01.06.15, 22:33
dostajecie propozycje pracy "sprzedaj diabłu dusze" czyli minimum to 9 godzin ( 8 plus 1 godzina przerwa na obowiazkowy lunch) i najprąwdopodobniej trzeba siedzieć dłużej niż 9 godzin plus stres. rozważacie taka ofera, jeżeli tak to za ile?
Obserwuj wątek
    • kredka.zielona Re: praca 01.06.15, 22:36
      na początku mi nie powiedzieli wink wyszło po dwóch latach smile
      • pamel-a1000 Re: praca 01.06.15, 22:41
        a ja wiem od razu, taki obóz pracy
        • ichi51e Re: praca 02.06.15, 05:29
          Chyba zaglady suspicious
          • naomi19 Re: praca 02.06.15, 06:39
            pewnie auchan, nie nie oszłabym, tam szefwa nie uśmiecha się do podwładnych i nie masuje im stóp
    • stara-a-naiwna Re: praca 01.06.15, 22:42
      nie przyjmuje taiej pacy
      mam rodzinę

      no chyba że za 25-30tys mieisecznie
    • inguszetia_2006 Re: praca 01.06.15, 22:46
      Witam
      Nie przyjmuję, nie chodzi o czas, tylko o duszę. Nie lubię, jak ktoś ma na mnie haki i nie lubię zbierać haków na innych. Duchota się robi później. A poza tym dobre imię jest jedno.
      Pzdr.
      Ing
    • k1k2 Re: praca 01.06.15, 23:13
      Oj, duzo to by musialo byc. 25-30 na reke. Bardzo sobie cenie swoj czas wolny. Oferta musialaby niezle polechtac moja chciwosc ktora przy mniejszych stawkach drzemie wink
    • lauren6 Re: praca 01.06.15, 23:21
      Już tak pracowałam. Te 9h minimum do przeżycia, gorzej z tym zaprzedaniem duszy diablu. Do d... z taka praca.
      • misiekzdzisiek2 Re: praca 01.06.15, 23:30
        20 tys netto miesiecznie
    • mruwa9 Re: praca 02.06.15, 01:13
      bardziej, niz kwestia "za ile" interesuje mnie kwestia "czemu to ma sluzyc".
      Jesli taki tryb pracy jest wymagany w zwiazku z ksztalceniem/specjalizacja i obejmuje okreslony w czasie okres, to jestem w stanie sie na to pisac, nawet bez wyraznego wzrostu placy.Jako inwestycje we wlasny rozwoj i wlasna przyszlosc, cos, co w perspektywie przyniesie profity.
    • bachtin Re: praca 02.06.15, 02:01
      Zależy za ile, na ile i po co. Roczny albo dwuletni projekt, który ma sens - OK. Korpodebilizm - w żadnym razie, zwłaszcza na czas nieokreślony. Ale raczej w sensownych projektach nie ma obowiązkowej przerwy na lunch, która często jest po prostu godziną ukradzioną pracownikowi, bo szefowie potrafią mieć focha, że ktoś wychodzi zjeść/na fitness/cokolwiek.
      • jola-kotka Re: praca 02.06.15, 02:15
        Tyle to można pracowac u siebie i to jeszcze jak się bardzo kocha to co się robi. I za bardzo konkretna kasę. Nigdy bym się nie zgodziła,ale ja nie poszłabym do pracy u kogoś za żadne pieniądze.
    • zonaczolgisty Re: praca 02.06.15, 09:36
      Pomijawszy narazie te dusze, pozwolcie ze zapytam ile wedlug Was wynosi 'normalny' dzien pracy? Bo ja zawsze myslalam ze wlasnie 8 godz?

      Na ematce chyba pisza same elity skoro nikt nie wzialby tych 8miu godz za mniej niz 20tys... az dziw bierze ze kilka a moze kilkanascie milionow ludzi w Polsce (i nie tylko) pracuje i po 10godz za ulamek tej sumy.
      • black_halo Re: praca 02.06.15, 11:05
        zonaczolgisty napisał(a):

        > Pomijawszy narazie te dusze, pozwolcie ze zapytam ile wedlug Was wynosi 'normal
        > ny' dzien pracy? Bo ja zawsze myslalam ze wlasnie 8 godz?
        >

        No normalnie 8 godzin, czasem jest jeszcze ta obowiazkowa bezplatna przerwa. Ja tak mam chociaz niby jestem na samozatrudnieniu. Ale fakturuje na godziny bo przey stawce dziennej pracodawcom sie wydaje, ze powinnam byc dyspozycyjna przez 24 godziny na dobe.

        > Na ematce chyba pisza same elity skoro nikt nie wzialby tych 8miu godz za mniej
        > niz 20tys... az dziw bierze ze kilka a moze kilkanascie milionow ludzi w Polsc
        > e (i nie tylko) pracuje i po 10godz za ulamek tej sumy.

        Jest tu tez jedna co siedzi od rana do wieczora a podobno placi kilkaset tysiecy podatku dochodowego. Ot takie fantazyjki, podobnie jak smazenie kotletow dwie godziny po porodzie.
    • goodnightmoon Re: praca 02.06.15, 10:00
      Ja tak pracowalam 10 lat temu. Zdarzaly sie dni, ze bylam w biurze (wtedy 10:00 - 16:30) i to sie odczuwalo jak wakacje. A normalnie to praca u klienta 9:00 ..... i jeszcze wieczorem w hotelu zawsze cos trzeba bylo skonczyc.

      20-30 tysiecy netto nie zarabial nawet dyrektor generalny naszej firmy smile Ja miala stala pensje 5800 netto plus polroczne premie i spore diety z wyjazdow zagranicznych, pieniedzy mi nie brakowalo.

      Ale wtedy nie mialam dzieci, za to meza, ktorego nie mialam ochoty ogladac. Nowemu mezowi musialam obiecac, ze sie zwolnie i juz nigdy nie podejme takiej pracy.
    • shih-mo Re: praca 02.06.15, 13:45
      nie przyjęłabym takiej propozycji. Nawet za duże pieniądze. Mam rodzinę i ona potrzebuje mojego czasu, który jest bezcenny. Nie mam parcia na kasę, bo uważam że są ważniejsze rzeczy w życiu. Pracuję sobie dwa dni w tygodniu i na ten moment nie wyobrażam sobie więcej. No i nie jestem typem karierowicza.
    • princess_yo_yo Re: praca 02.06.15, 14:04
      nie wiem o co chodzi ze sprzedawaniem duszy diablu ale ja pracuje wlasnie w takim systemie, u mnie to norma. wchodzi w to tez elastyczny czas pracy, praca z domu, brak rozliczania sie co do kazdej godziny i jak najbardziej kiedy trzeba zostac dluzej to zostaje tak samo jak kiedy potrzebuje wyjsc z pracy wczesniej, przyjsc pozniej to wychodze.
      ogolnie pewnie razem z tym co robie w domu wyrabiam wiecej niz 'placowe' ale biorac pod uwage poziom bonusow i dodatkowych swiadczen jakos nie bardzo widze w jaki sposob inny system pracy bylby dla mnie lepszy. czy siedzenie ciolkiem 8 godzin i brak przerwy na lunch zamiast wypasionego ubezpieczenia medycznego i ekstra oszczednosci emerytalnych by mi sie oplacal? nie bardzo wiem jak? wytlumaczcie mi ten fenomen.
    • gaskama Re: praca 02.06.15, 14:13
      Trochę jestem zaskoczona wpisami. W dużych miastach ludzie pracujący na etat pracują właśnie 8 godzin dziennie. Zazwyczaj do tego dochodzi 30 minut lub cała godzina obowiązkowej przerwy na lunch. Może w Kaliszu czy Kłodzku lub moim ukochanym Giżycku to szokuje. Myślę, że dziewczyny pracujące w dużych miastach szoku nie przeżyły. Tekstu o zaprzedawaniu duszy nie komentuję, bo go nie rozumiem.
    • paloma_blauwinder Re: praca 02.06.15, 15:42
      Ja już chyba się nie nadaję na podwładną.
      Nie wiem, o co chodzi ze sprzedażą duszy - jeśli o poufność to nie mam z tym problemu, nie muszę klepać ozorem, o tym, co robię, rozumiem, że pilnują swoich tajemnic. Jeśli natomiast chodzi o zakaz konkurencji, składanie oświadczeń majątkowych i tłumaczenie się ze wszystkiego - to kiedyś tak pracowałam i nie było to takie straszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka