Dodaj do ulubionych

Pożegnanie

27.01.20, 22:17
Z Tatą nigdy nie miałyśmy dobrych, ciepłych relacji...
Uparty, chłodny, małomówny, introwertyk.
Nikt nigdy nie był mu potrzebny do szczęścia...żaden człowiek...tak zawsze odbierałam Tatę. Może tak było a może jestem w błędzie.
Przede wszystkim nieokazujący uczuć, ani tych pozytywnych, ani negatywnych.
Zamknięty w sobie i w swoim warsztacie.
Ciągle zajęty, zapracowany...
Sceptyk.
Myślę, że tak naprawdę nie potrafił, nie umiał okazywać uczuć, wyrażać emocji, wstydził się tego...
Nigdy nie umiałam z Tatą pogadać...tak zwyczajnie, normalnie...czułam blokadę, być może strach, respekt...
Nie umiem tego nazwać.
To taka trudna relacja - bez relacji. Niewłaściwa, błędna, stracona.
Tak, przede wszystkim stracona sad

Tato odchodzi...a ja nie potrafię, nie umiem pogadać, pożegnać się... sad
Słowa zastygają w gardle, głos łamie się - mam ochotę nerwowo roześmiać się, klepnąć po plecach z pozytywnym "wydobrzejesz" sad
Nie wydobrzeje.
Milczę...
Nie potrafię inaczej. Mam poczucie, że jest między nami jakaś niewidzialna ściana sad
Dzięki.


Obserwuj wątek
    • gala007 Re: Pożegnanie 27.01.20, 22:30
      Mój tata był taki sam. Nieobecny, milczący i chyba w depresji.
      Kiedy dostał diagnozę (a raczej wyrok) ta ściana milczenia się powiększyła, chorować też wolał w samotności. Kiedyś się przełamałam i po prostu podeszłam do niego w tej jego chwili samotności i pogadaliśmy, bardzo niezręcznie, o umieraniu. Nie było to wielkie pojednanie, wyznania miłości, zwierzenia. Po prostu zwykła rozmowa, która nam była wtedy bardzo potrzebna, a dziś jest moim najcenniejszym wspomnieniem związanym z tatą. A poszłam, bo z tego odrętwienia wyrwał mnie mąż, który powiedział zwykłe: idź z nim pogadaj, to twój tata.
      No więc ja ci to teraz powiem: idź bo później może nie być okazji.
      • takie.to.zycie Re: Pożegnanie 28.01.20, 09:54
        Właściwie nie wiem o czym chciałabym mówić...
        • takie.to.zycie Re: Pożegnanie 28.01.20, 10:12
          Chciałabym coś usłyszeć od Taty...nie wiem...
          sad
    • bei Re: Pożegnanie 27.01.20, 22:35
      Jestes przy nim, to jest ważne. Gdy słowa są zbyt trudne może uścisk ręki, utuleni będzie równie wymowne.
      • bei Re: Pożegnanie 27.01.20, 22:36
        Utulenie
    • mama-ola Re: Pożegnanie 27.01.20, 22:46
      Ja z moim tatą się nie widuję sad Jeśli umrze, będzie za późno na cokolwiek. Nie wiem, czy będę żałowała. Całkiem możliwe, że trochę tak.
      • takie.to.zycie Re: Pożegnanie 28.01.20, 09:50
        Dlaczego nie widujesz się...? Rozumiem jeśli ktoś znęcał się nad rodziną, psychicznie czy fizycznie...
    • aqua48 Re: Pożegnanie 28.01.20, 09:56
      Ja po prostu powiedziałam mojej Mamie przed jej śmiercią że ją kocham. A Ona mi odpowiedziała, że też mnie bardzo kocha. Wystarczyło.
      • takie.to.zycie Re: Pożegnanie 28.01.20, 10:11
        sad
        Łatwiej, jeśli miałaś z rodzicem normalny, zwyczajny kontakt przez całe życie...
        Trudniej, jeśli tj.w moim przypadku - panowała ściana milczenia...żadne z nas tak naprawdę nie umiało porozmawiać, pogadać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka