mabel_mora
17.01.25, 14:20
Zakatrupię i zdezynfekuję, albo w odwrotnej kolejności.
Kocia gnida grzecznie spacerowała ze mną koło domu, dwa domy dalej stał otwarty karawan, po zmarłego sąsiada i ta gnida mi tam uciekła, wlazł do środka i nie chciał wyjść, nie wiem jakim cudem przeszedł na przód samochodu i zaczął ostrzyć pazury na oparciu fotela.
W tym czasie pojawili się pracownicy zakłądu ze zwłokami, zapłakana rodzina, a ja probowałam wywabić kota.
Mam chyba stan przedzawałowy, choć było to kilka godzin temu, jest mi potwornie wstyd, a kota chyba wsadzę w autoklaw, ta biała, puszysta maskotka wymiotła całe wnętrze karawanu...
fuj, zwymiotuję jak pomyślę o wspólnej nocy w łóżku