Dodaj do ulubionych

"Jestemn tego warta" wyniesione z domu

    • catroux Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 17:46
      Chodzi o to, że ktoś ma problem, żeby kupić coś TYLKO dla siebie i w sumie lekceważą swoje potrzeby? Znam kilka kobiet, które jesli mają coś kupić, wybiorą rzecz, która przyda się jeszcze mamie i siostrze, albo dla dziecka, albo dla męża. Jeśli już dla siebie, to najtańszą, a dla kogoś droższą. Imo kwestia wychowania - mnie tez tak trochę probowali wytresowac, ale sie nie dałam tongue_out
    • wapaha Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 17:52
      Z perspektywy dziecka -moja mama kupowała sobie mało i sporadycznie. Musiałabym się solidnie zastanowić by wymienić rzeczy, na które sobie pozwoliła. Nie wydawała na siebie. Jadła zawsze ostatnia i najmniej. Zostawiała jedzenie i łakocie innym.
      Ja niestety totalne przeciwieństwo. Zalew rzeczy ubrań durnostojek pamiątek i sentymentalnych przedmiotów. Ubrań cała masa, pozapychane półki. Kilkadziesiąt koszulek, sukienek , spodni. Mało wyrzucałam, więcej kupowałam. Miałam taki głupi etap, że narzucałam wręcz sobie taki schemat, że nie mogę się ubrać dwa razy w tę samą rzecz, dopiero po jakimś długim czasie. I codziennie chodziłam do pracy ubrana inaczej.
      Parę lat temu podjęłam walkę ze sobą- świadomie wiedząc jaki mam problem. Bo dla mnie to problem. Taka kompulsywność kupowania i mania posiadania. Jest dużo lepiej ale i tak cwiczę się w tym, by się poprawić . Czy jest to związane z poczuciem wartości ? Nie wiem. Taki sam fun daje mi zakup stanika za 250 zł co topu sportowego za 40 zł. Nie wpływa to na moje wewnętrzne odczucie- bardziej na faktyczne poczucie wygody.
    • danaide Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 19:51
      Moja matka będąc kobietą w moim wieku ubierała się starannie, na studiach sobie pięknie szyła, nas jako dzieci też "odszywała", aż się ludzie zatrzymywali na ulicy (fakt, za komuny trudniej było o ciuchy i łatwiej o efekt), potem ubierała się w Modzie Polskiej. Wiedziałam co to jedwabie, tweedy, wełna szetlandzka i jak powinna być uszyta marynarka (w sensie schodzenia się wzorku).

      Z domu wyszłam z mocno zjechanym poczuciem własnej wartości i wyczuleniem na dobrą jakość. To na co i ile pieniędzy wydaję zależy wyłącznie od moich priorytetów. Fakt, więcej wydałam na albumy foto niż na torebki. Ale już na buty więcej niż na albumy. Kupuję rzeczy dobrej jakości, bo widzę różnicę. Cena jest wtórną kwestią, nie lubię dawać się doić, a kupowanie taniej ma w sobie coś ze sportu na pograniczu hazarduwink

      Natomiast miałam taki okres w życiu, że zależało mi na tym, aby moja córka była dobrze ubrana - nawet jeśli te dobre ubrania wyszukiwałam w lumpeksach czy na aukcjach. Bałam się, że postawi mi się zarzut, że się nią źle zajmuję, że jako samotna matka jestem niewydolna. Już mi przeszło.

      PS Natomiast moja matka dziś się ubiera od czapy, ale tak by wygodnie jej było podróżować, bo teraz takie ma priorytety. A potem w sportowej kurtce, uszatce z Peru i ulubionej torebce na paseczku wchodzi ze mną do butiku przy Mokotowskiej i wykłada mi co tam w sukience źle uszyli albo zaprojektowaliwink
      • iwoniaw Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 30.01.17, 21:21
        PS Natomiast moja matka dziś się ubiera od czapy, ale tak by wygodnie jej było
        > podróżować, bo teraz takie ma priorytety. A potem w sportowej kurtce, uszatce z
        > Peru i ulubionej torebce na paseczku wchodzi ze mną do butiku przy Mokotowskie
        > j i wykłada mi co tam w sukience źle uszyli albo zaprojektowaliwink


        Love it! big_grin
      • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:44
        big_grin
    • figrut Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 19:59
      Ja wyniosłam z domu rodzinnego inne poczucie własnej wartości. Jako siostra dwóch braci zawsze miałam przez rodziców wpajane, że karmią mnie tak samo jak moich braci, ubierają wszystkich możliwie sprawiedliwie (czytaj - głównie w ciuchy po rodzinie, bo to czasy komuny były), traktują wszystkich równo, karcą za podobne rzeczy i tak też chwalą. Tym samym nie jestem gorsza od facetów i mam takie same prawa jak oni. To jest właśnie moje poczucie wartości, nie marka ciucha czy jego cena.
      Moja mama zawsze bardzo zwracała (i zwraca) uwagę na wygląd, a ja jestem zupełnie inna. Nie maluję paznokci (chyba, że na ekstra wyjście), z twarzą mam to samo, ubrania muszą być najpierw wygodne, a dopiero później ładne. Guzik mnie obchodzi, czy modny jest fiolet, czy błękit, bo ja kocham pomarańcz i takich ubrań szukam. Włosy muszą być czyste i uczesane, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, że już dawno wymagałyby podcięcia - nie pali się, pójdę jak będzie więcej czasu.
      Co do rzeczy lepszej jakości, to możesz wyjaśnić o co chodzi ? Chyba raczej nie o materiał. Pracując na szwalni, gdzie szyje się też do znanych sklepów mogę Cię zapewnić, że większość tych "lepszych gatunkowo" rzeczy wcale nie jest lepsza od tych tańszych. Jedynym sklepem dla którego również szyliśmy i cena jest adekwatna do jakości jest solar, a szyliśmy do wielu innych, znanych sklepów i naprawdę, po za solarem cena nie równa się jakość.
    • bei Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 20:09
      W jednym jestem podobna do mamy- bardziej dbam o domownikow niz o siebie.
      Potrafie wydac bez mrugniecia okiem na kolejna koszule, na ich hobby, a na siebie bede sknerzyc.
      Kobietom w rodzinie kupuje wciaz ladne torebki, sama sobie nie umiem.
      Wieksza frajde sprawia mi wydawanie na innych niz na siebie.
    • szeera Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 20:26
      "Zasugujesz na to" "Jesteś tego warta" to marketingowa ściema która ma zachęcić ludzi do kupowania zupełnie im zbędnych rzeczy po zawyżonych cenach. Oczywiście są ludzie którzy mają różne problemy psychologiczne z zarządzaniem pieniędzmi, ale zdecydowanie więcej jest tych którzy wydają za dużo niż za mało. Smutna prawda jest taka, że po opłaceniu rzeczy niezbędnych większłości ludzi zostaje bardzo niewiele pieniędzy do dyspozycji. Wydawanie tego na produkty "najwyższej jakości" i "prima sort" jest w większości przypadków sporą rozrzutnością.
      • alina460 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 30.01.17, 20:33
        Słusznie napisałaś o tej rozrzutnosci. Swoją drogą, ciekawe co to prima sort i gdzie można rzeczy z wysokiej półki kupić, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko, co nam sprzedają to jedna wielka tandeta i windowanie cen, które nie tylko są nieadekwatne do jakości, ale wręcz niemoralne.
      • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 30.01.17, 20:51
        ament
      • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:47
        >"Zasugujesz na to" "Jesteś tego warta" to marketingowa ściema która ma zachęcić ludzi do >kupowania zupełnie im zbędnych rzeczy po zawyżonych cenach.

        amen!!!
    • mikams75 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 20:53
      ja mysle, ze to sie wynosi z sytuacji materialnej w domu; jak sie zylo bardzo skromnie w domu rodzinnych i sie slyszalo, ze drogie ciuchy to fanaberie a tanie sa rownie dobre, to tak to zostaje.

      A czy ja zasluguje na sweterek za 500zl? No moze i zasluguje ale nie zawsze sprzedawca/producent sweterka zasluguje na taki zarobek.
    • lauren6 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 21:02
      Uogólnienie, jak zwykle na tym forum. Jest jedna skrajność, której komornik będzie pukał do drzwi, a ona i tak wyda 600 zł na jakąś szmatkę. I druga strona, dla której ciuchy są po to by nie marznąć i jakoś w nich wyglądać, więc nie widzi sensu kupowania poza szmateksami czy supermarketami. Pomiędzy tymi dwoma typami kobiet jest mnóstwo innych, z których każda ma własne priorytety finansowe.
    • kkalipso Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 21:15
      Uważam że absolutnie nie ma reguły. Osobiście wychowałam się w domu obserwując ładną/zadbaną kobietę i podobało mi się to ale czy miało wpływ niekoniecznie. Dużo większe znaczenie ma poczucie własnej wartości w danej chwili (teraźniejszości) i chęć/możliwość sięgnięcia do kieszenie bez wyrzutów sumienia że nie starczy do pierwszego. Fajna rodzina, kochający mąż, ciekawe życie towarzyskie, niezależność finansowa itd. to budulce które powodują że kobieta lubi i chce być atrakcyjna.
    • default Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 22:14
      Zdarza mi sie rozwazac czy zrobic dany zakup czy nie, zdarza mi sie z czegos rezygnowac - czy to na rzecz zakupu pilniejszego, bardziej niezbednego, czy po prostu z checi zaoszczedzenia pieniedzy (na emeryture!) - ale w tych rozwazaniach, decyzjach w ogole nie zastanawiam sie "czy jestem tego warta, czy zasluguje". Na pewno jestem warta kazdej rzeczy, o ktorej sobie marze, ale nie musze jej koniecznie miec zeby to sobie udowodnic - a czasem po prostu nie moge jej miec, bo jest poza moimi mozliwosciami finansowymi. Wiec sobie nia nie zawracam glowy.
    • monikaszszsz Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 22:35
      U mnie nadmiar nabywanych rzeczy materialnych zawsze byl reakcja na brak "czegos niematerialnego". To jakby rekompensata za tzw.zastoj, czy jak mozna to nazwac, wewnetrzna pustke,niezadowolenie z tego co mnie spotyka. W momencie kiedy ide do przodu ,rozwijam sie i to daje mi kopa do zycia, mam zadawalajace relacje z innymi - nabywane rzeczy nie staja sie niezbedne i nie sa w stanie poprawic jakosci mojego zycia.
    • viridiana73 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 30.01.17, 23:30
      Owszem, nie mam problemu z tym, żeby kupić sobie coś pięknego, luksusowego, niekoniecznie potrzebnego, coś, w czym będę wyglądać jak milion dolarów- jeśli oczywiście leży to w moim zasięgu (finansowym). I sprawia mi to wielką przyjemność.
      Ale nie dlatego, że wyniosłam z domu przekonanie o własnej wyjątkowości, o nie! Po prostu dlatego, że w domu nigdy się nie przelewało, a o modnych ciuchach najczęściej mogłam tylko pomarzyć. Kiedy wyszłam za mąż też nie powodziło się nam najlepiej. I dopiero po jakimś czasie, gdy oboje zaczęliśmy więcej zarabiać, pomyślałam sobie: "Dość! Dość obracania w ręku każdej złotówki, dość oszczędzania na każdym kroku. To już za mną. Już mogę pójść do sklepu i kupić sobie to, co mi się podoba bez wyrzutów sumienia".
      Prozaiczne, prawda?
    • rysiowa85 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 00:22
      Poczucie własnej wartości nie budowane na tym jakie sie ma ciuchy, wynosi sie z domu.
      Ja załuje sobie na wszystko oprócz: dobrego obuwia, fajnych wakacji, książek, opery, dentysty itp.

      Tak, czasem zakładam, ze ktoś musi miec bardzo wysokie dochody skoro wydaje tyle na ciuchy, makijaż itp. Bo dla mnie to jest kategoria wydatków najmniej istotna.

      "Więc może problem z szafą i wybieraniem rzeczy lepszej jakości to nie tylko zwykłe know-how i porady specjalistów, a praca nad swoim wnętrzem i psychiką oraz samooceną? Że może i ten sweterek kosztuje 500 zł ale jest ładny, podoba mi się i takie wewnętrzne przeświadczenie, że na niego zasługuję?"

      No to moja córka miejmy nadzieje nie wyniesie z domu takich WARTOŚCI jak ty to nazywasz, ze na ubrania się zasługuję, a poczucie własnej wartości czerpie się, albo odzwierciedla sie w ubraniu.

    • mgla_jedwabna Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 10:58
      Oprócz myślenia "jestem tego warta" jest też branie pod uwagę, czy dana rzecz warta jest swojej ceny. Mnóstwo ludzi ma chore pojęcie o oszczędzaniu, polegające na prostym wydawaniu jak najmniej pieniędzy. W ten sposób marnują mnóstwo pieniędzy na chłam, który potem generuje dodatkowe koszty (np. naprawy sprzętu) lub zwyczajnie szybko się zużywa i jest zastępowany kolejnym chłamem. Podobne myślenie stoi za kupowaniem np. słoika oliwek za 5,90 zamiast 8,70, bo taniej. Tyle że pierwszy słoik zawiera 100g, a drugi 200g. Nie mówię o dokonywaniu tego wyboru w sytuacji podbramkowej, tylko o stosowaniu takiego podejścia zawsze i wszędzie.

      Poza tym odmawianie sobie tego sweterka czy stanika, to rzeczywiście takie "nie zasługuję na to", ale najczęściej w wersji ukrytej. Taka odmawiająca sobie kobieta będzie twierdziła, że kompleksów nie ma i zasługuje na te rzeczy, ale jej wybory będą świadczyły o czymś innym: najpierw będą wydatki na dziecko, potem zachcianki męża, potem ew. coś "do domu", czyli do użytku dla wszystkich, a na szarym końcu rzeczy wyłącznie do użytku kobiety. Bo kobiety są tak socjalizowane, że kupienie czegokolwiek sobie, gdy dziecko nie ma jeszcze absolutnie wszystkiego, to "żałowanie dziecku na...", potem jest stereotyp, że mężczyzna=zdrowy rozsądek, a kobieta=emocjonalność, więc potrzeby faceta są racjonalnie uzasadnione, a potrzeby kobiety to zachcianki.
      • vaikiria Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:17
        Jeśli potrzebuję 100 gramów oliwek to kupienię 200 gramów za choćby 50 groszy więcej jest bez sensu. Właśnie takie myślenie stoi za przekonaniem, ze kupując dużo i płacąc mniej za jednostkę cokolwiek się oszczędza. Nie. Wydaje się te pieniądze, niekoniecznie z sensem. Chyba, że istotnie jesz te oliwki regularnie i wiesz, że wszystko zużyjesz, a jak nie kupisz dużego słoika to na drugi dzieć wrocisz po kolejny mały.
        • mgla_jedwabna Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:46
          Istotnie oliwki jem regularnie, inaczej nie byłoby warto dopłacać choćby 50 groszy za coś, co się zmarnuje - masz rację smile
      • jolie Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:44
        W moim przypadku kupowanie większych opakowań z jedzeniem "bo tańsze", kończyło się i tak wyrzucanie nadmiaru. Czyste marnotrawstwo.
    • an.16 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 11:06
      Nie bądźcie takie dosłowne. i nie obnoście się z urażona dumą. Oszczędzanie na sobie można usprawiedliwiać na wiele sposobów, ale autorka wątku sprawę postawiła jasno.
      Są osoby, które dobrze siebie traktują czy wręcz rozpieszczają i nigdy np. nie zastąpią obiadu kanapką, kupią porządny stanik czy wyjada na wczasy ai, a inne oszczędzanie zaczynają od siebie. Myślę, że wytłumaczyć taki stan rzeczy można tez dzieciństwem. Dziecko, które nie było choć trochę rozpieszczane, wyróżniane, hołubione i tęsknie patrzyło na zabawki innych nie wyrośnie na dorosłego umiejącego rozpoznawać i właściwie zaspokajać swoje potrzeby.
      • vaikiria Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:14
        Problem polega na tym, że Ty patrząc z zewnątrz nie wiesz, czy ktoś zaspokaja swoje potrzeby czy nie. automatycznie przykładasz do jego decyzji swoją miarę. Na przykład myślisz: oj, biedactwo, je kanapki zamiast obiadu, oszczedza na sobie. Bo dla Ciebie ten obiad jest ważny. Albo spojrzysz na mnie i pomyślisz; bidulka, jedzie na wakacje do jakiejś beskidzkiej bazy namiotowej, gdzie nawet wody bieżącej ani kibla normalnego nie ma, zamiast jak człowiek odpocząć w hotelu nad basenem. Bo TY nie chciałabyś takich wakacji, więc zakładasz, że to oszcżędzanie na sobie, a nei realizowanie swojej potrzeby.
        Po prostu mamy rózne priorytety, z zewnątrz trudno to ocenić.
      • ola_dom Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:26
        an.16 napisała:

        > Myślę, że wytłumaczyć taki stan rzeczy można tez dzieciństwem.
        > Dziecko, które nie było choć trochę rozpieszczane, wyróżniane, hołubione
        > i tęsknie patrzyło na zabawki innych nie wyrośnie na dorosłego umiejącego
        > rozpoznawać i właściwie zaspokajać swoje potrzeby.


        ...i pragnienia.

        Dodaję to i podkreślam - z całym postem zgadzam się całą sobą.
        Jakiś czas temu zgłębiałam temat dość wnikliwie (polecam książki Pii Mellody) i wreszcie dotarło do mnie, skąd i dlaczego wzięło się to u mnie. Bo przecież byłam bardzo "zatroszczonym" dzieckiem, wszystkie moje potrzeby były spełnione. No właśnie - POTRZEBY. Niczego potrzebnego mi nie brakowało, natomiast moje pragnienia i marzenia były traktowane jako fanaberia i uwzględniano je wyłącznie, jeśli pokrywały się z poglądami dorosłych. Czyli rzadko. W ten sposób nauczyłam się, że marzenia to jest coś, o czym się marzy - a nie dąży do spełnienia.
        I umiałam zawsze zadbać o swoje potrzeby, natomiast pragnienia i marzenia były czymś... niestosownym, zepchniętym głęboko gdzieś w zakamarki nieświadomości. Czymś, o czym się marzy - ale nie realizuje.
        Bardzo polecam "Toksyczne związki" i "Toksyczną miłość", jeśli ktoś chce zrozumieć kwestie zaspokajania potrzeb i pragnień - i różnice między nimi.
        • vaikiria Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:35
          U mnie podobnie, tyle tylko, że na fanaberie często zwyczajnie nie było kasy. Albo były to fanaberie nieakceptowane przez rodziców z powodow wychowawczych. Dlatego szybko zaczęłam zarabiac, żeby sobie te swoje zachcianki spełniać smile Był czas kompletnie bezsensownych wydatków. potem przyszło opamiętanie. Dotarło do mnie, że nie chcę żyć tak, że awaria lodówki to katastrofa dla budżetu, a wyprawienei świąt spada na rodzinę jak grom z jasnego nieba i jest jojczenie "ojejku jejku, ile to wydatków w grudniu". Dlatego uznałam, że chcę mieć inną sytuację, chce mieć poczucie bezpieczeństwa, oszczedności i zapewnioną przyszlość. Wolę zainwestować niż kupić drogi telefon.
          • ola_dom Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:44
            vaikiria napisał(a):

            > U mnie podobnie, tyle tylko, że na fanaberie często zwyczajnie nie było kasy.
            > Albo były to fanaberie nieakceptowane przez rodziców z powodow wychowawczych.

            To jednak trochę inna sytuacja, niż kiedy jest tak, jak np. u shell.erki - kiedy kasa była - ale na rzeczy, które podobały się jej mamie. I zdanie dziecka w ogóle nie było brane pod uwagę - mimo że mogło być wzięte bez uszczerbku na kasie czy sensowności zakupu. Po prostu - mama najlepiej wie, czego chce jej dziecko i ono nie musi już mieć nic do gadania w sprawie smile
        • jolie Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:51
          Ola, zwróć jednak uwagę, że są marzenia i marzenia. Gdyby mój syn wieku 15 lat zamarzył o kolekcji broni albo córka o implantach, bo chce mieć rozbierane sesje to, szczerze mówiąc, załamałabym się i nie przeznaczyła na te marzenia ani złamanego grosza.
          • ola_dom Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 13:30
            jolie napisała:

            > Ola, zwróć jednak uwagę, że są marzenia i marzenia.

