Dodaj do ulubionych

strach przed biedą

28.11.21, 22:33
Stary login wcięło więc piszę z nowego.
Będzie długie.
Pochodzę z biednej rodziny. Jak na standardy lat 80'tych była to bieda pospolita, nie odstawaliśmy jakoś od otoczenia. Głodu nigdy nie było, ale to głównie dzięki dziadkom, którzy mieli kury i króliki na wsi i dzięki działce skąd się brało warzywa. Na buty na zimę nie starczało, trzeba się było ratować paczkami od rodziny z Niemiec. Nigdy kasy od pierwszego do pierwszego nie starczało. Uruchamiano sąsiedzki system pożyczkowy. No generalnie jak na dzisiejsze standardy to bieda raczej konkretna. Ale rodzice mieli priorytety poukładane, zero alkoholu, praca-biedna ale stabilna, na podręczniki dla mnie kasę zawsze skądś wygrzebali. Wakacje u dziadków na wsi. No jakoś to ogarniali. Nie czułam strachu, że głodna będę chodzić, ale wiedziałam, że bieda jest i nie bardzo wiedziałam co ja miałabym ze sobą w przyszłości robić. Wiedziałam, że będę biedna, bo nic innego nie znałam. Mieszkałam na biednym śródmieściu wśród takich samych biedaków. Cała rodzina biedna (no może za wyjątkiem jednej ciotki).
Nie będę się tu rozpisywać jak to się stało, ale jednak udało mi się wyjechać na studia, utrzymać się na nich (praca dorywcza + stypendium naukowe). Koniec końców mam dobrze płatną pracę, mąż ma bardzo dobrze płatną pracę. Do bogaczy nam daleko ale do biedy chyba jeszcze dalej.
No i tutaj problem-nieproblem-rozkmina.
Pomimo 40stki na karku dalej czuje się biedna. W sensie na poziomie racjonalnym wiem, że to nieprawda, ale emocjonalnie nie ogarniam. Jak się zdarza jakiś słabszy miesiąc i pod koniec muszę przystopować z wydawaniem kasy na grubsze rzeczy bez oglądania się na stan konta to jestem od razu ... wkurw... Na cały świat, na rząd co zabiera, na korpo co za mało płaci, na inflację... Mam oszczędności, ale wciąż mi mało. Wkurza mnie jak nie odłożę tyle co zaplanowałam. Ciągle się czuję jakby mi ktoś coś zabierał (bo tak jest, ale to inny temat smile ). Czuję się pokrzywdzona. Nie wiem jak to lepiej ubrać w słowa. Ostatnio przeglądałam ciuchy dzieciaków, bo powyrastali. Dla najmłodszego zostawiam wszystko: ściuchane skarpetki, dziurawe dresy. Bo...? Bo nie jestem gotowa, żeby wyrzucić. A nuż za parę lat będziemy biedni?
A zatem - ile lat trzeba żeby wyrosnąć z biedy? Czy nigdy nie wyjdzie z głowy? Średnio mi, że taka ze mnie finansowa frustratka. Bo mogłabym się cieszyć tym co mam. A nie umiem.
Obserwuj wątek
      • damartyn Re: strach przed biedą 29.11.21, 00:11
        Coś w tym jest.
        Musisz sobie to sama poukładać w głowie. Nie porównywać się z innymi. Trzeźwym okiem spojrzeć na to, co już masz.
        Generalnie wśród ekonomistów mówi się, że zwykły zjadacz chleba , żeby być w miarę zabezpieczonym , powinien mieć odłożone przynajmniej 6 miesięcznych pensji. Nie wiem czy to jest wymierne ale może od tego trzeba zacząć? Jeśli masz te 6 pensji , to wszystko pond to jest już wymierna korzyścią.
        I myśleć pozytywnie, cieszyć się życiem, bo ostatnio wszystko dookoła daje nam popalić.
    • igge Re: strach przed biedą 28.11.21, 22:42
      Zaraz przeczytasz, że terapia przydałaby się 😉

      Znam takich ludzi i u nich to jakoś też z pokolenia na pokolenie taki mega skrajnie oszczędny sposób życia się chyba wziął.
      Tylko, że oni nie przejmują się, przeciwnie są zadowoleni, ze swojego sposobu życia i nie wydawania kasy. A to jest duża różnica.

      Mnie czasami też wydaje się, że jestem biedna.
      Pewnie niesłusznie.
      No, ale u nas dwie osoby nie zarabiają bardzo dobrze. Nawet jedna nie.
    • clk Re: strach przed biedą 28.11.21, 22:49
      Ciężko. mentalnie przede wszystkim.
      Ja tez miałam swoje przeżycia, do późnych lat 20, kiedy to miałam wybór - pojadę autobusem albo pójdę na piechotę godzine ale za to kupie coś do jedzenia. I cała masa rzeczy kiedy miałam tak mało na tydzień ze nie wiem jak mi się udało przeżyć.
      Do dzisiaj zostało mi odkładanie na czarna godzine i zastanawianie się nad grubymi wydatkami. Koło mnie lidzie zmieniaja auta co kilka lat, ja nie potrafię 😅
      • mgla_jedwabna Re: strach przed biedą 29.11.21, 21:37
        Ulubiony argument tych, którzy chcą odwrócić uwagę od zależności "wielkość pragnienia a ilość wody w ml". Wiesz co? Przelej sobie tę wodę do kieliszka od wódki, zaraz się okaże, że się przelewa, więc jesteś pazerna, skoronie wystarcza ci, żeby się napić.
    • asfiksja Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:18
      E tam, zachowujesz się całkowicie racjonalnie. Większość ludzi z tak zwanej "klasy średniej" od stoczenia się finansowego dzieli naprawdę niewiele, czasem wystarczy ciężka choroba własna, małżonka lub dziecka. O ile oczywiście nie mają rodzinnego zaplecza finansowego. A ty nie masz.
      W ogóle nie myśl o tym, co masz materialnego. Myśl o budowaniu relacji - trochę po to, żeby wybić sobie z głowy natrętne myśli o finansach, a trochę dlatego, że relacje dają też bezpieczeństwo materialne.
      • caponata75 Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:42
        Chciałam dokładnie to samo napisać. Klasie średniej, zwłaszcza w Polsce, wydaje się że bliżej im do bogaczy, typu Kulczyk czy Karkosik niż do bezdomnego. Niestety, jest odwrotnie.
        Żeby nie było, również mam podobne lęki, choć der facto biedy nigdy nie zaznałam. Natomiast wychowałam się w komunie, mama bardzo dużo pracowała, ciągle martwiła się o pieniądze. Mam to po niej i już tego nie zmienię.
        • effka454 Re: strach przed biedą 30.11.21, 12:46
          caponata75 napisała:

          > Chciałam dokładnie to samo napisać. Klasie średniej, zwłaszcza w Polsce, wydaje
          > się że bliżej im do bogaczy, typu Kulczyk czy Karkosik niż do bezdomnego. Nies
          > tety, jest odwrotnie.
          [...]

          To nie klasie średniej w Polsce wydaje się, że jej majątek równy jest Kulczykowi, tylko rządowi polskiemu się tak wydaje. Albo (co może być bliżej prawdy) chce aby tak klasę średnią postrzegano, bo to daje pole do popisu przy zwiększaniu obciążeń, bo przecież zapłaci ten wredny bogacz
      • jasnozielona_roslinka Re: strach przed biedą 30.11.21, 12:36
        zgadzam się z tym. Nawet oszczedności nie chronia przed biedą jesli nie ma sie zaplecza rodzinno-finansowego
        Natomiast z tym przekazywaniem kolejnemu pokoleniu tego strachu to warto sie zastanowić, czy nie dobrze byłoby jednak coś zmienić. Autorka składuje te dziurawe ubrania, dzieci na to patrzą, mogą sie zaczać zstanawiać dlaczego, co im grozi itp...
    • bi_scotti Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:25
      Do potencjalnego ubostwa, ktore kazdemu sie moze trafic (first time lub once again ...) podchodze stoicko ale tez i zadaniowo. Gdyby znow bylo biednie no to coz, poki moge pracowac - bede extra pracowac byle tylko ktos mnie chcial hire ... Jesli bedzie jeszcze biedniej, no to jest troche dobr, ktore potencjalnie mozna sprzedac. Poza tym coz nam trzeba? Zupka raz dziennie, spacer i woda do mycia. Not much more. Mamy wystarczajaco ksiazek i wspomnien (!) zeby sobie zapewnic entertainment na wiele lat smile Cheers.
      • extereso Re: strach przed biedą 29.11.21, 07:52
        Trochę mam podobnie jak bi. Mam też poczucie że nie zginę bo zawsze mogę się oprzeć na rodzinie( nie nie są bogaczami ale w kupie siła). Moja mama wywieziona na Syberię straciła majątek jednej nocy. Doszłam do wniosku że to nauczyli nas nie przywiązywać się do stanu posiadania. Ps oczywiście straty były większe: majątek to nic w porównaniu do bezpieczeństwa. Ale się ułożyło.
    • ludzikmichelin4245 Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:26
      Moim zdaniem poczucie nietrwałości tego co mamy jest bardzo adekwatne do rzeczywistości, w której jedyną stałą jest zmiana.
      Pamiętam na przykład kryzys 2008 - będąc na stypendium za granicą pracowałam w organizacji pozarządowej: z dnia na dzień wycofała się większość stałych donatorów organizacji. O 11tej budżet się spinał, o 15 już przestał, a następnego dnia już były rozsyłane zawiadomienia do podopiecznych, że "świąt nie będzie".
      Teraz mieliśmy kryzys covid, za pasem jeszcze kryzysy klimatyczne i humanitarne/migracyjne, więc pewnie przeżyjemy jeszcze niejedną sytuację, która wywróci rzeczywistość do góry nogami.
      Moim zdaniem warto pracować nad podejściem, żeby było najmniej obciążające emocjonalnie. Dla jednej osoby będzie to budowanie w sobie poczucia elastyczności i umiejętności poradzenia sobie w radykalnie odmiennych warunkach, taki wewnętrzny empowerment. Dla innej - kolekcjonowanie pewnych przeżyć i doświadczeń "póki jeszcze można" - typu: "co mi po oszczędnościach, jeśli nie zdążę zobaczyć Malediwów, zanim znajdą się pod wodą" albo "a co jeśli to ostatni moment w moim życiu, kiedy mogę kupić kaszmirowy sweter?".
    • kk345 Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:37
      Większość pisze, ze to normalne, że też tak mają, że to racjonalne- ale problem nie w tym, że boisz się biedy, tylko w tym, że ten strach nie pozwala ci złapać oddechu, cieszyć się tym, co już masz. Nad tym bym popracowała, bo życie przecieknie ci przez palce na takim ściubieniu, wpychaniu najmłodszego w te złachane skarpetki i twoim donaszaniu po domu podartych dresów, żeby nowsze ciuchy się nie niszczyły.
      Plus: paradoksalnie na takie poczucie braku bezpieczeństwa finansowego moze pomóc podzielenie się częścią pieniędzy z kimś potrzebujących, kiedy dołaczysz do jakiejś paczki dla biednego dziecka, czy zbiórki dla biednej rodziny, może nabierzesz prawidłowej perspektywy?
    • kagiali Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:45
      Jak ja Ciebie rozumiem. Zarobki moje i męża wysokie jak na standardy polskie. 35k brutto, netto to troszkę ponad ok 20k. Samochód błaga o wymianę. Mieszkanie na własność tylko 3 pokoje bez kredytu. Na koncie 0.5 mln i boimy się kupić mieszkanie. Żyjemy oszczędnie. Na zagranicznych wakacjach gotujemy i jemy w restauracjach pół na pół. Może psychoterapia pomoże. To jest niestety genetyczne. A tego czego się boję, to to, że przez wielki kryzys stracimy te oszczędności. Niektórzy powiedzą fajnie mieć taki problem. Ale ja chciałabym, aby moje dzieci miały oddzielne pokoje, nowe auto itp itd
      • riki_i Re: strach przed biedą 29.11.21, 00:36
        kagiali napisała:

        > Jak ja Ciebie rozumiem. Zarobki moje i męża wysokie jak na standardy polskie. 3
        > 5k brutto, netto to troszkę ponad ok 20k. Samochód błaga o wymianę. Mieszkanie
        > na własność tylko 3 pokoje bez kredytu. Na koncie 0.5 mln i boimy się kupić mie
        > szkanie. Żyjemy oszczędnie.

        Hmmm, ja tu widzę jakiś przepis na katastrofę. Poglądy jak z forum "oszczędzamy" nie sprawdzą się przy 8% inflacji. W takich warunkach pieniądz parzy w ręce i trzeba go po prostu jak najszybciej wydać. Dziś wszelkie dobra trwałe drożeją w oczach, oprocentowanie na Waszym koncie to w porywach 1% - realnie tracicie to, co macie! Nie wierzę co czytam.

        > A t
        > ego czego się boję, to to, że przez wielki kryzys stracimy te oszczędności.

        Już tracicie w szybkim tempie.

        > Niektórzy powiedzą fajnie mieć taki problem. Ale ja chciałabym, aby moje dzieci mi
        > ały oddzielne pokoje, nowe auto itp itd

        No to czemu do tej pory nie zrobiliście nic? Ja od dawien dawna kiszę kasę na wcześniejszą emeryturę, jednak posiadam również mózg. W sytuacji gdy widzę co się dzieje, ciupasem wymieniłem auto, zainwestowałem conieco w dom, jednym słowem pozbyłem się części gotówki, mimo,że była oprocentowana na "oszałamiające" 3% netto.
          • vickylove Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:19
            agniesia331 napisała:

            > Jak mieszkania rok temu były tańsze trzeba było zamien
            > iać na 4 pokoje

            co ty bredzisz.od czasu pandemii ceny nieruchomosci poszly mocno w gore,szukam od roku bo chce zainwestowac kase,wiec jestem w temacie.
            • agniesia331 Re: strach przed biedą 30.11.21, 08:13
              Ceny poszły w górę po Świętach BN 2020. Dokładnie ta cena była jrszxze w lutym 2021.wWem,bo kupowalam w Wwie za 9800 ibznajomi ostatnim rzutem w lutym, to co teraz przy metrze planowanym na Goclaw kosztuje od 12,5. Do 14 tys
      • magdallenac Re: strach przed biedą 29.11.21, 03:13
        kagiali napisała:

        >. Nie
        > którzy powiedzą fajnie mieć taki problem. Ale ja chciałabym, aby moje dzieci mi
        > ały oddzielne pokoje, nowe auto itp itd

        Nie wiem, czy ktoś Ci powie, że fajnie mieć taki problem…Pozostaje mieć nadzieję, że dzieci docenią to kiszone na koncie pół bańki, zrozumieją brak osobnych sypialni i ostre zaciskanie pasa w dzieciństwie.
      • bi_scotti Re: strach przed biedą 29.11.21, 03:18
        kagiali napisała:

        > Jak ja Ciebie rozumiem. Zarobki moje i męża wysokie jak na standardy polskie. 3
        > 5k brutto, netto to troszkę ponad ok 20k.

        Who cares? Powaznie (honestly, jak najpowazniej!) - my (ematka) tu nie urzad skarbowy! Kwestia wszak nie w wysokosci dochodow ale w Twoim osobistym poczuciu na co Cie stac a na co nie. Wyglada na to, ze nawet gdybyscie zarabiali 350K brutto to i tak zylabys w poczuciu, ze "it's not enough". Problem nie w numerach, problem w glowie uncertain Life.
        • grey_delphinum Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:25
          Hmm, to dla mnie jakiś kosmos. Kisicie na koncie gotówkę, a sami mieszkacie niewygodnie? Uwierz mi, to droga donikąd - kasę na koncie zżera inflacja, a mieszkania drożeją w oczach.

          Będąc w podobnej sytuacji finansowej (może nieco lepszej, ale nie chcę wchodzić w szczegóły) najpierw zamieniliśmy mieszkanie na większe, a teraz kupiliśmy mieszkanie dla córki (po kilku miesiącach jego wartość już wzrosła o kilka procent).

          Owszem, znacznie uszczupliliśmy oszczędności, ale pieniądze zawsze można zarobić, a komfort życia tu i teraz też jest ważny. Mam tu na myśli przede wszystkim warunki mieszkaniowe, nie piszę o wydawaniu kasy na niepotrzebne luksusy typu auto za 400 tysięcy.
          • gliminstory Re: strach przed biedą 29.11.21, 23:46
            Ach! przypomniałam sobie... miałam takich znajomych - facet bardzo dobrze zarabiał, do tego mieli kasę z wynajmu dużego domu po rodzicach, mąż był pod pantoflem żony i ona zarządzała kasą i życiem rodziny.
            Mając dwójkę nastoletnich dzieci i dużo kasy - mieszkali w mieszkaniu ok 40m2, gdzie dzieci (różnej płci) miały wspólną sypialnię ok 9 metrową; oni-rodzice spali w małym salonie połączonym z kuchnią. Gdy mieli gości to dzieci siedziały w swojej klitce i czekały kiedy goście pójdą żeby dostać się do kuchni.
            Mieszkanie wielokrotnie remontowali i urządzali eleganckimi i drogimi sprzętami. Ale nie kupili większego. Cały czas te ciasne 40 metrów na kupie.. Żona nie była normalna, leczyła sie psychiatrycznie. Dzieci wyszły z domu mocno zwichrowane
      • palacinka2020 Re: strach przed biedą 29.11.21, 07:46
        Też rozumiem autorkę wątku, ale właśnie ze strachu przed biedą na emeryturze wszystkie nadwyżki finansowe ladujemy w nieruchomości. Trzymanie takiej kasy na koncie przy obecnej inflacji (7% srednio, ale inflacja cen mieszkań jest przecież jeszcze wyższa, dwucyfrowa) to przepis na katastrofę, za 20 lat te 500tys będzie warte 100tys.

        Radziłabym poczytac jakieś ksiązki o oszczedzaniu, zwiększaniu dochodów i inwestowaniu, niechby nawet ten "Finansowy Ninja". Za 500k sama dobrałąbym kredytu i kupiła dwa mieszkania, ale jeśli się boisz to możesz wziąć jedno za gotówkę. Dla bardziej zaawansowanych- podzielić te kase i część zainwestować w akcje.
    • mae224 Re: strach przed biedą 28.11.21, 23:49
      Nie pocieszę cie, jak nie zaczniesz cieszyć się z tego i tym, co masz, to będziesz tak ciułać do śmierci w desperacji. Umrzesz z pełnym kontwm. A dzieci, nie będą się do tych pieniędzy czuły przywiązane, więc wydadzą na bzdury, typu hazard. Tak to wygląda z blisla.
    • panna.nasturcja Re: strach przed biedą 29.11.21, 00:28
      To nie jest kwestia lat.
      To skutek powiązania biedy ze strachem, emocjami, lękiem, brakiem poczucia bezpieczeństwa.
      Naturalne i logiczne, ale jeśli stabilna sytuacja finansowa, oszczędności, nie zmieniły nastawieńia to warto przepracować na terapii. Psychoterapeuci od tego są by korzystać z ich pomocy.
    • kosmos_pierzasty Re: strach przed biedą 29.11.21, 08:06
      Jak tego nie przepracujesz, to jest opcja, że wychodzenie z takiego stanu - lub podobnych, powiązanych, choćy w kontrze - potrwa nie lata, a pokolenia. Po drodze możesz narobić głupich błędów, np. w czasie inflacji nieodpowiednio zarządzając finansami - ze strachu. Strach jest złym doradcą. To samo się nie zrobi.
    • marinella Re: strach przed biedą 29.11.21, 08:08
      Życiowe doświadczenie większości ludzi po 40 podpowiada im, ze zawsze można się poślizgnąć mimo porządnych butów.

      I chyba nie o kasę chodzi, ale takie poczucie nietrwałości, lęk przed niespodziewanym : ręka w górę kto nie ma koleżanki, która poroniła albo koleżanki, która złapała jakiegoś guza mimo dobrego zdrowia albo kolegi, który zginął w wypadku samochodowym, znajomych rozwiedzionych mimo pozornie udanego związku, znajomego dziecka z niepełnosprawnością, kolegi niespodziewanie zwolnionego z dochodowej pracy, nagłej śmierci w rodzinie etc

      Natomiast patologia jest to co robisz dzieciom, te dziurawe gacie i skarpetki, to tak jakby ze strachy przed wypadkiem samochodowym drałowac kilka kilometrów pieszo w lodowatym deszczu.
      • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:23
        marinella napisał(a):

        > Życiowe doświadczenie większości ludzi po 40 podpowiada im, ze zawsze można się
        > poślizgnąć mimo porządnych butów.
        >
        > I chyba nie o kasę chodzi, ale takie poczucie nietrwałości, lęk przed niespodzi
        > ewanym : ręka w górę kto nie ma koleżanki, która poroniła albo koleżanki, która
        > złapała jakiegoś guza mimo dobrego zdrowia albo kolegi, który zginął w wypadku
        > samochodowym, znajomych rozwiedzionych mimo pozornie udanego związku, znajomeg
        > o dziecka z niepełnosprawnością, kolegi niespodziewanie zwolnionego z dochodowe
        > j pracy, nagłej śmierci w rodzinie etc
        >
        > Natomiast patologia jest to co robisz dzieciom, te dziurawe gacie i skarpetki,
        > to tak jakby ze strachy przed wypadkiem samochodowym drałowac kilka kilometrów
        > pieszo w lodowatym deszczu.
        skarpetki raczej sprane, a dresy mozna zacerowac, dosyc prosty skill dla posiadaczki najprostszej maszyny z marketu. po domu czy do pisakownicy nie każdy musi wygladać jak np dzieci celebrytów z insta.
        • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:23

          > skarpetki raczej sprane, a dresy mozna zacerowac, dosyc prosty skill dla posiad
          > aczki najprostszej maszyny z marketu. po domu czy do pisakownicy nie każdy musi
          > wygladać jak np dzieci celebrytów z insta.
          *piaskownicy, gópja autokorekta. choc do zabaw plastycznych albo nauki jedzenia to akurat OK.
          • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 20:23
            memphis90 napisała:

            > Dziecko. Chodzi.W. Starych. Dziurawych. Skarpetach. Po. Bracie.
            >
            > Sorry, ale to dziadowanie. Matka ma pół miliona na koncie, a dzieci w używanych
            > łachach trzyma.
            >
            no fakt skarpetki, przetarte i sprane, to troche hardcore. i ogromny wstyd dla chlopca, jesli dziecko idzie w takich skarpetach bez kapci, w odwiedziny do kolegow.
          • 1_karma_1 Re: strach przed biedą 29.11.21, 21:54
            Uuuuu grubo... Po pierwsze pozwolę sobie zauważyć, że to nie ja mam 0.5m na koncie - forumki się pomyliły. Po drugie nie pisałam, że moje dzieci chodzą w podartych skarpetkach tylko, że nie umiem ich wyrzucić zawczasu. Jak pakuję ciuchy po starszych dla młodszych to zostawiam wszystko - bo w tyle głowy mam, że może za dwa-trzy lata będę biedna i będę sobie w brodę pluła, że jednak mogłam zostawić te podarte dresy, a nie je tak lekkomyślnie wyrzucam. Ciuchy wyrzucam dopiero jak rozpakowuje karton dla młodszych i wtedy dopiero stwierdzam, że OK - nie jestem biedna, te dresy można wywalić. Taki był z grubsza sens tego co napisałam.
            • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 21:58
              cerowane skarpetki w gosciach u kolezanek to moj koszmar przedszkolny - poczatek lat '90. a dziurawą bieliznę osobistą to nie ja sobie dopowiedzialam, sorry gregory. ciuchów-podarciuchów z dziurskami nie chomikuj, miejsca szkoda.
            • jednoraz0w0 Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:11
              lekkomyślnie to ty je pakujesz do pudła, zużywając miejsce za które płacisz i prąd na trzymanie pomieszczenia we właściwej temperaturze. Weże je wystaw koło śmietnika jeśli dziurawe albo daj ubogim jeśli jeszcze wyględne a jeśli przyjdzie bieda za parę lat to idź kupować na kilogramy. I tak nie masz gwarancji, ze z tą biedą się wstrzelisz w rozmiar ciuchów które trzymasz. A za każdym razem jak cie kusi żeby zachować dziurawe gacie przyjrzyj się temu i wyobraź sobie, ze jesteś w tej biedzie i przyjaciółka daje ci je w prezencie.
              • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:13
                jednoraz0w0 napisał(a):

                > lekkomyślnie to ty je pakujesz do pudła, zużywając miejsce za które płacisz i p
                > rąd na trzymanie pomieszczenia we właściwej temperaturze. Weże je wystaw koło ś
                > mietnika jeśli dziurawe albo daj ubogim jeśli jeszcze wyględne a jeśli przyjdzi
                > e bieda za parę lat to idź kupować na kilogramy. I tak nie masz gwarancji, ze z
                > tą biedą się wstrzelisz w rozmiar ciuchów które trzymasz. A za każdym razem ja
                > k cie kusi żeby zachować dziurawe gacie przyjrzyj się temu i wyobraź sobie, ze
                > jesteś w tej biedzie i przyjaciółka daje ci je w prezencie.
                1 000 000/10, nic dodac, nic ująć
    • login.na.raz Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:25
      Mam tak samo. Też mam ciągle z tyłu głowy, że co będzie, jeśli sytuacja się zmieni i będę biedna, nie będę miała pieniędzy?
      I przez to trzymam stare, niemodne już ubrania, ubrania po dzieciach, książki, których nigdy nie przeczytam. Żal mi to oddać komuś czy wyrzucić, bo co jak nie będę miała pieniędzy? Tak to chociaż to sprzedam albo założę.
      Męczące to jest.
      • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:32
        login.na.raz napisała:

        > Mam tak samo. Też mam ciągle z tyłu głowy, że co będzie, jeśli sytuacja się zmi
        > eni i będę biedna, nie będę miała pieniędzy?
        > I przez to trzymam stare, niemodne już ubrania, ubrania po dzieciach, książki,
        > których nigdy nie przeczytam. Żal mi to oddać komuś czy wyrzucić, bo co jak nie
        > będę miała pieniędzy? Tak to chociaż to sprzedam albo założę.
        > Męczące to jest.
        chomikowanie jest tym bardziej meczace, o ile masz maly metraż. ciuchy bardzo traca na wartosci, ksiazki też.
        • login.na.raz Re: strach przed biedą 30.11.21, 17:00
          Nie, nie. Chodziło mi o sprzedaż książek lub ubrań po dzieciach. Stare niemodne ciuchy nadają się tylko do kosza i ja o tym wiem 🙂 Tylko nie jestem w stanie ich wyrzucić (bo może mi się jeszcze kiedyś przydadzą 🤦). Sama wiem, jak beznadziejnie głupie to jest.
      • jasnozielona_roslinka Re: strach przed biedą 30.11.21, 12:49
        to sprzedaj teraz (nie bedziesz miala wymówki, ze sie pozbyłaś i zmarnowałas kase)
        Ja oddaje, wynosze z domu, czasem sprzedaje (to czasochłonne i szczerze to traktuje raczej jako nauczkę zeby nie kupowac za dużo)
        Jak bedziesz biedna to zamałe, niemodne ubranka po dzieciach raczej nie uratują budżetu. To nie kolekcja obrazów którą upłynnisz. W szmatach nie warto ani trzymac pieniedzy ani przechowywac ciuchów bo zajmują miejsce.
    • bei Re: strach przed biedą 29.11.21, 19:46
      Z odzieżą, i innymi trwałymi rzeczami zawsze lubiłam mieć zapas. Gdy trafiły się ubrania dla dzieci w bardzo korzystnej cenie to kupowałam w większym rozmiarze, teraz tez zdarza się mi kupować na wyprzedaży już na kolejny sezon. Nie są to wielkie zapasy, ale uważam, ze to dobry sposób. Strach opisywany przez Ciebie siedzi w wielu z nas, mamy wyobraźnię, a ona podpowiada nawet te najgorsze scenariusze. Pomyśl, na ile masz wpływ? Masz na pewno na to, by nie być rozrzutną, by stawiać sobie zdrowe granice, by uczyc dzieci gospodarności, specjalnie nie niszczyć zdrowia. Ciesz się życiem, jak wiele osób marzy o tym, by mieć rodzinę wokół siebie.
    • nenia1 Re: strach przed biedą 29.11.21, 20:09
      Serio, współczuję, mam niektórych znajomych podobnych do ciebie i co już kiedyś rzuciło mi się w oczy, łączy
      ich wspólna cecha - nie potrafią cieszyć się życiem. To trochę jak życie w jakiś depresji, lęku, ciągłe przewidywanie biedy, tego, że zabraknie, że los się odwróci, że za rogiem czai się ruina. I nieumiejętność cieszenia się czymś co się kupiło, bo niestety to oznacza, że WYDAŁO SIĘ PIENIĄDZE. Oczywiście, każdy z nich sądzi, że jest oszczędny i przewidujący, ale po różnych symptomach widać, że cnota zmieniła się w skazę charakteru.
      Inna sprawa, że obecnie można się czasem pogubić bo żyjemy trochę jakby zawieszeni między dwoma biegunami, z jednej strony skąpstwo, z drugiej nadmierny konsumpcjonizm. Z jednej strony gromadzimy rzeczy, z drugiej pieniądze. Wbrew pozorom to dość podobne do siebie, ludzie często czują się więcej warci "bo mają" (rzeczy, pieniądze). I tak samo cierpią na myśl o ewentualnej utracie (rzeczy, pieniędzy).
      Co więcej, badania mózgu dowodzą, że bardziej cierpimy wydając gotówkę, niż cieszymy się, gdy ją otrzymujemy.

      Wychodzić z różnych przekonań, obaw, lęków można według mnie po pierwsze mając ich świadomość (a to już masz) po drugie mierząc się z nimi. Doświadczyłaś biedy i to doświadczenie było na tyle silne, że cię ukształtowało, stając się czymś na kształt pewności. A nic nie jest pewne. Trzeba nauczyć się z tym żyć i wypośrodkować. Zacznij najpierw od wyrzucania dziurawych ubrań dzieci mówiąc sobie przy tym "do groby i tak forsy nie wezmę". Oszczędzanie jest cnotą, ale i życie jest tylko jedno.
      • 1_karma_1 Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:03
        No właśnie denerwuje mnie to poczucie nieuzasadnionej frustracji. Podam przykład chociaż pewnie mnie tu zaraz zjedzą, że zawistna jestem czy zazdrośnica, ale jak patrzę na bliższych czy dalszych znajomych, których sytuację finansową z różnych powodów znam i jest ona zbliżona do naszej to mam takie poczucie "kurde - jak oni to robią, że ich stać? skąd oni mają kasę? jak oni to ogarniają?". Jak się dłużej zastanowić to po prostu mają kasy mniej więcej tyle samo tylko w głowie inaczej poukładane. Nie muszą mieć odłożone na emeryturę, na remonty, na auto, na czarną godzinę, na wakacje etc. Owszem zżera mnie zazdrość ale nie o ich kasę ale to jaki robią z niej pożytek. Że można wyskoczyć na weekend w góry bez poczucia, że się rozpier.... kasa na lewo i prawo. Można pójść do knajpy na wypasiony rodzinny obiad częściej niż raz na miesiąc i nie paść z wyrzutów sumienia. No chore to i się zastanawiam jak to ogarnąć, bo bieda w domu była, ale nie aż taka żeby wydawanie kasy sobie tak ztraumatyzować. Nie chcę być frustratką.
        • triss_merigold6 Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:10
          Pomyśl o dzieciach, one by wolały zapamiętać ten weekend na luzie i obiad w fajnej restauracji, a nie wieczną spinę, bo matce żal podarte ciuchy wyrzucić. Poza tym, ryzykujesz, że na starość rzuci Ci się na głowę i skończysz pod zwałami śmieci, do których dzieci będą musiały zamówić kilka kontenerów.
        • gliminstory Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:30
          To wygląda na zwykłe połączenie skąpstwa i zawiści.
          Frustrujesz się bo brak ci umiejętności zarządzania kasą - dorabiasz do tego ideologię "bo ja biedna byłam więc wolę oszczędzac" ale tak naprawdę nie wiesz co robić z pieniędzmi by faktycznie mieć zabezpieczenie ani jak czerpać przyjemność z życia. Tkwisz mentalnie w roli tej małej dziewczynki której wmówiono że normą jest bieda i wyuczona bezradność . Bo te trochę więcej kasy które masz nie zmieniły sposobu w jaki żyjesz i żyłaś w dzieciństwie - że twoim losem jest bieda. Trzymasz się tych atrybutów biedy całą sobą.

          Ale nie przejmuj się. Znam bogacza który rodzinie każe jeść starą już zalatującą wędlinę - bo nie wolno nic marnować.
        • moze_sprobowac_inaczej Re: strach przed biedą 29.11.21, 23:02
          Moge Ci powiedzieć, jak to robią, bo niestety tez mam takich wśród znajomych.
          Przykład: zarobki 25k netto (maż prowadzi "firmę" albo firemke, ma dwa samochody ciężarowe, sam jeździ, żona nie pracuje, bo nie wypada, tacy są "bogaci".
          Rata kredytu za dom: 4500 k.
          Rata leasingowa auta na B: 4000k.
          Wakacje letnie: 1500 zł miesięcznie (koszt wakacji dla ich 4osobowej rodziny w standardzie jakiego oczekują i w towarzystwie jakim się obracają to 18k)
          Narty w zimę: 1000 zł miesięcznie
          Pozostałe wyjazdy, zawsze majówki, listopadowe święta, Sylwester: kolejny 1000 zł miesięcznie.
          Ubrania, elektronika, jedzenie, wyjścia do restauracji: około 8000 zł miesięcznie.
          Rachunki domowe: 1000 zł.
          Nie liczę tu wydatków na naprawy domowe, bo dom nowy i innych

          Nie odkładają nic. Ich majątek to dom na wsi w którym mieszkają i te dwie ciężarówki.

          Uważam, że nie stać ich na życie, które prowadzą. A jednak jakoś funkcjonują.
          Wydają wszystko, na koncie groszowe tematy.
          Myślę, że może Twoi znajomi robiantak samo 😊
          • gliminstory Re: strach przed biedą 29.11.21, 23:18
            No, ja znam takich którzy całe życie zakredytowani po uszy. Jeżdżą na narty i na wakacje. Jadają w restauracjach od czasu do czasu. Samochody dobre, wszystkie w leasingu. Dom wypasiony, meble markowe, ciuchy markowe. Sprzęty na kredyt.
            Po latach z pieniądza który nie leżał odłogiem pod materacem tylko pracował - mają kilka nieruchomości z których mogą spokojnie żyć z wynajmu.
              • moze_sprobowac_inaczej Re: strach przed biedą 29.11.21, 23:36
                jednoraz0w0 napisał(a):

                > któreż to inwestycje dają większy zwrot niż oprocentowanie kredytów ludzi zakre
                > dytowanych po uszy (czyli na ogół na wysoki procent)?

                Wiadomo, że to bzdura.
                Choć jeśli ktoś zamierza kupić za 300k samochód, to lepiej kupić za nie mieszkanie a samochód wziąć w leasing na 1% rocznie. I to tyle korzyści.
                Ci moi nic nie oszczędzają, mają moza ze 20k 😊
        • mikawi Re: strach przed biedą 29.11.21, 23:14
          Spędzaliśmy kiedys wakacje w gronie znajomych, małżeństwo z wczesną nastolatką. Ich sytuacja życiowa stabilna, oboje pracujący, mieszkanie bez kredytu, dodatkowe dochody z wynajmu. To co ten facet odstawiał to był jakiś koszmar dla tej rodziny. Skąpstwo połączone z jakimś terrorem, żeby nie wydać za dużo a raczej nie wydać nic. Podczas wyjścia do restauracji ta żona i córka zamawiały najtańsze w karcie dania twierdząc, że nie są zbyt głodne w sumie, a pan mąż komentował kartę i ceny - ile to można kupić w Biedronce za cenę dania. Córka w tajemnicy kupiła jakiś krem z filtrem UV za 8 zł i byla awantura skąd ma na to pieniadze. Facet koszmar koszmarów, strasznie mi żal było tej babki i córki. Ze wszystkiego je rozliczał i podkreślał jak to on haruje (żona również pracowała) a one by tylko wydawaly.
    • mgla_jedwabna Re: strach przed biedą 29.11.21, 21:48
      Bo bieda jest pojęciem względnym. Według obecnych standardów nędzę cierpieli sredniowieczni cesarze, bo nie mieli gorącej wody z kranu, antybiotyków ani świeżego mango za kilka złotych (wiem, nie najtańszy owoc, ale jakbyś bardzo chciała, to byś kupiła, prawda? A Otto III nie mogłby, choćby za pół cesarstwa).

      Postaraj się pomyśleć, co jest dla ciebie sensowną oszczędnością, a co emocjonalną zależnością. Zrób to w momencie odległym od podejmowania konkretnych decyzji. Bo stojąc z parą przetartych skarpetek w ręku nigdy nie podejmiesz obiektywnej decyzji. Zastanów się: ile pieniędzy możesz przeznaczyć na jakie cele. Wtedy w ramach tego budżetu będziesz mogła podjąć decyzję: czy możesz sobie pozwolić na to mango, czy młodsze dziecko naprawdę musi donosić skarpety po starszym. Wyznacz jakieś minimum, poniżej którego nie zejdziesz, a które zapewnia ci poczucie bezpieczeństwa. Np. dla mnie jest czymś takim mięso na obiad conajmniej raz, na tydzień oraz to, żebym zawsze mogła kupić sobie takie buty, jakich akurat potrzebuję (zedrą się sandałki- nie czekam na wypłatę od połowy czerwca, przemakają kozaki - kupuję następnd i to nie sztuczną skórę z Deichmanna). Skoro już przywołałaś ten przykład, dla ciebie moze być to kupienie nowych skarpet/dresów dziecku, jeśli te po starszym są dziurawe.
      • jednoraz0w0 Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:17
        no, ale cesarzowi zapewne nie było specjalnie żal, to tak, jakbyśmy teraz mówiły, że jesteśmy biedne ponieważ choćby skały srały, nasbcuejsnxiwjeimzkdjfurjf jest dla nas niedostępne, a jest niedostępne ponieważ pojawi się na świecie za 300 lat.
      • leosia-wspaniala Re: strach przed biedą 29.11.21, 22:52
        >Według obecnych standardów nędzę cierpieli sredniowieczni cesarze, bo nie mieli gorącej wody z kranu, antybiotyków ani świeżego mango za kilka złotych (wiem, nie najtańszy owoc, ale jakbyś bardzo chciała, to byś kupiła, prawda? A Otto III nie mogłby, choćby za pół cesarstwa).

        Idiotyczne porównanie. To jakby powiedzieć, że Musk jest biedny, bo go nie stać, żeby kupić sobie domek na Marsie. Ciężko, żeby Otto III miał antybiotyki i ciepłą wodę, żeby jeździł Bentleyem i miał ajfona.
    • mamtrzykotyidwa Re: strach przed biedą 30.11.21, 10:56
      To nie jest kwestia pochodzenia z biednej rodziny, tylko braku poczucia bezpieczeństwa i wiary we własne siły.
      Ja bym jednak polecała terapię, bo ta mała wiara w siebie nie wzięła się znikąd.

      Też nie jestem bogaczką, też się u mnie w domu nie przelewało, ale nie mam takiego poczucia strachu, że mogę stać się biedakiem. To znaczy mam tego świadomość, że może się tak stać, przy złych układach, ale to mnie nie przeraża. Przecież to może się stać także takiemu, co ma miliony na kontach.

      Szkoda życia na umartwianie się.
      Kasa jest po to, aby z niej korzystać, a nie po to, żeby ją odkładać.
      Nie mam żadnych oszczędności na czarną godzinę, właściwie, to przez cały czas jadę na kredytach, wszystkie sprzęty do domu, elektronikę, meble zawsze kupuję na raty, bo kupowanie na raty się bardziej opłaca. Generalnie zawsze mam ujemne saldo i to w sumie sporo, w stosunku do kasy wpływającej na konto.
      Nie boję się, że zostanę bankrutem, najwyżej zostanę, no i co? Jakoś sobie poradzę, najwyżej znajdę dodatkową pracę, albo zostanę żebraczką.
      • grey_delphinum Re: strach przed biedą 30.11.21, 12:19
        Mamtrzykotyidwa, ja bym nie mogła spać w nocy, nie mając choćby minimalnej poduszki finansowej i nie wyobrażam sobie wydawania więcej niż zarabiam. I nawet nie chodzi o mnie, tylko o zabezpieczenie dzieci, by nagle nie zostały z ręką w nocniku. Ty pewnie nie masz rodziny, skoro to nie zaprząta Ci głowy.

        Zazdroszczę spokoju ducha i optymizmu, szczególnie w tych ciężkich i niepewnych czasach.
        • waleria_s Re: strach przed biedą 30.11.21, 12:30
          Też pomyślałam, że pisze to raczej osoba bez rodziny. Nie zazdroszczę podejścia, dla mnie to jest ze skrajności w skrajność. Złe jest ciułanie i skąpstwo, ale nie uznaję za dobry wybór podejścia 'jakoś to będzie' i brak jakiegokolwiek zabezpieczenia. W razie nawet małych problemów zdrowotnych to oznacza tragedię, brak prywatnych (szybkich) wizyt itd.
        • mamtrzykotyidwa Re: strach przed biedą 30.11.21, 19:46
          Oczywiście, że mam rodzinę. Teraz to dzieci już w zasadzie samodzielne, ale zawsze miałam takie podejście do pieniędzy.
          Nie wydaję więcej, niż mam, przecież jak bym tak robiła, to bym nie miała z czego spłacać kredytów i szybko by się bankructwem skończyło.
          Czemu niby dzieci miałyby zostać z ręką w nocniku?
          Przecież, jak mnie nagle szlag trafi, to sprzedadzą mój dom(dom nie jest na kredyt), kredyty za to spokojnie spłacą(są znacznie mniejsze, niż wartość domu), a resztę między siebie podzielą. Biedy z powodu moich kredytów mieć nie będą.
          • grey_delphinum Re: strach przed biedą 30.11.21, 20:30
            Tak tylko Ci się wydaje, że wszystko odbędzie się bezproblemowo. Wystarczy, że zachorujesz, ale nie kipniesz od razu, lecz będziesz wymagać długotrwałej opieki. Domu nie sprzedasz, bo gdzieś musisz mieszkac (chyba że masz gwarancję, że w takiej sytuacji na pewno Cię ktoś przygarnie).
            Z powodu choroby nie pracujesz, więc tracisz źródło pokaźnego dochodu, ewentualnie dostajesz marna rentę i przestajesz spłacać kredyty, bo za coś trzeba kupić leki, a i do garnka coś włożyć by się przydało.
            Spirala długu się nakręca. Nagle okazuje się, że Twój dom jest zlicytowany za idiotycznie niską sumę, a Ty sama zostajesz bez dachu nad głową, za to z pokaźnym długiem, ktiry pewnie będą musiały spłacać Twoje dzieci.

            I teraz najlepsze - to nie jest hipotetyczna sytuacja. Coś bardzo podobnego miało miejsce w mojej rodzinie. Był wypasiony dom, samochody, życie ponad stan, kredyty - jest mieszkanie kątem u jednego z dzieci i biedna starość. A wystarczyło mieć choć 20 tys oszczędności i scenariusz byłby całkiem inny.

            • moze_sprobowac_inaczej Re: strach przed biedą 30.11.21, 23:45
              Bardzo ciężko jest sprzedać dom osoby, która jest oblozeniem albo psychicznie chora. Oczywiscie, jest to do zrobienia, bo występuje się u ubezwłasnowolnienie, ale to nie jest taka prosta procedura. Więc nie byłabym taka optymistyczna w kwestii "sprzedadzą dom w razie czego".
              • grey_delphinum Re: strach przed biedą 01.12.21, 10:17
                Jednak znacznie większe jest prawdopodobieństwo, ze spotka Cię choroba, której leczenie nie kosztuje pięć baniek, ale taka, że wystarczy mieć np. 20 tyś, by zwiększyć sobie szanse na przeżycie i znacznie podnieść komfort życia (szybka prywatna diagnostyka, drogie niezbędne leki, rehabilitacja...).
    • tilijka123 Re: strach przed biedą 30.11.21, 11:28
      A co robisz, żeby zmienić w sobie to przekonanie? Czy cieszysz się z tego co masz?
      Zajrzyj na grupę na FB pokochaj pieniądze. Tam Marta tłumaczy jak zmienić w sobie takie przekonania.
    • trzytysiacesiedemset Re: strach przed biedą 30.11.21, 14:52
      Urodziłam się na początku lat 80-tych, podobnie jak mój mąż i większość znajomych. W moim domu nie było bogato, taka typowa przeciętność w bloku z wielkiej płyty. Widzę jednak znaczne różnice pomiędzy mną, a wieloma osobami z mojego pokolenia. Myślę, że stosunek do pieniędzy w dużej części wynosimy z domu.

      Mój mąż reprezentuje podejście takie jak Twoje. W domu było "na styk" a czasem trochę gorzej i zawsze stresuje go brak poduszki finansowej, zmiany w harmonogramie oszczędzania, nieprzewidziane wydatki, choć nie ma ku temu powodu - obiektywnie pieniędzy nam nie brakuje.

      Moja przyjaciółka była wychowywana w domu, gdzie rodzice na nic nie mieli pieniędzy, mieszkali bardzo skromnie, nędznie wręcz. Ona w dzieciństwie każdą zasłyszaną kwotę przeliczała na bułki, co było dziwne nawet dla nas jako kilkuletnich dzieciaków. Po latach okazało się, że takim życiem na granicy ubóstwa zgromadzili ogromne oszczędności. W sumie jej ojciec był kierownikiem w spółdzielni mieszkaniowej, mama też pracowała - nie było powodu, aby nie było ich stać na jedzenie lub buty, ale to zrozumiałam dopiero w wieku nastoletnim. Żyli tak z wyboru i skrajnej oszczędności. A moja przyjaciółka, choć prawie 40-latka, do dziś zanim coś kupi, to analizuje czy jej wolno to kupić (!) i ile jedzenia by za to było.

      W moim domu pieniądze nie były nigdy tematem problematycznym lub przedmiotem pożądania. Jako takie sztandarowe hasła rodzinne zapamiętałam: "pieniądze raz są, a raz ich nie ma", "w każdej sytuacji trzeba sobie jakoś radzić" czy tradycyjne ''pieniądze - rzecz nabyta". Finansowo bywało różnie, na początku lat 90-tych tato na dłużej stracił pracę i to były chudsze lata, ale nigdy nie wychowywałam się w poczuciu braku. To był czas, gdy nosiłam ubrania po starszych dzieciach koleżanek mojej mamy, na wakacje jeździłam do rodziny na wieś i nie miałam w domu odtwarzacza video, jak inne dzieciaki, ale nie czułam się biedna. Rodzice nigdy nie podkreślali, że na coś nie ma pieniędzy, raczej zachęcali do oszczędzania na jakiś cel lub szukania bardziej ekonomicznych rozwiązań. Do dziś mam przekonanie, że każda zła passa się kiedyś kończy, a najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo (zdrowie, rodzina, przyjaciele itp.).
    • potworia116 Re: strach przed biedą 30.11.21, 15:14
      Wiesz, nie ma w twoim trybie życia niczego niewłaściwego, poza jednym - ty sama czujesz się z tym źle. Może zadbaj o inne, poza solidną poduszką finansową, obszary swojego komfortu.
    • jolie Re: strach przed biedą 30.11.21, 15:18
      W wątkach o biedzie często powtarzam, że ona naznacza na całe życie. Zabiera coś bardzo podstawowego - poczucie bezpieczeństwa i radość z życia. Poza tym ona tworzy zaklęty krąg i dlatego nie do końca zgadzam się z głosami, że warto inwestować w relacje, bla, bla, bla, a radość życia ma się w sobie niezależnie od okoliczności. Jakie to relacje tworzy osoba biedna? W jakim kręgu towarzyskim się obraca? Najczęściej z takimi samymi biedakami, często z wyuczoną bezradnością, żyjącymi z dnia na dzień. Osoba posiadająca zamożnych rodziców/ rodzinę, której w jakimś okresie życia gorzej się wiedzie to nie jest osoba biedna. Ma komfort, którego nie ma osoba znikąd i bez niczego.
      • georgia.guidestones Re: strach przed biedą 30.11.21, 15:43
        jolie napisała:

        > W wątkach o biedzie często powtarzam, że ona naznacza na całe życie. Zabiera co
        > ś bardzo podstawowego - poczucie bezpieczeństwa i radość z życia. Poza tym ona
        > tworzy zaklęty krąg i dlatego nie do końca zgadzam się z głosami, że warto inwe
        > stować w relacje, bla, bla, bla, a radość życia ma się w sobie niezależnie od o
        > koliczności. Jakie to relacje tworzy osoba biedna? W jakim kręgu towarzyskim si
        > ę obraca? Najczęściej z takimi samymi biedakami, często z wyuczoną bezradnością
        > , żyjącymi z dnia na dzień. Osoba posiadająca zamożnych rodziców/ rodzinę, któr
        > ej w jakimś okresie życia gorzej się wiedzie to nie jest osoba biedna. Ma komfo
        > rt, którego nie ma osoba znikąd i bez niczego.
        Czesto mozna jednak popracowac nad tym determinizmem, zeby dzieci jako juz kolejne pokolenie, ale zyjace w miare OK warunkach tak po prostu nie odziedziczyly tego strachu i ogólnej lękowości.
        • jolie Re: strach przed biedą 30.11.21, 16:19
          Tak, owszem, zgadzam się, nad lękiem, który można przekazać dzieciom warto pracować. Ale nie ma się co oszukiwać - awans z klasy niższej do wyższej jest bardzo trudny i rzadki, choć oficjalnie żyjemy w społeczeństwie bezklasowym.
        • waleria_s Re: strach przed biedą 30.11.21, 16:21
          Widząc ciułającą matkę, która trzęsie się nad dziurawymi skarpetami i każdym łachem, pewnie odziedziczą.
          I zgadzam się z wpisem wcześniej o relacjach. To brzmi pięknie i wzniośle i może i się sprawdza. Gdy ma się 15 lat. Potem bieda to jest wykluczenie, stygmatyzacja, wąski krąg towarzyski, bo biedni zwyczajnie wstydzą się tego, że kolejny rok z rzędu spędzą wakacje w domu, nie stać ich na wyjścia. Wstyd i lęk przed odstawaniem nie sprzyja nawiązywaniu relacji.
          • nenia1 Re: strach przed biedą 30.11.21, 16:27
            waleria_s napisał(a):

            > Potem bieda to jest wykluczenie, stygmatyz
            > acja, wąski krąg towarzyski, bo biedni zwyczajnie wstydzą się tego, że kolejny
            > rok z rzędu spędzą wakacje w domu, nie stać ich na wyjścia. Wstyd i lęk przed o
            > dstawaniem nie sprzyja nawiązywaniu relacji.

            z wątków na forum wynika, że bieda w Polsce jest powszechna (z wyjątkiem żyjącej w swojej bańce ematki)
            więc krąg towarzyski powinien być dość spory.
          • jolie Re: strach przed biedą 30.11.21, 16:58
            Moim zdaniem nie trzeba sięgać do wyjazdów wakacyjnych czy nawet wyjść do knajp w młodości. To wykluczenie towarzyskie kształtuje się od wczesnego nastolatka np. przez to, że ma mały metraż mieszkania, nie ma własnego pokoju. Ciężko zapraszać kolegów do małego mieszkania, w którym ciągle ktoś inny jest obecny przy rozmowach.
            • gliminstory Re: strach przed biedą 30.11.21, 21:33
              Prawda co piszesz. ja życie towarzyskie w domu i zapraszanie gości zaczęłam uprawiać dopiero gdy się dorobiłam większego mieszkania. Wcześniej mała kawalerka z tanimi meblami to nie było miejsce gdzie chciałam kogokolwiek oprócz najbliższej pasiapsiółki zapraszać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka