Dodaj do ulubionych

Serce czy rozum...?

    • klaramara33 Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 13:35
      nr 2. Ci po terapii to nieraz mądrzejsi od tych niby normalnych. Wielki plus,że nie ukrywa przed Tobą tego faktu a dwa to na pewno, że podjął się walki z tym nałogiem. Po trzecie nie wiesz jak sprawy z uzależnieniem u tego nr 1 czy nie jest uzależniony np. od gier , od hazardu
      • hanusinamama Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:01
        On jest w trakcie terapii a nie po. Poza tym będąc AA mozna być po terapii? To jest nieuleczalne....
        • klaramara33 Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:04
          Ok źle to ujęłam ,on chodzi na AA czyli pracuje nad sobą. Znałam/znam takich i to są wartościowi ludzie, wiem ,że pewnie są i szuje ale ja akurat samych pozytywnych poznałam.
          • hanusinamama Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:32
            Albo tylko tak mówi. Wiesz ile osób mimo terapii wraca do użależnienia?
            To ze znasz fajnego AA nie znaczy ze on się nadaje do bycia w związku.
          • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 16:26
            Przestańcie z tym AA, alkoholizm to koszmarna choroba i gigantyczne obciążenie dla otoczenia osoby uzależnionej. Do końca życia strach, że się skusi i popłynie. A jak popłynie, to w większości przypadków nie jest to eleganckie lampki wina na sobotnim garden party, tylko ciągi, rzyganie, szczanie w gacie i przemoc. Kto miał AA w rodzinie ten się na "jestem w terapii" nie nabierze. Może długie lata po ostatnim łyku, ale na pewno nie po pół roku czy nawet roku.
            • klaramara33 Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 21:33
              No ja miałam ojca alkoholika, przesadzasz , poszedł ł na AA i więcej nie pił, miał takich kolegów też nie pijących, fajni ludzie, fajnie o sobie opowiadali. Wspierali się.
              • simply_z Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 01:06
                Bardzo fajni, niepijący tacy.
    • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:03
      Eee z pierwszym też już było Flow, vibe, chemia, Hot i wogole jednorożce. Z drugim, piątym i 30 będzie dokładnie tak samo.
      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:06
        Jakieś merytoryczne argumenty? Jakiś wniosek? Jakieś sugestie?
        • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:27
          Ale jakie argumenty? Przeczytaj poprzedni wątek o facecie nr 1 i wcześniejsze też i wyciągnij wnioski. Wielkie bum i wow, a za chwilę nuda i tak ciągle. Może przestań się zapalać tak od razu. No i jak jest chemia i Flow to ludzie nie siedzą przez kilka sobót przy drinku jak znajomi. Wiec chyba jakoś nie wyczuwasz dobrze tej chemii i tych facetów.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:14
            To ja mam czytac i wywnioskować co miałaś na myśli? No w dyskusji chyba chodzi o to że formulujesz swoje opinie i podajesz argumenty je wspierające. Bo na razie rzucilas "jesteś fe, ale dnie powiem Ci konkretnie o co chodzi, poczytaj sobie swoje wątki".
            • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 17:06
              Ale co tu wyjaśniać? Przecież każdy twój wątek dotyczący spotkania nowego faceta wyglądał tak samo. Po 2 spotkaniu facet był już wadliwy.
              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:21
                Czyli wchodzisz zeby tylko rzucic egzaltowanie niesmak wobec mojej osoby, nie chce Ci się gadać. Ma to sens, Tyle ze pokazuje kim jestes Ty a nie ja
                • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:18
                  Ale czego tu nie rozumiesz? Że tydzień temu o Panu numer 1 pisałaś tak samo jak o Panu mr 2 dzisiaj? I po tygodniu ta wielka chemia i Flow i cuda wianki już są nieaktualne wobec 1? To się zastanów w takim razie nad swoim odbiorem każdego nowego typa, bo coś tu jest mocno nie hallo. Jak jest i chemia i flow i vibe i energia i jednorożce to na pewno nie mija po tygodniu. I na pewno nie siedzi się wtedy w aplikacji i nie idzie na randkę z kolejnym, bo ten od jednorożców wlazł w głowę i siedzi. Sorry, ale albo jarasz się każdym nawet jak nie ma ku temu podstaw albo po prostu trzaskasz na ematce egzaltowanymi w twoim pojęciu słówkami zamiast napisać zwyczajnie spodobał mi się facet, było fajnie.
                  • pursuedbyabear Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:37
                    Hrabina, sorry, ale ty po swoich egzaltowanych wątkach o gaciach i rzucaniu się na wszystko, co ma chromosom XY nie jesteś najlepszym doradcą 😂😂😂
                    • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:47
                      A skąd pomysł, że rzucałam się na wszystko? Hmmm 🤔
                    • is-laura Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:52
                      Akurat hrabina pisze tu bardzo sensownie. Też jestem ciekawa dlaczego pan nr 1 przestał być atrakcyjny i gdzie się podziała energia między nim a young
        • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:15
          W tym poście były i merytoryczne argumenty i wnioski.
          Tak przecież, cały czas jest i tak będzie.
          Trudno się dziwić, że jesteś sama.
      • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:50
        Zapomniał wół jak cielęciem był 🙄
        • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:22
          Nie zapomniał, dlatego nikt mi nie wmówi, że wielka energia czy co tam mija po tygodniu. I przez tydzień już się pojawia kolejny. Sorry, ale jak ja miałam energię to całymi dniami pierdzieliłam z moją chemia przez telefon albo się spotykałam i nie w głowie mi były inne typy. I takie energie nie mijają po tygodniu. Po tygodniu to mi minęła ochota na nauczyciela, ale w jego wypadku w życiu bym nie powiedziała o chemii, energiach i czym tam jeszcze.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:07
            Ale ja nie miałam chemii z panem nr 1. Czytaj plis wolno i ze zrozumieniem. On mi się tylko spodobał, spoko rozmowa, ale potem jak się z nim spotykałam to mimo moich chęci i entuzjazmu wyszło na to że kurcze coś między nami nie działa, nie idzie w tę stronę. Wy robicie z tego moja winę a ja dociec nie mogę czemu
            • is-laura Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:28
              Nie miałaś chemii, ale miałaś energię. Piszesz o tym już w pierwszym poście
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,177224143,177224143,Wlasnie_wrocilam_z_randki_.html

              I gdzie się podziała ta energia?
            • po_godzinach_1 Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:29
              youngagain napisała:

              > Ale ja nie miałam chemii z panem nr 1. Czytaj plis wolno i ze zrozumieniem. On
              > mi się tylko spodobał, spoko rozmowa, ale potem jak się z nim spotykałam to mim
              > o moich chęci i entuzjazmu wyszło na to że kurcze coś między nami nie działa, n
              > ie idzie w tę stronę.

              To może powiedz mu to i nie zawracaj człowiekowi głowy, nie marnuj cudzego czasu.
            • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:54
              Young, nie zaklamuj rzeczywistości. Tu masz to, co napisałaś po randce z panem 1: "Miałam takie poczucie, że jest jakaś wzajemna energia."
          • milupaa Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:50
            No jakby nie było takie zauroczenia co chwila, charakterystyczne są dla nastolatek, dlatego autorka watku wydaje się tak niedojrzała. W wieku słusznym po 40 człowiek raczej ma już trochę doświadczenia związkowego i życiowego, co pozwala nie egzaltowac się byle czym. Zna się przede wszystkim swoje oczekiwania i potrzeby więc takie może ten bo spokojny, a może ten bo ekscytujący są niezrozumiałe.
    • angazetka Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:31
      Czytam to i czytam, i mam wrażenie, że pisze piętnastolatka wychowana na ksiązkach z wattpada, której się wydaje, że związek to muszą być eksTreMaLNe EMoCje, a do laski, która lubi się śmiać, pasuje tylko bad boy, bo introwertyk z definicji jest nudny. Może trochę dorośnij, a potem wchodź w jakieś próby związków?
      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:11
        A jakbyś spróbowała napisać to jakoś bez obrażania mnie jako człowieka?
        • angazetka Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 17:45
          Nie obrażam. Piszę o swoich wrażeniach, a są one takie, że wydajesz się strasznie niedojrzała.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:22
            "pisze piętnastolatka wychowana na ksiązkach z wattpada, której się wydaje, że związek to muszą być eksTreMaLNe EMoCje, a do laski, która lubi się śmiać, pasuje tylko bad boy"

            TO nie jest ad personum? To nie jest ocena osoby?
            • bazia_morska Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 01:07
              Taki obraz wyłania się z twoich wątków. Trudno uwierzyć, że pisze to dojrzała kobieta.
              • milupaa Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 03:21
                Tez mam takie wrażenie po tych wszystkich wątkach, aczkolwiek ona napisała że ostatni jej 15 letni związek był z nudnym introwertykiem i ma dość, co można zrozumieć. Ale znowu rzucanie się na jego przeciwieństwo to też nie jest dobry pomysł.
                • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:40
                  milupaa napisała:

                  > Tez mam takie wrażenie po tych wszystkich wątkach, aczkolwiek ona napisała że o
                  > statni jej 15 letni związek był z nudnym introwertykiem i ma dość, co można zro
                  > zumieć.

                  "Nudnym introwertykiem" w jej ocenie stał się po rozwodzie. Po tym jak znalazł sobie inną kobietę. Przecież to jest typowy przypadek porzucenia i odreagowania frustracji. W jednym z pierwszych wątków opisywała go jako atrakcyjnego księcia, zakopanego w lukratywnej pracy, czyli pytanie kto tu był nudny.
                  • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:43
                    Oho zaraz dorobimy dupie uszy, że mąż young - biedny misiaczek- ją porzucił, bo ta była nudna i nieatrakcyjna 😀
                    • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:44
                      Standard. Jeśli snejk się przez to lepiej czuje to jej to dam bez walki.
                      Nudna Young
                      🙃🙃🙃
                    • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 12:39
                      borsuczyca.klusek napisała:

                      > Oho zaraz dorobimy dupie uszy, że mąż young - biedny misiaczek- ją porzucił, bo
                      > ta była nudna i nieatrakcyjna 😀


                      Autorka została porzucona dla innej kobiety, znienacka, bez oznak walącego się małżeństwa. I to było dla niej życiową traumą, jak sama pisała, więc swoje żałosne teksty o tym jak to misiaczek był nudny, bez flow, energii i do odstrzału, to może sobie włożyć gdziekolwiek. On "energię" znalazł u innej, a śpiącej królewnie zostały po tym kompleksy jak stąd do księżyca.
                      No, ale adorujący ją ekstrawertyczny alkoholik jest na pewno super terapią na kij w tyłku. Będzie miała "flow" jak ta lala, a może nawet coś na nią skapnie i sama stanie się bardziej interesująca. Nawet ty masz w sobie więcej "energii" od autorki, a trzeba sporo by przy twoim trzepaniu białego giezła nie zasnąć, klusek.
                    • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 13:26
                      Może był nawet bywalcem forum auto - moto?
    • zerlinda Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:49
      Bierz AA. Będziesz miała mnóstwo wrażenień. I z pewnością nie będzie nudno. A jeżeli Pan wróci do nałogu to w ogóle będą wrażenia. A tak na marginesie były mąż to jaki typ?
      • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:53
        O ludzie a to ona ma całe swoje życie i kolejne związki definiować poprzez byłego męża?
        • zerlinda Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 14:58
          No chyba jednak definiuje. Podejrzewam, że ma swój typ. I znowu nic z tego nie wyjdzie.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:15
            Dlaczego tak uważasz?
    • summerland Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 15:23
      Chyba za wcześnie na decyzję. Pospotykaj się z nimi jeszcze dluzej i wtedy zobaczysz. Moze jeszcze z innymi facetami się spotkaj.
      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 16:14
        Tak zrobię, dzieki
    • kobietazpolnocy Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 17:43
      Za wcześnie na wybór, w zasadzie ich nie znasz, nie skreślaj jeszcze tego pierwszego, może czeka na twoją inicjatywę, po tym bezpośrednim komplemencie z twojej strony.
      Nie miej wyrzutów sumienia, oni też z appek przecież, znają zasady tej gry.

      A forum się nie przejmuj. Tu sporo jest samozwańczych twardzielek, które „nigdy wcale i w ogóle”. Aż dziw, że tak rzadko można się natknąć na takie osoby w realu.
      Poza tym, nie ujmując nikomu, myślę, że masz na koncie więcej randek i miłych kontaktów z mężczyznami niż niejedna ematka - to też niektórych może boleć wink
      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:25
        Dzieki. Mi nawet nie chodzi o to ze ktos ma mi przyklaskiwac i klepac po plecach. Zdaję sobie sprawe z tego, ze gdzies tammoge popelniac bledy w mysleniu. ale na Boga, normalni ludzie nie rozmawiaja tak jak niektore emamy. Wycieczki personalne, wyzywanie od głupich, naiwnych, niedojrzałych.
        Mysle, ze cos musi byc jednak niepokojącego w zyciach tych osob, ze maja potzrebe az takiego dojechania osobie, ktora nie zrobila im nic złego a jedynie pisze jakies tam swoje przygody w lajtowych temacie randkowania. Nie wiem kto bardziej terapii potrzebuje jednak.
        • 35wcieniu Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:10
          Wycieczki personalne, wyzywanie od głupich, naiwnych, niedojrzałych.

          No i masz. Nazwałam meczybułą to zaczęła męczyć że można nazwać głupią, naiwną albo niedojrzałą ale nie meczybułą, bo to hejt. Jak teraz została nazwana (niezależnie przez kilka osób, nie byłam ani jedna z nich big_grin) glupią, niedojrzalą i naiwną no to masz, też źle. No nie dogodzisz, nie dogodzisz. A.siodla i tak nie kupi big_grin
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:30
            Sama sobie jakieś siodło kupuj. Po prostu nie zgadzam się na taki rodzaj dyskusji gdzie zamiast o temacie jest pojazd na autorkę w taki sposób. Nie lubisz mnie? To zamiast mi tu rzucać jakimiś epitetami napisz kulturalnie jak człowiek na poziomie co proponujesz zmienić w myśleniu, gdzie widzisz moje błędnym ale nie w taki sposób.
        • kobietazpolnocy Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:55
          youngagain napisała:

          > Mysle, ze cos musi byc jednak niepokojącego w zyciach tych osob, ze maja potzre
          > be az takiego dojechania osobie, ktora nie zrobila im nic złego a jedynie pisze
          > jakies tam swoje przygody w lajtowych temacie randkowania. Nie wiem kto bardzi
          > ej terapii potrzebuje jednak.

          To jest po prostu specyficzne miejsce, jak w sumie każda bardzo aktywna społeczność internetowa. Niemało tu osób w średnim wieku, dosyć odizolowanych od innych ludzi - pytać tu o rady związkowe to jak loteria: może trafić się złoto, mogą być same absurdy.
          Bardzo fajnie animujesz forum, nie wiem czy celowo, czy nie, ale dobrze ci wychodzi. wink
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 21:03
            Nie celowo, po prostu opisuje jak jest u mnie. Uwierz mi, wolałabym w tym wieku mieć jednego ukochanego partnera a czas spędzać na nauce włoskiego zamiast randkowania. Tak, mam temperament, w tym seksualny i brakuje mi też faceta do łóżka, to chyba nic złego. Po menopauzie przejdzie 😀
            • waleria_bb Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 01:53
              Syty głodnego nie zrozumie, łatwo się ocenia i bredzi o desperacji, gdy ma się w domu faceta i seks na zawołanie. Uprzedzając ewentualne rady, pingwinek i ONS-y to raczej nie opcje na stałe i rozumiem, że autorce może doskwierać brak relacji.
              Gdybym miała doradzić: AA+tarapia+świadomy emocji, wiej. Taki typ mężczyzny może zaczarować, bo niby świadomy siebie, komunikacja super, nie kuleje emocjonalnie jak sporo facetów. Tylko nie łap się na to, typ obudził się jako nałogowiec i wtedy zaczęła się naprawa i świadomość siebie. To Przed tym prawdopodobnie zatruwał życie ex żonie. Nie postrzegam takich ludzi jako stabilnych, a jak jeszcze nałóg porzucił stosunkowo niedawno, może do niego wróci. Trudno wyrokować. Byłam kiedyś z takim, naprawa życia, rzucanie używek, terapia. Człowiek nieznośny na dłuższą metę, przewrażliwiony, skupiony nadmiernie na sobie, lubiący tłumaczyć się trudną przeszłością.
              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 18:22
                No tak, właśnie tego się trochę boje. Ale myślę, że dam sobie po prostu czas i zobaczę. Przynajmniej seks będzie z nim dobry bo ten ogień tam jest 🔥🔥🔥. Głupie? Płytkie? Może.
                • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 18:43
                  Naprawdę znajdź sobie dobrego kochanka i przestań rozważać wogole jakieś głębsze związki i inne, bo jak widać nie to jest twoim celem skoro rozważasz pijaka.
                  • bene_gesserit Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 19:19
                    A z niepijącym alkoholikiem nie można rozważyć głębszego związku?
                    • simply_z Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 19:32
                      Niestety nie, bo on lubi siegac po glebsze.
                    • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 20:06
                      No wybacz, ale po rozwodzie, z dziećmi wypada już mieć więcej rozumu. Nie, nie rozważa się związku, ja nawet kolejnego spotkania z kimś kto swoim chlaniem rozwalił rodzinę, zostawił dzieci i od kilku chwil jest na terapi. A ta terapia to może być też spowodowana nie chęcią nie picia, a przymusem. Kto wie jaki burdelik pan za sobą ciągnie. Może to zwyczajna przykrywka do rozwodu, opieki nad dziećmi czy jakiegoś karnego sądu.
                      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 20:15
                        Tak często bywa: spotkania z dziećmi wyłącznie pod warunkiem, że ojciec idzie na terapię i ogarnia nałóg. Najgorsze, że na etapie randkowania nigdy nie dowiesz się prawdy, bo to, co pan sam mówi nałogu, powodach rozstania i motywacji leczenia, to między bajki się wkłada.
                        • waleria_bb Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 23:38
                          Prawda, on będzie grał nawróconego, świadomego siebie i są kobiety, które się nabiorą. Jednak mnie zawsze zastanawia, jaki syf był przed terapią, rzucaniem nałogu.
    • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:10
      Hmm 200 postów od rana, nie mam na to czasu dzisiaj.
      Ale trzeba któregoś zaraz wybierać? Na zapowiedzi dawać?
      Pospotykaj się jednocześnie z obydwoma na razie 🤷🏻‍♀️
      Skoro już koniecznie musisz ciągnąć znajomość z tymi właśnie mężczyznami - alkoholikiem i facetem, który cię ani ziebi ani grzeje.
      Zastanów się teraz co byś doradziła swojej córce, która rozważa znajomość (związek??) z niepijacym alkoholikiem, i to chyba baaardzo krótko niepijacym, wnioskując z opisu, a o którym wie tylko tyle, co sam powiedział (że nie pije) i argumentem na tak jest "energia" big_grin
      Boru najświętszy, złapać się za głowę to mało big_grin big_grin
      • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:13
        Po tym wątku zresztą jestem całkowicie przekonana, że jesteś trollem animujacym forum. No po prostu nie można być tak głupim.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:28
          Wolę być "głupia" niż tak agresywna, ziejąca jadem, przekonana o swojej wyższości i antypatyczna jak Ty. There. Nie lubie wchodzic w prymitywne jatki z inwektywami ale z Tobą dziewczyno już mocno jest nie tak coś. Zapisz sie do psychologa i przegadaj solidnie co Ci w zyciu tak nie wychodzi, ze musisz jakiejs dziewczynie z forum, ktora nic Ci nie zrobiła i tylko opisuje swoje prygody randkowe lajtowo ubliżać i wyzywać. Serio, taki poziom agresji świadczy o czymś. Pochyl sie nad tym
          • simply_z Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:47
            Tak serio young to lubie cie czytac. Prosze pisz, bo ostatnio to tylko geriatryczne nudy typu: opadl mi tylek, czy to czas na nici, mam zaniki pamieci, czy to alzheimer, jak widzicie swoja starosc.
            • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:02
              simply_z napisała:

              > Tak serio young to lubie cie czytac. Prosze pisz, bo ostatnio to tylko geriatry
              > czne nudy typu: opadl mi tylek, czy to czas na nici, mam zaniki pamieci, czy to
              > alzheimer, jak widzicie swoja starosc.
              >

              Opadający tyłek można wytrenować. Wiele forumek ma na to świetne pomysły i te, które ich spróbują mają szanse na całkiem dobre efekty. Autorka to beznadziejny przypadek, wszelkie rady, to jak groch o ścianę.
              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:28
                To nie wchodzi w moje wątki jak mnie tak nienawidzisz (again - gwiazdeczka mała - za co? Dlaczego aż tak hmmm?)
                Pochylnie się nad swoją agresja obie z Incubo...
              • piataziuta Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 21:18
                "Opadający tyłek można wytrenować. Wiele forumek ma na to świetne pomysły i te, które ich spróbują mają szanse na całkiem dobre efekty."

                Dzisiaj widziałam na siłowni trenerkę z opadniętym tyłkiem. 🥴

                Nie żeby tyłka wytrenować się nie dało - da się! Ale warto się przyjrzeć trenerom. :p
          • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 07:18
            Chyba miałaś mnie wygasić?
            Myśl sobie na zdrowie co tam chcesz na mój temat, bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, ale zamiast zajmować się mną, zastanów się, co u ciebie jest aż tak z@&#bane, że rozważasz znajomość z alkoholikiem i przebierasz nogami, bo czujesz, że jest "twój".
            Tym razem bez uśmieszku na końcu, bo to jest PRZERAŻAJĄCE, już nie śmieszne.
        • hanusinamama Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:57
          Można. Przy czym ja bym nie nazwała jej głupią. Ona się napaliła na posiadanie chłopa i to ją kręci. Dlatego każdy nowy Pan wzbudza takie emocje...które szybko opadają.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:05
            Napalilam? Hmm no zdecydowanie chce bo brakuje mi faceta, również w łóżku. Więc może można to nazwać napaleniem, niech będzie. Czy za wszelką cenę? Nie sądzę bo wtedy wzięłabym już dawno któregoś który był mną zainteresowany a to ja nie chciałam. Więc jakiś kulawy ten argument. Tak jak teraz - Pan nr jest obiektywnie przystojny, miły, zainteresowany, właśnie do mnie napisał.wiec za wszelką cenę to już mogłabym go mieć dziś.
            Coś te diagnozy amatorskie jakies
            • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 20:11
              No dobrze, a czego ty chcesz? Związku na poważnie z zamieszkaniem itd? Znajomego na wyjścia? Seksu tylko i wyłącznie? Bo to bardzo kluczowe w decydowaniu jest.
              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 21:06
                Nie samego seksu. Relacji gdzie jednak jest między ludźmi to że na siebie lecą, miałam tak w ostatnim związku i oprócz tego też była przyjaźń, czułość, codzienność. Więc czegoś takiego. Nie planuje na razie zamieszkiwania z nikim a tym bardziej ślubów. Szuk kogoś z kim będę miała więź emocjonalna, nawet się w sobie zakochamy, będziemy lubili spędzać razem czas, wyjść gdzieś, pojechać, no ten seks musi być dobry
                • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 23:18
                  Kumam, ale to też tak nie działa. Albo rybki albo akwarium, no fwb różni się nieco od zakochania i miłości. Zakochanie zwykle ma to do siebie, że ludzie inwestują uczucia w obiekt, który chce ewaluowac w tych uczuciach. Alkoholika bym nawet w tej sytuacji nie rozważała, a spuściła bez żalu. Co do drugiego nie wiem co ci nie pasuje, ale jak nie pasuje to nie pasuje. Na moje oko to tobie potrzeba fwb, czyli fajnie, zabawnie i wracamy do swojego życia.
            • hanusinamama Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:33
              Po pierwsze, nie pisałam że to źle. Pisałam tylko, że twoje motyle w brzuchu na widok nowego faceta to nie musi być efekt tego konkretnego faceta...tylko samego faktu ze ktoś jest.
              Po drugie nie użyłam ani tu ani w innym miejscu określenia "za wszelką cenę". Nic takiego nie pisałam...jakim cudem argument jest kulawy? Ja go nie podałam smile
              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:38
                Hanusiumamusiu. Jeśli piszesz że chodzi o sam fakt że ktoś jest i dlatego Pan nr 2 wywołuje we mnie emocje- w wątku gdzie jest dwóch Panów to już tu jest logiczna niespojnosc. Bo jeśli chodziłoby o sam fakt bycia to takie emocje oboje by u mnie generowali bo oboje są. A tak nie jest.
                • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 13:28
                  Facet nr 1 jak kilku wcześniej lna pierwszym spotkaniu też był wow, teraz już nie jest, bo wow jest alkoholik, z którym się spotykasz krócej.
                  Za miesiąc "twoim człowiekiem" będzie jakiś kolejny przegryw, głównie dlatego, że będzie nowszy.
                  • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 13:36
                    Może tak. Może nie. Przynajmniej będę miała miłe chwile dzięki którym nie będzie się ze mną taki jad wylewał jak z Ciebie
                    • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 13:43
                      Ja bym radziła alkoholika zamienić na hazardzistę. I weselsi są ogólnie, i kasą sypną jeśli akurat im się poszczęściło, i emocji więcej niż po kielichu 👌
                      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 14:46
                        A to rozważę, dziękismile
      • piataziuta Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 21:12
        Ale dlaczego niby miałaby się utożsamiać z córką?

        To dorosła kobieta, która ma dzieci, miała nudne (czy jakieś tam) małżeństwo i teraz poszukuje wrażeń dla odmiany.
        I szuka - jest to w sumie dość spójne.
        Skoro się wcześniej nie najarała randkowaniem, to jest jeszcze dobry moment.
        Bo kto wie, jak to wygląda u ludzi w wieku emerytalnym.
        • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 21:34
          piataziuta napisała:

          >
          > To dorosła kobieta, która ma dzieci, miała nudne (czy jakieś tam) małżeństwo i
          > teraz poszukuje wrażeń dla odmiany.

