Mam robotę, więc prokrastynuję:p nie zając, nie:p
No więc zacznę - po niecałych dwóch miesiącach spędzonych prawie-samotnie w Bella Italia zdałam sobie sprawę, że nie potrafię być gospodarna w pojedynkę.. nie potrafię kupić odpowiedniej ilości jedzenia dla jednej osoby i bardzo dużo żarcia tu niestety wyrzucam
Kurde, i jak tak sobie myślę, wracam myślami do czasów zamierzchłych, kiedy mieszkałam sama, to w sumie zawsze tak było.
Czy to jakieś zaburzenie?:p
A co u was?
Ps. Zapomniałam na którą mam w piątek fryzjera i chyba sobie umówiłam geodetę w tym samym czasie, a w sobotę wyjeżdżam... Którego "odmówić"? 😅