            Tego przecież nikt nie kwestionuję, to jasna sprawa jest.
            Nie mówimy o skrajnościach, ale np. o sytuacji, kiedy dziewczynka marzy o lalce, która ma balową suknię, a dostaje szmaciankę z szarego lnu - bo ta druga jest gustowniejsza, w lepszym stylu, modna, i inne mamy aż piszczą z zachwytu i zazdrości - a na widok balowej lali mamę aż bolą zęby.
            Obie lalki kosztują mniej więcej tak samo. Ale dziewczynka marzy, żeby pobyć królewną i taka lalka jej się podoba. I już.
            I nie chodzi w tym momencie o kształtowanie gustu (też ważne), bo w odwrotnej sytuacji - dziewczynka marzy o przytulnej szmaciance, a dostaje różową Barbie - bo mama się nią zachwyciła - chodzi o to samo - o to, co mama uważa za lepsze i co mamie się bardziej podoba.
      • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 11:34
        nie pojachalabym na ai nawet jakby mi dopłacali
        • an.16 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:52
          No ale zastrzegałam, żebyście nie były takie dosłowne. Nie trafiło. Nie chodzi o ai, stanik czy dobry obiad. Tylko zaspokajanie się czymś gorszym/mniejszym/tańszym. Nie obchodzi mnie co kto je ani nie lituję się nad ludźmi pod namiotami (bez obaw nikt ci do ai nie będzie na siłę dopłacał). Jeżeli to im sprawia frajdę jest ok. Ale jeżeli robią to dlatego, że po prostu nie potrafią sobie pozwolić na wygodę/jakość to nie jest ok.
          • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:57
            ale ty nie wiesz dlaczego ktoś wybiera to co wybiera
            widzisz tylko kolezanke jedzaca kanapke zamiast 3 daniowego obiadu, ale nie znasz jej motywow
            może oszczedza na cos co dla niej jest ważne a czego ty nie zobaczysz (farby ,kredki itd.) albo zwyczajnie te kanapki lubi lub jej się nie chce babrać z obiadem
          • ola_dom Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 13:33
            an.16 napisała:

            > No ale zastrzegałam, żebyście nie były takie dosłowne. Nie trafiło.
            > Nie chodzio ai, stanik czy dobry obiad.
            > Tylko zaspokajanie się czymś gorszym/mniejszym/tańszym.

            Nie trafiło, nie ma siły. Ja też próbowałam na różne sposoby - nie ma szans.

            Ale może to i dobrze? Może to skutek tego, że ten problem jest niektórym dziewczynom tak obcy, tak odległy, tak nierzeczywisty - że nie są w stanie zrozumieć, o co w ogóle chodzi - jakbyśmy mówiły kosmicznym językiem. A to w jakimś sensie dobrze smile
    • sayyida Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 11:49
      Ja się jeszcze zastanawiam, który przekaz jest mocniejszy w procesie socjalizacji.
      Masz, dziecko, markowe dżinsy, obóz za 2500, kurs językowy i tak dalej, bo ci się należy, masz najnowszy model telefonu, bo to dla ciebie ważne. Ja z czegoś zrezygnuje, bo a) mam inne priorytety, b) Twoje potrzeby i pragnienia są dla mnie ważne.
      Więc dziecko widzi matkę, która odmawia sobie różnych rzeczy (ważnych dla dziecka - dziecko uogólnia więc, że dla matki pewnie też są ważne).

      Jak takie dziecko dorośnie, to będzie oczekiwało spełniania swoich pragnień, czy będzie spełniać cudze?
      • magic.marker Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:52
        Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że komunikat "masz tu markowe ciuchy i całe mnóstwo drogiego chłamu" kończy się niewerbalnie "i daj mi spokój", najlepiej święty.
        I takie dziecko albo w jakimś momencie załapie, że o coś innego chodzi albo skończy jako konsument level hard.
    • 3-mamuska Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 12:40
      Ja nie patrzę na ciuchy jako w kategori warta jestem czy nie,tylko raczej patrzę czy ciuch jest warty swojej ceny.
      Zupełnie nie rozumiem zachwytu np. Nad szpilkami jakiegoś znanego projektanta ,które w dodatku nie dość ze z czubem to jeszcze nie zasłaniają miejsca gdzie sie zaczynają płace. U mnie to buty dyskwalifikuje i choćby mi ktoś dał w prezencie za milion to bym raczej sprzedała niz w nich chodziła.
      • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 12:50
        >to jeszcze nie zasłaniają miejsca gdzie sie zaczynają płace.

        bo to nowy trynd jest
        zamiast pokazywać przedzialek dupny i biustowy to pokazujesz przedziałki palcowe
        • 3-mamuska Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 19:07
          hallbera.jarlakappi napisała:

          > >to jeszcze nie zasłaniają miejsca gdzie sie zaczynają palce.
          >
          > bo to nowy trynd jest
          > zamiast pokazywać przedzialek dupny i biustowy to pokazujesz przedziałki palcow
          > e
          >
          No wlasnie o tym mowie, nowa moda na brzydactwo ble ja to tak widzę ... i napewno nie dałabym złamanego grosza za taki " śmieć"

          Ciuch czy cos ma byc warte mnie a nie ja rzeczy.
          • hallbera.jarlakappi Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 19:25
            czyli masz zaburzenia emocjonalne a twoja matka w skarpetkach chodzila i cie nie nauczyla ze toł kliwidż jest sexy wink
            • 3-mamuska Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 21:21
              hallbera.jarlakappi napisała:

              > czyli masz zaburzenia emocjonalne a twoja matka w skarpetkach chodzila i cie ni
              > e nauczyla ze toł kliwidż jest sexy wink
              >

              Jehe cudna diagnozawink
              Moja mama całe zycie chodziła w rajstopach i spódnicach i szpileczkach hehe płaszczach chodziła do kosmetyczki regularnie i wogolesmile
    • princesswhitewolf Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z domu 31.01.17, 19:18
      >Jeśli matka jest/była zadowolona z siebie kobietą i luibiącą siebie i dbanie o siebie osobą, o wiele bardziej prawodpodobne jest, że i córka taka będzie.


      to lubienie siebie wyraza sie dla kobiety tylko w kupowaniu sobie fatalaszkow?
      Dla mnie to jakas infantylizm myslec: ah jestem taka wspaniala i zasluguje na torebke za 10 tys dolarow.
      Tzn co? Inne nie sa wspaniale i tylko ja zasluguje czy co? W ogole co to za "zaslugiwanie" i "nagradzanie siebie", ''zalowanie ? Dla mnie osoba ktora mysli ciagle ze musi sie "nagradzac" to jest to osoba o niskim poczuciu wlasnej wartosci. To raczej dowod na wychowaniu w "mentalnosci biedy", i poczucie wlasnej wartosci jest sprowadzane do zakupu bambetli mniej czy bardziej luksusowych. Rozmyslanie typu "jestem tego warta" to jakis slogan reklamowy dla zakompleksionych babek ktore musza rozmyslac o swojej wartosci bo chyba jednak maja nisko samoocene.


      Sorry jestem przeciwko wyrabianiu w kobietach mentalnosci dzidzi pindzi.
      • alina460 Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 21:08
        Kobiety często nagradzają się.. jedzeniem. Też ciekawy temat smile
      • szeera Re: "Jestemn tego warta" wyniesione z dom 31.01.17, 21:12
        Ze wszystkim się zgadzam Princess.

        I nie dotyczy to tylko kobiet. Mężczyźni mają samochody, zegarki, elektronike. Dużo ludzi pracuje aby wykorzystywać kompleksy, słabości, czy mechanizmy psychologiczne do skłonienia klientów do zakupów tego typu.
    • ola_dom fiu fiu.... 02.02.17, 16:55
      zielonazoe napisała:

      > Że może i ten sweterek kosztuje 500 zł ale jest ładny, podoba mi się i takie wewnętrzne przeświadczenie, że na niego zasługuję?

      A tu proszę, jaką karierę wątek zrobił na Głównej:

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107881,21321128,tanie-bo-i-tak-sie-zuzyje-vs-drogie-bo-jestem-tego-warta.html
      Ale chyba już rozumiem, dlaczego zielonazoe rzuciła temat, a potem się już w wątku nie pojawiła uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka