mamablue
26.10.18, 14:12
Oglądam czasem polskie programy o metamorfozach wnętrz, np.Nasz nowy dom. Ostatnio oglądnełam program Doroty Szelągowskiej. Ona tam narzeka, że sąsiedzi protestują przeciw remontowaniu w nocy. Puszcza oko do widzów, że ci sąsiedzi to takie nieużytki.
I tak się zastanawiam, że robienie remontu w bloku w nocy to jakiś koszmar, nawet jeśli trwa tylko kilka dni (nocy). Rozumiem tych sąsiadów. Jedna noc ok, ale kilka? Przecież ktoś może mieć ważny egzamin, ktoś może być chory. W bloku się niesie. A oni tam ściany rozwalają, robią hydraulikę. Robią syf na klatce. Wejść z ekipą tv i napieprzać kilka dni i nocy.. to raczej jest trudne dla sąsiadów.
Co myślicie? Też byście się domagały spokoju po 22?