Histeria rozpętana przez środowisko sędziów, na szczęście nie jest to monolit, dobitnie pokazuje jak bardzo potrzebne jest istnienie Izby Dyscyplinarnej. Kończy się epoka pozorowanego trójpodziału władzy, gdy "nadzwyczajna kasta" funkcjonowała praktycznie bez żadnej kontroli i w poczucie niczym niezagrożonego bezpieczeństwa.
Przecież nawet jeżeli sedzia dopuścił się jakiegos wykroczenia, to zapewne przez roztargnienie. Bardzo dobrze to co przez lata działo się w tym środowisku podsumował prezydent:
"Sędziowskie elity, same siebie nazywające kastą, co woła o pomstę do nieba, nie pokazały na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, a przede wszystkim lat, żadnego konstruktywnego programu, który prowadziłby do naprawy wymiaru sprawiedliwości".
Dlaczego o tym piszę? Otóż pragnę zwrócić uwagę na wspaniałe wystąpienie p. senator L. Staroń w trakcie debaty dotyczącej ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Zwracam uwagę zwłaszcza na fragment w którym tak opisuje działalność sędziego, który stał się gwiazdą "opozycji totalnej".
Oto jak w praktyce wygląda nasz wymiar sprawiedliwości:
"Przez te wszystkie lata nie udało się zmienić tzw. wymiaru sprawiedliwości. Po jednej stronie są sędziowie, niezwykle wpływowi. Większość to wspaniali ludzie, wykształceni, rzetelni, postępujący zgodnie z zasadami etyki, kierujący się poczuciem misji. Ale wśród nich jest wielu, zbyt wielu takich, których trudno nazwać sędziami. I dlatego potrzebna jest tzw. Izba Dyscyplinarna. Potrzebna jest odpowiedzialność. To po jednej stronie. Po drugiej stronie są ludzie i często ich krzywda, cierpienie, niesprawiedliwość. Oni nie przyjadą do Warszawy na marsz.
Nie przyjedzie tu pan Parowicz, który zmarł jako chory nędzarz, pokrzywdzony przez sędziego. Pan Zbyszek w sądzie w Olsztynie utracił swoje gospodarstwo za niecałe 30 tysięcy zł. Bo nabywca przejmujący jego nieruchomość nie wpłacił pieniędzy. Niecałe 30 tysięcy zł za ziemię, dom, zabudowania gospodarcze. Sędzią, który nadzorował to postępowanie, był Paweł Juszczyszyn. Jego jedynym obowiązkiem było sprawdzenie, czy przed przysądzeniem nieruchomości zostały wpłacone pieniądze. Nie zrobił tego, pomimo że to jest elementarz postępowania egzekucyjnego. Sędzia swojego działania także nie naprawił, nawet wtedy, gdy wykonywał plan podziału czy odpowiadał na skargi Parowicza. Nigdy za to nawet nie przeprosił. Nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności."
Nigdy nie przeprosił. Nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności - jakże przerażająco brzmią powyższe słowa.
Oczywiście nie można takich zarzutów postawić wszystkim sedziom. Problem polega na tym, że właśnie środowisko w praktyce nic nie robi żeby cokolwiek zmienić. Ma być tak jak było do tej pory.
A na to nie ma zgody.
Zachęcam do wysłuchania całego wystapienia: