konwalka
09.06.17, 19:57
Poniewaz kilka spraw z watku o moim drugorodnym nie dawalo mi spokoju, zrobiłam to. Wziełam chłopa na bok i spytałam, jaka była w koncu reakcja pani z kiosku na wyskok Mikołaja. No i tak było: ccztery sekundy ciszy, a potem wybuch smiechu. To NIE był śmiech nerwowy, smiech przerazonego czlowieka, smiech -reakcja na spotkanie świra. to był po prostu smiech i jakis komentarz. Moj syn i mąz rowniez sie pousmiechali. I poszli.