Dodaj do ulubionych

Teściowa po latach

02.08.15, 01:14
O teściowych było wątków do obrzydzenia. Może jednak warto dla młodych synowych po latach przypomnieć sposoby radzenia sobie z teściową (te, które nie zniszczyły kontaktów) i zalety teściowych.

Moja mnie dłuuuugo nie lubiła - nie byłam wymarzoną. Ale ostatecznie - super syna na mojego męża wychowała. Jej uroda zjawiskowa w moich dzieciach trwa - a była przepiękną kobietą. Moje córki po niej mają poza tym dużo poczucia własnej wartości i talent do tańca i gotowania. A jak już mnie polubiła - gdy uwierzyła, że jestem najlepsza dla jej jedynaka (jakieś 10 lat ) - to już było fajnie.
Ponieważ zawsze kochałam jej syna, a on kochał mnie- łatwiej było.Nie pyskowałam teściowej. Wysłuchiwałam rad spokojnie i robiłam swoje. Teściowa radziła, żeby tak urządzić mieszkanie. Urządziliśmy po swojemu. Wściekła się - no, początek małżeństwa naszego,jeszcze dużo.Wytłumaczyliśmy, iż rady były słuszne, ale tak nam się chciało....Teściowa wcześniej tłumaczyła, że jak jej teściowa się wtrącała -używała podobnego argumentu. No i zamilkła.
Obserwuj wątek
    • dabea Re: Teściowa po latach 02.08.15, 01:32
      Chyba tak nie do końca wyjaśniłam, o co mi chodzi. Dziś rozumiem marzenia, plany mojej teściowej i fakt, że była zupełnie inna niż ja. Trochę ją syn zawiódł wyborem. Potrzebowała czasu, żeby zrozumieć, dlaczego. Potem twierdziła, że się nie dziwi, bo jestem taka ...oddana.
      Chyba nigdy nie zrozumiała do końca o co chodzi - nie byłam tak śliczna i tak pewna siebie jak ona - ale jakoś utrzymywałam jej ukochanego syna przy sobie.Uznała jednak, że syn jest szczęśliwy, a dzieci- po babci ładne, po ojcu mądre, a ja je dobrze wychowałam. No, pokazowe wnuki.
      • latarnia_umarlych Re: Teściowa po latach 02.08.15, 11:08
        Jakiś smutny obraz się z tego wyłania. Urodę i intelekt wnuczki mają po babci i tacie, a łaskawie przyznaną po latach zaletą jest to, że jesteś "oddana"? I że utrzymałaś męża przy sobie?
        Ja dziękuję za takie "dobre" stosunki... Nie wyobrażam sobie życia rodzinnego na zasadzie: nie jestem wg teściowej dość dobra dla mojego męża, ale nie pyskuję i czekam, aż jej przejdzie. Koszmar.
      • sanrio Re: Teściowa po latach 02.08.15, 15:37
        Trochę ją syn zawiódł w
        > yborem. Potrzebowała czasu, żeby zrozumieć, dlaczego. Potem twierdziła, że się
        > nie dziwi, bo jestem taka ...oddana.

        dziwnie to zabrzmiało. Aż taka beznadziejna jesteś, a jedyną twoją zaletą jest to, że jesteś oddana?
        • semihora Re: Teściowa po latach 02.08.15, 16:40
          Czepiacie się i to wrednie. Dla teściowej, która jej nie znosiła, to może być jedyny powód, choćby dziewczyna była piękna jak gwiazda filmowa i mądra jak Skłodowska-Curie.
          • sanrio Re: Teściowa po latach 02.08.15, 20:47
            no chyba nie, skoro autorka napisała, że wybór syna rozczarował matkę - czyli, że były lepsze partie a on wybrał taką oto oddaną. Gdyby była jak piszesz "piękna jak gwiazda filmowa i mądra jak Skłodowska-Curie" to pewnie ten wybór nie byłby taki rozczarowujący, skądś się wzięło to nie lubienie.
            • zuzi.1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 20:54
              No nie wiem jak by sobie TAKA tesciowa poradzila z faktem, ze syn na zone wybral wieksza gwiazde niz mamusia, tez moglaby zle to przyjac smile A nielubienie w takich przypadkach bierze sie zwyczajnie z wredoty wrodzonego charakteru. Wyobrazasz sobie jak wrednym trzeba byc, zeby synowa dla zasady ( nie koslawa kaleke parchata, ale zwykla kobiete) tak odrzucac calymi latami. Jestes sobie w stanie wyobrazic taka sytuacje, siebie jako taka krolowa matke ? Zeby byc zdolnym do takich wieloletnich akcji to trzeba miec naprawde mendowaty charakter smile
              • sanrio Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:00
                oczywiście, teściówka jest niczego sobie porąbana tego nikt nie kwestionuje. Ale autorka siebie przedstawia jaką tą niechcianą, niewymarzoną synową, której zaletą jest oddanie mężowi, słabo to brzmi i być może sama stawia się w gorszej pozycji. I jeszcze to podkreślanie, że dzieci na szczęście podobne do babci, brrr.
                • zuzi.1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:07
                  Autorka to pewnie troll, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby ta sytuacje pokomentowac smile takie sytuacje zdarzaja sie w zyciu.
              • pitahaya1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:08
                Pytanie, czy gdyby zamiast teściowej była sąsiadka, daleka znajoma, znajoma z pracy, też czekałybyśmy 10 lat, żeby ktoś łaskawie zaczął nas szanować i z nami nawiązywać normalne relacje? To nie jest normalne, że w przypadku bliskich nam osób, a do takich należy teściowa czy nasi rodzice, pozwalamy sobie na takie zachowania. Mało tego - z czasem uznajemy, że to jest normalne a my dostąpiłyśmy zaszczytu polubienia nas big_grin
                Macie takie znajome, w przypadku których 10 lat zabiegacie o zauważenie i normalne potraktowanie?

                Jakąś grupę osób odsunęłam od siebie właśnie z tego powodu, że dawali sobie przyzwolenia na takie traktowanie. Oni się zastanowią, czy łaskawie potraktują mnie na równi ze sobą a ja muszę sobie na to zasłużyć.
                Nie było czegoś takiego, jak kredyt zaufania, który można nadużyć. Nie. Od razu sprowadzenie do parteru i trzeba sobie zasłużyć na życzliwość i uprzejmość??

                Dajcie spokój smile W przypadku obcej osoby ogoniłybyście ich na drzewo. A tu nie dość, że kulimy uszy to jeszcze pozytywem jest, że ktoś łaskawie nas zauważył. A gdyby w swej łaskawości tego nie zrobił? To co wtedy? Do końca życia w niełasce pozostać? I znosić kąśliwe uwagi i humory?

                Normalne to nie jest.
                • zuzi.1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:31
                  Zgadzam sie z Toba. Dlatego w takich trudnych relacjach nalezy potraktowac taka tesciowa jak potraktowalibysmy tak zachowujaca sie znajoma czy kolezanke. Nie pasuje Ci kochana, no to baj smile
    • wrednarzeka Re: Teściowa po latach 02.08.15, 09:17
      jeszcze jeden element tej układanki/ walki: część wspólna czyli syn/mąż.

      Wiele niestety zależy od tego jak go mamusia wychowała. Czy będzie miał jaja postawić się watce w obronie żony czy nie zależy właśnie od teściowej. Więc wszystkie panie pyszczące na swoje teściowe a posiadające wsparcie męża: wasza teściowa była w stanie wychować syna by nie był nomen omen suki.nsynem. Więc nawet jak teściowa jest wiedźmą a syn jest spoko to należy jej się ciut szacunku.
      • konwalka Re: Teściowa po latach 02.08.15, 10:40
        NIGDY nie będzie miał cienia mojej sympatii ktoś, kto uważał mnie za gorszy sort, niegodny synunia
        po dziesięciu, dwudziestu ani stu latach
        to jest uwłaczajace i po prostu skoorwysynskie
        trzeba szanowac siebie
        siebie ptrzede wszystkim

