e-ness
21.10.20, 14:30
Uwielbiam gotować, spędzać czas w kuchni, czytać i zbierać kulinarne książki i poradniki.
Jakze się ucieszyłam jak dostałam dwie pozycje, z okładki z bliskiej mi tematyki.
„ Jaglany detoks” i „ Orkiszowy detoks” Marka Zaremby
Pięknie podziękowałam i pomyślałam, ze czeka mnie bardzo miły wieczór z lektura.
Otwieram książkę przerzucam kartki i jeszcze raz patrzę na okładkę, czy oby na pewno nie pomyliłam pozycji
Co to kuźwa jest? Kto to jest ten pan? To jakaś sekta?
Samo połączenie wywodów religijnych ze sztuka kulinarna zdziwiło mnie, ale tak naprawdę owy podarunek sprawil ze krew się we mnie zagotowała. Bo osoba od której dostałam wyżej wymienione pozycje, zna moje zdanie na temat KK, ale za każdym razem próbuje przekonywać mnie do swoich poglądów.
Przyjmując prezent w postaci książek, nieświadoma ich treści i zawartych w nich „ prawd” czuje się przyparta do muru.
Poczułam się jak małe dziecko, któremu odwraca się uwagę jak zaczyna scenic.
Zignorowano moje prawo do decydowania o sobie, próbując przepchnąć „mądrości” religijne w kulinarnej książce.
Olać sprawę i korzystać z przepisów, pomijając biblijne wstawki, czy oddać książki i wyrazić swoje zdanie na temat takich podstępów?