Zeby odpoczac of imigrantow ( a jednak nie do konca)
Odprowadzam dzis mloda do przedszkola; poludniowa anglia, godzina 12, temp 13 stopni, bezwietrznie, ale dosc nieprzyjemnie. Moj 18 miesieczny maluch, ktory nam towarzyszy zaplatal sie pod nogi przesympatycznej babci odprowadzajacej wnuka. Starsza pani wzdrygajac sie ppowiedziala mi, ze maluch ma okropnie zimne uszy I czapka by jej sie przydala. A jak wracalam z calkiem inna pania, glosno skomentowala, ze nie jest w stanie patrzec na te dzieciaki biegajace bez kurtek

. swiat mi runal.
Na placach zabaw gdzies tak od kilku dni obserwuje dzieciaki w czapkach, czasami szalikach. I to wszystko anglicy ( czy myslicie ze to polacy tak dobrze sie maskuja?)
I tak jak bede mloda odbierac naloze maluchowi czapke, asymiluje siez tubylcami