        moja tesciowa już o tym wie
        • n1eobecna Re: Teściowa po latach 02.08.15, 10:57
          Jest sens się tak spinac? Bedziesz tak samo zacietą teściową?
        • shell.erka Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:07
          I mojawink
        • wrednarzeka Re: Teściowa po latach 02.08.15, 22:13
          nie mówię, żeby mieć do baby sympatii tylko potrafić przyznać, że wychowała syna na jednostkę na tyle odpępnioną by nie trzymać sztamy z mamusią.
    • jagienka75 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 11:39
      Z niczym sobie nie poradzilas tylko dostosowałas do sytuacji. Siedzisz cicho, pokornie znosisz swój los, więc teściowa cię "lubi" co jest rownoznaczne z tolerowaniem.
      Wszystko co dobre, dzieci/mąż zawdzięczają teściowej.
      Ty jesteś mu "oddana" i nic więcej. Ot, takim dodatkiem jesteś do ich zycia.
      • marzeka1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:15
        Chwila, pisze wyraźnie ile rzeczy zrobili po swojemu, tak jak chcieli- to znaczy, że jest dodatkiem?
        Jeśli ma się wtrącającą teściową, a i tak żyli jak chcą, zrobili (patrz: umeblowanie i inne rzeczy) to nie znaczy, że "jest dodatkiem". Dodatkiem byłaby, gdyby wszystko byłoby inaczej robione, niż ona chciała z mężem zrobić, a mąż grzecznie posłuchałby teściowej.
        • jagienka75 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:20
          jest "oddana", czyli taka, jaka powinna być kobieta dla mężczyzny, żona dla swojego męża.
          chyba jedyna pozytywna cecha, jaką po latach widzi w niej jej teściowa.
          dla autorki dobre i tosmile

          • marzeka1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:24
            Nie,nie widzę tego tak- być może czas wspólny, tyle lat ta teściowa "oddaniem" sobie tłumaczy, ale nie mieszka z nimi na co dzień, więc ma swoje tłumaczące wszystko wersyjki.
            Gdyby założycielka wątku miała poczucie "tyyyyle rzeczy nie zrobiliśmy przez teściową, bo się wtrącała we wszystko i jej wersja tylko była ważna" - to rozumiałabym nazywanie jej "dodatkiem"- ale nie tak, jak ona to opisała.
            • jagienka75 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:35
              mimo wszystko po tylu latach dobra żona zasługuje jednak na więćej, niż na stwierdzenie, że jest oddana i potrafiła przy sobie utrzymać męża. to tak, jakby nie miała żadnych innych zalet.
              nawet dzieci się w nią nie "wdały", tylko w babcię/ojca.
              tym lepiej dla nich. będą dobrze traktowane przez babkę. nieba im w przyszłości przychyli.
    • tryggia Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:05
      Moja teściowa ma silną, dominującą osobowość, lubi podporządkowywać sobie ludzi.
      Ja również mam silna osobowość, ale nie lubię dominować, tylko robić swoje, co może na początku sprawiać wrażenie że jestem taka miła i uległa. Więc kiedy byłam miła, ale niepodporządkowana, to teściowa dostawala szału (dosłownie). Na początku robiła m awantury, sięgając po argumenty typu "a w twojej rodzinie, a twoja matka itd." Może z racji wykształcenia, może dlatego że jakoś to potrafię - nigdy nie brałam tego osobiście, a raczej widziałam w tym słabość teściowej i - dalej robiłam swoje.
      Uznałam, że ja nie prowadzę z nią wojny, nie obgaduję, nie szczuję na nią męża i rodziny, jestem sobą i albo ona mnie zaakceptuje albo nie.
      Jakoś po drugim dziecku powoli coś zaczęło drygać.
      A niedawno powiedziała, że jej przez 27 lat nie udało się wykrzesać tyle dobrego z jej syna ile mi przez 10.



      Ale nigdy nie powiedziałam do niej "mamo"
    • elizaj1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:26
      Moja to typ który w ogień za swoją rodzina i bliskimi wskoczy,zalewa troska i ostatnia koszule odda i jak poznałam meza wiele lat temu a ona od razu w zasadzie traktowała mnie jak kogoś bliskiego,troszczyła sie o mnie,uznałam ze to sa świetne cechy charakteru.Niestety zycie zweryfikowało ze mozna przegiąć z zalewem miłości i to moze byc toksyczne.Tesciowa wciaz projektuje na nas swoje leki i obawy, w każdym pozytywnym wydarzeniu widzi powód do zmartwień,przewiduje nam nieszczescia, nie umie cieszyć sie z naszych sukcesów.Przytlacza defetyzmem ubranym w chorobliwa troskę,nikomu nie życzę bo zatruwa nam tym całkiem udane zycie od zawsze.
      • elizaj1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 12:34
        Zabawne jest to ze prawie kazdy, łącznie z moja matka twierdzi ze lepiej w te strone,niz gdyby miała byc typem zołzy,wytrącającego sie,ze takie zachowania ta chorobliwa trzesawki troska defetyzm miłość sa do zniesienia. No wiec ja przez kilkanaście lat kontaktu z tesciowa nie miałam momentu w którym mogłabym sie w pełni cieszyć swoim życiem , zawsze miałam ja w eterze i zawsze mówiła mi ze jest ze bedzie gorzej wbrew obiektywnym faktom,miłość troska moze wykończyć człowieka,każdemu to mowię.
        • zuzi.1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 14:55
          Wszystkie opisane w tym watku jak dotychczas tesciowe to zwyczajne ludzkie mendy smile i nie koloryzujmy, ze ach och po 10 latach jasnie tesciowa spojrzala na synowa lagodniejszym okiem i uznala ze od siedmiu bolesci moze ta synowa juz byc, skoro innej, lepszej nie ma i nie bedzie, to w zwiazku z tym taka niezla z niej tesciowa, w koncu sie ludzka menda przelamala... piep....c takie tesciowe, chodzace wredne mendozy smile wspolczuje autorko tesciowej.
          • sanrio Re: Teściowa po latach 02.08.15, 15:42
            ze ach och po 10 latach jasnie tesciowa spojrzala na s
            > ynowa lagodniejszym okiem i uznala ze od siedmiu bolesci moze ta synowa juz byc
            > , skoro innej, lepszej nie ma i nie bedzie,

            a u autorki wielki kompleks tej pięknej, niedoścignionej teściowej się rysuje. Nie jest taka i niestety nigdy nie będzie, ale z braku laku wszyscy się z tym pogodzili a dzieci NA SZCZĘŚCIE podobne do babci. OMG.
            • elf1977 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 19:53
              Teściowa nie szanuje mnie od początku i nic się przez te lata nie zmieniło. Ja natomiast jej po prostu nie lubię - ale też się nie kłócę. Sama widuję ją na święta 2 razy w roku, ale mąż z córką regularnie ją odwiedzają.
              Nie widzę powodu, żeby zabiegać o względy kogoś, kto od początku znajomości nie powiedział mi dobrego słowa - nie chcę jednak jątrzyć.
    • stara-a-naiwna Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:33
      zazdroszczę charakteru (poważnie)
      bo ja miewam niewyparzoną gębę czasami i "zapędy terytorialne" i czasami stawiam zbyt ostro granice (zupełnie niepotrzebnie)
      Powaznie zazdroszczę umiejętności "słuchania jednym uchem a wypuszczania drugim" - bo wiem że czasami niepotrzebnie się spinam.

      Moja "teściowa" (mama mojego partnera - jesteśmy razem 5 lat, 2 dzieci na stanie) nie jest "złym człowiekiem" nie wbija noża w plecy, nie jest zawistna itd. Niestety to typ cierpiętnicy nie rozwiązującej swoich problemów za to chętnie dzielącej się nimi z innymi.
      Widujemy się rzadko (nawet az za rzadko) - wynika to z kilku rzeczy m. innymi odległości i sytuacji rodzinnej (u nas małe dzieci na stanie u niej starszy mąż "chorujący"). Prezkrótki czas jest miło ale po jakims czasie ja nie wytrzymuję nadskakiwania i usługiwania i coś wypalam.

      Poza tym dobra ze mnie synowa: pracowita, dbam o dom dzieci... i ona to docenia.

      • stara-a-naiwna Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:39
        aha
        i nie rozumiem tekstów że zazdrościsz teściowej "urody" itd bo dzieci odziedziczyły po niej
        dla mnie to stwierdzenie faktu

        u mnie odwrotnie

        mój facet (po mamie) ma budowę niską i krępą ze skłonnością do tycia. Przesrane.
        Wierze że można odziedziczać lepsze i gorze cechy.

    • pelissa81 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:49
      To ja mam fajna, ulegla, spokojna, ciepla ale nie wtracajaca sie, wyksztalcona pani inzynier, nigdy nie obgadala nikogo, nigdy nie mowila o kims zle, w ogole woli czytac ksiazki SF i fantastyke niz zajmowac sie innymi ludzmi. Nie chce brylowac, chce po prostu zeby bylo milo.
      I ja - potrafiaca byc nizla zolza - jestem mila i spokojna, wyciaga ze mnie dobre cechy.
    • froshka66 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 21:50
      Moja teściowa po kilkunastu latach związku z jej synem nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż na początku.
      W sumie nawet ją rozumiem.
      Życie jak to życie. Trzeba się zająć dziećmi, domem, pracą, jak to wszędzie bywają problemy , okresy spiętrzenia w pracy itp. Po wykonaniu tego wszystkiego nie tak wiele zostaje siły i czasu po prostu na odpoczynek. Tak wiec teściowa oczekująca, że będę zabiegała o jej względy, siedziała przy niedobrych obiadach i wysłuchiwała potoku żalów, po których boli mnie głowa przez 2 dni, niestety jest na zupełnie samym końcu mojej hierarchii ważności, a wręcz stoi w poważnej sprzeczności z dbaniem o moje podstawowe samopoczucie.
      Nieszczęściem, wg niej powinna być na szczycie tej hierarchii. I z tego też tytułu mnie nienawidzi.
      • dabea Re: Teściowa po latach 02.08.15, 22:43
        Wpis tryggi jest jakby o mnie. Nie ulegam teściowej - w moim życiu robię dokładnie to, co ustaliłam wyłącznie z mężem.Według planu teściowej miałam nie pracować jak ona i być matką jedynaka.Dzieci mam troje, pracuję, zrobiłam drugi kierunek studiów przy jawnej dezaprobacie.Nie lubię się jednak kłócić. Po prostu słucham i swoje robię.Po co afery, szkoda życia. Mój mąż kocha matkę, a na moim punkcie ma fioła, czego własnie teściowa pojąć nie mogła, ale z czym się pogodziła.No a w dzieciach lubię cechy odziedziczone po teściowej.Na przykład włoską urodę.Moja jest stuprocentowo słowiańska, ale kocham południe, więc te czarne loki...
        Myślę poza tym, że właśnie doprowadzanie do konfliktów jest oznaką słabości. Ja mam tak silną pozycję - patrz - ukochana żona i matka, że mogę pozwolić sobie na tolerancję. Zresztą teściowa nie chwali mnie bezpośrednio, ale wszystkim powtarza, że jej syn ma świetną rodzinę.Mnie to wystarczy.Komplementy otrzymuję z innej strony.
        • zuzi.1 Re: Teściowa po latach 02.08.15, 23:11
          A nie boisz sie, ze Twoje dzieci mogly po tesciowej odziedziczyc jej charakter i ze ta wada wyjdzie dopiero za x lat, gdy stana sie dorosle. Dziedziczne sa zarowno dobre rzeczy jak i te zle.
        • froshka66 Re: Teściowa po latach 03.08.15, 22:55
          Po prostu słucham i swoje robię.Po co afery, szkoda życia.

          Absolutnie w 100% sie z toba zgadzam,
          Tylko juz mi sie od paru lat słuchać nie chce.
    • angiz Re: Teściowa po latach 03.08.15, 07:05
      Hehehe, ja obserwuję stosunki teściowa-synowa. Obie się nie znosiły, obie uważały, że ta druga jest beznadziejna, kontakty były tylko "bo wypada". Po nastu latach związku obie.... widzą wady "przeciwniczki" ale się już nimi nie podniecają, co więcej zaczęły się nawet lubić i w istotnych sprawach wspierać a zalety (to takie coś co spoza wad o dziwo też widać) doceniać.
      Może po prostu wreszcie dorosły wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka