Macie taki?
U mnie oznacza odpuszczenie, bo ani poczytać coś wymagającego - skoro ciągle ktoś przerywa, ciągle jakieś atrakcje się organizuje, choćby w planszówki się gra... ani posprzątać porządnie, bo bez sensu, skoro bałagan jest tworzony non-stop; ani w ogrodzie jakoś specjalnie popracować, bo lubię sama, tylko minimum robię...
W niektórych latach udawało mi się znaleźć takie wakacyjne hobby, które nie wymaga jakoś dużo skupienia - a to herbatami się zainteresowałam, a to modą... W tym roku nic mi nie przychodzi do głowy. Może ktoś coś podpowie?
Ogólnie taki trochę marazm, a wydawałoby się, że lato to więcej luzu i czasu, żeby porobić coś sensownego. I nie całkiem mnie to zachwyca
A jak u Was?