          Błąd. Ona nie szuka żadnych "wrażeń dla odmiany", a stałego partnera, najlepiej takiego spełniającego jej dosyć wyśrubowane wymagania. Ze wszystkich jej wątków to przebija. Gdyby chciała tylko wrażeń, to nie oceniałaby facetów pod kątem "rozumu" i nie rozkminiała tyle.
          I jej małżeństwo nie było nudne. Przynajmniej nie dla niej, choć teraz sobie coś tam racjonalizuje. Pan był pierwszoklasowym kandydatem i gdyby nie odszedł z inną, to ciągle by z nim była.
          • arista80 Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 22:17
            Ja zaczynam odnosić wrażenie że ona wcale nie szuka partnera, tylko wiecznej adoracji jaka to ona wspaniała i ile osiągnięla (non stop to powtarza). Każdy opis jej znajomości jest taki sam: wielkie flow, energia, po czym pan ją przestaje interesować, bo nie śle non stop serduszek, przechodzac nieco do codzienności. Być może sami goście zaczynają się dystansować widząc z kim mają do czynienia. Teraz widzę że poszła o poziom dalej i wstrząsnęła alkoholika. No ale w końcu łobuzy kochają najbardziej i z nimi to dopiero jest energia i ten słynny flow.
            • youngagain Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 22:52
              Jprdl..
            • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 23:23
              A ja myślę, że ona jest na takim rozdrozu. Nie chce poważnego związku z zamieszkaniem itd ale nie chce też przygodnego seksu dla seksu. Problem polega tylko na tym,
              że chciałaby mieć wszystko na własnych warunkach, a to tak nie działa, bo w pełni zaangażowany
              facet to obecny w życiu codziennym facet. Dlatego Young musi jeszcze trochę popróbować. Na jej miejscu szukałabym naprawdę fajnego gościa dla seksu, wyjścia gdzieś bez spinania tyłka czy nadaje się na partnera, bo partnera ona nie chce
              • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 23:27
                Moment, ale zanim dojdzie do ewentualnego zamieszkania to jeszcze dużo wody będzie musiało upłynąć? Ty od razu wprowadziłaś sobie gościa na chatę?
                • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 23:37
                  A wiesz, że inaczej toczy się związek, znajomość, w którym ludzie dążą do wspólnego mieszkania, bycia na poważnie od takiego, gdzie nikt tego nawet nie bierze pod uwagę? W pierwszym przypadku spędzają że sobą więcej czasu, mówią o różnych rzeczach, nie są razem tylko na randkach jak jest wesoło i miło, ale także w problemach dając sobie wsparcie. No i nie oszukujmy się, ale ani ja ani Young nie mamy 20 lat i nie będziemy się bujać z typem latami, tak samo jak typ nie będzie latami bujał się z laską skoro chce ułożyć sobie życie.
                  • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 23:41
                    Zakładać to sobie można różne rzeczy a swoje i tak wyjdzie w praniu. Ile jest forumek, które przyznały się do wyjścia za mąż za "jednorazową przygodę"?
        • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 07:24
          Darujcie, ziuto, ale to nie jest dorosła kobieta.
          Jeśli czytałaś więcej niż dwa jej wątki to wiesz już, że jej ogląd rzeczywistości, ludzi, sytuacji jest kompletnie niewiarygodny i zmienia się ze spotkania na spotkanie i z wątku na wątek, tyle że schemat oczywiście ten sam. Diagnoz nie stawiam, choć się nasuwają, zresztą padło kilka moim zdaniem trafnych.
          Tak, była w nuuudnym związku i z nudziarzem, ale zdaje się ten nudziarz i ciepły kapeć tak ją zaskoczył po latach, że zęby zbiera do tej pory.
          Faceci, z którymi nie poczuła "energii" i straciła "Flow", wygrali życie.
          • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 07:24
            W skrócie - martwię się trochę o tego alkoholika sad
            • piataziuta [...] 13.02.24, 10:12
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 08:50
            7:24 m_incubo przeżywa wzmożenia o cudze randki 😀
            • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:00
              8:50 klusek w białym gieźle ekscytuje się tym, co kogo bawi o poranku.
              • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:03
                snakelilith napisała:

                > 8:50 klusek w białym gieźle ekscytuje się tym, co kogo bawi o poranku.

                Ktoś musi bronić dziewczyny, bo byście ją tu zadziobały 🙄
                • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:15
                  borsuczyca.klusek napisała:


                  > Ktoś musi bronić dziewczyny, bo byście ją tu zadziobały 🙄

                  Bronić? Przed czym? Ona ma na sobie tak grubą teflonową warstwę ochronną snobki przekonanej o swojej racji, że nawet jakby spadł na nią meteoryt, to się obsunie.
                  • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:17
                    snakelilith napisała:

                    > borsuczyca.klusek napisała:
                    >
                    >
                    > > Ktoś musi bronić dziewczyny, bo byście ją tu zadziobały 🙄
                    >
                    > Bronić? Przed czym?

                    Przed bandą jadowitych węży 😀
                    • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:24
                      borsuczyca.klusek napisała:


                      > Przed bandą jadowitych węży 😀

                      Do tego potrzebowałabyś więcej niż wyświechtanego białego giezła i tępych pazów.
                      • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:38
                        snakelilith napisała:

                        > borsuczyca.klusek napisała:
                        >
                        >
                        > > Przed bandą jadowitych węży 😀
                        >
                        > Do tego potrzebowałabyś więcej niż wyświechtanego białego giezła i tępych pazów
                        > .

                        Palec ci w oko snejki 🙄
                        • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:45
                          borsuczyca.klusek napisała:


                          > Palec ci w oko snejki 🙄

                          Thanks for the call.
            • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 13:10
              Nie widziałaś jeszcze tutaj mojego wzmożenia i raczej nie chciałabyś zobaczyć 😴
              • homohominilupus Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:47
                m_incubo napisała:

                > Nie widziałaś jeszcze tutaj mojego wzmożenia i raczej nie chciałabyś zobaczyć ?
                > ?
                Strach się bać normalnie.
          • piataziuta Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 10:11
            m_incubo napisała:

            > Darujcie, ziuto, ale to nie jest dorosła kobieta.

            Jest.

            > Jeśli czytałaś więcej niż dwa jej wątki to wiesz już, że jej ogląd rzeczywistoś
            > ci, ludzi, sytuacji jest kompletnie niewiarygodny i zmienia się ze spotkania na
            > spotkanie i z wątku na wątek, tyle że schemat oczywiście ten sam.

            Zgadza się.
            Wątek za każdym razem podobny, ale reakcje forum za każdym razem coraz grubsze.

            Uważam, że powinno się stworzyć na forum etat dla dziewczynek do bicia i zdaję sobie sprawę, że po tym jak się wykruszyła gru i parę innych, jest w tym temacie ostatnio cienko, ale taki lincz bo sobie baba nieudolnie randkuje?
            Trochę żal peel.
            Zamiast wyciągnąć nóż i ustawić się po którejś stronie, idę do domu.
            • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 13:11
              No pa big_grin
            • homohominilupus Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:52
              piataziuta napisała:

              > m_incubo napisała:
              >
              > > Darujcie, ziuto, ale to nie jest dorosła kobieta.
              >
              > Jest.
              >
              > > Jeśli czytałaś więcej niż dwa jej wątki to wiesz już, że jej ogląd rzeczy
              > wistoś
              > > ci, ludzi, sytuacji jest kompletnie niewiarygodny i zmienia się ze spotka
              > nia na
              > > spotkanie i z wątku na wątek, tyle że schemat oczywiście ten sam.
              >
              > Zgadza się.
              > Wątek za każdym razem podobny, ale reakcje forum za każdym razem coraz grubsze.
              >
              > Uważam, że powinno się stworzyć na forum etat dla dziewczynek do bicia i zdaję
              > sobie sprawę, że po tym jak się wykruszyła gru

              Akurat gru najpierw dostawała bęcki ale później sama zaczęła walić, czasem trochę na oślep, wyraźnie musiala te becki odreagowac. Nie róbmy z niej zlinczowanej ofiary bo sama w linczach ochoczo uczestniczyła.
              • piataziuta Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 15:37
                Nie robię z niej zlinczowanej ofiary, bo ofiarą nie była.
                Niemniej, poszła sobie - po tym jak się bęcki skumulowały.
                Rozumiem - bo trochę nudne, odpierać bęcki ciągle o to samo.

                Podsumowując: gru nie ma więc wątków fitnessowych nie ma (żałuję uncertain), bęcków nie ma, są nudy, więc young stała się najciekawszym dostępnym targetem.
                • pursuedbyabear Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 17:44
                  Gru mocno sobie na bęcki zapracowała w pamiętnym wątku fitnesiarskim.
                  Zresztą ty sama też przyhejcić lubisz, więc już tak nie świętoszkuj.
                  • homohominilupus Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 22:25
                    pursuedbyabear napisała:

                    > Gru mocno sobie na bęcki zapracowała w pamiętnym wątku fitnesiarskim.

                    Nie pamiętam wątku.
                    Pamiętam za to jak ochoczo przyłączyła się do linczujacych mnie panienek.
                    I sorry ale nie tęsknię za nią na forum.
                    • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 23:55
                      homohominilupus napisała:

                      > pursuedbyabear napisała:
                      >
                      > > Gru mocno sobie na bęcki zapracowała w pamiętnym wątku fitnesiarskim.
                      >
                      > Nie pamiętam wątku.


                      Czy to był ten pamiętny wątek z gołą Snejki? 🤔
                    • piataziuta Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 17:47
                      > Pamiętam za to jak ochoczo przyłączyła się do linczujacych mnie panienek.


                      Łot???
                      Co znowu przegapiłam???
                      • homohominilupus Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 20:01
                        Lepiej.
                  • piataziuta [...] 15.02.24, 17:52
                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                    • pursuedbyabear Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:19
                      Tekstami typu pustak częstuj tego swojego miecia.
    • beaucouptrop Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 18:45
      Po przeczytaniu całego wątku mam pytanie. Dlaczego musisz wybierać? Szukaj dalej.
      • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 12.02.24, 19:24
        Tego z aa z małymi dziećmi to powinna spuścic na drzewo od razu zanim ta energia się pojawiła.
        • nellamari Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 07:00
          Gdyby miała stabilne poczucie własnej wartości to żadna energia by się nie pojawiła przy panu potrójnie obciążonym tue-l’amour.
    • kot_filemon88 Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 11:02
      Myślę, że alkoholicy i osoby innej wiary to nie są dobre opcje na randki, a na pewno już nie na planowanie wspólnej przyszłości.
      Jeżeli ten pierwszy też przestał cię kręcić, to się nie zmuszaj do spotkań.
      Mi się wydaje, że niektórym jest po prostu coś pisane, a innym nie. W Polsce mam lokum, stare koleżanki z osiedla gdzie są mi donoszone różne historie i w międzyczasie kiedy mnie nie było dwie mężatki, jedna z dwójką nastolatków, druga z dzieckiem i psem, pozbyły się swoich mężów. Jedna sparowała się z sąsiadem z osiedla obok, on też jest rodzicem, a druga, pielęgniarka poznała kogoś ze środowiska i zdążyła zajść z nim w ciążę.
      Więc może na ciebie też czeka sąsiad z osiedla, jakiś samotnie wychowujący dziecko tato, lub wdowiec w pracy.
    • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 16:11
      Bez czytania niczego poza starterem - żadnego. Albo tego AA bzyknąć i tyle, jeśli lubisz i on tez.
      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 16:18
        Ale widzisz Young, ja Ci pisałam ostatnio, a ty się denerwowałaś: po pierwszej randce zawsze ma się mylny obraz drugiego człowieka. Pan 1 po kilku spotkaniach okazał się nudziarzem z innej bajki, a to, co wyjdzie z pana ex alkusa, to się okaże. Teraz wydaje ci się atrakcyjny, bo trudny i skomplikowany. Chyba jesteś zdeczko zaburzona relacyjnie.
      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 18:17
        Lubię. On pewnie tez😀
    • samanta1010 Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 18:06
      drugi, z pierwszym nic nie wskrzesisz
    • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:01
      Chyba czas zakończyć ten wątek. Dzięki za merytoryczne posty z argumentami bez umniejszania mi, obrażania mojej osoby, egzaltowanego oburzenia pt "jak ta Young tak może ojejkujejku". Te wzięłam pod uwagę i przemyślałam bo rozważam tylko rady i opinie ludzi na poziomie.
      Decyzja jest taka że Pana nr 1 odsiewam. Nie ma tego czegoś, nie pojedzie dalej. On codziennie mi pisze jakieś kurtuazyjne "dzień dobry, co u Ciebie?". Tam nie ma żadnej rozmowy, żadnego zatajenia czy żartu. Jutro są Walentynki i mimo że nie ma u siebie dzieci ani on ani ja nie padła z jego strony żadna propozycja wspólnego spędzenia ich.
      Z kolei Pan nr 2 o kontakt zabiega, dzwoni (nie tylko pisze), dziś miałam stresujące wydarzenie w pracy i pisał przed i po, no po prostu jest i chce i ja to wiem.
      Przemyślałam to co pisały te forumki o których wyżej pisałam (te co piszą merytorycznie bez chęci dowalania mi i robienia przykrości) i zgadzam się, że ten były nałóg jest czerwona flaga. Dlatego faktycznie nie widzę z nim czegoś więcej.
      Natomiast biorąc pod uwagę, że bardzo się lubimy, odpowiada mi jego styl komunikacji i jest fizycznie niezłym ciachem - potraktuję znajomość z nim bez oczekiwan. Wezmę z niej tyle ile będę mogła a jeśli czerwone flagi się zrealizują to zgodnie z początkowym założeniem znajomość zakończę. Po prostu. Mam ochotę na trochę zapomnienia, zabawy (z nim się dużo śmieje w przeciwieństwie do Pana nr 1), seksu (wiem że temperamentami się zgramy), romansidła typu pocałunki, chodzenie za rączkę etc. Odpuszczam analizowanie na ten moment i po prostu mam zamiar dobrze się bawić, moze trochę zauroczyć nawet a co ma być to będzie.
      Tako się rzekło. Dziękuję za dyskusję
      • snakelilith Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:24
        Super. Alkoholik to człowiek na "poziomie", a ryzyko wejścia w goowno z nałogowcem warte jest chwili "zapomnienia" i "zabawy". No cóż, nie ma ofiar..... big_grin
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:25
          Są ochotnicy!
          Dziękuję za uwagęsmile
      • komunia23 Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:26
        Oj, będzie z tego kolejny wątek.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:28
          Nie, chyba już zbyt posiniaczona kończę każdy kolejny na ematce. Jest jakaś granica wystawiania się na strzały. Dziś to do mnie finalnie dotarło. Ale co Wam dałam to dałamsmile
      • is-laura Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:32
        Lubiłam twoje wątki, ale przestaję ci kibicować. Sama się pchasz w kłopoty. Potrzeba adoracji jest dla ciebie ważniejsza niż zdrowy rozsądek.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:35
          No cóż. Całe życie byłam rozsądna. Szukanie miłości jakoś średnio wychodzi. Więc przynajmniej się poprzytulam z ładnym człowiekiem.
        • arista80 Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:41
          Ważniejsza niż zdrowy rozsądek i bezpieczeństwo dzieci, bo jak gość pójdzie w ciąg to jest duże prawdopodobieństwo że będzie ja nachodzil, szantażował niezależnie od tego co będzie robiła. No ale najważniejsze żeby było flow. Cala resta się nie liczy.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:59
            Nachodził? Że co??
      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:41
        Pamiętaj, że z AA widziałaś się RAZ, a po pierwszym razie z nudziarzem założyłaś tu wątek, że jest wspaniały i jest chemia i już mu wyznałaś, jak ci się podoba. Daj sobie z AA czas przynajmniej na 3 randki zanim się wpakujesz w coś bardziej intymnego. Może po trzeciej podsumujesz go jak nudziarza.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:59
          Oczywiście.
      • ikoniecikropka Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 22:11
        Powodzenia!
      • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 01:12
        Fajnie, czekamy teraz na kolejne wątki tej fascynującej znajomości. Za momencik będzie dlaczego on się nie odzywa, przekłada spotkania, bywa nerwowy itd. A to i tak lajcik w przypadku tego pana 😀 Naprawdę nie wiem po uj kobietom takie zabawy, ale nie mój cyrk nie moje małpy.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 07:42
          To wtedy z nim skończę. Bo może być tak jak mówisz lub może nie być. Naprawdę nie każda kobieta pozwala sobie na takie zachowania faceta, nie mierz swoją miarą.
          • chlodne_dlonie Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 08:48
            Pożyjemy, zobaczymy wink
            • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 08:51
              Swoje już pozylam i nie rokuję na partnerkę dla jakiegoś gościa co dramy robi. Co do dzieci - mój ostatni ex mnie nazywał "mama lion" bo dla mnie dzieci są najważniejsze i wystarczyłaby jedna sytuacja i gość jest out. Po prostu nie każda kobieta wchodzi w ratowniczke i psychoterapeutkę. Ja na pewno nie.
              • komunia23 Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 08:57
                Ale pociąga się alkoholik i tu milion wykrzykników. Z tego co wyczytałam, to chcesz mieć namiastkę związku, udawać związek. Bo ja piszesz, chodzi ci o łóżko, pójście do kina, potrzymanie się za ręce na spacerze. Ale to nie zrobi dobrze dla twojego samopoczucia. Ja wiem, że ematka wredna, ale dziewczyny dobrze ci tu radzą.
                • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:13
                  A może właśnie zrobi dobrze. Bo na luzie, bez oczekiwan, słodko. Dalej się zobaczy. I kto powiedział, że nadal nie będę się rozglądała za kilka na rokującym bardziej?
                  • lemonka5 Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:24
                    Trudno o lepszą definicję potraktowania człowieka instrumentalnie niż przedstawiony przez autorkę plan rozwoju znajomości z panem 2. Jeśli dobrze rozumiem, planujesz ze znajomości z człowiekiem w trakcie terapii wziąć ile będziesz mogła i chciała a potem ją tak po prostu zakończyć? Jeśli pan się zaangażuje emocjonalnie to jego problem? W kontekście tego, że ten człowiek jest w trakcie terapii, czyli trudnym, kryzysowym momencie życia, brzmi średnio humanitarnie.
                    Ja rozumiem,że masz potrzebę realizacji zabawy w romans,ale dla niego koszty twojej zabawy mogą być ogromne.
                    • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:38
                      Tylko, że tu nie chodzi akurat o terapię AA, bo każdy instrumentalnie traktowany człowiek każdej płci może to źle znieść i się posypać. Nie trzeba być alkusem, żeby być w kryzysie, terapii psych lub takiej potrzebować. Nigdy nie wiesz, co ma w środku człowiek, którego się zna krótko i wykorzystało do swoich celów. Dlatego ważne, żeby ustalać swoje wzajemne oczekiwania zanim się cokolwiek rozpocznie. Jesli young powie panu AA, czego oczekuje i on będzie miał zbieżny pomysł na tę relację, to nie można mieć do niej pretensji. Żle to jest udawać zakochanie, zeby kogoś zaciągnąć do łóżka i potem zghostować - a to sport tinderowych samców (może jedynie nieco młodszych niż target young).
                    • chlodne_dlonie Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:44
                      Mnie też średnio to się klei wink
                      Bo skoro young chce się tylko dobrze zabawić, bo pan AA ma atrakcyjne ciało, to wypadałoby rzecz wprost zakomunikować. Zgodnie z zasadą równouprawnienia - seks i tyle.
                      Ale już te kina, chodzenie za rączkę, itp. - dziecinada albo faktycznie próba instrumentalnego potraktowania 'kawałka mięsa'
                      Słabe.
                      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:51
                        Nie no, czemu dziecinada. Young chce mieć związek z zauroczeniem wzajemnym, czułością, fajnymi aktywnościami razem (kino, wyjazd, koncert itd) no i seksem, ale bez mieszkania razem czy wspólnych planów życiowych. Facetowi może to odpowiadać. To taki FWB, ale z wyłącznością.
                        • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:59
                          Ludzie, ale ona go spotkała raz słownie RAZ! Rozważanie na tym etapie czy będzie chciała czy też nie z nim zamieszkać jest zwyczajnie niepoważne.
                          • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:11
                            To wiadomo, ale teoretyzujemy na temat potrzeb young tak ogólnie, a nie o panu AA.
                            • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:28
                              Young też się może zmienić z czasem. Nie wiadomo czego będzie chciała za rok czy dwa. Może tak jak hrabina wybuduje z panem nowy dom i spłodzi bombelka 😉
                              • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:29
                                Żadnych bąbelków. Za stara jestem
                        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:26
                          Dokładnie. Tylko że zakładam możliwość, że to może się rozwinąć w uczucie co stało się ostatnim razem jak wchodziłam w relacje gdzie niby oboje nie chcieliśmy poważnych rzeczy. A skończyło się na tym, że prawie przeprowadzał się do PL finalnie i od czasu do czasu nadal mamy ze sobą kontakt.
                          Chcę emocji, nie umiem być na dłużej bez więzi emocjonalnej z kimś, czuję się źle na plyciźnie. Więc na ten moment zakładam z nim dobrą zabawę i romantyczne chwile ale bez planów na poważniejsze coś bo tak mi tu o tych czerwonych flagach natłukłyscie do głowy. Ale co będzie to nie wiem
                      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:22
                        Ale ja nie chce faceta tylko do łóżka.
                      • claudel6 Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 20:42
                        jezu, ale nie potraficie zrozumieć, ze ona chce mieć relację nie wyłącznie seksualną, ale też romantyczną. ale to NIE OZNACZA, że chce bawić się w małżeństwo. czy w związkach są tylko dwa stany - sam seks albo małżeństwo i związek na full? a może są też związki, gdzie ludzie randkują, spędzają ze sobą czas, uprawiają seks, są dla siebie czuli i namiętni, ale nie chcą ze sobą zamieszkac, bo na tym etapie to im bardzo komplikuje życie (lub bo po prostu nie chcą, bo cenią sobie swoja niezależność).
                        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 23:54
                          Oooo there. Dziękismile))
                          Pomiędzy seksem z randomami lub fwb a małżeństwem czy wspólnym mieszkaniem jest jeszcze co najmniej kilka stadiów. Czyli czułość, spędzanie czasu, seks, pomoc sobie ale bez wielkich planów. To oczywiście może ewoluować, nie wykluczam tego ale to nie jest mój cel na ten moment życia
                          • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 11:06
                            Przy zaawansowanym AA raczej kłopotliwe bywa jego nie picie, niż możliwość, że znowu stoczy się w pijaństwo. Bywają dość ortodoksyjni. Natomiast jeśli jest dopiero w terapii, to ta nie poleca, no bo zakazać nie może, nawiązywania takich znajomości z perspektywą. Bo terapia wymaga pracy, która wiele w osobowości zmienia, i różne preferencje, i przekonania, a także też uczuciowe podniecenia przeszkadzają skoncentrować się na prostowaniu podstawowego życiowego problemu, który jest w dużym stopniu związany z emocjami. Tak, że facet już traktuje swoją chęć trzeźwienia per noga, nie traktując prowadzących do niej zasad poważnie. Z -premedytacją- (portal) szukając partnerki.
                        • zaraz-wracam Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 18:54
                          Właśnie ja też tak uważam, tzn. że jest więcej związkowych propozycji, co więcej sama jeztem w związku od 4 lat, kóry jest pomiędzy małżeństwem a spotykaniem się tylko na seks.
                          Randkujemy (raz na tydzień), jeździmy czasem wspólnie na wakacje, ale ja wyjeżdzam też sama z córką, chodzimy do kina, restauracji, koncerty itp. Wspieramy się na codzień i czasem sobie trochę pomagamy, ale ja nie oczekuję na przykład, że on mi pomaluje mieszkanie, chociaż umiałby to zrobić.
                          Nie mieszkamy razem i nie dzielimy codziennośći.
                          Mnie to na razie odpowiada.
                          • simply_z Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:25
                            A jakbys np. wyladowala w szpitalu...zalezaloby ci, zeby cie np.odwiedzal, czy tez w sumie taki fuck friend z dupy?
                    • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:21
                      Nie. Ja nie wiem jakie on ma intencje na dziś. Równie dobrze może chcieć tylko seksu ale robi otoczkę bo wie że działa. Możliwe, że się zaangażujemy emocjonalnie oboje. Tego po prostu nie wiem dziś. Nie jestem osobą, która bawi się ludźmi tak co do zasady, chyba że oboje ustalamy że jesteśmy dla siebie tylko fwb. Ale tego nie chcę.
                      Może się zakocham. Może nie. MoE on się zakocha. Może nie.
                      Po prostu chcę do tego podejść na luzie i patrzeć na rozwój wypadków i wtedy podejmować decyzje. Bo może być tak, że na tyle już przerobił tematy podczas tych 2.5 roku terapii że nie będzie dram i tych scenariuszy o których pisalyscie. I wtedy może to będzie dobra relacja. A może ziscza się Wasze obawy i wtedy nie będę miała wyjścia ponad to żeby Panu podziękować.
                      • komunia23 Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:25
                        A co robicie w walentynki?
                        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:27
                          Ma dziecko u siebie więc na razie dostałam walentynkowe życzenia 😀
                • claudel6 Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 20:37
                  nie pociąga ją alkoholik, tylko facet, któremu akurat zdarzył się problem alkoholowy. to tak jak nie mówi się "osoba niepełnosprawna" tylko osoba z niepełnosprawnością, bo jedna cecha nie określa całego człowieka ;p
                  może ją pociąga coś fajnego w tym facecie, a wy jej próbujecie wmówić, ze to, co ją pociąga, to jego alkoholizm.
                  • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 23:51
                    Dokładnie.
                  • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 06:29
                    claudel6 napisała:

                    > nie pociąga ją alkoholik, tylko facet, któremu akurat zdarzył się problem alkoh
                    > olowy.

                    Facet, któremu zdarzył się problem alkoholowy, to właśnie alkoholik 🤷🏻‍♀️
                    I pewnie złodziej. Bo każdy pijak to złodziej.
                  • lauren6 Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 11:35
                    > nie pociąga ją alkoholik, tylko facet, któremu akurat zdarzył się problem alkoholowy

                    😂

                    > jedna cecha nie określa całego człowieka ;p

                    Tak, bo może jest pijakiem, ale bardzo kocha zwierzątka 😂

                    Ta jedna cecha może nie definiuje człowieka, ale bardzo dużo o nim mówi. Szczególnie, że to facet, który pił już po tym, gdy założył rodzinę i powinien być ogarnięty dla swoich małych dzieci.

                    Facet za krótko jest w trzeźwości, by uznać to za stan stały. Natomiast wszelkie konsekwencje współuzależnienia przekreślają ewentualne zyski ze związku z takim człowiekiem.
                    • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 12:02
                      Do trzeźwości to jeszcze daleko. Na początku terapii jest tylko pijakiem, który przymuszony okolicznościami abstynuje. I dalej działa w pijanym widzie, ma swoją pijacką metodę manipulacji, nawet bycia atrakcyjnym towarzyszem rozmowy, czy uroczym facetem. Z facetem, który z sukcesem nie przebrnął przynajmniej przez rok solidnej terapii nie ma obiecującej bliższej znajomości. U zaawansowanego, który już stracił komfort picia, zna metody radzenia sobie ze spadkiem nastroju, można się bać "stoczenia się" może nawet mniej niż u "normalnego", któremu alkohol nie jest organicznie wstrętny. Raczej problemem jest czy jego abstynencja nie terroryzuje partnera.
                  • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 17:39
                    <<<facet, któremu akurat zdarzył się problem alkoholowy.>>>
                    A jakby żonę lał, to nie byłby babskim bokserem, tylko człowiekiem, któremu zdarzył się problem z agresją. Niech ta przemoc go nie definiuje.
                    Young, twoje przyklaskiwanie akurat takim wpisom jest niepokojące.
                    • youngagain Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:15
                      Komu ja przyklaskuje??
                      Jeżeli zobaczę jakieś zachowania niepokojące w nim to mu podziękuję bo można różne rzeczy o mnie mówić ale nie mam mentalności ani ofiary ani ratowniczki. Na ten moment mi się po prostu podoba i tyle. Ale nie znam go na tyle żeby już wiedzieć na jakim poziomie jest po tych ponad 2 latach terapii. Na razie to widzę że mocno w procesie jest, mówi o tym otwarcie, stara się być jakoś tam świadomy. Ale za krótko go znam.
                      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:23
                        Na durny wpis claudel odpisałaś słowem "dokładnie". To miałam na myśli.
                        I jeszcze jedno - pamiętaj, że te 2 lata terapii to na razie tylko deklaracja pierwszorandkowa tego obcego dla ciebie człowieka. To wcale nie musi być prawda. On może być w terapii od 2 lat, ale zaczynać ją co pół roku, po krótkim okresie chlania. Może być w terapii od miesiąca, a mówić o dwóch latach, bo to lepiej brzmi. Może tez nie być w terapii wcale. Wszystko, co pan mówi na temat swoich problemów z alko, traktuj jako potencjalne kłamstwo i niech on zadba o to, żeby uwiarygodnić swoje wersje.
                        Weź tez pod uwagę, że życie z AA to całkowita rezygnacja z alko. Nie każdy lubi i potrzebuje, ale Ty akurat chyba pisałaś wielokrotnie o jakichś lampkach wina. Przy alkoholiku alkoholu nie ma, będziesz pić przy nim tylko kawę i herbatę. Nawet jeśli będzie mówił, że spoko, pij co chcesz (tak mówią), to będziesz wiedziała, że zapach i twoje zachowanie po % będą dla niego dodatkową pokusą. Alkusi wracają do nałogu najczęściej dla towarzystwa.
                        Ja nie piję prawie w ogole i nie zauważyłabym braku alko w moim domu czy wyjściach do knajp, ale też niekoniecznie chciałabym czuć takie ograniczenie.
                        • claudel6 Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 22:07
                          jakby ją okłamywał, to po co w ogóle miałby mówić o byciu w terapii? wszystko by przemilczał. a on mowi otwarcie. a dwa lata to nie jest żadne na początku. ile facet musi być w terapii, żeby nie być na początku, 10 lat??
                          aczkolwiek dla mnie byłby problemem fakt, że przy takim człowieku ja bym nie mogła pić.
                          • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 22:56
                            Oj po co by okłamywał. Z wielu powodów. Przede wszystkim musi mieć wyjaśnienie, dlaczego nie napije się wina na randce z young. No i wiesz, co innego nie zamówić sobie wina na pierwszej czy ósmej randce, a co innego nie móc mieć wina we wspólnym domu, a podczas spotkań w gronie twojej rodziny czy przyjaciół wszystkich uprzedzać, czego ma nie być na stole czy nawet na widoku. I patrzeć na reakcję pana AA, gdy ten alkohol jednak gdzieś się pojawi. Nietrudno o współuzależnienie, zwłaszcza jeśli jest się troskliwą, empatyczną kobitką.
                            • pade Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 08:01
                              dni_minione napisała:

                              > Oj po co by okłamywał. Z wielu powodów. Przede wszystkim musi mieć wyjaśnienie,
                              > dlaczego nie napije się wina na randce z young. No i wiesz, co innego nie zamó
                              > wić sobie wina na pierwszej czy ósmej randce, a co innego nie móc mieć wina we
                              > wspólnym domu, a podczas spotkań w gronie twojej rodziny czy przyjaciół wszystk
                              > ich uprzedzać, czego ma nie być na stole czy nawet na widoku. I patrzeć na reak
                              > cję pana AA, gdy ten alkohol jednak gdzieś się pojawi. Nietrudno o współuzależn
                              > ienie, zwłaszcza jeśli jest się troskliwą, empatyczną kobitką.

                              Chwilka moment, jeśli otoczenie ma chować przed kimś butelki, sprawdzać co jest na stole, nie pić w jego obecności, to ten ktoś nadal jest czynnym alkoholikiem. A otoczenie jest współuzależnione.
                              To pan ma problem i pan ma sobie z nim radzić, a nie ludzie wokół usuwać mu pyłki spod nóg.
                              • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 17:12
                                Zgadza się, ale jak się człowiek angażuje w związek z kimś z problemem, to stara się, żeby ten problem nadal był głęboko zakopany. Pewnie większość kobiet (w tym Young) po informacji, że pan jest AA, nie zamówiłaby na tym spotkaniu lampki wina. A właśnie może powinna, żeby zaznaczyć granicę i sprawdzić, jak pan reaguje na taką sytuację.
                          • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 23:47
                            Jakoś posty sprawiły wrażenie, że to świeża sprawa. Wytrzymane dwa lata terapii wprawdzie dają nadzieję, ale efekt terapii niesprawdzony życiem. Terapia nie ulecza, pozwala zrozumieć problem, zrozumieć własne indywidualne mechanizmy i daje klucze do funkcjonowania bez potrzeby regulowania nastroju używką i umiejętności naturalnego radzenia sobie z emocjami. Jak kto reaguje i co dla niego jest wyzwalaczem, to indywidualna sprawa.
        • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:32
          W twoich wątkach hrabina również miałyśmy podobne refleksje: "po uj tej kobiecie taki typ i takie zabawy". Jesteś ostatnia do krytykowania young.
          • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:35
            No właśnie posty hrabiny dziwią najbardziej, bo przez lata robiła to samo co autorka i tak samo zbierała za to po głowie 🙄
            • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:31
              To może przekazała sztafetę i ustawiła się po drugiej stronie? 😀
              • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:37
                youngagain napisała:

                > To może przekazała sztafetę i ustawiła się po drugiej stronie? 😀

                Na tak to wygląda. Rozsiadła się kwoka na jaju i dokazuje z wysokiej grzędy 🙄
                • youngagain Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 10:39
                  Może jej na tej grzędzie trochę już niewygodnie i by pobiegła?🧐
                  • hrabina_niczyja Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 13:24
                    Brakło argumentów to żeś wyciągnęła Hrabine? Otóż Hrabina pijaka nawet by nie rozważała. Także zastanów się nad własną grzędą, bo musi być bardzo smutna i zdesperowana, że tykasz się już każdego.
                  • tarantinka Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 16:05
                    Ja w kwestii formalnej. Ten AA nie traktuje tej terapii poważnie. Jednym z wymogów wychodzenia z nałogu jest nie angażowanie się w tego typu relacje. Poczytaj o tym, bo wyglada ze facet nie mówi ci wszystkiego.
                    • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 16:18
                      Nie AA tylko terapii. To napisałam. AA niczego nie narzuca. Nawet można przyjść na miting pod wpływem, byleby cicho siedzieć. Natomiast atrakcyjny facet, na tyle inteligentny, by zainteresować sobą konwersującą z nim kobietę. nie trzymający się zasad terapii tylko łowiący na portalach, to wysoko funkcjonujący alkoholik, którego coś do terapii przymusiło.
                      • youngagain Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 18:16
                        WTF
                        • m_incubo Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 16:28
                          youngagain napisała:

                          > WTF


                          Po prostu rozważanie jakiejkolwiek bliższej relacji (fwb się do tego zalicza) z alkoholikiem jest nietypowe i dość niepokojące - dla znakomitej większości zdrowo myślących osób, nie tylko na forum, choć w tym przypadku akurat forum wyraża zdziwienie, że kogoś taki facet może w ogóle interesować, i to 90% forum ma WTF.
                          • wapaha Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 17:18
                            m_incubo napisała:

                            > youngagain napisała:
                            >
                            > > WTF
                            >
                            >
                            i to 90% forum ma W
                            > TF.
                            >
                            91%
        • borsuczyca.klusek Re: Serce czy rozum...? 14.02.24, 09:36
          A jak tam twoja koleżanka i jej sylwestrowa znajomość? Chłop się w końcu odezwał?
      • klaramara33 Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 21:38
        Baw się dobrze, co dalej czas pokaże. Ja swojego obecnego męża na początku traktowałam tak na luzie bo namk fajnie było,, nie angażowałam się a później się zakochałam i nadal szczęśliwie jestem zakochana.
      • riki_i Re: Serce czy rozum...? 15.02.24, 23:36
        youngagain napisała:

        > Z kolei Pan nr 2 o kontakt zabiega, dzwoni (nie tylko pisze), dziś miałam stres
        > ujące wydarzenie w pracy i pisał przed i po, no po prostu jest i chce i ja to w
        > iem.
        > Przemyślałam to co pisały te forumki o których wyżej pisałam (te co piszą meryt
        > orycznie bez chęci dowalania mi i robienia przykrości) i zgadzam się, że ten by
        > ły nałóg
        jest czerwona flaga.

        Dziewczyno, jaki były nałóg????

        Alkoholikiem jest się do końca życia, tyle tylko, że można być 'suchym alkoholikiem'.

        Problemów to nie kończy, napisały Ci panie. Foch przy każdorazowym wjeździe alko na stół, pan rozdrażniony wielce i awanturny z tego powodu, a jak Ty wypijesz gdzieś lampkę i on to wyczuje, to już w ogóle sfochowany jak słoń.

        A z tyłu głowy ZAWSZE możliwość, że Pan się znienacka odpali i.... nie wiadomo. Bo może zacząć lać po mordzie, szaleć, kraść Ci kasę i mienie, grozić samobójstwem.... czort wie co z niego wychodzi jak się nastuka.

        > Dlatego faktycznie nie widzę z nim czegoś więcej.

        Poza, prawda, przespaniem się i to wielokrotnym - jak wynika z dalszej części wypowiedzi. Faktycznie zupełnie nic, biorąc pod uwagę skutki długotrwałej fizycznej bliskości u większości kobiet, które nie lecą z tym tematem 'na sportowo' (a Ty akurat nie lecisz, co wynika z Twoich wątków).

        > Wezmę z niej tyle ile będę mogła a jeśli czerwone flagi się zrealizują to z
        > godnie z początkowym założeniem znajomość zakończę. Po prostu.

        Aha. Gdybyś miała 18 lat, no to ok.

        Ale obecnie to nie takie proste będzie.

        > Mam ochotę na tr
        > ochę zapomnienia, zabawy (z nim się dużo śmieje w przeciwieństwie do Pana nr 1)
        > , seksu (wiem że temperamentami się zgramy), romansidła typu pocałunki, chodzen
        > ie za rączkę etc.

        A o co chodzi temu Panu, zastanawiałaś się nad tym w ogóle? Czy tylko jak zdebilałe pokolenie netu widzisz wyłącznie swoje ogromne "ja, ja, ja"?

        Bo ten Pan może chcieć czegoś więcej, zwłaszcza jak jest po rozstaniu. Na przykład szuka baby, żeby się do niej wmeldować do chałupy lub w inny sposób uwiesić na niej.

        > Odpuszczam analizowanie na ten moment i po prostu mam zamiar
        > dobrze się bawić, moze trochę zauroczyć nawet a co ma być to będzie.
        > Tako się rzekło. Dziękuję za dyskusję

        Good luck.
        • chlodne_dlonie Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 13:07

          >
          > > Mam ochotę na tr
          > > ochę zapomnienia, zabawy (z nim się dużo śmieje w przeciwieństwie do Pana
          > nr 1)
          > > , seksu (wiem że temperamentami się zgramy), romansidła typu pocałunki, c
          > hodzen
          > > ie za rączkę etc.
          >
          > A o co chodzi temu Panu, zastanawiałaś się nad tym w ogóle? Czy tylko jak zdebi
          > lałe pokolenie netu widzisz wyłącznie swoje ogromne "ja, ja, ja"?
          >
          > Bo ten Pan może chcieć czegoś więcej, zwłaszcza jak jest po rozstaniu. Na przyk
          > ład szuka baby, żeby się do niej wmeldować do chałupy lub w inny sposób uwiesić
          > na niej.
          >


          To słuszna uwaga.
          Young twierdzi co prawda, że ona nigdy w rolę ratowniczki nie wejdzie, ale to pokaże czas, zwłaszcza, gdyby relacja miała się rozwinąć po jej myśli i ewoluować w coś w rodzaju 'związku' wink
          • kot_filemon88 Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 13:36
            Mhm, dla mnie umówienie się z alkoholikiem, ba, pisanie z nim po tym jak się do tego przyznał, źle świadczy o tej osobie. A co dopiero myślenie o seksie z nim 😵‍💫
          • waleria_bb Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 17:06
            Do wmeldowania daleka droga, ale opowiastki o AA, walce z nałogiem i te klimaty to nie byłoby na moje nerwy, facet z automatu by mi obrzydł i stał się aseksualny.
    • chatgris01 Re: Serce czy rozum...? 13.02.24, 21:43
      Dobra, doczytałam do końca (nie znam poprzednich wątków) i odpowiem: nogi!
    • youngagain Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 19:58
      Dziewczyny, zrozumcie że gość mi się podoba, nie jest jak to go tu zobrazowalyscie jakimś patusem szczającym pod siebie. Ma normalną pracę, opiekuje się dobrze córka, ma opiekę naprzemienna. Widzę że pracuje nad sobą na tej terapii.
      ALE
      Możecie mieć rację!
      Tylko czy to oznacza, że jakiegokolwiek człowieka z jakimiś potknięciami w przeszłości trzeba skreślić zanim w ogóle się go pozna? Przecież ja nie mam pojęcia na ile ta zmiana w nim jest trwała a na ile nie. Ale 50/50. Wy mi tu już każecie go skreślić dziś mimo że mi się podoba, ja mu, fajnie nam ta komunikacja idzie, on się stara. Nie ciągnie do łóżka, próbuje na spokojnie, proponuje wyjścia do teatru etc. Kurcze, ja też mam przeszłość jakaś, mam swoje wady, obciążenia. Może faktycznie wyjdzie z niego to wszystko co mówicie. A może nie. To przynajmniej - sorry za szczerość - oboje się dobrze przez chwilę pobawimy i będziemy mieli dobry seks. Naprawdę kobiety też mogą nie podchodzić do relacji super mega poważnie od dnia nr 1. Lubię go, kręci mnie, ja go, całowaliśmy się już (na razie tyle) i chcemy więcej. Jest słodko i romantycznie, jest między nami chemia. Jak zacznie coś odwalać to przyznam Wam rację i zakoncze temat. Teraz chce fajnej relacji na luzie ale czy będzie potencjał to wyjdzie w praniu.
      • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:05
        A widziałaś się z nim chociaż drugi raz? I masz o nim jakiekolwiek informacje poza tym, co sam ci powiedział? Nie wiem, znajomego znajomego albo chociaż profil na linkedin? Co innego, jak zaczynasz się spotykać z kimś, z kim masz wspólnych znajomych i masz świeże info z trzeciej ręki, że on ma tę opiekę naprzemienną, dobrze ją sprawuje, nie żre się z ex, nie bił nikogo i nie szczał pod siebie, a co innego, jak jedynym informatorem jest sam zainteresowany.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:49
          Tak, widzieliśmy się drugi raz. Codziennie do mnie dzwoni. Całowaliśmy się
          Nie mam info z innej ręki bo znam go z appki co pisałam chyba w wątku.
          Jasne że wolałabym poznać kogoś bez obciazen w realu ale na razie jest tak jak jest
          • komunia23 Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 22:02
            Obciążenie to np dzieci, natomiast alkoholizm to już patologia. Jak można tego nie rozumieć.
          • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 17.02.24, 11:05
            No to chociaz go porządnie wygooglaj. Linkedin to podstawa, bo bywają tam opinie i polecajki od współpracowników. Z różnych lat, to da ci wgląd, czy nie miał np. 3-letniego ciągu podczas którego był bezrobotny.
            • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 17.02.24, 11:29
              W trzyletnim bezrobotnym ciągu, to raczej byłby śmierdzącym bezdomnym, żebrzącym pod biedrą na alkohol za 5zł.
              • dni_minione Re: Serce czy rozum...? 17.02.24, 11:42
                Niekoniecznie. Mało to kobiet utrzymuje swoich "kiepskich"? Aż w końcu kop w dupę i oni lądują na tinderze.
      • riki_i Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:20
        youngagain napisała:

        > Wy mi tu już każec
        > ie go skreślić dziś mimo że mi się podoba, ja mu, fajnie nam ta komunikacja idz
        > ie, on się stara. Nie ciągnie do łóżka, próbuje na spokojnie, proponuje wyjścia
        > do teatru etc. Kurcze, ja też mam przeszłość jakaś, mam swoje wady, obciążenia
        > . Może faktycznie wyjdzie z niego to wszystko co mówicie. A może nie. To przyna
        > jmniej - sorry za szczerość - oboje się dobrze przez chwilę pobawimy i będziemy
        > mieli dobry seks.


        Moja ex poznała takiego jednego pana z aplikacji. O tym, że ma problem alkoholowy nic nie mówił. Poza tym był fajny, zabawny, niezły w seksie oraz kasiasty. Zabrał ją od razu na Majorkę, a potem w parę innych interesujących miejsc. Zaczęła z nim nawet pomieszkiwać, na zasadzie krótkich pobytów u niego.

        A potem.... A potem Pan zaliczył długotrwały zjazd poalkoholowy. Na trzeźwo i w terapii okazał się nie do zniesienia. Zerwała z nim. W rezultacie sama zaliczyła ciężką depresję, a przez dwa tygodnie w zasadzie w ogóle nie jadła i nie wstawała z łóżka, leżąc i tępo wpatrując się w sufit.

        No ale jak to mawiają w Zakopanem góralscy instruktorzy nauki na nartach - Jak się nie wywrócis, to się nie naucys

        Tyle ode mnie. EOT.
        • youngagain Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:55
          Dobra. A może to ja chcę go po prostu mieć w łóżku i nie planuję na razie szerszej perspektywy? Czy muszę tłumaczyć jak krowie na rowie?
          • waleria_bb Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 22:35
            Nawet nie wiesz, czy on Ci w łóżku podpasuje. Może po 1 razie stwierdzisz, że jednak nie. Ematki mają trochę racji w tym, że szybko się nakręcasz i wybiegasz niepotrzebnie do przodu, kręcisz scenariusze.
            • youngagain Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 23:21
              Jezu to jak mam sprawdzić jak już każecie mi z nim skończyć??
              • yadaxad Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 23:45
                Kto ma co ci kazać? Informacje do przemyślenia otrzymałaś. Reszta to twoja sprawa. W końcu co ma być to cenne -wszystko- nad czym ma być facet, jeśli zdecydowana jesteś mieć mieć romans. A nie, co robić w nieoczekiwanej sytuacji, która zaburzyła inaczej ułożony życiowy rytm.
          • philippa_p Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 22:52
            Tobie sie chyba wydaje, ze spotykajac sie z kims, mozna miec do czynienia tylko z jego penisem... albo reka... albo nosem itp

      • kachaa17 Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 21:50
        Widać, że nie miałaś do tej pory do czynienia a alkoholikami.
        • arista80 Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 22:42
          Ale najważniejsze że się już z nim całowała. Kilka razy to zaznaczyła na wszelki wypadek gdybyśmy zapomniały. Jest flow więc jest git. Portki ponad wszystko.
          • youngagain Re: Serce czy rozum...? 16.02.24, 23:22
            Dobra koniec.
      • eagle.eagle Re: Serce czy rozum...? 17.02.24, 11:41
        Jedno jest pewne, jak teraz zrezygnujesz to do końca życia będziesz rozpamiętywała ten "związek ".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka