Dodaj do ulubionych

Smutny dylemat.

30.06.18, 18:22
Czy ktoś podjął kiedyś decyzję o uśpieniu zwierzaka?
To takie smutne i takie trudne ...

Niby tylko szczur. Dla nas to jednak więcej juz prawie od 3 lat. Zimą/ wczesną wiosną miała zabieg usunięcia guzów i po zdjęciu kołnierza odzyła i była jak nowa smile
Niestety od jakiegoś czasu coraz gorzej.
Miał w strupki i poszliśmy do weta
Nie znaleźli lokatorów na sierści, taki urok po prostu.
Ale dr zwróciła uwagę że gorzej się rusza i dala jakies leki pod katem guza przysadki
Niestety wcale lepiej nie jest a nawet gorzej
I mi tak smutno że nie wiem...
Ledwo już chodzi
Je jak jej dam z ręki miękkie
Ehhh do dupy ta starość
Musiałam się wyżalić...
Obserwuj wątek
    • majarzeszow Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:25
      ja przeszłam traume związaną z chorobą piesy, operację, podpięcie pod respirator i pożegnanie. To bylo jedno z najtrudnieszych doświadczeń w życiu.
      Jak to - tylko szczur ? To zupełnie nieważne. To wasz przyjaciel. Trzymaj się !
    • asmarabis Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:26
      Tesknie do czasow kiedy zwierzetami tak nie sterowano i weterynarze nie potrafili tak manipulowac ludzmi i wyciagac od nich kasy
      • aqua48 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:35
        Tak, ja musiałam podjąć decyzję o uśpieniu dwóch moich psów.
        • aniani7 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:50
          Tez to przeszlam, raz, koszmar.
    • default Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:38
      inka40plus napisał(a):

      > Czy ktoś podjął kiedyś decyzję o uśpieniu zwierzaka?

      Wiele razy. Większość psów i kotów, jakie miałam odeszła w ten sposób. Jest to trudne, ale z drugiej strony dobre, że mamy możliwość oszczędzić cierpień istocie, którą kochamy. Skoro zawsze dbaliśmy o komfort jej życia, to powinniśmy zadbać także o jej komfortowe odejście. Jeśli nie ma już szans na wyzdrowienie lub są zbyt nikłe, by narażać zwierzę na dalszy ból.
    • tojamarusia Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:39
      Tak.
      Nasz ukochany pies- 14 lat z nami, stan bardzo ciężki po wylewie, to była jedyna dobra, choć piekielnie trudna decyzja. Minęło już 12 lat a ja i tak tęsknię..
      Musieliśmy uśpić 5 szczurków- choroby i starość. Za każdym razem jest nam źle, córka popłakuje. Wygaszamy hodowlę, bo mamy dość pogrzebów.
      Została nam ostatnia 3-letnia Ziutek. Ciągnie resztkami sił i czuję, że to już niedługo.
      No i mamy jeszcze 13-letniego kota. Na razie jest w niezłej formie ale nie oszukujmy się, młodszy nie będzie. Na razie nie chcę myśleć o tej strasznej chwili, kiedy trzeba będzie mu ulżyć w cierpieniu..
      • asmarabis Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:53
        eć o tej strasznej chwili,
        > kiedy trzeba będzie mu ulżyć w cierpieniu..
        >

        Jestrm w szoku ze tak propagujcie eutanazje i tak bez ogródek o tym piszecie
        • aniani7 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:50
          Ciesze sie, ze sie z nami zgadzasz.
        • issa-a Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 21:44
          >Jestrm w szoku ze tak propagujcie eutanazje i tak bez ogródek o tym piszecie

          osobiscie to "jestem w szoku" twojej niekompetencji.
          Otóz...biorac pod uwage twój wczesniejszy post (Tesknie do czasow kiedy zwierzetami tak nie sterowano i weterynarze nie potrafili tak manipulowac ludzmi i wyciagac od nich kasy) to chciałabym ci podpowiedziec (przypomniec), ze kiedys weterynarze usypiali zwierzeta bez specjalnego zagłebiania sie w choroby zwierzat. Chory? = uspic.
          A wiem co pisze bo zwierzęta mam od zawsze, także jako dziecko wychowywałam się ze zwierzetami.
          To raczej dzisiaj wykonuje się operacje zwierzetom itd, kiedyś nie do pomyslenia. Weterynarze ratujący zwierzęta (nie leczący a ratujący) należeli do wyjątkow.
          I osobiscie uważam, że jednak lepiej jest skrócić cierpienie zwierząt niz je "humanitarnie" męczyc.
          Chciałabys wyć z bólu umierajac? czy jednak umrzeć miesiac wcześniej w spokoju?
          nie, nie musisz odpisywać, sama dla siebie pomysl.
          • lady-z-gaga Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 23:01
            gadanie z trollem-prowokatorem, to jest wielka forumowa niekompetencja smile
          • asmarabis Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 19:37
            A ja wlasnie nie pamietam z przeszlosci takiego usypiania starych zwierzat tasmowo jak w fabryce jak to teraz sugeruja weterynarze.
            Skad wy wiecie ze to zwierze chce umrzec nawet jesli go cos boli?
            Czy ludzie chorzy na smiertelne choroby zbiorowo popelniaja samobojstwa czy raczej probuja zyc jak najdluzej?
            Strasznie sie was czyta, niby tak rozpaczacie ale lekka reka prowadzicie je na smierc a nic nie usprawiedliwia przerywania czyjegos zycia …..
            • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 19:56
              Ale jak zwierzę się nie rusza nie je nie pije...
              To agonia i przedłużanie jej jest niehumanitarne
              Nasze poprzednie zwierzaczki odeszły same ale dziś nie mogłam patrzeć na jej cierpienie.
              Sama płaczę od rana bo już nie mogłam patrzeć na jej stan. Lekarka powiedziała że w jej przypadku to było rozsądne. Owszem serduszko miała silne ale żadne leki już by nie pomogły.
              To nie jest łatwa decyzja podjęta przy obiedzie.
              Przynajmniej w naszym przypadku tak nie było.
              Myślę że nie tylko w naszym i nie wyobrażam sobie bólu uśpienia psa.
              Więc nie oceniaj bo możesz kogoś tym zranić.
            • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 19:58
              Nie wiem skąd też to zdanie że weterynarze taśmowo to robią. Chyba raczej wolą leczyć bo to daje większy profit.
    • beataj1 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:40
      Tak. Podjęłam taką decyzję i po wszystkim było mi lżej. Kot chorował długo i stał się w tej chorobie upierdliwy.
      Pogorszenie jego stanu stało się doskonałą okazją do skrócenia i jego i naszej niedoli.
    • bazia8 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 18:56
      Tak, do tej pory męczy mnie uczucie, że podjęłam decyzję zbyt późno. Dwa razy usypialam psa. Tęsknię do dziś, a minęło 15 i 13 lat.
      • inka40plus Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:13
        Gabinet gdzie z nią chodzimy na 100 da znów leki
        Inny obok gdzie mieli pomóc kilka lat temu swince uśpiłby bez wahania
        A może dac jej odejść...
        Zgasnac.
    • muchy_w_nosie Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:09
      8 tygodni temu mój pies był prawie w agonii. Dostał paraliżu, piszczał, był obolaly. Miał robione różne badania oraz usg nerek, serca, brzycha, rtg kręgosłupa, które nic nie wykazały.
      Podano mu silny antybiotyk i kila inntch leków, przez 2 tygodnie załatwiał się na leżąco, nosiłam go na rękach, karmiłam z ręki, pezwnosiłam z miejsca na miejsce. Weterynarz powiedział, że jak nie zareaguje na leczenie to będę musiała zastanowić się nad uśpieniem psa, bo widać że się męczy, że go boli, a ciągle podawanie lekow w takim przypadku spowoduje wysiadanie narządów po kolei.
      Wyzdrowiał na szczęście, ale widzę, że już nie jest taki sam jak miesiąc temu, jest już starym psem ale jeszcze przed chorobą był pełen życia teraz jest taki "ostrożny".
    • little_fish Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:44
      Tak - trzy lata temu pies po wylewie. Prawie tydzień kroplówek i pogarszajacy się stan. I to cierpienie i przerażenie w oczach...
      Niedługo przyjdzie nam podjąć decyzję w sprawie świnki - nieoperacyjny guz, który rośnie. Cyklicznie dostaje leki ale coraz słabiej reaguje.
    • martaesz Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:54
      Współczuję Ci.
      Ja Niestety też przez to przechodziłam, uśpiłam moją ukochaną 18-letnią kotkę.
      Mam traumę po tym ,w jaki obrzydliwy sposób babsko uśpiło moją kochaną.
    • filga Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 19:59
      Tak bardzo się tego bałam. Że będę musiała podjąc taką decyzję. Mój ukochany pies. Umarł mi na rękach. 12 lat temu a wciąż żal
    • ewa_2009 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 20:06
      Kilka lat temu - chomika syryjskiego. Chorował. ale decyzję o uśpieniu przeżyłam tak, że musiałam zwolnić się tego dnia z pracy...
      • inka40plus Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 20:31
        Jutro wracamy do domu. Jak dożyje być może zdecydujemy się na wizytę u weta.
        Już mi się chce płakać
        W tygodniu wyjeżdżamy a nie chcę jej u nikogo zostawiać w tym stanie.
        Podróż i tak byłaby dla niej męcząca...

