Dodaj do ulubionych

Wszystko się pieprzy - długie

13.11.20, 05:24
Muszę się wygadać, bo mnie zaraz rozsadzi od środka....

Od prawie 7 lat walą się nasze wszystkie plany mieszkaniowe i zaczynam się na poważnie zastanawiać, czy ktoś na nas jakiejś klątwy nie rzucił czy co. Nie wierzę w takie rzeczy, ale kurfffa, tego, co nas ostatnio spotyka, nie potrafię inaczej wytłumaczyć.


Ale po kolei... W 2014 podpisaliśmy umowę na budowę domu i kupiliśmy działkę. Wszystko pięknie, tylko ten fakt nie spodobał się sąsiadowi naszej działki, który na swojej działce ma dużą służebność na rzecz naszej i zaczął nam robić problemy. Zaskarża i zakłada protesty na każde gówno. Do tego jakimś cudem, choć wszyscy, włącznie z urzędnikami w gminie i prawnikami pukają się w czoło widząc, jakie pierdoły wypisuje, znajduje posłuch w sądzie i raz już cofnięto nam przez niego pozwolenie na budowę. Zaczęliśmy od nowa i kurrrwaaaaaaa, znów przez niego jesteśmy w sądzie!!!!!!! Teraz mamy nadzieję, że do końca roku sąd wyda jakieś postanowienie i nie będzie nim kolejne cofnięcie pozwolenia na budowę 🤬.

Skutkiem ubocznym całej afery jest to, że na 14 lat utknęliśmy w mieszkaniu, które miało być tymczasowo. Mieszkanie od początku średnio mi się podobało, ale dałam się namówić mężowi, bo miało być tylko na chwilę no i było w bardzo fajnym miejscu. Początkowo mieszkało nam się tam całkiem nieźle, ale z tyłu głowy zawsze miałam świadomość, że to tylko najwyżej na kilka lat. Przez stres związany z domem zaczęłam coraz bardziej to mieszkanie nienawidzieć. W końcu wkurzało mnie w nim już absolutnie wszystko. Postanowiliśmy więc z mężem, że poszukamy czegoś innego, żeby rozładować choć trochę napięcie. Po sąsiedzku był dom do sprzedania, ale przez jakiś czas sąsiedzi nie mieli kupca. Zapytaliśmy więc, czy czasem nie chcieli by wynająć. Początkowo niby nie chcieli, ale potem zadzwonili, że jak jesteśmy nadal zainteresowani, to nam wynajmą. Dogadaliśmy się i od marca mieszkamy w tym domu. Niby pięknie, tylko właścicielom się odwidziało i po 4 miesiącach dali znać, że jednak myślą o sprzedaży. Początkowo tylko się zastanawiali i obiecywali, że poczekają do końca roku szkolnego, ale teraz im się coraz bardziej spieszy i w sobotę przyprowadzają kupców na oglądanie domu. Zaczęliśmy więc rozglądać się za czymś innym do wynajęcia, bo wychodzi na to, że właścicielom domu zdanie zmienia się jak w kalejdoskopie i pewnie niedługo możemy spodziewać się wypowiedzenia umowy najmu. Znaleźliśmy fajne mieszkanie, chcieliśmy umówić się na jego oglądanie i dzisiaj pośrednik do mnie zadzwonił z informacją, że właściciel postanowił najpierw zrobić generalny remont, który się przedłuża i w związku z tym nie wiadomo jeszcze, kiedy mieszkanie będzie gotowe. Konkretniejszych informacji możemy spodziewać się w styczniu 😖. Mieszkanie na planach i wizualizacji nam się bardzo podoba. Jest duże, fajnie rozplanowane i w sumie niemalże jak dom, bo to 230 metrów na dwóch kondygnacjach. Nic innego podobnego w okolicy nie ma, a nie chcielibyśmy przeprowadzać się dalej, żeby nie zmieniać szkoły chłopakom, bo dla jednego i drugiego jest to ostatni rok edukacji na danym etapie.

No i jesteśmy teraz w czarnej du....pie, bo nie wiemy, czy ryzykować i czekać na to mieszkanie, czy jednak zrezygnować i szukać czegoś innego. Oczywiście na wszelki wypadek się rozglądamy, ale niczego podobnego w okolicy nie ma.

Mam już dość, wszystko się we mnie kotłuje i nie mogę spać. Jeśli ktoś dotrwał do końca, to dziękuję za wytrwałość.
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 05:41
      Rety, współczuję Ci szczerze.
      Nie dziwię się, że spac nie możesz.
      Każdy by się gryzl.

      Sprzedaj w uj tę działkę.
      Nawet kosztem straty finansowej.
      To jest trudna decyzja, ale życie masz jedno do przeżycia. Nie warto go tracić na takich perturbacjach i zamieszkać w efekcie koło wroga, który Was w końcu podpali.
    • zwyczajnamatka Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 06:20
      O matko! Współczuję bardzo, też byłabym zestresowana takim obrotem spraw. Ja bym chyba poczekała co stycznia na to mieszkanie skoro w okolicy i tak nic nie ma. Styczeń niedługo, półtora miesiąca raptem zostało.
      A o co temu dziadowi - sąsiadowi waszej działki chodzi? Z jakiego powodu ma aż taki ból du.y, że was po sądach włóczy?
      • eliszka25 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 07:17
        Ja z jednej strony też bym najchętniej poczekała, bo mieszkanie zapowiada się fajnie. Tylko jeśli na koniec listopada dostaniemy 3-miesięczne wypowiedzenie od właścicieli aktualnego domu, to będziemy musieli szukać czegoś innego, żeby w lutym nie okazało się, że musimy się wyprowadzić, a nie mamy gdzie.
      • eliszka25 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 07:21
        A sąsiadowi chodzi o to, że teraz ma obok łąkę i spokój, a jak ktoś będzie chciał się wybudować, to będzie musiał ze swojego ogrodu dać miejsce na drogę dojazdową i dwa parkingi. To jest po chamsku z jego strony, bo ze względu na tak dużą służebność jego działka była dużo tańsza niż normalnie kosztują działki w tej okolicy no i wiedział, co kupuje.
        • mashcaron Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 08:10
          Ale z czym on w sumie do sądu chodzi? Bo to, że miło mi mieć obok łąkę zamiast sąsiadów to chyba nie jest argument? Wiedział co kupuje więc sorry Gregory, jak się nie podoba to może sprzedać i wyprowadzić się w góry :p
        • jak_matrioszka Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 12:23
          Skoro sasiad kupil dzialke taniej (za m2 jak rozumiem) niz okoliczne, to znaczy, ze ta Wasza dzialka tez jest taniej niz okoliczne (zreszta sama piszesz, ze z braku decyzji o pozwoleniu na budowe tam jest duzo mniej warta). Wy w sumie tez powinniscie przeczytac co kupujecie, a nie sie po 6 latach wkurzac, ze dzialke macie bez wlasnego dojazdu sad
          My tez mielismy sasiadow z piekla rodem, chcacych zarzadzac nasza dzialka. Wyobraz sobie, ze sasiad sle do urzedu miasta pisma przez adwokata, z protestem, ze nie po jego mysli rozplanowalas trawnik i dojscie do domu big_grin A znajoma miala sprawe zalozona przez sasiadow, bo oni wynajmowali garaz od poprzednich wlascicieli nieruchomosci i kiedy ona kupila, to oni powinni ten garaz dostac na wlasnosc, przez zasiedzenie big_grin Ludzka wyobraznia nie zna granic, a juz z pewnoscia nie tam, gdzie chodzi o "ja, mi, moje" wink
          • mirkabella Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 13:00
            Ale wiesz, co to znaczy służebność dojazdu? To znaczy, że sąsiad musi dojazd udostępnić. Kupując działkę, on wiedział, że ktoś będzie przez jego działkę jeździł. Eliszka i jej mąż też wiedzieli, że będą jeździć przez czyjas własność.
            Ja bym takiej działki nie kupiła, gdyż niestety z doświadczenia wiem, że prawo prawem, ale kłopoty mogą być, więc nie zrobiłabym sobie czegoś takiego na własne zyczenie.
            • jak_matrioszka Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 13:11
              Wiem co to jest sluzebnosc i dlatego nie kupilabym za pelna cene dzialki, ktora ma dojazd poprzez dzialke ze sluzebnoscia, szczegolnie w przypadku gdy drogi i parkingu (ani pozwolenia na budowe) jeszcze nie ma. Jakis miesiac temu ogladalismy (na sieci) dom z super polozeniem, ale wlasnie zalezny od sluzebnosci dzialek sasiadow. Dom wiekszy niz nasze obecne lokum, polozony bardzo przyjemnie i kosztujacy mniej (czyli po przeprowadzce jeszcze by nam kasa zostala), ale musialabym byc bezdomna i wszystkie inne oferty musialyby zniknac, zebym sie nad tym zaczela zastanawiac.
              • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 13:26
                jak_matrioszka napisała:

                > Wiem co to jest sluzebnosc i dlatego nie kupilabym za pelna cene dzialki, ktora
                > ma dojazd poprzez dzialke ze sluzebnoscia, szczegolnie w przypadku gdy drogi i
                > parkingu (ani pozwolenia na budowe) jeszcze nie ma.
                musialabym byc bezdomna i wszystkie inne oferty musialyby zniknac, zebym sie nad ty
                > m zaczela zastanawiac.

                Dokladnie tak.
        • minniemouse Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 22:13
          eliszka25 napisała:
          A sąsiadowi chodzi o to, że teraz ma obok łąkę i spokój, a jak ktoś będzie chciał się wybudować, to będzie musiał ze swojego ogrodu dać miejsce na drogę dojazdową i dwa parkingi.

          a ja bym chciala zeby moi sasiedzi zburzyli swoje domy to mialabym lepszy widok na downtown.
          doprawdy jakies dzieci kupuja i sprzedaja te domy u was, bo nikt nie pyta co mowi prawo tylko o jakies zachcianki sie procesuja?
          kogo obchodzi ze sasiad ma łąkę i spokoj i co by chcial? wazne to co jest w kontrakcie (umowie) o dom, i co na to, powtórzę, prawo

          Minnie
    • dolcenera Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 06:39
      Masakra. Jednak jak trafi na debilnego sąsiada, to nie ma zmiłuj, sama to znam, choć w bardzo okrojonej wersji.
      Ja bym na twoim miejscu szukała czegoś nowego, skoro już teraz widzisz ze z tym mieszkaniem do remontu pojawiają się problemy. Na moje remont to wymówka, żeby wam nie wynająć.
      • eliszka25 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 07:27
        Ja wiem, które to mieszkanie i widać, ze remont tam jest. On trwa z resztą już od wiosny i remontowane jest nie tylko to mieszkanie, a też dużo się zmieniło wokół budynku. Obsuwa jest głównie przez covid i lockdown. Dostaliśmy zapewnienie, że jesteśmy póki co jedynymi chętnymi, więc mieszkanie będzie dla nas, ale to tylko słowa. Dzisiaj będę dzwonić w sprawie innego mieszkania, tak na wszelki wypadek.
      • eliszka25 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 07:31
        To nie nasza działka jest ze służebnością. To sąsiad musi na swojej działce dać nam miejsce na drogę dojazdową i 2 parkingi. Tu gdzie mieszkamy działki budowlane najczęściej są właśnie w taki sposób rozplanowane, bo to góry i nie wszędzie da się poprowadzić drogę tak, żeby była osobno do każdej działki.
        • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 09:05
          Czy wy czegos nie doczytaliscie czy ta sprzedaz dzialki byla nielegalna skoro znalezliscie sie w takiej sytuacji? Ja rozumiem gory itp ale skoro dzialka zostala sprzedana jako budowlana (inaczej chyba byscie jej nie kupili) to ta sytuacja jest absurdalna ale jednak nie jest skoro sad przychyla sie do sasiada.
          • koraleznasturcji Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 14:47
            Czemu nielegalna? Służebność jest legalna i dosyć powszechna. Jak rozumiem, Eliszkowie kupili działkę budowlaną, dostali pozwolenie na budowę, które sąsiad zaskarżył do sądu. Docelowo zapewne nieskutecznie i sąsiad uzyska tylko tyle, że budowa się opóźni.
              • snakelilith Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 15:18
                ritual2019 napisał(a):

                > Dla .mnie opcja sluzebnosci dzialki jako mojej czy kupienia i o
                > czekiwania tego od sasiada jest opcja typu ostatania z mozliwych.


                A dla innych jest to normalna forma społecznej umowy związana z takimi, a nie innymi warunkami regionalnymi. To dotyczy często krajów, gdzie każda nadająca się do zagospodarowania ziemia jest na wagę złota, jak w górzystej Szwajcarii, gdzie nie da się budować gdzie popadnię i gmina nie dysponuje alternatywami zadowalającymi tak wymagającego klienta jak najma. Ta społeczna umowa jest w Szwajcarii prawnie uregulowana, ale sąsiad wykorzystuje pewnie przewidziane w takich sytuacjach wyjątki do przepchnięcia swoich racji. Co nie znaczy, że rację ma i sąd na koniec mu ją przyzna, ale powzięcie prawnych kroków mogło przyczynić się do wstrzymania pozwolenia na budowę. Istnieją kraje, w których najpierw się buduje, a potem patrzy czy było legalne, co najwyżej przyjdzie buldożer i wszystko powyrywa, albo zostawi się niedokończoną ruinę w plenerze, ale Szwajcaria do takich krajów nie należy.
              • doubledoublejoyandtrouble Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:25
                ritual2019 napisał(a):

                > Jak na razie to pozwolenie jest cofniete a oni sa w sadzie. Co bedzie to jeszcz
                > e nie wiadomo. Dla .mnie opcja sluzebnosci dzialki jako mojej czy kupienia i o
                > czekiwania tego od sasiada jest opcja typu ostatania z mozliwych.

                Jeżeli czytasz dokumenty tak uważnie, jak forum, to będziesz opisywaną w prasie kolorowej gęsią, która kupiła mieszkanie z zameldowaną w nim rodziną big_grin
                Oraz dywagować zawsze można, zwłaszcza o sytuacjach, które nas nie dotyczą, tak się jednak składa, że rozmowa jest o realnym problemie autorki, a nie o twoich wyimaginowanych przewagach i własnej urojonej przezorności.
                • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:29
                  doubledoublejoyandtrouble napisała:

                  >
                  > Jeżeli czytasz dokumenty tak uważnie, jak forum, to będziesz opisywaną w prasie
                  > kolorowej gęsią, która kupiła mieszkanie z zameldowaną w nim rodziną big_grin


                  Ty jestes jakims totalnym glupolem. Widzisz slonko ja kupilam mieszkanie, dom x 2 i jakos bez problemow sie obylo.

                  > Oraz dywagować zawsze można, zwłaszcza o sytuacjach, które nas nie dotyczą, tak
                  > się jednak składa, że rozmowa jest o realnym problemie autorki, a nie o twoich
                  > wyimaginowanych przewagach i własnej urojonej przezorności.

                  To dawaj, co tam masz do przekazania madrego? Tzn madrego nie masz nic bo twoja mozgownica nie jest w stanie nic takiego wylrpdukowac, ale moze napisz cos o sytuacji autorki?
                  • doubledoublejoyandtrouble Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:36
                    ritual2019 napisał(a):

                    >
                    >
                    > Ty jestes jakims totalnym glupolem. Widzisz slonko ja kupilam mieszkanie, dom
                    > x 2 i jakos bez problemow sie obylo.

                    Akurat wink Z Twoim podejściem - na pewno sie nie obyło, zakładając, ze coś kupiłas, może jesteś jak bywalec i masz urojenia mieszkaniowe big_grin
                    >
                    > To dawaj, co tam masz do przekazania madrego? Tzn madrego nie masz nic bo twoja
                    > mozgownica nie jest w stanie nic takiego wylrpdukowac, ale moze napisz cos o
                    > sytuacji autorki?

                    Ajajaj, jaki pocisk big_grin Ręce ci się trzęsą, oddychaj, histeryczko big_grin
                    O sytuacji autorki piszę do autorki, w tym podwątku nabijam się z ciebie big_grin Bo mnie to bawi, a ty jesteś łatwym celem big_grin
      • minniemouse Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 08:08
        moment. pomyślmy rozsądnie i na spokojnie.

        racja jest po czyjej stronie wedle prawa?
        sąsiada obowiązuje służebność czy nie?
        czy macie pełne prawo wybudować sie tak jak planowaliście?
        czy sąsiad ma prawo do procesów i stawiania wam tych konkretnych przeszkód?
        czy sąsiad nie wiedział ze mając taka działkę jaka ma będzie miał zobowiązania wobec sąsiadów?
        czy te skargi na was są zasadne i na jakiej podstawie ? dzięki czemu wygrał raz w sadzie? czym zawiniliście?


        Moim zdaniem służebność gruntowa go obowiązuje czy mu się podoba czy nie. niestety gdy kupował swoja działkę musiał liczyć sie z faktem iz pewnego dnia ktoś zechce przez jego posesje poprowadzić podjazd do własnej - i koniec. musi zapomnieć o widokach i srokach - dla siebie 🙄
        Powinniście wobec tego sami wziąć prawnika, zaskarżyć sąsiada o harrassement i wytoczyć jemu proces o nieudostępnianie służebności, utrudnianie i w ogóle celowe działanie szkodliwe. nie stosowanie sie do tego co wedle prawa go obowiązuje.

        podkreślam ze historii nie znam i gdybuje na podstawie tego co przeczytalam.

        Jeśli chodzi o wynajem mieszkań to NIE dealowalabym z nikim kto nie jest solidny i nie dotrzymuje słowa. z nikim.
        albo mi wynajmuje albo nie. nie wycofuje sie, nie remontuje w ostatniej chwili, nie zmienia zdania. wynajem od 1 -szego na x lat to to wynajem od 1-szego na x lat, kropka. wszelkie przebąkiwania żebym poczekała skutkują natychmiastowym zerwaniem umowy. jest takie powiedzenie - obiecanki macanki a głupiemu....

        a tak w ogóle to strasznie mi przykro. ale mam nadzieje ze jeśli złapiecie sąsiada za gardło, i zrobicie ten remont, to jeszcze zarobicie na tym domu. nie poddawajcie się tak łatwo. on mi wygląda na zimna bestie kuta na cztery nogi i chce was zastraszyć. ale wy sie nie dajcie. dobrze zorientujcie sie po której stronie jest prawo i pokażcie mu ze was tak łatwo nie przegoni. co to, to nie! będzie galop wściekłej husarii po sąsiedzie i jego posesji !!! 🦾
        powodzenia!

        Minnie
      • eliszka25 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 07:55
        Docelowo chcemy się przeprowadzić w zupełnie inną okolicę, bliżej pracy męża. Dlatego chcieliśmy to zrobić dopiero po tym, jak dzieciaki skończą szkołę. Poza tym nie mieszkamy w Polsce i tutaj za bardzo się tak nie da, bo jest to ściśle powiązane z podatkami i dotacjami. Żeby dziecko mogło chodzić do innej szkoły niż na to wskazuje jego adres zameldowania, to muszą się dogadać i zgodzić obie szkoły i obie gminy. Nie jest to prosta operacja i chcieliśmy sobie oszczędzić chociaż takich perturbacji.
          • doubledoublejoyandtrouble Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:22
            ritual2019 napisał(a):

            > A kiedy skoncza szkole?

            Jesteś przezabawna jednak, nieustająco dostarczasz rozrywyki. Serio, TY oskarżasz autorkę wątku, że kupując działkę czegoś nie doczytała? Pozwól, że Ci pomogę, biedulo, eliszka otóż napisała:

            > nie chcielibyśmy przeprowadzać się dalej, żeby nie zmieniać szkoły chłopakom, bo dla jednego i drugiego jest to ostatni rok edukacji na danym etapie.

            Jeszcze jakieś pytania, geniuszko od uważnego czytania prostych i trudniejszych tekstów? big_grin
              • doubledoublejoyandtrouble Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:42
                ritual2019 napisał(a):

                > Napiszesz w koncu cos o sytuacji autorki watku? No dawaj? Czy wlazlas w ten wat
                > ek trollu tylko po to zeby czytac moje wpisy? Masz racje, przynajmniej przeczyt
                > asz cos inteligentnego, dobry wybor.

                Boże, Ty naprawdę nie umiesz czytać, to zaczyna być smutne... To jeszcze raz, skup się, to samo masz niżej big_grin

                >Ajajaj, jaki pocisk big_grin Ręce ci się trzęsą, oddychaj, histeryczko big_grin
                O sytuacji autorki piszę do autorki, w tym podwątku nabijam się z ciebie big_grin Bo mnie to bawi, a ty jesteś łatwym celem big_grin
      • 3-mamuska Re: Wszystko się pieprzy - długie 14.11.20, 17:18
        mama-ola napisała:

        > Przede wszystkim na Waszym miejscu sprzedałabym tę działkę, co ma sąsiada pieni
        > acza.

        Albo doprowadzić do tego ze będzie musiał zrobić to na co się zgodzić kupując taka działkę.
        Bo tak kupił taniej i ma wyrąbane na wszystkich.
    • solejrolia Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 08:26
      Ja wiem, że macie dosyć, i że zbrzydlo wam to wszystko, i doskonale rozumiem że już nie chcecie tam nawet budowac się,
      ale zastanówcie się , czy nie podać sąsiada do sądu- utrudnia wam i naraża was na wymierne straty, a przede wszystkim nie stosuje się do prawa.
      I nie chodzi o to by utrzeć mu nos, i jak Kuba bogu...chodzi o to by zastopować jego działania.
      Inaczej nie sprzedacie tej działki....bo on odstraszy każdego kupca.
      • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 09:26
        solejrolia napisała:

        zastanówcie się , czy nie podać sąsiada do sądu- utrudnia wam i naraża was
        > na wymierne straty, a przede wszystkim nie stosuje się do prawa.

        Hmm, skoro sad jego sprawy nie odrzucil a w dodatku ja wygral to chyba jednak mial podstawy prawne. A sad chyba tez potrafi prawo interpretowac i stosowac. Prawnika chyba mieli?

        • snakelilith Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 09:54
          ritual2019 napisał(a):


          > Hmm, skoro sad jego sprawy nie odrzucil a w dodatku ja wygral to chyba jednak
          > mial podstawy prawne. A sad chyba tez potrafi prawo interpretowac i stosowac. P
          > rawnika chyba mieli?
          >

          Bosz.... Ngdy nie słyszałaś o wyrokach sądowych, które zostawały odwoływane w późniejszych instancjach? Czasem tak jest, że sytuacja prawna wcale nie jest tak jednoznaczna i żaden prawnik nie przewidzi decyzji sądu. A nawet gdy jest jednoznaczna, to można się procesować w zupełnie innym celu. Tutaj pewnie chodzi o to, że sąsiad w ramach swoich możliwości po prostu maksymalnie utrudnia budowę, to jest sprawa pieniędzy i cierpliwości. Jemu może opłacać się skruszyć przeciwnika oporem nawet jak na końcu sąd przyzna rację eliszce. Obie strony tracą kupę pieniędzy na prawników i nerwów, ale czas działa dla sąsiada, bo nawet jak sąsiad kiedyś przegra, to eliszka nie będzie chciała już tam mieszkać (cel zresztą osiągnięto), a działka będzie trudne do sprzedania, bo fama o złośliwym sąsiedzie już się poniosła. I to chodzi temu facetowi. Akurat we Szwajcarii życie w społeczności/gminie ma bardzo duże znaczenie i nikt na starcie nie pakuje się tam, gdzie przewiduje konflikty.
          • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 10:24
            Bosz...tak, wyobraz sobie ze wiem ze mozna apelowac i sad moze zmienic zdanie tyle ze trzeba miec raczej dosc twarde podstawy. Czy sa? Eliszka i jej maz postanowili sprzedac dzialke...podejrzewam ze kupno tej dzialki bylo ryzykowne ale moze czego nie wiedzieli, nie rozumieli, zostali wprowadzeni w blad...to oni juz wiedza. Dobrze byloby gdyby udalo im sie sprzedac ten kawalek ziemi bez strat bo na zysk to raczej nie ma co liczyc.
            Obecnie tez sa w kiepskiej sytuacji meszkaniowej i wyglada ze na wlasne zyczenie. Miejsmy nadzieje ze kolejny krok podejma ostrozniej i sensowniej.
            • snakelilith Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 10:40
              Bla, bla, bla, najma jak zwykle pozjadała wszelkie rozumy i wszystko wiedziałaby już przed faktem. A fakty są jednak takie, że nikt nie przewidział, że facet się uprze. Tu nikt nikogo nie wprowadził w błąd, a sąsiad korzysta z prawnych możliwości demokratycznego kraju, co przeciąga historię w nieskończoność i po drodze daje mu pewnie małe sukcesy. Ale jak pisze eliszka, firma budowlana liczy się z wygraną, tylko starciło się czas i nerwy.
              A co do kiepskiej sytuacji mieszkaniowej, to z całym szacunkiem dla eliszki i jej sytuacji emocjonalnej, ale tak tragiczne to wszystko nie jest. Eliszka ma nadszargane sytuacją nerwy, na bruku jednak nie są i mają opcję na mieszkanie, które dla wielu ematek byłoby formą luksusu, na który warto poczekać. Ludzie są obecnie w gorszych sytuacjach. Nawet jak trochę to teraz upierdlliwe, to z właścicielami aktualnego mieszkania da się też dogadać. Nie będą pewnie szczęśliwi, ale czasem nie da się wszystkim zrobić dobrze. Można się więc wyżalić i nawet trochę popłakać, ale potem trzeba się otrząsnąć i popatrzeć realistycznie.
              • 3-mamuska Re: Wszystko się pieprzy - długie 14.11.20, 17:22
                Tu nikt nikogo nie wprowadził w błąd, a sąsiad korzysta z prawnych możliwości demokratycznego kraju, co przeciąga historię w nieskończoność i po drodze daje mu pewnie małe sukcesy. Ale jak pisze eliszka, firma budowlana liczy się z wygraną, tylko starciło się czas i nerwy.

                Tylko ze skoro kupił taką a nie inna działkę nie powinien mieć możliwości w ogóle iść do sądu. Albo z automatu wniosek powinen być odrzucony.
                Gdyż kupił na takich warunkach.
    • milva24 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 08:35
      Współczuję. Swoich przygód z nieruchomościami opisywać nie będę ale między innymi w tym roku znaleźliśmy niemal idealne mieszkanie i niemal je kupiliśmy. Niestety były nieścisłości w księdze wieczystej i od kilku miesięcy czekamy na naprostowanie a przez pandemie i locdowny zleci może do końca przyszłego roku. Niczego co by nam bardziej pasowało niestety nie ma w pobliżu a przeprowadzać się nie chcemy.
    • kkalipso Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 08:52
      Kiedy staraliśmy się kupić nasze pierwsze mieszkanie przeżyliśmy - powiedzmy podobną sytuację, na szczęście do kupna nie doszło. Nie szkodzi że straciliśmy kupę nerwów, sporo pieniędzy i czasu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Współczuję sytuacji ale będzie dobrze zobaczysz....
    • tereso Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 09:27
      Też myślę że trzeba wynająć dobrego prawnika i rozeznać się we wszystkim, bo może jakaś niejasność jest, że wygrał, trzeba rozkminić ten punkt widzenia sądu i pomyśleć z kimś doświadczonym. Z tego co rozumiem rok do skończenia szkół na tym etapie to może już warto docelowo szukać bliżej pracy męża a ten rok przeczekać nawet w wynajętym mniejszym mieszkaniu, choć to oczywiście bardzo trudne. Trzymaj się, współczuję.
    • novembre Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 09:33
      Trzymaj się Eliszka i dawaj znać kiss.
      Nie mam najleszego zdania o Szwajcarach, wierzchnia maska jest uśmiechnięta, a spod spodu wyłazi prawdziwa twarz.
      Poprzednio mieszkaliśmy w kamienicy, na parterze właścicielka z matką staruszką, plus pięć mieszkań na wynajem. Obie przemiłe, młoda na urodziny zawsze była zasypywana prezentami, młody na święta tony czekolady dostawał, i och i ach, milusio do wyrzygu.
      A pewnego dnia przyszła starsza pani, że zewnętrzna żaluzja oberwana (sznurek sparciał) i że jak tak można, nie zgłosić. Tłumaczę, że zobaczyłam dwa dni wcześniej, ale nie miałam czasu zgłosić, bo nas ciągle nie było, a po 20:00 przecież nie będę ich nachodzić. No ok, ok, takie rzeczy trzeba zgłaszać od razu, bo jak to wygląda.
      ...a dwa dni później dostaliśmy od nich list polecony z potwierdzeniem odbioru, prawda...
      Był koniec czerwca, mieliśmy wykupione bilety na wakacje na trzy dni później, trzeba było wszystko odwoływać, tylko młodego wysłaliśmy do Polski, żeby chociaż on miał wakacje. No i nerwówka, szukanie nowego mieszkania, niedaleko, żeby mu szkoły nie zmieniać.
      Koniec końców wylądowaliśmy dużo lepiej, w mieszkaniu po generalnym remoncie, z niższym czynszem (i z waszturmem w domu!!) i zarządzanym przez firmę, ale co nam krwi napsuła, tego nikt nie odda ;/
      Trzymaj się, Eliszka kiss
      • mikams75 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 10:52
        w duzych miastach to i z firmami roznie bywa, niestety jest duzo chetnych a mieszkan malo, moga wybierac i przebierac. W malych miejscowosciach jest odwrotnie, po wyprowadzce z miasta zobaczylam, ze najemca jest traktowany powaznie i jak klient, ktory placi. W miescie obowiazywala zasada - nie podoba sie, to sie wyprowadz, mam setke chetnych na to miejsce.
    • mikams75 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 10:47
      cos mi sie lata nie zgadzaja, ale ogolnie wk... rozumiem i przytulam.

      Czy tam, gdzie remontuja nie da sie wymusic podpisania umowy z konkretna data? I wowczas majac te umowe ugadac sie z obecnymi wlascicielami i nowymi kupujacymi co do daty waszej wyprowadzki. Moze wcale im nie bedzie zalezec na wprowadzce tak szybko. Chociaz czytalam ostatnio artykul nt. nieruchomosci w ch i podobno domy i duze mieszkania obecnie ida jak swieze buleczki, bo sporo ludzi przestalo dojezdzac do pracy i potrzebuje wiecej przestrzeni.

      Co do zmiany miejsca zamieszkania i szkol - na 3 mies. dowozenia szkoly powinny sie zgodzic bez problemu, ale obawiam sie, ze na dluzej to nie przejdzie. Wiec chociaz do pozniej wiosny dobrze by bylo na sile pozostac w tej gminie, jak to ostatnie miesiace w szkolach dzieciakow. Pytanie tylko co dalej - jak i tak chcecie sie przeprowadzic gdzies indziej, to czy warto wynajmowac na pol roku duze wyremontowane z ew. innym tymczasowym lokum po drodze? Czy wowczas zostajecie tam na dluzej a dzieci zaczynaja w tym samym miejscu kolejne etapy nauki? I czy w ogole macie jakis wybor szkol dla starszych czy i dzieci beda musialy sporo dojezdzac?
      Bo jesli planujecie przeprowadzke w zupelnie inne miejce to teraz jak dostaniecie wypowiedzenie, to wynajac na pol roku cokolwiek, oby taniej i sie przemeczyc a w tym czasie szukac czegos na dluzej w nowym miejscu.

      Z dzialka przerabane ale doczytalam, ze juz podjeliscie decyzje o sprzedazy. Przykre, bo tyle lat planowania i stresow. Wjatkowy upierdliwiec sie wam trafil na dodatek chyba z dobrymi ukladami w sadach.
      Nie znam sie na kosztach, ale czy samo posiadanie dzialki generuje duze koszty? Bo moze ja zostawic, bedzie dla dzieci albo na jakis domek letniskowy a sasiad kiedys sie zmieni.
      • em_em71 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 11:22
        No wlasnie. Niby Eliszkowie postanowili pozbyc się działki, ale gdyby jednak nie, to moze ja swoj przyklad podam jako dowód, ze z debilami za plotem tez da sie zyc.
        Wprawdzie w naszym przypadku nie chodzilo o zadne sprawy zwiazane ze sluzebnoscia, ale sasiedzi blokowali /w pierwszej instancji/ skutecznie uzyskanie pozwolenia na budowe. Nie będę opisywac szczegółów, ale ich argumenty, kompletnie z dupy, znajdowaly zrozumienie u urzednikow.
        Po uzyskaniu pozwolenia /ktore zostało ponownie zaskarzone/ dom postawilismy blyskawicznie, nie dopuszczajac do jakichkolwiek utrudnien i uciążliwości. Tamci skargę wycofali. Cóż. Mieszkamy obok siebie kilkanaście lat. Nie mówimy sobie dzień dobry, to wszystko smile Mi pasuje, im chyba tez, bo nieupierdliwi jestesmy.
        • berdebul Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 14:40
          Nie wyobrażam sobie odpuścić, jeżeli koleś jest cwaniakiem, który zrobił interes życia kupując tańszą działkę i teraz próbuje blokować moją budowę. No fucking way.
          Najwyżej nie będzie mi mówił dzień dobry.
      • tereso Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 15:14
        Dla mnie to by nie było " jak nie to trudno". Taka niechęć za płotem i to jeszcze oglądana kilka razy dziennie podczas przejazdów wpływałaby bardzo na mój komfort. Lepiej szukać gdzie indziej moim zdaniem a działkę sprzedać.
        • tereso Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 16:31
          Jasne, to kwestia filozofii życia. Dla mnie mój spokój jest o wiele ważniejszy niż dowodzenie komukolwiek czegokolwiek, a Twój komfort najwyraźniej byłoby bardziej naruszony, gdybyś ustąpiła. Grunt to siebie znać.
    • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 11:15
      eliszka25 napisała:


      > No i jesteśmy teraz w czarnej du....pie, bo nie wiemy, czy ryzykować i czekać n
      > a to mieszkanie, czy jednak zrezygnować i szukać czegoś innego.

      Owszem jestescie bo podjeliscie bledne decyzje, pierwsza z dzialka a druga z przeprowadzka do tego domu. Rozumiem stres ale przeprowadzka jest jednym z najbardziej syresujacych wydarzen w zyciu po smierci bliskiej osoby i rozwodzie. Tak wiec bylas zestresowana sytuacja z dzialka a decyzja o przeprowadzce przyspozylas sobie jeszcze wiekszego stresu. Teraz znowu jestescie o krok do podjecia blednej decyzji. Skoro w planach jest (jak powazne sa te plany) zamieszkanie w innym rejonie, blizej pracy to tam trzeba szukac mieszkania/domu oraz szkoly dla dzieci. To ma byc kolejny etap edukacji wiec tym bardziej dobrze sie sklada. Nie wynajmowalabym tego mieszkania remontowanego na kilka miesiecy. Negocjowalabym z wlascicielami domu zebyscie mogli wyprowadzic sie w okolicach kwietnia, wtedy zostana 3 miesiace szkoly (w Szwajcarii wakacje zaczynaja sie wczesniej zdaje sie), w tym czasie wozic dzieci do szkoly.
      Jest jeszcze opcja szukania czegos do kupienia, chyba ze to nie opcja dla was.
      • dyzurny_troll_forum Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 13:03
        ritual2019 napisał(a):


        > Rozumiem stres ale przeprowadzka jest jednym z najbar
        > dziej syresujacych wydarzen w zyciu po smierci bliskiej osoby i rozwodzie.

        Wyluzuj, przeprowadzka nie jest żadnym stresującym wydarzeniem. Prawie tak stresująca jak wymiana szczoteczki do zębów.
        • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 13:34
          To widac zaryzykowali. Najpierw w dzialke bez dojazdu, parkingu i pozwolenia na budowe, potem w przeprowadzke do domu na rok i kilka miesiecy a teraz chca sie wprowadzic do mieszkania na 3-4 miesiace zeby ponownie sie przeprowadzac blizej miejsca pracy...
          Nie wiem o co ci chodzi z moja forma, daruj sobie glupie uwagi, choc pewnie musisz bo sie udusisz. Nie bede pisac autorce watku ze powinna isc do sadu bla, bla, bla...bo sasiad musi... jak widac nie musi, jest jak jest, albo wiedzieli co kupuja i podjeli ryzyko albo nie wiedzieli a to jeszcze gorzej. Rozumiem jej frustracje, zal i zlosc z niespelnionego marzenia o wlasnym domu ale popelnienie przez to kolejnych blednych decyzji jej nie pomoze.
          • snakelilith Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 14:40
            Ty to jesteś naprawdę wredna. W normalnej sytuacji zakup tej działki nie byłby żadnym ryzykiem. Większość decyzji życiowych podejmuje się w dobrzej wierze i przy czystym sumieniu, często przy wsparciu specjalistów np. prawnika i nie oczekuje przy tym, że komuś nasza decyzja będzie przeszkadzać i złośliwie będzie nam utrudniał realizację. Dostęp do prywatnej działki przez działkę innych ludzi jest w opisanych szwajcarskich warunkach czymś normalnym i zwykle nikt nie robi z tego powodu cyrków. Eliszkowie nie mieli więc podstaw do spodziewania się kłopotów. Co temu sąsiadowi w tym przeszkadza, nie wiemy, może drażni go tylko nos eliszki, ale pisać, że eliszkowie podjęli złą decyzję jest nie tylko bzdurne, ale nawet do niczego nie przydatne, bo to musztarda po obiedzie. Mają prawo być teraz rozczarowani, bo mieli pecha i prawdopodobnie poniosą do tego straty finansowe. I choć najlepszym wyjściem byłoby teraz skoncentrowanie się na planie alternatywnym, to pisanie tekstów w stylu "widziały gały co brały", to dowód na wyjątkową jędzowatość.
          • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 14:50
            shmu napisała:

            > Tia, smiac mi sie zachcialo. Blad na bledzie, bledem pogania, hahaha...
            > Eliszka, glowa do gory. Wygracie to i postawicie dom!

            😀😀😀 ona juz napisala ze tego nie zrobia, teraz tylko juz chodzi o sprzedaz tej dzialki bez pozwolenia na budowe, dojazdu i parkingu.
            • snakelilith Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 14:59
              ritual2019 napisał(a):

              liszka, glowa do gory. Wygracie to i postawicie dom!
              >
              > 😀😀😀 ona juz napisala ze tego nie zrobia, teraz tylko juz chodzi o sprzedaz
              > tej dzialki bez pozwolenia na budowe, dojazdu i parkingu.

              Niczego takiego nie napisała. Napisała, że czekają na decyzję sądu, by móc sprzedać działkę z pozwoleniem na budowę. To po pierwsze. A po drugie napisała o opcji niejako przejęcia działki i projektu przez firmę budowlaną, która sama będzie szukała kupca. To będzie związane pewnie ze stratą finansową, ale może przyśpieszyć pozbycie się działki i kłopotu.
              • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 19:07
                shmu napisała:

                > Zeby bylo jasne, to byl sarkastyczny komentarz do Twojej wypowiedzi. Akurat eli
                > szka nie podjela zadnej zlej decyzji i nie rozumiem po co piszesz takie rzeczy.
                >

                Owszem podjela. Z powody fristracji oddalajaca sie wizja wlasnego domu zaczo ja denerwowac wszystko w mieszkaniu, ok, rozumiem ale wiedzac ze dzieci koncza etap edukacji i chcac przeprowadzic sie za rok mogla sobie odpuscic przeprowadzke do tego domu, zwlaszcza ze wlasciciele najpierw chcieli sprzedac.
                • mikams75 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 21:19
                  ale nie odpuscila, uznala, ze warto sie przeprowadzic na krotki czas, skad mogla wiedziec, ze wlasciciele jednak zmienia zdanie albo, ze budowa znowu nie ruszy jak juz tyle walczyli. Rownie dobrze w poprzednim mieszkakniu moglaby dostac wypowiedzenie. Albo maz musialby zmienic prace.
                  • ritual2019 Re: Wszystko się pieprzy - długie 14.11.20, 12:57
                    mikams75 napisała:

                    > ale nie odpuscila, uznala, ze warto sie przeprowadzic na krotki czas, skad mogl
                    > a wiedziec, ze wlasciciele jednak zmienia zdanie

                    Nie mogla, ale nie w tym rzecz a tym ze przeprowadzila sie w sumie bez powaznego powdou do domu. Bo o mieszkanie w domu chodzilo, niewazne ze nie wlasnym ale w domu, taki substytut niespelenionego marzenia. A nisepelnionego przez bledna decyzje.


                    Rownie dobrze w poprzednim mieszkakniu moglaby dostac wypowiedzenie. Albo maz musialby zmienic prace.

                    Ale nic takiego nie zdarzylo sie.
                    • mikams75 Re: Wszystko się pieprzy - długie 14.11.20, 18:43
                      no widzisz, a moglo sie cos takiego przydarzyc i wtedy byc mowila, ze to byly ich bledne decyzje.
                      Ok, zdecydowali sie na mieszkanie w domu, zeby miec juz teraz choc namiastke tego, o czym marzyli. Nie widze tu jakiegos bledu. Zakup ziemi tez bledem nie byl, po prostu szczescia nie maja i trafil sie upierdliwy sasiad i wlasciciel domu zmienil zdanie. Trudno, bywa, ale nie maja sobie co pluc w brode z tego powodu.
    • tilijka123 Re: Wszystko się pieprzy - długie 13.11.20, 11:33
      Sprzedają tą działkę i kup inną. Jeśli teraz robi Wam takie rzeczy to jak się tam wprowadzicie zamieni wasze życie w horror. Mówię to z własnego doświadczenia. Mam taką sąsiadkę. Zakłada nam 2-3 sprawy rocznie, wyzywa nas, wzywa policję pod fałszywi pretekstami. Nie ma żadnej szansy na porozumienie.
      • shmu Re: Wszystko się pieprzy - długie 14.11.20, 20:17
        To sa dwa rozne pytania. Mozliwe, ze on wlasnie chce zeby mu na miesiac cos tam placic za to udostepnienie dojazdu, to raz. Ludzie tu sie czasem tak umawiaja.
        Druga rzecz tez jest mozliwa. Tak bylo z poprzednimi wlascicielami domu w ktorym mieszkam. Starsi sasiedzi chcieli go kupic dla corki, ale moi poprzednicy zaoferowali wiecej i kupili dom. Z tego co wiem to sasiedzi czepiali sie potem absolutnie wszystkiego. W ksiegach zapisane jest pelno warunkow. Jednym z nich np, ze zywoplot nie moze byc wyzszy niz 160 cm. Jak sie wprowadzalismy troche sie balam jak wies przyjmie obcokrajowca, no i wiedzialam, ze ci sasiedzi zawsze robia problemy. Jak mieszkalismy juz kilka miesiecy, bylam w ciazy a maz chorowal, zaniedbalismy jakos plot w toku wszystkiego co sie dzialo. Zobaczylam sasiadke i przeprosilam, ze plot ma prawie dwa metry i obiecalam, ze obetniemy w najblizszym czasie. A pani na to: nie szkodzi, wole miec dobre stosunki z sasiadami niz niski plot. Czegos sie byc moze nauczyli. Ale ludzie maja rozne motywy.
        Eliszka pisze, ze pan chce poprostu miec wiecej ziemi i moze lepszy widok jeszcze przez te kilka lat poki ktos sie nie wybuduje.