sara.korska
15.10.17, 18:33
Znowu dałam się nabrać...
Teściowie w wakacje obiecali, że będą wozić (i odwozić) dzieciaki na zajęcia sportowe (bo dzieci za mało się ruszają, dobrze by było gdyby oprócz basenu był inny sport) . Ok, super. Przed zapisem kilka razy pytaliśmy czy na pewno podtrzymyją swoją propozycję i czy na pewno 2 razy w tygodniu będzie im pasować. Tak, oczywiście, nie będzie problemu, wszystko pasuje. Ja się ucieszyłam, bo okazało się że w jeden z tych dwóch dni w tygodniu mogę zapisać się na kurs językowy, kończę zajęcia tak, że mogę podjechać po dzieci po treningu, teściowie nie muszą ich odbierać. No i dzisiaj okazało się że jednak z jednym dniem bedzie problem, bo teściowa zapisała się na swoje zajęcia, niby w tym samym miejscu co dzieci, ale pol godziny wcześniej - i nie bedzie mogła dzieciaków zawozić. Dla nas robi się problem logistyczny, mąż nie zawsze zdąży wrócić tak, żeby odwieźć dzieci - czyli pewnie ja będę musiała zrezygnować ze swojego kursu, ewentualnie dzieci będą chodzić na zajęcia raz w tygodniu. Wcześniejsze jeżdżenie z teściową odpada, bo starszy syn w międzyczasie ma jeszcze angielski i po prostu nie zdąży się wyrobić.
Zła jestem, bo to kolejna sytuacja, kiedy teściowie coś obiecują a pózniej nie dotrzymują słowa. Wiem, powinnam się nauczyć na podstawie dotychczasowych doświadczeń że tak będzie, ale ucieszyłam się że tym razem i mnie się uda zrobić coś dla siebie.