Dodaj do ulubionych

Wybredne smarkacze!

06.04.15, 16:13
Myślałam że uduszę małoletnich w święta! Sceneria: świąteczny stół. Osoby występujące: dzieci lat około dziesięciu.

Młody siedzi przy sobotnim późnym obiedzie, w menu żurek, schab pieczony, surówka itp. generalnie produkty uznawana przez ten okaz małoletni za jadalne. Zupą wzgardził (odmówił podania talerza do nalania), krzyczał żeby nałożyć mu mało mięsa, surówkę podzióbał. Talerz stoi przed nim pełen rozbabranego jedzenia. A on z miną głodującego szczeniaczka mówi że chciałby płatków.

Młoda siedzi przy deserze. Ciasta dobrane tak by były jadalne również dla niej. Młoda kręci głową i mówi, że chciałaby budyniu.

No szlag mnie trafił! Zdecydowanie za dobrze im się powodzi i we łbach im się poprzewracało.
Obserwuj wątek
    • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:18
      bulzemba napisała:
      >Zdecydowanie za dobrze im się powodzi i we łbach im się p
      > oprzewracało.

      samo? wink
    • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:19
      Są różne warianty postępowania:
      - zjedz chociaż troche i bez dyskusji
      - nie chcesz, to nie jedz, odejdź od stołu i nie marudź
      Jesli wcześniej dzieci uznały w/w potrawy za jadalne i akceptowalne, to nie bawiłabym się w podawanie niczego innego. Jedzenie ciasta nie jest obowiązkowe, nie leciałabym do kuchni żeby robic budyń.
      • bulzemba Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:24
        Ciasto nie jest obowiązkowe ale ona zaczęła skamleć! No po prostu głodzone dziecko!
        • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:26
          Komu zaczęła skamleć? OMG, dorośli ludzie i nie potrafią powiedzieć 10-latce żeby była cicho i zajęla się sobą?
          • bulzemba Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:35
            znasz zabawę "w bycie grzecznym"? Młoda potrafi robić żałosne spojrzenie i głodne oczka... Powiedziała raz a potem zaczęła wzdychać. A robiła to na tyle zrozumiale że miałam ją ochotę udusić!
            • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:47
              Wtedy mówisz grzecznie, wyjdź dziecko do innego pokoju i tam zajmij się sobą.
              • lampka_witoszowska Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 07:54
                otóż to. Nie ma znęcania się nad rodzicami i nacisków na sumienie - o ile rodzice tego samego nei stosują i nie wyuczyli dziecka tak naciskać.
                Całe życie takie durne oczka mężowi potem będzie robiła zamiast sama sobie zrobić to, na czym jej zależy? zatłukłabym na miejscu męża. Glodna? jedzenie jest, proszę korzystać. Jak nie, to do widzenia.
    • bulzemba Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:22
      i jeszcze to: "jedzenie uznawane przez młodego", "ciasta dobrane pod młodą"... Gdy sama byłam dzieckiem byłam uznana za niegrzeczną i bezczelną gdy miałam kłopoty żołądkowe i nie mogłam przyjąć poczęstunku.
      • kk345 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:30
        Ale to twoje, te młode, czy rodzinne?
        • bulzemba Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:42
          układ mieszany. Wkurzyłam się na oboje.
          • kk345 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:09
            Znaczy- przynajmniej jedno sama tak wychowałas
            Zrobiłaś ten budyn i podałaś płatki?
      • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:32
        Jak dla mnie to przegięcie w żadną stronę nie jest zdrowe.
        Nie widzę nic złego w układaniu menu pod kątem gustu i smaku domowników. Przecież dzieci też są członkami rodziny, więc dlaczegoby nie brać ich pod uwagę?
    • jolunia01 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 16:54
      bulzemba napisała:

      > ... Talerz stoi przed nim pełen rozbabranego jedzenia. A o
      > n z miną głodującego szczeniaczka mówi że chciałby płatków.

      Człowiek je dlatego, że jest głodny. Jak nie je - znaczy głodny nie jest. Skoro nie jest uczulony na żaden z podanych produktów - nie chnie je, skoro nie chce. Z głodu się jeszcze nikt nie ze..ał.


      > Młoda ... Ciasta dobrane tak by były jadalne również dla niej.
      > Młoda kręci głową i mówi, że chciałaby budyniu.

      Chcieć może. Dostać nie musi.

      Dziesięcioletnie dzieci powinny umieć zachować się przy stole.
      • mirmunn Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:01
        spoko, jak będą głodne , to zjedzą, ja bym sie broń Boże nie przejmowałasmile
        • aqua48 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:07
          Ja też nie jestem wrażliwa na takie kaprysy. Mówisz spokojnie: budyniu dzisiaj nie ma, płatki będą dopiero na śniadanie. A co do niechęci jedzenia obiadu, cóż - jak dziecko nie jest głodne to nie je i tyle. Ale zamiast jęczeć i wymyślać niestworzone rzeczy, ma grzecznie siedzieć przy stole i czekać aż inni domownicy zjedzą, albo przeprosić, wstać i zając się swoimi sprawami.
    • ichi51e Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:05
      W czym problem? Nie chcesz? Nie jedz.
    • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:34
      Chcieć to sobie mogą. Nie chcą jeść tego, co podano, niech nie jedzą, jak zgłodnieją, to zjedzą. Natomiast skomlenie i fochy przy świątecznym stole zostałyby ucięte w zarodku.
      • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 17:55
        Masakra, jak wy te dzieci wychowujecie?
        Co to znaczy marudzi ,jeczy przy stole.
        Moj od zawsze uczone spróbować i nie jesc, mozesz zjeść suche ziemniaki, lub zrobic sobie kanapkę.
        Moje mówią nie dziękuje i jedzą co im pasuje lub nie.

        I tez gotuje to co lubią mniej wiecej wszyscy, ale tez czasem potrafię zrobic cos dodatkowego, bo wiem ze ktos po prostu nie musi lubić danej potrawy. (Jak ja krewetek)
        Ale to nie znaczy ze siedzi i jeczy.
        I corka ma lat 11. Młodszy 7 z autyzmem i potrafi normalnie powiedzieć.

        Czasem zastanawiam sie co te matki z dziecmi robią?
        Tak i to matki kwoki :p
    • kamunyak Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 18:47
      a ty co ? dzieci nie masz?
      Nie widziałam 10latka, ktory ze smakiem wcina żurek, ba, mój syn do tej pory nie je, choc juz dawno przekroczył nie tylko 10, ale i 20 lat. Ja zresztą też nie przepadam.
      Dziecko zachowało sie w sposób typowy dla swojego wieku. Trzeba było dac mu "płatków".
      I mleka do tego.

      • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 18:55
        Moje jedzą żurek, kochają żurek, teraz od czwartu do dziś codziennie jedli żurek w różnych wersjach.
        Dzieci w tym wieku powinny być nauczone jak się zachowywać i nie jęczeć demonstracyjnie.
      • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 19:06
        Ja znam takie, które lubią, ale mniejsza o to, weź pod uwagę, że jadłospis był ustalany pod kątem smaków dzieci, tylko, że przy stole im się odwidziało. Dzieci w tym wieku już powinny umieć zachować się przy stole.
        • kamunyak Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:55
          > Ja znam takie, które lubią, ale mniejsza o to, weź pod uwagę, że jadłospis był
          > ustalany pod kątem smaków dzieci, tylko, że przy stole im się odwidziało. Dziec
          > i w tym wieku już powinny umieć zachować się przy stole.


          wszystkie świąteczne potrawy, takze te wigilijne, maja specyficzny smak, z reguły daleki od tego, co dzieci jadają na co dzień. A małe dzieci, jak to dzieci, lubia powtarzalność, nie tylko zresztą w jedzeniu. Czy nie znasz dziecka, które moze codziennie jeść np. pomidorową? albo rosół? albo kurczaka?
          Jesli takiemu dziecku nagle zaserwujesz żurek to raczej nie zje.
          Oczywiscie, pewnie sa dzieci które żurek lubia. Ja jeszcze takiego nie spotkałam.
          Jeśli wcześniej ktos spytal dziecko czy będzie jadł ten nieszczęsny żurek to można załozyc, ze
          1- nie ma pojecia co to jest, nawet jak sie zgodzi
          2 - moze zmienic zdanie bo ustalanie jadłospisu na tydzień wcześniej to dla dziecka wiecznosc.
          U mnie zawsze było osobne jedzenie dla dziecka, na wypadek jesli dziecko nie chciałoby zjeśc tego, co na stole. Typowo dzieciowe, np. właśnie jakis kurczak gotowany, rosolek. Czyli cos, co dziecko zawsze lubilo i z checia jadło. Tak robila zwykle moja teściowa kiedy goscilismy u niej na świeta, tak robilam ja.
          Poza tym, zadziwiajace jest to, że nagle wymaga sie od 10-latka zeby umial zachowac sie przy stole a jakos mało kto wymaga, sadząc po tym co obserwuje dookoła, odpowiedniego zachowania np. w domu. Szaleńcze gotnitwy, tupanie bosych stópek, wrzaski, rodzice i rodzina uwaza za całkiem normalne bo "to tylko dziecko".
          Równiez wrzaski i krzyki w sklepach, biegania po alejkach, granie piłka w kosza z wózkiem sklepowym (czyli celowanie piłka do wózka) uważane jest za normalne "bo to tylko dziecko".
          Jakos strasznie wybiórczy sa ci rodzice i najblizsza rodzina dziecka.
          Dzieci generalnie powinny umiec sie zachowywać, nie tylko przy stole. Przy czym do odpowiedniego zachowania przy stole nalezy także grzeczne odmawianie jedzenia, jesli nie ma sie na nie ochoty, prawda?
          • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:41
            Oczywiście, że powinno się umieć zachować i w wymienionych przez ciebie sytuacjach i może odmówić, ale grzecznie, bez fochów, nie oczekując, że gospodarz poleci robić budyńwink
      • mirmunn Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 19:30
        A w życiu Warszawy. Ma jeść to, co wszyscy.
        Nie pasuje- wstań, podziękuj, szoruj do kuchni i sam sobie zrób kanapkę. Jęków i fochów przy stole nie znoszę.
      • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:03
        A dzieci mam i 3 cała.
        Chodzi o marudzenie, jeczenie, 10 letnie dziecko??
        Moga nie jesc , zjeść co im odpowiada, spróbować powiedzieć, nie dziękuje nie smakuje mi , i zjeść co innego.

        A żurek moje wcinają ze smakiem.
        • ichi51e Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:20
          Moje tez lubi zurek. Podobnie jak ogorkowa kapusniak i inne kwasne zupy. Zawsze myslalam ze dzieci wlasnie takie zupy lubia przede wszystkim...
        • mamameg Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 07:18
          Moje też lubią żurek mimo, że niezbyt chętnie jedzą zupy.
      • memphis90 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:14
        Moje dziecko mnie dzisiaj zaskoczyło, bo podczas obiadu nagle obwieściło "co to, żurek? ja też chcę zupę!". Moja pierwsza reakcja "naprawdę? żurek chcesz???".
      • lily-evans01 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:22
        Mam niespełna 9-latkę, która lubi żurek z białą kiełbasą.
        I uszka z czerwonym barszczem, i bigos, i nawet rybę w galarecie wink.
    • fadilla Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 19:49
      Znam problem, przerabiałam. Juz nawet nie proponuje żurku w Wielkanoc, ani barszczu z wigilię. Choc muszę Ci powiedziec, że z wiekiem smak się zmienia - mądrzeje. Tak jak kiedyś mój syn nie lubił żadnej ryby tak od ok 2 lat zjada ze smakiem łososia. To jedyna ryba jaką je, no ale jest postęp. Sałatki jarzynowej nadal nie ruszy, ani gotowanej marchewki w zupie. Choc kiedy przypomnę sobie sama siebie, to gotowana marchewka wydawała mi się totalnym barbarzyństwem. Jak mozna było to chrupkie, soczyste, chłodne warzywo podawać w wersji miękkiej na ciepło? No jak? Nienawidziłam gotowanej marchewki, uwielbiałam surową. Podobnie ma syn i ja go rozumiem. Z wiekiem dojrzałam do obu wersji. Może przypomnij sobie siebie z dzieciństwa. Mnie jeszcze obrzydzał majonez jego wygląd i konsystencja. Nam sie wydaje, że dzieci wybrzydzają, żeby nam zrobić na złość, albo, że za dużo w tyłku mają. Ja wybrzydzałam w czasach gdy jedzenie było na kartki...
      • mirmunn Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 19:56
        Do jedzenia nikt nie zmusza, autorka raczej uwzględniła preferencje dzieci, o czym napisała.
        I wątek jest nie tyle o nielubieniu czegoś, tylko o chwilowych grymasach. Można zrozumieć brak ochoty na coś w tym momencie, ale też 10 latek może kulturalnie odejść od stołu i wziąć sobie coś z lodówki, a nie urządzać przedstawienie przy stole, nie sądzisz?
        • verdana Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:32
          Nie powinien żądać płatków. Ale proszenie o nie nalewanie zupy czy mało mięsa i surówki jest jak najbardziej racjonalnym zachowaniem. Proszący drugiego dnia świat o małą porcję dorosły pewnie spotkałby sie z pełnym zrozumieniem.
          To, ze dziecko tylko grzebie w talerzu w czasie Wielkanocy, gdy zazwyczaj wszyscy są przejedzeni po uszy, jest dla mnie dowodem, ze w wieku 10 lat rozsadek działa lepiej niż dobre wychowanie.
          Ja ani wczoraj ani dziś po śniadaniu świątecznym obiadu nie jadłam i nie mam pojęcia, jak bym sie zachowała w czasie proszonego obiadu. Tak, po dwóch dniach jajek i wędlin mam ochotę na owsiankę.
          • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:35
            Pomyśl... Może, wiedząc, że idziesz na proszony obiad na śniadanie zjadłabyś mniej?
            • verdana Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:37
              Jak idę na proszony obiad to śniadania w ogóle nie jem. Już sobie wyobrażam to dziecko, które nie je nic przy świątecznym, śniadaniowym stole.
          • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:38
            A czyli idąc w gości, zasiadając za stołem powiedziałabym gospodarzowi "chce owsiane " i bedziesz jęczeć ze zamiast babki chcesz budyn?
          • mallard Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:06
            verdana napisała:

            > w wieku 10 lat rozsadek działa lepiej niż dobre wychowanie.

            Rozsądek jest wtedy, kiedy chce mi się jeść, a wiem, że już nie powinienem, - więc nie jem. Podejrzewasz 10 letnie dziecko o tego rodzaju rozsądek? Grzebanie w talerzu wynikiem rozsądku? Chyba sama w to nie wierzysz Verdana.
            • verdana Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 12:32
              Tak, podejrzewam, ze raczej 10-latek nie zje, jak nie jest głodny niż dorosły. Dzieci mają jeszcze mechanizmy, które im mówią, aby nie jadły, gdy im się nie chce, ale dorośli ich tego starannie oduczają.
              • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:15
                verdana napisała:

                > Tak, podejrzewam, ze raczej 10-latek nie zje, jak nie jest głodny niż dorosły.
                > Dzieci mają jeszcze mechanizmy, które im mówią, aby nie jadły, gdy im się nie
                > chce, ale dorośli ich tego starannie oduczają.

                bzdury piszesz....mam akurat łakomczucha w domu. Jak na stole jest coś, co lubi to raczej trzeba ja hamować.
                • lampka_witoszowska Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 08:01
                  ale widzisz, że sama traktujesz go jako wyjątek, który nie narzuci ogółowi, jak się ogół zachowuje? dzieci rzadko miewają takie odruchy: jestem przejedzony, więc się rzucę na jedzenie... więc kto pisze bzdury?...
    • rycerzowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:38
      Po pierwsze, w czasie świąt dzieciaki najczęściej stale podjadają jakieś słodycze, czekoladowe baranki, marcepanowe jajka etc, więc wygłodzone nie są.
      A po drugie, dzieci zwykle lubią zwykłe jedzenie, a nie to wyszukane, świąteczne.
      Może nie większość dzieci, ale w mojej rodzinie wszystkie.

      Pamiętam, że mój brat zawsze głośno domagał się ziemniaków z jajkiem sadzonym, gardząc wielkanocnymi rarytasami.
      • mamaa3d Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:45
        Miałam dziś na obiad szynkę w sosie chrzanowym, i o ile średnia zjadła ze smakiem, od razu widziałam, że starsza nie ruszy, więc dostała sadzone do ziemniaków. Tylko, że nie było jęczenia, podeszła do mnie do kuchni i powiedziała, że ona tego nie lubi i czy mogę jej zrobić jajko. Nie ma sprawy. Jęków nie znoszę, chociaż czasami się zdarzają.
    • ap.so Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 20:49
      Ja się bardzo często wkurzam na takie kręcenie nosem przy stole, ale w tym roku się uśmiałam. Temat: żurek. Mamooo ja nie chcę żurku- oświadczyło dziecko. To jest część tradycji i nie wypada nie spróbować - poinformowałam na poważnie. Kiedy przed dzieckiem wylądował parujący talerz zupy dziecko zapytalo: o to barszcz? No tak barszcz. Ale bez żurku? Ostrożnie dopytało dziecko. Jak bez żurku to zjem. I zjadło smile z apetytem nawet
      • mamma_2012 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:22
        Znajome dziecko, zajadalo sie pomidorowka, specjalnie dla niego szykowana "bez pomidorów", których nie lubilo, mój syn lubi ryby, a pod ta nazwa kryją sie ryby prawdziwe i każde białe mięso pod warunkiem, ze jest smaczne (smaczne kurczak to ryba, niesmaczny to mięso)
        • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:46
          Skąd ja to znam.W domu wiele potraw nie jest jadalnych, to jest niedobre, mimo ze sie nawet nie spróbowalo.
          To samo u kolezanki,na wyjezdzie, nagle nabiera cudownych własciwosci jadalnej i pysznej potrawy.
          Tak zaczeło jesc ananasy,poznało smak krewetek,brokułow nawet.I nagle tez kasza jeczmienna przestała byc podejrzana.
    • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:22
      Ja jestem wredna i każę jesc co podadza na swiatecznym stole.
      Na co dzień gotuje córce czesto osobno, bo ona wielu potraw nie jada.
      Nie przekonuje mnie jednak- nie lubię uszek czy żurku.Nie lubisz, trudno, zjesc musisz, chocby mało.Symbolicznie.I zjada.Potem moze sobie wybrac to, co jej najbadziej podejdzie.Albo nawet nic.
      Bo dwa razy w roku moze "pocierpiec".
      • niktmadry Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:28
        Tak z ciekawości - dlaczego musi zjeść tego na co ma ochotę? Dlaczego nie może ze świątecznego stołu zjeść tego na co ma ochotę?
        • niktmadry Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:29
          Miało być: dlaczego musi zjeść coś czego nie chce? Dlaczego nie może sama sobie nakładać ze stołu jedynie tego na co ma ochotę?
          • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:33
            Bo na wigilie pierwsza potrawa jaką sie podaje jest barszcz z uszkami,a na wielkanoc zurek.Potem kazdy sobie nakłada co mu pasuje,ale to potem.
            • niktmadry Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:45
              wiesz co.... mnie w domu nikt nigdy do jedzenia nie zmuszał ale.... moja teściowa tak robi. Każdą potrawę, którą przygotowała nakłada po kolei każdemu na talerz. Ja nie umiem przełknąć klusek z makiem - nie brzydzą mnie i nic na to nie poradzę. Gdyby postawiła je na stole i każdy kto ma ochotę nakładałby sobie - nie byłoby problemu. Nie grymasiłabym, nie przeszkadzałyby mi, jadłabym inne potrawy. A tak.... co roku świeta próbuję tak ustalać by tylko u teściów wigilii nie było bo wiem, że mnie po tych kluskach będzie na wymioty brało a scen przy stole urządzać nie lubię. A dorosła jestem. Dla mnie nigdy nie było problemem to, że dzieci czegoś nie zjadły - co najwyżej gdy przesadzały z niejedzeniem wprowadzałam szlaban na słodycze - ale nigdy nie w święta. Jeśli na co dzień gotujesz zdrowo, dzieci masz zdrowe to serio nie rozumiem tego uporu, że ten akurat pierożek, to uszko, ten kawałek łososia musi być zjedzony.
              • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:45
                Wychodze z załozenia, ze swięta to swieta, jest tradycja i naprawde nic sie dziecięciu nie stanie jak zje w imie tegoz te 2 uszka.A potem moze sobie szalec.
                Dzis je bez wiekszych protestów,sama sobie nakłada,wiec uwazam, ze sposób sie sprawdził.
              • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:56
                Teściowa zachowuje się jak burak, już pomijając, że ktoś może nie móc czegoś jeść z powodów zdrowotnych, akurat w tym przypadku nie miałabym najmniejszych oporów odmowy zjedzenia nielubianej potrawy i głęboko w powarzaniu focha teściowej.
            • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:50
              A po co jesc barszcz lub żurek jeśli się go nie lubi?
              Zawsze mi się wydawalo, że jedzenie jest dla ludzi a nie ludzie dla jedzenia...
              • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:49
                A po to, ze w swieta sie je jada.
                I po to, by sie wiedzialo, ze czasem trzeba zrobic cos, na co nie do konca ma sie ochote.Ot, cwiczenie charakteru.
                • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:53
                  Takie ćwiczenie charakteru może się skończyć niekontrolowanym rzygiem.
                  • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:57
                    Az tak wrazliwego egzemplarza na szczescie w domu nie posiadam.Daje rade dziewczyna.
                    Ja sie może po prostu juz nie przejmuje tym "nie lubie", bo mojej córce nie smakuje prawie wszystko.Ogłuchłam i mam juz to gdzies prawde mówiac.Na co dzień jestem na tyle dobra, ze nie zmuszam absolutnie do niczego, natomiast w swieta to ona moze sie poswiecic, to 2 razy w roku zaledwie.
                  • moofka Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:05
                    no tak
                    uroczysta kolacja konczy sie rzygiem u zdrowych dzieci surprised
                    wierze w to owszem, kiedy czytam watki o ematkach gotujacych od wielkiego czwartku
                    do niedzieli faktycznie to juz na tyle paskudne, ze rzygac mozna
                    nie wierze natomiast ze swiezego domowego jedzenia normalne zdrowe dziecko nie jest w stanie sprobowac
                    i zastanawiam sie, jak to zrobilam, ze moje dzieci zur jedza i jeszcze potrafia powiedziec gospodyni ze pyszne
                    cuda panie
                    • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:10
                      Moje też jedzą żurek i biały barszcz, a nie są dziećmi jedzącymi wszystko i zawsze chętnie.
                    • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:33
                      Już pisałam w sąsiednim wątku, że niektórzy mogą mieć potrawy nie do przełknięcia, mnie właśnie taka nadgorliwa ciotka w dzieciństwie zmusiła do zjedzenia rosołu i niestety się porzygałam, przecież nie zrobiłam tego złośliwie, starałam się grzecznie odmówić, ale ona wiedziała lepiej no i wyszło jak wyszło.
                      Założę się, że każda z was ma taką potrawę, której za nic na świecie by do ust nie wzięła, może to być żurek, jeszcze żywe owoce morza, czy kiszone śledzie i wyobraźcie sobie, że ktoś wam to na siłę każe zjeść.
                      • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:39
                        Ja jestem wszystkozerna i bardzo kulinarnie ciekawa, wiec nie wiem co to by mogło byc.A tym bardziej, ze chodzi o normalne potrawy typu barszcz, zurek, uszka, a nie jakies kulinarne dziwolągi.Nie zmuszam przeca do jedzenia małży, tylko pierozka z grzybami.
                        • girl.anachronism Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 09:03
                          Ale są ludzie którzy małże zjedzą, a pierożka z grzybami nie, no i co zrobisz. Ja jako dziecko kilogramami wciągałam wątróbkę, a rzygałam na sam zapach kaszy gryczanej - dziwne? Może, ale bywa.
                          • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 09:16
                            Córka zjada, ma sie dobrze, to w czym problem?
                            • girl.anachronism Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 09:55
                              W tym podejściu. Skoro twoja córka zje, to widocznie nie jest tak, że jakoś wybitnie nie lubi - ot, po prostu nie przepada. Ciekawa jestem jak byłoby się w stanie do tego przykazu dostosować dziecko - albo i dorosły - które naprawdę by potraw tradycyjnych nie lubiło, nie cierpiało, brzydziłoby się. Święta byś odwołała, do gardła wpychala na siłę, do kąta wysłała..?
                              • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:11
                                Moje podejscie uwazam za słuszne.
                                Sa pewne granice wybrzydzania, grymaszenia,nielubienia, zachowywania sie przy stole.
                                Święta byś odwoł
                                > ała, do gardła wpychala na siłę, do kąta wysłała..?
                                Oczywiscie ze nie.
                                Z drugiej strony- gorzkie lekarstwa tez trzeba łykac, mimo ze sie nie lubi.Jak takie osoby, ktore az wymiotuja po barszczu(!) sa w stanie się w ogóle leczyc? Chyba w szpitalu od razu dozylnie trzeba im leki podawac.
                                • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:26
                                  Owszem, w ekstremalnych przypadkach podaje się leki dozylnio (wystraczy pielęgniarka, nie trzeba spzitala) lub w postaci tabletek. Ale to taki OT.
                                  Moim zdaniem nie chodzi o rzyganie, potencjalną sraczkę i wyrabianie charakteru. Chodzo o to jak traktujemy własne dzieci. Skoro nie powiem do cioci Krysi "zjadaj tą zupę, albo szoruj do pokoju i zajmij sie czymś", nie zmuszę dziadka do gryzienia maku skoro ma proteze i nie może to dlaczego mam zmuszać własne dziecko do jedzenia czegoś czego nie lubi? Na dodatek w święta, dzień rodzinny, który powinien być spędzany w dobrej atmosferze. Ponoć wwilekanoc to najwazniejsze święto chrześcijan, dzień w którym mają się zadumać nad tym co naprawdę jest ważne. I co okazuje się wazne w wielu chrześcijańskich domach? Zurek.
                                  • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:18
                                    Traktuje własne dzieci bardzo powaznie i jak najbardziej szanuje ich wybory.Natomiast jestem równoczesnie przeciwniczka ulegania zawsze i wszedzie zachciankom,kaprysom.
                                    Gdyby ten barszcz był potrawa naprawde nie do przejscia to bym odpuscila.Ale wiem, ze tak nie jest, jest tylko "nie lubię".Karpia jesc juz nie musi, przyrzadzam dodatkowo inna rybę.
                                    Uwazam, ze dla wlasnego dobra dziecko musi miec swiadomosc, ze nie zawsze jest miejsce i czas na to co sie lubi najbardziej na swiecie.
                                    "Horror" zjedzenia 2 uszek zrekompensuje sobie pysznymi ciastami pozniej.
                                    • ichi51e Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:24
                                      A dlaczego karpia nie musi w takim razie? Czyzbys sama karpia nie lubila?
                                      • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:57
                                        Bo najwazniejszy uwazam ten pierwszy posilek w postaci zupy,gdy gospodyni wszystkim nalewa i wszyscy wespól jedza.A potem, zmiana talerzy i mozna sobie nakladac co sie chce.
                                    • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:58
                                      lola211 napisała:

                                      > Traktuje własne dzieci bardzo powaznie i jak najbardziej szanuje ich wybory.Nat
                                      > omiast jestem równoczesnie przeciwniczka ulegania zawsze i wszedzie zachciankom
                                      > ,kaprysom.

                                      Ja również. Nie rozumiem jednak dlaczego barszcz lub żurek jest dla ludzi aż tak wazny, że mimo braku chęci koniecznie nalezy go choć symbolicznie zjeść. Dlaczego nie można go ominąć i jeść ze stołu coś innego, coś co sprawia przyjemność i cieszy. Wszak po to są święta, jedzenie i wspólne spędzanie czasu.

                                      > Uwazam, ze dla wlasnego dobra dziecko musi miec swiadomosc, ze nie zawsze jest
                                      > miejsce i czas na to co sie lubi najbardziej na swiecie.

                                      Jak najbardziej. I pewnie ma bo większość dzieci chodzi do szkoły choć jej nie lubi, odrabia lekcje choć nie chce, sprząta zabawki mimo, że wolałoby się nimi bawić, wynosi śmieci pomimo, że je to nie pasjonuje, zmywa naczynia...etc. IMO dowalanie nielubianą pozycją z menu jest już zbędne. Szczególnie w święta.

                                      > "Horror" zjedzenia 2 uszek zrekompensuje sobie pysznymi ciastami pozniej.

                                      Takie skautowskie wyzwanie. Zjedz dżdżowice, a dostaniesz lizaka wink
                                      • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:59
                                        Dlatego, ze u nas ta zupa jest rozpoczeciem uczty,jedza ja wszyscy -na zasadzie wspolnoty.A pozniej to moga sobie i nic nie jesc, rzadzi dowolnosc.Dlatego.
                        • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:31
                          lola211 napisała:

                          > Ja jestem wszystkozerna i bardzo kulinarnie ciekawa, wiec nie wiem co to by mog
                          > ło byc.

                          no właśne pewnie dlatego nie rozumiesz ludzi nadwrażliwych na smaki, zapachy.
                • ichi51e Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:24
                  Bzdura. U moich dziedkow w swieta 3 rozne zupy byly i kazdy mogl jesc ta ktora lubil - grzybowa barszcz badz rybna. Nie bylo zadnego obowiazku jesc kazdej.
                  • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:42
                    U nas jest inaczej i zdecydowanie wole ten model.
            • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:25
              lola211 napisała:

              > Bo na wigilie pierwsza potrawa jaką sie podaje jest barszcz z uszkami,a na wiel
              > kanoc zurek.Potem kazdy sobie nakłada co mu pasuje,ale to potem.

              dorosłych tez byś tak przymuszała? Dla mnie to buractwo jest.
              • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:43
                Na szczescie dorosli w rodzinie wszyscy w normie i nie ma takich dylematów.
                • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:54
                  lola211 napisała:

                  > Na szczescie dorosli w rodzinie wszyscy w normie i nie ma takich dylematów.

                  ale ja nie pytam czy masz rodzinę "w normie" tylko czy przymuszałabyś dorosłego do jedzenia potrawy choćby najbardziej tradycyjnej, której nie ma ochoty jeść....
                  • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 00:21
                    Na takiej zasadzie jak córke- siła argumentów- jak najbardziej.
          • verdana Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:35
            Bo to święta. Święta mają być solenne, dziecko ma obowiązek zjeść nawet jak nie lubi i jeść, nawet jak nie ma ochoty. Jedzenie bowiem stanowi najważniejszy element świętowania. Kto powiedział, że dziecku ma byc przyjemnie? Mamusia się urobiła, dziecko ma jeść i tyle.
            Nie dziwią mnie potem posty wielu osób "nienawidzę świąt".
            • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:27
              verdana ? Czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Bo mam wrażenie ze nie zrozumiałaś.

              Nikt nie każde jesc bo mamusia sie napracowała, bo dziecko przejedzone.
              Kazdy napisał ze jesli nie chce niech nie je, chodzi o marudzenie mimo ze potrawy na stole były lubiane i akceptowane przez dzieci.

              Kiedys brat poprosił mnie żebym została z jego 4-latka. I tak chciała kanapkę na sniadanie, zrobiłam...Potem płatki ,bo ona jednak kanapki nie... I tak 4 śniadania zrobiłam. Żadnego nie zjadla. Potem sie okazało sie ze to jej stary sposob zeby odwlec moment zjedzenia.

              Ona niejadek, do dzis je bardzo mało i tylko wybrane rzeczy.
              Juz od czwartku płakała ze w niedziele rosół bedzie musiała jesc. A co najśmieszniejsze nikt jej nie zmuszał, rosół był na stole wszyscy jedli , a ona suche zmieniaki z surowka.


              Chodzi o to ze 10-latek moze powiedzieć, nie chce tego ,dziękuje, nie jestem głodny. A nie jęczeć jak 2-katek ktory ma problem z wyrażeniem co chce.
              Do tego w czasie obiadu wyskoczy chce budyn.
              • verdana Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 23:09
                Chcę zobaczyć nieprzejedzone dziecko w drugi dzień świat w czasie obiadu.
                I napisałam, że płatków bym pewnie nie dała, ale nie robiła afery,że chce mało i grzebie widelcem w talerzu.
                I w życiu nie robiłabym kilku śniadań. Natomiast bardzo współczułabym dziecku, które musi odwlekać moment jedzenia zamiast móc powiedzieć "Nie chcę jeść".
                Znam sporo 10 latków - i nie jest to straszliwe przestępstwo chcieć płatków, które są w domu.
                • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 00:14
                  Chcę zobaczyć nieprzejedzone dziecko w drugi dzień świat w czasie obiadu.

                  Moge ci moje podesłać , nie sa przejedzone w swieta. Bo kazdy je ile i kiedy chce do jedzenia nie zmuszam.


                  I napisałam, że płatków bym pewnie nie dała, ale nie robiła afery,że chce mało i grzebie widelcem w talerzu.

                  Ja tez nie robię afery ze chce mało, nakładają ile chca.
                  Ale grzebanie w talerzu jesli wyglada nie estetycznie to zwracam uwagę.

                  I w życiu nie robiłabym kilku śniadań. Natomiast bardzo współczułabym dziecku, które musi odwlekać moment jedzenia zamiast móc powiedzieć "Nie chcę jeść".

                  Ja robiłam kilka ,bo nie miałam pojęcia, a nikt w nia nie wymuszał jedzenia, ona po prostu tak miała. Pozwolono jej wybierać co chce zjeść i w jakiej ilości, bo zmuszanie powodowało ze nie jadła nawet potraw ktore lubiła, wiec dawało odwrotny efekt.

                  Znam sporo 10 latków - i nie jest to straszliwe przestępstwo chcieć płatków, które są w dom

                  No ja akurat nie widziałam dziecka ktore siadając do znajomego/lubianego obiadu chciałoby płatki.
            • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 22:51
              Symboliczne zjedzenie tradycyjnej potrawy.Faktycznie- tragedia i powód swiatecznej traumy na całe zycie.To moze pojdzmy na całosc i zamówmy pizze.Wszyscy ja lubia to i swieta beda sie dobrze kojarzyc.
              • mid.week Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:31
                Jak się czcci zmartwychwstanie, a nie przemysł spozywczy to i w pizzy nie ma nic złego wink
                • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:27
                  My swieta traktujemy raczej w kategorii tradycji, spotkan rodzinnych, wymiar religijny zostawiamy tym, którzy naprawde wierza.
                  Jak komus odpowiada model zapodania pizzy czy chrupek na swiateczne sniadanie plus np. spedzenie ich przed kompem(nastolatki tak najchetniej by swietowały) to proszę bardzo.
                  Ja jestem z frakcji tych, którzy od dzieci czegos tez wymagają,czasem wbrew ich woli.
                • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:52
                  mid.week napisała:

                  > Jak się czcci zmartwychwstanie, a nie przemysł spozywczy to i w pizzy nie ma ni
                  > c złego wink

                  nasza rodzinka kiedyś chciała się wybrać do pizzerii w I dzień świąt, niestety wszystko było pozamykane sad
              • 3-mamuska Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 00:17
                No i czemu nie?
                Ja nienawidze karpia i nigdy go nie jadłam choc zmuszani mnie ze muszę bo trzeba z 12 potraw nawet łyżeczkę.

                Potem sie dziwić ze duzo dzieci na zaburzenia związane z jedzeniem, sa niejadka albo grube dzieci.
                Do jedzenia nie powinno sie zmuszać.
                Ja zmusiłem córkę raz, ale to dlatego ze jadła mleko z piersi, ogórki i winogron, gdy miała rok.
                Musiałam ja przekonać do innych rzeczy.
                Ale to był ekstremalny przypadek w moich oczach.
      • fadilla Re: Wybredne smarkacze! 06.04.15, 21:36
        Ech te święta to takie za karę są big_grin
      • pani.jezowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:14
        Czyli świąteczne dni, dla wielu ludzi miłe i przyjemne, dla Twoich dzieci mają być symbolem czegoś okropnego, bo "są święta i muszą pocierpieć"?
        Zmuszanie do jedzenia nielubianych potraw jest przemocą i może skutkować zaburzeniami odżywiania.
        • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:18
          Tak, dręcze dziecko barszczem z uszkami i żurkiem.
          Na co dzień tez ja dręcze- nie pozwalam jesc pizzy, frytek i innego chłamu.
          Spedzi dorosłe zycie na kozetce, jak nic.
          • pani.jezowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:27
            To, że czegoś jeść nie pozwalasz to zupełnie co innego niż zmuszanie do jedzenia.
            I tak, właśnie takie zachowania mogą stać się jedną z przyczyn tego, że potem dorośli ludzie potrzebują psychoterapeuty.
            • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:32
              Dla mojej córki duzo wieksza tortura jest zakaz jedzenia pizzy niz nakaz zjedzenia 2 uszek.
              • fadilla Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:33
                Skąd zna smak pizzy skoro jej zakazujesz jesc?
                • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:41
                  Nie ma całkowitego zakazu, tylko zakaz na zbyt czeste moim zdaniem zywienie sie pizza.
                  Raz w miesiącu pieke domowa, to dla córki swietosmile.
              • pani.jezowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:39
                Ciekawe jak poznała smak pizzy...

                Widzę, że nie łapiesz, nie odróżniasz wpajania dobrych nawyków żywieniowych od przemocy.
                Trudno.
                • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:45
                  Po pierwsze, zmuszanie do jedzenia jest klasyfikowane jako przemoc. Po drugie, we wszystkim trzeba mieć umiar, w zabranianiu też, zakazywanie wszystkiego co smaczne, choć według matki niezdrowe, zaowocuje najprawdopodobniej tym, że jak dziecko zyska trochę samodzielności, to nadrobi pokryjomu z nawiązką.
                  • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:49
                    I to wszystko wywnioskowałas na podstawie przykladu wigilijnego barszczu i pizzy.
                • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:47
                  Ech, forum.
                  Nie, nie odrózniam- sadystycznie wyżywam sie na potomkach i gnebie ich nieustannie przy wykorzystaniu kulinarnych narzedzi w postaci zupy i pierogów.
                  • mirmunn Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 06:41
                    Lolka , mnie możesz pognębić pierogami i zupą! Będę miała traumę jak ta lalasmilewedług oczekiwań!
                    Zwłaszcza, jeśli pierogi ruskie, z grzybami i kaszą lub OMG - z borówkami!
                    Zgłaszam się na ochotnika.
                    Zupą mnie możesz gnębić każdą.

                    Po co czekać do następnych świąt- dam ci namiary smile
                    • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:47
                      smile, z dziką rozkoszą.
          • fadilla Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 00:28
            No juz dobrze, dobrze, może kiedyś ci wybaczą wink
      • 4inside Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:15
        Bo dwa razy w roku moze "pocierpiec".

        Bo tradycja to rzecz święta!
        • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:44
          Troche cierpienia nikomu nie zaszkodzi.
      • jehanette Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 10:18
        I tak wspaniale toczy się koło tradycji. Kolejne pokolenia będą szykować w znoju potrawy, których nie lubią, ale że to tradycja to będą się zmuszać i wmuszać swoim dzieciom. Cudownie.
    • bulzemba Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 08:22
      przyznam że moja córka należała do mało wybrednych dzieci. Niestety regularnie co pół roku odwiedza moją teściową która ma na stanie swojego ukochanego rozpieszczonego, kapryśnego i wybrednego wnuka i tak jak któraś tu napisała gotuje dla dziecka trzy dodatkowe potrawy (a mały od tego nadmiaru i tak wolałby piątą) i na koniec i tak goni za nim z talerzem (szczerze mówiąc to ja uważam, że sama zepsuła dziecko które... po prostu wolno jadło a nie rzucało się na jedzenie więc nadgorliwej babci wydawało się że wnuczek wybrzydza i żeby jej skarbuś "coś zjadł" mnożyła potrawy więc młody ogłupiał). Więc jak mojej córce po takim cyrku który widziała u babci teraz przy święcie nagle się powiększył wybór to zareagowała tak jak widziała u tamtego kuzyna: chciała jeszcze coś innego.

      A dzieciak który wymyślił płatki ma po prostu wybrednego ojca który potrafi powykrawać z mięsa tłuste... najlepszy dowcip jest taki, że tatuś nie ma sobie niczego do zarzucenia a dziecko za takie same numery gani.
      • kalina_lin Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 09:12
        >A dzieciak który wymyślił płatki ma po prostu wybrednego ojca który potrafi powykrawać z mięsa tłuste..

        To ja też jestem taka wybredna. Też wykrawam tłuste, bo się brzydzę i o ile mi wiadomo dużo osób tak ma.
        • kota_marcowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:32
          No ja też, nie przełknę mięsa z żyłą, ale nie oznacza to, że wołam przy obiedzie o płatki wink
          • triss_merigold6 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:50
            Tak samo. Są rzeczy, których nie jem i tłuste mięso i podroby do nich należą, ale unikając jedzenia nie absorbuję sobą otoczenia jakoś widowiskowo.
            • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 00:25
              a
              > le unikając jedzenia nie absorbuję sobą otoczenia jakoś widowiskowo.

              O, o to wlasnie chodzi.

              Trudno jest niezauwazalnie nie jesc barszczu czy zurku, które pierwsze wchodza na stól.Pozniej mozna nie jesc całkiem dyskretnie, mozna cos sobie wybrac z menu.
              Ale nie da sie tak zrobic z zupa.
          • kalina_lin Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:50
            No nie. Ale panią też bulwersuje wykrawanie tłustego z mięsa. Dla mnie najnaturlniejsza rzecz na świecie.
          • kamunyak Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 23:38
            > No ja też, nie przełknę mięsa z żyłą, ale nie oznacza to, że wołam przy obiedzi
            > e o płatki wink


            no, gdybys wolała o platki, mając chyba troche więcej lat niz 10, to uznalabym, że jestes, nie tyle infantylna, co po prostu chora. Na rozum.
            To wlaśnie dlatego dzieciom wolno. A tobie nie.
      • pani.jezowa Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:51
        Też wykrawam z mięsa tłuste.
        I na szczęście nikt mnie nie zmusza bym musiała to zjeść.
    • lauren6 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 10:31
      Ale co cię to obchodzi? Nie zjedzą, to nie. Będą głodni, ich wybór.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 11:55
      Widocznie zle gotujesz. Ja nie mialam takich problemow. Musialam odganiac zeby nie zjedli wszystkiego zanim goscie przyjda.
    • ewekub Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:41
      Nigdy na święta nie robimy specjalnego menu dla dzieci.
      Moje akurat takie, co żurek lubią. Do tego biała kiełbasa, różne sałatki, łosoś z rukolą, ciasta.
      Zawsze coś tam skubną, głodne nie chodzą i nie marudzą, bo widzą, że stół pełny.
      Tradycją jest, że po południu gotujemy rosół z wiejskiej kury z domowym makaronem i dużą iloscią natki pietruszki.
      Dzieciaki zawsze po pełnym talerzu zjedzą.

      Wyobrażam sobie, ile zachodu jest z niejadkami, wtedy pewnie też byśmy przygotowywali coś pod dzieci.

      ---

      T. 2006r.
      T. 2009r.

      www.kochamylaure.pl
    • q_fla Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 16:47
      Dlatego tak bardzo sobie cenię dni Wielkiego Tygodnia i związanego z nim postu.
      W świeta wszystko bez marudzenia znika z talerzy.
      • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:46
        Dlatego tak bardzo sobie cenię dni Wielkiego Tygodnia i związanego z nim postu.
        > W świeta wszystko bez marudzenia znika z talerzy.

        W tym jest jednak sens.Jakby jedno z drugim popościło, to skończyłobysie marudzenie nad talerzem.
    • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:19
      dlatego moja uwielbia obiadki u babuni smile wszyscy dostali żurek a wnusia specjalnie dla niej ugotowana zupkę pomidorową z kluseczkami.
    • volta2 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 19:29
      Moi od dawna najbardziej cierpia w swięta. Wtedy gotujemy tradycyjne dania świąteczne i widok żurku ich osłabia. O ile w poście mają co jeść o tyle w święta siedzą o suchym chlebie. Raz w roku mogą,budyniu bym nie gotowała...
      Jęków nie uskuteczniają, grzecznie siedzą, zjedzą pajdę chleba i dyskretnie oddalają sie w stronę rozrywkową, byle dalej od stołu.

      Ja też do bigosu, żurku i śledzia dorosłam około 20-tki. Nie będę więc wymagać od swoich dzieci już dziś pałaszowania barszczu czy jajka na twardo, mają czas.
      • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:49
        O, jajo mi przypomnialas.
        Przed sniadaniem zwyczajowo składamy sobie zyczenia.Role opłatka pełni kawałek jajka na twardo(kazdy je swój kawałek).To jajko to tez zmora mojej córki, bo kto widzial jajka na zimno jesc.Ale dzielnie w tradycji uczestniczy.Zuch dziewczynawink.
        • mama303 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 20:59
          lola211 napisała:

          >.Zuch dziewczynawink.

          żaden zuch tylko zastraszony dzieciak bez własnego zdania. Mojej byś nie przymusiła do zjedzenia czegoś na co nie ma ochoty. Jajka nie zje w żadnej postaci smile
          • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 23:42
            Zastraszona,ze hej.
            Z wlasnym dzieckiem nie potrafisz sobie poradzic,cóz, bywa.
            • m_sl Re: Wybredne smarkacze! 07.04.15, 23:59
              A u nas święta polegają na tym, że każdy może jeść, co i ile chce. I jak młodzi chcą cały dzień jeść kanapki z nutellą i popijać colą, to mogą smile Albo tylko ciasta przez cały dzień. Albo kanapki z pasztetem smile Zdrowe odżywianie i surówki mają na co dzień.
              I wszyscy są zachwyceni i kochają święta smile
          • q_fla Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 09:17
            > żaden zuch tylko zastraszony dzieciak bez własnego zdania.

            Jak nic w dorosłości skończy na kozetce. Przez kawałek świątecznego jajka. Straszna, niewyobra żalna traŁma i tragedJa dla dziecka...
        • lady-z-gaga Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 10:40
          .Role opłatka pełni kawałek
          > jajka na twardo(kazdy je swój kawałek).

          Jajko pełni rolę jajka. To jest Wielkanoc..
          • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 11:20
            Serio? Bo ja myslałam,ze jajka sie wypieka z maki i wody.
            I absolutnie nie miałąm na mysli ROLI jakie w tym momencie to jajko pełni.
            • lady-z-gaga Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 12:14
              >Role opłatka pełni kawałek jajka na twardo(kazdy je swój kawałek)

              > I absolutnie nie miałąm na mysli ROLI jakie w tym momencie to jajko pełni.

              może i tak big_grin

              • lola211 Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 12:20
                Tym razem nie zrozumialas sarkazmu.
    • iwoniaw Wybredne to sobie mogą być, ale nie niewychowane 07.04.15, 23:36
      Nikt (dzieci też nie) nie ma obowiązku zjadać wszystkiego co się na stole pojawia. Zatem rezygnacja z żurku czy prośba o niewielką porcję mięsa jak najbardziej zostałaby uszanowana, zwłaszcza że przy świątecznym stole nikt z głodu nie umrze, nawet jeśli jakiegoś dania nie zje wcale. Natomiast domaganie się w takiej sytuacji płatków czy budyniu przez dzieci ok. 10-letnie to jak dla mnie spora przesada. Jakim cudem do tej pory nikt ich nie uświadomił, że takie zachowanie to nietakt, obciach i brak kultury?
    • nangaparbat3 Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 08:17
      W głowie mi sie nie mieści, że można komuś nakazywać zjedzenie czegokolwiek oprocz lekarstwa. Ani ze mozna podsuwać kolejne potrawy. Nie chcesz - nie jesz, na drugi raz ci tego nie zaproponuję, mogę ci zrobić kaszkę (jak jest mala, ale nie: a co byś chciała? Może to? a moze to?), zrób sobie coś sama (jak starsza).
      Miałam taki sposob na odmawianie: jesz trzy lyzki, jesli nie bedzie ci smakować, wiecej nie musisz. Bo male dzieci często odmawiają jedzenia nieznanych potraw. Dzialało, ale dlatego (sądzę), że zawsze dotrzymywalam slowa i nie komentowalam odmowy po 3 łyżkach. (Jako czterolatka krzyczała, ze nie pójdzie do babci i dziadka, bo każą jej jeść - Ależ my cie nie zmuszamy - Wy mnie nie zmuszacie, ale mnie ZACHECACIE!!!)
      Efekty: zawsze szczupła, ale nigdy nadmiernie; od malego je praktycznie wszystko, bardzo rzadko czegoś odmawia; w dwudziestej drugiej wiośnie życia została semiwege - poza domem nie robi problemu, je mięso (moze jednak głównie dlatego że tak naprawdę bardzo je lubi i ma pretekst).
      Ale efekty jedzeniowe są mniej ważne - najważniejsze, że nie mozna jej do niczego zmusić, zaszantażować. Nie potrzebowala nigdy treningu odmawiania (ktore to masowo sie teraz robi dla młodzieży, żeby nauczyc odmawiania narkotykow - osoby, ktore wcześniej wytrenowano doskonale w nieodmawianiu i uleganiu presji).
      • lady-z-gaga Re: Wybredne smarkacze! 08.04.15, 10:24
        >w dwudziestej drugiej wiośnie życia została semiwege - poza domem nie robi problemu, je mięso (moze jednak głównie dlatego że tak naprawdę bardzo je lubi i ma pretekst).


        takie zjawisko w przyrodzie nie występuje smile nie można być semiwege/wege w domu, a poza domem mięsożercą smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka