Dodaj do ulubionych

Chrzest-dylemat

06.02.15, 12:44
Okrężnymi drogami dowiedziałam się, że mam być proszona na chrzestną córeczki znajomych Mała urodziła sie w grudniu, chrzest ma byc już w nast.miesiącu
Znajomi są, sama nie wiem, niewierzący lub jak to ładnie się ujmuje wierzący-niepraktykujący. Nie chodzą do kościoła w ogóle, nie mają slubu kościelnego chociaż brak przeciwskazań, nie przyjmują księdza itp.
I nie chodzi mi o powód dlaczego chrzczą dziecko, tylko o mój udział jako chrzestnej. Jestem wierząca i poważnie traktuje przyrzeczenia, na chrzcie zobowiazuje sie wychowywac dziecko w wierze katolickiej itp. Tzn staje sie odpowiedzialna za jej wychowanie katolickie. I co dalej?Mam co niedziele jechac 20 km by jazabrac do kosciola czy przez tel. uczyc modlitw?
Nie wiem jak mam zareagowac na ich ewentualną propozycję.
Obserwuj wątek
    • srebrnarybka Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 12:54
      porozmawiać i wyjaśnić to, piszesz. Zapytać mianowicie, dlaczego chrzczą dziecko, czy chcą, żeby było wychowane w wierze katolickiej i jak to widzą, czy też masz być figurantką dla ładnej ceremonii. W tym drugim wypadku oznajmiasz, że jest Ci przykro, ale wiara Ci tego zabrania i ewentualnie w ogóle odradzić chrzest. Może taka rozmowa będzie dobrą okazją dla refleksji dla znajomych, by przemyśleli swoją postawę i zdecydowali, jak chcą wychowywać dziecko. Jestem przeciwna chrzczeniu dzieci tylko po to, by był pretekst do ładnego przyjęcia i wysępienia prezentów od chrzestnych i rodziny.
      Kto ma być ojcem chrzestnym? Może warto i z nim się porozumieć.
      • nival Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 12:58
        Nie mam pojęcia kogo wezmą na chrzestnego.
        No właśnie oni są dalecy od przejmowania się co powie babcia/ ciocia, na prezenty też nie lecą, więc tym bardziej nie rozumiem ich decyzji i swojego w niej udziału
        • polkiujm Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:01
          A ja nie rozumiem jak osoba "poważnie traktująca wiarę" za jaką się uważasz ma tu jakieś dylematy. Nie chcesz być chrzestną u TAKICH rodziców to im odmów.
          Jak możesz nie rozumieć "swojego w niej udziału" ? Siłą cie zmuszają?
          Jesteś wierząca a nie wiesz co to wolna wola jest?
          • 5justi Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:36
            o jaaa..
            nie podniecaj się tak...
          • arwena_11 Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 14:55
            Ma rację że się zastanawia. Skoro oni nie praktykują wiary w której chcą ochrzcić dziecko to po co brać udział w szopce?
    • polkiujm Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 12:58
      To podpucha?

      Rozumiem, że planujesz robić za świętszą od papieża. Czyli jeśli ksiądz -mimo słabej praktyki znajomych- zezwoli na chrzest dziecka to ty i tak w sobie nie zezwolisz bo cię to oburza.
      Do tego jako chrzestna zamierzasz robić tym rodzicom naloty dywanowe by sprawdzić, czy aby TWOJEGO chrześniaka źle nie wychowują, bo ty już wiesz, że oni go nie wychowają bez ciebie na dobrego katolika, nie zrobią tego co powinni, nie nadają się.. a księdza na pewno przekupili lub okłamali.

      Przypomnij sobie moze swoich "chrzestnych" rodziców. Ile razy cię uczyli paciorka i ile razy w życiu akurat z nimi byłaś na mszy, roratach, godzinkach i drodze krzyżowej.
      • nival Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:00
        Nie uczyli mnie, bo uczyli MOI RODZICE. A skoro rodzice są niewierzący, to ten obowiązek spada na mnie. Jestem odpowiedzialna i nie podejmuje się czegoś, czego nie mogę wypełnić.
        Nie chodzi mi o ich decyzję o chrzcie tylko o mój udział - pisałam wystarczająco jasno w 1 poscie
        • polkiujm Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:04
          Ale jaki jest cel tego wątku? Chyba tylko taki żeby znajomym tyłek obsmarować.
          Jak masz problem to idź do terapeuty przerobić problem "nie chcę czegoś ale wstydzę się odmówić bo jak to będzie wyglądać? bravo pomóż!"
          • 5justi Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:40
            dokładnie tak.
            ciężko znajomym odmówić wprost!
            ja to rozumiem.
            ludzie sobie ją ubzdurali na chrzestną, porobili jakieś plany, przyjadą, poproszą
            i co?
            mi ciężko by było tak wprost odmówić z powodów jak to piszesz "wiary"
            skoro oni mają "wiarę" gdzieś.
            po takiej akcji już widzę obrazę i kontynuację znajomości....
    • ruscello Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:08
      Spytalabym, czy zamierzaja wychowac dziecko w wierze. O powod chrztu tez bym spytala.
      Skoro nie przyjmuja ksiedza ani nie maja slubu koscielnego, to nie sa nawet "typowymi" wierzacymi niepraktykujacymi.
      Na Twoim miejscu nie podjelabym sie tej roli. Powiedzialabym, ze ja wierze i nie moge byc czescia kpiny z sakramentu. Moga sie zdziwic czy wysmiac, ale cos za cos.
      Odmowilam swiadkowania na slubie osob, ktore nawet nie pamietaja postaw w czasie mszy. Byl szok, ale zrozumieli.
      • nival Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:12
        dzięki
        • annajustyna Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:31
          A nie pomyslalas, ze badac chrzestna dziecka z rodziny de facto niekatolickiej, stwarzasz mu szanse, ze te wiare odnajdzie? I bez przesady, chrzestny nie musi z dzieckiem chocdzic co niedziela osobiscie do kosciola. Chyba jednak nauki przedchrzcielne by Ci sie tez przydaly...
          • solaris31 Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:37
            nie za bardzo chyba znasz temat. rodzice chrzestni mają za zadanie pilnować wychowania w wierze i dbałość o to, żeby dziecko uczestniczyło we wierze, a więc w życiu kościoła . co za tym idzie - w przygotowaniach do sakramentów, w obowiązkach, które spoczywają na osobie wierzącej, czyli w uczestnictwu w mszy także. może na chrzestnym spocząć taki obowiązek.