        Nie pozwolą mi jej zakopać? Spalą ?
        sad
        • martaesz Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 20:37
          Trzymaj się .
        • bazia8 Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 21:29
          Trzymaj się kochana
          • inka40plus Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 22:29
            Dzięki dziewczyny...
            Jakby mi kilka lat temu ktoś powiedział że będę ryczeć po szarym szczurze bym go wyśmiala
            Dziś łzy płyną same...
            Tak mądrego delikatnego zwierzaka żal mi jak przyjaciela
            • zona_glusia Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:45
              Przytulam
    • princy-mincy Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 20:41
      Tak, dwa psy usypione gdy byłam nastolatką. Te psy to były członkowie rodziny, strasznie po nich plakalismy. Decyzja była trudna, ale inaczej nie dało rady, psy byly już bardzo schorowane, bez szans na wyzdrowienie.
    • lady-z-gaga Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 23:05
      Tak. Nie mam wątpliwości, że to była słuszna decyzja, ale boli do dzisiaj, chociaż minęło 8 lat.
    • tiszantul Re: Smutny dylemat. 30.06.18, 23:09
      inka40plus napisał(a):

      > Czy ktoś podjął kiedyś decyzję o uśpieniu zwierzaka?
      > To takie smutne i takie trudne ...
      >
      > Niby tylko szczur

      ['] ['] ['] ['] [']

      Kwintesencja emamy, jednego dnia wątek o odejściu Ireny Szewińskiej i pewnego szczura. Nawet bardziej się rozpisałaś o tym szczurze niż większość żałobniczek o wielkiej biegaczce.
      • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 19:32
        Masz rację.
        Dla mnie jednak szczur był bliski.

        Już po wizycie u weterynarza. Już odeszła i nie cierpi.
        • karme-lowa Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:51
          inka40plus napisał(a):
          >
          > Już po wizycie u weterynarza. Już odeszła i nie cierpi.

          Przytulam mocno!
          • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:55
            Dzięki dziewczyny
            Zazdroszczę facetom
            Podchodzą w większości zadaniowy
            Syn poplakal ale już poszedł spać
            Mąż jak widzi mnie taka zapuchnieta mówi że przesadzam a czy to moja wina że łzy same płyną że się tak wzruszam
            Taka jestem i inna nie będę
    • julita165 Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 00:33
      Owszem, w zeszłym roku dałam uśpić psa. Była stara, miała 24 lat. Nagle spuchła jej szczęka, myśleliśmy że to od zęba ale weterynarz od razu stwierdził że to nowotwór. Pobrał wycinek i się potwierdziło. Proponował operacje która oznaczałaby usunięcie folnej szczęki, a potem chemia. Uznałam że to bez sensu, jakość życia tego psa byłaby mizerna a na dodatek prognoza była taka że i tak zbyt długo nie pozuje, może rok. Jak decyzja zapadła weterynarz sam powiedział że jest słuszna. Poszła z nią moja mama, bo pies był z nią najbardziej zżyty. Wszystko ładnie poszło jeżeli można to tak określić. Dostała kroplówkę, po której zasnela, jak już spala podsno zastrzyk, a po chwili weterynarz stwierdził że serce jej nie pracuje i już.
      • julita165 Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 00:36
        julita165 napisała:

        > Owszem, w zeszłym roku dałam uśpić psa. Była stara, miała 24 lat. Nagle spuchła
        > jej szczęka, myśleliśmy że to od zęba ale weterynarz od razu stwierdził że to
        > nowotwór. Pobrał wycinek i się potwierdziło. Proponował operacje która oznaczał
        > aby usunięcie folnej szczęki, a potem chemia. Uznałam że to bez sensu, jakość ż
        > ycia tego psa byłaby mizerna a na dodatek prognoza była taka że i tak zbyt dług
        > o nie pozuje, może rok. Jak decyzja zapadła weterynarz sam powiedział że jest s
        > łuszna. Poszła z nią moja mama, bo pies był z nią najbardziej zżyty. Wszystko ł
        > adnie poszło jeżeli można to tak określić. Dostała kroplówkę, po której zasnela
        > , jak już spala podsno zastrzyk, a po chwili weterynarz stwierdził że serce jej
        > nie pracuje i już.

        Źle się kliknelo. Miała 14 lat
    • miniulowa Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 20:26
      Uśpiłam kota. Mnie było bardzo ciężko. Kotu zdecydowanie lepiej.
      Problem z leczeniem zwierząt jest taki, że wiele działań jest bezcelowych. Np. leczenie onkologiczne. Robimy to żeby sobie poprawić samopoczucie. Niestety...
      Przytulam.
    • rosapulchra-0 Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 20:39
      Współczuję.
      W UK się nie patyczkują. Od razu mówią, że operacja nic nie da i są to wyrzucone pieniądze, a zwierzakowi przysparza więcej cierpienia.
      • default Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 20:53
        W Polsce to zależy, na jakiego weterynarza się trafi. Są tacy, co się "nie patyczkują", w sensie nie mamią nadzieją, ordynując kosztowne leczenie, od razu mówią że zwierzę nie ma szans na wyzdrowienie, najwyżej na przedłużenie życia - i cierpień. Oczywiście decyzja należy do właściciela, jeśli chce, lekarz podejmie terapię.
        Niestety takich weterynarzy jest mało, większość leczy uparcie beznadziejne przypadki, za niemałe pieniądze, unikając postawienia sprawy jasno - że to nie ma sensu.
    • kragina Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 20:46
      Widzę ze juz po wszystkim. Przytulam.
      W zeszłym roku został uśpiony moj szczur z nowotworem. Płakałam- to było najwierniejsze o najwspanialsze zwierze w moim życiu.
      • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:03
        Nasza była najweselszym i najdelikatniejszym zwierzakiem. Chyba na razie nie chcę kolejnego
        Zwłaszcza że szczurki podobno często wcześniej chorują. To że w niezłym zdrowiu przeżyła 2 lata i 8 m-cy to i tak szczęście
        Aha i była jeszcze strasznie łakoma i ufna.

        Kilka lat temu nie uwierzylabym że można tak przywiazac się do szczurka.
        I że to takie mądre cudowne zwierzęta.
        Chyba dopiero jak się ma taki egzemplarz to się poznaje ten wspaniały gatunek.
        Szkoda,tylko że żyją tak krótko...
        • k1234561 Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:19
          Mnie tez to pewnie będzie czekało.Przepraszam ,jeśli to niestosowne pytanie ,ale chciałabym się dowiedzieć od osób które usypiały swego przyjaciela czy jest możliwość bycia przy uśpieniu oraz czy jest możliwość zabrania później zwłok ?Pytam bo mam bardzo duży ,wręcz ogromny ogród i chciałabym pochować mojego ukochanego kota w konkretnym miejscu.Nie chciałabym aby po tylu latach które razem przeżyliśmy skończył jako odpad weterynaryjny i był gdzieś zutylizowany.Mam takie możliwości,że mogę w ustronnym miejscu ogrodu go pochować w miejscu gdzie tylko my będziemy wiedzieli gdzie.
          • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:52
            W necie różnie piszą a my zapytaliśmy czy możemy zabrać i zakopalismy tam gdzie kilka lat temu swinke.
            Czyli chyba można.
    • chocolatemonster Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:18
      Rok i 6 mcy temu musielismy uspic naszego kota. Moj maz do tej pory nie chce slyszec o zwierzaku w domu. Co wiecej, gdy gdzies jedziemy i wracamy do domu wciaz czekam na obrazone miaukniecie...Ech...wspolczuje...
      • inka40plus Re: Smutny dylemat. 01.07.18, 21:37
        Miejsce po klatce puste ....
        Kto rano będzie prosił o jedzonko i przytulanie i witał radosnie z górnej półki.
        Jestem nadwrazliwa i od rana rycze jak bóbr...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka