heywy
17.03.24, 11:29
Emamę czytuję regularnie, po raz pierwszy piszę, potrzebuję Waszej porady.
Mam w bloku 8 mieszkań, sąsiedzi spokojni, głównie starsi ludzie, wszystkich znam co najmniej z widzenia. Od pewnego czasu pojawiły się symptomy, że coś jest niehalo. Drobne rzeczy: śmieci, pety i elektryczne hulajnogi pod blokiem. Stojący pod bramą ludzie, "czekający na kolegę" (w zeszłym roku miałam włam do piwnicy, więc jak widziałam, że ktoś obcy próbuje się pchać do środka pytałam w uroczym uśmiechem, w czym mogę pomóc). Zaczęłam podejrzewać dilerkę. No i klika tygodni temu, bang, na moich oczach dochodzi do wymiany. Układanka złożyła się w całość. Klienci dostają what's upem "pinezkę" z naszą bramą jako miejsce spotkania, przychodzi do nich diler i myk: z ręki do ręki. Mam dzieci w wieku szkolnym, które samodzielnie chodzą do/ze szkoły, więc przestraszyłam się na serio. Zgłosiłam sprawę w spółdzielni. Okazuje się, że problem jest na całym, do tej pory spokojnym osiedlu, zamieszkałym głównie przez seniorów i rodziny z dziećmi. Były dewastacje, pobicie, uszkodzenia aut. Spółdzielnia zgłosiła sprawę policji i ma zamontować kamery, z czego jedna ma obejmować naszą bramę. Dzwoniłam do dzielnicowego, mieli też inne zgłoszenia, sprawa przekazana do antynarkotykowego. W razie czego mam dzwonić na alarmowy lub zgłaszać przez internetową mapę zagrożeń. Kilka miesięcy temu mieli podobną akcję na sąsiedniej ulicy. Złapali dwóch handlarzy. Rozmawiałam z sąsiadami, reakcje od "no tak, też to widziałem", przez "co Pani powie?", do "po co to ruszasz, jeszcze narobisz sobie kłopotów". Kłopoty to ostatnia rzecz, której chcę, ale jestem przerażona. Ostatnie kilka dnia miałam sporo spraw do załatwienia i wychodziłam z domu kilka razy dziennie, kręciłam się po okolicy. Praktycznie za każdym razem widziałam dilera albo kogoś, kto wyglądał ma klienta. Co robi emama, mająca wczesno nastoletnie dzieci?