Dodaj do ulubionych

Socjotechniki w pracy

13.03.25, 17:22
Tak się zastanawiam, dlaczego ludzie biorą się na bardzo proste tricki zjednujące ich przychylność - czyli wylewność, zagadywanie, szybkie zaprzyjaźnianie się z każdym, przejmowanie inicjatywy, fundowanie poczęstunków itp. Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które tym bardziej się wycofują, jak widzą coś takiego.
Bo pod spodem jest z reguły coś bardzo nieprzyjemnego i fałszywego.
Działało to, kiedy byłam na początku liceum i bardzo fałszywa laska chciała być gospodarzem klasy (została, po pół roku klasa zbiorowo stwierdziła, że nie chce takiego xujowego gospodarza i była zmiana).
Działa i w gronie ludzi 20, 30, 35 lat starszych. A chyba już nie powinno?

Szczęśliwie przez całe lata żyłam sobie nie niepokojona takimi socjogierkami - no i teraz po prostu mnie niemożebnie stresują.

W jednym przypadku chodzi o wszystkie dostępne godziny kierowane do jednej, nowej osoby jeszcze bez kwalifikacji, za to baaardzo przebojowej i wytrenowanej w gierkach, w korporacji w dziale relacji z klientem. Laska dzisiaj potrafiła wypalić, co jest nie tak z jej kompetencjami, że nie dostaje już aż tyle zastępstw, jak wice dyr przyszła do nas. A nie dostaje, bo uczniowie poszli na praktyki.

W drugim włazidupstwo ma też mniej przyjazne oblicze, czyli łażenie po klasach i donoszenie dyrekcji, co się dzieje (typu wraca nauczycielka po lekcji oddać klucze do sali do sekretariatu, a gwiazda, która do niej do sali zajrzała pod jakimś pretekstem, siedzi właśnie u dyrekcji i na nią nadaje - ja nie mam nic przeciw niezapowiedzianym hospitacjom, byleby ktoś to robił jawnie i z pozycji zwierzchnika, a nie równorzędnej koleżanki na miłość boską).

Choćbym się zesr..., nie jestem w stanie taka być, żeby zgarniać te lepsze i większe kawałki tortu. W drugim przypadku też zdecydowanie nie chcę.
Po prostu jest mi smutno. A nie mogę z nikim o tym rozmawiać tam.
Chciałabym znaleźć sposób, żeby tym się nie przejmować - bo jak sobie przypomnę, to w każdej pracy bezpośrednio z ludźmi zawsze było (i pewnie zawsze jest i będzie) jakieś g...
Obserwuj wątek
    • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 17:35
      I tak sobie myślę, że w tym kociołku żmij jakąś weryfikacją na szczęście jest to, co się robi bezpośrednio z uczniami.
      Pytanie tylko, czy z zewnątrz bardziej widać pracę na zajęciach danej osoby, czy te wszystkie sztuczki bardzo operatywnych pań.
      W każdym razie nie jestem jedyną, która się zorientowała, że koleżanka to konfidentka - ciekawa jestem, jak to się rozwinie.
      Co zrobić, żeby umacniać własną pozycję - nie wiem. Przeżyłam ostatnie około 18 lat szczęśliwie nie niepokojona takimi sprawami.
    • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 17:40
      ale co cię dziwi ? wink
      tacy ludzie są w każdej grupie wiekowej, w każdej grupie społecznej, branży, klubie, itd

      Szczęśliwie przez całe lata żyłam sobie nie niepokojona takimi socjogierkami
      bo "siedziałaś" w domu , twój kontakt z innymi był totalnie inny niż teraz

      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 17:47
        Nie siedziałam na litość boską, pracowałam, czasami długo, ciężko i w szybkim tempie, czasami na luzie, ale nawet na wakacje jeździłam z kompem.
        Po prostu gierki pracowe nijak nie mogły mnie dotyczyć, ze względu na charakter mojej pracy - całkowicie niezależny od jakiegokolwiek zespołu i szefów.
        No i dziwię się, że ludzie mocno dorośli, którzy zęby sobie zjedli na relacjach zawodowych z innymi, dają się nabierać tak łatwo na manipulację.
        Gratuluję sobie też trochę potrzeby dystansu i braku chęci szybkiego wchodzenia w bliższe relacje z ludźmi, którzy niekoniecznie są aż tak fajni, jak się przedstawiają na początku. Ale to już toksyczny bydlak mnie w tym wyćwiczył raz a dobrze.
        • kobietazpolnocy Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 19:42
          Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że dorosłość to tylko metryka, a niekoniecznie nowa dojrzalsza faza w życiu.
          To nie są niespotykane sytuacje. Jeżeli system czy niepisana kultura w pracy na to pozwoli. Zazwyczaj są to działania jednostek, a przynajmniej mniejszości, ale jeśli kierownictwo na to pozwala (a czasem nawet podtrzymuje, bo korzysta) to może napsuć krwi.

          Dlaczego nie masz z kim o tym porozmawiać? Trzymasz się na uboczu?
          • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:09
            Nie wiem kto czyją stronę tam trzyma.
            A przepraszam, rozmawiam sobie, z jedną taką bardzo życiową nauczycielką, Ukrainką - której już koleżanka zdążyła du... obrobić i nie wiedziała, że ona to słyszy, i widzi.
            Ale koleżanka jest tak wylewna i milusia, ogólnie lubiana, że ludzie chyba jeszcze nie do końca się spostrzegli, co jest grane.
            I jeszcze raz, nie mam nic przeciwko zaglądaniu przez kogoś na moje zajęcia - ale wolałabym, żeby dyrekcja to robiła bezpośrednio i wyrabiała sobie własny osąd nie opierając się na plotach i możliwych przekłamaniach. Wystarczy, że ta babka kogoś nie będzie lubić i go będzie obsmarowywać za każdym razem. Zwłaszcza, że ma już drugą przyjaciółeczkę, dobrą w takie gierki korposuczkę.
        • iwoniaw Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 19:56
          alex_vause35 napisała:

          > Nie siedziałam na litość boską, pracowałam, czasami długo, ciężko i w szybkim t
          > empie, czasami na luzie, ale nawet na wakacje jeździłam z kompem.

          No ale nikt Ci nie zarzuca, ze nie pracowalaś, tylko że wlasnie tak dziala brak bezposredniego kontkatu z ludźmi w masie - odzwyczajasz się od róznej maści patologii i nawet nie myslisz o tym, ze ktoś moze być TAKI.



          > Po prostu gierki pracowe nijak nie mogły mnie dotyczyć, ze względu na charakter
          > mojej pracy - całkowicie niezależny od jakiegokolwiek zespołu i szefów.

          No wlasnie, a teraz jesteś w innym.ukladzie i po prostu przyjmij, że takie zgnile jajo moze sie trafic zawsze, przewaznie ludzie sie orientują wczesniej czy później i w zaleznosci od charakteru dąża do konfrontacji lub eypracowuja sobie strategie skutecznego omijania szerokim łukiem.


          > No i dziwię się, że ludzie mocno dorośli, którzy zęby sobie zjedli na relacjach
          > zawodowych z innymi, dają się nabierać tak łatwo na manipulację.

          Myslę, że cxęść się nie nabiera, tylko nie chce sie kopac z koniem ani grac w szachy z gołębiem, więc kiwa glową, a robi swoje.

          Natomiast z czczej ciekawosci nie moge nie zapyyać: co takiego moze zaobserwowac w sali szkolnej nauczycielka, ze jest to materiał na donos do dyrekcji? Zakladam, ze kolezanka, na ktorą donosi nie popelniala wlaśnie ewidentnego przestepstwa?
          • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:16
            Wiesz, ja też nie chcę grać w szachy z gołębiem. I szukam sposobu na radzenie sobie z tym.
            U mnie na przykład była 2 razy w klasie, którą mi trudno opanować, bo to są obecnie 20-letni faceci i z nimi albo trzymasz ich krótko, albo się rozpuszczają.
            Dzisiaj robiliśmy akurat ustną maturę, większość jest dobrze przygotowana.
            Ale poprzednio jak wlazła, to wszyscy gadali i się chichrali, było głośno niestety, o czymś rozmawialiśmy, sama się śmiałam - w tym czasie pisali rozprawkę.
            Nie mam jeszcze takiego warsztatu, żeby opanować na 100% te klasy, ja się tego uczę, choć stara jestem - moje doświadczenie ze szkoły to pół roku wiele lat temu i około miesiąc parę lat temu. Zawsze miałam ten problem, ale pracuję nad tym. Postanowiłam, że tym razem nie odpuszczę.
            Inna nauczycielka np. dowiedziała się, że nie radzi sobie po polsku i uczniowie "nie rozumieją". Co jest bez sensu, bo gada do nich w większości po angielsku - i chyba szkoła wie, kogo zatrudniła i z jakim poziomem polszczyzny.
            Boję się też wyolbrzymienia, przejaskrawienia różnych sytuacji, tylko po to, żeby kogoś wyrugować z godzin - ta jej druga psiapsiółeczka właśnie szykuje się na angielski i jest bardzo bezwzględna. Ja jestem osobą niezbyt śmiałą, niezbyt wylewną, boję się, że to ja stracę godziny przez czyjeś intrygi. Płakać mi się chce po prostu.
            • iwoniaw Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:25
              No cóż, brzmi to faktycznie źle, zwlaszcza jeśli dyrekcja takich pierdół słucha, bo ciężko udowadniać, że się nie jest wielbłądem. Ale ostatecznie to jest przedmiot, z którego wiele powiedzą wyniki matur, a to, ze czyjes grupy jednak daja radę, to juz konkret, z ktorym ciezko dyskutować, więc im dalej w las, tym się mocniej spozycjonujesz. Czego szczerze zyczę.
              • danaide2.0 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:35
                Znam taką historię, że osoba, która miała wyniki, olimpijczyków nie dostała urlopu dla poratowania zdrowia, bo zawistna koleżanka urobiła dyrektora. Straciła etat, niedługo potem przestała uczyć.

                Tego ci nie życzę, alex, ale tak też bywa!
                Matury ok! Olimpiady nie!
                • primula.alpicola Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 08:47
                  danaide2.0 napisała:

                  > Znam taką historię, że osoba, która miała wyniki, olimpijczyków nie dostała url
                  > opu dla poratowania zdrowia, bo zawistna koleżanka urobiła dyrektora.

                  O tym decyduje ostatecznie lekarz medycyny pracy, a nie dyrektor.
                  • danaide2.0 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:25
                    Ta osoba sprzedała mi wersję rzeczywistości bez udziału lekarza.
                    30+ lat temu też decydował lekarz?
                    • primula.alpicola Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 21:32
                      danaide2.0 napisała:

                      > Ta osoba sprzedała mi wersję rzeczywistości bez udziału lekarza.
                      > 30+ lat temu też decydował lekarz?

                      Nie mam pojęcia, pracuję dopieto 25 lat
                • slonko1335 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:52
                  Dyrektor nie ma nic do gadania w kwestii udpz.
            • pade Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:52
              alex_vause35 napisała:

              > Wiesz, ja też nie chcę grać w szachy z gołębiem. I szukam sposobu na radzenie s
              > obie z tym.
              > U mnie na przykład była 2 razy w klasie, którą mi trudno opanować, bo to są obe
              > cnie 20-letni faceci i z nimi albo trzymasz ich krótko, albo się rozpuszczają.
              > Dzisiaj robiliśmy akurat ustną maturę, większość jest dobrze przygotowana.
              > Ale poprzednio jak wlazła, to wszyscy gadali i się chichrali, było głośno niest
              > ety, o czymś rozmawialiśmy, sama się śmiałam - w tym czasie pisali rozprawkę.

              I co w tym złego? To, że klasa się śmieje to żaden dowód na Twoją niekompetencję.

              > Nie mam jeszcze takiego warsztatu, żeby opanować na 100% te klasy, ja się tego
              > uczę, choć stara jestem - moje doświadczenie ze szkoły to pół roku wiele lat te
              > mu i około miesiąc parę lat temu. Zawsze miałam ten problem, ale pracuję nad ty
              > m. Postanowiłam, że tym razem nie odpuszczę.
              > Inna nauczycielka np. dowiedziała się, że nie radzi sobie po polsku i uczniowie
              > "nie rozumieją". Co jest bez sensu, bo gada do nich w większości po angielsku
              > - i chyba szkoła wie, kogo zatrudniła i z jakim poziomem polszczyzny.
              > Boję się też wyolbrzymienia, przejaskrawienia różnych sytuacji, tylko po to, że
              > by kogoś wyrugować z godzin - ta jej druga psiapsiółeczka właśnie szykuje się n
              > a angielski i jest bardzo bezwzględna. Ja jestem osobą niezbyt śmiałą, niezbyt
              > wylewną,
              boję się, że to ja stracę godziny przez czyjeś intrygi. Płakać mi się
              > chce po prostu.
              >
              Alex, przestań taka być. Serio. I nie tłumacz mi, że masz taki temperament itd. Od manipulantów trzeba się uczyć, a nie bać się ich i schodzić im z drogi bo Cię zjedzą na śniadanie. Nie mówię, że masz się z nimi konfrontować (bo nie masz w tym jeszcze doświadczenia), ale nie możesz się poddawać.
              Sama zagaduj do dyrekcji nie tylko w kwestiach formalnych i nie jak mały lizusek, tylko pewna swojej wartości kobieta. A jak jedna z tych pań wpadnie do Twojej klasy możesz powiedzieć, żeby przekazała pani dyrektor coś tam coś tam i serdecznie się uśmiechnij. Daj do zrozumienia, że wiesz co robi, ale masz to w dupie bo jesteś pewna tego co sobą reprezentujesz.
              Głowa do góry. Nie możesz pokazać, że czujesz się gorsza od nich, bo krócej pracujesz czy masz mniejsze doświadczenie. Uczniowie Cię lubią, starasz się, to jest najważniejsze.
              • pade Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:57
                A na Twoim miejscu sama bym coś upiekła na np. pierwszy dzień wiosny. Wkupne, bo świeżak jeszcze jesteś, jest ok. To nie lizusowstwo.
            • asia_i_p1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 12:40
              >> Ale poprzednio jak wlazła, to wszyscy gadali i się chichrali, było głośno niestety, o czymś rozmawialiśmy, sama się śmiałam - w tym czasie pisali rozprawkę.

              Znam ten stres w 100% - i tak jak Pade mówi, klucz to jest wewnętrzne przeświadczenie, że to ty pozwalasz na taką sytuację, bo masz takie a nie inny powody i w związku z tym z uśmiechem przyjmujesz poziom hałasu, bo jest dokładnie taki, jak chcesz.

              Dla poziomu szkodliwości koleżanki kluczowe jest, czy dyrektorka jest w stanie bez ciebie obsadzić cały angielski - jeżeli nie, to nie na każde obniżenie liczby godzin musisz się zgodzić. Tak czy siak, w takiej atmosferze nie zgłaszałbym żadnych problemów dyscyplinarnych i nie wchodziła w żadne usprawiedliwienia, ewentualnie uprzejmie zaprosiła dyrektorkę na hospitacje.
              • asia_i_p1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 13:30
                I jeszcze jedno - nie daj się "wygryźć" z kontaktów z ludźmi. Jak ktoś jest miły i jego jedyną wadą jest wiara w to, że manipulantka jest miła, to go nie unikaj ani nie oświecaj, rozmawiaj normalnie.

                Wbrew pozorom, introwertycy są bardzo lubiani. Niedostrzegani na początku, ale potem przyciągają odmiennością.
                • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:06
                  Nie, nie zamierzam nikogo "oświecać", ani chodzić do dyrekcji, bo sądzę, że wychodzenie z zajęć i latanie po klasach (nie tylko mojej) odbywa się za jej pełną wiedzą i zgodą. A że wychodzi od siebie z zajęć, to sprawdziłam na planie.
                  Laski piją sobie z dziobków, typu dzisiaj jedna drugiej dała za darmo bilety na mecz, które miały być dla uczniów (innym nauczycielom powiedziała, że nic nie zostało, może i uczniom też), ta nowa w ogóle nie funkcjonuje jako pracownik (nie ma jej w ogóle w librusie, nie zdała certyfikatu i nie mogła teraz zacząć uczyć ang., ma różnorodne zastępstwa i zajęcia w ramach pedagoga na kogoś innego, kto jej przekazuje potem kasę - musi mieć potężne plecy).
                  Mam podstawy sądzić, że to nie jest fajny i bezpieczny układ dla innych, ale ja po prostu nie dam się wykopać z pracy, jakby co.
                  Utrzymywanie zażyłych relacji poza takim powierzchownym byciem miłą, rozmowami o pierdołach i udzielaniem drobnej pomocy niestety nie jest moją mocną stroną. Ale myślę, że znajdę jakiś swój mocny punkt i będę się go trzymać.
                  • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:19
                    alex_vause35 napisała:

                    > Nie, nie zamierzam nikogo "oświecać", ani chodzić do dyrekcji, bo sądzę, że wyc
                    > hodzenie z zajęć i latanie po klasach (nie tylko mojej) odbywa się za jej pełną
                    > wiedzą i zgodą. A że wychodzi od siebie z zajęć, to sprawdziłam na planie.

                    dlaczego nie podejdziesz do niej w pokoju nauczycielskim i nie zapytasz wprost : A, a co ty tak często zaglądasz do mnie ? To ja jestem taka wyjatkowa i moja klasa czy robisz tak u wszystkich ?
                    po prostu

                    > Utrzymywanie zażyłych relacji poza takim powierzchownym byciem miłą, rozmowami
                    > o pierdołach i udzielaniem drobnej pomocy niestety nie jest moją mocną stroną.
                    dlaczego zażyłych ?
                    mało kto ma zażyłe relacje w pracy
                    uprzejme, poprawne, kulturalne, sympatyczne, miłe -owszem ale skąd pomysł na zażyłość w ogóle ? Owszem, zawsze jest osoba/osoby które lubi się bardziej ale dorosła osoba mająca swoje ułozone zycie zazwyczaj nie wchodzi w zazyłości i nie zawiera gorących mocnych przyjaźni z osobami z pracy


                    > Ale myślę, że znajdę jakiś swój mocny punkt i będę się go trzymać.
                    >
                    hm
                    nie bardzo chyba rozumiem
                    odnoszę wrażenie, że mocno zaczynasz stawiać się w opozycji do swojego środowiska zawodowego
                    daleko na tym nie zajedziesz -nie tędy droga
                    ( chyba że źle zrozumiałam)
                    • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:53
                      Nie, zupełnie nie o to chodzi.
                      Pewne rzeczy nie są moją mocną stroną - a te mocne zażyłości jednak powstały już i tego nie zmienię, podtrzymuję też, że mogą być szkodliwe dla postronnych. Też mnie to trochę dziwi, też mi się wydawało, że dorosłe osoby już się tak nie psiapsiółkują, bo mają swoje życie i istotniejsze sprawy.
                      Ale mogę pokazać inne moje zalety, zainwestować w doskonalenie metodyki, jakieś pomysły itp., dać sobie pozytywny power, coś, co będzie mnie napędzać i odganiać lęki. Co nie znaczy, że się nie doskonalę - tylko widzę, że duuużo mi brakuje do pewności siebie w pracy.
        • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:18
          alex_vause35 napisała:

          > Nie siedziałam na litość boską, pracowałam, czasami długo, ciężko i w szybkim t
          > empie, czasami na luzie, ale nawet na wakacje jeździłam z kompem.

          "siedziałaś" nie w sensie braku pracy przecież- tylko osadzenia w jednym miejscu i swoim towarzystwie

          • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:21
            No więc tym bardziej dziwię się, że ludzie, którzy od lat pracują w takich zespołach, tak się nabierają na takie proste sztuczki albo pozwalają się ru...ać takim cwaniarom, bo jedna i druga są grubo cwane, no i połączyły razem siły.
            • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:24
              alex_vause35 napisała:

              > No więc tym bardziej dziwię się, że ludzie, którzy od lat pracują w takich zesp
              > ołach, tak się nabierają na takie proste sztuczki albo pozwalają się ru...ać ta
              > kim cwaniarom, bo jedna i druga są grubo cwane, no i połączyły razem siły.
              >
              nie rozumiem co cię dziwi wink
              bo manipulatorzy istnieją dzięki właśnie tym ludziom, którzy się nabierają
              a ci ludzie bardzo często są zakompleksionymi i niepewnymi swej wartości duszyczkami, które jak kkania dżdżu poządają każdego dobrego słowa i każdej pochwały
              obracam się w wielu totalnie różniących się od siebie środowiskach ( zawodowo, płciowo, wiekowo,pochodzeniowo i wykształceniowo itd) i w każdej większej grupie (20+ ) można spotkać niemal wzorcowe przykłady :manipulatora, narcyza,ofiary,konfidenta, negocjatora, dyplomaty itd.
              No tacy jesteśmy wink
            • m_incubo Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:52
              alex_vause35 napisała:

              > No więc tym bardziej dziwię się, że ludzie, którzy od lat pracują w takich zesp
              > ołach, tak się nabierają na takie proste sztuczki albo pozwalają się ru...ać ta
              > kim cwaniarom, bo jedna i druga są grubo cwane, no i połączyły razem siły.
              >

              Bardziej prawdopodobne, że tylko wydaje ci się, że jesteś bardziej spostrzegawcza i bystrzejsza w tej kwestii od innych, a raczej jest przeciwnie.
              Ludzie doskonale wiedzą, z kim mają do czynienia, ale nie zamierzają psuć sobie dnia/humoru/wchodzić w bezsensowne konflikty czy utarczki i tracić czasu, tylko robią swoje. Znakomita większość ludzi doskonale zna podobne typy współpracowników, bo tacy ludzie są w każdej branży, w każdej pracy, w każdej grupie i nawet w każdej rodzinie.
              To raczej ty nagle wylazłaś spod kamienia i wydaje ci się, że koło wynalazłaś na nowo.
              • kura17 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 11:07
                > Ludzie doskonale wiedzą, z kim mają do czynienia, ale nie zamierzają psuć sobie
                > dnia/humoru/wchodzić w bezsensowne konflikty czy utarczki i tracić czasu, tylko
                > robią swoje.

                u mnie w pracy dwie najwieksze szuje sa traktowane dokladnie w taki wlasnie sposob.
              • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:08
                A dlaczego właściwie tak pogardliwie się do mnie odnosisz?
                "Uwielbiam" te forumowe powiedzonka, większość z tego jest bystra jak woda w kiblu.
                • demeterikora Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:27
                  alex_vause35 napisała:

                  > A dlaczego właściwie tak pogardliwie się do mnie odnosisz?
                  > "Uwielbiam" te forumowe powiedzonka, większość z tego jest bystra jak woda w ki
                  > blu.
                  >

                  Pogarda rodzi pogardę. Dlatego mimo że się wysoko nosisz to twoja pozycja jest tak niska.
                  • danaide2.0 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:27
                    Nowy nick.
                    Niech się zasłuży, póki co opinia bezwartościowa.
                    • homohominilupus Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:39
                      Nowy stary nick
                  • homohominilupus Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:44
                    demeterikora napisał(a):

                    > alex_vause35 napisała:
                    >
                    > > A dlaczego właściwie tak pogardliwie się do mnie odnosisz?
                    > > "Uwielbiam" te forumowe powiedzonka, większość z tego jest bystra jak wod
                    > a w ki
                    > > blu.
                    > >
                    >
                    > Pogarda rodzi pogardę. Dlatego mimo że się wysoko nosisz to twoja pozycja jest
                    > tak niska.


                    Uwielbiam takie nowe stare nicki dos*ywajace stałym forumkom.
                    Obrzydliwe to.
                    • iwoniaw Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:58
                      No cóż, takie są "mocniutkie", że nawet pod stalym nickiem nie mają odwagi napisać tego, czym tak ochoczo miotaja spod jednorazowek czy pacynek.🤷‍♀️
                • m_incubo Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 19:07
                  A dlaczego widzisz pogardę tam, gdzie ktoś ci bez ojojania przedstawia suche fakty, których, mimo takiej niesamowitej przenikliwości w kontaktach z ludźmi (big_grin) jakoś nie potrafisz dojrzeć? Uwielbiasz w każdej możliwej sytuacji (i niemożliwej też) stawiać się w roli uciśnionej ofiary.
                  Na forum tobą gardzą, w pracy na ciebie donoszą, rodzinę masz nie taką jak trzeba, współpracowników fałszywych i konfidentów 🤷🏻‍♀️
                  Włazisz na forum po dekadach spędzonych pod jakimś omszałym głazem, zsocjalizowana gorzej niż przeciętny przedszkolak, i objaśniasz światu, że przejrzałaś gierki i intrygi, na które się wszyscy inni łapią big_grin
                  Jak można cię traktować poważnie?
                  • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 19:08
                    Możesz mnie w ogóle nie traktować, polecam.
                    • m_incubo Re: Socjotechniki w pracy 15.03.25, 07:28
                      Oczywiście, że mogę.
                      Ty z kolei możesz przyswoić, że fakt użerania się przez pół życia z pierwszym lepszym dupkiem nie oznacza, że osiągnęłaś najwyższy z najwyższych stopni wtajemniczenia w rozgryzaniu konfidentów i manipulantów , a wszyscy inni to ślepi idioci łykający wszystko jak gęsi kluski. Albowiem jest dokładnie odwrotnie 🤷🏻‍♀️
                  • waleria_bb Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 21:02
                    Nie zgodzę się z tym, że to z Alex jest problem.
                    Ona przyszła do szkoły jako nowa i takiej osobie jest łatwiej wychwycić, że pewne układy są dziwne, pewne zachowania dyrekcji może niezbyt fair. To specyficzne środowisko, zgadzam się z tym, że trzeba się jakoś wpasować i nauczyć funkcjonować, ale swoje widziałam. Też przypadki, że nowi nauczyciele odchodzili w podskokach, bo mieli dosyć, że dyrekcja traktuje szkołę jak prywatny folwark, ma pupilków itd.
    • edka12 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 19:48
      Doskonale rozumiem o czym piszesz. Niestety chyba w każdej szkole tak jest, zresztą w pewnie w innych większych zakładach pracy też.
    • danaide2.0 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:18
      Współczuję, ale nic nie poradzę, bo na takich gierkach znam się jak kura na pieprzu i nie raz oberwałam.
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:22
        Wiesz, to jest wszędzie, w każdej większej firmie, gdzie ludzie mają swoje interesy i interesiki.
        A ja nigdy nie umiałam zadbać o siebie ani się obronić przed takimi osobami.
        • geez_louise Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:48
          A jak miałaś 5 lat, to matka witała Cię w sobotę rano całusem, ciepłym uśmiechem i pytaniem co jej córunia chce na śniadanko? No mnie też nie i wiele lat uczyłam się, że tak można. Robić tak i spodziewać się, że tak inni będą robić Tobie.
        • asia_i_p1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:34
          Ale akurat takie dbanie o siebie jest obosieczne - zmiana władzy i lecisz.

          Pozycja z wszystkimi na dobrej stopie, ale bez wdzięczenia się do nikogo jest dużo bezpieczniejsza. Moim zdaniem jesteś w dobrej wyjściowej pozycji, masz kwalifikacje, masz rzeczywistą znajomość języka, po przebojach córki prawdopodobnie też bardzo dobrze rozumiesz tę młodzież.

          Dorób sobie kurs egzaminatora maturalnego, dyrekcji będzie bardzo ciężko uzasadnić ograniczenie godzin czynnemu egzaminatorowi maturalnemu i przyznanie ich komuś, kto nawet nie ma kwalifikacji do nauczania. Plus jak ci się uda dostać do zespołu egzaminacyjnego, w jeden weekend można całkiem fajnie dorobić.
    • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:38
      Nie bardzo widzę związek wstępu do twojego postu z podanymi przykładami. Mocno natomiast wybrzmiewa twoje poczucie bycia lepszą, ponad to, z dystansu obserwująca maluczkich. Plus sugestia, że wylewny z reguły jest fałszywy i donosi...🤦🏻‍♀️
      • pade Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:53
        Za tym byciem lepszą kryje się poczucie bycia gorszą.
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:09
        Nie jestem lepsza. Dużo jeszcze muszę się w tej pracy nauczyć.
        Jestem natomiast bprzerażona ludźmi, którzy potrafią odwalać takie numery, wpadać ci na zajęcia i donosić.
        I takie mam doświadczenie, że im bardziej ktoś słodzi, narzuca się wszystkim i dużo gada na polu dużej grupy (szkoła, studia, praca, grono matek), tym bardziej ma nieczyste intencje i chce coś ugrać dla siebie.
        • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:19
          Too przykre, że nie spotkałaś w życiu miłych, wylewnych ekstrawertyków i projektujesz na wszystkich swoje lęki i uprzedzenia. Bardzo przebija z twoich postów to przerażenie, ale też właśnie takie gimnazjalne "ja jestem całkiem inna, nie taka jak reszta": niby nie "jestem lepsza" ale jednak tak. A jeśli na żywo sprawiasz takie samo wrażanie, jak w twoich postach (wycofana, nieufna, z wysoko zadartym nosem) to nigdy nie wpasujesz się w grupę i zawsze będziesz deklarować "ludzie są fałszywi a ja nie mam nawet z kim o tym porozmawiać".
          • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:29
            Jak to mówią, uderz w stół, to nożyce się odezwą.
            Też jesteś nachalna i krzykliwa, i absorbujesz wszystkich swoimi monologami?
            • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:47
              No i wszystko jasne.
              • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:08
                Ja też wiem, co o tobie sądzić.
                • demeterikora Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:26
                  To to to.

                  Czujesz się lepsza, bo jesteś gorsza. Tu się możesz tym obronić ale w pracy to będzie ciężko.

                  Nakładasz maskę wyższości wobec innych kontaktów międzyludzkich, ludzie się izolują, bo widzą, jak strasznie pragnęłabyś być ponad nimi, lepsza, taka oryginalna , mądra i ą, ę. Myślą sobie - a bądź sobie, nie moim kosztem, ja ciebie i wybujałego wyobrażenia o samej sobie nie będę.
            • gru.u Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:39
              Ja tak czasem mam jak się bardzo niepewnie czuję, staram się nad tym panować
        • asia_i_p1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 14:42
          Mieszasz dwie rzeczy. Manipulatorzy są przerażający, tu pełna zgoda. To drugie - że im ktoś milszy i bardziej wylewny, tym ma gorsze intencje - akurat niekoniecznie. Niektórzy po prostu tak mają.

          Ja jestem ostatnio szurnięta na punkcie 16 osobowości Myera Briggsa. I zauważyłam, że większość irytujących mnie ekstrawertyków to jest typ ESTP, co biorąc pod uwagę, że jako INFJ jestem ich przeciwieństwem pod każdym względem, było w sumie do przewidzenia. Po prostu odsysają mi energię w trybie natychmiastowym, bo wydłużają i skracają dystans jak rozbujane bangee, a ja lubię ten dystans wyczuć raz i już mieć ustawiony, przy tym przez cały czas mam wrażenie (mylne), że oni ode mnie potrzebują głębokiej uwagi, a im chodzi o lekką niezobowiązująca rozmowę.
          Myślę, że oni też mieliby listę zarzutów w stosunku do mnie, poczynając od tego, że muszą się dobrze przyjrzeć, czy w ogóle oddycham, żeby ustalić czy nie jestem martwa, kiedy po prostu siedzę ze wzrokiem utkwionym w przestrzeń.

          Dodatkowo rozdźwięk pogłębia się z upływem dnia oraz tygodnia, bo o ile mnie zmęczenie spowalnia, to ich przyspiesza smile Jak już wejdziesz w takie obserwowanie neutralnych różnic, bez nadawania im moralnego znaczenia, robi się zabawnie smile
    • geez_louise Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:41
      W części miejsc w których pracuję/pracowałam nie dałoby się przeżyć bez dobrego kontaktu z innymi pracownikami. Od lat zbieram wszelkie tipy jak zjednać sobie ludzi i z mniejszym lub większym talentem je stosuję, chyba w każdym kolejnym miejscu idzie mi coraz lepiej.

      Nie ma w tym wielkiego fałszu, może to wszystko jest celowe i wymuszone, ale naprawdę chcę żeby było miło. Jeśli jestem w pracy i choć kilka razy się nie powygłupiam albo nie uśmieję ze współpracownikami, to uważam dzień za nieudany.

      Nawet jak jestem zmęczona, mam problemy albo po drodze spotkał mnie lub uprawiałam sama road rage, to na wejściu przylepiam sobie wielki uśmiech i staram się powiedzieć coś wesołego. Przynoszę cukierki, kawy, mleko (które nie wiadomo dlaczego zawsze jest najbardziej deficytowym dobrem, jakby kosztowało 1000 za karton), dodatkową porcję czegoś co mi się smacznie ugotowało dla jakiegoś wiecznego głodomora. Pytam o kolano babci, egzamin syna, narzekam zbiorowo na pana od BHP i panią z działu statystyki, chociaż mnie akurat w niczym nie podpadli. Rozdaję długopisy i próbki kosmetyków.

      Dość marnie byłam wychowywana we wczesnym dzieciństwie i karierę szkolną rozpoczęłam jako skrzyżowanie kaktusa z wystraszonym dachowcem. Potem przez lata obserwowałam ludzi których zachowanie mi się podobało i przez kolejne lata nabierałam odwagi żeby ich naśladować.

      Podobała mi się kultura pracy w USA - tam nawet na najpodlejszym stanowisku obowiązywały pewne zasady i jak ktoś nie witał się ze wszystkimi, nie wymienił kilku zwyczajowych formułek, to zostawał uznany za totalnego wyrzutka nie zasługującego na życie w społeczeństwie. I tam nie tylko obowiązywał small talk, ale i elementarna życzliwość, troska i zainteresowanie. Nikt nie został nigdy bez jedzenia, pocieszenia czy transportu do domu. Jak ktoś się źle zachował, to w każdej robocie był dyżurny wieśniak z najśmieszniejszym akcentem, który wprost mówił „to nie w porządku stary, nie chcę się mieszać, ale po prostu musisz przeprosić”. Lubię taką atmosferę, nie lubię sztywniactwa, nieufności, ukrywania się po kątach i krzywego patrzenia na siebie.
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:12
        Ale wiesz, ja też witam się ze wszystkimi, wymieniam te formułki, przynosiłam kawę, czasami też rozmawiamy nawet o poważnych bardzo osobistych sprawach i sobie doradzamy. Ale po prostu widzę i wyczuwam, kiedy to jest kwestia czyjejś ogólnej życzliwości i dobrego nastawienia do ludzi, a kiedy to są czyste socjotechniki dobrego sprzedawcy, wyniesione z pracy w korpo.
        • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:21
          Może w tym właśnie problem, że w każdym luźniejszym zachowaniu i miłym uśmiechu tropisz fałsz i interesowność? Piękno jest podobno w oku patrzącego, to i brzydota też...
          • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:41
            Jeżeli w parze z tym uśmiechem idzie plotkowanie do dyrekcji, to trudno wierzyć w dobre intencje takiej osoby. I tak, to jest czysta mentalna brzydota, której nie da się obronić.
      • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:22
        geez_luise, bardzo mi się podoba to, co napisałaś.
      • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:26
        geez - ja ten uśmiech mam odruchowo, czasem sie nawet wkurzam sama na siebie bo usmiecham się w sytuacjach gdzie nie do końca on pasuje/ jest na miejscu . Usmiecham sie do wszystkich, których lubię, odruchowo. A że generalnie lubię ludzi to jestem ciągle taka "bananowa". Jestem też miła pomocna uprzejma
        <pewnie falszywa i manipulatorka wink >
        • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:31
          Nie, nie jesteś, jeśli robisz coś też faktycznie dla innych, a nie tylko promujesz swoją zajebistość.
          Sądząc z tego, co piszesz na forum, jesteś zdecydowanie tym pierwszym przypadkiem.
          • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:40
            alex_vause35 napisała:

            > Nie, nie jesteś, jeśli robisz coś też faktycznie dla innych, a nie tylko promuj
            > esz swoją zajebistość.
            > Sądząc z tego, co piszesz na forum, jesteś zdecydowanie tym pierwszym przypadki
            > em.
            >
            robię-tyle, że na pierwszy rzut nikt nie wie przecież czy jestem szczera czy manipuluję i udaję. I u niektórych budzi to dużą nieufnośc i niechęć -prawdopodobnie z powodów, które podałaś
            w 98% przypadków to mija
            2% to osoby, z którymi nie udaje się złapać choćby cienia "chemii"
            • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:43
              No dobra, ale ja już spędziłam z tymi ludźmi tyle czasu, że jednak widzę, kto coś robi i uśmiecha się, bo jest fajny, życzliwy, pogodny, a kto tylko pokazuje siebie z lepszej, a udawanej strony. Zresztą to najczęściej widać bardzo, bardzo szybko, wystarczy posłuchać uważnie, o czym ktoś mówi.
              Dopóki to udawanie nie jest szkodliwe dla innych, to trudno.
              Ale wdzięczenie się do ludzi i latanie z plotkami do zwierzchnictwa - tego nie da się nijak obronić.
      • login.na.raz Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 07:46
        geez_louise napisała:


        > Podobała mi się kultura pracy w USA - tam nawet na najpodlejszym stanowisku obo
        > wiązywały pewne zasady i jak ktoś nie witał się ze wszystkimi, nie wymienił kilku zwyczajowych formułek, to zostawał uznany za totalnego wyrzutka nie zasługującego na życie w społeczeństwie.

        Dla mnie to brzmi jak koszmar, po pandemii stałam się jeszcze bardziej introwertyczna niż dawniej, jakbym miała w pracy rozmawiać z każdym o d...e Maryni, to te rozmowy wykończyłyby mnie bardziej niż praca.
        • bywalec.hoteli Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:24
          login.na.raz napisała:

          > Dla mnie to brzmi jak koszmar, po pandemii stałam się jeszcze bardziej intrower
          > tyczna niż dawniej, jakbym miała w pracy rozmawiać z każdym o d...e Maryni, to
          > te rozmowy wykończyłyby mnie bardziej niż praca.

          Mnie męczą osoby ciche, skryte, nieufne (w tym takie, które o sobie nie chcą nic powiedzieć, a o innych wiedzą jednak zadziwiająco dużo).

          To co opisała Geez Louise w USA odnośnie wzajemnej serdeczności, życzliwości, zainteresowania, pomocy jest super.
          Podejrzewam, że bardziej południe i prowincja niż największe miasta i północ, ale mogę się mylić.
        • geez_louise Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:28
          login.na.raz napisała:

          > Dla mnie to brzmi jak koszmar, po pandemii stałam się jeszcze bardziej intrower
          > tyczna niż dawniej, jakbym miała w pracy rozmawiać z każdym o d...e Maryni, to
          > te rozmowy wykończyłyby mnie bardziej niż praca.

          Też zmieniłam się trochę po pandemii, ale w przeciwnym kierunku - doceniłam jeszcze bardziej „pozytywne” i wysokoenergetyczne osoby w pracy, byłam wdzięczna za zachowania prospołeczne, altruistyczne, integrujące zespół. Sama mam tendencję do bycia odmieńcem jaskiniowym, ale umiem chyba dość dobrze udawać ekstrawertyczkę.

          Dla mnie to teraz element higieny, jak mycie włosów i wybieranie ładnych ciuchów. Nie chce mi się czasem, mogłabym go olać, ale dla wszystkich lepiej jest jak to robię.
          • asia_i_p1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:00
            Nie trzeba być ekstrawertykiem, żeby być prospołecznym czy altruistycznym. Bardzo dużo pomocy dostałam w życiu od wycofanych i spokojnych osób.

            Podobnie sama nie potrzebuję udawać ekstrawertyczki, żeby się zachowywać prospołecznie czy wesprzeć koleżankę w razie potrzeby.

            Robisz to samo, co Alex, tylko w drugą stronę - przypisujesz temperamentowi znaczenie moralne. Introwertyk/ ekstrawertyk określa, jakie sytuacje kogoś doładowuję energetycznie a jakie obciążają Nie ma to nic wspólnego z systemem wartości, poziomem troski o innych, itp.
            • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:39
              No właśnie, dzisiaj na przykład siadłam z nauczycielką Ukrainką i przerobiłam jej ładnie, elegancką polszczyzną, jej CV i powiedziałam, że ma do mnie uderzać, jak będzie chciała coś zmienić.
              Babka słabo mówi - tzn. ma porządny zakres słownictwa itp., ale zdania na razie kuleją i nie łapie niuansów.
              • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:41
                alex_vause35 napisała:

                > No właśnie, dzisiaj na przykład siadłam z nauczycielką Ukrainką i przerobiłam j
                > ej ładnie, elegancką polszczyzną, jej CV i powiedziałam, że ma do mnie uderzać,
                > jak będzie chciała coś zmienić.
                > Babka słabo mówi - tzn. ma porządny zakres słownictwa itp., ale zdania na razie
                > kuleją i nie łapie niuansów.
                >
                >
                ta nauczycielka uczy w tej szkole ?
                • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:45
                  Angielskiego uczy, więc to nie jest problemem.
                  No i ma klasy, w których jest dużo, bardzo dużo Ukraińców.
    • migafka357 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:46
      A nie możesz głośno i spokojnie powiedzieć przy dyrektorce i donosicielce, jak oddajesz te klucze - o, Aniu, widziałam, jak zaglądasz do naszej klasy, ale wspaniałe dzieciaki, prawda? Wystarczyło kilka miesięcy i tak się rozgadały po angielsku, taki świetny kontakt mamy, taki jest flow na lekcjach, że nawet sobie żartujemy czasem! Wiedza im sama wchodzi do głowy! Obróć to, co ona mówi, na swoją korzyść. Wiesz wcześniej, że wlazła, więc sobie przygotuj, co powiesz przy dyrektorce.
      • pade Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 20:54
        Super!
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:13
        Tyle, że ja jeszcze jestem na lekcji, a ona już lezie do dyrekcji, a potem wraca do swojej sali/do swoich uczniów. Po prostu wychodzi z sali w czasie swoich zajęć/okienka i obmawia, żeby ktoś przypadkiem nie słyszał.
        Więc nie mam co i komu mówić za bardzo.
        • migafka357 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:34
          To mów po prostu tak, żeby wszyscy, także dyrektorka, słyszeli przy różnych okazjach to, co może obrócić na twoją korzyść rzeczy, które sobie wyobrażasz, że w nich nie domagasz. Rób sobie dobry PR po prostu. Nawet jak nie trafisz w to, co ona gada, to będziesz się pewniej czuła. I nie zamartwiaj się, nauczycieli angielskiego tak brakuje, że możesz wyluzować.
        • magdulecp Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:51
          A to nie wiesz gdzie gabinet ma dyrekcja? Ktoś ci broni pójść i powiedzieć, że czujesz się niekomfortowo kiedy kolezanka wpada ci w środku lekcji? Że to źle dla uczniów? Ale wolisz widocznie być nieszczęśliwa i nic nie moc.
        • iwoniaw Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:57
          No ale chwila, to ona tak ot wpada ci na lekcje i przeszkadza bez powodu, a ty nic? Porusz ten problem z dyrekcją, zeby pogadala z Gośką, bo takie zaburzanie zajęc nie jest pożądane, niech jej cos do roboty znajdzie, skoro laska sie nudzi
        • primula.alpicola Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:11
          alex_vause35 napisała:

          > Tyle, że ja jeszcze jestem na lekcji, a ona już lezie do dyrekcji, a potem wrac
          > a do swojej sali/do swoich uczniów. Po prostu wychodzi z sali w czasie swoich z
          > ajęć/okienka i obmawia, żeby ktoś przypadkiem nie słyszał.
          > Więc nie mam co i komu mówić za bardzo.
          >

          Oj, zostawiła uczniów bez opieki..? To jest złe, a nie swobodna atmosfera.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 09:22
          A to nauczyciele tak sobie mogą wychodzić z lekcji i zostawiać klasę bez opieki? Poza tym nie czaję, co ona takiego może mówić dyrektorce, co zobaczy przez tą minutę, kiedy do kogoś wbija na lekcję?
        • galaxyhitchhiker Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 10:18
          Ty jesteś na lekcji, ale wiesz, że koleżanka w międzyczasie nie dość, że zostawia uczniów bez opieki, to jeszcze zdąży polecieć do dyrekcji, obrobić Ci tyłek, a potem wrócić na swoje zajęcia? Czy tylko ja tu widzę lekką paranoję?
          • evening.vibes Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 10:32
            galaxyhitchhiker napisała:
            > Ty jesteś na lekcji, ale wiesz, że koleżanka w międzyczasie nie dość, że zostaw
            > ia uczniów bez opieki, to jeszcze zdąży polecieć do dyrekcji, obrobić Ci tyłek,
            > a potem wrócić na swoje zajęcia? Czy tylko ja tu widzę lekką paranoję?

            Ta opowieść kupy się nie trzyma wink
            • galaxyhitchhiker Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 10:48
              > Ta opowieść kupy się nie trzyma

              Chyba że chodzi o interwencję w sprawie hałasu uniemożliwiającego prowadzenie zajęć w sali obok smile
    • evening.vibes Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:05
      alex_vause35 napisała:
      > Choćbym się zesr..., nie jestem w stanie taka być, żeby zgarniać te lepsze i
      > większe kawałki tortu.


      Czyli wszyscy, którzy nie stoją jak ty - 'w kąciku aż cię znajdą' są wrednymi manipulantami? Ołkej big_grin
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:16
        Ci, którzy donoszą - tak, są manipulantami.
        Nie lubię konfidentów.
        • evening.vibes Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 10:26
          alex_vause35 napisała:
          > Ci, którzy donoszą - tak, są manipulantami.
          > Nie lubię konfidentów.

          Donosiciele nie są manipulantami, manipulacja to zupełnie co innego.


          A ta babka, co po prostu otworzyła paszczę o dodatkowe godziny też jest 'manipulantką;?
        • gru.u Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:40
          Kup sobie bluzę z przekreśloną 60 😀Młodzież doceni a koleżanki może zrozumieją aluzje
          • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:21
            gru.u napisała:

            > Kup sobie bluzę z przekreśloną 60 😀Młodzież doceni a koleżanki może zrozumieją
            > aluzje
            uśmiechnełam się jednakże myślę, że to nie jest dobry sposób - taki infantylny rzekłabym wink
    • magdulecp Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:13
      Bo nie umiesz w ludzi i już nie będziesz umiała. Lubisz być w pozycji ofiary, pokrzywdzonej.
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:15
        Ok, dzięki za opinię - serio spojrzę na to i pod tym kątem.
        • waleria_bb Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:53
          W szkołach tak jest, dyrekcja zawsze ma swoje pupilki. Bliska osoba pracuje całe życie, wysłuchałam godziny takich opowiastek jak w poście startowym. Nie masz do czynienia z czymś nietypowym, machnij ręką, zaakceptuj i rób swoje.
      • kk345 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:23
        Bo tak jest czasem łatwiej, nie trzeba się wysilać a i niepowodzenia łatwo wyjaśnić.
    • lauren6 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:34
      Kurcze, też mi się zdarza przynieść ciastka do pracy. Taki socjotechnolog ze mnie 🙃
      • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:38
        A donosić na współpracowników ci się zdarza?
        Samo przynoszenie ciastek jest ok. Ale udawanie fajnej i latanie do dyrekcji, żeby innym obrabiać dupę, już raczej nie.
        Też tak robisz, czy po prostu pomijasz niewygodny element tego obrazu, żeby błysnąć uszczypliwością?
        • magdulecp Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:53
          Alex, ale może pójdź do dyrekcji ty i powiedz, że widzisz co się dzieje i bardzo nie chcesz, żeby ktoś za twoimi plecami obrabiał ci dupe. Możesz też poprosić o pisemne podsumowanie twojej pracy.
        • lauren6 Re: Socjotechniki w pracy 13.03.25, 21:54
          A może socjologiem technicznym? 🤔
    • klaramara33 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 08:53
      To po co byc w takiej robocie gdzie promowane jest 'włazidupstwo' a nie efekty i podejście do pracy? To już nie te czasy,że trudno zmienic pracę i nie rozumiem takich zbytnio rozterek, chyba że z jakichś powodów osobistych nie możesz jej zostawic.
    • primula.alpicola Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 08:58
      Szczerze, to kiedy napisałaś że zatrudniłaś się w szkole, to z miejsca pomyślałam, że to kwestia czasu, kiefy napiszesz, że ludzie są źli.
      No są, i co zrobisz. Tak samo, jak istnieją fajni. Nie zmienisz ich.
      Jeśli robisz swoje, to nie masz się czego obawiać. Śmiech uczniów w czasie lekcji to ma być coś niewłaściwego, no bez zartów, wręcz przeciwnie.
    • po_godzinach_1 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 11:10
      No niestety, praca w tak bardzo sfeminizowanym środowisku jak szkołą musi być trudna. Współczuję.
    • blahblah2 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:18
      Dobrze rozumiem,, że przeniosłas się z innej pracy do szkoły? Wśród nauczycieli jest sporo wrednych ludzi, bardzo rzadki przesiaduje w pokoju nauczycielskim. Szczerze porozmawiać to sobie mogę z trzema osobami. W każdej szkole są donosiciele więc w grupie trzeba bardzo uważać co się mówi. Najważniejsze to nawiązanie dobrego kontaktu z dyrekcją. To jednak lepsza sytuacja niż np mobbing pracowników ze strony dyrekcji, co często się zdarza. Rób swoje, im mniej współpracownicy o tobie wiedzą tym lepiej. W tej pracy fajna jest tylko praca z dziećmi. Ciebie chyba denerwuje że ktoś młodszy stażem tak potrafi być roszczeniowym. Na twoim miejscu chwalilabym się czymkolwiek przed dyrekcją, zorganizowała coś extra aby dobie wyrobić pozycję u dyrekcji i ja ugruntować.
      • blahblah2 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:19
        Sory za błędy
    • demeterikora Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 15:20
      Sama masz straszny problem z ludźmi, nie umiesz w ludzi i wiesz, jaka w tym słabiuchna jesteś, dlatego postanowiłaś sobie zrobić z tego cnotę.

      Nie tędy droga
      • wapaha Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:23
        demeterikora napisał(a):

        > Sama masz straszny problem z ludźmi, nie umiesz w ludzi i wiesz, jaka w tym sła
        > biuchna jesteś, dlatego postanowiłaś sobie zrobić z tego cnotę.
        >
        > Nie tędy droga

        ma prawo mieć problem
        i ma prawo dzielić się nim -i pytać
        ale czy to daje prawo by glanowac ?
        paradoksalnie to o tobie kiepsko świadczy wygarnąc komuś szyderczo ", że jest "słabiuchny" ..
      • waleria_bb Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 19:00
        To jest obowiązek, żeby 'umieć w ludzi'? Nie każdy potrafi, nie każdy ma taką lekkość, że wchodzi w nowe środowisko jak w masło. To jest praca, a szkoła (mocno sfeminizowana) to też nie jest takie fajniutkie środowisko, jak może się niektórym wydawać. Może trochę wyrozumiałości.
        • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 19:05
          Z kim Ty dyskutujesz, nie warto zdecydowanie.
          Takie antypatyczne trolliska karmią się właśnie reakcją, jakąkolwiek.
          • demeterikora Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 22:49
            Rozumiem że to twoja wiedza o ludziach, oki
        • demeterikora Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 22:48
          To niech się nie chwali, że umie i ich rozpracowała, bo sama jest rozpracowana dawno
    • danaide2.0 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:30
      Nie mam czasu teraz czytać, ale widzę, że wątek będzie skręcał nieco w kierunku: tacy są ludzie, co się dziwisz, musisz sobie radzić.

      Mimo wszystko wspieram cię, bo nie ukrywam, że to że nie muszę sobie już radzić z donosami, plotami i całym tym szajsem naprawdę pomaga na psychikę. Żal, że tak właśnie musi wyglądać wiele miejsc pracy. To jest chore.
      • primula.alpicola Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:03
        danaide2.0 napisała:

        > Nie mam czasu teraz czytać, ale widzę, że wątek będzie skręcał nieco w kierunku
        > : tacy są ludzie, co się dziwisz, musisz sobie radzić.
        >
        >
        No bo tak jest.
        • alex_vause35 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:31
          Ok, no i dostałam parę cennych porad, w tym od nauczycielek, co jest szczególnie dla mnie ważne i korzystne smile.
          Po prostu nie jestem, jakby to ująć, zasadniczo przyzwyczajona do takich różnych sytuacji pracowych.
    • jolie Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:36
      Nie nastawiaj się negatywnie i skup na tych dziewczynach, które wydają Ci się być szczere i serdeczne. Przez 20 lat życia zawodowego w chyba sześciu miejscach pracy etatowej mogę powiedzieć, że w każdym miejscu były osoby manipulujące i grające tylko na siebie, ale zawsze to była mniejszość. A to, że ludzie grają w ich gry, często udając, cóż, to w sumie życie społeczne. Robi się to z reguły dla świętego spokoju czyli w sumie z lenistwa😀. To, czego ja musiałam się nauczyć, to odpowiednie ustawienie granic a zdarzało się czasami i mocne warknięcie, gdy ktoś bezczelnie wkraczał na mój teren oraz umiejętność zadbania o własne interesy i ułożenie sobie relacji z przełożonym. Z każdym kolejnym miejscem pracy było lepiej. W pracy poznałam naprawdę fajnych ludzi i zdarzało się też, że zmieniłam o kimś zdanie na lepsze, gdy zaczęłam robić z tą osobą coś wspólnie.
    • blahblah2 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:43
      Przeczytałam cały wątek. Jeszcze jedna rzecz, inny nauczyciel czy obsługa czy rodzic nie mają prawa wejść na twoją lekcję to zakłócenie miru. Ja bym po prostu upomniała tę osobę. I ktoś dobrze napisał abyś sama zaprosiła na hospitacje lub lekcje pokazową dyrekcję. jestes przewrażliwiona teraz na ich zachowania, musisz złapać dystans bo szybko się w tej pracy wykończysz. Ktoś napisał że manipulantów i konfidentów ignorują w pracy, tak należy robić. Największe socjotechniki i manipulacje stosują jednak dyrektorzy. To co się u was dzieje jest za przyzwoleniem dyrekcji, łatwiej się steruje manipuluje takim niezgrabnym zespołem.
      • blahblah2 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 17:44
        Niezgranym zespolem
    • chicarica Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 18:50
      Wiesz co, moja rada, nie rozmyślaj aż tyle o robocie w godzinach w których nie płacą Ci za robotę.
      Na pewne zachowania ludzkie nie ma rady, są fajni ludzie i są niefajni. Z tymi pierwszymi warto się trzymać, tych drugich unikać i nie dawać im w ogóle pożywki do interesowania się nami.
      Też kiedyś zauważyłam, i przyznaję że zaskoczyło mnie, jak bardzo tanie włazidupstwo i klasyczne podlizywanie się działa na ludzi, których uważałam za inteligentnych i odpornych na takie sztuczki. Z drugiej strony, nic na to nie poradzę, mogę tylko dbać o to żeby włazidupców i ich ofiary (a często jednocześnie narcyzów i ich flying monkeys) trzymać na dystans.
    • imponderabilia20 Re: Socjotechniki w pracy 14.03.25, 19:10
      Serio zagadywanie współpracowników, z którymi spędzasz większość dnia czy poczęstowanie czekoladą nazywa się gierkami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka