czy młotek. Raz robiliśmy sałatkę i jakiś ohydny fartuszek. Odpowiedz Link Zgłoś
wtopeq Re: To chore! 19.01.15, 13:24 Na technice dzieci mogą się uczyć prawidłowego posługiwania narzędziami. A że domek czy inna prościutka konstrukcja, raczej nie jest możliwa do wykonanie w 45 minut, zadanie domowe ma pokazać, że tymi narzędziami umieją się posługiwać. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: To chore! 19.01.15, 13:29 A że d > omek czy inna prościutka konstrukcja, raczej nie jest możliwa do wykonanie w 45 > minut, zadanie domowe ma pokazać, że tymi narzędziami umieją się posługiwać. dlatego rozsądny nauczyciel od techniki realizuje "projekt z drewna" przez 4 jednostki lekcyjne, a nie przez 45 minut. tak było u mojego syna, V-klasisty, w tym roku. wszyscy zdazyli. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: To chore! 19.01.15, 13:32 Przecież to nie jest jedna lekcja w roku, niech robią po kawałku i tyle. i nie każdy swój karmnik tylko w zespołach po 2-3 osoby, żeby było mniej bajzlu do przechowywania. w domu mogą wg wskazówek z lekcji projekt narysować. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: To chore! 19.01.15, 13:31 > Ciekawe swoją drogą, co dzieci robią na "technice" w szkole. Ja niestety pamięt > am ćwiczenie w nieskończoność pisma technicznego i teoretyczne wykłady, żadnych > fajnych zajęć na ktorych można by dorwać piłę czy młotek. Raz robiliśmy sałatk > ę i jakiś ohydny fartuszek. IV klasa podstawówki - przepisy ruchu drogowego - przygotowują się do egzaminu na kartę rowerową V klasa - u syna jest to faktycznie technika czyli: projekt z drewna (dowolnie co się chciało - karminik, skrzynka itp), projekt z papieru (origami), szycie kotyliona (przed 11.11), ozdoba choinkowa (przed świętami) Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 12:01 Nie musisz piec tortów, ale jeśli nie kupisz tortownicy, bo tobie nie potrzebna to nawet z pomocą cioci wiele nie zdziała. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 12:10 Nie muszę kupować, bo mam. Nie trzeba piec tortów, żeby mieć różne blachy w domu. Nawet jakby nie było - tortownica kosztuje z 10zł, na pewno się nie zmarnuje, bo nawet jak nie tort, to inne rzeczy w niej upieczemy (ostatnio piekłam w tortownicy papryki nadziewane, bo odpowiednie naczynie żaroodporne było zajęte). A wyrzynarka? Niby co bym miała z nią robić jeśli przez ponad 40 lat nigdy jej nie potrzebowałam? Chyba że próbujesz powiedzieć, że moje dziecko nagle będzie miało manię wyrzynania. Nie wykluczam, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne . Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 12:40 Tortownica to tylko przykład. Same produkty do zrobienia tortu mogą sporo kosztować i niestety mogą się zmarnować, bo za pierwszym razem tort może się nie udać. Ba, może się nie udać i za drugim, i za trzecim. A do zadania o którym mowa w tym wątku wyrzynarka nie jest potrzebna. Wystarczy zwykła ręczna piła włosowa, która też kosztuje kilkanaście złotych. A jak kto woli można zamówić deszczułki na wymiar i tylko je pozbijać młotkiem. Ale skoro to dla Was zbyt duży wydatek to faktycznie nie ma co tu debatować. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: To chore! 19.01.15, 12:45 To jest na pierwszym miejscu zbedny wydatek. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: To chore! 19.01.15, 12:49 Otwór w tej budce musi być, otwór. Jak go wykonać piłą włosową w grubej desce? 2,5 cm to strasznie gruba decha i trzeba mnóstwo siły, żeby ją przyciąć. Dzieciaki spokojnie mogą budować karmniki - materiały tutaj mogą być bardzo różnorodne i pewnie kawałeczki różnych rzeczy znajdą się w domu - i nauczą się piłować, wiercić, zbijać i skręcać - ale nie budkę z grubej dechy. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 12:49 Jeszcze raz - jak dziecko będzie chciało, a praca będzie wykonana w szkole, to zapłacę za głupie deski i gwoździe. Ale za dodatkowy obowiązek DLA MNIE zrzucany na mnie przez nauczyciela, który nie nauczył dzieci jak się posługiwać odpowiednimi narzędziami i to nie on, tylko ja będę pilnować wykonania, który w dodatku wymaga wykonania przez dzieci przedmiotów na konkurs, nie pytając ich czy chcą w tym brać udział czy nie (czy konkursy są obowiązkowe?) - za to płacić nie zamierzam, bo to głupie. Możesz mieć inne zdanie i jak chcesz, to odwalaj obowiązki nauczycieli w domu. Ja wolę z dzieckiem robić coś co cieszy nas obie, a nie zbijać karmnik. Poza tym tu nie chodzi o byle jaką budkę - budka ma mieć konkretne wymiary, konkretny kształt i są ściśle określone wymagania, których spełnienie wymaga posiadania wyrzynarki lub skorzystania z fachowej pomocy (chyba, że potrafisz wyciąć piłą otworek o średnicy 2 cm). To nie jest wydatek zbyt duży, tylko zbyt bezsensowny. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 13:01 I dodam - nie chodzi tylko o wydatek. Ale o to, że to zadanie, które ode mnie wymaga więcej niż od nauczyciela - ten tylko zadał i podał wymiary. To ja muszę skombinować deski odpowiedniej grubości (wszak trzeba spełnić podane wymagania), narzędzia, miejsce i jeszcze przypilnować, żeby dziecko, które nie robi tego na co dzień nie zrobiło krzywdy sobie i otoczeniu oraz zapewne pomóc (przytrzymać, podać, itp.). Gdyby nam obu sprawiało to przyjemność - inny temat. Ale nie sprawia, więc nawet nie jest to miłe rodzinne spędzanie czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 13:08 Nie no, faktycznie. To niedopuszczalne, żebyś włożyła jakąś pracę w uczenie czegoś swojego dziecka. W końcu ma nauczycieli Tak czy inaczej, mnie by takie zadanie dla dziecka nie przeraziło i znając moje dziecko bardzo chętnie by się do tego zabrało. A wy możecie mnożyć trudności, jeśli tak wolicie. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 13:14 To niedopuszczalne, żebyś włożyła jakąś pracę w uczenie czegoś swojego dziecka. W końcu ma nauczycieli wink Dokładnie tak. Po to ma nauczycieli, żeby pewnych rzeczy ją nauczyli. Ja mogę douczyć jak będzie potrzeba (chociaż niechętnie), ale nie przejmować ich obowiązki. Jeśli to element programu nauczania ZPT to nauczyciel powinien zorganizować lekcję ze zbijania karmników. Jeśli nie - powinna to być praca dla chętnych. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 13:31 A tak z ciekawości. Jakby dziecko przyszło do ciebie i powiedziało "mamo, pani z matematyki jako zadanie domowe zadała nam samodzielne przerobienie rozdziału 5 pt. "mnożenie i dzielenie", więc mi wytłumacz, bo ja nie rozumiem", to siadasz i karnie tłumaczysz czy jednak stwierdzasz, że to zakichany obowiązek pani i idziesz jej o tym powiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 13:32 Przecież umiesz mnożyć i dzielić, lubisz poświęcać czas dziecku, to w sumie czemu nie miałabyś go uczyć matematyki zamiast nauczycielki? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 13:48 Musze cię zmartwić, ale siadam i tłumaczę. Akurat z matmy moje dziecko ma niewielkie trudności i znacznie skuteczniejsze wydaje mi się pomóc mu samodzielnie niż kłócić się o cokolwiek z nauczycielką. W ogóle moje dziecko jest już w takim wieku (10 lat), że staram się je uczyć samodzielnej nauki i samodzielnego szukania informacji. Dzielenia pod kreskę nauczyło się z filmików na youtubie, skoro lekcje w szkole nie wystarczyły. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 14:04 Łał. Czyli zwalniasz nauczyciela z obowiązku realizacji podstawy programowej. Spoko. Tak też można. Ja akurat wymagam, żeby dziecko przerabiało program w szkole, bo od tego ta szkoła jest. To po co w ogóle posyłasz dziecko do szkoły, skoro jesteś skłonna prowadzić nauczanie domowe? I ja nie mówię o sytuacji, gdy pani źle wytłumaczyła, albo dziecko nie załapało. Tylko o sytuacji, gdy pani mówi jasno: "ja z wami programu realizować nie będę, zróbcie to sami, albo z rodzicami", czyli wprost mówi, że nie będzie robić tego za co jej płacą. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 14:15 Strasznie się podnieciłaś tą dyskusją i odlatujesz w rejony zupełnie z nią nie związane. Mowa była o pracy domowej, która jest praktyką dość standardową. Tak czy inaczej, rozumiem już twój punkt widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: To chore! 19.01.15, 14:40 Ale tu już był wątek o tego typu sytuacji - o łatwych i prostych zadaniach z matematyki na lekcji, a trudnych i wymagających dodatkowego wytłumaczenia w domu (podstawówka). Część pań karnie deklarowała się, że będą zgłębiać podręcznik i tłumaczyć. A jak dla mnie - nauczyciel zrzucający na rodziców obowiązek wprowadzenia od podstaw nowego materiału/nowych umiejętności zlewa totalnie swoje obowiązki... Ja mogę dziecku dopomóc usystematyzować, powtórzyć, kupić mu czy pożyczyć książki pogłębiające wiedzę, jeśli taka jego chęć. Ale nie będę bawić się od totalnego zera w matematyka czy majsterkowicza, więc świetnie Cię rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: To chore! 19.01.15, 12:53 Wymyślanie problemu, ciocia może przyjechać z własną, albo dziecko do cioci na przedpołudnie, potem wspólna kawka połączona z degustacją wyrobów dziecięcia. Nie-piekący rodzic sponsoruje składniki, robi fotorelację i zmywa, i mamy super dzień! Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: To chore! 19.01.15, 11:55 Jak będzie chciało się nauczyć, niech się uczy. Tak jak napisałaś - samo. Ja mogę nauczyć je innych rzeczy. A ty wszystko potrafisz robić? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 11:58 Nie wszystko, ale nie widzę powodu, dla którego moje ograniczenia miałyby ograniczać moje dziecko. Dziecko się niczego samo nie nauczy, jeśli rodzice nie zgodzą się przynajmniej sfinansować zakupu materiałów, narzędzi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: To chore! 19.01.15, 12:28 Ale tu nie mówimy o sytuacji, że dziecko ma pasję i ograniczających go rodziców. Mówimy o jednorazowej pracy domowej, do której potrzeby jest sprzę? nie będący na wyposażeniu przeciętnego domu. Czy w związku z tym rodzice mają szybko pobiec do sklepu i zakupić wyżynarkę i wieratrkę z otwornicą, bo bez tych sprzętów dziecko nie może się rozwijać? Czy jak Twojemu dziekcu każą nauczyć się na muzykę grać jakąś melodię, to polecisz zaraz kupić fortepian, żeby mu to umożliwić? Nie wspomnę o maszynie do szycia, mini warsztacie tkackim i komputerze z opramowaniem do tworzenia grafiki wektorowej. Bo inaczej biedne dziecko będzie ograniczone w odkrywaniu swoich pasji. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 12:45 No sorry, ale moim zdaniem do zrobienia tej pracy domowej nie jest potrzebna żadna wyrzynarka, ani wiertarka z otwornicą. Wystarczy ręczna piła włosowa i młotek, i owszem takie rzeczy są na wyposażeniu większości domów, w których mam okazję bywać. Twierdzenie, że zrobienie budki dla ptaków wymaga wielkich nakładów finansowych i porównywanie tych zakupów z kupnem fortepianu jest absurdalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: To chore! 19.01.15, 12:54 Najtańsza piła włosowa: 12,5. Trzy brzeszczoty - po 8 pln każdy, muszą być co najmniej trzy, bo to gruba decha. 30 pln metr deski. Po cholerę? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 13:00 Żeby się dziecko miało okazję czegoś nauczyć w tej dziedzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
wtopeq Re: To chore! 19.01.15, 13:04 Śrubokręt krzyżakowy 15 zł, śrubokręt płaski 15 zł, młotek 18 zł, miarka 12 zł, cążki/kombinerki 20 zł. Po cholerę? Do przykręcenia śrubki w obluzowanej szufladzie, wezwę fachowca-stolarza, a do przycięcia przewodu z zepsutej zabawce dziecka elektrotechnika Odpowiedz Link Zgłoś
wtopeq Re: To chore! 19.01.15, 13:16 Stać cię, to wyrzucasz, a może nie stać i kupujesz jednorazówki za grosze Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 10:51 Oczywiście odnosiłam się do postu kamykwskarpecie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 11:36 Tak. Umiałabym. Wręcz lubię grzebać w drewnie. I mam w domu wszystkie potrzebne narzędzia, łącznie z krajzegą. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 13:06 Cóż....to kiepsko. Raczej nie oceniam dobrze mężczyzn, którzy nie mają narzędzi w domu. Wiertarka, wkrętarka itp. - to podstawowe narzędzia elektryczne. Wyżynarka - fakt nie - ale w każdym markecie budowlanym dotną. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: To chore! 19.01.15, 13:19 OMG Przekażę mojemu mężowi, że go nie oceniasz dobrze. Ja tam się cieszę, że nie mam w małym mieszkaniu zawalonych szafek gratami używanymi w najlepszym przypadku raz do roku. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: To chore! 19.01.15, 14:30 Biedny moj maz, niby pan profesor, a wiertarki nie ma ... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 10:52 Mój by pewnie umiał, ale ze względów ideologicznych nie tknąłby palcem ;p (poza tym nie mamy w domu wyrzynarki i piły bo w mieszkaniu nigdy nie były nam potrzebne). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: To chore! 19.01.15, 14:22 Wolałabym dobrze zarabiającego menedżera, który ma na tyle dobrą pracę, że z jego dochodów zostaje jeszcze na rozwijanie niecodziennych hobby, niż gościa, którego ambicje i zainteresowania nie wykraczają poza poziom absolwenta zawodówki, i robi mi z mieszkania warsztat stolarski/samochodowy itp. Ludzie są różni i co innego ich pasjonuje, interesuje, na codzień wystarczy umieć zrobić drobne naprawy w niewielkim zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To chore! 19.01.15, 14:27 Muszę mężowi przekazać, że jego hobby nie pasuje do jego stanowiska hrhrhr. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: To chore! 19.01.15, 14:34 To już jego (i zarazem Twoja sprawa), jak lubi spędzać wolny czas. Mnie grzebanie w drewnie/elektryczności/częściach samochodowych nie imponuje, prędzej dałabym się namówić na tę wspinaczkę skałkową. I facet mający hobby typu majsterkowanie byłby dla mnie nudny śmiertelnie. Istnieją też ludzie na tyle zawodowo wyspecjalizowani, i na tyle mający z tego profity, że w wypadku domowych awarii stać ich na to, by zamówić każdego fachowca. Ich sprawa, ich wybór, ważne, żeby było zrobione. Niemniej w toku dygresji odchodzimy od podstawowej sprawy - szkoła NIE UCZY W MINIMALNYM NAWET STOPNIU technologii wykonania czegoś, a potem wymaga i rozlicza. Równie dobrze dzieciaki mogły przynieść do szkoły materiały w postaci dużych dech, uczyć się wycinania na szkolnych narzędziach i w pracowni do tego dostosowanej, a dokończyć pracę w domu. Nauczyciele niestety często są leniwi i wymagają tego, czego sami nie potrafią albo nie chce im się robić na codzień (szczytem była moja wuefistka z podstawówki, która bała się wody, nigdy nie pływała, a nam kazała pływać na basenie i stawiała stopnie . ). Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 15:07 Stolarstwo to jak najbardziej może być niecodzienne hobby także ludzi z wyższym wykształceniem czy świetnie zarabiających. To wspaniała sprawa zrobić coś pięknego z drewna. A w związku można mieć różne hobby, nie ma obowiązku spędzania razem każdej wolnej chwili. Więc jakby nagle zaczął do ciebie smolić cholewki jakiś dobrze zarabiający menedżer zajmujący się hobbystycznie stolarką to przemyśl może jednak czy nie warto spojrzeć na niego przychylnym okiem. BTW, byłaś kiedyś na jakimś wyjeździe wspinaczkowym? No wiesz, spanie w namiocie, mycie się w szklance wody, sranie po krzakach, gotowanie zupek z proszku na maszynce turystycznej, posiniaczone i podrapane nogi i ręce? Ciekawa jestem czy podobało ci się tak bardzo jak mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: To chore! 19.01.15, 15:13 Bez dziecka chętnie bym tak pojechała (raz na jakiś czas...). Taki totalny odjazd od cywilizacji dobrze by mi zrobił. Domowemu warsztatowi mówię zdecydowane nie . Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: To chore! 19.01.15, 15:18 Pytałam czy byłaś, a nie czy byś pojechała. Rozumiem, że nie byłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: To chore! 19.01.15, 20:18 Ja byłam. Wprawdzie nie wspinaczce, tylko na konnej wędrówce, 2 tygodnie w dziczy, z tym co się zmieściło na grzbiecie. I dałam radę, podobało mi się, za młodu jeździłam chętnie. A stolarstwa i tak nie lubię ;p Odpowiedz Link Zgłoś
kwiatyirabaty Re: To chore! 19.01.15, 20:38 Część dyskutantek skręciła w zupełnie absurdalne rejony, które problem sprowadzają do pytania: czy człowiek, a zwłaszcza człowiek płci męskiej powinien potrafić zająć się pracami stolarskimi, czy też nie musi tego umieć. A przecież temat wątku był zupełnie inny: czy powinniśmy pozwalać na to, żeby nauczyciele zrzucali na rodziców część swoich obowiązków, Ja uważam, że zdecydowanie nie powinniśmy - chyba że wyraźnie o to poproszą i umotywują ("Przepraszam Państwa, przez tę wycieczkę musimy gonić z programem, czy mogliby Państwo przerobić z dziećmi 5, rozdział dotyczący ułamków/prace w drewnie/drugą wojnę światową...etc.") Dla mnie załatwienie sprawy "róbcie sobie to i tamto, rodzice wam pomogą, ja nie mam na to czasu ani ochoty" jest wyjątkową bezczelnością. Jest to po prostu podejście bardzo kiepskiego pedagoga. Cóż, wielu rodziców tak ma że w takich sytuacjach kładzie uszy po sobie i boi się wychylić, żeby przypadkiem jaśniepani nauczycielka się nie obraziła. Tak bywa i nic się na to nie poradzi. Ja cieszę się tylko, że sama taka nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: To chore! 19.01.15, 18:04 kamykwskarpecie napisała: > Dorosły, facet, które nie jest w stanie przyciąć/zbić kilku deseczek i wywierci > ć paru dziurek, jak dla mnie to fajtłapa, nie facet.. Jak zwał, tak zwał. Ma złą koordynację ruchową, co i synom się udzieliło mimo ciężkiej pracy w dzieciństwie. I brak wyobraźni przestrzennej. Za to jest genialnym humanistą i niezłym logistycznie organizatorem w podróżach. Oraz ma sporo innych zalet, przede wszystkim zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń i woli od razu wynająć fachowca zamiast udawać, że wszystko potrafi lepiej tylko nie ma czasu, albo rozbabrać i zostawić Powiem, że fachowcy są mu wdzięczni za to. Ja również i doceniam. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 11:08 F - idzie do nauczyciela na pogawędkę i informuje go, że 11-12latek nie zrobi tego sam, więc robienie z tego obowiązkowej pracy domowej mija się z celem. W razie braku odpowiednich narzędzi w domu pyta, czy szkoła zwróci pieniądze za korzystanie z usług stolarza. Proponuje zmianę charakteru zadania na nieobowiązkowe (na dodatkową ocenę czy punkty). [W trakcie pogawędki może wyjść na jaw, że jest to zarządzenie odgórne; jeśli tak, ematka udaje się do dyrekcji, reszta jak wyżej.] Fajnie, że szkoła chce wziąć udział w konkursie, ale zabiera się do tego od dupy strony. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 11:49 W życiu, choć moje starsze ma dopiero 9 lat Wzięłabym dzieciaka pod pachę (mam dużo czasu wolnego, wiem, że pracującym na etacie jest trudniej) i udała sie do Pana/ Pani od ZPT w celu skorzystania z wyrzynarki szkolnej. Nie mają? A to pech! I zbieg okoliczności, bo ja też nie mam. Czy mam kupić wyrzynarkę? Czy mam płacić za usługę w stolarni? A może nauczyciel dysponuje gotowym zestawem elementów, który należy zbić do kupy? Nie? No popatrz panie nauczyciel, ja też nie! Zatem mam w stolarni wszystko kupić? Darmowa edukacja. Nie noszę krawata, więc jestem osobą bardziej awanturującą się Tez miałam 25 lat temu taka pracę domową, ale to były inne czasy. Stolarkę miałam przez ulicę, panowie nie dość, że dali jakieś skrawki, to jeszcze ładnie to oszlifowali, żeby dzieciakom drzazgi nie powchodziły. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 12:08 Już napisałam, ale powtórzę jeśli szkoła potrzebuje karmniki/budki niech buduje z dziećmi na lekcji albo na warsztatach po lekcjach. Oczywiście wysłałabym do nauczyciela odpowiednią informację, a jak postawiłaby jedynkę to mocno bym się zastanowiła czy nie poinformować kuratorium o praktykach w szkole, od kiedy udziały w konkursach są obowiązkowe ?? Moje dzieciaki potrafią używać wkrętarki, młotka, wyrzynarka pod nadzorem też bywa w użyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 12:13 Skoro praca i tak ma być cudza, to co za różnica, ktory rodzic ją wykona. Albo zamowilabym same deseczki przycięte do wymaganych wymiarow, albo całą pracę zamowiłabym u stolarza. Dziecko miałoby za zadanie wykonać projekt. Oczywiście syn w szkole powiedziałby , ze jego jest projekt a wykonał fachowiec. Tata dziecka nie ma czasu na takie prace, wyżynarki też nie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 12:13 Kupuje dziecku karmik dla ptaków do samodzielnego montażu Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:29 Pokazcie mi mame, ktora pozwoli dziecku rznac, pilowac deski na kuchennym stole, a moze na lawie w "salonie"? (prosze nie pisac, "my mamy warsztat/garaz", bo zadanie do wykonania dostaly wszystkie dzieci, te bez garazu tez, i te mieszkajace w M-3 na VII pietrze tez) Ktora z Was pozwoli dziecku zbijac domek gwozdziami na kuchennej podlodze, terakocie/kafelkach? A moze w salonie na panelach? A moze lazienke pozwolicie zamienic w "majsterkownie"? Pozwolicie? Ktora? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:36 No my mamy warsztat,ale w ramach solidarnosci z innymi bez takowego i tak bym dziecku nie pozwolila Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:39 Gwoździe na kafelkach tak - ale od prawdziwych podłóg i mebli wara, nieważne czy z młotkiem, piłą czy wyrzynarką ;p). Od tego typu zajęć młoda ma dziadka i jego warsztat - bardzo lubi, szczególnie, że wymyślają z dziadkiem głupoty, na które ten nie żałuje jej materiałów i czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:41 > Gwoździe na kafelkach tak To dziecko, dorosly potrafi trafic "obok" gwozdzia Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:50 Mój zbija deski od siodmego roku życia- ale w garażu albo na podjeździe. W domu pozwoliłabym- podłożyłabym piankę - pozwolilabym tylko na zbijanie gotowych elementów Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:50 Ja jestem taką mamą, która pozwala dziecku rżnąć i piłować deski w domu. Dziecko robi to u siebie w pokoju na małym tanim stoliku, którego w razie zniszczenia nie żal będzie wyrzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Kobiety, kobiety.. 19.01.15, 12:54 No i swoetnie,a ja jestem matka dla ktorej to opcja po moim trupie.No i? Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 13:44 niktmadry napisał(a): > zbudować karmnik (budkę) o wymiarach: wysokość 28 cm, szer ścianki tylnej 30, s > zerokość ścianki przedniej 11, bocznej 11, odległość dolnej krawędzi otworu wlo > towego od dna 21, średnica otworu wlotowego 2,7. > Karmnik ma być: > _ trudny do splądrowania dla drapieżników > -wykonany z surowego drewna > _ nie może być wykonany z cienkich desek lub cienkiej sklejki > - musi się dać otworzyć i powtórnie zamknąć > -musi mieć zawieszenie i dwa otwory na gwoździe (kilka cm pod daszkiem i kilka > cm poniżej dna) > -deski powinny być wystarczająco grube 2-2,5 cm > -należy naciąć płytkie wyżłobienia by ułatwić ptakom chodzenie wewnątrz budki Potrafi, ale on jest budowlaniec z zamiłowania i ma warsztat ojca do dyspozycji. Najukochańszą zabawka jest ojcowa wiertarka. Przeciętny, miejski dzieciak pewnie miałby trudności. Odpowiedz Link Zgłoś
segregatorwpaski Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 14:58 Pamietam, że ja jako dzicko tez mialam w domu wykonac budkę lęgową. W całości wykonał mi ją tata i tata dostal za nią ocenę ;P Pamietam, że jak nauczycielka zobaczyła budkę to stwierdziła, że pięknie, ale to chyba dla gołębi bo tata długo dopracowywał otwór by był równy - no wiadomo - powiększając ciągle Pamiętam też, że cała klasa budki przyniosła i wszystkie śliczne więc na pewno 'rodzicowe/dziadkowe/wujkowe' itp Moje dziecię takiego zadania nie miało. Jakby miało? Znalazłabym kogoś, kto budkę zrobi. Wiem, to bez sensu ale po kilku latach 'spędzonych' na tropieniu idiotyzmów szkolnych już mi się nie chce walczyć z wiatrakami i cenię sobię świety spokój... Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 15:01 moja ma 13lat, nie potrafi takich rzeczy robić, i nigdy nie musiała nic takiego robić. za to ma takiego tatę, co budki lęgowe zrobił do ogrodu, jak również domki dla owadów, domki na drzewie, altany i pergole także, i inne konstrukcje drewniane, więc pewnie i na zajęcia do szkoły w imieniu dziecka by coś takiego zrobił. bo tak by się to własnie odbyło tata zrobiłby ZA dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
saraanna Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 15:47 Moja tez ma 13 lat i ostatnio razem z kolezanka robily lodke na technike.Materialy same sobie zorganizowaly,jakies deski od sasiada,plastiki itd,narzedzia mial tata kolezanki ,wiec nie bylo problemu.No ale moja corka to pol Holenderka i mieszka w Holandii ,wiec pewno sie nie liczy Jak bym poszla do nauczyciela z tego powodu z pretensjami ,to by mnie wyslal do psychologa No ale tu sie uczy dzieci samodzielnosci,dziecko nie tylko musi zrobic,ale tez sobie zorganizowac materialy .Dziwne,ze Polskie dzieci w Holandii i ich rodzice, tez nie maja tego typu problemow i jakos szybko przestaja byc mamami kwokami Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 16:35 Różni się mimo wszystko przygotowanie dowolnej łódki od bardzo konkretnej budki lęgowej... Czy gdyby ci taką budkę kazali zrobić na jutro, masz skąd wziąć materiały? Np. deskę z litego drewna grubości 2,5 cm? Karmnik czy łódkę wyprodukuję od ręki, moja Młoda też. O ile to ma być nasz projekt, a nie projekt konkretny do zrealizowania. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 16:41 A kazali to zrobić "na jutro"? Odpowiedz Link Zgłoś
saraanna Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 16:46 Ale gdzie jest napisane,ze na jutro ? Poza tym lodka,tez musiala miec odpowiednie parametry,bo w szkole robili do niej silniczek z turbina,wiec wszystko musialo byc dokladnie wyliczone i zaakceptowane przez nauczyciela.O ile wiem to dzieci nie maja techniki codziennie,wiec pewnie czasu bylo wystarczajaco,tylko ochoty brak ,bo lepiej na komputerze posiedziec ,a mamusia pojdzie i panu nagada,wiec po co sie wysilac Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 17:07 Dzisiaj posiadanie dziecka to projekt, a w projekt się inwestuje, o projekt się dba i czeka na zwrot. To niestety w perspektywie znacznie ogranicza samodzielność młodych, bo od pierwszych lat są otoczeni przesadną opieką. Jeszcze dekadę temu dzieciaki biegały do szkoły z kluczami do mieszkania zawieszonymi na szyi. Dzisiaj nawet 12-latkowie odbierani są przez opiekunów, chociaż mają do przejścia kilometr oświetlonym chodnikiem. W szkołach nikogo już nie dziwi ochroniarz. Mieszkamy w zamkniętych osiedlach za szlabanami. Jaki to daje komunikat? Że świat to bardzo niebezpieczne miejsce. Ludzie są niebezpieczni. A skoro są niebezpieczni i potencjalnie źli, to w gruncie rzeczy lepiej się od nich separować i trzymać z grupą, do której dołączyliśmy na podstawie sztucznego podziału, jakim jest chociażby ta sama szkoła czy osiedle. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate_cake Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 19.01.15, 18:25 Jaka to szkoła w Gdyni bierze udział w tym konkursie? Odpowiedz Link Zgłoś
niktmadry Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 21.01.15, 23:04 No i okazało się, ze du..a wołowa ze mnie. Tatuś podjął się zrobienia, mamusia wyskoczyła z 78 zł a dziecko otrzymało ocenę celującą. Wypsioczyłam sie tyle co na forum. Budki oczywiście zostały w szkole więc nawet jej sobie na działce nie powieszę. We wtorek wywiadówka - mam zamiar poruszyć ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate_cake Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 22.01.15, 08:25 Miejmy nadzieję że budki posłużą ptakom w Gdyni Odpowiedz Link Zgłoś
ziarenko-piasku Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 22.01.15, 08:09 Mój by dał radę spokojnie, ale robiłby to pod nadzorem taty, bo ja to nie bardzo się w tym widzę Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: Czy Wasze 11/12-latki potrafią? 22.01.15, 13:26 rozumiem, ze na zajeciach w szkole wykonuja wspolnie funkcjonalna replike Taj Mahal , wiec ta budka to takie sobie cwiczonko do domu tak, moj 11latek by zrobil, niekoniecznie na celujaco . ale TYLKO dlatego, ze jego ojciec pochodzi z rzemieslniczej rodziny i chocby mial pasc na pysk, to wszystkie rzemieslnicze roboty domowe wykonuje sam i to na blysk. przy asyscie mojej i dzieci. i ten 11latek "od zawsze" poslugiwal sie prawdziwymi narzedziami, i jakby nie ja, to by sobie sam przy pomocy siekiery i pily tarczowej drwa na ognisko szykowal juz w przedszkolu w innych warunkach niejako, jako osoba przekorna wykonalabym przepiekna budke. skoro nauczyciel rznie glupa, to niechze sie nacieszy tym stanem swiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś