Od 2 miesiecy mam historycznie slaby apetyt, jem polowe tego co wczesniej a czasem mam wrazenie, ze 1 maly owocowy jogurt (bez cukru i slodzika) to byloby wystarczajaco i troche sie zmuszam.
Nic nie chudne przy tym. Tylko raz mialam taka sytuacje w zyciu, ze pomimo jedzenia 1500 cal nic nie chudlam ale apetyt byl mormalny.
Ki chuj?