jeziorowa
24.12.17, 15:51
Pojechałam na ostatnie przedświąteczne zakupy (piekarnia i cukiernia), zaparkowałam na niezbyt zatłoczonym „dzikim” parkingu, stosunkowo szybko kupiłam co chciałam, wracam szczęśliwa na parking, a tam..... ktoś mi zniszczył auto😱😢. Przedni zderzak „wisiał na włosku”😢. Stoję załamana, zastanawiam się czy mocować go jakoś (jak???😳😳) czy urwać do końca, bo tak nie dojadę tylko go połamię. Nagle obok mnie zatrzymuje się auto, wysiada czterech żuli-byczków, pytają co się dzieje. Odpowiadam. Proszą o otwarcie maski silnika, biorą narzędzia ze swojego auta, klękają w błocie i po kilkudziesięciu minutach mam fachowo zamontowany zderzak😀😍😀. Pieniędzy nie chcą, proszą aby ciepło pomyśleć o nich przy wigili😀. Anioły😜😀😜 ??? Jak myślicie?😀😜