Na fali wątków wigilijnych.
W dość wczesnym dzieciństwie, zerówka góra pierwsza klasa, raz w życiu, na zapadłej podlubelskiej wsi gdzieś nad bugiem, w drewnianej chacie jadłam prawdziwą tradycyjną kutię.
Boże jakie to było dobre, przynajmniej według wspomnień

Udało mi się zdobyć odpowiednią pszenicę i mam zamiar w tym roku odbudować tamten smak.
Macie jakieś sprawdzone przepisy albo sugestie?