Dodaj do ulubionych

wlasność dzieci

17.10.17, 23:35
Spotkalam się ostatnio - nie raz - z podejsciem, że jesli rodzic kupuje coś dziecku (chodzi glównie o sprzęt elektroniczny, komputer, smartphone) rzecz ta jest jedynie uzyczona dziecku, moze być w kazdej chwili odebrana, bo jest wlasnościa rodziców (kupiona za ich pieniądze).
Co o tym sądzicie?
I podobna sprawa: czy dziecko mieszkajace z rodzicami mieszka "u rodziców" czy "u siebie"?
Chodzi o nastolatki.
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: wlasność dzieci 17.10.17, 23:39
      Za mało napisałaś. O szlaban na komputer Ci chodzi? Oczywiście, ze nastolatek mieszka u siebie ale to nie znaczy, że może robić wszystko co mu się podoba. Rodzic z resztą też nie.
    • a.va Re: wlasność dzieci 17.10.17, 23:53
      Oczywiście, że u siebie, i oczywiście, że się daje, a nie użycza.
      Ktoś tu chyba ma nadmierną potrzebę władzy.
      Zakładam oczywiście normalną sytuację, a nie nastolatka, który sprzedaje kolejne smartfony, żeby mieć hajs na dragi albo inne skrajności.
      • miedzymorze Re: wlasność dzieci 17.10.17, 23:55
        mieszkają u siebie
        własność, ale z zasadami okreslonymi przez rodziców - np telefon jest Twój, ale używasz go non-stop do grania

        pozdr,
        mi
    • majenkir Re: wlasność dzieci 17.10.17, 23:59
      nangaparbat3 napisała:
      > Co o tym sądzicie?


      ze "kto daje i odbiera..." wink


      > I podobna sprawa: czy dziecko mieszkajace z rodzicami mieszka "u rodziców" czy
      > "u siebie"?


      Moja mama wlasnie tak uwazala - ze moj pokoj to jej pokoj, w ktorym ja aktualnie mieszkam. Bylo mi wtedy bardzo przykro, nie moglam nic tam zrobic po swojemu sad
      Dlatego rzeczy moich dzieci naleza 100% do nich. Auta, komorki, komputery - nie sa "pozyczone", sa ich.
      • black_magic_women Re: wlasność dzieci 18.10.17, 12:44
        majenkir napisała:


        >
        > Moja mama wlasnie tak uwazala - ze moj pokoj to jej pokoj, w ktorym ja aktualni
        > e mieszkam. Bylo mi wtedy bardzo przykro, nie moglam nic tam zrobic po swojemu
        > sad
        > Dlatego rzeczy moich dzieci naleza 100% do nich. Auta, komorki, komputery - nie
        > sa "pozyczone", sa ich.
        >
        >
        U mnie było to samo. Nic nie było moje, miałam bardzo male prawa, a na straży stała jeszcze babcia i ciotka i one ingerowały nawet we fryzurę mojego kuzyna!
    • miss_fahrenheit Re: wlasność dzieci 18.10.17, 00:03
      Z jednej strony - dziecko ma pewne rzeczy na własność i mieszka u siebie. Z drugiej - z racji tego, że jest dzieckiem, jego prawa do decydowania są jednak mniejsze/ograniczone, trochę na podobieństwo ograniczeń w prawie stanowionym. To, co dostaje jako prezent, czy kupuje za kieszonkowe pozostaje jego własnością, a ja nie wtrącam się w użytkowanie, choć zastrzegam sobie wtrącenie swoich trzech groszy w ustalenie pewnych zasad (np. wolałabym, aby nie siedział wyłącznie przy komputerze) itp. Podobnie z domem - mieszka u siebie, ale o tym, że wróci z kolegą/koleżanką wolałabym być poinformowana, jeśli akurat będę w domu itp.
    • fil.lo Re: wlasność dzieci 18.10.17, 00:06
      Jeśli coś zostało kupione i dane dziecku, to jak najbardziej jest jego (inny przypadek to tzw. rzeczy "wspólne", "domowe"). Co do drugiej kwestii, to bezdyskusyjnie dziecko mieszka u siebie, ma też prawo do swojej przestrzeni i urządzania jej po swojemu.
      • bi_scotti Re: wlasność dzieci 18.10.17, 00:48
        Przedmioty sa dzieci, bezwzglednie. Aczkolwiek obowiazkiem rodzicow jest uczyc dbania o to, co sie dostalo, szanowania zarowno tego, co jest na wylaczny uzytek dziecka (np. ubrania) jak i jest czescia wyposazenia domu (np. garnki, meble), lub jest uzytkowane raz na jakis czas przez wszystkich w rodzinie (np. laptop, sprzet do grania, ksiazki). Czescia takiej nauki moze byc koniecznosc okresowego pozbawienia dziecka dostepu do jakiegos przedmiotu lub nalozenie obowiazku odkupienia czegos, co np. zostalo zniszczone/zgubione poniewaz instructions rodzicow zostaly zignorowane.
        Mieszkanie, dom to troche inna sprawa. Oczywiscie, ze jest to "home" calej rodziny, kazdy musi sie w nim czuc bezpiecznie i miec prawo/mozliwosc takiego organizowania swojego "space" jak to danemu czlonkowi rodziny odpowiada tak dlugo jak nie jest to ze szkoda/niewygoda dla reszty tej rodziny. Niemniej faktem pozostaje, ze nominalnymi owners tego domu czy mieszkania sa rodzice. I to oni placa za utilities, za podatki, oni sa wladni podjac decyzje o sprzedazy czy zamianie. Ale tez do rodzicow nalezy obowiazek nauczenia dziecka/dzieci szacunku i dbania o to wspolne, rodzinne mieszkanie czy dom. Niektorym (!!!) nastolatkom czasem trzeba o tym wspolnym obowiazku dbania przypomniec, bo trafiaja sie teens, ktorzy preferowaliby bycie tylko "lokatorem" - nie ma tak easy wink Life.
        • fil.lo Re: wlasność dzieci 18.10.17, 01:01
          Tak jest, pełna zgoda.
        • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:32
          Myslę o sytuacjach typu "nie bedziesz wieszać tego plakatu na scianie dopóki U MNIE mieszkasz.
          • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:01
            No, nie, dziecko mieszka u siebie, nie u mnie.
            • vodyanoi Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:14
              A jeśli będzie to plakat z serii "Żydzi/Cyganie to najgrosze robactwo świata"?
              • maadzik3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:27
                zakładając że rodzic nie podziela tych poglądów będzie to albo ostra prowokacja (dziecko też nie podziela ale bardzo stara się sprowokować rodzica do działania) albo dowód kompletnej klęski wychowawczej w stylu z przytupem
              • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:30
                To mam poważny problem wychowawczy, którego nie rozwiążę przemocą.
          • ania.n-82 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:35
            Dziecko mieszka u siebie, ale jeśli plakat byłby obraźliwy / niestosowny, to bym nie pozwoliła wieszać. Jeśli by był po prostu brzydki to pewnie bym się nie czepiała. Ewentualny zakaz byłby na zasadzie: mamy w domu pewne zasady / standardy, do których wszyscy muszą się dostosować. I na przykład wieszanie na ścianie plakatów z gołymi panienkami byłoby nieakceptowalne. smile

            U mnie dzieci są młodsze, więc takie problemy się jeszcze nie pojawiły.
            • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 16:56
              ania.n-82 napisała:

              > I na przykład wieszanie na ścianie
              > plakatów z gołymi panienkami byłoby nieakceptowalne. smile

              A gdyby sam namalował?

              > U mnie dzieci są młodsze, więc takie problemy się jeszcze nie pojawiły.

              U mnie ten problem wystepuje od 4 r.ż. dziecka.
              • ania.n-82 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 18:31

                > > I na przykład wieszanie na ścianie
                > > plakatów z gołymi panienkami byłoby nieakceptowalne. smile
                >
                > A gdyby sam namalował?

                To już trochę inna sytuacja. Chyba bym go próbowała przekonać że to nie jest dobry pomysł, szczególnie jeśli zaprasza do siebie koleżanki. smile

                > > U mnie dzieci są młodsze, więc takie problemy się jeszcze nie pojawiły.
                >
                > U mnie ten problem wystepuje od 4 r.ż. dziecka.

                Jak chciał urządzać pokój jako 4-latek? Poza tym skąd miał wtedy rzeczy, które się wam nie podobały? Chyba sam ich nie mógł kupić.

                U mnie do tej pory syn raz chciał powiesić jakiś plakat z gazetki, którego się potem bał i po jakimś czasie musieliśmy go zdjąć. Miał wtedy chyba 5 lat.
    • bialeem Re: wlasność dzieci 18.10.17, 01:19
      Tak z ciekawości, a co z obiadem? Darowane i się nie wtrącasz? A jak dziecię życzy sobie osobnego obiadu, bo jest np wege?
      • maadzik3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 07:12
        to dostaje, ewentualnie zobowiązane jest pomóc w jego przygotowaniu. jeżeli ma na coś uczulenie/ nietolerancję uwzględnia się to. Podobnie gdy pewnych rzeczy jeść sobie nie życzy z powodu przekonań. U mnie w domu to ja jestem vege a syn nie. Często gotuję dwa obiady lub dodatek mięsny tylko dla nich i korona mi z głowy nie spada smile im też smile (gdy zamawiam na spółkę z mężem pizzę - bo za duża cała dla mnie - bierzemy vege)
      • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:33
        Gotowalam wspólne wege, a od czasu do czasu robilam cos z miesa tylko dla siebie. Zero problemu.
    • joa66 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 07:31
      Dzieci mieszkają u siebie, ich sprzęt jest ich sprzętem (chociaż długo mieliśmy wspólny, ale nikt nikomu nie wmawiał, że to jest jego sprzęt)
      • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 07:49
        I tsk i nie. W pierwszym odruchu powiedziałabym "Tak, oczywiści, sprzet jest dzieci". Ale młodszemu dziecku mozna np zakazać korzystania non stop z komputera w dni powszednie, można zakazać bawienia się jego piłką w jego pokoju. Jest też sprawa możliwości oddania komu innemu. Jesli coś jest całkowicie moje mam prawo to podarować. I teraz pytanie - czy dziecko, które np. musi mieć komórkę, bo trzeba zatem mieć z nim kontakt może podarować swoją komórkę koledze? Co wtedy? Czy może oddać swoją zimową kurtkę?
        Teoretycznie uważam, ze rzeczy dzieci są dzieci. W praktyce sa to rzeczy dzieci, ale jednak z ograniczeniami.
        • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:36
          Czy ograniczenia powinny zmniejszac się wprost proporcjonalnie do wieku? Zakladam normalne, dobrze wychowane, pracowite dziecko.
          • triss_merigold6 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:40
            Zależy które ograniczenia. Zakładam, że ani 6-latek, ani 16-latek nie mają prawa np. podarować komuś swojego telefonu/roweru/inne, bo nie zarobili na te rzeczy.
        • triss_merigold6 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:36
          Podpisuję się. Telefon, tablet, laptop, konsola etc. są syna, ale nie może nimi dysponować zupełnie dowolnie - nie może ich sprzedać, pożyczyć, wynosić z domu (poza telefonem oczywiście), a korzysta w takim zakresie, jaki uznam za właściwy i rozsądny.
          • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:48
            Oczywiście, ze zalezy od wieku. Inaczej oceniłabym 12-latka, który podarował koledze komórkę, "bo tak", a inaczej starszego nastolatka, który zdjął z siebie kurtkę i podarował bezdomnemu.
            • triss_merigold6 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:51
              W obu wypadkach uznałabym dziecko za głupie. Starszy nastolatek powinien już wiedzieć, że w tym kraju istnieje mnóstwo miejsc świadczących bezpłatną pomoc rzeczową bezdomnym, ci mogą z nich korzystać i nie wolno bezmyślnie marnować kasy rodziców.
              • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:03
                Wolałabym, aby nastolatek nawet o tym wiedząc sporadycznie wykazywał ludzkie uczucia. Jak ktoś marznie na ulicy, to zanim dojdzie do punktu i weźmie kurtkę, może ciężko się rozchorować.
                Dla mnie to absolutnie nie jest bezmyślne. Pod warunkiem, ze nastolatek nie oczekuje, ze mu odkupię drogą kurtkę, ba, ze mu w ogóle odkupię, a nie będzie chodził w starej.
                • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:09
                  verdana napisała:

                  >
                  > Dla mnie to absolutnie nie jest bezmyślne. Pod warunkiem, ze nastolatek nie ocz
                  > ekuje, ze mu odkupię drogą kurtkę, ba, ze mu w ogóle odkupię, a nie będzie chod
                  > ził w starej.

                  O właśnie. Może podarowac koledze tablet, ale nie dostanie nastepnego.
                  Cieszę się, że jest dobry dla innych, ale na swoj rachunek.
            • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:02
              Drastyczny przyklad, podobnie jak z tym oddawaniem koledze.
              Życie: decydowanie, do której wieczorem siedemnastolatek może rozmawiac na messangerze.
              Odbieranie podarowanego corce laptopa, kiedy idzie z nim do kolezanki, zeby sie razem uczyc.
              Grożenie odebraniem telefonu, jesli nie bedzie posluszna ( tym że nie chodzi o nic zlego czy niebezpiecznego - po prostu ma realizować plany rodziców co do wlasnej codzienności).
              • zlababa35 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 10:59
                A jeśli gada na tym messengerze przez większość nocy, wykazuje cechy uzależnienia od urządzeń i rano nie ma siły wstać do szkoły? wink
            • lady-z-gaga Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:05
              W obu przypadkach skutek jest jeden: rodzic kupuje nową kurtkę/komorkę/cokolwiek. I dziecko jest tego świadome w momencie darowizny smile Oczywiście różnica intencji istnieje, ale darowanie kurtki jest ok pod warunkiem, że status finansowy rodziny na to pozwala. Najlepiej byłoby, gdyby nastolatek wiedział, że rodzice mają podobny system wartości i też oddaliby kurtkę bezdomnemu smile albo - że co najwyżej pogderają, ale w głębi duszy zaakceptują szlachetny gest. A przede wszystkim - że kupno nowej kurtki nie będzie problemem.
              Chyba, że dobroczynność nastolatka jest tak konsekwentna, że sam uda się do lumpeksu i kupi sobie z kieszonkowego nową kurtkę w cenie np 50zł/kg - wtedy jest w ogole wspaniale smile
              • triss_merigold6 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:10
                Nie no sorry, dostałabym szału gdyby nastolatek oddał przyzwoitą nową kurtkę na narty i nabył byle co w lumpeksie.

                <Najlepiej byłoby, gdyby nastolatek wiedział, że rodzice mają podobny system wartości i też oddaliby kurtkę bezdomnemu smile albo - że co najwyżej pogderają, ale w głębi duszy zaakceptują szlachetny gest.>

                Dokładnie tak, a ponieważ mój system wartości nie jest kompatybilny z oddaniem kurtki bezdomnego to byłabym na dziecko wkurzona i uznałabym, że wykazało się głupotą.
                • mgla_jedwabna Re: wlasność dzieci 18.10.17, 15:31
                  O to to. Nastolatek, który oddaje drogą kurtkę bezdomnemu, a sam planuje nosić starą/zakupioną w lumpeksie, to przykład nieświadomości, gdzie się kończą granice dobrego serca, a zaczyna szkodzenie sobie samemu wskutek odruchów. Należy nastolatka oduczyć. Jak chce mieć dobre serce, to niech nie ulega odruchom zdzierania z siebie garderoby, tylko pofatyguje się do lumpeksu albo do domu po starą kurtkę. Albo po informację, gdzie jest najbliższy punkt Caritasu.
            • joa66 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 12:14
              Miedzy innym z tych powodów uważam, ze dzieci nie należy obciążać zbyt drogimi gadżetami czy ubraniami - zgubi to trudno, odda komuś - oby z dobrego serca a nie głupoty czy bycia ofiarą.
          • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:03
            triss_merigold6 napisała:

            > Podpisuję się. Telefon, tablet, laptop, konsola etc. są syna, ale nie może nimi
            > dysponować zupełnie dowolnie - nie może ich wynosić z domu
            > (poza telefonem oczywiście)

            A nie temu slużą laptop i tablet, żeby mozna bylo je z sobą zabierać w różne miejsca?
            • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:04
              Do głowy mi nie przyszło, ze można zakazać wynosić. Choć gdyby uporczywie gubił, to nie wiem, jak by to było.
            • triss_merigold6 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:06
              W wypadku 13-latka nie. Nie ma takiej potrzeby.
              Może je zabierać jak jedzie z nami na wakacje/w ogóle z nami, bo już na obóz czy biwak absolutnie nie.
              • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:12
                Widzisz, tu jest problem: uważasz, że wiesz/masz prawo decydować, jakie sa jego potrzeby.
                Nie osmielilabym się tak myśleć o trzymiesięczniaku, co dopiero o trzynastolatku.
                • iwoniaw Re: wlasność dzieci 18.10.17, 12:08
                  uważasz, że wiesz/masz prawo decydować, jakie sa jego
                  > potrzeby.
                  > Nie osmielilabym się tak myśleć o trzymiesięczniaku


                  No i tu już przesadziłaś i to zdrowo. Ja też "uważam że wiem i mam prawo decydować" w kwestii zaspokajania potrzeb nie tylko trzymiesięczniaka, ale również trzylatka, a w pewnych kwestiach - tak, także trzynastolatka. Mało tego - mam nawet taki OBOWIĄZEK.
                  • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 16:58
                    Do pewnego stopnia tak, ale na pewno nie w 100%. Juz noworodek daje sygnaly, jakie ma potrzeby smile
                    • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 17:01
                      chodzi mi o to, że od poczatku zycia dziecka warto poświęcić mu tyle uważności, by odczytać sygnaly, czego chce, a czego sobie nie życzy (na przyklad: gadam do niego, a on odwraca ode mnie wzrok = mozesz odejśc i dac mi spokój).
                      • iwoniaw Re: wlasność dzieci 18.10.17, 17:05
                        Oczywiście, że daje sygnały, co nie znaczy, że należy działać zgodnie z nimi. Tzn. owszem, mogę przestać do niemowlęcia gadać, skoro woli leżeć w ciszy, ale nie odpuszczę dawki antybiotyku przy anginie, bo owo niemowlę na wszelkie sposoby pokazuje, że połknięcie tegoż leku jest mu wstrętne. I to się z wiekiem nie zmienia aż tak bardzo - zawsze będzie punkt, w którym rodzic powinien powiedzieć "stop", niezależnie od tego, czego dziecko sobie życzy.
                • aerra Re: wlasność dzieci 18.10.17, 13:29
                  Serio? I taki 3-miesięczniak ma potrzebę noszenia na rękach. I ty posłusznie nosisz, czy jednak przyzwyczajasz dziecko, że inna pozycja też jest możliwa?
                  3-miesięczniak ma koniecznie potrzebę walenia swoją grzechotką w ścianę, też pozwalasz?
                  3-miesięczniak ma potrzebę brania ze sobą wszędzie stosu maskotek, no zakładamy, że jest w stanie to jakoś zamanifestować - jeździsz wszędzie, nawet na zakupy, z walizką z pluszakami.
                  3-miesięczniak absolutnie odmawia karmienia, bo tak (jak zgadniesz, że to bo tak?) i kategorycznie nie chce być wieziony do lekarza (przecież mu nic nie dolega, to tylko ty nie wiesz, że ten bunt jest "bo tak"), uwzględniasz te potrzeby?
                  • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 17:04
                    Ja nie napisałam, ze mam zaspokajac każdą potrebę, jaka wyrazi dziecko. Napisalam, że nie wiem, jakie są jego potrzeby, dopóki mi nie da sygnału.
                    Mogę powiedzieć dziecku: Nie zrobię tego, nie pozwolę na to, nie dam, nie kupię.
                    Ale nie powiem: Nie masz takiej potrzeby. Ani: Znam wszystkie twoje potrzeby.
                    To dwie rożne rzeczy.
                    • aerra Re: wlasność dzieci 18.10.17, 18:18
                      Czyli chodzi Ci tylko o sformułowanie jakiego użyła triss?
                      Bo de facto to twierdzisz to samo: twoje potrzeby to jedno, a i tak ja zdecyduję, czyli mogę uznać, że twoja potrzeba jest nieistotna (i owszem, czasem nie jest istotna, a przynajmniej w kontekście całej sytuacji i warunków).
                      • verdana Re: wlasność dzieci 18.10.17, 18:33
                        A nie, to nie jest to samo. Czym innym jest powiedzieć "Nie zawracaj głowy, nie będziesz jeździł konno, fanaberia taka, czego ci się jeszcze zachce", albo "wcale nie potrzebujesz nowych spodni, masz bardzo dobre z zeszłego roku, moda to idiotyzm", a co innego powiedzieć "Nie zapiszą cię, bo nie mam kasy, nie mam czasu cię odwozić, cholernie sie tego boję, przepraszam, ale nerwowo nie wytrzymam, przykro mi, masz uczulenie na konie, nie możesz jeździć", albo "Przykro mi, rozumiem,że chciałabyś modne spodnie, ale chwilowo nas nie stać" - i dodać "Bardzo mi przykro, ale trudno", czy czasem nawet "No, cholernie mi zal, ze nie możesz tych koni, ale z taką alergią zapomnij".
    • aagnes Re: wlasność dzieci 18.10.17, 08:34
      Moja córka jest u siebie, rzeczy są jej, chociaż wie, ze grać na kompie nie można non stop, zresztą ja też nie siedzę non stop przy swoim kompie. nawet bardziej moja córka jest u siebie niz M, który mieszka zdecydowanie u mnie tongue_out
    • fomica Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:09
      Ja bym powiedziała że generalnie w rodzinie mało które sprzęty są wyłącznie prywatne (nie mówię o majtkach czy książkach, raczej elektronice, samochodach, no tych droższych), a większość do użytku wspólnego, czyli trzeba się liczyć ze zdaniem innych. Takie sprzęty są coś warte, więc ich zakup dotyczy budżetu całej rodziny. I tak jak nie zgodziłabym się żeby nieletni syn oddał koledze rower, tak samo oczekuję że pełnoletni mąż tez skonsultuje ze mną podobna decyzje w sprawie zakupionego ze wspólnych pieniędzy swojego roweru czy laptopa.
      • iwoniaw Re: wlasność dzieci 18.10.17, 12:11
        Takie sprzęty są coś warte, więc ich zakup dotyczy budżetu całej
        > rodziny. I tak jak nie zgodziłabym się żeby nieletni syn oddał koledze rower, t
        > ak samo oczekuję że pełnoletni mąż tez skonsultuje ze mną podobna decyzje w spr
        > awie zakupionego ze wspólnych pieniędzy swojego roweru czy laptopa


        I to jest najlepsze chyba ujęcie tematu w kwestii dowolnego dysponowania laptopami, kurtkami czy telefonami. Oraz wszelkimi innymi dobrami materialnymi będącymi dla konkretnej rodziny sporym wydatkiem.
    • lady-z-gaga Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:10
      Dziecko w domu rodzicow mieszka u siebie i powinno mieć te świadomość. A kiedy się wyprowadzi, powinno mieć świadomość że każdy przyjazd jest powrotem do domu rodzinnego, a nie wizytą składaną pewnym miłym ludziom, zwanym rodzicami smile
      Co do przedmiotow, zwłaszcza o wysokiej wartości, to oczywiście one należą do dziecka, ale w przypadku niewłaściwego korzystania.... wink cóż, każda darowizna może być cofnięta, tak mowi prawo smile byleby nie było to stałym aktem zemsty za nieposłuszeństwo, za złe oceny itp.
      • nangaparbat3 Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:13
        lady-z-gaga napisała:

        > A kiedy
        > się wyprowadzi, powinno mieć świadomość że każdy przyjazd jest powrotem do domu
        > rodzinnego, a nie wizytą składaną pewnym miłym ludziom, zwanym rodzicami smile

        Jakoś cieplo mi sie zrobiło od tych słów smile
        • lady-z-gaga Re: wlasność dzieci 18.10.17, 09:19
          smile
      • aerra Re: wlasność dzieci 18.10.17, 13:33
        A jeśli rodzice uważają, że jeśli dziecko się wyprowadziło, to przyjazd nie jest powrotem do domu rodzinnego, a wizytą? I dziecko też tak uważa? Czy mają wspólnie prawo podchodzić do tego inaczej niż Ty? wink
    • semihora Re: wlasność dzieci 18.10.17, 10:48
      Nie, no, jak coś daję dziecku, to jest dziecka. Pokój dziecka też jest dziecka, a nie użyczony.
    • iwoniaw Re: wlasność dzieci 18.10.17, 12:15
      Dziecko mieszka u siebie i jego rzeczy są jego. Co nie oznacza, że może w zw. z tym robić, co mu się żywnie podoba (np. gadać na messengerze do drugiej w nocy, grać na konsoli 24/7, demolować pokoju czy np. ciąć nożem własnego plecaka). Są zachowania, przy których interwencja rodziców jest wręcz konieczna - i tak, może się także wiązać z ograniczeniem dostępu do pewnych rzeczy, będących własnością dziecka.
    • labianka Re: wlasność dzieci 18.10.17, 13:17
      Dzieci podlegające władzy rodzicielskiej zasadniczo są zawsze "przy rodzicach" i mieszkają najczęściej z rodzicami a czy czują sie "u siebie" czy "u rodziców" to już wtórna kwestia. Powinny czuć się u siebie tzn. bezpiecznie, mając zapewnione miejsce do życia i pracy szkolnej (biurko, książki itp), jeśli czują się "u rodziców" to chyba coś w tej rodzinie nie gra. No chyba że to starszy nastolatek, który nie może się doczekać, kiedy wreszcie będzie mógł mieszkać poza domem rodzinnym w nadziei na więcej samodzielności lub większy luzsmile

      Rozróżniam dwa typy ludzi: człowiek typu pies nie zważa na to, gdzie mieszka, ale ważne żeby miał przy sobie swoje stado = rodzinę. Człowiek typu kot bardziej ceni sobie swoje cztery kąty i swoje terytorium (miasto, otoczenie), nie chce podążać za rodziną, tylko chce, żeby rodzina była w jednym, stałym miejscu. Ja jestem typowym psem, muszę odpytać dzieci, jak one to widząwink

      Co do elektroniki musiałam wprowadzić umowę, że w uzasadnionych okolicznościach (nadużywanie) sprzęt jest konfiskowany. Zwrot następuje, gdy dziecko pokaże, że potrafi się posługiwać sprzętem rozsądnie (zachowuje odpowiednie proporcje pomiędzy spędzaniem czasu na sporcie/świeżym powietrzu/z rodziną i przy urządzeniach elektronicznych). Sprzęt typu smartfon jest własnością dziecka (nawet kupiony za dziecka pieniądze), ale jego użytkowanie podlega kontroli rodzicielskiej. Oczywiście mówię, co i jak będę kontrolować tzn. dzieci wiedzą, że nawet jak skonfiskuję, nie przeglądam ich prywatnych kontaktów, korespondencji itp. Czasami pożyczam im mój smartfon i też wiedzą, jak mogą go użytkować i że wchodzenie w prywatne wiadomości/treści jest zabronione. Wiedzą też, że mogą pożyczać moje prywatne sprzęty, nie mogą dostać firmowych, bo nie są nasze i są przeznaczone do użytku biznesowego, a tu już obowiązują inne zasady niż w rodzinie.
    • mgla_jedwabna Re: wlasność dzieci 18.10.17, 14:25
      Podejście, że telefon dziecka należy do rodziców, a dziecko mieszka "u rodziców" zwykle idzie w parze z przekonaniem, że samo dziecko również należy do rodziców. W efekcie np. nie jest realizowane jego prawo do edukacji i opieki zdrowotnej, bo najważniejsze jest, żeby rodzic mógł o dziecku decydować, a nie to, by dowiedziało się czegoś, co się rodzicom może nie spodobać, albo - o zgrozo - zostało przebadane przez lekarza, gdy tego potrzebuje.

      Zazwyczaj do kompletu mamy przekonanie o tym, że żona powinna być uległa mężowi, w domu rządzi ten, kto zarabia więcej, a "ciapaci" to jednocześnie świnie żerujące socjalnie na MOICH podatkach i zabieracze miejsc pracy, a teściowa może zaglądać synowej pod kołdrę, bo ta kołdra jest JEJ syna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka