Dodaj do ulubionych

Matki orzące dziećmi ;)

    • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 10:57
      Zacznijmy od tego, ze odciazanie dzieci od obowiazkow to cos co sie pojawilo od czasow Gierka.

      Moja matka majac lat 7 juz sie zajmowala swoja siostra niemowlakiem, jak babcia szla do pracy. Byla 2 wojna swiatowa i nikogo nie bylo stac na nianki, a dziadek siedzal w obozie pracy w Niemczech gdzie go wywiezli. Moja matka pozniej musiala ksztalcic swojego siostre i brata i pomagac im w lekcjach. Nikt sie niestety nie cackal bo by to utrzymac babcia musiala chodzic do pracy. Na patologie nie wyrosli. 2 corki: jedna zostala neurologiem, druga pediatra, a brat zostal stolarzem

      Od strony ojca dzieciaki juz 5 letnie zajmowaly sie pilnowaniem krow. Starsze 10 latki karmily bydlo i swinie. Buty byly w cenie to w trepachi jakichs obwiazywanych szmatach chodzily. Moj ojciec zostal lekarzem a pozostali bracia mieli rowniez wyksztalcenie wyzsze. Dlaczego? Bo byli przyzwyczajeni do ciezkiej pracy i nauki. Nic nie przychodzilo latwo

      Nie mowie tego po to by powiedziec ze to standard jakis, niemniej w dzisiejszych czasach porobilo sie tak ze wiekszosc dzieciakow zwyczajnie jest rozpieszczona na max. Pozniej nie ma wlasciwej postawy wobec pracy i ...matka wszystko robi: gotuje, sprzata. Zenic sie takie chloptasie tez szybko nie chca bo po co u mamy dobrze i co on sie bedzie ladowal w dzieciaki...(No i tak niebawem wyginiemy jak dinozaury) albo znow zone w niewolnika zamienia...

      Moze z ciezarem dzwiganych rzeczy ta znajoma przesadzila ale dzieciakowi powinna dac siatke z paroma lekkimi rzeczami bo dzieciak ma sie uczyc obowiazkow.

      Nie uwazam by skoczenie do sklepu za rogiem nawet 3 razy dziennie bylo wielka szkoda dla dziecka w tym wieku

      Dziecko ma sie uczyc sprzatac swoj pokoj i pomagac w sprzataniu calego domu juz od malego. Oczywiscie ze nikt nie oczekuje by odkurzal ciezkim odkurzaczem ale moze pomagac w oproznaniu zmywarki i kladzeniu rzeczy na swoje miejsce no nie? moze pomoc w resztkowaniu z talerzy? Moze pomoc zbieraniu lisci w ogrodzie?

      Trzymanie dzieciakow nadmiernie pod kloszem " bo maja miec szczesliwe dziecinstwo" wg mnie to recepta na kolejny egzemplarz czlowieka zyjacego na zasilkach- patologicznego leniwca
      • stoijedna Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:05
        Bywa też "trzymanie pod kloszem" nadmiaru obowiązków, wszystko po to żeby dzieci czuły się odpowiedzialne za dobro rodziców. To takie samo podcinanie skrzydeł, bo dziecko albo rodziny nie zakłada gdyż zawsze ważniejsze pomóc, obsłużyć i dać rodzicom , albo jak założy to i tak środki rodzicom daje zamiast myśleć o swojej nowej rodzinie.
        Tak zwana "parentyfikacja".
        Dziecko od małego haruje na niewydolnych emocjonalnie lub fizycznie rodziców, lub na rodziców manipulantów/narcyzów którzy go tresują do służenia sobie.

        • vaikiria Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:08
          Nie chodzi o odpowiedzialność za rodziców tylko o współodpowiedzialność za siebie.
          Mnie przeraża, jak słyszę, że 10-latkowi ktoś szykuje ubrania do szkoły - dziecko ma przygotowany zestaw i zakłada. Nie rozumiem - w tym wieku nie ma własnego gustu? Nie wie, co chce założyć? Nie umie ocenić, że jak jest lato to letnie ubrania, a zimą nie idzie się w szortach?
          W obowiązkach chodzi przede wszystkim o samodzielność.
          • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:17
            >Mnie przeraża, jak słyszę, że 10-latkowi ktoś szykuje ubrania do szkoły

            ba, znam jednego 12 latka ktorego ojciec do dzis ubiera bo sam nie zabralby sie....
            • vaikiria Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:23
              Tak, a potem jest pakowanie niuniusiów na zieloną szkołę/na kolonie, dzwonienie, żeby rano powiedzieć, w co ma się ubrać i do wychowawców, żeby sprawdzili, czy jest ok. Wychowywanie takich ofiar losu to jest dramat.
            • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:11
              mój ma 14 i też mu szykuję. cały zestaw. bo lubię, bo mi się chce, bo jemu nie zależy.

              mąż chyba by też nie miał nic przeciwko jakby mu zestawik do pracy ktoś wyprasował, krawacik dobrał, a ma już, paaaaanie, ponad 4 dychysmile
              • vaikiria Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:19
                Zaczyna mi być żal naszej 13-latki, dobrze, że w harcerstwie ma szansę na ogarniętego chłopaka, bo wśród jej rówieśników takie akcje to standard wink
                A jakbyś mu nie naszykowała to co? Nie poszedłby do szkoły? Nie dopasowałby ubrania do pogody?
                • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:00
                  mówisz coś o harcerstwie?

                  mój spędza miesiąc w lesie na obozach, od paru lat, właśnie w tym tygodniu idzie odebrać nagrodę za super zastępowego czy coś tam...
                  więc się tak nie podniecaj niepotrzebnie...

                  i tak na ucho ci powiem, skoro masz córkę w tym harcerstwie, że strasznie u tych harcerzyków capi w namiocie. niby się myją, niby ubrania zmieniają, ale dalej capi. tak to jest z tymi ogarniętymi chłopakami z harcerstwa...
          • stoijedna Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:19
            Tak, ale bywa przegięcie w drugą stronę. I o tym w tym wątku mowa. Że czasem dzieci robią za służbę domową i muszą przejmować obowiązki obsługi rodziców.
            Często też bywa, że właśnie te matki co są teraz nadopiekuńcze wobec dzieci i nie dają im żadnych obowiązków - właśnie kiedyś te matki były zagonione przez swoich rodziców od małego do ciężkiej harówy nieadekwatnej do wieku (na wsi praca w polu gdy się ma już 4-5 lat, albo pełnoetatowe zajmowanie się młodszym rodzeństwem, obowiązek gotowania obiadów dla całej rodziny w wieku 10lat, itd) . I zwyczajnie chcą, żeby ich dziecko nie musiało tak ciężko pracować jak one, wiec przeginają w drugą stronę i nie wymagają współpracy przy utrzymaniu czystości w domu, przygotowywaniu posiłków, itd. I jedna i druga postawa fatalnie się kończy.
            • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:35
              jak mowilam juz wyzej: Nadgorliwosc w kazda strone jest gorsza od faszyzmu. Umiar i rozsadek.
        • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:16
          >Bywa też "trzymanie pod kloszem" nadmiaru obowiązków,

          niebywale rzadka sprawa w dzisiejszych czasach. Dominuja rozpieszczone na max dzieciory.

          >bo dziecko albo rodziny nie zakłada gdyż zawsze ważniejsze pomóc, obsłużyć i dać rodzicom ,

          Opisalam ci historie obojga moich rodzicow. Oni i kazde jedno rodzenstwo ozenili sie szybko i jakos nie bylo z tym problemu jak wyfruneli z domow.

          >Dziecko od małego haruje na niewydolnych emocjonalnie lub fizycznie rodziców, lub na rodziców >manipulantów/narcyzów którzy go tresują do służenia sobie

          Mam wrazenie ze nie masz babci ani dziadka albo zmarli bardzo dawno i zyjesz swiatem znanym nam od lat 70tych. Kiedys WSZYSTKIE DZIECI od malego mialy duza ilosc obowiazkow. Cale pokolenia tak sie wychowywaly od wiekow. Nikt nie mial czasu na manipulacje czy narcyzmy bo to tez wynik jakiegos rozpieszczenia. Niegdys zycie bylo brutalne i WSZYSCY i rodzice i dzieci pracowaly. I nie bylo tak ze rodzic lezal bo by zdechli wszyscy z glodu.

          Oczywiscie, ze czasy sie zmienily i dzis 7 latki nie musza zajmowac sie niemowlakami bo nie mamy 2 wojny swiatowej na plecach. Ale warto nie zapominac o tym ze dzieci musza miec swoje obowiazki. Wszystko kwestia rozsadku i umiaru.

      • ilonka001988 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 15:11
        Jak się tak wyjedzie poza metropolię i ematki wąskie szpecjalystki to dzieci orzą ciężko do tej pory. Może mniej niż 20 lat temu i na pewno mniej niż 40 lat temu, ale to taki chyba rozwój cywilizacji.
        Ja znam dziewczynkę, gdzie mamuni pan buk często dziecko nowe zsyłał. W piątej klasie podstawówki mamuśka rodziła kolejny raz, 11latka miała do ogarnięcia trójkę młodszego drobiazgu, na lekcjach przysypiała, jak w kwietniu matka poszła rodzić to młoda już w ogóle do szkoły chodzić przestała, nie poprawiła ocen, nie zdała do następnej klasy. Matka na zebraniu rozłożyła ręce i powiedziała "tak wyszło, no co ja miałam zrobić, przecież kolejne mi się urodziło"
        O tym, jak dzieciaki na wsi zapierniczają to nawet nie wspominam, dziewczynki do garów i do dzieci a chłopcy do pola i maszyn, ledwie głowę zza kierownicy traktora widać czasami. Nauka zaniedbywana od początku, więc potem taki dorosły na starcie życia jest niewykształcony, z wyjechanym kręgosłupem i zaniedbanym zdrowiem. Ląduje na bezrobociu... i o ile jest w stanie jeszcze załatwić sobie zmywak na wyspach to jest szansa że nie zacznie chlać pod miejscowym sklepem. Dziewczyny najczęściej od razu dziecko sobie robią.
        • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 15:15
          >Jak się tak wyjedzie poza metropolię i ematki wąskie szpecjalystki to dzieci orzą ciężko do tej pory.

          zapewne wiele w tym prawdy niestety...
          Pamietam ze jak bylam w ogolniaku moja kolezanka bardzo sie pogorszyla z j. polskiego. I to tak z bardzo dobrych ocen bo talent wrodzony miala na trojczyny. Dopiero po latach mi powiedziala ze ona orac musiala siac i wszelkie prace polowe wykonywac. Latem nigdy wakacji nie miala....
      • truscaveczka Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 16:31
        Moi rodzice urodzili się na początku lat '50. U ojca była gosposia, u mamy - dwójką dzieci opiekowała się czwórka dorosłych. Nie musieli za wiele, nie wiem, czy i sprzątania pilnowano, czy ktoś to za nich robił. Więc ja nie jestem pewna, jak z tym Gierkiem.
        Ja musiałam się uczyć i po sobie sprzątać (jestem rocznik 77). Nic więcej. Moje dzieci na standardy forumowe nie robią nic, na moje rodzinne - zasuwają jak małe parowoziki. Punkt widzenia zależy od osobistych okularów tongue_out
    • kaz_nodzieja Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 10:59
      Dobrze odżywiona matka nie chce by córka spasła się tak samo jak ona więc zapewnia jej zdrowy dla zdrowego, młodego organizmu ruch.
      • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:03
        Może to jest metoda wink.
        Tyle, że jako dobrze odżywiona matka szczupłej i nie zalegającej w lenistwie córki powiem Ci, że dzieci niestety bardziej widzą to, co rodzice naprawdę sami robią, niż to, co mówią i każą robić.
        Jeśli ja się nie staram i patrzę, jak sobie ulżyć i rozłożyć się z gazetką - dzieciak będzie robił to samo. Jeśli ja co rusz kupuję drożdżówkę/loda/batonik - dziecko ni ch...a nie pojmie, dlaczego powinno się ograniczać.
        • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:04
          to prawda. Dlatego niepracujace matki ogladajace opery mydlane do poludnia maja bardzo czesto niepracujace corki od momentu jak tylko zlapia chlopa...
          • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:22
            Bo niestety można dziedziczyć dobre i złe wzorce.
            A jakoś tak jest, że wzorzec postępowania jest bardziej widoczny w czyimś działaniu, niż w truciu i gadce, które nieraz nijak się mają do rzeczywistości.
            I dla mnie gadanie, że "trzeba robić, trzeba sprzątać" w połączeniu z własnym nieogarnięciem rodzica zapominającego np. o chlebie czy walącego się spać o 18.30, jak w wątku o 10-latku po prostu NIE MOŻE wypalić.
            • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:51
              Tylko ze w realu jest duzo wiecej rozpieszczonych dzieci niz nieogarnietych rodzicow. Naprawde ja znam sporo 25 letnich dzieciakow co to chleba nie potrafia pokroic bo tak byly "chronione" a naprawde niewiele przepracowanych dzieci.


              Oczywiscie ze po czynach ludzi sie sadzi.

              Kolezance poradz aby zakupila maszyne do pieczenia chleba albo kupowala na zapas chleb i wsadzala do zamrazarki. Jesli juz jest takim oslem co to nie wyciaga z zamrazarki chleba wieczorem by byl odmrozony nastepnego dnia to poradz jej nabyc toster albo chocby mikrofalowke.
              • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:32
                A nie, z chlebem to z tego wątku o 10-latku wink.
          • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:16
            chyba zgłupiałaś z tym tekstem
            ja niepracująca a moja matka (w/g ciebie pewnie ogląda opery mydlane?) do dziś zapitala, chociaż już emerytura jej wpływa na konto od ładnych paru lat.

            kompletnie mamy różny styl życia. ona nie potrafi zrozumieć mojego niepracowania a ja się jej dziwię, że mając emeryturę pomyka do roboty(i nie jest to zasiadanie w radzie nadzorczej)

            i żeby ci pogmatwać prostotę myślenia:
            obie mamy chłopów!
            • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:39
              >ja niepracująca a moja matka (w/g ciebie pewnie ogląda opery mydlane?) do dziś zapitala, >chociaż już emerytura jej wpływa na konto od ładnych paru lat.

              volta, ale wyjatki nie potwierdzaja reguly... Jak mozna tak odczytywac wszystko ksobnie?

              Ja moge ci pokazac wiele przykladow z miejscowosci w ktorej pochodze Pan ktore chodzily ze mna do podstawowki, ktore wyszly za piekarza, stolarza czy kafelkarza, a ktore nie pracuja. Natomiast swietnie znaja wszystkie watki w serialach telewizyjnych pokazywanych od rana i Nagich Prawdach itp


              >ona nie potrafi zrozumieć mojego niepracowania

              no ja tez nie ale to juz odmienny temat
              • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:30
                Jak mozna tak odczytywac wszystko ksobnie?

                tak mi się chciało zburzyć te twoje mity o serialach i łapaniu kafelkarzy. nawet nie wiedziałam że są jakieś nagie prawdy, ale to widocznie domena pustych pińdź interesować się co robią inne panie.
                • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 16:37
                  mowimy o trendach a nie jednostkach.

                  >pustych pińdź

                  smile))))))))))) moge sie tylko rozesmiac bo to tak odzwierciedlajace rzeczywistosc kim jestem jakby nazwac mnie Arnoldem Schwarzenegerem albo Latajacym Potworem Spagettii
                  • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 13.09.16, 12:20
                    a jednak z jakichś przyczyn uznałam że arnold tu by nie pasował, nie pochlebiaj sobiesmile
        • yamilca197 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:12
          lokitty napisał(a):

          > Może to jest metoda wink.
          > Tyle, że jako dobrze odżywiona matka szczupłej i nie zalegającej w lenistwie có
          > rki powiem Ci, że dzieci niestety bardziej widzą to, co rodzice naprawdę sami r
          > obią, niż to, co mówią i każą robić.

          A ja sie z toba nie zgodze. Wlasnie takie dzieci, ktore wszystko maja podtykane pod nos i zrobione przez rodzicow nie doceniaja ich pracy uwazajac ze tak musi byc i tyle. Tego oczekuja i palcem nie kiwna. To tak jak z pieniedzmi, zarobione samodzielnie maja 'inna' wartosc. Moje dzieci robiac prace domowe mniej balagania, mniej brudza itd bo wiedza jak sie pracuje,jaki to wysilek.
          • yamilca197 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:15
            Dziecko 9-letnie moze byc calkiem wyrosniete i niesienie zgrzewki wody nie przerasta jego mozliwosci fizycznych.
            • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:31
              To nie jest. A ta zgrzewka to 6x 1,5 l, no zmiłuj się wink. Matka z kolei nie chucherko smile.
          • iwoniaw Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:18
            Wlasnie takie dzieci, ktore wszystko maja podtykane
            > pod nos i zrobione przez rodzicow nie doceniaja ich pracy uwazajac ze tak musi
            > byc i tyle. Tego oczekuja i palcem nie kiwna. To tak jak z pieniedzmi, zarobio
            > ne samodzielnie maja 'inna' wartosc. Moje dzieci robiac prace domowe mniej bala
            > gania, mniej brudza itd bo wiedza jak sie pracuje,jaki to wysilek.


            Też tak uważam - i też widzę, że o porządek zrobiony własnoręcznie się bardziej dba niż o taki, który się "sam robi".
          • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:46
            Ale sama piszesz, że dzielicie obowiązki. To trochę co innego. Jeśli dziecko jest sukcesywnie wdrażane do obowiązków na miarę jego wieku i sił, a rodzice jednak dowodzą i zarządzają domowymi zadaniami, to rezultaty będą zawsze pozytywne.
    • mamusia1999 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:01
      nie wpadłam na pomysł ważenia skrzynek, koszyków, toreb z zakupami. ale jeśli mam pełny bagażnik to wszyscy razem zapychamy z nimi po schodach. tak długo aż wszystko będzie na miejscu przeznaczenia. jeśli ktoś woli sapać ale tylko 1 raz to mu nie bronię. dzieci mam 12 i 17, ale tak było zawsze. i jeśli widzę, że zakupów zostaje juz akurat na dwie pary rąk, to sama już ponownie nie schodzę tylko umieszczam je w szafkach, lodówce etc. to oram dziećmi ?
    • jehanette Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:07
      Znam, własną teściową. Syn może i poznał dogłębnie obsługę wszystkich sprzętów domowych, a nawet i więcej, ale relacje z matką średnie, plus ogromny żal za podejście matki. Przez pewien czas po wyprowadzce z domu miał też problem w podejściu do prac domowych, bo po prostu odreagowywał okres, kiedy była na niego zrzucona odpowiedzialność za funkcjonowanie domu i dobry humor matki - a matka miała dobry humor, jak było zrobione tak, jak sobie życzyła. Co "zabawne" gdy nie dało się już orać syneczkiem, bo zaczęła się nauka do matury, poszedł na treningi sportowe - nagle mamusi przestało przeszkadzać, że podłoga nie jest co tydzień pastowana. Obecnie mają w domu, w naszej opinii, mniejszy lub większy syf. Mamusia oczywiście marudzi nadal i zrzuca winę na wszystkich innych (w domu jest jeszcze młodsza o 10 lat od syneczka córka) a sama nic nie robi.

      Dla relacji rodzinnych - dewastujące. Świetnie też uczy sztuczek i sposobów na unikanie - np. jako 14 latek miał odbierać siostrę z przedszkola, oczywiście sprzątnąć, zrobić zakupy, posiłek dla rodziców zanim wrócą z pracy. Co robił? Odbierał ją na ostatnia chwilę, bo wiedział, że jeśli nie złapie oddechu kiedy nie ma rodziców, to potem już nie będzie szans, tylko pilnowanie lekcji i nakładanie nowych zadań.
      • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:20
        coś w tym jest co piszesz

        obserwowałam podobne zachowania - foch matki mojego chlopaka(wtedy) bo woda oligoceńska nie przywieziona. po jego wyprowadzce jakoś mogła nabyć nawyk picia wody z kranu. nie umarła, choć fakt, uśmiechniętej jej nie widziałam, może ta woda to na poprawę humoru była?
      • isa_bella1 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:24
        Jedna moja kolezanka musiała b.dużo robić w domu od pierwszej klasy SP. Potem stało się to normą. Sprzątanie czy gotowanie. Jak wyprowadziła sie z domu to jej wymagająca matka miała już lekki syf. Sama nie dbała o dom tak jak wymagała od córki. Inna kolezanka po szkole tez robiła wszystko łacznie z myciem.okien co by ciągle obrażoną matkę zadowolic. Ale ovzywiscie rzadko jej się to udawało. W dorosłym życiu ma b.rzadki kontakt z matką.
        • jehanette Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:34
          I to jest właśnie ta cienka granica między wymaganiem, by dziecko wdrażało się i partycypowalo w codziennych pracach domowych, a oraniem. Oranie = wykorzystywanie.
    • iwoniaw Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:08
      drobna 9,5-latka niesie do
      > kładnie tyle samo, co dobrze odżywiona mamusia, bo przecież "też będzie to jadł
      > a" (ciężkie, typu 3 l wody plus jakieś spożywcze/chemiczne rzeczy, na 4 piętro)


      A co, matka ma wszystko sama nosić? Ja też daję dzieciom część zakupów do wniesienia i nie uważam, żeby hodowanie paniczów i księżniczek, za którymi matka-służąca będzie nosić wszystko, było lepszym rozwiązaniem.

      Po szkole co rusz gania po sklepach (fakt, że pod domem), bo matce "coś się zap
      > omniało".


      No jest to dla mnie jakby oczywista oczywistość, że niemal 10-letniej pannie korona z głowy nie spadnie, jak wyskoczy do sklepu "pod domem" po śmietanę czy inny proszek do pieczenia albo masło. Kto niby miałby to robić?

      Zrobić z dziecka kopciuszka - czy to jest patent na wychowanie?

      Jeżeli wymaganie od dziecka 10-letniego drobnej pomocy w zakupach czy ogarnięcia w domu np. odkurzania czy przetarcia blatów jest "robieniem z dziecka kopciuszka" to tak, to jest właśnie patent na wychowanie.
      • lokitty Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:26
        Ale dajesz tę cięższą część do wniesienia, czy jednak tę lżejszą? wink
        Co do "zapominania" i dodatkowych zakupów, skoro dla matki to problem, że co rusz czegoś nie ma pod ręką, może warto robić listę na tydzień - co, kiedy i gdzie kupować. Ja robię, od czasu, kiedy ładnie ukręciłam ciasto na muffinki i okazało się, że "wyszedł" proszek do pieczenia, a nie było już gdzie kupić wink.
        Tu nie chodzi o to, że dziecko ma swoje obowiązki.
        Raczej o to, że drobne i w sumie wciąż małe dziecko robi w domu niemal tyle samo, co matka i takie same ciężary dźwiga. Analogicznie zresztą do wątku o 10-latku, bardzo smutnego notabene.
        • princesswhitewolf Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:33
          >Ale dajesz tę cięższą część do wniesienia, czy jednak tę lżejszą?

          no przecie, ze chodzi o niesienie ile moze a nie ponad sily. Tu chodzi o ksztalcenie postawy a nie max wyslugiwanie sie.

          >Ja robię, od czasu, kiedy ładnie ukręciłam ciasto na muffinki i okazało się, że "wyszedł" proszek >do pieczenia, a nie było już gdzie kupić

          wiesz dla mnie to temat abstrakcyjny bo zyje jakby w innym swiecie. Tu nie ma sklepikow na rogu i w telefonie mam aplikacje w ktora wrzucam cokolwiek przyjdzie mi do glowy ze brakuje. Co 3 dni przychodza wieksze zakupy do domu, a co rano wraz z mlekiem dostarczaja podst rzeczy i wstawiaja w ganek. Ja po prostu do sklepow nie laze. A jak czegos nei ma to tego nie gotuje. Gotowanie planuje z gory na tydzien i tak tez robie zakupy.


          >Raczej o to, że drobne i w sumie wciąż małe dziecko robi w domu niemal tyle samo, co matka i >takie same ciężary dźwiga.

          no tak, ale dajze pogadac tez o rozpieszczonych dzieciakach i o tym ze jakies tam obowiazki musza miec. Przesada w kazda strone jest gorsza od faszyzmu moim zdaniem.
          • lokitty Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:40
            Dlatego piszę wyraźnie, że to JEDEN przypadek matki, który daje dziecku obowiązki ponad miarę.
            Tak mi się skojarzyło z tym wątkiem o 10-latku, pomyślałam sobie, że takie osoby rzadko, rzadko, ale istnieją naprawdę wink.
            Co do rozpieszczonych dzieciaków - nie mam pojęcia, musiałabym zobaczyć dzieci w takich codziennych, domowych sytuacjach, czyli np. w zasyfionym pokoju, otoczone wianuszkiem talerzy, czy coś. Ale zazwyczaj, jak przyjdą goście, to się sprząta wink.
            • princesswhitewolf Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:56
              >Co do rozpieszczonych dzieciaków - nie mam pojęcia, musiałabym zobaczyć dzieci w takich >codziennych, domowych sytuacjach, czyli np. w zasyfionym pokoju, otoczone wianuszkiem talerzy, czy coś. Ale zazwyczaj, jak przyjdą goście, to się sprząta wink.

              no znam taka rodzine co tylko pokoj goscinny sie sprzata... he he.. Pokoj dziecka lat 18 jest nie do przejscia...
          • naturella Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:44
            Moje dzieciaki są pewnie według niektórych w tym wątku "zaorane". Swoją drogą, to niesamowite, bo ja mam jednak poczucie, że moje dzieci są rozpuszczone, ja w ich wieku miałam znacznie więcej obowiązków.
            Co robią (9+11 lat). Sprzątają ze stołu, wycierają stół, włączają i rozładowują zmywarkę, pomagają w wieszaniu i składaniu prania + chowaniu do szaf. Sprzątają swój pokój. Dwa razy w tygodniu odkurzają podłogę w całym mieszkaniu. W weekend sprzątają razem z nami, wycierają kurze, zamiatają chodnik na ogródku. Karmią kota. Robią sobie kolację. Szykują sobie ciuchy na następny dzień, bo pakowanie plecaków to dla mnie oczywistość taka, że aż wstyd wspominaćsmile Noszą razem z nami zakupy z samochodu i rozładowują, jak zakupy online to też pomagają rozładować. Pomagają w gotowaniu. I ha ha - piorą kanapę i fotele big_grin brzmi to równie świetnie, jak w tamtym wątku, który zainspirował obecny. Pranie kanapy oznacza, że mokrymi chusteczkami, takimi do tyłka niemowlaka czyszczą od czasu do czasu wszystkie plamy, jakie robią jedzeniem - bo mimo zakazu zdarza im się tam jeśćsmile
        • klamkas Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:39
          Ja daję cięższą i co? Mam zdrową, wysportowaną nastolatkę, która bez problemu wnosi do domu zgrzewkę z wodą w przeciwieństwie do mamusi z rozwalonym kręgosłupem - nie musi, mogłaby wnosić na raty (albo ja bym mogła), ale chce, dla niej to nie problem. Podobnie jak nie jest problemem uczestniczenie w normalnym życiu domu, w którym oprócz odpoczynku i przyjemności, są też obowiązki związane z jego funkcjonowaniem.
          • lokitty Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:41
            Nastolatkę, nie 9-latkę, prawda?
            Nie mówimy o koniu ze zdrowym kręgosłupem, wzrostu 175 i więcej.
            • klamkas Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:43
              Ale jakby jako 9-10 latka nie wnosiła np. 2-3 wód na razach, a jedynie opakowanie papieru toaletowego, to teraz nie podniosłaby zgrzewki. Ba, nie wiedziałaby jak to zrobić zdrowo.
        • iwoniaw Re: Nie przesadzasz aby? 12.09.16, 11:49
          > Ale dajesz tę cięższą część do wniesienia, czy jednak tę lżejszą?

          No chyba jasne, że daję tyle, ile uważam, że dziecko może unieść bez szkody dla zdrowia. Ale 3 litry wody + coś (tak do 5 kg mniej więcej), które podałaś jako przykład, dla 10-latki nie wydają mi się ciężarem ponad siły.

          skoro dla matki to problem, że co ru
          > sz czegoś nie ma pod ręką, może warto robić listę na tydzień - co, kiedy i gdzi
          > e kupować.


          Wiesz, ja mam listę zakupów na lodówce i gdy kończy się coś lub coś mi się przypomni, że trzeba kupić, to od razu dopisuję. I dopisują też inni domownicy, w tym dzieci - od chwili, gdy umieją pisać drukowanymi wink ALE jeśli zdarzy się, że mimo tego nagle coś jednak jest potrzebne, a nie ma w domu, to wyjście dziecka do sklepu po to jest tak samo oczywiste, jak wyniesienie przez to dziecko śmieci, gdy kosz się zapełnił przy np. przygotowywaniu posiłku.

          Tu nie chodzi o to, że dziecko ma swoje obowiązki.
          > Raczej o to, że drobne i w sumie wciąż małe dziecko robi w domu niemal tyle sam
          > o, co matka i takie same ciężary dźwiga.


          No ja Cię proszę... Jeśli matka rzeczywiście w domu robi tylko tyle, co wspomniana w Twoim 1. poście dziewczynka (czyli przynosi część zakupów i odkurza pół mieszkania), to ja nie chcę wiedzieć, jak ich mieszkanie i gospodarstwo wygląda...
    • bywalec.hoteli Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:41
      Dzieci powinny mieć obowiązki domowe. Nawet mam jakąś tabelę "obowiązki dzieci w zależności od wieku". Teraz rodzice są nadopiekuńczy i rozpuszczają dzieci.
    • danaide Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 11:57
      W sumie to jednak nie rozumiem jednego - często pojawia się motyw ojca zarabiającego za granicą. Czyli na dom łoży? A jak łoży to czemu kobieta, która zostaje w domu sama nie weźmie sobie kogoś do pomocy za pieniądze? Rozumiem, jak dziecko zrobi to więcej ma zostanie dla "Rodziny". Cóż, ta piosenka brzmi znajomo. I to wcale nie jest wesoła piosenka.

      Ja trochę orzę córką od chwili gdy mam problemy w poruszaniu się. I nie powiem, chyba w dobrym momencie trafiło, bo jeszcze trochę, a bym się zagapiła i dziecko skręciłoby w stronę księżniczkiwink W sumie orka polega na pracy zespołowej, ale łącznie z pierdołami, które do tej pory ogarniałam sama (bo łatwiej/szybciej), a które córka nawet lubi - np. przygotowywanie posiłku. Jeśli ma robić rzeczy za trudne dla niej robi tak jak umie - np. wynoszenie śmieci odbywa się drogą ciągnięcia worka o wadze dopuszczalnej, a nie wynoszenia wora o wadze niedopuszczalnej. Czasem są bunty na pokładzie. Ostatnio oburzyła się, że w reklamówce ze swoimi gazetkami i pluszakiem dźwiga moją sukienkę (ok. 200 dkg). Stwierdziłam, że zaraz kupię warzywa, także dla niej i chętnie się zamienię. Więcej w temacie sukienki buntów nie było. Generalnie fajnie jest jak obie robimy, a potem obie się byczymy. To chyba dobry przekaz na przyszłość?big_grin
      • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:07
        >często pojawia się motyw ojca zarabiającego za granicą. Czyli na dom łoży? A jak łoży to czemu >kobieta, która zostaje w domu sama nie weźmie sobie kogoś do pomocy za pieniądze?

        bo za granica ow Pan nie zarabia milionow. Motyw zawsze jest podobny. Prace ow Pan dostal bo jest konkurencyjny pensja z tubylcami ( Ukraincy w Polsce tez tak funkcjonuja). Ow Pan jednak spi i je w kraju w ktorym zarabia a o tez kosztuje i to nie malo. Wiec ze swojej skromnej pensji nie wysyla kokosow tylko "jakies" kwoty ktore nie wystarczaja na zatrudnianie dodatkowych sprzataczek.

        Wyobrazenia ze przecietny Polak z przecietnym zawodem, pojechal na zachod i tam zarabia tyle ze po wydatkach na zycie zostaje mu tyle ze nie wiadomo ile mu zostaje sa BAJKA...
        • danaide Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:13
          Cóż, każdy wyjazd to jakiś rachunek zysków i strat. Widząc jednak jak wypiękniały wioski i miasteczka w regionach, w których większość Polaków za granicą siedzi, trudno uwierzyć, że jest aż tak źle, by paru stów złotych polskich nie móc odpalić żonie na jakąś pomoc domową choćby raz w tygodniu.
          • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:18
            myslisz danaide ze Ci Ukraincy pracujacy w Polsce zarabiaja na tyle by jakas pomoc domowa zonie na Ukrainie fundowac? No pomysl nad tym. Tak samo jest z Polakami na zachodzie.

            Wioski i miasteczka wypieknialy dlatego ze owa zona nie wydawala na pomoc domowa ( najczesciej poza nielicznymi przypadkami) ale oszczedzali na depozyt na kredyt. No i sie wybudowali Z POMOCA BANKU. A potem albo Pan wrocil z UK, albo nie wrocil i pracuje by splacac kredyt.

            Naprawde poza lekarzami czy informatykami z wysokim doswiadczeniem itp to ci ludzie znajduja prace na zachodzie BO SA TANSI niz tubylcy. A wydatki maja takie same na zycie za czynsz, wyzywienie i przejazdy jak tubylcy.
            • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:21
              Srednia pensja w UK po podatkach i ubezpieczeniu to do reki jakies £1300 na miesiac. Srednia a jednak przeciez Polacy maja byc konkurencyjni wiec mniej. Pomysl ze wynajem pokoiku to jakies £600 i to nie w Londynie, dodaj wyzywienie i przejazdy. No moze Pan wysle £300-400 do domu co miesiac... 2000zl
              • ichi51e Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:26
                Teraz mniej bo funt zalosnie nisko
                • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:29
                  dokladnie
        • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:23
          bo za granica ow Pan nie zarabia milionow.

          jeśli nie zarabia milionów - to po co wyjazd?

          • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 12:32
            bo:

            - pojechal gdy w Polsce szalalo bezrobocie a co mozna bylo dostac to umowy smieciowe.
            +
            - przelicznik funta do zlotowki byl bardzo korzystny wowczas

            +
            - niespokojny duch szukal przygod i nie bardzo sie chcial paprac z niemowlakiem czy dzieciakiem na codzien i tak powstaly eurosieroty. Woli wysylac pieniadze i miec kochanki na boku ( wariant przykrzejszy ale prawdziwy).


            milionow nie zarabial i wtedy ale oplacalo sie to i zona zadowolona i on zadowolony. Wiele kobiet widzi faceta tylko jako zrodlo dochodu i niekoneicznie chce go obslugiwac na codzien.... niestety.
            • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:00
              nie produkuj się tak, bo mi żal
              • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:27
                nie bardzo rozumiem czego ci zal. Moze docen wysilek kogos kto "sie produkuje" i zna temat bo zna UK realia?

                • stoijedna Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:35
                  oprócz UK jest jeszcze wiele państw gdzie Polacy jeżdżą zarabiać kasę.
                  w moich okolicach chłopy siedzą Niemcy-Austria-Norwegia. i bez większego problemu zarabiają na domy, samochody i rodziny w Polsce i ich wygodne życie. ba, nie schylą się w Polsce za pracę za 3 tys zł i mniej, bo się im "nie opłaca". panowie po zawodówkach lub góra średniej szkole.
                  • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:38
                    no i bardzo dobrze że nie chcą brać 3 tysięcy. nie każdy ma mentalność niewolnika.
                    • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:35
                      >nie każdy ma mentalność niewolnika.

                      sa ludzie tez ktorzy maja wlasny biznes
                      sa tez pasozyci spoleczni.
                      Opcje sa rozne
                  • iwoniaw Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:58
                    w moich okolicach chłopy siedzą Niemcy-Austria-Norwegia. i bez większego probl
                    > emu zarabiają na domy, samochody i rodziny w Polsce i ich wygodne życie. ba,
                    > nie schylą się w Polsce za pracę za 3 tys zł i mniej, bo się im "nie opłaca".


                    No ale dlaczego cudzysłów? Nie opłaca im się, to głupi by byli chyba, gdyby się za taką robotę brali. Każdy kalkuluje i rozważa własną sytuację - być może kto inny wziąłby taką pracę z pocałowaniem ręki, ale oczywistym dla mnie jest, że jeśli ktoś ma dużo lepsze możliwości, to przecież nie będzie pracował za mniej, w dodatku w zawodzie, który wykonuje dla pieniędzy, a nie z pasji.
                  • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:34
                    stoijedna

                    Gdyby tak bylo jak mowisz to juz w UK nie byloby Polakow tylko wszyscy by masowo walili stad do Niemiec albo do Norwegii czy Austrii. Jakos tego exodusu nie widac. Bo:
                    Roznice pomiedzy zarobkami miedzy UK czy Niemcami czy Norwegia etc nie sa az tak niebotyczne zobacz tu: en.wikipedia.org/wiki/List_of_European_countries_by_average_wage
                    i nie mowie tutaj o ludziach jakichs wykwalifikowanych bo to zmienia postac rzeczy. Mowimy o przecietnych pracownikach fizycznych.

                    Wez pod uwage ile kosztuje wybudowanie lub zakup domu w Polsce. I nie mowimy o domach na kredyt gdzie tylko depozyt sie wplaca ( bo zaoszedzenie na to jest zupelnie mozliwe)
                    No i teraz wez taka srednia pensje chocby z Norwegii z listy. Odejmij podatek i ubezpieczenie. Odejmij na oplaty za wynajem wyzywienie i dojazdy ( chlop za cos tam zyje). Wez pod uwage ze Polaka musi sie oplaca zatrudnic wiec na pewno jest to mniej niz srednia krajowa ( czy Ukraincy w Polsce zarabiaja srednia krajowa?). Zobacz co zostanie.

                    No i to co zostanie pomnoz przez 12 miesiecy. Sume ile kosztuje dom w Polsce podziel przez zarobek 12 miesiecy tego Pana.

                    No i zobaczysz ze to naprawde jest oszczedzanie nie rok i nie dwa a nawet nie 6 lat by zarobic na splate calego domu.

                    Samochody inna sprawa. W domu wlasnie mam Pana Budowlanca z Polski ktorego co roku sciagam na drobne remonty. Wlasnie usiluje on zakupic jakis samochod do przewozu materialow. Oplaca mu sie zakupic go w UK i nawet przenosic kierownice na druga strone bo takie sa roznice cenowe w uzywanych samochodach miedzy PL i UK
                  • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:38
                    > nie schylą się w Polsce za pracę za 3 tys zł i mniej, bo się im "nie opłaca".

                    no oczywiscie ze nie, bo w UK 2-3 tys zlotych to tyle ile wysylaja zonie do domu i o tym mowilam czyli oszczednosci ponad to co wydadza w UK. Za pozostale pieniadze przeciez zyja w UK.

                    W Polsce te 3 tys zarobione wydadza na zycie zupelnie bo inaczej sie nie da i NIC nie zaoszczedza. Dlatego na tej zasadzie im sie te wyjazdy jeszcze oplacaja.
                    A kiedys przy lepszym przeliczniku £ do zl oplacalo sie jeszcze bardziej
                • volta2 Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 13:36
                  no tych biednych mężów i żon mi żal.

                  też znam temat zostawionej żony na pastwę losu i udania się na emigrację
                  jakoś bez żalu wydawałam na składanie mebli, niańkę, sprzątaczkę i rozrywkę. i skąd założenie że wszyscy do uk wyjeżdżają?

                  po co wyjeżdżać jak żonie ma nie starczyć kasy i musi orać dziećmi? może trzeba lepszy kierunek wybrać? a nie jak barany jechać tam gdzie zarobki słabie i po mordzie można dostać?
                  • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:39
                    >może trzeba lepszy kierunek wybrać?

                    no i sadzisz ze 2 mln Polakow w UK nie wpadloby na to? Naprawde? Roznice miedzy zarobkami w Norwegii czy Niemczech a UK nie sa takie niebotyczne. wyzej wkleilam linka.
                    • danaide Re: Matki orzące dziećmi ;) 13.09.16, 11:20
                      Co nie zmienia faktu, że nadal nie mamy odpowiedzi na podstawowe pytanie - jak robiony jest rachunek strat i zysków skoro rodzina w rozsypce, a żona orze dziećmi?

                      Poza tym decyzja o tym gdzie się jedzie nie zależy tylko od zarobków. Podstawowa znajomość języka, znajomi na miejscu, którzy coś na początek ułatwią, jakaś nagrana robota itp. - to chyba też się liczy?
                      • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 13.09.16, 12:35
                        Jeżeli u kogoś 500 euro przysłane na czysto przez męża, który gdzie indziej śpi, mieszka, je itp., w domu oznaczałoby włożenie takiej kwoty w całości w bieżące życie i utrzymanie m.in. tegoż męża, to jakoś tam rachunek wychodzi na plus.
                        Nie jadą wyłącznie wykształceni albo super fachowcy.
      • lokitty Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:38
        Nie wszyscy jadą za granicę i kokosy zarabiają, czasem jadą, żeby móc żyć na zwyczajnym poziomie i ktoś osobno do sprzątania to jednak za duży wydatek.
        • princesswhitewolf Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:43
          dokladnie o tym mowie lokitty.

          Problem z rozczarowaniami tu w UK polega na tym ze kazdy oczekuje ze w szybkim czasie bedzie ultra bogaty.
          Natomiast znam chocby faceta co ma wlasna firme budowlana i zatrudnia paru ludzi. Robia remonty strychu. Nie zarabia zle.
          Za prywatna szkole dla dzieciakow placa z 2500 funtow bo tam gdzie mieszkaja sa szkoly tragiczne. Swoj raczej nie za wielki jakis dom ostatnio podzielil na 2 i wynajal polowe by zarabiac na tym i wydolic oplaty na szkole. Ma duzy samochod ktory splaca ( na kredyt) Maja mieszkanie w Hiszpanii ktore kupili na licytacji za 30 tys funtow ( naprawde grosze, tyle co roczna pensja srednia krajowa) bo tam po upadku rynku jest tak tanio.

          Co on opowiada w PL: ze ma firme, wlasny dom, jakies mieszkanie ktore wynajmuje ludziom ( taa wydzielone z wlasnego i sie dusza w malym teraz) oraz mieszkanie w Hiszpanii nad morzem....

          no i ludzie mysla: bogacz!
    • zlotonaiwnych Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:05
      Ja od małego w domu robiłam wszystko - miałam siedem lat, gdy zmarł mój Tata a matka była wiecznie nieobecna -po pracy czesto odwiedziny u koleżanek albo spotkanie z aktualnym panem. Dziadkowie mieszkali daleko. Musiałam sobiecdawac radę, nie było innej opcji, poza tym była też siostra, która trzeba był się zająć, bo mamusia nie była zainteresowana. Pamiętam swoją pierwszą pracę - miałam wtedy czternaście lat, w wakacje p omagalam w introligatorni. Uważam, ze nie było to tak do końca złe -zahartowalam się życiowo, nauczyłam punktualnosci, odpowiedzialności, liczenia tylko na siebie i innych rzeczy, które bardzo mi pomogły w dorosłym życiu.
      • zlotonaiwnych Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:11
        Przepraszam, trochę nie po polsku napisałam, ale jestem w pracuni
    • sayyida Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 14:43
      Ale czy wy naprawdę znacie - w drugą stronę - dzieci, które w tym wieku nie robią nic? Ale to zupełnie nic? Znam te dzieci, które nie dotykają noża - nie ugotują obiadu (bo te noże...), ale np. samodzielnie całkowicie posprzątają części wspólne (kurze, podłogi, framugi, kanapy) - nie to, że dobrowolnie i bez przypominania, ale potrafią. Moje potrafi - raz posprzątało - ale to był raz w jego 11-letnim życiu. Albo przez kilka godzin zajmują się młodszym rodzeństwem. 10-latki nie potrafią jeszcze wszystkiego - zresztą, nikt nie potrafi - ale większość z nich potrafi robić rzeczy, które przyuczyli je robić rodzice, bo to akurat jest dla tych rodziców priorytetem albo dla takiego dzieciaka frajdą.
      Moja mama oburza się, że moje dziecko leży z książką/komórką na łóżku, kiedy ona przychodzi w odwiedziny. Powinno nie tylko się przywitać (to czyni), ale też parzyć babci kawę, albo sprzątać, albo przynajmniej lekcje odrabiać. "Wszystko dziecko ma pod nos podane", mawia mama, "źle je wychowujecie". Ale znów prania wg mamy dziecko nie powinno robić, bo to zadanie rodziców. A my po prostu inaczej rozdzieliliśmy sobie zadania, niż ona przywykła...
      • kaczy_kuperas Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 16:58
        Ja znam takie dzieci. Szwagierka jest matką kwoką. Siedza wieczorem razem i ogladaja jakis film albo program. 13latek mówi 'mamo, pic!' a ona wstaje i leci tongue_out
      • iwoniaw Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 17:23
        Moja mama oburza się, że moje dziecko leży z książką/komórką na łóżku, kiedy on
        > a przychodzi w odwiedziny. Powinno nie tylko się przywitać (to czyni), ale też
        > parzyć babci kawę, albo sprzątać, albo przynajmniej lekcje odrabiać. "Wszystko
        > dziecko ma pod nos podane", mawia mama


        No to są już typowe "schizy osobnicze" wink O ile jestem w stanie zrozumieć, że babcia czuje się "godnie podjęta" jako gość, gdy wnuczka na czas jej wizyty porzuca swoje sprawy i nie tylko wita się, ale wokół babci "skacze" - tzn. parzy tę kawę, siada i rozmawia etc., to nie ogarniam, w czym niby lepsze byłoby owo "sprzątanie lub odrabianie lekcji" - to już wygląda na jakąś obsesję, że dziecko nie ma prawa do "lenienia się", tylko powinno przez 100% czasu robić "coś pożytecznego".
        • iwoniaw A, co do pytania czy znamy 12.09.16, 17:33
          dzieci, które nie robią NIC - tak, znamy. Nie znaczy to, że dzieci te nie potrafiłyby nic zrobić, gdyby musiały - ale na co dzień, pod opieką rodziców - helikopterów one naprawdę nie robią NIC - nie tylko w gospodarstwie domowym, ale i wokół siebie. 10-latki, które własnych ubrań nie złożą do szafy, tornister im mama pakuje, a kanapki tata robi. Oczywiście one przyjmują to z czasem jako coś naturalnego, co im się należy, ale to rodzice zaszczepiają w nich tę postawę i oczekiwania. Niestety, w znanych mi przypadkach są to jednocześnie rodzice, którzy się zżymają potem, że to dziecko (któremu nie wolno noża dotknąć i które w życiu nie składało nawet ścierek w kostkę, o bluzkach nie mówiąc) nie pisze tak ładnie jak koleżanka i to dziecko (któremu tornister pakuje mamusia) nie potrafi upilnować swojego zeszytu, ołówka i kapci tak sprawnie jak kolega - i związku nie widzą sad
          W sumie to takich dzieci mi żal bardziej niż tych, które matce muszą rano kawę zaparzyć i zamiatać podjazd z liści.
        • truscaveczka Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 17:35
          U nas właśnie wersja "godnego podjęcia" była realizowana, a odrabianie lekcji czy sprzątanie stanowiły pewien afront pod adresem gościa.
      • truscaveczka Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 17:31
        Moja własna teściowa darła się na syneczka swojego, że dopuszcza do tego, że jej wnuczka, lat 11, zdrowa dziewucha, wynosi śmieci i odkurza! Bo za ciężko!
        • mama_kotula Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 17:37
          Moja własna mamusia darła się na mnie, że dopuszczam do tego, że dzieci musza WSZYSTKO same robić (np. zanieść brudne łachy do prania), takie biedne sierotki. Bo trzeba im POMÓC. Te łachy zanieść.
          Tak, mówimy o 12- i 13-latku.
          • klamkas Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 20:11
            Taaa, u mnie podobnie - moja mama twierdzi, że jej wnuczka jest udręczona, umęczona i zaniedbana. Przy czym nas mamunia nie oszczędzała ani trochę, a że pedantka, to bywało ciężko. No i wcale nie zamierza młodej w niczym oszczędzić, co więcej - sama ją wyzyskuje jak młoda jest u nich, albo oni u nas ;p. Ale jej koronnym argumentem jest to, że X, Y i Z to się dziećmi taaaaak zajmują.
      • mama_kotula Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 17:35
        Znam dzieci, które w wieku 10, 11, 12 lat nie robią nic. Koleżanki mojej córki przychodzą do niej, córka przeprasza, że jest trochę bałagan, na co koleżanki "aha, mama nie miała czasu ci posprzątać?". Były zszokowane, że córka z bratem na zmianę co tydzień sprzątają swoją łazienkę. Z tego, co mówią, czasem muszą ogarnąć w swoim pokoju, ale nic więcej.

        Dzieci zapewne wiedzą, jak coś zrobić, ale nie robią. Po prostu. Bo rodzice tego od nich nie wymagają, z przyczyn rozmaitych.
    • 71tosia Re: Matki orzące dziećmi ;) 12.09.16, 19:44
      wiekszosc wiejskich dzieci pokolenia moich rodzicow musiala ciezko pracowac, sianokosy, zniwa, kopanie ziemniakow, i znienawidzone pasanie krow to byly typowe zajecia dzieciakow. Moj ojciec wspomina, ze roku szkolny (stancja w miescie) to byl mily czas lenistwa nad ksiazka, 'prawdziwa' praca to byla w wakacje w gospodarstwie rodzicow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka