hanusinamama
06.08.19, 13:57
Taka sytuacja: moja córka miała iśc na poł dnia do sąsiadki (godziny zaproponowane przez mamę drugiego dziecka). Dzieci 7 lat. Beda sie bawić, oglądać tv itd. Wróciła po 6 godzinach mega głodna. Okazało sie ze był obiad ale był makaron z krewetkami. Córka nie lubi (brzydzi się) więc nie zjadła, powiedziała ze zjadła surówkę. Potem spytała czy moze jabłko - dostała. Nic sie w sumie nie stało bo z głodu nie umarła...ale nie wiem co teraz. Dzieci czasami bawią sie u siebie. Nie wymagają opieki, ani animacji wiec nie stanowią wiekszego problemu. Tamta jest uczulona na wiele produktów do tego wielu nie lubi (jak kazde dziecko) wiec ja wypytałam rodziców co może jeśc, dziecka czego nie lubi i zawsze tak dopasuje obiad czy kolacje zeby zjadła. Pytałam, moją nikt nie spytał czy lubi krewetki. Rodzice zapytali czemu nie je- powiedziała ze nie lubi krewetek. Nie wprasza sie, jest zapraszana. Chyba następnym razem dam jej sniadaniówkę i jedzenie jak bedzie szkła do sasiadki bo, choć nie uwazam ze stała sie tragedia to nie chce aby dzieko chodziło głodne...Co robi e-matka? Czy e-matka pyta przebywające w domu dzieci obce co lubia a czego nie?? Dla jasnosci dziecko poszło najedzone po 2 sniadaniu ale byłam tam 6 godzin.