            do autorki - ja zapewne bym odmówiła, wiedząc, że nie wypełnię swoich obowiązków, nie podjęłabym się takiego zadania.
            • annajustyna Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 15:09
              Wlasnie ja znam temat...
          • zurekgirl Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:39
            Otoz to. Jestesmy niewierzacy, a dla odmiany rodzina mojego TZ bardzo sie udziela w kosciele. I gdybym miala z jakichkolwiek powodow ochrzcic corke, to wlasnie z rodziny TZ byliby wybierani chrzestni. Wlasnie po to, zeby naszemu dziecku pokazac swoja wiare i jej sens. Zreszta nawet teraz, bez chrztu, potrafia jej w fantastyczny sposob przekazac swoje wartosci. Takze, droga autorko watku, masz szanse, a nie przykry obowiazek.
            • arwena_11 Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 15:04
              ale chyba już napisała, że to jest fizycznie nie wykonalne? jak ma to zrobić? Zabierać dziecko do Kościoła na msze, czytać Biblię? Czy rodzice jej to umożliwią?
          • zurekgirl Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:39
            Otoz to. Jestesmy niewierzacy, a dla odmiany rodzina mojego TZ bardzo sie udziela w kosciele. I gdybym miala z jakichkolwiek powodow ochrzcic corke, to wlasnie z rodziny TZ byliby wybierani chrzestni. Wlasnie po to, zeby naszemu dziecku pokazac swoja wiare i jej sens. Zreszta nawet teraz, bez chrztu, potrafia jej w fantastyczny sposob przekazac swoje wartosci. Takze, droga autorko watku, masz szanse, a nie przykry obowiazek.
            • solaris31 Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:41
              wszystko pięknie, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. autorka nawet nie mieszka w tym samym miejscu do rodzice dziecka. jak ma tę szansę wypełnić i zrealizować?
          • nival Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 13:41
            Tak, pomyślałam.
            O chodzeniu co niedziele to tak przykładowo pisałam, bo w gruncie rzeczy nie mam żadnego wpływu na jej katolickie wychowanie, widując się raz na kwartał czy pół roku. Rozumiem rodzeństwo czy dziadkowie maja jakis wpływ - ja minimalny.
          • srebrnarybka Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 15:20
            ja też znam temat. Wiele lat temu podjęłam się roli matki chrzestnej córki moich niewierzących przyjaciół. Oni nie byli "wierzącymi niepraktykującymi", tylko otwarcie niewierzącymi. Gdy mnie poprosili, zapytałam o sens ich decyzji. Odpowiedzieli, że oni sami światopoglądu nie zamierzają zmieniać, ale niewierzący są m. in. wskutek ateistycznego wychowania (w moim pokoleniu rzadkie, żeby się takie małżeństwo dobrało smile ), a mając wielu znajomych wierzących, widzą, że dla niektórych ludzi jest to ważna wartość w życiu, chcą więc, by dziecko miało możność z tą wartością się zapoznać. Mnie zaś poprosili, gdyż uznali, że jako matka chrzestna czuwająca nad wychowaniem religijnym ich dziecka nie nauczę go nietolerancji i dewocji, czego by nie chcieli (ja też). Motywacja wydała mi się uczciwa, podjęłam się tego, biegałam z młodą do kościoła, na religijne wywiadówki etc. Młoda zresztą była na religii prymuską. Zraziła się w wieku lat 16 wskutek chamskiego i gorszącego potraktowania jej przez pewnego księdza. Napisałam nawet w tej sprawie skargę do Glempa, ale urazom dziewczyny to już nie zaradziło. Uważam, że rolę matki chrzestnej spełniłam uczciwie. Jednak od początku wiedziałam, jakie będę miała możliwości wpływu na religijną formację chrześnicy.
            • annajustyna Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 15:29
              Piekna postawa. Chrzestna naszej corki - siostra ksiedza, taka swietobliwa, och ach, nawet o jej urodzinach nie pamieta sad.
    • vi_san Re: Chrzest-dylemat 06.02.15, 14:05
      W razie propozycji - odpowiedz zgodnie z sumieniem: że poważnie traktujesz swoją wiarę, i nie widzisz faktycznej możliwości wychowywania dziecka w wierze, skoro jego rodzice są niepraktykujący. Możesz przy tym podkreślić, że nijak to nie wpłynie na sympatię twoją dla rodziców i dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka