axmka
07.05.05, 15:09
Prawie od trzech lat jestem mężatką, mam 15 m-czną córeczkę. Od chwili jej
narodzin zaczęło się psuć między mną a moim mężem. Odsunął się ode mnie, nie
sypiamy ze sobą, bo on ma jakieś problemy (rzekomo), nie przytulamy się, nie
całujemy, wszystko się skończyło, w dodatku ostatnio, dość często sięga po
alkohol(twierdzi, że nie radzi sobie z problemami), awanturuje się, obraża
mnie, wyzywa.
Ja nie pracuję, wychowuję dziecko, co jest dodatkowym argumentem
przemawiającym przeciwko mnie.
NIe radzę sobie, nie wiem co zrobić, jak to poukładać. Na dzień dzisiejszy
nawet nie wiem czy nadal go kocham. Mam bardzo duzo żalu. Wiele złego mnie
spotkało z jego strony.
Rozmowy z jego matką nic nie dają, z nim tym bardziej. Obrażony wychodzi i
wraca pijany. Ja ciągle ryczę, mała się denerwuje. Ogólnie cała sytuacja
niekorzystnie wpływa na mnie i na moją córeczkę. Znikąd pomocy. Poradźcie co
robić, rozwodzić się, czy może próbować porady psychologa. Zaznaczam, że mój
mąz nie chce tam iść. Raz już byliśmy u psychologa i niestety zaznaczył, że
więcej nie pójdzie.
Jestem zrozpaczona, nie wiem gdzie szukać pomocy, rady, wsparcia...
Chcialabym zaznać jeszcze trochę szcześcia, mam dopiero 28 lat.