Skąd ta mania wielkich liter? Pytam poważnie, bez złośliwości. Widzę to w praktycznie każdym poście, w którym mowa o kimś bliskim dla autora. Kiedy uczono mnie pisać, wpojono mi trochę inne zasady, dlatego próbuję zrozumieć o co chodzi.
Dawniej napisałoby się: "Widziałam wczoraj mojego wspaniałego tatę, bardzo go kocham, tak samo jak całą naszą rodzinę".
Teraz: "Widziałam (początek zdania) wczoraj Mojego (szacunek do siebie) Wspaniałego (odpowiednia ranga) Tatę (członek rodziny), bardzo Go (nadal członek rodziny) kocham, tak samo jak całą Naszą (szacunek do wszystkich) Rodzinę (szacunek do instytucji).
O ile pisanie w ten sposób o ojcu mogę sobie jeszcze wytłumaczyć (względy uczuciowe), to reszta wydaje mi się naprawdę przerostem formy nad treścią. Podkreśla się szacunek/miłość waląc wielkie litery w każdym możliwym miejscu. Przymiotniki i zaimki mają już chyba inną rangę, nie wspominam już o pisaniu wielką literą słów od czapy, np. "Ślub", "Para Młoda", "Sąsiad", "Obiad" czy "Szkoła". Niedługo dojdzie do tego, że ludzie zaczną nadawać rangi roślinom i ich kolorom, bo wyda im się to kulturalne.
Zwracacie na to uwagę, czy może stało się to już normą i nie powinno dziwić?