Chcialam uzyskac od was porade, opinie kogos nie zaangazowanego emicjonalnie. Otoz..
Mam syna, jedynaka, jest w 3 klasie. Bardzo dobrze sie uczy, raczej dzieki swojej inteligencji niz "kuciu". Bardzo duzo czyta - biblioteka jest 2 domem
Zaraz przejde do problemu, ale najpierw chce opisac jego charakter i sytuacje aby wszystko bylo jasne.
Przede wszystkim ja sie nim zajmowalam - do 3 lat bylismy razem w domu. Ale chlopiec ma rowiesnice-kuzynke pol roku starsza i kuzyna 3 lata starszego, sasiadow z ktorymi sie bawil. Wiec nie byl odizolowany od dzieci. Tymbardziej, ze od malego uczestniczyl w zajeciach dodatkowych: chodzil na basen-uczyl sie kilka lat plywac, w miedzy czasie rok nauki tancow (nowoczesny styl, zabawa), teraz uczestniczy 2xpilke nozna i 1x nauka gry na gitarze. Od malego bierze udzial w konkursach plastycznych- przy akompaniamencie babci bo jest plastyczka, a mi z tym nie po drodze

Ogolnie chlopiec jest pracowity i madry ale zbuntowany. Niegrzeczny. Poszedl do przedszkola, gdzie od czasu do czasu pojawialy sie skargi pani, iz dziecko bije sie z innymi czy ma problem z przestrzeganiem zasad. Tu zawsze pojawiala sie moja reakcja - rozmowy z synem, pania, proba nie wiem "pomocy" obojgu. Wraz z pojsciem do szkoly problemy nie znikly. Pojawialy sie uwagi w dzienniczku itd. Jestesmy sobie bardzo bliscy, rozmawiamy, czesto sie przytulamy czy mowimy kocham. W 3 klasie nastapilo apogeum uwag i skarg - bylam na kilku rozmowach z nauczycielem. Pani miala kilka genialnych pomyslow: typu zawolajmy czesc klasy, aby powiedzieli co chlopiec im mowil, czy robil. Syn z kolei mowi mi, ze czesc tych uwag jest tasmowo, ze zawsze on winny.... W dzienniczku pojawily sie 3 uwagi od dzieci, typu Jas mnie dzis mnie uderzyl, czy wysypal chrupki - Marysia. Ja sie wku...lam i napisalam, ze w tym dzienniczku wstawia uwagi nauczyciel, a nie dzieci.
Poprostu zakrawa mi to na szczucie dziecka. Wiem, ze syn jest niegrzeczny, ale po naswietleniu nauczycielowi sytuacji dziecka,rozmowach, powiedzeniu, ze tak naprawde te uwagi nie dzialaja, oczekiwalabym reakcji na miare pedagoga, wychowawcy... Pomocy. Rozmowach z synem. Wzmocnien pozytywnych.
On sam nieraz skarzy sie, ze ktos tam mu dokuczyl-uderzyl, czy przezwal. Pytam, czy mowil pani. Macha reka i "ona i tak nie uwierzy"... Tymbardziej, ze on mowi, ze maluchy skarza, a nie tacy duzi chlopcy.
Mam nadzieje, ze choc troszke to jasne... Chociaz poemat wyszedl