Wybieralam sie na spacer i postanowiłam, ze obleke spodnie (rzadko nosze).
Wzięłam z szafy dżinsy, które ostatnio (ze dwa tyg temu) mierzyłam i były ok. Dzisiaj wkładam i czuje ciasnotę. Zapielam się, ale kurde pół dnia męki to było. Fason skinny. No dramat. W duchu się opieprzalam i jednocześnie uznałam, ze to idealna motywacja tak pocierpieć. Bo czułam te pory każdym centymetrem ciała.
Przed chwila poszłam się przebrać i schować to, co rano wyciągnęłam z szafy. Patrzę, a tam dżinsy bardzo podobne do tych na mnie...
wkładam je i Boże! Ulga! Okazało się, ze wcześniej miałam na sobie spodnie, które kupiłam ze dwa lata po ostatniej ciazy i które nawet wtedy mnie cisnęły 🤦♀️
Fason ten sam, kolor tez zbliżony.
Po kilku godzinach w tym pancerzu, teraz czuje się jak w dresie