pulcino3
23.02.15, 21:51
Dziś sobie pomyślałam, jak wiele traci moje dziecko, kiedy dostaje pod nos gotowy jogurcik, monte , czy pospolitą kanapkę z szynką ( bez skórki- francuski piesek) , lub serem żółtym. Kiedy ja w jej wieku zajadałam się z głośnym mmmhh:
- bułką namoczoną w mleku (rarytas), bo częściej był chleb z mlekiem,
- chleb z samym keczupem pudliszki, takim, ze słoiczka,
- chlebem smażonym,
- kanapką z konserwą turystyczną ze slonawą galaretką,
- biszkoptami takimi w kształcie nerki namoczonymi i rozbełtanymi w zimnym mleku,
- kogiel mogiel,
- kasza manna na mleku polana sokiem owocowym.
Nie wspominam o daniach obiadowych, uwielbiam do tej pory z resztą zupę ogórkową, kiedy moja młoda jest kompletnie wybredna pod tym względem.
A szczytem lansu w moim dzieciństwie, było wyjście na podwórko z zawiniętą paczuszką ( taki papierowy rożek ) usmażonych frytek przez moja mamę.
Myślicie, że obecnie również dzieci doceniłyby chleb z keczupem, jako pycha przekąskę? Czy to raczej passe..? A co wy lubiłyście w dzieciństwie, co dziś uważane byłoby, za coś niewłaściwego?
................................................................
Uprzejmość tak mało kosztuje, a tak wiele można za nią kupić.